Leczenie metodą psychotroniczną (Evelyn Monahan)

świadomy oddech, odżywianie, ćwiczenia

Leczenie metodą psychotroniczną (Evelyn Monahan)

Postprzez Scarlett » 4 mar 2018, o 16:32

Nie siedzę w temacie na tyle by samej sklecić tekst więc posłużę się cytatem.
O Evelyn Monahan usłyszałyśmy z dziewczynami na kursie twórczej wizualizacji.
Na forum była tylko raz czy dwa gdzieś wspomniana, ale nie był tej metodzie poświęcony żaden wątek, a myślę, że warto.

Evelyn M. Monahan uległa w wieku 22 lat tragicznemu wypadkowi, w rezultacie którego została ciężko okaleczona: straciła wzrok, dostała padaczki, a po czterech latach dołączył się jeszcze paraliż prawego ramienia. Ataki epileptyczne były szczególnie częste (12-14 dziennie). Końskie dobowe dawki leków zredukowały je do 10-ciu. Evelyn czuła się bardzo nieszczęśliwa, nie mogła pogodzić się ze swoim ciężkim kalectwem i przez długich 9 lat dręczyła siebie i otoczenie, kipiała buntem i złością. Aż przyszło uspokojenie, a może wyczerpanie nerwowe. Zaczęła rozmyślać nad ratunkiem dla siebie. I wtedy przypomniała sobie wiele ciekawych, dziwnych historii zasłyszanych jeszcze w dzieciństwie. Odgrzebywała w pamięci przypadki nagłych uzdrowień ludzi, którym lekarze nie dawali najmniejszej szansy wyzdrowienia. Zaczęła mozolnie przywoływać na pamięć zasady tzw. psychotronicznego leczenia, o którym wówczas mówiło się, że było źródłem tych wszystkich cudownych uzdrowień. Zdecydowała się spróbować…

Wtajemniczyła dwoje przyjaciół i we troje rozpoczęli stosowanie ćwiczeń, ustalonych w punktach przez samą Evelyn. Ćwiczyli trzy razy dziennie z wielką dokładnością i zapałem. Była to przecież ostatnia deska ratunku. Po 10-ciu dniach E. Monahan odzyskała wzrok. Stało się to nagle, raptownie. Jednocześnie z odzyskaniem wzroku ustały zupełnie ataki epileptyczne, a w tydzień później ustąpił paraliż. Młoda kobieta była całkowicie zdrowa. Badania lekarskie nie wykazały śladu żadnej choroby. Przepełniało ją szczęście powrotu do zdrowia, do normalnego życia i ogromna nieprzeparta chęć zapoznania z tą metodą jak największej ilości ludzi cierpiących.

Evelyn miała ukończone roczne studium psychologii eksperymentalnej na uniwersytecie w Georgii, w Atlancie. Postanowiła wrócić do szkolnictwa, by mieć ciągłe kontakty z ludźmi i móc przekazywać im swoją wiedzę i doświadczenie z zakresu psychotronicznego leczenia. Zamarzyły jej się wykłady na tymże uniwersytecie. Fakt, że wykłady z takiego przedmiotu nigdy nie istniały na żadnym amerykańskim uniwersytecie nie przerażał jej wcale. Zatelefonowała do sekretariatu, wyłuszczyła dokładnie sekretarce o co jej chodzi, podała swoje nazwisko oraz numer telefonu i nie zrażona konwencjonalnym zapewnieniem, że jeżeli ktoś na uczelni zainteresuje się tym problemem zostanie z nią skontaktowany, spokojnie czekała, ćwicząc, systematycznie swą „cudowną” technikę. Wychodziła z założenia, że skoro mocą „swego wyższego Ja”, swojej Nadświadomości, potrafiła wyleczyć własne ciężkie kalectwo, to nie ma przeszkód do rozwiązania przy pomocy tej samej potęgi każdej innej sytuacji życiowej. Jakoż po miesiącu dyrektor Studiów Specjalnych na tamtejszym uniwersytecie zaproponował jej wykłady z parapsychologii. Chętnie oczywiście przyjęła ofertę i została instruktorem parapsychologii. Jej wykładów słuchało przeciętnie 250 studentów w każdym semestrze.

Evelyn była zadowolona, ale pragnęła jeszcze szerszych kontaktów z ludźmi. Marzyła o telewizji, radiu i prasie. W tej intencji ciągle uprawiała z ogromnym zapałem psychotroniczną technikę. Wierzyła w jej nieograniczone możliwości, była pewna, iż znikną przeszkody, stojące na drodze jej ambitnych planów. Po miesiącu zwróciła się do niej „Atlanta Journal” z propozycją napisania reportażu na temat jej wykładów. Następny tydzień przyniósł kontakt z telewizją. Proponowano udział w programie „Georgia dzisiaj”, odbieranym przez miliony telewidzów-sympatyków. Reakcja na poruszony przez E. Monahan problem była tak wielka, że po trzech tygodniach poproszono ją o powtórne wystąpienie w telewizji. W tym czasie miała też pogadanki w radio, o jej artykuły ubiegały się takie czasopisma, jak „National Inquire”, „Midnight” i „Time Magazin”. Książki E. M. Monahan ukazały się w Japonii, Anglii, RFN, Meksyku i we Włoszech. A więc spełniły się marzenia.

W swojej książce, której oryginalny tytuł brzmi „The miracle of metaphysical healing” autorka w osobistym kontakcie z czytelnikiem, bez reszty, bez zastrzeżeń oddaje mu do dyspozycji całą swą wiedzę, swoje doświadczenia, pragnie przelać w niego własny zapał, zachwyt, swą odzyskaną radość życia i szczęście pomagania innym.

Leczenie psychotroniczne, owa technika wielokroć sprawdzana, nazywana przez Evelyn ‚”niezawodną”, „cudowną” jest niesłychanie prosta, ale autorka wielokrotnie przestrzega, by nie zlekceważyć jej, nie odrzucić tylko dlatego, że jest tak bardzo dostępna dla każdego. I rzeczywiście, psychotroniczne leczenie nie związane jest z żadnymi wydatkami, nie wymaga żadnych rekwizytów, żadnego specjalnego wykształcenia, wymagana jest tylko dobra wola, wytrwałość, spokój.

Na czym więc sprawa polega?

Człowiek jest istotą wspaniałą, potężną przez nieograniczone siły utajone, z którymi przychodzi już na świat. Dzięki tej potędze jest w stanie usuwać ze swego życia choroby, kalectwo, zmieniać przykre sytuacje życiowe itd., gdyż z natury rzeczy należy mu się szczęście, radość i doskonałe zdrowie.

Na nieszczęście człowiek jest nieświadomy swego wspaniałego wyposażenia w potęgę iście boską. Cierpi, choruje, męczy się, narzeka, szuka rozpaczliwie ratunku i ani się domyśla, że on sam posiada moc uzdrawiania. Jest jak król, który zapomniał, że jest królem, że ma płaszcz królewski na ramionach i złotą koronę na głowie, uznał się za żebraka, więc w pyle drogi siedzi i żebrze u przechodniów o wsparcie. Tę świadomość własnej mocy, własnych nieograniczonych możliwości, nazywa Evelyn M. „naszym wyższym Ja”, a moc realizowania życzeń, zaspakajania potrzeb, zmieniania nawet niekorzystnych okoliczności życiowych – nadświadomością. Umysłem świadomym określa autorka świadomość otaczających nas realiów. To umysł świadomy rejestruje wszystkie nasze spostrzeżenia, odczucia, wydarzenia, on zarządza pamięcią, on wyciąga wnioski, planuje itd. itd. On wreszcie ulega chorobom, cierpieniom, odczuwa radość, szczęście, strach, rozpacz itd. Umysł świadomy jest ograniczony w swoich możliwościach, on też jest „ślepy” – jak się wyraża Monahan – na istnienie naszego „wyższego Ja”.

Otóż, żeby skutecznie posłużyć się techniką psychotronicznego działania, trzeba odwołać się do swego potężnego „wyższego Ja” oraz własnej nadświadomości i… żądać. Nie prosić, błagać i żebrać, a spokojnie, zdecydowanie rozkazywać. W swoich instrukcjach Evelyn M. nigdy nie podaje słowa „proszę” czy „błagam”, lecz „chcę”, „pragnę”, „rozkazuję”, „zarządam”. Wychodzi ona z założenia, że sięgamy po swoje, że są to dobra zaprogramowane dla nas od początku świata, utracone przez nas przez niewiedzę, ograniczoność i własną słabość. W ufnym żądaniu tych wszystkich dobrodziejstw jest jakieś odcięcie się od dotychczasowego mylnego, tragicznego w skutkach stanowiska ludzkości, a powrót na właściwe miejsce, wyznaczone nam od wieków. Warunkiem powodzenia w życiu i to warunkiem wielokrotnie podkreślanym przez autorkę, jest absolutne zerwanie z „negatywnym myśleniem”.

Negatywne myślenie to nie tylko pesymizm, zwątpienie, rozpacz. To także wrogie, nieżyczliwe uczucia, zawiść, radość z cudzego nieszczęścia, pogarda, nienawiść itd. Myślenie negatywne, jak twierdzi autorka, jest chorobą samą w sobie, przynosi cierpienie, ból, choroby umysłu i ciała, a nawet śmierć. Od tych niebezpiecznych myśli należy się odwracać, nie zatrzymywać ich w umyśle, zastępować innymi radosnymi, pozytywnymi. „Nigdy nie pozwolić, by myśli negatywne zagnieździły się w twym umyśle” – przestrzega autorka.

Gdy wiec postanowiliśmy odwołać się do tej drzemiącej w nas potęgi i wyciszyliśmy swój umysł, usuwając wszystkie negatywne myśli, możemy przystąpić teraz do samej techniki psychotronicznego leczenia, bardziej szczegółowo podanej przez autorkę.

Pamiętajmy jednak, że do precyzji wykonania dochodzi się z czasem. przez cierpliwość i wytrwałość. Nie żądajmy od siebie już na początku idealnego dostosowania się do wskazówek autorki. Chodzi o nastawienie, zrozumienie i dobre chęci. Do E. Monahan zgłaszało się mnóstwo ludzi, byli wśród nich nieufni, oporni, bardzo krytycznie nastawieni. Nikt z nas przecież nie sądzi, że od razu potrafi wyciszyć swój umysł, usunąć wszystkie negatywne myśli, rozluźnić ciało w idealnym relaksie itd.. a jednak i oni osiągali to czego tak bardzo pragnęli.

Technika psychotronicznego leczenia składa się z trzech części:

1. przygotowania

2. odwołania się do swojej Nadświadomości

3. zakończenia

I przygotowanie i zakończenie są ćwiczeniami oddechowymi, połączonymi z głębokim relaksem. Ciało i umysł odświeżone głębokimi oddechami, dogłębnie rozluźnione, wyrażają stan wolny od napięć fizycznych i psychicznych, stan błogi, godny kontaktu z Nadświadomością. Gdybyśmy się głębiej nad tym zastanowili, sami doszlibyśmy do wniosku, że jako istoty stworzone na obraz i podobieństwo Boże jesteśmy potężni sami w sobie i że trzeba nam tylko odciąć się na chwilę od stresów dnia codziennego, wyciszyć się wewnętrznie, by skontaktować się z ową wyższą siłą w nas utajoną i… zakomunikować swoje pragnienia. Spełnienie ich przez nasze „wyższe Ja” nie ulega dla E. Monahan najmniejszej wątpliwości. By nas o tym przekonać podaje cały szereg uzdrowień ludzi, cierpiących na bardzo różne choroby. Autorka prowadziła dokładną dokumentację każdego przypadku i wybrała niektóre z nich, oczywiście za zgodą zainteresowanych.

„Gdy po raz pierwszy zjawił się u mnie Roy M., wiedziałam, że nie tylko cierpi, ale że jest pełen pesymizmu i sceptyzmu. Od lat cierpiał na krzyż, nosił pas ortopedyczny, ledwie się poruszał, od 4 lat nie pracował, – „pani dużo mówi o tym cudownym leczeniu, ale jestem przekonany, że mnie osobiście nic już nie pomoże”. – Mr. M., przy tego rodzaju nastawieniu, byłabym szczerze zdziwiona, gdyby cokolwiek panu pomogło. Pańskie myśli negatywne trzymają pana w klatce cierpień, jak w więzieniu.” Gdy mu cierpliwie tłumaczyłam, że jego własne, negatywne myśli są główną przyczyną bólów krzyża, patrzył na mnie z najwyższym zdziwieniem i jawną dezaprobatą. W końcu jednak przyrzekł zastosować się do mojej instrukcji i być ze mną w kontakcie. Po dwóch tygodniach zadzwonił: nie odczuwał żadnych bóli, wyrzucił pas ortopedyczny, mógł się swobodnie poruszać. Za kilka tygodni wrócił do pracy i dawał sobie doskonale radę. Był stróżem w domu towarowym i do jego obowiązków należało wchodzenie na piętra 2-3 razy dziennie. Został entuzjastycznym propagatorem idei psychotronicznego leczenia. – „Każdy powinien poznać tę cudowną metodę leczenia. Zgrzytam zębami ze złości, gdy myślę o tylu latach spędzonych w bólu. Niech pani nie przestaje mówić o tym ludziom. Byłoby grzechem zatrzymywać coś takiego tylko dla siebie”.

METODA PSYCHOTRONICZNA W PRAKTYCE

1. Wybierz spokojne miejsce, połóż się lub usiądź na krześle z oparciem, by wygodnie oprzeć głowę. Dla początkujących odpowiedniejsze będzie wygodne położenie się.

2. Zamknij oczy i obserwuj spokojnie swój oddech, nie kontrolując go. Rozluźnij mięśnie całego ciała, od twarzy poczynając aż do palców nóg.

3. Wciągnij głęboko powietrze przez nos, rozciągnij płuca i przeponę. Obserwuj wewnętrznym okiem swój oddech, wyobraź sobie, jak powietrze przepływa przez ciało, kończąc w okolicach mózgu. Przy wydechu (również tylko przez nos) zwalniaj mięśnie brzucha i pogrążaj w relaksie całe ciało i umysł. Powtórz to ćwiczenie trzy razy, za każdym razem starając się pogłębić relaks.

4. Stwórz w umyśle obraz systemu krążenia. Wyobraź sobie wszystkie naczynia krwionośne, tętnice, żyły, naczyńka włoskowate. Znajdując się w głębokim równomiernym rozluźnieniu, uświadom sobie przepływ krwi przez ciało. Powtarzaj w myśli: „Pragnę, aby mój system krwionośny był w całkowitej harmonii ze sobą samym i z innymi systemami mego organizmu. Pragnę, aby usunął wszystkie zanieczyszczenia z mojego ciała i wniósł nową energię do wszystkich komórek mego organizmu”.

5. Przedstaw sobie swój system oddechowy. Pozwól, by uformował się wyraźny obraz twych płuc, niech się rozprężają i kurczą, niech zaopatrują w tlen twój organizm. W umyśle powtarzaj: „Potęgą mojej nadświadomości rozkazuję, aby mój aparat oddechowy doskonałe pracował i pozostawał w doskonalej harmonii ze sobą i wszystkimi pozostałymi systemami mego ciała”.

6. Wyobraź sobie teraz swój system trawienny. Stwórz wyraźny obraz żołądka, jelit cienkich i grubych. Powtarzaj w myśli następujące słowa: „Przez moc Nadświadomości pragnę, aby mój system trawienny wyciągał maksimum korzyści z pożywienia jakie przyjmuję oraz by pozostawał w całkowitej harmonii ze sobą i całym moim organizmem.

7. Ujrzyj w umyśle obraz swego serca i powtarzaj w myśli: „Mocą Nadświadomości rozkazuję, by serce moje pracowało wydajnie, spokojnie, bez zakłóceń. Życzę sobie, by pozostawało w całkowitej harmonii ze sobą samym i całym moim organizmem”.

8. Wytwórz w swym umyśle obraz właściwego szkieletu. Niech twe wewnętrzne oko ujrzy wszystkie kości i stawy. Mów w umyśle. „Przez niezwykłą moc mojej Nadświadomości rozkazuję, aby wszystkie zwapnienia, zgrubienia i schorzenia mego szkieletu natychmiast zostały usunięte, a chore komórki odłączone, zastąpione zdrowymi i wydalone z organizmu jako obciążenie, burzące harmonię mego ciała”.

9. Teraz ujrzyj w umyśle siebie samego. Niech ten twój portret odzwierciedla doskonałe zdrowie. Z tym obrazem przed oczyma powtarzaj następujące słowa: „Pragnę aby wszystkie systemy mego ciała pozostawały w całkowitej wzajemnej harmonii. Przez potęgę mojej Nadświadomości zarządzam, aby ciało moje cieszyło się idealnym zdrowiem, a wszystkie choroby zostały usunięte jako dysharmonia”.

10. Oddychaj głęboko, przeponowo. Pozwól, by twój umysł towarzyszył oddechowi przez ciało, kończąc na doprowadzeniu go do szczytu głowy. Powtórz to ćwiczenie trzy razy, pogrążając się za każdym razem w głębszy relaks. Powtarzaj w myśli: „Jestem doskonale zdrowy na ciele i umyśle”.

11. Przez chwilę oddychaj spokojnie, nie kontrolując oddechu, nadal utrzymując ciało w odprężeniu.

12. Otwórz oczy i idź do codziennych zajęć.

Technika ta, właściwie praktykowana, zajmuje w przybliżeniu 15 minut dziennie. Ćwiczyć można jeden raz dziennie, do trzech razy możliwie w równych odstępach czasu, zresztą życie narzuca różne ograniczenia i sztywnych ram nie da się wprowadzić.

Psychotroniczne leczenie można stosować nie tylko w odniesieniu do siebie, w ten sposób można skutecznie pomagać także innym. Odległość przestrzeni nie stanowi żadnej przeszkody dla psychotronicznego leczenia. Twoje leczące myśli pędzą z prędkością światła i są poddane najpotężniejszej sile we wszechświecie – potędze Nadświadomości.

PRZYKŁADY EFEKTÓW PRAKTYKI PSYCHOTRONICZNEJ


„Bob C. miał 15 lat. Uległ katastrofie samochodowej i wyniósł z niej rozlegle rany: drugiego i trzeciego stopnia poparzenia. W pierwszych kilku tygodniach cierpienia młodego człowieka łagodzono narkotykami, lecz nadszedł czas, kiedy to narkotyki odstawiono z obawy przed nałogiem. Rany, dalekie jeszcze od wygojenia, przysparzały pacjentowi wiele bólu, to też pokój jego wypełniały jęki i błagania o pomoc. Po pomoc do mnie zgłosiła się Boba matka. Obydwoje rodzice natychmiast przystąpili do stosowania techniki psychotronicznego leczenia. W godzinę później Bob popadł w spokojny sen, pierwszy od czterech dni. Zaczęły też wyraźnie ustępować bóle i chory szybko powracał do zdrowia. Jeszcze przed zastosowaniem psychotronicznego leczenia ustalono na konsylium lekarskim, że konieczne będą rozlegle przeszczepy skórne, a to pociągnie za sobą szereg operacji. Mrs. C. z radością zawiadomiła mnie, że Boba ostatecznie czekają tylko dwie, a może tylko jedna operacja”.

„Linda J. ogromnie interesowała się techniką psychotronicznego leczenia. Chodziła na wykłady z parapsychologii na uniwersytecie Georia State. Zapoznała z tym problemem wielu swoich przyjaciół, a także przyjaciół tych przyjaciół. Jedynie siostra jej, Judy oraz szwagier, mieszkający zresztą w odległości 1000 km od Georgii, ostro krytykowali Lindy wiarę w „takie głupoty”. Ale zdarzyło się, że Judy bardzo niebezpiecznie zraniła oko ostrym drutem i lekarze uważali je w 95 % za stracone. Szwagier zawiadomił Linde o wypadku telefonicznie i jak to w obliczu niebezpieczeństwa bywa, niepomny na niedawną jeszcze zjadliwą krytykę, błagał o pomoc Linde, a przez nią i mnie. Niezwłocznie obie przystąpiłyśmy do psychotronicznego leczenia. Uzgodniłyśmy między sobą, że do 10-tej godziny następnego dnia, kiedy lekarze zdecydują, czy da się uniknąć operacji, prześlemy do Judy cudowne siły lecznicze aż cztery razy. W południe nadeszła radosna wiadomość: nie ma potrzeby operacji. Telefonował Bob, powiedział, że lekarze z ogromnym zdziwieniem stwierdzili, że zranione oko przez noc samo się zregenerowało. W tej sytuacji będą konieczne szkła kontaktowe. Linda wiedziała, że Judy nie znosiła okularów i chcąc oszczędzić jej tej przykrości zwróciła się do mnie z ponowną prośbą, a mianowicie, bym razem z nią za pośrednictwem psychotronicznego leczenia uratowała Judy od noszenia szkieł. Oczywiście zgodziłam się. Po tygodniu, bo wtedy właśnie miała być Judy na badaniu kontrolnym, miałam znowu telefon. Głos Lindy drgał radością: „Siostra nie potrzebuje nosić okularów lekarz orzekł, że oko jest w 100 % zdrowe. Przypisywał tę poprawę noszeniu szkieł korekcyjnych. Wtedy Judy wyjęła z torebki niezrealizowaną receptę na okulary. Osłupienie lekarza nie da się wyrazić słowami”. Judy i jej mąż popadli w tym wypadku w drugą skrajność. Zawsze twierdzę, że leczenie psychotroniczne powinno iść równolegle z leczeniem medycznym, a nie zamiast niego. Tym nie mniej byłam bardzo szczęśliwa razem z nimi.

„Jean L. zgłosiła się do mnie ogromnie przybita psychicznie. Właśnie stwierdzono u niej guz piersi, który chociaż łagodny, musiał być w najbliższej przyszłości operacyjnie usunięty. Operacja oznaczała dłuższy pobyt w szpitalu, Jean miała troje małych dzieci (2, 4 i 6 lat), a mąż był w ciągłych służbowych wyjazdach. Dałam jej wypisaną na kartce technikę „punkt po punkcie”, wytłumaczywszy przedtem na czym polega leczenie psychotroniczne i jak zwykle prosiłam o wiadomości. Po trzech dniach miałam telefon: „Wrócilam właśnie z kontrolnego prześwietlenia. Guz zniknął. Jestem ogromnie szczęśliwa”. Jean i jej mąż Marcin pozostawali ze mną w kontakcie. Nie tylko sami ćwiczyli trzy razy dziennie, lecz nauczyli tego najstarsze dziecko. „Gdy podrosną trochę mniejsze dzieci, dołączą i one do tych rodzinnych ćwiczeń – twierdzili z zapałem”.


Wszystkie te choroby zostaly wyleczone przy pomocy tej samej techniki psychotronicznego leczenia. Posiada ono swoje niezmienne zasady, ujęte w punkty i podpunkty; a różnice w poszczególnych wypadkach chorobowych dotyczą tylko poszczególnych słów i terminów.

Leczenie psychotroniczne polega na odwołaniu się do swego Wyższego Ja, do potęgi własnej Nadświadomości, na przedstawieniu swego pragnienia oraz na utrwaleniu ich przez umysłowe przeżywanie scenek radości, szczęścia z odzyskanego zdrowia, gratulacji najbliższych i scenki w gabinecie lekarza, który ze zdziwieniem, ale i z radością stwierdza absolutne wyleczenie z choroby. Proste, łatwe, a tak bardzo nam potrzebne! Przywykłszy w wyobraźni do własnej tryskającej zdrowiem i radością sylwetki, dużo łatwiej będzie w nią uwierzyć na jawie.


Źródło: http://www.solaris-rozwojosobisty.pl/me ... n-monahan/
Aczkolwiek identyczny tekst znalazłam na wielu stronach.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 4
Anka12, dinka, domi, feniks
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2557
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 443 razy
Otrzymał podziękowań: 1555 razy

Re: Leczenie metodą psychotroniczną (Evelyn Monahan)

Postprzez TheMe » 4 mar 2018, o 19:57

Ciekawa sprawa. Opis ćwiczeń oddechowych i odwoływanie do nadświadomości bardzo kojarzy mi sie z Huną. Dzięki za opis Scarlett; )
''...Zacznij myśleć tym czego pragniesz. Wypełnij się tym. Prościej się nie da!'' ;)
Avatar użytkownika
TheMe
 
Posty: 427
Dołączył(a): 24 cze 2016, o 11:09
Podziękował : 224 razy
Otrzymał podziękowań: 132 razy

Re: Leczenie metodą psychotroniczną (Evelyn Monahan)

Postprzez Scarlett » 4 mar 2018, o 20:06

Na kursie, pomiędzy informacjami z życia pani prowadzącej 8-) , sporo było o zależności między podświadomością a nadświadomością. Kiedyś usłyszałam od jednej koleżanki, że "podświadomość nie istnieje". Są to pojęcia wymyślone i podpięte przez Janeta, Freuda, Junga i resztę spółki, ale nie oznacza, że nie istnieją. I tak na przykład nazwana została nadświadomość, tyle że Napoleon Hill na to samo mówił "Wyższa Inteligencja", ktoś inny nazywał "Wyższym Ja". Nazw jest mnóstwo - chodzi o jedno.
I jeszcze podświadomość została nazwana na kursie "sługą" - naszym. Ona przekazuje polecenia nadświadomości a nadświadomość je spełnia, gdyż każdy z nas przyszedł na świat by być szczęśliwym i spełnionym, każdy ma swój cel. A jeśli taki nie jest i nie spełnia tego celu to znaczy, że podświadomość jest źle zaprogramowana, ma złe przekonania i w ogóle nas nie rozumie. A potem sporo było oczywiście o samej podświadomości (powtórka z rozrywki jeśli chodzi o Silva Life - wymieniałam cechy podświadomości w wątku o Metodzie Silvy). I jak pracować z podświadomością żeby ładnie pracowała z tym Wyższym Ja.
Dość ciekawie to było przedstawione.
W metodzie Monahan chodzi o bezpośrednie skontaktowanie się z Wyższym Ja i wręcz żądanie uzdrowienia, gdyż to nam się po prostu należy.

Muszę się przyjrzeć Hunie, bo tylko tak po łebkach ją przeglądałam :mrgreen:
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2557
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 443 razy
Otrzymał podziękowań: 1555 razy

Re: Leczenie metodą psychotroniczną (Evelyn Monahan)

Postprzez TheMe » 4 mar 2018, o 20:19

Tak sobie myślę ze gdy "prowadzi" nas nasza nadświadomości poprostu wiemy czego chcemy bez chciejstwa a na podświadomości czasem możemy i chciejstwa "wymusić ".
Poszukam więcej o ten Pani i jej metodzie. Podoba mi się stwierdzenie ze negatywne myślenie to choroba społeczeństwa!

PS. Osobiście bardzo lubię badania Junga chodź tak jak piszesz dużo było oskarżeń o wymysl pewnych zjawisk i obszarów naszej psychiki i ducha. Ja tam mysle ze w wielu kwestiach trafił w punkt ;)
''...Zacznij myśleć tym czego pragniesz. Wypełnij się tym. Prościej się nie da!'' ;)
Avatar użytkownika
TheMe
 
Posty: 427
Dołączył(a): 24 cze 2016, o 11:09
Podziękował : 224 razy
Otrzymał podziękowań: 132 razy

Re: Leczenie metodą psychotroniczną (Evelyn Monahan)

Postprzez Born1975 » 4 mar 2018, o 22:41

Evelyn Monahan nie odkryła niczego nowego. Należy się jej jednak pochwała za to, że rozpropagowała swoje metody i to niezależnie od tego czy sama na nie wpadła, czy jak uważają niektórzy tylko splagiatowała hunę i inne znane wczesniej techniki.
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2420
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 827 razy
Otrzymał podziękowań: 565 razy

Re: Leczenie metodą psychotroniczną (Evelyn Monahan)

Postprzez Scarlett » 4 mar 2018, o 23:59

Nie, nikt nie powiedział, że wymyśliła. Kiedy chorowała przeczytała o tym i postanowiła z przyjaciółmi wykorzystać propagując to. Jest to napisane zaraz na początku historii:
Zaczęła mozolnie przywoływać na pamięć zasady tzw. psychotronicznego leczenia, o którym wówczas mówiło się, że było źródłem tych wszystkich cudownych uzdrowień. Zdecydowała się spróbować…

Tak samo jak jak zrobił Bartlett z dwupunktem.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2557
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 443 razy
Otrzymał podziękowań: 1555 razy

Re: Leczenie metodą psychotroniczną (Evelyn Monahan)

Postprzez Born1975 » 5 mar 2018, o 00:09

Dawno temu, więcej jak 10 lat czytałem, że Evelyn została posądzona o plagiat. Osobiście jej tego nie zarzucam. Dla mnie jest ona swego rodzaju ikoną i mam dla niej bardzo duży szacunek :D
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2420
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 827 razy
Otrzymał podziękowań: 565 razy

Re: Leczenie metodą psychotroniczną (Evelyn Monahan)

Postprzez TheMe » 5 mar 2018, o 13:18

Zrobiła to na co wiele osób nie ma odwagi albo jest zbyt leniwym żeby połączyć teorie z praktyką; ) a nie tylko narzekać że nic nie działa. Za to szacuneczek :sun
''...Zacznij myśleć tym czego pragniesz. Wypełnij się tym. Prościej się nie da!'' ;)

Za ten post autor TheMe otrzymał podziękowania - 2
megip1, Scarlett
Avatar użytkownika
TheMe
 
Posty: 427
Dołączył(a): 24 cze 2016, o 11:09
Podziękował : 224 razy
Otrzymał podziękowań: 132 razy


Powrót do Świadomość ciała

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości