Nałogi

swobodne rozmowy na każdy temat

Re: Nałogi

Postprzez Calcifer » 3 kwi 2016, o 16:46

Nie dam Ci się sprowokować. Zaśmiecacie kolejny wątek negatywem. Chcesz wylewać frustracje to rób to na kimś innym. Do mnie nie masz dostępu. Przebaczam Ci i zapominam o tym. Mówię Ci jedynie byś zaniechała. Koniec tematu.
Sekretna technika starożytnych o nazwie "Kame Ha Me Ha"

https://www.youtube.com/watch?v=JnQIe_Xqs5k
Avatar użytkownika
Calcifer
Inicjator forum
 
Posty: 2146
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 01:53
Lokalizacja: Wyspa Genialnego Żółwia.
Podziękował : 224 razy
Otrzymał podziękowań: 439 razy

Re: Nałogi

Postprzez Kmicic » 3 kwi 2016, o 17:02

Oj wyczuwam negartyne emocje tydzień konflikt :(
Każdy powinien poznać Jego filozofię...

- http://www.jkrishnamurti.org <3

'''Czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...''
Avatar użytkownika
Kmicic
 
Posty: 172
Dołączył(a): 1 kwi 2016, o 16:41
Podziękował : 43 razy
Otrzymał podziękowań: 35 razy

Re: Nałogi

Postprzez Born1975 » 3 kwi 2016, o 18:25

Kmicicu powinieneś zainteresować się tantrą seksualną. Sama masturbacja nie jest zła, zła jest utrata nasienia. O tym w swoich książkach pisze Mantak Chia-polecam poczytać jego książki. Kursy metody Mantaka są cyklicznie organizowane na tej stronie: http://kontrolawytrysku.pl/ możesz podac swoje dane i czekać aż ruszy kolejna edycja kursu.

Przypuszczam, że oglądasz filmy pornograficzne, ale nawet jesli tego nie robisz to zajrzyj koniecznie na te 2 stronki:
http://wolnoscodporno.pl/
http://wolnoscodporno.pl/Blog
to powinno Ci pomóc uwolnić się od nałogu.

Powodzenia :)
No Dejes De Soñar :D
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2441
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 828 razy
Otrzymał podziękowań: 570 razy

Re: Nałogi

Postprzez Alter_Ego » 3 kwi 2016, o 18:53

dream75 napisał(a):zła jest utrata nasienia.

Gdyby utrata nasienia byłaby czymś złym, to nie byłoby czegoś takiego jak zmazy nocne lub jak kto woli polucje, czyli mimowolne wytryski podczas snu. Organizm ludzki nie lubi marnować płynów i substancji które są mu niezbędne, więc gdyby utrata nasienia byłaby zła dla nas to nie zachodziłoby takie zjawisko. :)
Naczelny Sceptyk Forum ;)
Alter_Ego
 
Posty: 482
Dołączył(a): 10 cze 2014, o 12:32
Lokalizacja: Centrum
Podziękował : 43 razy
Otrzymał podziękowań: 98 razy

Re: Nałogi

Postprzez Born1975 » 3 kwi 2016, o 19:01

Alter_Ego napisał(a):
dream75 napisał(a):zła jest utrata nasienia.

Gdyby utrata nasienia byłaby czymś złym, to nie byłoby czegoś takiego jak zmazy nocne lub jak kto woli polucje, czyli mimowolne wytryski podczas snu. Organizm ludzki nie lubi marnować płynów i substancji które są mu niezbędne, więc gdyby utrata nasienia byłaby zła dla nas to nie zachodziłoby takie zjawisko. :)


Poczytaj książki Mantaka Chia. Bez tego nie widzę sensu dyskusji w tym temacie.
No Dejes De Soñar :D
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2441
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 828 razy
Otrzymał podziękowań: 570 razy

Re: Nałogi

Postprzez Alter_Ego » 3 kwi 2016, o 19:20

O nie! Taoizm... jak mnie lifestyle made in china bardzo odrzuca. Wiesz, jak tobie to służy to wspaniale, ale dla mnie, prywatnie, to zwykły bełkot.
Nie będę tutaj opisywał częstotliwości moich orgazmów, bo co niektórzy mogą mnie posądzić o uzależnienie od masturbacji, ale ja się wspaniale czuję.

Jednak tak jak już wcześniej napisałem. To jest moje prywatne zdanie... nie generalizuję, żeby później nie było. :)
Naczelny Sceptyk Forum ;)
Alter_Ego
 
Posty: 482
Dołączył(a): 10 cze 2014, o 12:32
Lokalizacja: Centrum
Podziękował : 43 razy
Otrzymał podziękowań: 98 razy

Re: Nałogi

Postprzez Kokos » 3 kwi 2016, o 19:36

A mnie się to kojarzy z nakazami religijnymi kultur bliskowschodnich, gdzie w meczetach, czy też synagogach głoszono zakaz utraty nasienia po to jedynie, aby mężczyzna nie zajmował się takimi grzesznymi praktykami, a w tym czasie latał za wszystkimi możliwymi babami i spładzał narybek zasilający wspólnoty religijne :)


A wg medycyny europejskiej części nie używane zanikają :)
❤ ❤ ❤
Uwielbiam gdy mnóstwo pieniędzy jest w moim doświadczeniu!
Doświadczam wspaniałości życia!
Jestem wspaniałą istotą!
Idealny przepływ energii pieniędzy przez moje doświadczenie, to uwielbiam!
Energia bogactwa pulsuje w moim ciele!
Avatar użytkownika
Kokos
 
Posty: 1981
Dołączył(a): 21 cze 2014, o 12:30
Lokalizacja: [size=200][color=#FF0040] ❤ [/color][/size]
Podziękował : 560 razy
Otrzymał podziękowań: 392 razy

Re: Nałogi

Postprzez Renata » 15 kwi 2016, o 12:02

O tym, jak sobie radzić z nałogami :D

Ostatnio też zmagałam sie z jednym, mianowicie miałam niesamowitą ochotę na słodkie :oops: Nie mogłam przejść obojętnie obok piekarni, by nie wstąpić i nie kupić sobie ciacha :D Urodziny, święta, potem uroczystość rodzinna dawały mi w pewnym sensie usprawiedliwienie, więc mogłam sobie do woli pofolgować ;) Mój mąż podsycał we mnie jeszcze ten głód tłumacząc, że ciało wie najlepiej czego nam trzeba :D
Musiałam przez to przejść, dotrzeć co pewnego pułapu, w którym mój organizm sam powiedział "Dość! " Gdybym próbowała z tym walczyć, to stłumione potrzeby wybuchłyby prędzej czy później.
Ten mój nałóg to nie znowu taki straszny nałóg. Ale w sumie nie wyniosłam z niego żadnych plusów, nawet nie udało mi się przytyć :evil:
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI

Za ten post autor Renata otrzymał podziękowanie od
Born1975
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3393
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 632 razy
Otrzymał podziękowań: 801 razy

Re: Nałogi

Postprzez Calcifer » 15 kwi 2016, o 12:18

Dokładnie, to samo zaleca Allen Carr w swoich "prostych metodach na rzucenie..." (papierosów, zbędnych kilogramów itp.). Najważniejsze co trzeba zrozumieć to, że przy rzucaniu nałogu nie wskazane jest walczyć. Rzucenie nałogu jest łatwe o ile naprawdę uwierzymy, że tak jest a łatwo to jest robić poprzez obserwacje nałogu. Wiem co mówię bo sam rzuciłem w ten sposób palenie papierosów, picie kawy, schudłem 8 kg. Trzeba jedynie przełączyć zworkę w naszym mózgu i przestać walczyć bo walka informuje naszą podświadomość, że będzie ciężko, że trzeba się zmagać, że trzeba czuć ból, cierpienie itp.
Sekretna technika starożytnych o nazwie "Kame Ha Me Ha"

https://www.youtube.com/watch?v=JnQIe_Xqs5k

Za ten post autor Calcifer otrzymał podziękowanie od
Born1975
Avatar użytkownika
Calcifer
Inicjator forum
 
Posty: 2146
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 01:53
Lokalizacja: Wyspa Genialnego Żółwia.
Podziękował : 224 razy
Otrzymał podziękowań: 439 razy

Re: Nałogi

Postprzez Born1975 » 2 lut 2018, o 18:39

Wyznanie byłego alkoholika (mojego dobrego znajomego). Myślę, że wielu osobom ten tekst da trochę do myślenia.

Rzecz o alkoholizmie oczywiście z mojego punktu widzenia:

Ponieważ zdaję sobie sprawę z ogromu problemu a także jego delikatności i złożoności a także na specjalna prośbę mojego przyjaciela, postanowiłem spróbować problem alkoholizmu i możliwości radzenia sobie z nim , oczywiście biorąc na tapetę i bazując na własnych doświadczeniach.

Gdybym miał zidentyfikować kiedy skończyło się u mnie picie towarzyskie a pojawił się problem alkoholowy to jest to trudne do zidentyfikowania , ale istnieją pewne symptomy , które mogą pomóc to określić ; Oto one :

- stwierdzenie, że alkohol odpręża, redukuje napięcie i niepokój, zmniejsza poczucie winy, ośmiela;
- poszukiwanie okazji do wypicia alkoholu w miejscach, gdzie nie powinno się tego robić, np. w pracy;
- możliwość wypicia większej niż uprzednio ilości alkoholu, tzw. „mocna głowa”;
- trudności z odtworzeniem wydarzeń, które miały miejsce podczas picia (palimpsesty);
- picie alkoholu w samotności, mimo iż wcześniej piło się tylko dla towarzystwa.

W zasadzie można stwierdzić , że jeśli na 100% występują dwa z tych symptomów to trzeba się zastanowić czy nie powinno się czegoś z tym robić bo to już może być jeśli nie uzależnienie to istnieje duże prawdopodobieństwo , że jesteś na progu.

Niestety alkoholizm to choroba nie tylko fizyczna ale co jest bardziej złożone jest to choroba uczuć , emocji i duchowości.

Teraz spróbuję wam to przybliżyć na własnym przykładzie;
Nie wiem dokładnie kiedy się zaczęło to u mnie. Oczywiście ja piłem na początku tak jak wszyscy ludzie , nie mający z tym problemu czyli towarzysko, z kolegami, w pubie, na wspólnym wyjściu w miasto czy imprezie.

W wieku 16 może 17 lat zacząłem uczęszczać na zajęcia teatralne do domu kultury, gdzie spotkałem człowieka , który miał ogromny wpływ na moje życie a który pierwotnie był instruktorem teatralnym na tych właśnie zajęciach. Człowiek ten miał ogromne doświadczenie, charyzmę, wyobraźnię i umiejętność zjednywania sobie ludzi , do wszelkich swoich projektów , niekoniecznie artystycznych.

W bardzo krótkim czasie stałem się jego asystentem, pomocnikiem, sekretarzem , można by rzec prawa ręką.
Prowadziliśmy wspólnie zajęcia, pisaliśmy scenariusze, organizowaliśmy pracę naszej grupy, jeździliśmy na warsztaty, zdobywaliśmy trofea w przeglądach teatralnych i poezji.

Niemniej jednak człowiek ten nie stronił od alkoholu i to delikatnie mówiąc a że spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu , najczęściej już po zajęciach czy pracy, nad organizowaniem pracy papierkowej, dokumentacji, dzienników , scenariuszy, montowania materiałów itd. , to zostałem jako młody dość człowiek częstowany alkoholem. A że on mi imponował pod wieloma względami i chciałem być blisko niego i uczyć się całej jego wiedzy, doświadczenia i podejścia do życia więc nie widziałem nic złego w tym ,że piliśmy po zakończonej pracy w zaciszu pokoju, knajpy, restauracji , domu kultury czy gdziekolwiek byśmy się nie znajdowali.

Miał on niesamowity talent do zorganizowania zamierzonych przez siebie warunków w każdym miejscu i rzeczywistości.

Bardzo wiele się od niego nauczyłem i dziękuje mu za wszystko a o naszych wspólnych przygodach i działaniach mógłbym napisać naprawdę niezłą książkę.

Niemniej jednak problem polegał na tym, że chcą czy nie następowała dla mnie taka chwila kiedy musiałem wrócić do domu. Jak się domyślacie moi rodzice nie byli zachwyceni kiedy wracałem albo po pijany. Wtedy zaczęły się rozmowy, zakazy i nakazy.
Ponieważ ja zawsze bardzo chciałem być z ludźmi to często nie dotrzymywałem danego słowa , że wrócę o danej godzinie, gdyż wolałem zostać na imprezie, którą szkoda mi było opuszczać. Oczywiście na tym etapie zacząłem już uczęszczać do mojej ukochanej szkoły Studium Kształcenia Animatorów Kultury, która to szkoła a właściwie jej słuchacze żyli zupełnie własnym życiem , jak trudno się domyślić bardzo artystycznym. A ja byłem tego częścią , bardzo chciałem spędzać z nimi jak najwięcej czasu bo był to niesamowity, owocny, wspaniały i twórczy czas.

Mniej więcej w tym samym czasie , w wieku 18 lat , dzięki mojemu charakterowi, zajęciom teatralnym a także wrodzonej wyobraźni, zacząłem prowadzić imprezy ; plenerowe, klubowe, dla dzieci, młodzieży, wesela, komunie, zloty, koncerty i oczywiście finały WOŚP. Było ich całe mnóstwo , ja zacząłem odnosić "sukces" ,co prawda dość lokalny ale sprawiało mi to ogromną przyjemność , radość a i wiele bardzo pochlebnych opinii i słów aprobaty z ust wielu, wielu osób. Był taki okres , kilkuletni ,w którym wszelkie znaczące imprezy w moim mieście i regionie były obstawione przeze mnie.

Taki nazwijmy to "sukces" a także grono wiernych "fanów" sprawiło, że rzuciłem się w ten wir artystycznego życia a co się z tym wiąże świętowanie sukcesów, rauty, bale, popremierowe bankiety w tatrze (gdzie nota bene pracowałem na etacie w wieku 19 lat), podziękowania i wiele dowodów sympatii, również w postaci stawiania alkoholu , chęcią napicia się ze mną. Było tego mnóstwo a ja czułem zawsze że chcę zostać do końca każdej imprezy by nic mnie nie ominęło, by być jak najdłużej z ludźmi.

Co ciekawe zawsze chciałem być jak najbliżej ludzi bo obcowanie z nimi, praca, wymiana doświadczeń, wspólna praca twórcza , rozmowy po nocach, realizacja przedsięwzięć, były dla mnie najważniejsze.
To niestety wiązało się z tym, że nie dotrzymywałem słowa rodzicom, znikałem na dłużej niż jeden dzień i noc.
Gdy wracałem otrzymywałem kary, zakazy i nakazy, gdyz moi rodzicie chcieli w jakiś sposób próbować kształtować mój charakter, ustrzec mnie od złego czyli od przebywania poza domem w coraz to dłuższych okresach , gdzie w dużej mierze oddawałem się artystycznemu życiu.

Ale właśnie jest to tylko jedna strona medalu; ponieważ po każdej imprezie, jak długo ona by nie trwała , następowała fala trzeźwienia i zmierzenia się z bardzo bolesnymi skutkami zespołu odstawienia alkoholu. Czasem udawało się przetrwać to , wytrzeźwieć i wrócić do życia ale w wielu przypadkach po piciu jednej nocy, kończącego się bardzo późno lub nad ranem , już następnego dnia wieczorem lub po południu już znowu piłem.

Można by wiele o tym pisać ale zmierzając do konkluzji; bardzo często zdarza się tak , że alkoholik wpada w tzw. ciąg alkoholowy, który zdarzał mi się wielokrotnie tym bardziej że moje poczucie wstydu i beznadziejności nie pozwalało mi wracać do domu. Stąd też zaczęły się moje okresy mieszkania poza domem , na stancjach z przyjaciółmi.
Niemniej jednak w końcu przychodził taki moment, że moja psychika i organizm były tak wyczerpane , że wracałem do domu rodzinnego , co wiązało się z długimi rozmowami z rodzicami , próbą wpłynięcia na mnie, ciągłej argumentacji itd.

W dużej mierze przyznawałem im rację i chciałem się poprawić ale gdy zdarzała mi się kolejna impreza po prostu nie umiałem oprzeć się zabawie i nie chciałem jej opuszczać np. o 23 ciej czy północy. Dlatego łamałem wcześniej dane słowo, przestawałem myśleć i całkowicie rzucałem się w wir melanżu.

Jak nie trudno się domyślić wielokrotnie urywał mi się film, traciłem świadomość, nie wiedziałem co ze sobą począć, jak wyjść z tej spirali , najczęściej gdy dochodziło do mnie,że znów zawiodłem , nie dotrzymałem słowa i bałem się powrotu do domu i konsekwencji.

Trzeba pamiętać i mnie też niestety zdarzyło się to wiele razy , że alkoholik ma tak bardzo doskwierające objawy odstawienia alkoholu, że nie może ich znieść i żeby sobie ulżyć w ich odczuwaniu znów sięga po alkohol. I koło się zamyka a ze spirali nie można się wyrwać.
W wielu momentach czułem taką beznadzieję i zamknięcie w jakimś kręgu bólu i strachu przed konsekwencjami, że siadałem w miejscu i płakałem. Rozpacz, ból, beznadzieja i nieumiejętność znalezienia wyjścia.

Nie będę opisywał więcej bo to jest temat bardzo rozległy a moje doświadczenia zajęły by jeszcze trochę miejsca.
Niemniej jednak, trzy razy podjąłem próbę leczenia i oddania się w ręce specjalistów czyli leczenie zamknięte w placówce leczenia uzależnień. Chodziłem również na terapię otwarta w poradni i uczęszczałem na spotkania AA.
Pomimo zebranej wiedzy i przeprowadzonej pracy nad sobą po żadnej z trzech terapii nie udało mi się przestać pić na stałe, czyli rozpocząć procesu trzeźwienia.

Przejdźmy do konkluzji oczywiście zarówno moich jak i takich ogólnych :
1. Nie ma innej drogi do wyrwania się z alkoholizmu (choć alkoholikiem jest się do końca życia), czyli trzeźwienia niż pogodzenia się z tym faktem, przyznania się przed samym sobą; jestem alkoholikiem i wtedy można dopiero zacząć pracę nad sobą.

2. Alkoholik , nawet niepijący przez kilka lat nigdy nie może pozwolić sobie na pomysł, że skoro tak długo nie pije to być może jak wypije jeden lub dwa kieliszki to się nic nie stanie.
Nie . Dlatego, że nawet w tym momencie może zakończyć się na tych 2 kieliszkach , natomiast poczucie że skoro mi się udało to już mogę pić w sposób kontrolowany, jest pułapką i wcześniej czy później znów zakończy się długotrwałym piciem a w konsekwencji śmiercią.

3. Próby kontrolowania picia i wszelkie mechanizmy obronne służą tylko i wyłącznie temu by alkoholik nie dostrzegł swego problemu i nie zaczął się leczyć. To my sami tworzymy sobie te mechanizmy latami . Przykład : "Nie jestem alkoholikiem bo nie piję denaturatu czyli nie jest jeszcze ze mną tak źle. Przecież alkoholicy piją wszystko". Otóż nie. Poznałem alkoholików , którzy nigdy nie pili nic gorszego niż koniak i whysky.

4. Alkoholizm jest chorobą bardzo demokratyczną; mogą nią zostać dotknięte wszystkie osoby niezależnie od pochodzenia, rasy, wykształcenia, pozycji społecznej, stanu majątku.

5. Zdarza się bardzo często, że alkoholik , zupełnie nieświadomie jest chroniony przez najbliższych a to z kolei nie pozwala mu się skonfrontować z konsekwencjami jego picia, gdyż są one chowane , banalizowane, nie dostrzegane . Niestety i jest to ogromnie trudne; alkoholika trzeba zderzyć z konsekwencjami jego picia; nie sprzątać po nim , nie kłamać w jego imieniu, nie chronić jego dobrego imienia, nie usprawiedliwiać go w pracy i przed znajomymi. Dopóki będzie czuł komfort picia jego szansa na podjęcie leczenia będzie znikoma.
Niektórzy terapeuci twierdzą że alkoholik by zacząć coś robić ze swoim problemem musi osiągnąć dno a takie dno jest czymś indywidualnym dla każdej jednostki; jednemu wystarczy, że ktoś zrobi mu zdjęcie jak leży na chodniku i mu takie wyśle, innemu potrzeba marskości wątroby a jeszcze innemu jak odejdzie od niego żona, zabierając dzieci.
Takie są niestety fakty.

Sama droga trzeźwienia jest długa i trzeba nią iść do końca życia, pracując nad sobą według określonych kroków , określonych bardzo dokładnie chociażby w programie Anonimowych Alkoholików.
Ale wiem, że wiele osób dopiero przechodząc tę drogę i kontynuując tę drogę dopiero w wieku 40,50,60 lat dostrzega jak piękne jest życie, pełne możliwości, dobra i przyjaznych ludzi.

Każdego kto ma z tym problem zachęcam do lektury, próby podjęcia pracy nad sobą, zgłoszenia się do poradni i oddania w ręce zawodowych terapeutów.
No Dejes De Soñar :D
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2441
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 828 razy
Otrzymał podziękowań: 570 razy

Poprzednia strona

Powrót do Swobodne dyskusje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 9 gości