Przyciąganie nowej pracy -komuś z Was się udało?

przyciąganie spraw materialnych, pracy, kreowanie obfitości

Re: Przyciąganie nowej pracy -komuś z Was się udało?

Postprzez Scarlett » 12 wrz 2018, o 22:33

Jeśli chodzi o pracę to przyciągnęłam zupełnie świadomie pracę marzeń (na tamten moment): Opisana jest tutaj: viewtopic.php?f=35&t=599

Jeśli natomiast chodzi o zmianę w pracy, która mi się nie podoba, to też coś takiego miało miejsce w moim życiu. W 2015 roku pracowałam w firmie, gdzie był mobbing, a ja - jako nowa osoba - byłam szczególnie na celowniku. I nie czułam tam żadnego wsparcia. Miałam też okropnego kierownika, który traktował mnie typowo jak "przynieś-wynieś-pozamiataj". Nerwowo nie wyrabiałam z gościem. A najbardziej bolało mnie to, że miałam wyższe wykształcenie od niego a traktował mnie, za przeproszeniem, jak gówno. Był to moment kiedy odkrywałam forum i coraz więcej dowiadywałam się na temat PP. A jak wiadomo - na forum jest wiele "smaczków", więcej niż w jakiejś wybranej książce.
Postanowiłam zastosować wdzięczność. W pracy było po prostu tragicznie, a ja dziękowałam.
I przez dwa dni rano codziennie dziękowałam jeszcze w łóżku za pracę i wspaniałych ludzi z którymi pracuję. Dziękowałam tak, jakby mi manna z nieba spadała. A w pracy? To ja mnie ludzie wku***iali przez te dwa dni to nie do opisania, a ja za każdym razem w myślach im dziękowałam i błogosławiłam. Robiłam tak tylko dwa dni. Później już nie musiałam. Kierownik i cała wredna reszta zmienili się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Podsłuchałam nawet jak mówił, że jestem naprawdę bardzo w porządku, uczynna i pracowita. A wcześniej przez pół roku traktował mnie jak gówno, naprawdę. Nie robiłam niczego innego niż zawsze. A tym bardziej nie właziłam nikomu w tyłek, nie moja natura. Po prostu "pracowałam" nad nimi w mojej głowie. Dziękując za pracę, za nich, za to, ze są "wyrozumiali, sympatyczni, otwarci i pomocni". Tacy się stali. W dwa dni!
Dziękowałam za coś, co jeszcze nie miało miejsce tak jakby to już się zdarzyło a potem szłam do pracy, zaciskałam zęby, robiłam swoje i kompletnie nie myslałam więcej o tej wdzięczności, tzn. w pracy całkowicie odpuszczałam. Typowo odpuszczam, bo zajmowałam się pracą. Dopiero jak mnie wkurzył na maxa to znów dziekowałam w duchu za tak wspaniałego kierownika (cudem odsuwałam od siebie myśli, że chce go zabić :D - taki żart).
Podziałało migusiem.
Ale jak się zmieniło to już stosowałam to automatycznie - NAPRAWDĘ dziękując za zmianę, bo była ona tak zauważalna, że jak odchodziłam z tej pracy to ryczałam Ryczałam, że muszę odchodzić. Każdemu kupiłam prezent. Zmiana o 180 stopni!
We wdzięczność trzeba włożyć emocje. Bardzo mi wtedy pomógł trening wdzięczności z Robbinsem. Naprawdę uwalnia emocje.


Myślę, że na ludzi można też stosować odkreowywanie ;) Wtedy tego jeszcze nie znałam, ale gdybym teraz miała taką sytuację, to wybrałabym odkreowywanie.

Edit: tutaj jest to ćwiczenie wdzięczności o którym wspominam:

Podoba mi się w nim ta kolejność - najpierw słuchanie bicia serca, potem dziękowanie za to serce i za mnóstwo "takich tam" rzeczy. Potem całe to przechodzenie do sedna. Dziękowanie, duma, śmieszne wspomnienia, momenty zmysłowe, aż dochodzimy za dziękowanie za to, co jesze praktycznie nie nadeszło, ale w głowie mamy to traktować tak jak dziękowanie za wszystkie poprzednie rzeczy - a one przecież są już fizycznie. Matko, wyję jak bóbr :D I do tego zanim dojdziemy do dziękowania ostatecznego (czyli tego, co jeszcze nie nadeszło a chcemy by nadeszło bo wyobrażamy to sobie), to po prostu czuję jakby to się naprawdę już zdarzyło, jak multum poprzednich wspomnień za które byłam wdzięczna. A to przecież klucz do sedna sprawy.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 4
domi, niweleta, SnowWhite, Wenus21
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3182
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 484 razy
Otrzymał podziękowań: 1873 razy

Re: Przyciąganie nowej pracy -komuś z Was się udało?

Postprzez mrO » 13 wrz 2018, o 10:27

Dla mnie osobiście właśnie ta część mojego życia w której pracuje gdzie pracuje i jak kto pracuje jest idealny podsumowaniem wszystko to czego można nauczyć się z PP. Taki crème de la crème
Jestem w 100% przekonany że aktualny stan życia jest nagrodą za życiową drogę którą musiałem przejść i która widocznie kiedyś świadomie wybrałem. Drogą wybrukowaną pasmem porażek wielu prób, tysięcy wydanych własnoręcznie zarobionych pieniędzy i setek godzin w tym nocy nieprzespanych, bo cel był ważniejszy.
Mimo wszystko zawsze w tyle głowy miałem wizję tego co będę w życiu robić. Pomimo wszelkich porażek i szyderstw wielokrotnie sam siebie pytałem czy warto. Za każdym razem po chwili ciszy w głowie pojawiało się "tak" Pomimo tego że przysłowiowe "życie" mnie nie oszczędzało, każdego dnia dalej robiłem to co musiałem z myślą o tym że: "nie wiem jak to będzie, ale wiem że tak będzie" Wiedziałem że po to właśnie zostałem stworzony, po to tutaj jestem, aby pokazać innym że można, że się da i że trzeba chcieć, bo jeśli się chce to można wszystko.
Po co ten zalew pseudomotywacyjnego szamba z którego bije mocną tysiąca słońca Ego tak jasne że aż pali w oczy ?
A własnie po to żeby uświadomić innych (nawet i jedną osobę) że jeśli ma się jasny cel w życiu (w tym przypadku świadomą decyzję o pracy jaką chce się wykonywać) to można to mieć. Ba, to się zdobędzie jeśli tylko jest się w stanie poświęcić wszystko co się tylko ma: czas, pieniądze, miłość, czy nawet i własne zdrowie.
Jeśli mamy jasno sprecyzowany cel i nastawienie : "nie wiem jak to będzie, ale wiem że będzie tak jak chce", to będzie nam to dane.
Czy było warto ? Tak.

Co robię ? Chyba żaden zawód w naszym państwie nie jest zarówno tak bardzo znienawidzony jak i szanowany :)
Change your Personality to change your Reality. :brawo
mrO a nie mr0. O=One
Avatar użytkownika
mrO
 
Posty: 568
Dołączył(a): 2 maja 2017, o 14:42
Podziękował : 118 razy
Otrzymał podziękowań: 359 razy

Re: Przyciąganie nowej pracy -komuś z Was się udało?

Postprzez Mrs. Anastasia Grey » 14 wrz 2018, o 10:52

mrO zaciekawiłeś mnie, czym się zajmujesz :thinking :D
jakoś nie mogę wpaść na to, na czym polega Twoja praca :D
myślę i myślę i nie wiem, co to może być :thinking :thinking :thinking

no ale swoją drogą, super, że udało Ci się osiągnąć to co chcesz, szczere gratulacje!
jak widać, da się! dajesz tym postem niezłego kopa motywacyjnego ;)
Avatar użytkownika
Mrs. Anastasia Grey
 
Posty: 31
Dołączył(a): 21 sie 2018, o 14:29
Podziękował : 14 razy
Otrzymał podziękowań: 4 razy

Re: Przyciąganie nowej pracy -komuś z Was się udało?

Postprzez Scarlett » 14 wrz 2018, o 11:51

mrO jest naszym naczelnym ......... na forum :D
Odgadniesz za jakiś czas :P
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowanie od
mrO
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3182
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 484 razy
Otrzymał podziękowań: 1873 razy

Re: Przyciąganie nowej pracy -komuś z Was się udało?

Postprzez niweleta » 26 paź 2018, o 14:14

Scarlett napisał(a):mrO jest naszym naczelnym ......... na forum :D
Odgadniesz za jakiś czas :P


ja za każdym razem jak czytam posty mrO, zastanawiam się nad tym kim on jest (bo ten wątek parę razy był poruszany), ale mi to nie wychodzi :P

Pochwalę się!!! Przyciągnęłam coś, co pozwoli mi przyciągnąć lepszą pracę!!! :D

Zamarzyła mi się nowa praca. Nowa, lepsza niż ta co mam obecnie. Lubię obecną, ale chcę coś jeszcze lepszego. Żeby taką zdobyć muszę nauczyć się obsługi paru programów, nie łatwych do zdobycia. Bez tego się nie obejdzie. Nie mam ich. Nie miałam na to pomysłu jak je zdobyć, więc chwilowo olałam temat. Wystarczyło tylko, że trochę poprawiłam wibracje. I co?
Przypadkiem poznałam faceta, z którym przypadkiem zgadałam się o pracy, i przypadkiem powiedział, że ma to wszystko czego ja nie mam i chętnie mi to udostępni :lol: No i mam! 8-)

Za ten post autor niweleta otrzymał podziękowanie od
Świetlista
Avatar użytkownika
niweleta
 
Posty: 104
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 10:38
Podziękował : 22 razy
Otrzymał podziękowań: 45 razy

Re: Przyciąganie nowej pracy -komuś z Was się udało?

Postprzez Scarlett » 11 gru 2018, o 19:37

W trakcie ostaniego cyklu „Dwupunktowej niedzieli”, gdzie pracowaliśmy z „Mocami żywiołów”, wspominałam jak bardzo wywróciłam swoje życie do góry nogami.
Przypomnę o tym raz jeszcze dla tych, którzy nie byli na bieżąco z naszymi opisami po procesach:
Jakiś czas temu pisałam na forumowym czacie o tym, że pewne miasto bardzo mnie do siebie przyciąga:
Czy ktoś z Was miał coś takiego, że jakieś miasto bardzo silnie Was przyciągało? Tzn. czuliście taką energię, która Was ciągnie do tego miasta bez żadnego namacalnego powodu (tj. praca, mieszkanie, znajomi). Po prostu jakby jakaś siła "bez powodu" Was tam ciągnęła, przyzywała. Mam tak właśnie co do jednego miasta. Pierwszy raz w życiu mi się to zdarza i jestem mega zaciekawiona tą sytuacją. Mam zamiar wsiąść w pociąg i tam pojechać. Poczuć tę energię, bo mam wrażenie, że to miasto mnie przyzywa. Ktoś miał podobnie?

Mi się wydaje, że od jednorazowego pojechania tam raczej nic się nie zadzieje, jak ciągnie to raczej z jakichś większych powodów. Jestem bardzo ciekawa czy ktoś jeszcze miał coś takiego, np. przeniósł się tam i czy to do czegoś doprowadziło

To nie jest tęsknota ani nic z tych rzeczy. To jest naprawdę silne energetyczne przyciąganie do właściwie obcego miasta. Które wzięło się po prostu znikąd. Nie było i nagle jest i się utrzymuje. Warto podreślić, że teraz jestem w trakcie jednego programowania i zastanawiam się czy tam mnie to nie kieruje. Nie wiem, pojadę, zobaczę co tam poczuję i może się przeniosę tam właśnie.

Niektórzy z Was pewnie wiedzą, że do tej pory mieszkałam w Poznaniu. Od jakiegoś czasu nie czułam się w tym mieście... hmmm... "szczęśliwa". To znaczy byłam szczęśliwa ogólnie, ale jakoś nie było "Tego czegoś". Miałam już dość znajomych twarzy. Czułam, że już wyczerpałam wszystko co mogłam stamtąd czerpać. Nie czułam radości, tak jak kiedyś, kiedy szłam wieczorami ulicami i chłonęłam całą sobą to miasto.
I wtedy znikąd pojawił się właśnie silnie energetyczny pociąg do innego miasta w innym województwie. Na początku była to "tylko" bardzo silna energia. Potem ciągle gdzieś o tym mieście słyszałam - albo w telewizji albo w rozmowach. Nawet nasza domi mi o nim mówiła :D
Kiedyś miałam w planach zamieszkać w tym mieście, bo byłam w związku z osobą, która tam mieszkała. Ale po rozstaniu wystraszyłam się i uciekłam w przeciwnym kierunku. Wtedy nie wiedziałam dlaczego on mnie rzucił, bo to nie miało sensu. A przynajmniej nie miało sensu WTEDY. Bo dziś wygląda na to, że ten związek miał być po to, bym się tam przeniosła. A jeśli on nie poskutkował przeprowadzką, to po tych wszystkich dwupunktach, które zaliczałam w poszczególnych cyklach, zaczęło się coś we mnie zmieniać. Zaczęłam czuć ogromny pociąg w tamtym kierunku. W końcu tam pojechałam...

Ogólny bilans przedstawia się następująco:
Rzuciłam pracę, rzuciłam faceta, wyniosłam się z Poznania. Znalazłam pracę, znalazłam mieszkanie we Wrocławiu ;) Mieście, którego topografii nie znam, bo byłam tam zaledwie kilka razy (zakupy, kino, czy spotkanie z ówczesnym partnerem). Nie mam tam znajomych (Wrocławianie z forum - piszcie na PW :D ). Nawet ostatnio jak byłam tam kilka dni temu to więcej chodziłam wpatrzona w Google Maps niż w miasto. Zaczynam zupełnie od zera.
Jest to ogromne wyjście ze strefy konfortu. Rzucenie pracy było ryzykiem. Nad rozstaniem też się zastanawiałam. To nie było dla mnie proste. Pierwszy raz w życiu to ja kogoś porzucałam i szczerze powiedziawszy było to cholernie trudne. Czułam jednak, że mijamy się wibracyjnie tak bardzo, że nie jestem w stanie z tą osobą być.
Postanowiłam zacząć szukać pracy we Wrocławiu. Dwa dni później tę pracę znalazłam. Mieszkanie znalazłam dwie godziny później.
A szukanie pracy w Poznaniu zajmowało mi całe miesiące. Przypadek? ;)

Przez cały ten czas kierowałam się inspiracją i intuicją. Miałam momenty zawahania, ale postanowiłam iść za głosem serca, choćby nie wiem jak bardzo wydawało się to irracjonalne. Zaufałam w 100%. Bez żadnego "ale". Niestety ludzi najczęściej gubi i zatrzymuje nadmierna analiza i rozkładanie na czynniki pierwsze.
Poprzednie cykle dużo mi dawały, otwierały oczy (także to "trzecie" - niesamowite rzeczy się działy), a dwa ostatnie procesy jeszcze bardziej dołożyły do pieca. Przypominam: Ziemia - stabilność, fundament, dobrobyt, pieniądze, praca. Woda - płynięcie z nurtem, wyjście ze strefy komfortu, wybaczenie.
Naprawdę - tutaj trzeba być otwartym, bez analizowania, szukania, gdybania. Tylko otwarcie się na najlepsze możliwości!
Czy się boję? Jasne, kto by się nie bał, to bardzo duża zmiana. Ale jestem na nią gotowa, jestem podekscytowana, czuję, że będzie mega moc.
Zaczynam zupełnie od zera. Ja. Tylko ja. :joga

Minęły prawie dwa miesiące i dlatego teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że warto było zaufać i dać się prowadzić. Jestem bardzo zadowolona ze swojej pracy. Jest dokładnie taka jak opisywałam niegdyś w listach.
Czekałam tyle czasu aby mieć pewność, że to rzeczywiście jest „to” (niektórzy wiedza, że nie lubię pisać „zawczasu”.
Otóż warto było słuchać intuicji i kierować się wewnętrznym głosem. Cały cykl dwupunktowy dodał mi odwagi – nie wiem czy kiedyś odważyłabym się na to ;) Bardzo lubię swoją pracę, lubię ludźmi z którymi pracuję, mam bardzo fajnych przełożonych. Właściwie mogę wypowiadać się tylko w samych superlatywach. A właściwie nie przyciągałam jej. Nic w tym kierunku nie robiłam. Po prostu – jak to zawsze mówię – byłam otwarta na najlepsze możliwości i dałam się prowadzić.
A to nie wszystko co daje mi ta cała zmiana. Ale jak to ja – piszę tylko o w 100% dokonanych rzeczach.
Wierzę, że jeśli pragniemy jakiejś pracy to wystarczy dać się prowadzić i zrozumieć, że czasem nie zawsze musi być tak jak CHCEMY TERAZ I JUŻ. Patrzymy na świat jak przez dziurkę od klucza, nie widzimy tego, co jest poza naszym zasięgiem, a jest tego mnóstwo. Jest w czym wybierać, jest czemu się oddawać.
Kiedy na siłę szukałam pracy w Poznaniu, bo nie wyobrażałam sobie by pracować i mieszkać gdzie indziej, nie mogłam jej znaleźć miesiącami i ostatecznie pracowałam by pracować. Kiedy się oddałam intuicji i Polu, dostałam coś, czego się nie spodziewałam. Coś, co mnie uszczęśliwia, coś co lubię. Dlatego to polecam. Wszystko co najlepsze, przychodzi we właściwym momencie.

Wiem, że część z Was pewnie tego nie rozumie i "wie swoje". Ale wierzę i życzę, by każdy tego doświadczył. Bo jak się raz "puści" 8-) (jak to mówią kwantowi) wtedy przyzwala się na więcej i więcej. Jednocześnie więc dostajemy więcej i więcej. I coraz więcej i więcej się zaskakujemy.
I niekoniecznie wszystko usłane jest różami. Co się nadojeżdżałam i namęczyłam miesiąc to moje ;)
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 4
Anka12, cynamonova, Slonce, Wenus21
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3182
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 484 razy
Otrzymał podziękowań: 1873 razy

Re: Przyciąganie nowej pracy -komuś z Was się udało?

Postprzez alicja » 18 sty 2019, o 22:27

W sumie mój post będzie może raczej troszeczkę takim przykładem, jak nie należy przyciągać, ale skoro już założyłam konto, to opiszę to, a dlaczego by nie ;) sama długo podczytywałam to forum, więc może komuś to się przyda. Chociażby komuś, kto np. nie ma zbyt dobrych wibracji i poszukuje pracy.

Od zawsze chciałam pracować w pewnym miejscu i obecnie tutaj właśnie pracuję. Nie sądziłam nawet, że jest to, hmm, możliwe? Po prostu tak to krążyło w moich myślach kiedyś, mówiłam to na głos, ale nie brałam takiej możliwości pod uwagę. A pracuję tutaj, może nie na takim stanowisku, jakie wcześniej chciałam, ale satysfakcjonuje mnie.

Kiedy skończyłam studia, odeszłam z poprzednich miejsc pracy, to szukałam pracy przez kilka dobrych miesięcy. Uparłam się na posadę nauczycielki, choć teraz widzę, że to dlatego że wątpiłam, że dostanę inną pracę na takich warunkach, jakie mnie interesowały. Nie nadaję się na nauczycielkę w szkole państwowej (korki czy lekcje z małą grupą to coś innego), brakuje mi pewnych cech. Choć rozmowy szły mi w porządku, to nigdzie nie chcieli mnie przyjąć (nie miałam wcześniej takich problemów). A czasami proponowali śmiechu warte warunki - zleceniówka, pół etatu, kilka stów. A moi znajomi bez problemu dostawali pracę w szkole. W końcu podłamałam się, nie ukrywam. Choć jestem freelancerką, to bez pracy na etat, nie czułam się dobrze. Absurdalne, prawda? Ale tak myślałam, nie mam pracy = jestem gorsza. Teraz uważam takie myślenie za błędne. Oczywiście też nie było tak, że smuciłam się cały tydzień, że nie dostałam konkretnego stanowiska. Raczej wyrzuciłam tę emocję i starałam się funkcjonować dalej, zajmując się swoimi rzeczami. Jednak już mnie to męczyło, że nie udaje mi się, czas mija, a ja nadal "bezrobotna".

Napisałam w Wordzie cechy swojej wymarzonej pracy. Były dosyć sprecyzowane, ale takie, żebym mogła uwierzyć, że dostanę takie stanowisko. M.in. o tym, żeby praca była związana z moją profesją (a uwierzcie mi, mało jest takich ogłoszeń), daje mi szansę na rozwój, umowa o pracę itd.

Nie pamiętam, ile minęło, ale trafiłam na to ogłoszenie. Wiedziałam, że to stanowisko wprost dla mnie. Wszystkie obowiązki, wymagania jakby napisane specjalnie dla mnie. Wysłałam szybko CV, jednak dosyć długo nie odpowiadali. Zrobiłam sobie EFT z Bradem Yatvesem z serii "bycie bezrobotnym" (lubię go, ma dobrą energię). Nie po to, żeby dostać pracę, ale po to żeby poczuć się lepiej (w tamtym momencie to było moją jedyną intencją, ponieważ tak bardzo uzależniałam poczucie własnej wartości od tego, co jest błędem oczywiście). I co? Tego wieczoru dostałam zaproszenie na rozmowę. Przygotowałam się, poszłam, jednak nazajutrz napisali mi maila, że mnie nie przyjmują, choć jestem dobrą kandydatką, typowe bla bla. Bardzo zależało mi na tej pracy, miałam na jej punkcie obsesję niczym niektórzy na punkcie exa :D. Ale cóż - nie dostałam, pobeczałam, zrobiłam Yatvesa, ale też ruszyłam naprzód. Nie chciałam tracić więcej czasu na dołowanie się. Dwa dni później miałam kolejną rozmowę. W tym momencie wiem, że moje wszelkie opory, nadmierne potencjały wyparowały, bo cóż, pogodziłam się z tym, że nie dostanę tamtej pracy i koniec.

Wychodzę z tamtej rozmowy, drugiej, i patrzę nieodebrane połączenie. Oddzwaniam - to ONI. Powiedzieli, że jednak mnie przyjmują. I ta sytuacja nie wyglądała tak od razu powiem, że wybrali kogoś innego i ta osoba zrezygnowała. Zaszły zupełnie inne okoliczności (jeszcze ze starym pracownikiem, który jednak chciał zostać, a później zrezygnował).

I cóż, tak sobie od roku pracuję w tym miejscu. Jestem jedyną osobą zatrudnioną całkiem z zewnątrz. Jestem jedyną osobą, która jest zatrudniona w tym miejscu po takim kierunku. Praca spełnia wszystkie punkty z listy plus jeszcze bonus, bo z nauczaniem jest bardzo powiązana i też mogę uczestniczyć w procesie dydaktycznym. I wiecie, jak mam gorszy dzień, to myślę sobie, że właśnie to przyciągnęłam, tak jak miało być. Musiałam być też odrzucana w czasie tamtych rozmów, bo inaczej nie pracowałabym tutaj. Oczywiście, nie wszystko w tej pracy jest idealne na miliard procent, ale ja nigdy nie miałam takich oczekiwań i wiem, że będzie jeszcze lepiej - jak nie tutaj, to gdzieś indziej.

Ach i tylko jak wstaję o porze, która jest dla mnie nocą, zastanawiam się, dlaczego nie cieszyłam się w okresie "bezrobocia" z tego, że mogę się wyspać!
Każdy przecież początek
to tylko ciąg dalszy,
a księga zdarzeń
zawsze otwarta w połowie
.

Za ten post autor alicja otrzymał podziękowania - 5
Likana, Nimfka, niweleta, Scarlett, Slonce
Avatar użytkownika
alicja
 
Posty: 22
Dołączył(a): 30 gru 2018, o 13:22
Podziękował : 7 razy
Otrzymał podziękowań: 12 razy

Re: Przyciąganie nowej pracy -komuś z Was się udało?

Postprzez niweleta » 28 lut 2019, o 22:59

Przyciągnęłam nową pracę marzeń :)

Bardzo lubiłam moją poprzednią pracę. Była ona moją pracą marzeń, do momentu, aż osiągnęłam w niej wszystko co chciałam. Nie było szans na dalszy rozwój i już nic na mnie nie czekało tam. No i też chciałam zarabiać więcej. Dlatego postanowiłam wyjść ze strefy komfortu i szukałam nowej pracy. Nie przyciągałam jej żadnymi technikami itp, tylko żyłam sobie według pp, "tu i teraz". Jestem ogólnie zadowolona ze swojego życia, otwarta na możliwości i wiem, że zasługuję na wszystko co najlepsze. Nie pisałam listy co chce w nowej pracy, bo mam na tyle zaufania, że wiem, że praca moich marzeń będzie miała moje wszystkie preferencje.

No i jest. Tak lekko do mnie przyszła, że to aż niesamowite. Wysłałam może ze 3 CV, z jednego miejsca zadzwonili i zaprosili na rozmowę. Jedyny możliwy termin tej rozmowy trochę kolidował z moją poprzednią pracą i nie byłam pewna, czy uda mi się na tą rozmowę dotrzeć. Ale ufałam, że jeśli to praca moich marzeń to wszystko ułoży się tak, że ja tą pracę dostanę z lekkością. Jeśli mi się nie uda to znaczy, że to nie jest ta praca i tyle.

I co? W dniu mojej rozmowy kierowniczka wyszła 3h wcześniej z pracy, szef zapowiedział urlop, dzięki czemu mogłam się urwać wcześniej (gdyby któreś z nich było, to już nie byłoby takie proste). Poszłam trochę wcześniej na autobus, gdzie okazało się, że są takie korki, że zdążyłam na spóźniony wcześniejszy (gdybym poszła planowo to w życiu bym tam nie dotarła) i dotarłam na tą rozmowę przed czasem! Nawet nie starałam się za bardzo zrobić tam super wrażenia, po prostu byłam sobą i podeszłam do tego na luzie - jak ma być to będzie. Po rozmowie też nie czekałam na telefon, tylko jak to praca marzeń to będzie i tyle.
Dwa dni później zaproponowali mi pracę na warunkach, które chciałam.
I dziś po paru tygodniach z ręką na sercu mogę powiedzieć. Tak, znalazłam ją. Pracę marzeń - przynajmniej na tą chwilę jest spełnieniem moich marzeń!
Czuję się tak jakbym nie pracowała, bo cały dzień w pracy robię to, co robię poza pracą hobbistycznie i jeszcze płacą mi za to dobre pieniądze! :brawo
Warto otworzyć się i dać się poprowadzić, bo sama bym tego lepiej nie wymyśliła :lol:

Za ten post autor niweleta otrzymał podziękowania - 4
Anka12, Likana, Slonce, Świetlista
Avatar użytkownika
niweleta
 
Posty: 104
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 10:38
Podziękował : 22 razy
Otrzymał podziękowań: 45 razy

Re: Przyciąganie nowej pracy -komuś z Was się udało?

Postprzez wolves » 3 mar 2019, o 22:51

Nadszedł i na mnie czas na przyciągnięcie pracy, mimo, że w obecnej pracuję od... miesiąca :)

I tę pracę przyciągnęłam po procesach Żywiołów. Miałam wtedy tak nieskazitelną pewność siebie, pewność, że dam sobie radę wszędzie, że chyba nieco przesłoniło mi to racjonalne myślenie :D. Oczywiście, sam fakt przyciągnięcia tej pracy jest pozytywny, miałam wtedy ogólnie mnóstwo telefonów.
Ale po tej pewności siebie już nie ma śladu, a w pracy czuję się jak wysłana za karę do wykonywania prac społecznych.

Tak więc trzymajcie kciuki. Nie wiem jeszcze czy napiszę list do Wszechświata, czy jak mam to zrobić... ale to szukanie nowego miejsca jest chyba wyrazem mojej troski o siebie samą, a przynajmniej tak sobie wmawiam, bo brzmi lepiej niż słaby charakter :lol: tak czy inaczej, jeśli ktoś ma jeszcze jakie rady wynikającego z własnego doświadczenia to będę wdzięczna <3.
Avatar użytkownika
wolves
 
Posty: 445
Dołączył(a): 14 cze 2016, o 21:05
Podziękował : 96 razy
Otrzymał podziękowań: 74 razy

Re: Przyciąganie nowej pracy -komuś z Was się udało?

Postprzez Kaja » 21 maja 2019, o 21:47

Witam wszystkich, może ktoś mógłby mi jeszcze coś doradzić. W zeszłym roku straciłam pracę. Nie była to dla mnie tragedia bo mega stres, niezbyt miły przełożony, cieszyłam się że ktoś podjął tą decyzję. Kiedyś też nagle straciłam niezbyt lubianą pracę, zaprogramowałam się wtedy że sytuacja ta obróci się na moją korzyść, znajdę lepszą (wypunktowałam co chcę) i miesiąc później dostałam o wiele lepszą. Moją ostatnią pracę znalazłam w ciągu 3-ch tygodni.Teraz też stwierdziłam że odwrócę to doświadczenie na swoją korzyść. Info od podświadomości (technika szklanki wody), zrób sobie przerwę a rozwiązania same się znajdą. Mam dodatkowe dochody i mogłam sobie pozwolić. Niestety ta przerwa trwa już zbyt długo. Rozesłałam CV, zero reakcji. Kolejne pytanie i odpowiedź: opór zbyt dużo technik, „przetrenowanie”. Poczytałam forum, wysłuchałam nagrań, podpytałam. Stwierdziłam ze rezygnuję z oporu, przestałam ćwiczyć. Po studiach miałam z kolei problem ze znalezieniem pracy, wszystko tak jakby było przeciwko mnie. Nie znałam wtedy PP, a po prostu byłam zablokowana (opór). Teraz kolejne info od podświadomości: powtarzasz sytuację sprzed lat, znów się blokujesz. Ku mojemu zaskoczeniu otrzymałam info że jest mi teraz wygodnie tak jak jest. Pytanie czemu? W mojej bliższej i dalszej rodzinie panuje pewne przekonanie i ku mojemu zaskoczeniu uległam temu. Przekonanie to jest mega durne i mogłabym mnożyć argumenty przeciw. Ale fajnie ze to wykryłam i postanowiłam iść dalej. Dziękowałam za udane życie zawodowe, dałam ogłoszenie na linkedin, odezwało się kliku zainteresowanych headhunterów, rozmowy i cisza (podobno ludzie z moimi kwalifikacjami są poszukiwani na rynku pracy). Wczoraj info od podświadomości: dalej jesteś zablokowana, jest ci tak wygodnie (ups zaskoczenie), zachowujesz się jak alkoholik, który idzie na odwyk dla świętego spokoju aby rodzina nie czepiała się, a nie ma motywacji do zaprzestania picia. Poczytałam znowu forum, wysłuchałam nagrań i mam pytanie: popracować nad usunięciem oporu czy po prostu olać to i skupić się ma tu i teraz, cieszyć fajnym życiem zawodowym? Będe wdzięczna za sugestie :P
Kaja
 
Posty: 11
Dołączył(a): 12 gru 2018, o 17:45
Podziękował : 7 razy
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Praca, pieniądze i kreowanie obfitości

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość