Przyciaganie ze strony przyciąganego obiektu.

wszystko co związane z przyciąganiem miłości, związków i ludzi

Przyciaganie ze strony przyciąganego obiektu.

Postprzez Łukasz » 16 sie 2018, o 22:15

Zastanawia mnie PP ,,od drugiej strony''. O ile udaje się przyciągnąć jakiś przedmiot który nie jest no ,,istotą'' (w sensie istotą żywą) to nie możemy mówić o jego odniesieniu czy stosunku do PP, zastanawia mnie jednak sytuacja tego co odczuwają np. przyciągani ludzie. Wprawdzie jest jeden wątek, gdzie użytkowniczka informowała, że ma wrażenie iż ktoś ją przyciąga, jednak mamy tu przypadek kogoś świadomego, tzn. ona wie że jest coś takiego jak PP, i mniej więcej rozumie mechanizmy działania.

Dajmy na to, że mamy przykład kogoś kto nie ma jakiegokolwiek pojęcia o PP i przypuśćmy, że zostanie on przyciągnięty skutecznie przez kogoś używającego PP, no dobrze ale co taki przyciągany czuje konkretnie co ma w głowie? Pojawiają się myśli ,,nie wiadomo skąd'' cechujące Przywoływacza? Przeczucie?

Czytałem oczywiście, a jakże wątek autorstwa Scarlett ,,Mity nt. PP''.
viewtopic.php?f=3&t=641

Dzięki PP mogę wpłynąć na czyjeś życie (wolna wola)
Dzięki PP można wpłynąć tylko i wyłącznie na swoje życie. Jakkolwiek by to wyglądało kiedy się temu przyjrzymy, bardzo często jesteśmy narzędziami i pojawiamy się w czyimś życiu lub ktoś w naszym, byśmy mogli dojść do pewnego punktu. Jeśli ktoś w naszym życiu się pojawia, nigdy nie jest to przypadek, choć czasem się tak wydaje. Wszystko to jest wynikiem rezonansu z tą osobą, tak samo jak rezonujemy z wieloma innymi rzeczami, które przyciągamy. Przyciągając ludzi również dochodzi do rezonansu, czyli kiedy po prostu jesteśmy zgodni sami ze sobą, dlatego znajdujemy się WZAJEMNIE w splątaniu. Ta osoba pojawia się w moim życiu i ja pojawiam się w życiu tej osoby. Oboje musieliśmy znaleźć się na tym samym poziomie wibracyjnym (ciężko mi znaleźć odpowiednie określenie więc pozostanę przy hicksowskim). Nie ma tak, że ja chciałam, robiłam czary-mary i ta osoba się pojawiła. Mam przykłady w motywatorni, kiedy ktoś na siłę stara się przyciągnąć czy kogoś konkretnego czy kogoś nowego i nie udaje się to, gdyż nie wchodzi w rezonans miłości. Żeby dać ten impuls, musi sam kochać siebie i cieszyć się życiem tak jakby cieszył się będąc z kimś. Tylko wtedy może przyciągnąć coś podobnego. Bez tego nie ma opcji żeby tak się stało. Nasze uczucia wysyłają coś w rodzaju impulsu, który przekazywany jest dalej i zawsze wraca do nas w tej samej postaci. Tzn. w postaci takiego samego impulsu, niekoniecznie jak odbicie takiej samej sytuacji.
Tak jak PP jest fizycznym prawem, tak też prawem jest niezbywalna, mentalna wolna wola drugiego człowieka. Możemy kogoś zamknąć w więzieniu, piwnicy, pokoju, ale nie zabierzemy mu umysłu.
Dzięki PP mamy w 100% kontrolę nad swoim życiem.
I każdy ma nad swoim. Na tyle na ile prawa fizyczne na to pozwalają.


No tu mam poważny problem z tym fragmentem, bo jeśli iść za tymi pogrubionymi fragmentami, to wali się nam cała teoria o tzw. Wolnej Woli, chyba że człowiek (tzn. ja) byłem tak wałkowany katolicką teorią Wolnej Woli, że przykryła mi racjonalne wytłumaczenie tego zjawiska, ale dobrze, odrzućmy to, przyjmijmy że ten wibracyjny ,,impuls miłości'' wchodzi do głowy przyciąganego obiektu i na niego wpływa, tylko czy to jest już wtedy jego/jej wola jego/jej myśl?

Jeśli nasza wolna wola nie jest całkiem ,,nasza'' to nie jesteśmy w 100% twórcami naszego życia, bo nasze myśli nie są naszymi, a jeśli jesteśmy, to nie moglibyśmy być poddani tak silnym wibracjom zewnętrznym.
Łukasz
 
Posty: 29
Dołączył(a): 12 sie 2018, o 14:22
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Re: Przyciaganie ze strony przyciąganego obiektu.

Postprzez Scarlett » 16 sie 2018, o 22:36

A ja nie widzę żeby nigdzie waliła ta teoria wolnej woli, wręcz dużo o niej pisałam na forum i wyjaśniałam jak to działa.

Ogólnie w skrócie rzecz biorąc:
1. Możesz przyciągnać człowieka, ale nie możesz przyciągnąć jego uczuć. To jest podstawowa rzecz, która jest ciężka do zrozumienia.
2. Przyciągana osoba może czuć nagłe myśli odnośnie tej osoby. Np. nagle, ni stąd ni zowąd, po jakiejś długiej przerwie zaczyna myśleć o tej osobie, widzieć rzeczy, które się z nią kojarzą (wtedy twierdzi, że są to słynne "znaki").
3. Jeśli ktoś zdecyduje się na związek albo pojawią się uczucia to Z JEGO własnej woli. Nie wpływa to w żaden sposób na niego. Splątanie o którym piszesz jest szeroko wyjaśnione w pojęciach kwantowych i tam najlepiej trochę posiedź, bo warto (sporo osób z forum porusza się już w kwantowych pojęciach, niż np. w hicksowskich). Jeśli w kimś pojawią się uczucia to nie oznacza, że pod wpływem osoby, która myślała. bo gdybym ja teraz chciała przyciągnąć Ciebie a np. byłabym kompletnie nie w Twoim typie pod KAŻDYM WZGLĘDEM to udałoby mi się to? Nie ;)
Splątanie polega na tym, że oboje tych ludzi zaczyna pojawiać się ze sobą w tym samym Polu. To nie osoba przyciągająca sprawiła, że przyciągany się z nią związał. to przyciągany się zainteresował z różnych powodów. A, że przyciągająca była akurat otwarta na to, to przyciągany się z nią splątał. Nie wiem jak to wyjaśnić prosto w kilku słowach.
4. Kiedy jesteśmy niskowibracyjni możemy przyciągnąć związek z ukochaną osobą, ale on może prędzej czy później się rozpaść, bo nie jesteśmy w stanie stworzyć nic trwałego kiedy przyciągamy związki w takich emocjach. Też jestem tego przykładem.
5. Wibracje są zmienne i niezmienne. Ludzie mają zmienne więc łatwo nimi kierować.

A teraz dwa przykłady z forum odnośnie tego przyciągania:
Black i technika nocnej sugestii jej męża na niej. Zauważ jak ona odbierała jego sugestię - jak swoją własną myśl. Robiła to zgodnie z jej własną wolą i idealnie to podsumowała pod koniec.
Black napisał(a):Opiszę taką historię z życia wziętą, odnośnie techniki nocnej sugestii - opartą na własnym doświadczeniu :)
Metody Silvy zawsze były dla mnie fascynujące, a zwłaszcza technika nocnej sugestii. Chyba właśnie dlatego, że tutaj cała "zabawa" wychodzi poza naszą własną podświadomość.
Mój partner jest po kursach Silvy (wtedy jeszcze podstawowy nie był rozbity na dwie części) i kiedyś powiedziałam mu żeby coś mi zaprogramował bo chcę się przekonać jak to jest i przy okazji sprawdzić - i jego i siebie :)
Oczywiście on mi nie powiedział kiedy i co będzie programował, a ja i tak starałam się zwracać na wszystko uwagę :D
Po jakichś dwóch tygodniach od naszej rozmowy, mój partner wrócił z pracy, zaczął się śmiać i powiedział do mnie żartobliwie "Dobra kobieta"...
Co się stało?
Dokładnie dwa dni wcześniej, zaprogramował abym zrobiła na obiad konkretne danie i podała do niego konkretne, czerwone wino z konkretnej firmy i w konkretnych kieliszkach :D Daniem tym były naleśniki ze specjalnie przygotowanym szpinakiem i serem mozarella, zapiekane w sobie pomidorowym :) Mój partner bardzo lubi to danie, ale że wymaga czasu, to nieczęsto je robiłam :) Wracając z pracy, wolę zrobić coś na szybko, bez zajmowania mojego czasu.
Także stanęłam jak wryta kiedy okazało się, że zrobiłam dokładnie to, co mi zaprogramował.
Jak się czułam po programowaniu? Po prostu przyszła mi myśl, że fajnie byłoby zrobić to danie, bo bardzo je lubi, ja zresztą też, że i tak robię je rzadko a sama chętnie bym zjadła :D Przyszło mi też, że napiłabym się tego konkretnego wina. Podświadomie wybrałam konkretne kieliszki.
To wszystko było odczuwalne jako moje własne myśli. Właśnie tak to działa, że jeśli nie szkodzi nam to w żaden sposób to spokojnie to przyjmujemy ;) Nie jest to żadne pukanie w głowę, które sygnalizuje, że dobija się do nas obca myśl. Gdyby kazał rzucić mi się z okna wieżowca na 11 piętrze to nigdy bym tego nie zrobiła, bo kocham życie i nie byłoby to dla mnie korzystne.

W całej tej historii weź pod uwagę bardzo ważny czynnik - to jest małżeństwo, więc ludzie którzy wspólnie ze sobą REZONUJĄ (kolejne pojęcie z kwantowości, też znajdziesz je na forum). Czyli właśnie pozostają ze sobą w splątaniu. Tak jak i Ty, rejestrując się tutaj i dołączając do naszej grupy, właśnie splątałeś się z nami.

A teraz moja historia, myslę, że pasująca do Twojego pytania:
Scarlett napisał(a):Historia nr 2: Zostałam przez kogoś przyciągnięta.
Historia ta jest dla mnie znacząca, bo dzięki niej jestem tu gdzie jestem ;) I tego pana dobrze znacie z moich opowiadań ;)
Na pewno większość z nas ma jakiś swój typ faceta albo kobiety. Czasem kiedy poznamy osobę nie w naszym typie, ale po jakimś czasie poznamy ją i zakochamy się, to jest to całkiem normalne, że może powstać związek. A co kiedy ktoś nie jest w naszym typie KOMPLETNIE, do tego w ogóle go nie znamy a pewnego dnia budzimy się i stwierdzamy, że nagle ta osoba obudziła w naszym brzuchu tysiące motylków? U mnie tak było i wiem, że „padłam ofiarą” przyciągnięcia. Co prawda nieświadomego, bo ta osoba nie zna PP (ale myślę, że nieświadome PP działa o wiele szybciej i łatwiej).
Studiowałam na małej uczelni (MagdaLooney wie na jakiej :lol: ). Ale nie była aż tak mała, że wszyscy się znali :D Raczej tylko z widzenia się ludzi kojarzyło. No chyba, że ktoś był bardzo charakterystyczny :D A Bartek był, a mimo to nie zwracałam na niego uwagi kompletnie od pierwszego roku studiów. Nic. Null. Kompletnie nie mój typ. Kto mnie zna albo widział mnie na facebook’u, wie, że do rastafarianów mi daleko. A Bartek nosił dredy, słuchał reggae, w ogóle był gdzieś tam w tej kulturze rasta. Poza tym palił papierosy, a ja nigdy nie chciałam się wiązać z kimś, kto pali. Nawet na liście idealnego partnera, którą robiłam przecież niedawno, zaznaczyłam, że ma być bez nałogów. Bo nadal tego nie lubię :P Ale co mi wtedy odwaliło? No właśnie…
Kojarzyłam go bo był charakterystyczny, ale nie zwracałam na niego uwagi, nie podobał mi się nawet :D Tzn. kiedy się już poznaliśmy, zaczęłam przypominać sobie, że często bywał blisko mnie :D Ale jak doszło do tego, że się w ogóle poznaliśmy skoro byliśmy z dwóch różnych światów?
Pamiętam dokładnie jedno takie wydarzenie, które myślę, że zapoczątkowało jego przyciąganie mojej osoby. Poszłam rano do szatni i czekałam na wydanie numerka. Szatnia jest przedzielona szklaną ścianą z palarnią. Na pewno znacie to uczucie kiedy czujecie, że ktoś na Was patrzy i o Was mówi. Tak było wtedy. Kiedy się odwróciłam, zobaczyłam, że dredziarz razem ze swoimi dwoma kolegami patrzy na mnie i rozmawiają. Dziwnie się do siebie uśmiechali więc odwróciłam się i poszłam (myślałam, że jakoś może śmiesznie wyglądam albo coś :D ). Ale potem kompletnie zapomniałam o tych ludziach i o dredziarzu tym bardziej. Byłam wtedy smutna po rozstaniu z byłym o którym pisałam w poprzedniej historii i na pewno nie rozglądałam się za innymi facetami.
Kilka tygodni później była impreza uczelniana. Nigdy nie byłam typem klubowiczki, ale wtedy bawiłam się wyśmienicie. Pamiętam, miałam ubraną czerwoną sukienkę i czarne szpilki. W pewnym momencie, zmęczona, usiadłam w pustej loży. Długo nie cieszyłam się samotnością bo bez pytania dosiadła się trójka innych studentów.
- Cholerne prawo! I jeszcze palą te cholerne fajki! Włosy będą mi śmierdzieć! – tak wtedy pomyślałam. W każdym razie wstałam i poszłam do znajomych.
Kilka tygodni później kolejna sytuacja – na naszą uczelnię przyjechał pewien aktor i kto był chętny, ten poszedł na spotkanie z nim. Ja go bardzo lubię więc wybrałam się z przyjaciółką. Gdzieś trafiło później do mnie zdjęcie na którym zauważyłam, iż Bartek siedział dosłownie rząd za mną. Jak w tym tanim horrorze „Coś za mną chodzi” :lol:
I nagle pewnego lutego poranka, obudziłam się rano i ni z gruszki ni z pietruszki stwierdziłam, że ten koleś w dredach tak mi się podoba, że wariuję. Rozumiecie?! Ja i on?! Nagle?! Rano?! Poczułam się jakby ktoś rzucił na mnie czar (a może robił na mnie nocną sugestię :lol: ). Nigdy w życiu nie czułam się tak jak wtedy – ja nie chodziłam, ja unosiłam się nad ziemią. Nogi miałam jak z waty, serce kołatało dziesięć razy mocniej a w brzuchu czułam tysiące motylków. Pamiętam, że wstydziłam się o tym powiedzieć nawet najbliższej przyjaciółce. Nie wiem nawet skąd to się wzięło, serio nie zwracałam na niego uwagi WCALE. To z tą imprezą czy spotkaniem z aktorem zauważyłam dopiero jak zaczęliśmy się spotykać. Kiedy po tygodniu kompletnego otępienia powiedziałam o tym przyjaciółce, jej reakcja była następująca: „CO?! ON?! :lol:
Wstydziłam się kompletnie tego uczucia bo nie znałam gościa i taka akcja :lol: Ale moja przyjaciółka wzięła to w swoje ręce i powiedziała mu, że mi się podoba. Tego samego wieczora napisał do mnie na Facebooku i był to mega szok dla mnie :D
Z tego co się dowiedziałam to podobałam mu się, myślał o mnie i mówił o mnie swoim kolegom. Nie wiem jakie miał te wizualizacje, że tak mnie trafiło :lol: Ale trafiło konkretnie bo na 4 lata ;) Po rozstaniu z byłym, zaczęłam się spotykać z Bartkiem po raz drugi (za pierwszym razem nam nie wyszło). Relacja zakończyła się dopiero w zeszłym roku, kiedy wyjechał bez słowa do Warszawy ;) Dzięki niemu trafiłam na forum tak właściwie :lol: Dzięki niemu trafiłam na technikę idealnego partnera i dzięki niemu w kwietniu tego roku, porządnie się się wkurzyłam i uwolniłam swój potencjał ;)

Na tę historię patrzeć dwojako. Gdyby nie osoba o której pisałam, nie byłabym tu gdzie jestem. Ludzie napotkani na naszej drodze mogą być dla nas nauczycielem, drogowskazem lub darem. On był drogowskazem. I dziś jestem mu wdzięczna. Bo w dniu kiedy mnie olał - 16 kwietnia 2016 roku, napisałam do Black maila ze pełnym wkur***em i postanowiłam wcielić w życie słowa, które do tej pory tylko czytałam. I teraz jestem tu gdzie jestem.

Prawo Przyciągania to nie jedyne prawo. Tych praw jest kilka i one wzajemnie się łączą.

Nie wiem czy to jest właśnie odpowiedź której oczekiwałeś. Ze swojej strony polecam zainteresować się pojęcia kwantowości. Tam jest to ładnie wyjaśnione i ja wolną wolę bardzo ładnie pojęłam właśnie podczas kwantowych warsztatów. ale nie musisz na nie iść, tu masz wszystko wyjaśnione. Są też fajne książki.

Nie łącz pojęć z katolicyzmu ze swojskim PP, bo się pogubisz. Jest wiele podobieństw, owszem, bo religie opierają się na prawach przyrody (przypuszczam, że są tworzone zgodnie z tym co zaobserwowano), ale religie jednak są po to by zebrać jakąś grupę w konkretnym celu i dla mnie bardzo zniewalają człowieka. Sama wiele lat męczyłam się w religii. Nie odpycham Cię oczywiście od tego, ale po prostu staraj się tego nie łączyć tak dosłownie ;)

A jako admin przenoszę wątek do poddziału "Relacje międzyludzkie" w dziale "Prawo przyciągania na co dzień" i bardzo proszę o przestrzeganie dodawania wątków we właściwych działach dla porządku.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 2
mrO, olik
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2930
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 471 razy
Otrzymał podziękowań: 1709 razy

Re: Przyciaganie ze strony przyciąganego obiektu.

Postprzez ara » 17 sie 2018, o 13:27

Hmmm,
ja tu widzę sprzeczność, piszesz Scarlett, że nawet jakbyś przyciągała Łukasza, a nie byłabyś w jego typie w ogóle to jego wolna wola itd i nic by z tego nie wyszło.
Ale później piszesz jak zostałaś przyciagnięta, wizualizacje itd przez faceta ze studiów, który nie był w Twoim typie......
ara
 
Posty: 74
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 18:31
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 5 razy

Re: Przyciaganie ze strony przyciąganego obiektu.

Postprzez Scarlett » 17 sie 2018, o 14:00

Nie jest sprzeczność - zwróć uwagę na rodzaj "typów". Wygląd to nie wszystko, liczy się też osobowość i UCZUCIA. Więc jeśli zauważyłaś "sprzeczność" to w moim zdaniu, a nie w teorii wolnej woli. Właśnie ten przykład idealnie obrazuje wolną wolę, jeśli wnikliwie się przyjrzysz. Bo w ogóle teoria wolnej woli jest bardzo prosta jeśli ktoś ogarnia PP i je sobie rozłoży.
Na początku nie był w moim typie fizycznie, palił też papierosy czego ja nie toleruję. Ale jego charakter mi odpowiadał - nasza chemia, zainteresowania, podejście do świata i do ludzi, jego ambicja itp. Wiele rzeczy.
A teraz pomyśl, że by mnie bił, zdradzał, kompletnie bym się z nim nie dogadywała, miałby żonę, byłby typowym prawnikiem z memów, czego nie cierpię, dzieliłoby nas coś, co dla mnie jest istotne albo byłby seryjnym mordercą. Byłabym z nim tylko dlatego, że stał się w moim typie? Nie. Miałam okazję go poznać. I ta okazja sprawiła, że chciałam z nim być. ale nie byłabym, nawet gdyby on mnie przyciągał świadomie lub nie, jeśli ta ważniejsza część by się ze mną nie rezonowała. Jasne, gdyby był seryjnym mordercą i by mnie porwał to bym z nim była, ale to już nie z własnej woli ;)
Rezonowałam z nim, kiedy go poznałam. Ale jeśli on by ze mną nie rezonował to nie byłabym z nim. Ja z nim nie rezonowałam i dlatego on nie chciał ze mną być, kiedy bardziej mnie poznał. Ale kiedy mnie nie znał to ze mną rezonował, dlatego się poznaliśmy. Widać różnicę? ;)
MOŻNA PRZYCIĄGNĄĆ LUDZI. I on mnie przyciągnął. ALE NIE MOŻNA PRZYCIĄGNĄĆ UCZUĆ. Dlatego ja go nie przyciągnęłam.
Pole "wiedziało", że ja mogę być z takim człowiekiem więc byłam otwarta na to splątanie. Nieświadomie, bo to jest właśnie to otwarcie. Natomiast on mnie przyciągał, bo mu się podobałam, bo nie miał oporów, bo tego chciał - choć mnie nie znał. Więc skoro razem rezonowaliśmy to voila - nastąpiło przyciągnięcie. ale jak on nie chciał z jakichś powodów to choćby skały sra**y, a góry pękały - no nie ma opcji.
I jeśli więc jakieś związki z takiego przyciągania wypaliły to nie dlatego, że ktoś złamał czyjąś wolną wolę. Dlatego, że te osoby CHCIAŁY i REZONOWAŁY ZE SOBĄ. I na pewno nie miały oporów w postaci braku wizji możliwości poznania kogokolwiek innego. Miały spokój i pewność. I każdy na tym forum widzi jak tego brakuje w motywatorni.

Błagam, poużywajcie wyszukiwarki - pisalismy na te tematy. Czasem mam wrażenie, że jak dochodzi do przyciągania ludzi to wielu z Was gubi całą wiedzę, którą posiadaliście i którą tu przejawialiście.
Zrobię nagranie na ten temat.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 2
Black, Łukasz
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2930
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 471 razy
Otrzymał podziękowań: 1709 razy

Re: Przyciaganie ze strony przyciąganego obiektu.

Postprzez Łukasz » 17 sie 2018, o 14:30

Dziękuje Scarlett za wyjaśnienia, dużo z tego wyniosłem; a co do tego że ludzie nie rozumieją PP, nie jest to dla mnie zaskoczeniem, bo każda książka nt. temat wyjaśnia to inaczej, a same wiadomości na forum nie zawsze są składne; aby to Prawo i jemu podobne prawa fizyki zrozumieć trzeba by było zrobić kompilację wszystkich książek o PP i wiadomości z tego forum i przedstawić w postaci zwięzłego podręcznika z konkretnymi rozdziałami i podrozdziałami, coś jak skrypt konstrukcji jakiejś machiny. ;)
Łukasz
 
Posty: 29
Dołączył(a): 12 sie 2018, o 14:22
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Re: Przyciaganie ze strony przyciąganego obiektu.

Postprzez Scarlett » 17 sie 2018, o 14:34

Łukaszu, co do książki z forum.... Nie chcę za dużo zdradzać, bo obowiązuje mnie tajemnica, ale... Padła pewna propozycja i współpraca :)

Co do książek o PP to myślę, że sporo wyjaśnia dobrze, ale skupia się tylko na jednej konkretnej technice. Pisałam o tym niedawno w wątku "Jak zacząć przygodę z PP kiedy jesteś na dnie".

Znalazłam też taki fajny cytat:
"Miłość nie wymaga ceny. Żadnej ceny. Więc nie musicie jej płacić. Ceny poświęcenia, odpowiedzialności, ograniczenia, stłamszenia, poniżenia, niespełnienia. Na świecie są miliony ludzi. I wśród tej obfitości, jest co najmniej kilka osób, których wolna wola, jest zgodna z waszą wolną wolą. Jest zgodna praktycznie całkowicie. Jak dalekie jest to teraz, od waszej przestrzeni? To nie ma znaczenia. Jest w świecie ktoś, kto z własnej woli chce wypełnić waszą przestrzeń, dokładnie tak jak lubicie. Kto z własnej woli, patrzy w kierunku, w którym i wy patrzycie. Kto z własnej woli idzie tempem, którym wy idziecie. Kto z własnej woli, realizuje się tak, jak i wy chcecie. I kto z własnej woli, chce stworzyć bliską przestrzeń tak, jak i wy tego potrzebujecie.

A wy ciągle czekacie i ciągle się zadręczacie w związkach, które już dawno umarły, że się coś zmieni, że w końcu zrobicie coś, co całkowicie przemieni drugą osobę i wymagacie, by ona zrobiła, więcej niż chce, byście wy byli zadowoleni. Nie czekajcie, aż coś się zmieni. Jakby się miało zmienić, to by się już zmieniło. Niektóre zmiany w pewnej przestrzeni, nigdy nie nadejdą. I nie jest to niczyja wina. Po prostu nie mogą się wydarzyć. Zapytajcie siebie „czy jestem w stanie zaakceptować to, że ten człowiek może się nigdy nie zmienić?”. Jeśli nie, to odejdźcie, bo nigdy nie będziecie w stanie szanować tego człowieka i w końcu przestaniecie szanować samych siebie. Nie zadręczajcie go swoimi pomysłami, bo niszczycie wartościową osobę. To, że ktoś do was nie pasuje, nie znaczy, że nie pasuje nigdzie indziej. Możecie szanować i odejść. Możecie kochać i odejść.

Pewne zmiany, wymagają jedynie cierpliwości i otwartości, a cierpliwość wymaga przestrzeni. Więc zróbcie tą przestrzeń, w swojej głowie i w swoim sercu, aby osoba, która ma przyjść z własnej woli, widziała i czuła, że jest dla niej miejsce. To co dobre i tak przyjdzie, niezależnie od tego, jak bardzo z tym walczycie. To co dobre, wypełni wasze życie, niezależnie od tego, jak bardzo się teraz boicie."
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 5
balerr, Black, cabochard, domi, Garden
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2930
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 471 razy
Otrzymał podziękowań: 1709 razy

Re: Przyciaganie ze strony przyciąganego obiektu.

Postprzez cabochard » 17 sie 2018, o 14:45

Piękny cytat :)
każdemu według jego przekonań
Avatar użytkownika
cabochard
 
Posty: 236
Dołączył(a): 7 gru 2017, o 22:03
Podziękował : 42 razy
Otrzymał podziękowań: 14 razy

Re: Przyciaganie ze strony przyciąganego obiektu.

Postprzez domi » 17 sie 2018, o 15:11

Scarlett, skąd ten cytat? Z jakiejś książki? :kwiatek
Avatar użytkownika
domi
 
Posty: 274
Dołączył(a): 10 cze 2016, o 21:42
Podziękował : 176 razy
Otrzymał podziękowań: 67 razy

Re: Przyciaganie ze strony przyciąganego obiektu.

Postprzez Scarlett » 17 sie 2018, o 15:12

Na grupie dwupunktowej dla absolwentów ktoś cytował kilka lat temu :) Znalazłam i zapisałam :)
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2930
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 471 razy
Otrzymał podziękowań: 1709 razy

Re: Przyciaganie ze strony przyciąganego obiektu.

Postprzez domi » 17 sie 2018, o 15:44

Scarlett napisał(a):Na grupie dwupunktowej dla absolwentów ktoś cytował kilka lat temu :) Znalazłam i zapisałam :)


Brzmi jak z książki :D bardzo fajny, dobrze że go wkleiłaś :kwiatek
Avatar użytkownika
domi
 
Posty: 274
Dołączył(a): 10 cze 2016, o 21:42
Podziękował : 176 razy
Otrzymał podziękowań: 67 razy

Następna strona

Powrót do Relacje międzyludzkie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości