Słowianie

swobodne rozmowy na każdy temat

Re: Słowianie

Postprzez Born1975 » 22 cze 2016, o 07:23

Dwa filmiki o święcie Kupały:



In Lak’ech Ala K’in
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2510
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 832 razy
Otrzymał podziękowań: 580 razy

Re: Słowianie

Postprzez Born1975 » 25 cze 2016, o 08:40



Tłumaczenie:

Jak wiele jest jeszcze nienapisanych piosenek?
Powiedz kukułko i zaśpiewaj.

Czy mam żyć w mieście czy poza nim?
Leżeć jak kamień czy też palić się jak gwiazda?

Słońce moje - spójrz na mnie
moja dłoń zmieniła się w pięść.
A jeśli masz proch to "daj ognia"
O tak!

Kto pójdzie samotnie szlakiem?
Silne i śmiałe głowy złożyli....
na polu bitwy.

Mało kto zachował jasną pamięć
przy zdrowym umyśle i z twardą ręką...
w porządku- w szeregu.

Słońce moje - spójrz na mnie
moja dłoń zmieniła się w pięść.
A jeśli masz proch to "daj ognia"

O tak!


Gdzieś ty teraz wolna wolo?
Z kimże teraz witasz czuły świt?

Dobrze jest z tobą - bez ciebie źle
Głowę oraz plecy cierpliwe
pod bat, pod bat.
In Lak’ech Ala K’in
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2510
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 832 razy
Otrzymał podziękowań: 580 razy

Re: Słowianie

Postprzez Born1975 » 30 cze 2016, o 00:00

ŁAŹNIE I HIGIENA U DAWNYCH SŁOWIAN.
Łaźnie przeważnie kojarzą się nam ze starożytnymi rzymskimi termami oraz ze współczesnymi saunami. Słowianie też mieli swoje łaźnie, które były szczególnym miejscem zarówno dla ciała i duszy. Jak wyglądały łaźnie u naszych dawnych przodków? Zapraszam do lektury.
Słowiańskie tradycje łaźniowe są bardzo stare, ale nikt nie wie naprawdę kiedy dokładnie, pojawiła się słowiańska łaźnia w formie jaką ją dziś znamy. Biorąc pod uwagę to, jak bardzo jest ona powiązana z historią Słowian, można by sądzić, że była ona obecna w tej kulturze od zawsze.
Pierwsza historyczna wzmianka o stosowaniu łaźni przez Słowian pochodzi z X wieku od żydowskiego podróżnika i kupca Ibrahima ibn Jakuba:
„Nie mają oni łaźni, lecz posługują się domkami z drzewa. Zatykają szpary w nich czymś, co bywa na ich drzewach, podobnym do wodorostów, a co oni nazywają: meh. Służy to zamiast smoły do ich statków. Budują piece z kamienia w jednym rogu i wycinają w górze na wprost niego okienko dla ujścia dymu. A gdy się piec rozgrzeje, zatykają owo okienko i zamykają drzwi domku. Wewnątrz znajdują się zbiorniki na wodę. Wodę tę leją na rozpalony piec i podnoszą się kłęby pary. Każdy z nich ma wiecheć z trawy, którym porusza powietrze i przyciąga je ku siebie. Wówczas otwierają się im pory i wychodzą zbędne substancje z ich ciał. Płyną z nich strugi [potu] i nie zostaje na żadnym z nich śladu świerzbu czy strupa. Domek ten nazywają oni: al-istba.”
Na pewno wiemy też, że arabscy kupcy byli podwrażeniem wysokiej higieny panującej wśród Słowian. W „Księdze dróg i królestw” z 1066 roku autorstwa arabskiego pisarza i historyka Abu Obaida Abdallaha al Bekri z Kordoby, tak opisuje drewnianą łaźnię słowiańską z IX-XI wieku:
„Budują piec z kamienia w jednym rogu i wycinają w górze na wprost niego okienko dla ujścia dymu. A gdy się rozgrzeje, zatykają owe okienko i zamykają drzwi domku. Wewnątrz znajdują się zbiorniki na wodę. Leją ją na rozpalony piec i podnoszą się kłęby pary.(.) Wówczas otwierają pory i wychodzą zbędne substancje z ich ciał. Płyną z nich strugi [potu] i nie zostaje na żądnym z nich ani śladu świerzbu czy strupa. Domek ten nazywają al-i[s]tba [izba]”.
Łaźnia dla naszych przodków była bardzo szczególnym miejsce, w których dokonywano zabiegów higienicznych, kosmetycznych oraz leczniczych. Łaźnia parowa, oprócz powszechnego i czysto praktycznego wymiaru, miała również bardzo ważne znaczenie rytualne – od niepamiętnych czasów była ona domeną potężnego boga Welesa, który był jednym z głównych bogów Słowian. Dzięki temu w łaźniach odbywało się wiele ważnych rytuałów, między innymi przed i poślubne rytuały dla nowożeńców. Przychodzono też tutaj z ważnymi sprawami lub też by rozstrzygnąć konflikty.
Ze względu na antyseptyczne właściwości środowiska łaźni, bywała ona też miejscem narodzin dzieci. Wszystko to dlatego, że było to miejsce czyste i wolne od zanieczyszczeń, w którym ściany i podłogi były wykładane ziołami mającymi dobroczynny wpływ na zdrowie człowieka.
Wędrowiec, zanim wpuszczony został do słowiańskiego domu, zapraszany był do łaźni, gdzie oczyszczał się psychicznie i fizycznie. Była ona uważana za miejsce święte, miejsce mistyczne, zachowywano tu ciszę jak w świątyni.
Słowianie uważali też ze, że odpowiednio wykonane czynności obrzędowe w łaźni/bani/ dają nie tylko krzepę, napełniają siłą, ale przynoszą uzdrowienie dla duszy i ciała. W odróżnieniu od saun innych tradycji, słowiańska łaźnia działa o wiele bardziej pobudzająco na ludzki organizm. Sprawia to nieodłączny jej atrybut – brzozowe i dębowe miotełki, którymi chłoszcze się rozgrzane ciało.
ŁAŹNIK , BANNIK
Ze słowiańską łaźnią był związany Łaźnik, zwany też jako Bannik. W słowiańskiej mitologii ludowej był panem łaźni i patronem kąpieli. Najczęściej był przedstawiany jako mały człowiek z dużą głową pokrytą długimi i ciemnymi zmierzwionymi włosami. Miał długi nos, ostre zęby i nieproporcjonalnie długie kończyny. Bannikowi przypisywano niekiedy żonę – bannikę.
Bannik pilnował paleniska i utrzymywał odpowiednią temperaturę w łaźni. Odpowiadał również za przygotowanie dębowych bądź brzozowych witek, które służyły do smagania rozgrzanego ciała. Zazwyczaj był przyjazny wobec ludzi, potrafił jednak zachowywać się nieprzewidywalny, będąc z natury nieco złośliwym i wybuchowym.
Na kąpiel pozwalał tylko trzem kolejnym grupom, a następnie na pewien czas obejmował panowanie nad łaźnią. Podówczas nikt nie ośmielał się mu przeszkadzać, wiedząc, że spotkałaby go surowa kara. Łaźnik umiał tworzyć kłęby gorącej pary, podgrzewać wodę i parzyć upatrzone ofiary. Był również w stanie porwać kąpiącego się i przemieścić wraz z nim do najbliższego akwenu, gdzie mógł delikwenta utopić, bądź po prostu rzucić go na pastwę rezydującego tam wodnika.
Bannik obawiał się żelażnych talizmanów, łaźnię chroniła przed nim zawieszona nad drzwiami podkowa. Żeby go uszczęśliwać – pozostawiano mu w łaźni nieco wody.
Zapewne od Bannika wywodzi się rosyjska Bania. W Rosji Bania jest rodzajem sauny/łaźni. Jej nazwa nazwa pochodzi od staroruskiego słowa, które mówi nam o kopulastym kształcie pomieszczenia. Poza funkcją higieniczną jest ona także miejscem zbiorowych kąpieli będących formą wspólnego spędzania czasu. W dawnej obyczajowości chłopskiej koedukacyjne kąpiele w bani dawały okazję do bliższego poznania się przyszłych małżonków.
Często bania ulokowana jest nad rzeką lub jeziorem, co ułatwia kąpiele w zimnej wodzie po wyjściu z niej. Najczęściej mieści się w drewnianym domku, gdzie znajduje się piec opalany drewnem. Nagrzewa się na nim kamienie.
Do bani przychodzi się podczas rozpalania ognia w piecu. Czekając na kąpiel, pije się gorące ziołowe herbaty z miodem lub innymi dodatkami. Gdy kamienie rozgrzeją się, zostają polane wodą. Następnie ciało chłoszcze się witkami (najczęściej brzozowymi, pokrzywowymi lub jałowcowymi). W bani przebywa się do czasu, aż ma się już ochotę wyjść. Po wyjściu ciało powinno zostać schłodzone zimną wodą.
W Polsce tradycyjne banie można spotkać na Suwalszczyźnie. Rozpowszechniły się tam prawdopodobnie pod wpływem rosyjskich staroobrzędowców, osiedlających się na Suwalszczyźnie od XVIII w. Bania jest bardzo popularna wśród ludności mieszkającej na Syberii.

Literatura:
– Witold Hensel, Slowiańszczyzna Wczesnośredniowieczna, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1987
– Księga dróg i królestw Al-Bakriego, Pomniki dziejowe Polski, seria 2, t. 1 1946
– Urszula Lewicka-Rajewska, Arabskie opisanie Słowian, Wrocław 2004,
– Tadeusz Lewicki, Źródła arabskie do dziejów Słowiańszczyzny, Wrocław 1969
– Andrzej Kempiński: Encyklopedia mitologii ludów indoeuropejskich. Warszawa: Iskry, 2001.
– Barbara i Adam Podgórscy: Wielka Księga Demonów Polskich – leksykon i antologia demonologii ludowej. Katowice: Wydawnictwo KOS, 2005


Źródło: Słowianie i Słowianowierstwo
In Lak’ech Ala K’in
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2510
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 832 razy
Otrzymał podziękowań: 580 razy

Re: Słowianie

Postprzez Born1975 » 7 lip 2016, o 17:02

HOROSKOP SŁOWIAŃSKI - Od 7 lipca do 1 sierpnia
Patronką urodzonych w tym okresie jest Bogini Łada.
Lipiec (lub lipień) podobnie brzmi po polsku, ukraińsku i białorusku. We wszystkich tych językach to przede wszystkim miesiąc kwitnienia słodko i odurzająco pachnących lip. Przepiękna pora pełni lata. Na łąkach szaleństwo kwiatów, na polach powoli dojrzewa, bieleje zboże.

Patronką ludzi urodzonych w tym okresie jest Łada (Bogurodzica, Rożanicha, Starsza Rodzanica, Sława) - wiecznie młoda matka bogów, bogini piękna, miłości i małżeństwa. Trochę taka nasza słowiańska Wenus, co potwierdza legenda - ponoć w czasach przedchrześcijańskich w Wielkim Chramie Łady w Kijowie stała statua, przedstawiająca niezrównanej urody kobietę w różanym wieńcu na głowie. Złociste włosy ozdobione perłami, bogato haftowane i zdobione drogimi kamieniami szaty dopełniały obrazu krasawicy. Za rękę trzymała swego maleńkiego syna, skrzydlatego boga miłości Lela.
W różnych mitach Łada jawi się to jako córka, to jako żona Swaroga - na pewno nie mogła być jednym i drugim, jako że kazirodztwo uważane było przez Słowian za straszną zbrodnię - patrz historia Kostromy i Kupały. Tak więc status rodzinny bogini nadal pozostaje dla nas niejasny.
Łada troszczy się szczególnie o kobiety i dzieci, pomaga przy porodach, błogosławi młodym parom, obdarza duchowym bogactwem, zapewnia płodność i urodzaj. Młodożeńcy przynoszą bogini w darze żywe ptaki, kwiaty, jagody i miód, by w ich rodzinie zawsze kwitła miłość i zgoda. Niegdyś mówiono o kimś, kto ożenił się nie z miłości - "on nie z Ładą ożeniony" tzn. nie z wybranką swojego serca. Łada napełnia świat ciepłem, dobrocią i czystą, stroniącą od niskich uciech miłością.
Dzieci Łady to po prostu istne podarunki dla świata - roztaczają wokół siebie atmosferę święta, wesela. Są bardzo pracowici i namiętni w miłości, a w dodatku piękni i przyjemni w obcowaniu. Inteligentni, wiadomości chłoną jak gąbka wodę. Artystycznymi zdolnościami wręcz szokują. Niełatwo jednak wkraść się w ich łaski - trudno zostać ich przyjacielem, jeszcze trudniej rozkochać. W uczuciach zmienni, kapryśni, zadufani w sobie, długo nie mogą się zdecydować. Warto się potrudzić, gdyż jeśli komuś w końcu oddadzą swe serce, będzie bardzo szczęśliwym człowiekiem.
Podopieczni Łady, kiedy już zdecydują się na przyjaźń i miłość, to na zawsze. Będą wierni i spolegliwi. Oddają się swoim ukochanym całkowicie, nie pożałują ofiary z życia, gdy zajdzie taka potrzeba. Na co dzień tworzą wokół siebie raj, w którym żyje się lekko i przyjemnie. Ideałem jest dla nich duży przytulny dom, wspierająca się rodzina i mnóstwo dzieci. Mają "złote ręce", czego się dotkną to im się udaje - zadbany dom, dobrze ułożone dzieci, kwitnący ogród. Wspaniale gotują, nierzadko również nieźle tańczą i/lub śpiewają. Ponoć wszystkie kobiety spod tego znaku to mistrzynie, a wszyscy mężczyźni to mistrzowie rękodzieła. W charakterze ich leży wrażliwość, uduchowienie oraz instynktowny pociąg ku wszystkiemu, co piękne, wzniosłe - kochają sztukę. Choć czują się w tym świecie gospodarzami, podziwiają i chronią też przyrodę, której przecież żadna ludzka twórczość dorównać nie zdoła. Najlepiej im tam, gdzie czuć zapach wilgotnej ziemi, świeżej zieleni i kwiatów. Podobno najwięcej sukcesów w życiu mogą się spodziewać, jeśli natura obdarzyła ich jasnymi włosami i niebieskimi oczami.
Jeśli urodziłeś się pod opieką Łady, to z jednej strony hołdujesz tradycji, z drugiej - potrafisz wybierać z niej nie "jak leci" lecz mądrze i ze smakiem. Dotyczy to również ubioru i biżuterii. Pasuje Ci właściwie wszystko, lubisz jednak, by było widać, że kierujesz się w życiu wzniosłymi ideałami. Często wybierasz skromny, magiczny symbol jako jedyną ozdobę.

Źródło. Dom Pełen Czarów.
In Lak’ech Ala K’in
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2510
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 832 razy
Otrzymał podziękowań: 580 razy

Re: Słowianie

Postprzez Born1975 » 28 lip 2016, o 21:01

*Słowiańskość
*Zjednoczenie dusz
*Iska przyjdzie z Polski

*Co jest takiego w Słowiańskiej krwi?
*Przejście z zakresu czerwonego w biały
*Jacy są Słowianie?
*Wepchnięci w teatr iluzji

*Czy Słowianie byli barbarzyńcami?
*Najazd Łaciński agresja Sefardyjska (Chazarska)
*Kult Śmierci vs Kult Życia

*Korki na czakrach Słowiańskiej Ziemi
*Religia jest narzędziem systemu do niszczenia duchowości

* Chrześcijańscy Święci to praSłowiańscy Bogowie, dewy...
* Wyświęcanie zbrodniarzy
* Demonizm, kanibalizm...

* Słowiańskie kulty to kult Życia
* Jak to odzyskać?
* Wieź to magia.

* Tworzenie agregòw
* Czy katolicyzm jest monoteistyczny?
* Monoteizm = Monopolizm

* Ponad 90% Katolików nie czytało całej Biblii
* Kulty bogów, świętych, ikon, obrazkòw...
* Elohim "JHWE" pytał innych elohimów

* Patriarchat czy Matriarchat?
* Potrzebujemy bardzo dużo energii miłości
* Unikajmy śmieci nisko wibracyjnych (alkohol, brudne „narkotyki”, pornografia, agresja...)

* Rodzice to są starsze wersje programów jakie nam zainstalowali
* Tworzenie mitologii

Koniec części 1



*Trzy główne religie powstały około 7mego wieku naszej ery.
*Piramidy „Słowiańskie”, co to jest?
Piramida w Gdyni, piramidy Krymskie, Bośniackie, Rumunia, Syberia, Hiszpania...

*Tajemniczy Giganci w kapsułach czasu

*Marija Orsic (Traute, Sigrun, Gudrun, Heike)

*Socjalizm Talmudyczny ( Komunizm + Nazizm + Korporacjonizm)

*Przemieszczanie się energii dobra i zła

*Jak możemy wesprzeć energię Życia , energię Słowian?

*Łamanie pieczęci kościelnych

*Święta Wolna Wola

*Skradzione technologie, patenty...

*Polin Dudy - Kornhauser

Koniec części 2

In Lak’ech Ala K’in
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2510
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 832 razy
Otrzymał podziękowań: 580 razy

Re: Słowianie

Postprzez Born1975 » 6 sie 2016, o 02:20

SŁOWIAŃSKIE PISMO

Obrazek

PIE-RUNY (PIErwsze RUNO, co znaczy: „będący źródłem owocnego życia”). Prawdziwe pismo Sławian. Dalej w artykule widzicie 95 wybranych liter- lub właściwie znaków- ze sławiańskiego, genetycznego słownika. To nie są te przeinaczone, jakie znacie pod nazwami: Głagolica, Bukwica i Runy. Vladimir Govorov, który zestawił poniższą tablicę, studiuje od kilkunastu lat, a bardzo intensywnie od 2005 roku, starosławiańskie pismo. Zapoznał się i opracował do tej pory 700 znaków. Nie wiem, ile było ich u Słowian w sumie. Prawdopodobnie 1234. Sławianie otrzymali je na krótko po zawarciu pokoju z biorobotami Koszczajów (WP: dzisiaj nazywani archontami), zajmującymi tereny dzisiejszych Chin. Było to przed około 7524 laty (licząc od 2016 roku koszczajowej ery) i przyniósł je stwórca zwany PIERONEM, pochodzący z planety Uraj. To ten sam, którego słowa spisane zostały w tzw. Santi Wedach.

Możecie wybrać kilka z tych znaków i w celach ochronnych, zdrowotnych i pomocnych w przywróceniu pamięci genetycznej, rozwiesić je w domu. Te znaki generują korzystne dla nas zawirowania światła, radiacji. Kto nie rozumiał zasad ich funkcjonowania, przypisywał im magiczne właściwości. – To nie magia, lecz fizyka.

Nazwa GENETYCZNY SŁOWNIK jest celowo wybrana i ważna w swym znaczeniu. SŁOWNIK, a nie ALFABET dlatego, że nazwa pierwszej litery to nie ALFA, lecz SŁOWO. Każda litera, przede wszystkim obrazuje coś, a w drugim rzędzie ma znaczenie dźwiękowe. Dlatego dla zobrazowania czegoś, mamy dwie możliwości: Zapisać w postaci wyrazu, lub użyć jednej litery symbolizującej to coś.

GENETYCZNY dlatego, bo zniewolenie ludzi zaczyna się od wymuszenia degradacji genetycznej, jednak stosując odpowiedni dla naszej genetyki słownik, wspieramy poprawne funkcjonowanie naszych komórek, chronimy je i pomagamy wzmocnić powstające w nich wiry energetyczne, które niosą ze sobą informacje życiowe, genetyczne, obecne w kosmosie. Stosując natomiast alfabety zainstalowane przez naszych koszczajowych wrogów (różne rasy Obcych), pozostajemy w dalszym ciągu sterowalnymi przez nich bio-robotami, absolutnie nie będącymi świadomi tego, że działamy według ich programów, a nie własnej woli i programów wykreowanych przez nas samych.

Obrazek

Rzeczą znaną jest nam, że do zmian w naszych genach dochodzi przykładowo poprzez: programowanie jajeczek u kobiet, szkodliwą chemię, laboratoryjne manipulacje na genach, lub przez krzyżówki z innymi organizmami. Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że istnieją równie agresywne i zabójcze w swej skuteczności metody. Ich perfidność żeruje na braku wiedzy u ludzi na ten temat. Rzadko kto będzie brał je za prawdziwe zagrożenie i większość z nas zaliczy do tematyki magicznych opowieści. Tymczasem chodzi o fizykę- o której jednak mało wiemy.

Wszechświat jest elektryczny. Jest uporządkowaną zupą najmniejszych cząsteczek, zwanych Tachjonami. Cząstki te są składową wszystkiego. Programować je, można przy udziale geometrii. Dlatego programiści eteryczni, zwani w czasach ogólnej ciemnoty magami, a przedtem- w czasach wiedzy, Wiringami, DARjanjinami, Witeziami itd., stosują przy programowaniu najczęściej wizualizację. W wypadku programowania czegoś na nowo, czyli czegoś co jeszcze nie istniało, te wizualizacje są skomplikowane, ale każdy z nowo utworzonych, wizualnych programów zapisywany jest w eterze. Z czasem przybywa ich i następni programiści, stwórcy, mogą z nich korzystać, nie musząc programować tego samego na nowo. Stosują w takim wypadku wizualizacji o skrótowej naturze, czyli bardziej symbolicznej, niż detalicznej, bo każdemu symbolowi przypisany jest wtedy jeden z tych gotowych programów, utworzonych wcześniej przez kogoś innego.

Symbole odpowiadające gotowym programom zapisanym w eterze, osiągają formy tak uproszczone, że równają swym wyglądem sławiańskim znakom z poniższej tabeli. Właśnie tym są te znaki; uproszczoną formą programów, według których funkcjonuje wiele procesów w naturze; w tym także procesów regeneracji spapranego DNA.

Niektórym z was, oglądając te znaki dokładniej, może nasunąć się myśl o tzw. Świętej Geometrii, ale nie całkiem to mam na myśli. Święta Geometria to śmierć, wymysł Koszczajów, czyli ras, które opierają swą egzystencję na pasożytnictwie.

Natura używa w prawdzie ciągu Fibonacciego, Złotej Proporcji itd., ale tylko jako tła, teoretycznej podstawy, orientacyjnej wytycznej. W przełożeniu na praktykę, celowo nigdy nie stosuje się do niej dokładnie. Dlatego nie znajdziecie w naturze nigdzie wyidealizowanej geometrii odpowiadającej powyższemu, ani nawet idealnej symetrii, a geometrię zawsze lekko odbiegającą od ideału. Ideał geometryczny, matematyczny, symetria, zawsze prowadzą do zastoju, bezpłciowości, totalnego wygaszenia energetycznego, do śmierci.

Słownik Sławian jest uproszczonym, graficznym przedstawieniem wirów energetycznych. Sławianie zwani byli WIR-INGAMI, WIR-INGLAMI (władający wirami światła pierwotnego) co przeinaczone zostało na WIK-Ingów. Zauważcie, że koszczajowe rasy obcych, okupujące Ziemię, programują nas podprogowo zewsząd pierwszym członem tego wyrazu: WIKI. Bardzo zależy im na tym, byśmy nie odkryli sposobów na udaremnienie przeprogramowywania naszych umysłów i naszej genetyki.

Do zawirowań energetycznych dochodzi wszędzie tam, gdzie natura odbiega od ideału. Powstają one wskutek niewielkich różnic w ciśnieniach energetycznych, które szkolna fizyka czasem zwie elektromagnetyzmem, czasem magnetyzmem, a czasem elektrostatyką, czy grawitacją.

ŚWIATŁO, to inaczej radiacja, wiry energetyczne. Światłość, oznacza rodzenie się życia wskutek zawirowań energetycznych. Aby powstał wir energetyczny, potrzebne są zawsze dwa rodzaje energii: Niskowibracyjna (planetarna, żeńska, zwana JIN (WP: Wg mitologi Sławian Białoboga-Bielboh – bogini o trzech obliczach) i wysokowibracyjna (skalarna, kosmiczna, męska, zwana też energią JAN, a przez Koszczajów przeinaczana na JANG (WP: Wg mitologi Sławian Czarnogłów-Ćiernyjboh-Triglav – bóg o trzech przejawach)). Te dwa rodzaje energii, tworzą płaszcze przesuwające się po sobie. Między tymi płaszczami powstaje podciśnienie energetyczne. Jest to cieniutka warstewka, w której energia płynie bardzo słabo i która pełni rolę izolacji. Dochodzi w niej gdzieniegdzie do niewielkich spięć energetycznych, czyli przeskoków energii między jednym płaszczem energetycznym, a drugim. Mają one naturę implozji i wyzwalają duże ilości energii.

Na tej prostej zasadzie funkcjonują także gwiazdy- tyle że tam, zawirowania są bardziej złożone i układają się niczym zwichrowane ósemki, wstęgi Mobiusa, zgięte łukowato i wirujące dookoła osi. Zewnętrzną warstwę torusa tworzy energia JAN (AZUR-JAN), a wewnętrzną, energia JUN (ASZA-JUN, lub inaczej JIN). Miedzy nimi mamy znowu tworzące się, cieniutkie warstewki podciśnienia, pełniące rolę izolacji, a w nich, powstające implozje plazmowe. Do implozji plazmowych dochodzi w tych miejscach tej cieniutkiej warstwy, gdzie na krótkie chwile podciśnienie spadnie i dojdzie do zjonizowania jej. Gdyby natura była geometrycznie i matematycznie idealna i funkcjonowała według Świętej Geometrii, do takich zwarć energetycznych nie dochodziło by.

Miejsca, w których dochodzi do zwarć, można by porównać do portali energetycznych, w miniaturowej postaci. Mini-implozje wyrywają dziury w przestrzeniach oddzielających wymiary od siebie, dlatego gwiazdy i planety istnieją najczęściej w kilku wymiarach jednocześnie.

Komórki naszego ciała wychwytują radiację kosmosu i dzięki ich formie, są także w stanie stworzyć zawirowania energetyczne. Dochodzi w ich wnętrzu do rezonansu, do nakładania się fal, wzajemnego wzmacniania się ich. Te same właściwości posiadają niektóre kryształy. W naturze występuje wiele form, będących w stanie kumulować i wzmacniać energię. Dlatego tak ważnymi są mikrokryształki zawarte w zimnej, naturalnej wodzie pitnej, lub też kryształki witamiy C i kilku innych. Struktury węglowej siatki krystalicznej białek, są także w stanie funkcjonować na zasadzie kumulatora i wzmacniacza w jednym. Najlepszym przykładem takiego białka jest składowa Antygenu Rhesus D. To białko wspaniale wychwytuje energie kosmiczne i zawarte w nich informacje życiowe- dzięki czemu niezależne jest od zapisu zawartego w DNA i w wypadku manipulacji przeprowadzonych na DNA, może aktywnie przyczynić się do regeneracji genetycznej, czyli do odtworzenia pierwotnego stanu DNA. Takie wysokospinowe białka, witaminy, a nawet bliska obecność prawdziwych, dębowych lasów (twarde drewno zawiera gęste struktury węglowe) są dlatego drzazgą w oku naszych panów, wykorzystujących nas do tworzenia hybryd.

Nie lubią, kiedy natura niweczy ich genetyczne manipulacje na nas i przywraca wszystko do pierwotnej formy (na ten temat napiszę coś w osobnym artykule).

Spełznąłem trochę z tematu, ale niewielki wstęp o wirach energetycznych i ich ważności dla funkcjonowania życia we wszechświecie, jest potrzebny by zauważyć i zrozumieć zbieżności między nimi, a znakami sławiańskiego pisma.

Znaki można wydrukować w czerwonym kolorze i rozwiesić w domu, w widocznych miejscach, lecz lepiej jest namalować je własnoręcznie pędzelkiem. Przy drukowaniu, najlepiej jest jeśli pigmenty drukarki są mineralne (rozpoznać można je po odporności na UV). Jeśli chcecie namalować kilka wybranych znaków i kładziecie nacisk na jak najlepsze funkcjonowanie ich, podam krótki przepis jak to zrobić: Zastosuj pigment mineralny, najlepiej czerwony. Kupić można go w sproszkowanej formie, w sklepach artystycznych. Może być też wysuszona i potłuczona glina (czerwonawo-brązowa, tlenek żelaza). Pigment można zmieszać z białkiem jajka. Pędzelek z naturalnego włosia, z trzonkiem niepolakierowanym. Idealny trzonek, zrobiony z drewna dębowego, lub innego, zawierającego dużo grafitu. Trzonek powinien dobrze przewodzić energię, która podczas malowania, płynąć będzie przez twoje ramię, dalej przez pędzelek i papier przytwierdzony do

Przed tysiącami lat, bakałarze pisali na stojąco, a karta z czerpanego papieru, lub pergamentu, rozpięta była na dębowym pulcie, stojącym na kamiennej podłodze. Podłoga kamienna, podobnie jak dębowe, bogate w grafit drewno, dobrze przewodziła radiację. Ciało bakałarza pełniło rolę anteny wychwytującej radiację z otoczenia. Nie stał boso na kamieniu, lecz na macie izolacyjnej. Dzięki temu radiacja, jaką wychwytywało i przetwarzało jego ciało, nie spływała przez stopy do posadzki, lecz zmuszona była płynąć przez pędzelek i mokry pigment nanoszony na uziemioną kartę. W ten sposób, energia spływająca z ciała bakałarza przez pędzelek, programowała kryształki pigmentu. Ważnym jest też kierunek pisania każdego znaku i namalowanie go, możliwie jednym przeciągnięciem pędzla. W grafikach, które możecie zładować pod podanym na początku artykułu linkiem, są zaznaczone kierunki pisania.

Jeśli chcecie bawić się w taki perfekcjonizm i programować pigment podczas pisania, i wzmocnić przez to działanie znaków (znaki są urządzeniami energii PSI), zamiast dębowego stołu ustawionego na kamiennej, uziemionej posadzce, użyć można niewielkiej płyty metalowej (idealnie z nierdzewki), do której przytwierdzicie kabelek miedziany, a drugi jego koniec owiniecie o wbity w wilgotną ziemię, pręt (dobry jest z nierdzewki, lub twardy drut miedziany). Płytę z nierdzewki, może także zastąpić duża patelnia z nierdzewki, czy garnek, albo folia aluminiowa, rozpięta na jakimś podłożu. Kartkę papieru, można przylepić do nich taśmą krepową.

Vladimir Govorov, badacz pisma sławiańskiego, sporo eksperymentuje. Dowiódł w drodze eksperymentów, że przykładowo znaki pisma łacińskiego, prowadzą do degradacji komórek organizmów żywych. Naświetlanie próbki żywych komórek obrazami niewłaściwych (m.in. łacińskich, czy cyrylicowych) liter przez dłuższy czas, miało niszczący wpływ na nie. Naświetlanie hologramami sławiańskich znaków natomiast, odwracało proces niszczenia, wspomagało regenerację komórek.

Dzieje się tak dlatego, ponieważ komórki porozumiewają się między sobą, a także pobierają informacje życiowe obecne w całym kosmosie, poprzez światło, radiację. Przez graficzne zniekształcenie tego światła i karmienie komórek tymi zniekształconymi obrazami przez długi czas, wprowadza się je w błąd, zniekształcając informacje świetlne pochodzące od innych komórek i pochodzące z kosmosu, przez co skutecznie zaburza się zachodzące w nich procesy. Formy liter alfabetów wprowadzonych na Ziemi przez Koszczajów, przeczą geometrii spotykanej w naturze.

Uważam że nieprzypadkową jest nazwa LITERA, która to pochodzenie swoje, oficjalnie zawdzięcza LITOGRAFII, a dopiero to słowo, rzekomo ma pochodzić od greckiej nazwy kamienia- LITHOS. Myślę, że Koszczaje zastosowały tutaj podprogową zasadę programowania umysłu. Polega ona na wspomaganiu przez naszą podświadomość tego, co naszemu organizmowi wyrządzają ich LITERY. Nasze komórki KAMIENIEJĄ, wapnieją, wskutek zakłócania zawirowań energetycznych. Gdzie nie spojrzymy, zewsząd otoczeni jesteśmy tymi LITERAMI. W szkołach wmawiają nam, że czytanie książek wypchanych nimi, ćwiczy nasze umysły, pozytywnie wpływa na nasz rozwój duchowy itp. W rzeczywistości dzieje się rzecz odwrotna. Czytanie zakłóca prawidłowe zawirowania radiacyjne w komórkach. Zakłóca więc też ich samooczyszczanie z „kamienia”. Większość chorób układu krążenia powstaje wskutek mineralnych złogów w naczyniach krwionośnych. Stwardniałe błony komórkowe, przeżarte skamienielinami i polimerami ze smażonych tłuszczy, nie pobierają należycie substancji odżywczych z krwi i nie oddają jak należy pozostałości po przemianie ich.

Nawet jeśli nie wszyscy znają to greckie słowo LITHOS i świadomie nie skojarzą z nim pojęcia LITERA, pamiętajcie że wszyscy podłączeni jesteśmy pod sztucznie wykreowaną, zbiorową świadomość. Jak już eksperymenty dowiodły, wystarczy wprogramować coś wystarczająco dużej grupie ludzi, a reszta przejmie ten program nawet wtedy, jeśli znajdowali by się oni na kompletnie odizolowanej od reszty świata wyspie.

Znaki sławiańskie nie tylko czynnie wspierają procesy życiowe w naszych komórkach. Działają też odstraszająco na Koszczajów i wszelkie eteryczne stwory z przestrzeni międzywymiarowych. Karteczki z tymi znakami można nanieść na portale, z których jesteście w waszych domach atakowani, czyli lustra, szyby okienne, szkła w obrazkach ściennych, lub w miejscach, w których przechowujecie urządzenia z kwarcowymi panelami: telefony komórkowe, panele TV, laptopy itp. Można namalować je też bezpośrednio na kwarcowych lustrach i szybach. O portalach eterycznych, przez które jesteście inwigilowani i atakowani przez obecne na Ziemi, obce cywilizacje (ogólnie mówiąc, przez Koszczajów), napiszę w osobnym artykule.

PRZYPIS:

W latach 70-tych, na pewnej, wyższej uczelni ZSRR, na wydziale Geologii, miało miejsce następujące zdarzenie: Jeden z nauczycieli, nie mogąc znieść że niepokojąco duża grupa studentów jego fachu jedzie na trójczynach i wyraźnie mają problemy z przyswajaniem i ze zrozumieniem wiedzy- nawet jeśli niektórzy z nich starają się- wpadł na pomysł związany z czymś, co znał jeszcze z okresu swego dzieciństwa i o czym jeden wiek temu, jeszcze bardzo wielu ludzi ze wschodnich terenów Lachii wiedziało. Chodzi o stosowanie „magii” prawdziwego, sławiańskiego pisma. Na pewno rzadko kto z ludzi przed jednym wiekiem rozumiał, na czym polega fizyka, „magia” tegoż pisma, ale przynajmniej byli przekonani o jego pozytywnym działaniu i znali, lub słyszeli o dowodach tego działania.uziemionej tablicy.

Nauczyciel zorganizował dla słabszych uczniów częste, regularne, polekcyjne zajęcia śpiewu…, lecz nie chodziło wcale o naukę śpiewania, a o śpiewanie NAZW znaków sławiańskiego pisma. (Każdy znak tego pisma, ma swoją nazwę, która przyporządkowana jest programom życiowym zapisanym w eterze i która uruchamia dany program życiowy w organizmie, lub wspiera jego działanie).

Nie wiem jak długo pozytywne rezultaty dały na siebie czekać, ale wiem że efektem końcowym dla nauczyciela było wywalenie go przez Masonów (czerwonych Chazarów) z uczelni i że facet skończył jako alkoholik, bo Masoni dopilnowali, żeby nigdzie nie znalazł pracy w swoim zawodzie.

Źródło: https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/ ... kie-pismo/
In Lak’ech Ala K’in
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2510
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 832 razy
Otrzymał podziękowań: 580 razy

Re: Słowianie

Postprzez Born1975 » 11 sie 2016, o 21:57

Zaratusztrianizm

Obrazek

Jeden z wielu pierwowzorów Chrystusa dla rodziny Pizonów, którzy to byli głównymi kreatorami chrześcijaństwa. Kapłan z plemienia Spisów, który był odszczepieńcem od Wiary Przyrody i głównym wieszczem nowej wiary w Bogotroji. Zaratusztra był Skołotą zdrajcą przygarniętym przez Persów – o czym prawią kolejne Taje Księgi Ruty. Zaratustryzm-Zaratusztrianizm itp. powstał około tysiąc pięćset lat przed Chrystusem. Zwolennikiem słowiańskich korzeni zaratustryzmu był polski tłumacz Świętej księgi Awesty, profesor Ignacy Pietraszewski, który nadał księdze tytuł „MIANO SŁOWIAŃSKIE w ręku jednej Familii od trzech tysięcy lat zostające czyli nie ZENDAWESTA a ZĘDASZTA to jest Życiodawcza książeczka Zoroastra, albo AWESTA WIELKA”. Adam Mickiewicz wykładowca na paryskiej Sorbonie, był także zwolennikiem teorii, która przypisywała Słowianom reformę religijną Zaratustry.


Głównym prorokiem i prawodawcą religii perskiej był Zaratusztra (Zoroaster) – syn Burusza. Przez część badaczy jest on uznawany za postać legendarną, pozostali datują jego życie na okres 628-551 p.n.e. lub 1500 lat p.n.e. Stworzył on zaratusztrianizm właściwy, tradycja przypisuje mu również autorstwo Gathów, najstarszych fragmentów Awesty. Nauki Zaratusztry przekazywane ustnie zostały spisane za panowania Sasanidów (III-VII wiek). Protektorem proroka był jeden z władców irańskich, król Wisztapsa

Burusz – ojciec Żar-zdusza (Żarduszta, Zarduszta, Zaratustry, Zoroastra). Irański zapis Burusza brzmi Puruaspa, gdzie aspa – koń, konny, jeździec, posiadający konia, woj konny, pan koni. Określenie aspa jest bardzo dobrze znane Słowianom i było znane równie dobrze Skołotom – brzmiało bardzo podobnie do irańskiego i funkcjonowało podobnie – jako określenie osoby przynależnej do szlachty polskiej – na wojowników poskołockich i posarmackich: (as) pan, waćpan, asan, waść (pan), waspan, aćpan, lub acan. Używane było w Polsce jeszcze w XXVI i XXVII wieku NK – Nowej Koliby – (XVIII i XIX wieku n.e.). Stąd biorą się jako naszym zdaniem mocno uzasadnione i uprawnione przedstawione tutaj interpretacje imienia Puru-aspa. Należy bowiem pamiętać, że Puruaspa był Skołotą więc mamy tutaj tylko irański zapis skołockiego imienia woja z rodu Spitów-Spisaków. Według nas imię to mogło brzmieć po słowiańsku Bur-waćpan, Burwaśpan, Burwaść, Buracan, a po skołocku – pośrednio między brzmieniem słowiańskim a irańskim: Buraspa, Buraspan, Burwaśpa, Buryjaśpan, a znaczyło: Bury Jeździec, Bur Pan, Burus Pan, Burowo.

Najstarsza część Obwiesty (Awesty) uznawana jest za osobiste dzieło Zaratusztry (Żarzduszta). Są to zapisy nazywane Gadhbami, które to niezrozumiałe dla Irańczyków nazwanie my odczytujemy znów z łatwością. Gądby, Gadki. Podobnie jest ze rozumieniem samego miana Aswesty (Obwiesty) niezrozumiałe dla Irańczyków. Dla nas od razu jasne (O-westa, Obwieszczam – wiesta – wieścić – zwiastować, czyli rozjaśniać gwiezdnym blaskiem niebieskim – czyli wieścić Niebiańską Prawdę Objawioną. Owesta –O(b)westa, O(b)wiesta. Podobno jest ona napisana w niezrozumiałym języku AHUNAWAR – Ohunawar – O – Huna (gunia) – War. Pierwsza Gadka Zoriana to – Ohunawar napisana w języku hunoawarskim.

Obrazek

„Panowie-Czaropanowie i Karopanowie z Gór Harów powiadają, że Żarmądszysz (po skołocku mówiąc), Żarmolksis (po odracko-dachijsku), Zordhuszt (po honowarsku), Zarzdusz (po sławsko-istyjsku), Żar-at-Husztra (po persku), urodził sie w górach Gorol-Kamiennych i pochodził z ojca, który był kapłą Bożeboga przybyłym z Bogotroji z plemieniem Spisów, z rodu Spitomęża (Spitama). Ojca Żar-zdusza wołano Borusz Spitama albo Burusz Waćpan, albo po prostu Borys. Tu w górach związał się on z Dagną-Piętną, księżniczka z plemienia Panów ze sławnego rodu Osjoryja, pochodzącego z krwi Osiów i Bierygów-Ryjów.

Żar-zdusz urodził się w 171 roku Starych Czasów chociaż to nie jest pewne do końca, jak i miejsce, które różni różnie podają, a to że przyszedł na świat w Karii albo w Harii-Wiślanii, albo w Kamieniu lub w Warze – w Lęgi Pierwotnej – Lęgieli nad Dunajem. Jego plemię Spitów-Spisaków zostało wybite niemal do nogi z powodu zemsty Karopanów, w wyniku niewybaczlnej zdrady Burusza, jakiej się on dopuścił wobec Strażników Wyspowiszu. To on właśnie, Burusz-Burwaćpan, współdziałał w wykradzeniu nasion Wyspowiszu i zbiciu Ryby Kary z Żalmokszyszem-Dziwnyjuszem.

Sam Żar-zdusz, z powodu tej zdrady ojca, był także ścigany przez Karopanów. Osiągnął pierwsze wtajemniczenie kapłańskie przez ojca w wieku osmiu lat: w obrzędy Ukrytej Bogini Swątlnicy, Kosza-Koszerysa, Bożeboga i Badnyjaka, a także we wszystkie Taje Przesilenia i Równowagi Dorocznej oraz Taje Księżyca. Zaraz potem stracił oboje rodziców.

Czterokrotnie poddano go próbie boskiego sądu i za każdym razem cudownie ocalał. Po ucieczce z niewoli w Górach Harów błąkał się po Stepie Uhorza, Stepie Skraińskim, Stepie Nadciemnomorskim i Zielonej Pustyni Skołotów, a także wśród Monżgołów i Kitajów. Przybył do Bogotroji będąc jeszcze wciąż niespełna dwunastoletnim chłopcem, co ich zdaniem miało miejsce w 183 roku czasu Nowej Koliby„…

… „Tymczasem aga Durasz posłał wici do władcy całej Skołotii – kagantyrsa Widana, że kapła Żar-zdusz głoszący przeciw Wierze Przyrody i prawowitym królom Królestwa SIS (Skołoci, Istowie, Słowianie) zbiegł z jego kraju do Horoszy – nad Morze Orol i nad Jezioro Bałchasz do Bujanii. Kagantyrs Widan wydał zatem nakaz zatrzymania i osądzenia Żar-zdusza gdziekolwiek by go znaleziono. Wici z tym nakazem wkrótce dotarły do wszystkich władców krajów sistańskich, w tym także do Wisztaspęty (Wisztapsa) kniagina Horoszy i Bujanii.

Wisztaspęt kazał zamknąć i postawić pod sąd Żar-zdusza. Kiedy zamknięto Żar-zdusza w więzieniu, tak się wydarzyło, że ciężko zachorował święty biały wierzchowiec królewski, koń samego Wisztaspęty. Nikt nie potrafił go uleczyć z opuchlizny nogi i zdawało się, że wieszczy wierzchowiec, który wszak w obrzędach Świątyni Światła Świata stanowił swoją wróżbą na włóczniach o powodzeniu całego ludu Horoszy, zemrze. Żar-zdusz twierdził, że potrafi wyleczyć boskiego wierzchowca. Kagan Wisztaspęt pchnięty rozpaczą pozwolił mu – pod karą głowy w razie niepowodzenia – podjąć się takiej próby.

Żar-zdusz wyleczył boskiego wierzchowca Świątyni Światła Świata, który mógł wrócić do służby kagana. Wkrótce odbyto przy pomocy owego wierzchowca wróżby, puszczając go na włócznie. Wróżby były bardzo pomyślne, wieszczyły kniaginowi niesłychane powodzenie w najbliższej przyszłości i sławę po wieki. Kołacz-Korowaj, który wytoczono ze Świątyni Swąta był tego roku wyższy dwa razy niż sięgał wzrostem najtęższy woj z drużyny królewskiej. Kniagin Wisztaspęt bardzo był wdzięczny Żar-zduszowi. Nastała ogólna radość a Wisztaspęt uczynił Żar-zdusza głównym kapłanem, zaś jego Zoriańską Wiarę wyniósł na wiarę jedyną w Horoszy.

Kiedy się o tym dowiedział kagantyrs Widan i inni władcy, a zwłaszcza Durasz II, kiedy to dotarło do wiedzy Karopanów nad Dunajem, w Karii i w Górach Harów, zorganizowano natychmiast pod wodzą agi Durasza II Rawy wyprawę, która miała zetrzeć w pył Wisztaspętę i Zorianów w Horoszy. Bowiem, nieposłusznych władzy Widana oraz ich rody, należało pokarać śmiercią do trzeciego pokolenia.

Wyprawa, która wyruszyła z Bogotroji nie była dobrze przygotowana. Bitwa nad Morzem Orol okazała się klęską Durasza, Karopanów, Hyrniaków i innych plemion burskich i dachijskich, jakie wzięły udział w starciu zbrojnym. Wojowie Wisztaspęty walczyli jak uskrzydleni, jak namaszczeni boską ręką i natchnieni boską wenią. Harmia Durasza poszła w rozsypkę, a Wisztaspęt zajął ziemię Hyrniaków (Wierchanów zwanych też Warczanami-Warachami i Wierszanami) – Hyrkanię-Wierchowinę, a także Partię i wypowiedział posłuszeństwo Widantyrsowi oddając się pod opiekę Miodewów (Medów) i Persów. Miodewów z Kraju Miodewów odrodzonego przez Miodewę z Horuszji i agę Dajoka (Dziejana-Dziejoka) z plemienia Dagów-Dagonów, ale w tym czasie już butnych, pysznych i zapatrzonych w Romajów.

Kagantyrs Widan uwikłany w wewnętrzne boje w Królestwie SIS pozostawił swoim następcom nierozwikłaną sprawę Horoszy i Miodewów.

Przez następne lata Żar-zdusz żył spokojnie na dworze kniagina Wisztaspęty, a jego wiara była rozpowszechniana na świat poprzez Horoszę, zwłaszcza do Hyrkanii (Wierchanii) i Partii, a także dalej do Medii (Miodewii) i całej Małej Mazji. Żar-zdusz dostąpił najwyższych zaszczytów, ożenił się z córką ważnego dostojnika dworskiego Wisztaspęty Wragostry, której było na imię Hołowa i urodziły im się dzieci. Po kolejnych latach jego córka Piroczysta wyszła za Jamaspętę, najważniejszego doradcę kniagina Wisztaspęty. Mimo, że Żar-zdusz przez cały ten czas cieszył się ochroną i opływał w dostatki nie mógł być pewny dnia ni godziny.

Dla wypełnienia zemsty Dziewanny wybrano pięciu braci z Trzeciej Drużyny Karopanów, najniebezpieczniejszych i najsprytniejszych wojów. Ci udali się wpierw do Kamienia po namaszczenie kowalisów-kowych, kapłanów Swaroga i Łady, służących tajami kowalstwa plemieniu Wielkich Burów i Bierygów-Ryjnów. Otrzymawszy od nich narzędzia zemsty udali się do Bogotroi, a potem do przybytku Czystów Stopana II Uboga na Dach Świata, aby tam przygotować się do wypełnienia wróżdy.

Raz do roku Żar-zdusz przybywał nad jezioro Kosowe w Górach Dachów, gdzie oddawał się obrzędom oczyszczania, w rycie przekazanym mu przez ojca, tym samym, które Burusz uprawiał z Panami w Górach Kamiennych.

Pewnego razu kiedy Żar-zdusz, mając już 77 lat, ale wciąż będąc w pełni sił i niczego złego już się nie spodziewając, poszedł nad jezioro Kosowe i zanurzył się w jego zimnych wodach, zjawił się tam Brat Okres. Brat Okres okazał się być jednym z Pięciu Braci Karopanów z Bogotroji i nie pozwolił już wypłynąć Żar-zduszowi na powierzchnię.

W ten sposób Żar-zdusz zakończył żywot po 77 latach i 40 dniach i wtedy dopiero dopełniła się zemsta Trzeciej Drużyny Karopanów. Wtedy też zdjęta została z nich klątwa, i stali się na powrót Panami w Górach Harów. Był 248 rok Starych Czasów Nowej Koliby.

Niektórzy powiadają, jednak że Żar-zdusz został zasztyletowany nie przez Okresa w wodach Jeziora Kosego, a przez Rahwasza, Brata Okresa, na dworze Wisztaspęty.

Nad tym jeziorem Kosowym (znanym Persom jako Kasawa, a Skołotom jako Kosogoja – czyli Jezioro gromady Kosegów-Kosezów) miał mieć Żar-zdusz święte zbliżenie z żoną Hołową. Jego nasienie spoczęło wtedy w żywych wodach owego Jeziora Kosa. Z dziewicy i nasienia Żar-zdusza z Jeziora Kosa ma się narodzić, w 3000 lat po jego śmierci, trzech synów Zbawicieli Świata. Zwani są oni Pojmicielami Prawego Posłania – Szyszjątami, Jątami Szyszów. Owi Jątowie mają nosić imiona Gusitar, Gusitorga i Szyszująt-Straszjęta.

Według Zorianów, których pogląd podziela także wiele kapiszt i kącin oraz gromad Wiary Przyrody, Żar-zdusz jako ofiara wróżdy, a więc męczennik, który był wyróżniany przez wielu bogów (Swątlnicę – Władczynię Skrzystych Krów, Swątowego Wierzchowca – Świchrza – Władcę Stad Świętych Koni, wszystkich Bogów Kiru – dwugłowych Stronporów – których zwierzętami rodowymi są Krowy i Byki, Dażbogów-Sołów – Władców Turów, Ładów – Panów Wiedzy i Wojny, Mokoszów-Źrzebów – Władców Wilków, Swarogów-Żgwiów – Władców Ognia, Sporów – Władców Powodzenia i Szczęścia, Wodów – Władców Wód, w tym Wód Spadających, Prowów – Władców Prawości i Czystości, a wreszcie Podagów-Mirów – Władców Drogi i Posłania) zajął w Zaświatach po śmierci szczególne miejsce.

Jako człek wyjątkowo prawy i czysty, stał się trzecim z Ludzi (po Mężu II Mążynosie i Radomudrze), który uzyskał przywilej udziału w sądach na Górze Onawielnej i stanowi orszak Bogów Sądu – Prowego, Sądzy, Sowiego i Lelija. Stoi on w Jaskini Skonu przy końcu Mostu Czynwątu i Prawątu skąd kieruje we właściwe strony zmarłych, których bierze następnie Sowica-Polel na Nawną Drogę-Pąć i wiedzie do przeznaczonej im Nawi. W owym sądzie biorą też udział Podag-Mir – Pan Drogi i Spokoju, Swaróg – Władca Ognia Ogni, Straszny Prawota-Prawdziwc z Wagą Uczynków i Boski Posłaniec – Pąćdagżwik.”

Źródło: https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/ ... ztrianizm/
In Lak’ech Ala K’in
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2510
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 832 razy
Otrzymał podziękowań: 580 razy

Re: Słowianie

Postprzez Born1975 » 13 sie 2016, o 21:18

Trehlebov-na wesoło o tworzeniu świata :lol:

In Lak’ech Ala K’in
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2510
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 832 razy
Otrzymał podziękowań: 580 razy

Re: Słowianie

Postprzez Born1975 » 4 wrz 2016, o 04:51

In Lak’ech Ala K’in
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2510
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 832 razy
Otrzymał podziękowań: 580 razy

Re: Słowianie

Postprzez Born1975 » 20 gru 2016, o 19:56

Dawno tu nie pisałem. A okazja jest przednia, bo jutro Szczodre Gody.

Wszystkiego najlepszego w te piękne słowiańskie święto.
Mały prezent muzyczny: Słowiańska Mantra (Agma) Wewnętrznej Siły i Zdrowia. Oczywiście w naturalnym brzmieniu 432 Hz.

In Lak’ech Ala K’in
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2510
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 832 razy
Otrzymał podziękowań: 580 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Swobodne dyskusje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości