"Kryzys egzystencjalny"

medytacja, ezoteryka, nauki wschodu

"Kryzys egzystencjalny"

Postprzez mrO » 20 mar 2018, o 18:23

"Kryzys egzystencjalny" brzmi bardzo modnie, w dzisiejszych czasach to chyba jest "na czasie" przechodzą przez ten słynny "kryzys egzystencjalny" Tylko nie wiem za bardzo czy to dobre określenie tego "czegoś" przez co obecnie przechodzę.
Czy ktoś był w "miejscu" gdzie uświadamił sobie, że tak na prawdę ma wszystko chce, co chciał i co może tylko zechcieć, ale tak na prawdę nie chce mu się ?
Odczuwaliście kiedyś spełnienie bycia samym sobą, nie będąc "czymś nacechowanym" przez własne ego ? Mam na myśli bycie OK z tym że nie ma się czegoś tam, bo tak na prawdę to nie ma sensu. Wyzbycie się jakichkolwiek zachcianek/celów bo tak na prawdę to nie ma sensu ?
Moim zdaniem jesteśmy tutaj po to, aby doświadczać "ludzkich doświadczeń", ale jaki jest sens doświadczania jakichkolwiek innych ludzkich doświadczeń skoro najważniejszym doświadczeniem jakie możemy doświadczyć jest doświadczanie doświadczania. (Uff, znowu piękna perełka :lol: )
Change your Personality to change your Reality. :brawo
Avatar użytkownika
mrO
 
Posty: 688
Dołączył(a): 2 maja 2017, o 13:42
Podziękował : 152 razy
Otrzymał podziękowań: 631 razy

Re: "Kryzys egzystencjalny"

Postprzez Renata » 21 mar 2018, o 08:01

Ja uważam, że w życiu powinna być równowaga. Jeśli za bardzo pójdziesz w jedną stronę ignorując tę drugą, to będziesz czuł dyskomfort. Poza tym, należy iść własną drogą, bez oglądania się na boki, co jest trendy a co nie. Może właśnie dlatego ludzie gubią się w życiu, bo próbują naśladować innych, zamiast wejrzeć w głąb siebie.
Kiedyś miałam podobne dylematy, może przez to, że strona duchowa jest u mnie jakby bardziej wyeksponowana. Pisałam o tym trochę: viewtopic.php?p=7060#p7060

Wszystko zależy od człowieka, od etapu życia na jakim się znajduje, od otoczenia itd. Można piąć się duchowo w górę i można fajnie egzystować w świecie rzeczy, mając jednocześnie świadomość by do niczego zbyt mocno się nie przywiązywać...
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3060
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 645 razy
Otrzymał podziękowań: 839 razy

Re: "Kryzys egzystencjalny"

Postprzez jaskier » 21 lis 2020, o 11:07

Mój kryzys wiązał się z moją potrzebą celowości działań, a zatem "doświadczanie doświadczania" dla samego doświadczania jest dla mnie bez sensu. A PP jeszcze więcej w tym namieszało, bo skoro jesteśmy wszyscy całością, jednością (bo wszystko jest energią i informacją), a zgodnie z PP każdy z nas może mieć wszystko, czego zapragnie, to po co to wszystko? Żebyśmy wszyscy spędzali dnie opalając się na jachcie? I skoro mrO tak super przyciąga, to czemu zaiwania w ciężkiej pracy, zamiast na tym jachcie smolić cygara i popijać dobrą whiskey (sorry, ale jakieś taki obraz dobrobytu mi się wkradł :thinking )?
Tak to maltretowałam, że aż się Pole zlitowało i wreszcie mnie oświeciło! Czemu mrO nie ma jachtu? Bo NIE CHCE. Bo ma tu inną misję. Bo spełnia się właśnie w tej pracy. I tak mi strasznie ulżyło, że mogę o tym jachcie, białym stroju i szmaragdowej wodzie zapomnieć! Że mogę się cieszyć tym, co mam! Że nie muszę przyciągać cudów wianków, że wystarczy, że będę sobą!
I kiedy wreszcie odpuściłam, to dotarło do mnie że jestem w najlepszym dla siebie miejscu (na chwilę obecną). Że wszystko co mam, to sobie przyciągnęłam. Nieświadomie, ale przyciągnęłam. I to, że teraz mogę przyciągać świadomie, nie znaczy, że mam wywalać swoje życie do góry nogami, nie, mogę się zadowolić przyciągnięciem niebieskiej kanapy i biosałaty od sąsiada. :) Nie muszę zmieniać mojej rzeczywistości. Wystarczy, że zmienię siebie.
I może po to właśnie tu jesteśmy...? :givelove
Jak może być jeszcze lepiej? :kwiatek

Za ten post autor jaskier otrzymał podziękowania - 4
Agis, Anka12, Nela, Scarlett
Avatar użytkownika
jaskier
 
Posty: 171
Dołączył(a): 9 wrz 2018, o 21:52
Podziękował : 64 razy
Otrzymał podziękowań: 48 razy

Re: "Kryzys egzystencjalny"

Postprzez Scarlett » 21 lis 2020, o 18:11

Strzał w dziesiątkę! Bardzo mądre słowa :)
Cholernie często wracają w moim małżeństwie dyskusje o tym jak niektórzy postrzegają osoby PP-owe.
Do tej pory często spotykam się w PP-owych kręgach, że osoba PP-owa powinna być multimilionerem, nie pracować i żyć jak król w czasach absolutyzmu.
Śmiem twierdzić, że to zapewne osoby początkujące, teoretycy (bo ci zawsze mają najwięcej do powiedzenia choć w ich życiu jest sporo do poukładania) albo osoby będące gdzieś w drodze, ale bardzo sfokusowane na pieniądzach.
Bo jak już osiągniesz ten „właściwy” level, to czujesz się tak jak Ty jaskier! :D Kochasz swoje życie takie jakie jest teraz, takie Ci odpowiada, nie siłujesz się po więcej jeśli tego nie potrzebujesz.

Dobrze jest uświadomić sobie, że każdy z nas jest inny, ma inne marzenia i priorytety. Są ludzie, którzy chcą być multimilionerami, pływać jachtami, palić najdroższe cygara i nie pracować. A są tacy, którzy latami ciężko pracowali i uczyli się by mieć tę pracę jaką wykonują – pracę marzeń. I bardzo ją lubią. I chcą tak pracować. Są tacy, którzy po prostu chcą pracować choć mają możliwość by tego nie robić. Mój mąż zaproponował mi, że jeśli nie chcę to wcale nie muszę pracować. Ale nie jestem tym typem osoby. Lubię swoje życie takim jakie jest. Chcę pracować, bo nie wyobrażam sobie siedzieć w domu. Nawet jeśli świetnie zorganizuję sobie czas. Nawet jeśli miałabym pływać rok na tym jachcie. Na pewno byłoby fantastycznie, ale po jakimś czasie by mi się znudziło, bo ileż można? Na mojej liście odnośnie pracy było to, abym zawsze dostawała urlop w terminie mi dogodnym. I tak jest. Jeśli mam wolne lub urlop to mogę jeździć gdzie chcę – mam taką możliwość. I dziesięć razy bardziej doceniam ten urlop, oczekiwanie na niego sprawia mi radość i cieszę się każdą chwilą na nim, niż gdybym miała to na co dzień. Znam siebie – szybko się nudzę.

Uwielbiam swoją niezależność. Choć mam męża, przede wszystkim jestem indywidualną jednostką. Kocham siebie na tyle, że nigdy nie oddam swojego życia w inne ręce, choćby najlepsze. Jesteśmy małżeństwem, ale nie kokonem. Każdy z nas ma swoją przestrzeń. Darzymy się nie tylko miłością, ale też jesteśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi. Minęło wiele lat zanim się tego nauczyłam, zanim to zrozumiałam. Zanim zrozumiałam, że nie potrzebuję nikogo do szczęścia. Że szczęście muszę znaleźć w sobie. Kiedy się to zrobi – nikt nie może Ci tego szczęścia odebrać, dyktować warunków życia, wymagać czegoś ponad to, co sam o siebie wymagasz.
Tak, wiem że są osoby, które myślą, że mrO ma życie jakie ma z tytułu zawodu, którego wykonuje, a ja jako jego żona mam wszystko przy okazji :lol:
Zapomina się tylko o pewnych „drobnych” szczegółach – że musiał sobie to stworzyć, wykreować. Poza tym nikt nie zna jego rodziny, warunków w jakich żył czy jakie sytuacje zdarzały się w jego życiu. Na jakiej podstawie więc taka ocena?
A jeśli o mnie chodzi to swoją pracę przyciągnęłam przed jego poznaniem. Pracę, która dała mi możliwość mieszkania w którym mieszkam, miasta w którym mieszkam i życie na poziomie, który mi jak najbardziej odpowiadał. Do wszystkiego doszliśmy sami, każdy z nas kreował swoje życie sam. Dopiero kiedy ja poukładałam swoje życie, nauczyłam się wychodzić ze strefy komfortu, ryzykować dla samej siebie – poznałam kogoś w identycznej wibracji.
Swoją pracę przyciągnęłam. Nie jest dla mnie utrapieniem i koniecznością bo muszę łączyć koniec z końcem od dziesiątego do dziesiątego. Lubię swoją pracę, lubię wstawać rano, jechać do niej z kubkiem zielonej herbaty, wrócić po południu i zapełnić sobie swój czas. Nie nudzę się. Mam czas dla siebie i rodziny. Jak coś mi się nie spodoba to odejdę i znajdę inną. Nie muszę siedzieć tam na siłę.

Dla jednych bogactwem są pieniądze – dla mnie bogactwem jest rodzina. Zawsze tak miałam i zawsze wiedziałam czego najbardziej pragnę w życiu. Są osoby, którym na tym nie zależy, które wolałaby być bogate i nic nie robić. Albo harować i harować, bo ich życie to ciągła kariera. Tak, są też tacy – moja znajoma ponad wszystko wybrała karierę.
Każdy z nas jest inny i nikt nie ma prawa dyktować komukolwiek jak powinno wyglądać jego życie. Jeśli ktoś ma wizję osoby PP, która śpi na pieniądzach, to niech uświadomi sobie, że to JEGO wizja. Każdy może mieć inną.

Ogromnym kluczem jest to zrozumieć. Że każdy jest inny. Że każdy się zmienia. Że 5 lat temu ktoś był taki, a teraz jest zupełnie inny i ma inne spojrzenie na wiele spraw.
Nie oceniajmy innych. Wcale nie musimy ich rozumieć. Ale nie oceniajmy. To ich życie, ich historia, ich aspiracje, priorytety. Wcale nie musimy tego rozumieć. Wcale nie musimy wszystkich lubić. Wystarczy, że lubimy siebie, a innych nie ranimy.
Wcale nie musimy być tacy sami. To nie nasze życie. Zajmijmy się swoim. Bo jak często nie zajmujemy się swoim życiem patrząc co robią inni, jacy są inni i co mają (albo nie mają) inni?
Żyjmy swoim życiem, wyprostujmy swoje życie. Wtedy jest najpiękniej.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 7
Agis, Anka12, cabochard, Lilly079, Nela, nina19888, violet_vill
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3495
Dołączył(a): 10 gru 2015, o 23:11
Podziękował : 542 razy
Otrzymał podziękowań: 2425 razy

Re: "Kryzys egzystencjalny"

Postprzez marysia » 21 lis 2020, o 19:23

Właściwie będąc na etapie, w którym wiemy, że możemy wykreować sobie dosłownie WSZYSTKO i mieć wszystko, chyba często pojawia się pytanie czy warto i po co w ogóle czegoś chcemy. Fajne jest to, że zawsze i w każdym momencie możemy swoje życie zmienić i wytyczyć nowe cele, jeśli coś nam nie będzie do końca pasowało. Warto pamiętać o tym, że są sytuacje, w których po osiągnięciu czegoś wcale nam to nie służy albo z danym doświadczeniem wiąże się szereg innych, które są sprzeczne z naszymi pragnieniami i wtedy zdajemy sobie sprawę z tego, że to wcale nie podwyższa naszego poziomu szczęścia.
marysia
 
Posty: 12
Dołączył(a): 18 sie 2020, o 14:58
Podziękował : 16 razy
Otrzymał podziękowań: 0 raz


Powrót do Rozwój duchowy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości