Rzeczywistość

medytacja, ezoteryka, nauki wschodu

Re: Rzeczywistość

Postprzez Born1975 » 4 gru 2015, o 01:40

Kokos napisał(a):
dream75 napisał(a):
Co do homeopatii to ona działa na zasadzie placebo. I działa bardzo skutecznie, to dowiedziony fakt. Kulka to fizyczny czynnik, który jest potrzebny naszej podświadomości. Jak podświadomość ten czynnik dostanie, to wykona resztę roboty. Tak do końca nie wiadomo jak to działa, nawet jeśli się wie, że to placebo, ale takie są wyniki badań, o których parę dni temu czytałem w necie na ten temat.

Kłamiesz. Nie mądrzyj się, jak nie masz zielonego pojęcia, nie jadłeś kulek, nie obserwowałeś efektów, a tylko się naczytałeś pierdołów sponsorowanych przez Big Pharmę. Kulka działa na zasadzie kwantowej.
Jak wytłumaczysz świetne i błyskawiczne leczenie niemowląt, zwierząt, roślin za pomocą homeopatii ? Z dorosłymi idzie dłużej.
Wielu ludzi daje kulki kotom, rozpuszczone w ich wodzie. Wyobraź sobie, że w przypadku pomyłki i podaniu kotu porcji kulek przeznaczonej dla kota kolegi, dany kot odmawia wypicia nie swojego leku. Koty czują wibracje. Takie same przypadki są obserwowane u niektórych dzieci.


Gdybym napisał, że nie działa, to mógłbym się wycofać z tego co napisałem wcześniej. Ale skoro działa, to jaki interes ma w tym Bih Pharma? Twój atak na mnie jest pozbawiony podstaw.
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2269
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 856 razy
Otrzymał podziękowań: 608 razy

Re: Rzeczywistość

Postprzez Kokos » 4 gru 2015, o 01:47

dream75 napisał(a):
Gdybym napisał, że nie działa, to mógłbym się wycofać z tego co napisałem wcześniej. Ale skoro działa, to jaki interes ma w tym Bih Pharma? Twój atak na mnie jest pozbawiony podstaw.


Zareagowałam impulsywnie :) Ale wierzę, że jesteś silnym samcem i przyjmiesz moje pazury na klatę, a jak zostaną blizny, to będą one ozdobą ;)

Dawałam już ten artykuł
http://grongor.info/2011/07/01/noblista ... omeopatii/

A niejaka Astromaria wyjaśnia w swych kilku art. dokładniej :)
❤ ❤ ❤
Uwielbiam gdy mnóstwo pieniędzy jest w moim doświadczeniu!
Doświadczam wspaniałości życia!
Jestem wspaniałą istotą!
Idealny przepływ energii pieniędzy przez moje doświadczenie, to uwielbiam!
Energia bogactwa pulsuje w moim ciele!
Avatar użytkownika
Kokos
 
Posty: 1609
Dołączył(a): 21 cze 2014, o 12:30
Lokalizacja: [size=200][color=#FF0040] ❤ [/color][/size]
Podziękował : 559 razy
Otrzymał podziękowań: 373 razy

Re: Rzeczywistość

Postprzez Born1975 » 4 gru 2015, o 02:33

Tylko słaby samiec odpowiedziałby agresją :mrgreen: Ja tego nie robię. :) A tak przy okazji Kokosku potwierdziłaś pewną teorię, o której dowiedziałem się kilka dni temu, ale do tej pory nie miałem jak sprawdzić czy faktycznie jest prawdziwa. Nie będę o tym pisał publicznie i jak chcesz zaspokoić ciekawość to wiesz co trzeba zrobić :)
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2269
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 856 razy
Otrzymał podziękowań: 608 razy

Re: Rzeczywistość

Postprzez Renata » 4 gru 2015, o 08:45

dream75 napisał(a):Będą przekleństwa, ale to tylko po to by lepiej oddać głębię tego co chcę Wam przekazać.

Nasze życie kształtują nawyki. Jak ktoś ma nawyk wiecznego zamartwiania się, to ciężko mu postępować inaczej. Trzeba zacząć od zmiany negatywnych nawyków w pozytywne. Ktoś na przykład mówi, że od 2 lat ma depresję. A jak kurwa chce mu się srać, to też ma depresję. Nie wtedy myśli żeby jak najszybciej znaleźć się w ubikacji i się po prostu wysrać. To tylko wmawiane sobie, że się ma depresję i nic więcej. W ciągu tych dwóch lat w depresji był w sumie może przez godzinę, resztę załatwił nawyk wmawiania sobie tego.

Możecie napisać, że się mylę, ale...

Miałem depresję 2 razy w życiu, gdy przyszła trzeci raz, to już nie mówiłem, że mam depresję, tylko że walczę z tym by tej depresji nie dostać. I wiecie co? To sprawiło, że nie trwało to zbyt długo, chociaż sytuacja byłą o wile gorsza niż wtedy gdy uważałem, że faktycznie mam depresję. To kwestia nastawienia i nic więcej. Po nocy zawsze wstaje dzień. Ja zmieniłem przekonanie do tego co się faktycznie działo i to samo w sobie zadziałało niesamowicie.

Przekonania ma każdy. Jak ktoś myśli, że nie ma żadnych przekonań, to sama ta myśl jest już przekonaniem. To taki paradoks.

Ale właśnie na tym polega ta choroba: na niewłaściwym nastawieniu do myśli. Nawet jeśli sobie wmawiasz, że masz depresję, to jest to wynik ogarniających Cię czarnych myśli. Jak jesteś w takiej ciemności, to trudno dostrzec choćby światełko.
Nigdy nie miałam depresji, za to dołki psychiczne zdarzały się od czasu do czasu i na ich podstawie stwierdzić mogę, że to nie takie proste nagle zmienić myślenie, nastawienie. Ludzie wrażliwi i słabi psychicznie nie przejdą tak z marszu od jednego stanu do drugiego. To jest dla nich zbyt trudne.
Jeśli myśli są chore, to jak znaleźć pomiędzy nimi te zdrowe? Oczywiście, to jest tylko przekonanie, ale ono jest na tyle silne, że nie dopuszcza innych rozwiązań i człowiek nierzadko potrzebuje pomocy z zewnątrz.
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3090
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 642 razy
Otrzymał podziękowań: 830 razy

Re: Rzeczywistość

Postprzez Calcifer » 4 gru 2015, o 10:04

renata17031 napisał(a):
dream75 napisał(a):Będą przekleństwa, ale to tylko po to by lepiej oddać głębię tego co chcę Wam przekazać.

Nasze życie kształtują nawyki. Jak ktoś ma nawyk wiecznego zamartwiania się, to ciężko mu postępować inaczej. Trzeba zacząć od zmiany negatywnych nawyków w pozytywne. Ktoś na przykład mówi, że od 2 lat ma depresję. A jak kurwa chce mu się srać, to też ma depresję. Nie wtedy myśli żeby jak najszybciej znaleźć się w ubikacji i się po prostu wysrać. To tylko wmawiane sobie, że się ma depresję i nic więcej. W ciągu tych dwóch lat w depresji był w sumie może przez godzinę, resztę załatwił nawyk wmawiania sobie tego.

Możecie napisać, że się mylę, ale...

Miałem depresję 2 razy w życiu, gdy przyszła trzeci raz, to już nie mówiłem, że mam depresję, tylko że walczę z tym by tej depresji nie dostać. I wiecie co? To sprawiło, że nie trwało to zbyt długo, chociaż sytuacja byłą o wile gorsza niż wtedy gdy uważałem, że faktycznie mam depresję. To kwestia nastawienia i nic więcej. Po nocy zawsze wstaje dzień. Ja zmieniłem przekonanie do tego co się faktycznie działo i to samo w sobie zadziałało niesamowicie.

Przekonania ma każdy. Jak ktoś myśli, że nie ma żadnych przekonań, to sama ta myśl jest już przekonaniem. To taki paradoks.

Ale właśnie na tym polega ta choroba: na niewłaściwym nastawieniu do myśli. Nawet jeśli sobie wmawiasz, że masz depresję, to jest to wynik ogarniających Cię czarnych myśli. Jak jesteś w takiej ciemności, to trudno dostrzec choćby światełko.
Nigdy nie miałam depresji, za to dołki psychiczne zdarzały się od czasu do czasu i na ich podstawie stwierdzić mogę, że to nie takie proste nagle zmienić myślenie, nastawienie. Ludzie wrażliwi i słabi psychicznie nie przejdą tak z marszu od jednego stanu do drugiego. To jest dla nich zbyt trudne.
Jeśli myśli są chore, to jak znaleźć pomiędzy nimi te zdrowe? Oczywiście, to jest tylko przekonanie, ale ono jest na tyle silne, że nie dopuszcza innych rozwiązań i człowiek nierzadko potrzebuje pomocy z zewnątrz.


Dokładnie. Podzielam i zdanie Dreama i zdanie Reni. Z jednej strony to prawda, że większość ludzi na depresji tkwi w niej bo tak naprawdę tego bardzo chcą. Depresja to ich skarb. Stoją do nosa w szambie i jedyne o co proszą to żeby nikt nie robił fal ale z szamba wyjść nie chcą. Znam wielu takich romantyków/melancholików którzy tak naprawdę napawają się swoimi mrocznymi myślami, tworzą w sobie jakąś aurę wyjątkowości z tego powodu. Dlatego na ogół nie warto zbytnio rozmawiać z osobami które są na depresjach jeśli samemu się ma depresje bo wtedy można tylko się pogrążyć.

U mnie tak nie było bo zawsze miałem silny charakter. Depresja napadła mnie nagle, jak uderzenie młotkiem w głowę. Rozmawiałem z bratem a nagle BUM. Uderzenie w głowę i na pół roku byłem zombie. Moja matka była zawsze taka, że jak mówiłem że jestem chory i nie chce iść do szkoły to nie akceptowała tego tylko uważała że się ze sobą pieszczę zbytnio i naprawdę musiałem mieć gorączkę czy coś podobnego by stwierdziła, że faktycznie powinienem zostać w domu. Jak mnie dopadła ta deprecha to przyszła na drugi dzień do mnie do pokoju i nic nie mówiła, widziała co się dzieje. Ani razu mi nie zasugerowała że czas pójść do szkoły czy się ogarnąć tylko ogarniała wszystko za moimi plecami, poinformowała szkołę o tym co się dzieje itp. Jest więc znacząca różnica między dołkiem a depresją. Depresja łamie nas jak zapałkę, odbiera totalnie wszystkie siły, łamie w kościach, tworzy ból w mięśniach. Ja nie byłem przez bardzo długi czas w stanie skonstruować choćby jednej sensownej myśli. Czułem, że życie jest jedną wielką beznadzieją. Co więcej, nie mówiłem o tym nikomu bo miałem takie przeświadczenie, że jak komuś powiem to ten ktoś też dojdzie do wniosku, że życie jest jedną wielką beznadzieją :D Byłem bohaterem, chroniłem swoich bliskich :D Ale stopniowo się z tego wygrzebywałem. Drugi raz jak mnie dopadło to już wiedziałem z czym to się je ale jak zobaczył mnie mój ojczym, człowiek bardzo zasadniczy, twardy, który nie znosił słabości, to też o nic nie pytał tylko widział że to nie są żarty. Widzieliście kiedyś człowieka z jakimś zaburzeniem psychicznym? Miałem dziewczynę z zaburzeniami. Oczy takiego człowieka mówią wszystko, można w nich zobaczyć odmęty szaleństwa. Nie trzeba o nic pytać. Ale za drugim razem poradziłem sobie w dwa tygodnie. To było z 5 lat temu i od tamtej pory nic mnie nie tyka poza jakimiś chwilowymi napadami fizycznymi jak kołatanie serca, nerwobóle itp.

Najgorsze jest to, że większość osób na depresji nawet nie wie, że ma depresje. Ja nie wiedziałem, że ktoś przede mną miał ten stan. Myślałem, że w końcu zrozumiałem samobójców, że oni jedyni poznali prawdę, zajrzeli za kurtynę życia. A gdy później dowiedziałem się, że tak działa depresja to było mi jakoś lżej, że jednak nie jestem jakimś pomazańcem który jako jedyny doznał możliwości zaznania prawdy o życiu (:D) tylko, że to zwykła deprecha spowodowana głównie dietą, rzucaniem palenia, narkotykami.
Sekretna technika starożytnych o nazwie "Kame Ha Me Ha"

https://www.youtube.com/watch?v=JnQIe_Xqs5k
Avatar użytkownika
Calcifer
 
Posty: 1785
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 01:53
Lokalizacja: Wyspa Genialnego Żółwia.
Podziękował : 223 razy
Otrzymał podziękowań: 442 razy

Re: Rzeczywistość

Postprzez Renata » 4 gru 2015, o 16:05

Te wszystkie nasze bolączki to efekt niepotrzebnych myśli, myśli które sprawiają nam ból. Czy będzie to depresja czy tylko zły humor, to wyrzucamy z siebie potężną dawkę negatywnych emocji.
Negatywne przekonania porównałabym z ciałem bolesnym, o którym mówi Tolle. Skumulowane cierpienie, które jest wynikiem niezgody na to co jest. Pasożyt, którego karmimy nieświadomym utożsamianiem. Gdy ciało bolesne przejmie nad nami kontrolę, wtedy szuka sytuacji, by móc wzrastać. Ból może karmić się tylko bólem, a cierpienie tak długo będzie trwać, jak długo będziemy się z nim utożsamiać.

"Ciało bolesne jest polem energii, które prawie jak niezależny twór, czasowo zamieszkało w twojej wewnętrznej przestrzeni. To uwięziona energia życiowa, która przestała płynąć. Stało się tak ponieważ pewne rzeczy wydarzyły się w przeszłości. Można powiedzieć, że to żyjąca w tobie przeszłość, która jeśli identyfikujesz się z nią, czyni cię więźniem tego, co minione. Skutkiem takiego niewolniczego utożsamienia staje się przekonanie, że przeszłość jest potężniejsza niż teraźniejszość. A to oczywiście nieprawda. To tylko przekonanie, że inni ludzie i to, co zrobiłeś, są odpowiedzialni za to, kim jesteś, za twój emocjonalny ból oraz niezdolność do rozpoznania prawdziwej jaźni. Prawdą jest, że jedyna moc, która istnieje, zawarta jest wewnątrz tej chwili. To potęga twojej obecności. "
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3090
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 642 razy
Otrzymał podziękowań: 830 razy

Re: Rzeczywistość

Postprzez dariaanna » 4 gru 2015, o 20:15

Ja może nie mam depresji, jakoś nie lubię tego określenia, ale mam coś w rodzaju melancholijnej natury, od czasu do czasu dopada mnie mega przygnębienie i smutek. I tak jak Renata wyżej napisała jest to efekt niezgody, buntu, żalu na to co jest. Ja po prostu nie nadążam za światem. Ale już się nauczyłam mieć do tego dystans. To jest zawsze stan przejściowy i mija. Góra, dół, góra, dół. Już się przyzwyczaiłam, taka chyba moja natura po prostu i nie wywołuje to już we mnie złości. To chyba jedna z najważniejszych rzeczy, której się nauczyłam przez ostatni rok - dystansu do siebie i właśnie mniejszego przewrażliwienia na własnym punkcie.
Avatar użytkownika
dariaanna
 
Posty: 1187
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:16
Podziękował : 113 razy
Otrzymał podziękowań: 148 razy

Re: Rzeczywistość

Postprzez Renata » 4 gru 2015, o 20:34

No właśnie, dużo zależy od naszej natury. Niektóre cechy można w sobie zmienić, nawet pozbyć się, ale ta wewnętrzna pierwotna matryca pozostanie w nas na zawsze. Też mam bardziej introwertyczną naturę i nie będę z tym walczyć, bo to bez sensu. Niektórzy na siłę próbują zmienić ten stały model siebie, ale ja myślę, że najlepiej akceptować rzeczy takimi jakie są. Zresztą obraz siebie zależy tak naprawdę od nas samych, to jak siebie postrzegamy i co o sobie myślimy. Jesteśmy jacy jesteśmy, ważne byśmy myśleli o sobie dobrze.
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3090
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 642 razy
Otrzymał podziękowań: 830 razy

Re: Rzeczywistość

Postprzez dariaanna » 4 gru 2015, o 21:06

Zaryzykowałabym stwierdzenie że mam w dupie obraz siebie w swoich oczach i to jak siebie postrzegam, i co o sobie myślę :P. Bo ten obraz nigdy nie będzie taki jakbym chciała. Więc to sobie odpuszczam. :D
Avatar użytkownika
dariaanna
 
Posty: 1187
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:16
Podziękował : 113 razy
Otrzymał podziękowań: 148 razy

Poprzednia strona

Powrót do Rozwój duchowy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość