Jezus

Bashar, Osho, Mooji, Papaji i inni

Re: Jezus

Postprzez Czarodziejka » 23 sty 2017, o 21:58

Alicja "ŚWIADECTWO" cz. II czw. 29.05.1986, godz. 8.00 Boże Ciało
† Kontroluj swój język. Słowo ma moc: może tworzyć dobro lub zło. Trzeba unikać słów, które nie tworzą dobra – słów zbędnych, pobudzających do zła. Wszelkie opinie, sądy trzeba wyrażać bardzo ostrożnie, ważąc każde słowo. Pochopne wypowiedzi mogą być zalążkiem zła, które się rozrasta i działa destrukcyjnie. Trzeba dbać o to, żeby wypowiadane słowa były źródłem dobra, by tworzyły dobro, umacniały je i rozszerzały.
Dlatego mówiąc o kimś lub o czymś, trzeba opierać się głównie na dostrzeganiu dobra i eksponować je. W ten sposób to dobro jest umacniane i rośnie. Ze złem nie należy walczyć, bo wszelka walka jest złem i potęguje zło. Trzeba tworzyć i rozwijać dobro, by dla zła nie było miejsca. Siła i wielkość dobra unicestwia zło. Tak, jak światło unicestwia ciemność. Wystarczy wnieść światło, by ciemność przestała istnieć. Podobnie jest ze złem. Cały wysiłek trzeba koncentrować na tworzeniu i rozszerzaniu dobra – Miłości. Miłością ogarniać wszystko, a najbardziej to, co nie jest miłością, aby tam zapanowała, i aby nią się stała.
– Ale jednak trzeba odróżniać i nazywać po imieniu – osądzać.
† Najpierw trzeba rzeczywiście rozpoznać. Ale człowiek sam, bez Mojej pomocy nie jest w stanie rozpoznać. Dlatego potrzebna jest ostrożność, roztropność. Trzeba Mnie prosić o rozpoznanie, o pomoc. Nie uzurpować sobie roli sędziego!
Błąd polega na tym, że człowiek nie jest w stanie wyzbyć się swego subiektywizmu. Niechętnie zauważa własne wady, a chętnie widzi je u innych. I chętnie ujawnia, wyolbrzymia cudze zło. Niekiedy nawet domniemane. I wtedy dzieje się tak, że prawdziwym twórcą zła jest ten, który o nim mówi i je rozszerza w ten sposób, a nie ten, który upada i boryka się ze swymi wadami. Mówienie o cudzych upadkach i nędzach w poczuciu własnej bezgrzeszności jest właśnie największym upadkiem.
Zło można rzeczywiście zwyciężać wyłącznie dobrem tak, jak mówi wasz papież. On wie, co mówi. Największym dobrem, jakie może tworzyć człowiek, jest pójście z miłością tam, gdzie jej brak; tam, gdzie jest zło. Niesienie światła Miłości tam, gdzie jest ciemność zła.
Po cóż wnosić światło tam, gdzie jest jasno?
Taki sens mają Moje przypowieści i pouczenia w Piśmie św. o miłości nieprzyjaciół, o nadstawianiu drugiego policzka. Taki przykład dałem Swoim życiem na ziemi i Swoją Ofiarą. W ten sposób pokonałem szatana – nie walką, lecz Miłością.
J 16, 33 "To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat".
† Nie po to daję wam Moją Miłość, byście zatrzymywali dla siebie, ale po to, abyście nieśli ją tam, gdzie jej nie ma. Im więcej rozdacie, więcej mieć będziecie.
Duża miłość ma duże wymagania. Wszystko jest wtedy wielkie: radość i cierpienie też.
Lepiej jest zastanawiać się nad sobą niż płakać.

Za ten post autor Czarodziejka otrzymał podziękowanie od
Renata
Czarodziejka
Inicjator forum
 
Posty: 372
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:32
Podziękował : 4 razy
Otrzymał podziękowań: 46 razy

Re: Jezus

Postprzez budkatelefoniczna » 17 maja 2018, o 22:43

Ja tam nie mam dobrych doświadczeń z Chrystusem.... kiedyś w 2009 roku pomyślałem o nim... zastanawiałem się jak to robił, że chodził po wodzie pomimo, że byłem ateistą... byłem nieśmiałym chłopcem byłem akurat w Holandii i pewien znajomy notorycznie pożyczał od mnie kasę nie podobało mi się to bo miałem plan tydzień w tydzień zostawiać sobie na koncie 250E... a, że tak powiem zawsze namieszał mi w tym planie... i pewnego dnia przyszedł do mnie Jezus gdy tamten znowu chciał pożyczyć... a ja to nie potrafiłem odmawiać i utwierdził mnie w przekonaniu żebym mu odmówił... i nic więcej.... dobrze mi było w Holadnii czułem się tam lepiej niżeli w domu... że tak powiem nie czułem żeby pieniądze były mi potrzebne do szczęścia taka tam była atmosfera... i tak jakoś blisko 20000 zł wydałem na remont mieszkania mojej mamy w którym już tak w zasadzie nie mieszkałem...
Cóż w moim umyśle po tym wyczynie zaczęły dziać się cuda... a trzy tygodnie póżniej przyszedł do mnie Bóg i pytał się czy zrobię dla niego wszystko... cóż wierzyłem, ze to takie ubezpieczenie, że mi to pomoże... pozatym bym mu nie odmówił... zresztą przedstawił się jako najlepszy przyjaciel człowieka.... następnego dnia objawił mi się Jezus... czas się zatrzymał a ja znalazłem się jakby w jego wyobraźni... była tam ciemność gdzie były jakby to rzec udręczone duszę i jasność jakby pełna bezpieczeństwa... Wybrałem ciemność... pomyslałem jedna duszą w tą czy wew tą sprawdzę.... I tam ktoś bardzo dużo się pytał o moją mamę... cóż ja nie byłem szczególnie inteligentnym chłopcem i napewno nie dorosłem do tych pytań... W każdym razie Jezus z Bogiem przemienili mi świadomość...
Nie wiedziałem co się robi w tej ciemność... niew iedziałem gdzie się znalazłem i zrobiłem wiele głupstw, które parę lat później wyskakiwały mi w postaci schizofrenii... nie wiedziałem jak z tamtąd wyjść
Ja uważam, że Jezus jest bardzo nieodpowiedzialny bawiąc się w takie remonty umysłu.... ja przepłaciłem to zdrowiem psychicznym... przez nic innego jak fanaberię rzekomego zbawiciela
Żałuje że Jezus tamtego dnia w którym mi się objawił upolował sobie mnie.... szczerze to było mi lepiej zanim wtrącił się w moje życie....
Czemu ja jestem winny... gdybym wiedział jak to się skończy to przepędził bym Jezusa jak muchę...
Obiecywał mi bezpieczeństwo jakbym był mało bezpieczny... a suma sumarów od 5 lat choruje na schizofrenię...
Prosiłem Jezusa swego czasu o wsparcie... ale bardzo mnie rozczarował.... nic robił nic jak tylko mnie karcił... i to przez 3 lata... to dnia dzisiejszego nie mogę sięgo pozbyć z mojego życia... ja chce być bezbożnikiem a ten natręt nie robi nic jak tylko mi się narzuca... nie raz stosuje przemoc psychiczną...
budkatelefoniczna
 
Posty: 4
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 11:13
Podziękował : 1 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Re: Jezus

Postprzez mrO » 18 maja 2018, o 04:00

Ogólnie nie wiem czy to żart czy nie, ale postarm się do tego odnieść jako do "nieżartu"

budkatelefoniczna napisał(a):a suma sumarów od 5 lat choruje na schizofrenię


Psychiatria zawsze mnie bawi. Jest to chyba najbardziej zabawna dziedzina medycyny jaka tylko jest. Ludzi którzy mają problemy sami z sobą robią specke z psychiatrii i innym wmawiają że są chorzy.
Masz schizofrenie bo można powiedzieć że dałeś się wrzucić do worka ze schizofrenią.
Poszedłeś po pomoc do kogoś kto jest wyuczony "katalogowania" ludzi nie zważając na ich prawdziwe problemy. Zamiast postarać się pomóc każdemu z osobna, wszystkich dopasowują do wcześniej stworzonych profili, a leczenie uzależniają od profili, a nie od potrzeb pacjenta.
A co jakbyś zaakceptował to co widzisz i żył z tym dobrze ? Dużo ludzi widzi tzw "tulpy" i nie chodzą z tym do psychiatrów, bo im to nie przeszkadza.
Ogólnie ciekawym podejściem do schizophreni jest to że tak naprawdę widzisz inną rzeczywistość niż inni. To jest twoje, więc dlaczego inni mają decydować o tym co masz widzieć ?

Poza tym Jezus to chyba najlepszy nauczyciel duchowy jaki kiedykolwiek był :)
Change your Personality to change your Reality. :brawo
Avatar użytkownika
mrO
 
Posty: 440
Dołączył(a): 2 maja 2017, o 14:42
Podziękował : 85 razy
Otrzymał podziękowań: 267 razy

Poprzednia strona

Powrót do Duchowi nauczyciele

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości