Strona 3 z 3

Re: Dieta cud, czyli odchudzanie za pomocą własnych myśli.

PostNapisane: 25 lut 2018, o 23:09
przez Born1975
Co do wszelakich diet to nigdy nie stosuj żadnej diety jeśli wcześniej:
-nie nauczysz się, jak mieć stale zakwaszony żołądek,
-nie nauczysz się, jak mieć stale nawodniony organizm,
-nie nauczysz się, jak mieć stale zdrową florę jelitową,
-nie nauczysz się, jak w zimie nie chorować na grypę,
-nie nauczysz się, jak nie mieć zakwaszonego organizmu,
-nie nauczysz się, jak stale dbać o swoje serce,
-nie nauczysz się, jak utrzymywać w dobrej kondycji swoje ciało.

Parę rzeczy do tej listy pewnie jeszcze można by dodać.

Re: Dieta cud, czyli odchudzanie za pomocą własnych myśli.

PostNapisane: 26 lut 2018, o 07:52
przez mrO
Born1975 napisał(a):Co do wszelakich diet to nigdy nie stosuj żadnej diety jeśli wcześniej:
-nie nauczysz się, jak mieć stale zakwaszony żołądek,
-nie nauczysz się, jak mieć stale nawodniony organizm,
-nie nauczysz się, jak mieć stale zdrową florę jelitową,
-nie nauczysz się, jak w zimie nie chorować na grypę,
-nie nauczysz się, jak nie mieć zakwaszonego organizmu,
-nie nauczysz się, jak stale dbać o swoje serce,
-nie nauczysz się, jak utrzymywać w dobrej kondycji swoje ciało.

Parę rzeczy do tej listy pewnie jeszcze można by dodać.


Nic do tego nie mam, niech każdy sobie robi co chcesz. Ale jak myślisz w co ludziom będzie łatwiej uwierzyć, w efekty diet których w internecie jest masa czy to że trzeba pilnować tego o czym wspomniałeś.

Re: Dieta cud, czyli odchudzanie za pomocą własnych myśli.

PostNapisane: 26 lut 2018, o 17:22
przez Aurora
A więc tak.
-rano woda z cytryną, dieta bogata w kiszonki; ograniczenie białego pieczywa (albo w ogóle pieczywa), cukru, oczywiście rzeczy przetworzonych;
-pić wodę dobrą jakościowo (nie żywiec, a np. Galicjanka, chociaż nie przeszkadzają z nią), popijając cały dzień. Można dosypać odrobinkę klodawskiej soli, aby uzupełnić minerały. Ja gotuję wodę i zostawiam na noc wszklanym dzbanku. Można też ją troszkę skomplementowac; p
-flora jelitowa: maślanka, kefir, błonnik (!!!), ja zajadam chlorellę;
-nie choruję: ) w tę zimę miałam problem z gardłem, przyznaję...
-nie zakwaszac organizmu, regulujemy to dietą
-o serducho. Hm, pomidory? Cardio?

Re: Dieta cud, czyli odchudzanie za pomocą własnych myśli.

PostNapisane: 26 lut 2018, o 18:14
przez mrO
Aurora napisał(a):A więc tak.
-rano woda z cytryną, dieta bogata w kiszonki; ograniczenie białego pieczywa (albo w ogóle pieczywa), cukru, oczywiście rzeczy przetworzonych;
-pić wodę dobrą jakościowo (nie żywiec, a np. Galicjanka, chociaż nie przeszkadzają z nią), popijając cały dzień. Można dosypać odrobinkę klodawskiej soli, aby uzupełnić minerały. Ja gotuję wodę i zostawiam na noc wszklanym dzbanku. Można też ją troszkę skomplementowac; p
-flora jelitowa: maślanka, kefir, błonnik (!!!), ja zajadam chlorellę;
-nie choruję: ) w tę zimę miałam problem z gardłem, przyznaję...
-nie zakwaszac organizmu, regulujemy to dietą
-o serducho. Hm, pomidory? Cardio?


Jestem świadomy że jest to forum PPowe i że normalne jest przekonanie o tym że kilka teorii/podejść w kwestii sylwetki wystarczy, aby osiągnąć wymarzoną sylwetkę. Tylko jestem ciekawy jest bardzo pokrywa się to w rzeczywistości i jak wyglądają takie sylwetki.
Wybaczcie mi za moje ograniczone myślenie. Pojawiło się gdzieś pomiędzy "masą" przebiegniętych kilometrów, a jeszcze większą "masą" żelastwa "przerzuconą" na siłowni.

Re: Dieta cud, czyli odchudzanie za pomocą własnych myśli.

PostNapisane: 26 lut 2018, o 18:37
przez Renata
Cóż, prawa fizyki (chemii i biologii również) są bezwzględne i nawet moc myślenia nie ma zbytniej siły przebicia, i to nie tylko w kwestii sylwetki.
Jak za szybko schudniesz, skóra zacznie wisieć jak na wieszaku ubranie. Jak zaczniesz spożywać tłusto, słodko i niezdrowo, zaraz przybędzie masy...
Jak chcesz wyrzeźbić sobie masę, to wizualizacja, afirmacja i inne srele-morele zdadzą się na niewiele ;)
Obserwuję swojego męża akurat w tym temacie i jego zawziętość, cierpliwość i determinację. A przy tym ciężką pracę. I widzę, jak stopniowo osiąga swoje zamierzone cele. Myślenie pomaga tu o tyle, o ile idzie w parze z motywacją do ćwiczeń, wizualizacja sprawdza się w takim stopniu, w jakim wyobrażany jest cel końcowy. Ale to proces! To nie stanie się z dnia na dzień, nie obudzisz się nagle z kaloryferem na brzuchu, bo jest tu ograniczenie formą.
Tak więc moje ograniczone myślenie w tym temacie jest jak najbardziej zgodne z ograniczonym myśleniem mrO :D

Re: Dieta cud, czyli odchudzanie za pomocą własnych myśli.

PostNapisane: 26 lut 2018, o 18:51
przez Scarlett
Moje ograniczone myślenie jest tak samo ograniczone jak Renaty i mrO :lol:

A tak poważnie... Nie mamy ograniczonego myślenia, tylko jesteśmy świadomymi ludźmi ;) nie mamy w głowie bajek pani Byrne i jej wątpliwego dzieła "Sekret". Nie mamy w głowie wierzenia w bajeczki i magiczne PP. Wiemy jak działa świat i wiemy, że PP jest jednym z wielu praw działających we Wszechświecie i raczej nie wiążę się tylko z myśleniem o niebieskich migdałach i czekaniem na cudowne efekty. Prawa się łączą. Z związku z tym PP można połączyć z czymś innym i to da bardzo spektakularne efekty.
Ja nie muszę być na żadnej diecie bo mam przekonanie, że mogę jeść ile chcę i co chcę i nie przytyję - i takie przekonanie polecam sobie wbić do główki. Trenuję bo lubię rzeźbić mięśnie. Byłabym szczupła nawet bez treningów, ale sześciopaka raczej bym sobie nie wyrzeźbiła żrąc codziennie w Maku. Mało tego. Nie sądzę bym była przy tym zdrowa. nie sądzę jednak bym umarła - tutaj naprawdę ścierają się ze sobą PP jak i wiele innych praw.
Wiem, że znajdzie się tutaj milion głosów za tym, że gówno prawda, pieprzę farmazony, bo oni mogą sobie myśleć o ciałku Chodakowskiej w rytmie mlaskania do przeżuwania kurczakburgera popijanego colą i będą mieć wymarzone efekty bo przecież to cudowne PP. Niech sobie wierzą w co chcą - już dawno przestałam się przejmować tym, że nie jestem w stanie niektórych czegoś nauczyć :P (btw. nadal nie widzę zmian u osób, które tak żarliwie broniły swego poglądu - co więc poszło nie tak?! :twisted: ).
Przypomnę więc tylko, że Ewcia Chodakowska zna i stosuje PP, a mimo to trenuje i zdrowo się odżywia.
Wiecie, że jestem za PP całym sercem, ale nie popadam w skrajności i Wam też to polecam.
Najlepsze efekty PP przynosi kiedy zrozumie się, że w życiu są też inne prawa. Jak się je połączy to to jest taka petarda, że zapieprzacie szybciej niż diabeł tasmański.

PS Nie czytałam całego wątku więc wjechałam jak okrutny w afirmacje :ugeek: Wybaczcie.

Re: Dieta cud, czyli odchudzanie za pomocą własnych myśli.

PostNapisane: 26 lut 2018, o 20:05
przez Born1975
mrO napisał(a):
Born1975 napisał(a):Co do wszelakich diet to nigdy nie stosuj żadnej diety jeśli wcześniej:
-nie nauczysz się, jak mieć stale zakwaszony żołądek,
-nie nauczysz się, jak mieć stale nawodniony organizm,
-nie nauczysz się, jak mieć stale zdrową florę jelitową,
-nie nauczysz się, jak w zimie nie chorować na grypę,
-nie nauczysz się, jak nie mieć zakwaszonego organizmu,
-nie nauczysz się, jak stale dbać o swoje serce,
-nie nauczysz się, jak utrzymywać w dobrej kondycji swoje ciało.

Parę rzeczy do tej listy pewnie jeszcze można by dodać.


Nic do tego nie mam, niech każdy sobie robi co chcesz. Ale jak myślisz w co ludziom będzie łatwiej uwierzyć, w efekty diet których w internecie jest masa czy to że trzeba pilnować tego o czym wspomniałeś.


To w co ludzie uwierzą to ich sprawa. Ja podałem zasady, które trzeba stosować jeśli poważnie myśli się o swoim zdrowiu. Ja bym nie narzucał sobie jakiejś konkretnej wagi, przy właściwym odżywianiu ciało samo "dobierze" idealną wagę, ale wiem, że będzie się szczupłym.

Re: Dieta cud, czyli odchudzanie za pomocą własnych myśli.

PostNapisane: 1 mar 2018, o 00:08
przez Zorja
Ja w pracy robię dziennie +10km a trochę siłowych też zawsze wpadnie, jem na wyczucie (bo mi organizm dużo podpowiada), piję za mało:P a genaralnie mam wbite do głowy: moja praca trzyma mnie w idealnej formie. I formę mam naprawdę dobrą, jestem zdrowa jak koń:P Gdy ustaliłam w głowie "idealną wagę" przestały mi smakować niektóre "grzechy" a zaczęłam mieć zapotrzebowanie na więcej aktywności. PP pomogło mi zmienić nawyki i pomaga poprawić sylwetkę o ile mu nie przeszkadzam, natomiast jestem zdania, ze w "czystym" środowisku, bez oporów i negatywnych przekonań itp nasz umysł nie zna granic transformacji. Skoro są osoby, które wcinają wszystko bez szkody to znaczy, że są w nas mechanizmy, które można uruchomić np. metabolizm można przyspieszyć. Dla mnie przekonujący jest przykład komórek nerwowych, które nie regenerowały się, dopóki naukowcy nie udowodnili, że jednak mogą.

Re: Dieta cud, czyli odchudzanie za pomocą własnych myśli.

PostNapisane: 20 lip 2018, o 13:37
przez Maisa
A ja z kolei wstawię się za PP trochę bardziej w tej kwestii. Jestem przykładem tego, że przekonania tworzą nasze ciała. Od dziecka mi wpajano, że będę szczupła i że mam szybki metabolizm i od dziecka tak jest. Mogę jeść i jeść. I jeść i jeść... Z tym, że mój apetyt sam się reguluje, a ja nie mam problemu, by go słuchać. Jem co chcę, ile chcę i kiedy chcę. Z drugiej strony, po podjęciu decyzji, że chcę być w świetnej formie i zdrowiu moje ciało samo zaczęło wołać o odpowiednie produkty (jak było wcześniej powiedziane - o produkty wyższe wibracyjnie). A do tego Wszechświat podrzucił mi wówczas mnóstwo inspiracji na kolejne działania, które pomagają mi utrzymywać ciało w takiej formie, jakiej chcę. Jak np. odrzucenie cukru z dnia na dzień bez problemu. Moje ciało jest proporcjonalne, szczupłe i lekko umięśnione. W dodatku, to może być zabawne, ale w dzieciństwie, gdy byłam jeszcze dziewczynką, a nie kobietą i gdy powiedziano mi, że dojrzeję, stworzyłam sobie obraz siebie (wówczas jeszcze nieświadoma PP, ale intuicyjnie go używając) taki, jakiego bym chciała doświadczyć. I co? Talia, piersi, płaski brzuch - wszystko jest w rozmiarach, jakie chciałam mieć, jako dziecko. (Tak, o piersiach wówczas też myślałam, ponieważ nie chciałam mieć zbyt dużych, jak mama, babcia i cała reszta kobiet w rodzinie. Po prostu lubiłam biegać i ta wizja z takimi dużymi piersiami mnie przerażała... :lol: ). Potem nadszedł czas, gdy chciałam ciało wyrzeźbić i po wysłaniu pragnienia pojawiło się mnóstwo inspiracji i pomysłów co można zrobić. Niebywale szybko wyrzeźbiłam ciało tak jak chciałam. Po pewnym czasie ten styl życia mi się znudził i znowu powróciłam do takiej sylwetki, jaką miałam wcześniej, czyli szczupłą, lekko umięśnioną, ale tylko lekko. Teraz mam nowy obraz siebie. Chcę wyrzeźbić ciało jeszcze ładniej. Znowu mam wszelkiego typu inspiracje, działanie przychodzi mi z wielką łatwością i przyjemnością. A rezultaty przychodzą bardzo szybko.
Równolegle ze mną dojrzewała moja siostra, której z kolei wmówiono, że w przyszłości będzie bardziej przy tuszy. Dlaczego? Bo ja byłam podobna do mamy, a ona do taty. Mama była całkiem szczupła, a tata i jego rodzina już nie. Dodam, że moja siostra urodziła się szczuplejsza niż ja i była drobniejsza ode mnie. Zaczęła tyć jakoś w wieku ośmiu lat (wtedy moim zdaniem zaczęła rozumieć co o niej mówią dorośli i nieświadomie przyjęła ten obraz jako swój), aż przerodziło się to w otyłość, a potem problemy żywieniowe i choroby psychiczne. Diety, treningi - i to z trenerami personalnymi - nie dały u niej praktycznie nic, albo był efekt jojo i ciężkie stany depresyjne. Dopiero w momencie, kiedy sobie temat trochę odpuściła, bardziej siebie pokochała, zaczęła jeść to, co chciała i zajęła myśli nową pracą - nagle zaczęła chudnąć i chudnie do tej pory. Bez treningów i z niewielką aktywnością fizyczną (spacer na autobus do pracy siedzącej i z powrotem).

Zgodzę się, że bez treningów siłowych nie przybędzie nam nagle kaloryfera na brzuchu, ale uważam, że o ile bez działania nie będziemy mieć super efektów, to bez myślenia nie będziemy mieli nic.
Jeśli ktoś chce schudnąć lub wyrzeźbić sylwetkę, albo nawet przytyć, MUSI zacząć od myślenia - i to tak jak było w pierwszym poście w tym wątku - od myślenia, że już się jest takim, jakim chce się być, od zmiany przekonań. Działanie bez tego jest na nic. Tak jak u mojej siostry. Natomiast samo myślenie bez działania może stworzyć ogromne podstawy, tak jak u mnie. Z kolei odpowiednie myślenie połączone z zainspirowanym działaniem (to bardzo ważne, żeby było to działanie ZAINSPIROWANE myślami, a nie działanie z poczucia braku) - TO jest ten magiczny sposób. I wtedy nawet nie można tego nazwać dietą cud, bo to się staje wymarzony sposób na życie, a nie jakieś konkretne działanie przynoszące spełnienie celu.

Chciałabym zaznaczyć, że niepotrzebnie rozdzielacie tutaj myślenie i działanie. Działanie jest tak naprawdę tylko efektem naszych myśli. Więc jeśli ktoś chce kaloryfera na brzuchu i wyśle - świadomie czy nie - pragnienie do Wszechświata, to dostanie od niego mnóstwo inspiracji i wielką chęć do treningów. To będzie wówczas wielka przyjemność, a efekty przyjdą bardzo szybko. Skupianie uwagi na otyłości to również wysłanie wibracji do Wszechświata i wtedy on również odpowiada, ale wtedy nasze działanie wygląda inaczej - czyli jedzenie ponad miarę i to "śmieciowego" jedzenia, powielanie przekonań, że trudno jest schudnąć, wybieranie oglądania telewizji zamiast spaceru itp. Najważniejszy w tym wszystkim jest sposób myślenia - on nas doprowadzi do odpowiednich działań, a razem stworzą takie efekty jakich chcemy.