Tak naprawdę nie wiesz, co w Tobie jest

medytacja, ezoteryka, nauki wschodu

Tak naprawdę nie wiesz, co w Tobie jest

Postprzez Clearance » 8 mar 2017, o 00:08

Tytuł może kontrowersyjny, ale sam boleśnie się przekonałem, że jest w tym dużo prawdy i zmieniło to moje życie.
Mam do Ciebie kilka pytań
Jesteś cały pospinany? Robisz wszystkie rzeczy o, których Ci mówiono? Akceptacja, doświadczanie, bycie świadomym, poddanie się temu, nie uciekanie od złych emocji... Pomimo tego, że to robisz, nic się nie poprawia prawda? Ciągle czujesz wewnętrzne spięcie, masz nadzieje, że przejdzie, przecież "wiesz" na co patrzysz i co akceptujesz... jakby mogło być inaczej...?
Teraz proszę czytaj uważnie.
Nie wiesz tak naprawdę.
Widzisz i czujesz caaały ten ścisk. W splocie słonecznym? W klatce piersiowej? Może gdzieś indziej?
Niektóre sytuacje powodują, że ten ścisk jest tak silny, że ratujesz się ucieczką?

Posłuchaj mnie.
Ten ścisk, twoje dobre chęci, pragnienie akceptacji, patrzenie na to prawdopodobnie nie wystarcza ponieważ nie możesz dostrzec czegoś, przed czym cały czas uciekasz.
"Przecież nie uciekam! Akceptuje to, widzę to!"
Wszystkie te działania, chęci i starania oraz OOOGROM ŚCISKU I NERWÓW I STRACHU są reakcją twojego wnętrza, a konkretnie SYGNAŁEM, powtórzę raz jeszcze SYGNAŁEM, że pod tymi "negatywnymi" reakcjami coś się kryje. I TO JEST WŁAŚNIE TO, CZEGO NIE WIDZISZ, A NA CO MASZ SPOJRZEĆ.
Dusza mówi, spójrz na mnie, przegapiasz coś, coś, co być może dawno temu wyparłeś i już nawet nie wiesz, że to w Tobie zostało. Strach z dawna, niepewność, żal, bezradność lub wiele innych odczuć, które chciałeś ukryć przed światem, lecz w Tobie zostały.
Nie Walcz z tym ściskiem i z tym oporem. Poważnie mówię... Przegrasz.
Ścisk i opór są cudowną reakcją i sygnałem twojego wnętrza, że coś przegapiasz i to COŚ chce się wydostać i zostać dostrzeżone.
NIE MOŻESZ WIDZIEĆ TEGO CZEGOŚ, PONIEWAŻ CAŁY CZAS OD TEGO UCIEKASZ. I uwierz mi, robisz to, możliwe że (jak w moim przypadku) 24h/dobre 7 dni w tygodniu miesiąc po miesiącu, rok w rok.
Przeanalizuj to, spójrz na to, i na rany boskie, potraktuj to całe spięcie jako sygnał, że coś przegapiasz i coś się pod tym kryje. Jak już spojrzysz na siebie i na to, co się kryje pod skorupą spięć i oporów, zobaczysz, że napięcie Cię opuści.
Amen
Pozdrawiam wszystkich użytkowników, szczególnie będących założycielami forum :)

Na potwierdzenie tych wypocin może wrzucę kogoś, kto ma autorytet dużo większy ode mnie i pomógł setkom tysięcy osób.
https://www.youtube.com/watch?v=RN-guco9rmk

EDIT: spojrzenie na to może spowodować, że cały się będziesz trząsł. Prawdopodobnie całkiem sporo się tego nakotłowało w tobie i para będzie chciała po prostu wylecieć. Nie bój się, to normalne. Ja się cały trząsłem i oddychałem jak sportowcy po (a może w trakcie) wysiłku :)
Powodzonka :)

Za ten post autor Clearance otrzymał podziękowania - 4
Born1975, emilia87, Renata, soma
Avatar użytkownika
Clearance
 
Posty: 40
Dołączył(a): 18 cze 2014, o 19:41
Podziękował : 1 raz
Otrzymał podziękowań: 21 razy

Re: Tak naprawdę nie wiesz, co w Tobie jest

Postprzez soma » 18 paź 2017, o 20:36

To co napisales to jest tak calkowicie po mojej mysli, Clearance. Na poczatku swojej wedrowki jest pragnienie uciekania albo pozbywania sie tego co nieprzyjemne, ale to prowadzi do nikad.
Jakis czas temu postanowilam skupic sie na solar plexus, bo tak mialam duze spiecia. I koncentrowalam sie z godzine. W koncu pokazala mi sie tam dziura. Taka ladna, obrosnieta zielenia i nawet drabinke miala, zebym sobie zeszla do tej dziury. W dziurach pochowalismy sobie takie troche dokuczliwsze doznania. Ale ja, zamiast wejsc w ta dziure i ja uzdrowic co tam jest pomyslam, ze pozniej to zrobie. Tak zadzialal opor. No i wiecej mi sie ta dziura nie chce pokazac i otworzyc. Spiecia w solar plexus zmniejszyly sie od tego czasu, ale jestem swiadoma, ze ta dziura dalej tam jest. A w takich dziurach pochowalismy jakas super czesc siebie. Ona siedzi tam na dnie i czeka na wyzwolenie. Wredna jestem i tyle.
soma
 
Posty: 66
Dołączył(a): 6 paź 2017, o 12:45
Podziękował : 19 razy
Otrzymał podziękowań: 38 razy

Re: Tak naprawdę nie wiesz, co w Tobie jest

Postprzez soma » 25 paź 2017, o 12:46

Czlowiek to jest taka dziwna istota, ktora prowadzi podwojne zycie.
Zbudowala sobie fasade, dla innych, zeby tak pokazac sie z najlepszej strony, a pod ta fasada zyje przez nas cos co mozna porownac do horroru. Jak ktos lubi filmy horrory, to bedzie mu latwiej zobaczyc ten wewnetrzny horror.

Dziecko rodzi sie niewinne, bezwstydne, usmiechem potrafo rozbojic, jest wypelnione radoscia. Dziecko nie rodzi sie w matrixie. Dziecko jest otoczone banka terazniejszosci, chociaz na oko tego nie widac. Czyli dziecko rodzi sie w innej rzeczywistosci, swiecie niz jego rodzice. Sielanka trwa moze kilka miesiecy a potem rozpoczyna sie integracja dziecka w matrixie. Odbywa sie to za pomoca upomnien: tak nie mozna, tak nie wypada, nie dostaniesz... To rodzi poczucie winy, a zeby nie czuc sie winnym wypiera sie ta czesc siebie. Zaprzeczanie siebie rodzi zlosc. W tych pustych miejscach po wypartej czesci siebie usadza sie mysloksztalt i zyje swoim pasozytniczym zyciem przez czlowieka.

Dziecko zaczyna czuc, ze w jakis sposob nie pasuje do rodziny. W rodzinie ulubiona gra jest gra w obwinianie kogos innego, tak jak i w calym naszym matrixowym spoleczenstwie. To zrzucanie winy widac na kazdym kroku, bo to jest sednem matrixa: obwinianie sie nawzajem, zamiast wziac odpowiedzialnosc.
I zamiast brac odpowiedzialnosc za siebie dziecko uczy sie brac odpowiedzialnosc za samopoczucie rodzicow. Te grzeczne dziecko tak robi, a niegrzeczne bedzie zle. Dwie strony tego samego medalu.

Dziecko zaczyna rozumiec, ze dla niewinnego nie ma miejsca w rodzinie, nie ma miejsca w tym swiecie. I dopasowuje sie, biorac wine na siebie.
"Nie chce byc niewinna"
"Chce miec miejsce w rodzinie"

Staje sie kozlem ofiarnym, ktory ciagle jest o cos obwiniany, upominany, ale jemu nie mozna odplacic ta sama moneta. Mozna jedynie wsrod kolegow na podworku. Jak ktos powie: "jestes glupi" to odpowie mu tym samym: "sam jestes glupi". Nie bierze winy na siebie, odrzuca spowrotem pileczke zawirajaca poczucie winy do kolegi, ktory ja rzucil. I za chwile bawia sie dalej.
A czy w domu mozna bylo robic tak samo?
Kto osmieliby sie powiedziec mamie, ze sama jest leniem, gdy matka nazwala kogos leniem?
No kto?

I teraz ten pasozyt z horroru wewnetrznego zyje sobie dostatnio wykarmiony poczuciem winy. I jak tylko nadaza sie okazja to wsysa w siebie poczucie winy i czuje sie jak obrasta w sile. A nas jak czlowieka to oczywiscie oslabia, zatruwa nam zycie.

To czego ten pasozyt najbardziej sie boi, to Niewinnosc. Niewinnosc go zabije, bedzie musial umrzec. Broni wiec dostepu do Niewinnosci jak tylko moze.
Ale jak tak na chwile zidentyfikuje sie z pasozytem winy i przyzna sie: boje sie Niewinnosci i pobedzie w tym leku, to widzi sie jak i w jaki sposo oddalo sie swoje zycie w rece pasozyta.
soma
 
Posty: 66
Dołączył(a): 6 paź 2017, o 12:45
Podziękował : 19 razy
Otrzymał podziękowań: 38 razy

Re: Tak naprawdę nie wiesz, co w Tobie jest

Postprzez pit » 25 paź 2017, o 23:10

Ja od tego nie uciekam, ja tylko staram się tego nie używać. :)
pit
 
Posty: 40
Dołączył(a): 14 paź 2017, o 14:47
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 3 razy


Powrót do Rozwój duchowy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości