Nasze młode lata.

swobodne rozmowy na każdy temat

Re: Nasze młode lata.

Postprzez Kokos » 21 lis 2015, o 11:15

A co to za piosenka sprzed 2-3 lat ?
Utwór w stylu polo-dancehall, na teledysku dziewki w strojach ludowych ubijają masło w skansenie :lol:
Ostatnio przypomniała mi się fajna parodia tego utworu ( zioło :mrgreen: ) i chcę sobie ją odświeżyć. Ale nie pomnę tytułu :P
❤ ❤ ❤
Uwielbiam gdy mnóstwo pieniędzy jest w moim doświadczeniu!
Doświadczam wspaniałości życia!
Jestem wspaniałą istotą!
Idealny przepływ energii pieniędzy przez moje doświadczenie, to uwielbiam!
Energia bogactwa pulsuje w moim ciele!
Avatar użytkownika
Kokos
 
Posty: 1673
Dołączył(a): 21 cze 2014, o 12:30
Lokalizacja: [size=200][color=#FF0040] ❤ [/color][/size]
Podziękował : 560 razy
Otrzymał podziękowań: 393 razy

Re: Nasze młode lata.

Postprzez Renata » 21 lis 2015, o 11:39

"My Słowianie" od Donatana&Cleo :D
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3090
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 640 razy
Otrzymał podziękowań: 819 razy

Re: Nasze młode lata.

Postprzez Kokos » 21 lis 2015, o 15:19

Dzięki :D


Ale tej parodii nie mogę znaleźć :P :twisted:
❤ ❤ ❤
Uwielbiam gdy mnóstwo pieniędzy jest w moim doświadczeniu!
Doświadczam wspaniałości życia!
Jestem wspaniałą istotą!
Idealny przepływ energii pieniędzy przez moje doświadczenie, to uwielbiam!
Energia bogactwa pulsuje w moim ciele!
Avatar użytkownika
Kokos
 
Posty: 1673
Dołączył(a): 21 cze 2014, o 12:30
Lokalizacja: [size=200][color=#FF0040] ❤ [/color][/size]
Podziękował : 560 razy
Otrzymał podziękowań: 393 razy

Re: Nasze młode lata.

Postprzez Renata » 22 lis 2015, o 14:33



Miło jest powspominać, ale życie toczy się dalej :) Każdy wiek i każdy etap w naszym życiu ma swoje jasne i ciemne strony. Za jakieś dwadzieścia lat tęsknić będziemy do tego, jacy jesteśmy teraz :mrgreen: Po co? Po to, żeby zapewnić siebie, że teraz nie jest tak dobrze jak kiedyś? JEST DOBRZE!!! I cieszmy się tym!
Takie wspominki i wędrowanie po przeszłości wywołują we mnie dziwne wrażenie, jakby życie było grą, teatrzykiem, a ja jakąś podrzędną aktorką, której raz coś wyjdzie a raz nie :D
Nie macie wrażenia, że życie to gra? I że ktoś inny pociąga za sznurki? Ale nie w sensie, że to matrix, tylko że nasze małe ja prowadzone jest przez to wyższe?
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3090
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 640 razy
Otrzymał podziękowań: 819 razy

Re: Nasze młode lata.

Postprzez Born1975 » 22 lis 2015, o 17:30

renata17031 napisał(a):https://youtu.be/_PLS88TloiQ

Miło jest powspominać, ale życie toczy się dalej :) Każdy wiek i każdy etap w naszym życiu ma swoje jasne i ciemne strony. Za jakieś dwadzieścia lat tęsknić będziemy do tego, jacy jesteśmy teraz :mrgreen: Po co? Po to, żeby zapewnić siebie, że teraz nie jest tak dobrze jak kiedyś? JEST DOBRZE!!! I cieszmy się tym!
Takie wspominki i wędrowanie po przeszłości wywołują we mnie dziwne wrażenie, jakby życie było grą, teatrzykiem, a ja jakąś podrzędną aktorką, której raz coś wyjdzie a raz nie :D
Nie macie wrażenia, że życie to gra? I że ktoś inny pociąga za sznurki? Ale nie w sensie, że to matrix, tylko że nasze małe ja prowadzone jest przez to wyższe?


Życie to gra, ale nie jesteś podrzędną aktorką, tylko grasz główną rolę. Jeszcze raz zachęcam po sięgnięcie do książki "Mózg incognito" - znajdziesz w niej odpowiedzi na wiele swoich pytań. Trochę zejdę z tematu, ale warto zerknąć pod poniższe linki i przeczytać nie tylko te dwa artykuły, lecz także komentarze do nich. W połączeniu ze wspomnianą książką można zrozumieć wiele rzeczy, które nas trapią. Dla pełnego zrozumienia tego jak działają pewne rzeczy polecam również serial "Gwiezdne wrota"- mnie zafascynowało w tym serialu ukazanie sposobu w jaki odbywa się indoktrynacja religijna i jak to wpływa na całokształt naszego życia. Tak więc znowu widać moje holistyczne podejście, bo czerpie informacje zewsząd.

Tu macie te linki:
https://treborok.wordpress.com/hydra-czesc-1/
https://treborok.wordpress.com/hydra-czesc-2/
Knight of light coming!
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2110
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 836 razy
Otrzymał podziękowań: 588 razy

Re: Nasze młode lata.

Postprzez Born1975 » 12 gru 2015, o 20:48

Gdy ceny w Niemczech zaczęły szaleć, Scooter pytał: "po ile ta ryba"?

Knight of light coming!
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2110
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 836 razy
Otrzymał podziękowań: 588 razy

Re: Nasze młode lata.

Postprzez Born1975 » 12 gru 2015, o 20:53

Kto pamięta pierwsze słodkie pocałunki?

Knight of light coming!
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2110
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 836 razy
Otrzymał podziękowań: 588 razy

Re: Nasze młode lata.

Postprzez Born1975 » 15 lip 2017, o 06:04

Powrót do lat młodości :D

12 sierpnia 2017 Katowice Dolina Trzech Stawów, ul. Francuska 200:

➡ Prowadzący: Lider FUN FACTORY: TONI COTTURA
Legenda lat 90., producent m.in.: Fun Factory, Nana, N-Sync, Backsteet Boys, The Underdog Project I wielu innych oraz Norbert Bieńkowski, prezenter radia VOX FM i telewizji VOX Music TV
➡ SCOOTER (koncert WILD&WICKED z okazji 25 lat na scenie)
➡ FUN FACTORY
➡ REAL McCOY
➡ ALEX CHRISTENSEN ("U96")
➡ JAM & PLAVKA (FROM JAM & SPOON)
➡ GARY B. from MAXX
➡ DA HOOL (aka DJ HOOLIGAN)
➡ DJ QUICKSILVER
➡ JAMROSE & KASIA LESING

Więcej info: http://90festival.pl/

Knight of light coming!
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2110
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 836 razy
Otrzymał podziękowań: 588 razy

Re: Nasze młode lata.

Postprzez Pozytywna » 23 mar 2018, o 22:02

Czytając ten tekst (trochę podkolorowany) :D uśmiech pojawia się na twarzy i lekkie niedowierzanie. Wydaje się, że było to tak niedawno a tyle się zmieniło.
"My, dzieci tamtych rodziców"(teks przesłany przez znajomą, można łatwo znaleźć w internecie)

Ja, moi bracia i reszta naszej ulicy spędzaliśmy dzieciństwo na obrzeżach małego miasteczka - właściwie na wsi. Byliśmy wychowywani w sposób, który psychologom śni się zazwyczaj w koszmarach zawodowych, czyli patologiczny. Na szczęście, nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wspominany z nostalgią nasze szalone lata 80. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych w naszej okolicy budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo Higieny Zabaw)

Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, herbata ze spirytusem i pierzyna. Dzięki temu nigdy nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za raczenie dzieci spirytusem.

Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy. Oczywiście na czas. Powrót po bajce był nagradzany paskiem. Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo - jak zwykle.

Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji aby się tej sztuki nauczyć. Zimą ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy się trochę baliśmy. Dorośli nie wiedzieli do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję, żeby zakablować rodziców. Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy. Niestety, pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a policja zajmowała się sprawami dorosłych. Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice trzymali się od tego z daleka. Nikt, z tego powodu, nie trafiał do poprawczaka.

Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby. Trzymaliśmy się z daleka od fajki dziadka. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii. Żuliśmy wszyscy jedną gumę, na zmianę, przez tydzień. Nikt się nie brzydził. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi. Nikt nie umarł Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Musieliśmy całować w policzek starą ciotkę na powitanie bez beczenia i wycierania ust rękawem. Nikt się nie bawił z babcią, opiekunką lub mamą. Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Nikt nas nie chronił przed złym światem. Idąc się bawić, musieliśmy sobie dawać radę sami. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością. Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi przechodnie i koledzy ze starszej klasy. Rodzice chętnie przyjmowali pomoc przypadkowych wychowawców.

Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami. Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak należy nas dobrze wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu. A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!
Avatar użytkownika
Pozytywna
 
Posty: 129
Dołączył(a): 24 lis 2017, o 21:45
Podziękował : 49 razy
Otrzymał podziękowań: 11 razy

Re: Nasze młode lata.

Postprzez Zorja » 23 mar 2018, o 23:00

Przepraszam, Pozytywna, uwielbiam tekst który wstawiłaś, ale potem pojawiła się odpowiedź, którą uwielabiam jeszcze bardziej i sprawiła, ze tekst "i nikt nie narzekał" stale zagościł w moim słowniku.

My, urodzeni w przeszłości, z nostalgią wspominamy tamten czas. Nikt nie narzekał.

Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.

Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Konin, Szczecin i Oslo stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowach. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.

Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z gruźlicą, szkorbutem, nowotworem i polio służył mocz i mech. Lekarz u nas nie bywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy hamburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy coca-coli, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Nikt nie narzekał.

Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Potem ojciec wracał do domu, a po drodze brał sobie nowe dziecko. Dzieci wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, dzieci leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.

Latem wchodziliśmy na dachy wieżowców, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.

Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub star. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.

Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Podobnie jak wybite zęby, rozprute brzuchy, nagły brak oka czy amatorskie amputacje. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a od pomocy, to jeszcze nikt nie umarł. Ciocia Janinka powtarzała, "lepiej lanie niż śniadanie". Nikt nie narzekał.

Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu, azbestu i Ludwika. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, odchody ryb, kogel-mogel. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.

Nikt nie latał co miesiąc do dentysty. Próchnica jest smaczna. Kiedy ktoś spuchł od bolącego zęba, graliśmy jego głową w piłkę. Mieliśmy jedną plombę na jedenaścioro. Każdy ją nosił po 2-3 dni w miesiącu. Nikt nie narzekał.

Byliśmy młodzi i twardzi. Odmawialiśmy jazdy autem. Po prostu za nim biegliśmy. Nasz pies, MURZYN, był przywiązany linką stalową do haka i biegł obok nas. I nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie narzekał.

Wychowywali nas gajowi, stare wiedźmy, zbiegli więźniowie, koledzy z poprawczaka, woźne i księża. Nasze matki rodziły nasze rodzeństwo normalnie – w pracy, szuwarach albo na balkonie. Prawie wszyscy przeżyliśmy, niektórzy tylko nie trafili do więzienia. Nikt nie skończył studiów, ale każdy zaznał zawodu. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. To przykre. Obecnie jest więcej batonów niż dzieci.

My, dzieci z naszego jeziora, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn.

Nikt nie narzekał.
Wszyscy leżymy w rynsztoku, ale niektórzy z nas patrzą w gwiazdy
Avatar użytkownika
Zorja
 
Posty: 165
Dołączył(a): 29 lis 2017, o 13:00
Podziękował : 55 razy
Otrzymał podziękowań: 58 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Swobodne dyskusje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości