Strona 4 z 4

Re: Życie po śmierci

PostNapisane: 6 gru 2017, o 19:00
przez emerald
Soma - masz ciekawe rozkminy. Kiedys myslalam nad tym, ze fajnje byloby wyjsc w tym wcieleniu z kola samsary(Trzeba by się pozbyc wszelkich pragnien i silnych emocji bo ta energia prowokuje kolejna inkarnacje) Tak myslalam kiedyś, ale teraz chcę wycisnąć co się da z tego wcielenia (spełniać te cele które dam radę)

Re: Życie po śmierci

PostNapisane: 6 gru 2017, o 23:47
przez Born1975
Nie jesteśmy odcięci od innych światów. Sami sobie narzucamy ograniczenia. Wczoraj w nocy zrozumiałem kim jest Stwórca i w jaki sposób sam siebie nieustannie stwarza (ale to już temat na inny wątek). My robimy podobnie jak on, lecz nie jesteśmy tego świadomi. Gdybyśmy byli świadomi, to czynilibyśmy cuda.

Rozkminiam jeszcze nauki Jezusa. Nie wiem, czy Jezus istniał (mam co do tego sporo wątpliwości), ale patrząc na to przez pryzmat wiedzy, którą posiadam, coraz bardziej jestem przekonany, że on faktycznie chodził kiedyś po Ziemi i nauczał rzeczy, których niestety w tamtych czasach totalnie nikt nie rozumiał. Zresztą w naszych czasach też nie byłby rozumiany. Ale biorąc pod uwagę to, że wszechświat ma naturę informacyjną, nauka Jezusa ma ogromny sens. Oryginalna nauka Jezusa została jednak zanieczyszczona różnymi naleciałościami i stąd bierze się niezrozumienie. Przypuszczam, że ewangeliści sporo dodali od siebie, co zmieniło sens nauki Mistrza. Przyjdzie kiedyś taki dzień, że obwieszczę całemu światu, czego naprawdę uczył Jezus.

A wracając do życia po śmierci, to coś takiego nie istnieje. Śmierć jest przeciwieństwem życia, więc albo życie trwa wiecznie (nasze ciała to tylko ubrania duszy), albo umieramy i wszystko się kończy. Termin "życie po śmierci" jest błędny z samego założenia :mrgreen:

Re: Życie po śmierci

PostNapisane: 6 gru 2017, o 23:55
przez Scarlett
Born1975 napisał(a):(nasze ciała to tylko ubrania duszy)

:brawo (y)

Re: Życie po śmierci

PostNapisane: 7 gru 2017, o 01:24
przez soma
My jestesmy zaprogramowani jak lodowki: pochodzimy sobie tyle i tyle lat i potem nasze cialo umiera. I to sami sobie wybieramy.
Jest taki fajny podrecznik do pracy na poziomie komorkowym: "Uzdrawianie calym sercem". Autorka opisuje moment w ktorym dokonuje sie tego wyboru. Po uleczeniu tego momentu byc moze byloby sie niesmiertelnym, albo mialoby sie duzo dluzsze zycie od tego na jakie wtedy sie zgodzila. Ale niestety nie miala odwagi tego uzdrowic.

Termin "życie po śmierci" jest błędny z samego założenia :mrgreen:


Moze wlasciwszy bylby: zycie po smierci ciala.

Re: Życie po śmierci

PostNapisane: 7 gru 2017, o 02:04
przez Born1975
soma napisał(a):Po uleczeniu tego momentu byc moze byloby sie niesmiertelnym


O tym samym pisze Orr w swoich książkach. Orr głosi też, że można wciąż wyglądać bardzo młodo. W jednej ze swoich książek opisuje, że dawano mu 24 lata, gdy miał 28. No cóż 4 lata, to nie taka znowu różnica... Mnie większość osób, które mnie nie znają, daje przynajmniej 10 lat mniej, niż faktycznie mam. Czytałem książki Orra gdy byłem nastolatkiem i idea wiecznej młodości bardzo mi się spodobała. Słuchałem tez wtedy bardzo często piosenki o wymownym tytule " Forever Young". Być może to za sprawą książek Orra wyglądam jak wyglądam, ale nie jestem tego pewien. Sam Orr na dzień dzisiejszy wygląda jak dziadziuś (nie wiadomo ile faktycznie ma lat, ale przyjmuje się, że urodził sie w 1938 roku).