Nie walcz...

medytacja, ezoteryka, nauki wschodu

Re: Nie walcz...

Postprzez Born1975 » 2 gru 2016, o 22:34

Jeszcze jedna sprawa, która uważnemu czytelnikowi tych postów może się wydać nie do końca zrozumiała. Lwiczka pisała o istotach astralnych (myślokształty, larwy, elementale, wahadła...) i że warto ćwiczyć silny umysł, by się im oprzeć. Tak to prawda. Jeśli jednak jesteś na poziomie serca i masz połączenie ze Źródłem, to nie musisz ćwiczyć umysłu-astralne istoty nie mają wtedy do Ciebie dostępu. Winę za takie niedoprecyzowanie tematu (skupianie się na umyśle) częściowo ponoszą religie, głównie te dalekowschodnie, a już zwłaszcza buddyzm, w którym nie ma definicji Boga (buddyści nie zastanawiają się nad tym, czy Bóg istnieje, czy nie-dla nich to bez znaczenia). Religie zahaczają o duchowość, ale tylko zahaczają i dlatego jest jak jest.
Follow your dreams. They know the way :D

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowanie od
Lwiczka
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2236
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 811 razy
Otrzymał podziękowań: 511 razy

Re: Nie walcz...

Postprzez Lwiczka » 2 gru 2016, o 22:45

dream75 napisał(a):Jeszcze jedna sprawa, która uważnemu czytelnikowi tych postów może się wydać nie do końca zrozumiała. Lwiczka pisała o istotach astralnych (myślokształty, larwy, elementale, wahadła...) i że warto ćwiczyć silny umysł, by się im oprzeć. Tak to prawda. Jeśli jednak jesteś na poziomie serca i masz połączenie ze Źródłem, to nie musisz ćwiczyć umysłu-astralne istoty nie mają wtedy do Ciebie dostępu. Winę za takie niedoprecyzowanie tematu (skupianie się na umyśle) częściowo ponoszą religie, głównie te dalekowschodnie, a już zwłaszcza buddyzm, w którym nie ma definicji Boga (buddyści nie zastanawiają się nad tym, czy Bóg istnieje, czy nie-dla nich to bez znaczenia). Religie zahaczają o duchowość, ale tylko zahaczają i dlatego jest jak jest.


Fakt :sun Polecam Wam filmiki jasnowidza Arona, mówi tam, jak miał wypadek samochodowy i jak wtedy nawiązał połączenie ze Źródłem, czyli usłyszał głosy swojej duszy. I od ręki (bez żmudnych ćwiczeń) wskoczył na poziom serca, po prostu jest w sercu i już! Rozpuszczone Ego. Podobnie jak mój Doradca Dajamanti <3

Swoją drogą religie to też myślokształty.
Avatar użytkownika
Lwiczka
 
Posty: 520
Dołączył(a): 27 cze 2016, o 22:42
Podziękował : 336 razy
Otrzymał podziękowań: 361 razy

Re: Nie walcz...

Postprzez Czarnulka » 2 gru 2016, o 22:47

Lwiczko, jak ja bardzo żałuję, że dopiero teraz tego wszystkiego się dowiaduję!

Ten filmik, który wstawiłaś idealnie tłumaczy te wszystkie procesy i pozwala chłodno, z dystansem spojrzeć na to, co przechodzimy... i co tak naprawdę sami sobie robimy...

Gdybym ja wiedziała półtora roku temu, że mogę to zatrzymać... Do głowy mi nie przyszło, że w taki sposób powstaje moja obsesja na punkcie tego faceta... Myślałam wtedy, że to miłość :shock:
Avatar użytkownika
Czarnulka
 
Posty: 131
Dołączył(a): 11 lip 2016, o 13:55
Podziękował : 118 razy
Otrzymał podziękowań: 79 razy

Re: Nie walcz...

Postprzez Born1975 » 2 gru 2016, o 22:55

Czarnulka napisał(a):Lwiczko, jak ja bardzo żałuję, że dopiero teraz tego wszystkiego się dowiaduję!

Ten filmik, który wstawiłaś idealnie tłumaczy te wszystkie procesy i pozwala chłodno, z dystansem spojrzeć na to, co przechodzimy... i co tak naprawdę sami sobie robimy...

Gdybym ja wiedziała półtora roku temu, że mogę to zatrzymać... Do głowy mi nie przyszło, że w taki sposób powstaje moja obsesja na punkcie tego faceta... Myślałam wtedy, że to miłość :shock:


Po tym poście wnioskuję, że jesteś w stanie zgodzić się z tym, co pisałem wcześniej. Mam rację Czarnulko, czy się mylę?
Follow your dreams. They know the way :D
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2236
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 811 razy
Otrzymał podziękowań: 511 razy

Re: Nie walcz...

Postprzez Lwiczka » 2 gru 2016, o 22:57

Czarnulka napisał(a):Lwiczko, jak ja bardzo żałuję, że dopiero teraz tego wszystkiego się dowiaduję!

Ten filmik, który wstawiłaś idealnie tłumaczy te wszystkie procesy i pozwala chłodno, z dystansem spojrzeć na to, co przechodzimy... i co tak naprawdę sami sobie robimy...

Gdybym ja wiedziała półtora roku temu, że mogę to zatrzymać... Do głowy mi nie przyszło, że w taki sposób powstaje moja obsesja na punkcie tego faceta... Myślałam wtedy, że to miłość :shock:



Jest prosty teścik na miłość (mam na myśli kobieta-mężczyzna). Wzmacnia mnie, rozwija skrzydła, otwiera na nowe rzeczy, sprawia, że pięknieję??? To miłość :sun

Jestem rozbita, smutna, czuję się brzydka i czuję, że nie mogę bez niego żyć??? To obsesja czyli myślokształt, którego jedyny celem jest posilić się moją energią, więc osłabić.

Tym sposobem "oceniam" też związki innych ludzi. Gdy widzę, że koleżanka wygląda kwitnąco i emanuje siłą, wtedy wiem, że jest dobrze i choćbym nawet ja sama nie lubiła jej faceta, trzymam kciuki, by z nim była. Nie martw się, Czarnulko, jesteś na idealnym etapie życia, by przyjmować takie informacje, nie jest na nic za późno :lol:

Za ten post autor Lwiczka otrzymał podziękowanie od
Moon_Light
Avatar użytkownika
Lwiczka
 
Posty: 520
Dołączył(a): 27 cze 2016, o 22:42
Podziękował : 336 razy
Otrzymał podziękowań: 361 razy

Re: Nie walcz...

Postprzez Czarnulka » 2 gru 2016, o 23:23

Dream, zgadzam się z tym, że mając świadomość tego jak to funkcjonuje dużo, dużo łatwiej jest zatrzymać to, co się z nami dzieje. Zapewne gdybym półtora roku temu zdała sobie sprawę z tego, że sama sobie to cierpienie tworzę, że to, co wydaje mi się umieraniem z miłości wcale tym nie jest, to prawdopodobnie nie wpadłabym w depresję.

Jednakże nie zgodzę się niestety z tym, że można z niej na takim etapie, na jakim ja byłam wyjść bez niczyjej pomocy i leków. Dream, nie wiem przez co przechodziłeś, naprawdę i wiem, że to jest delikatny temat i nikt tego chętnie nie wspomina ale wiem w jakim punkcie znajdowałam się ja.

Jak już pisałam, dla mnie życie nie miało żadnego sensu, funkcjonowałam jakoś żeby nie zrobić krzywdy rodzicom. Po licznych upokorzeniach się przed facetem, dosłownie po błaganiu go żeby nie odchodził i mnie nie zostawiał wpadłam w coś, co trudno mi jest opisać... Nie da się tego oddać słowami. Ja nawet nie szukałam ratunku, bo NIE MIAŁAM NADZIEI. Jeśli nie ma nadziei to człowieka nie obchodzi co się z nim stanie ani jak może sobie pomóc, niestety. Byłam w takim stanie, że nie wychodziłam z domu nigdzie poza wyjściem do pracy, nie wychodziłam nawet do sklepu, który był minutę drogi od mojego mieszkania, wolałam nie jeść i nie pić byle tylko nigdzie nie iść. To było lato, była piękna pogoda, a ja leżałam na podłodze przy zasłoniętych oknach i patrzyłam w jeden punkt przez kilka godzin. Osoba w takim stanie praktycznie nie myśli, nie ma więc żadnej mocy żeby sobie sama pomóc. Plączą Ci się dni, nie wiesz co dzieje się dookoła Ciebie, nie ma mowy w takim przypadku żeby pojawił się jakiś prześwit zdrowego rozsądku, który sprawi, że z tej podłogi się sam zbierzesz i zaczniesz składać swoje życie do kupy. Nie w takim stanie.

Dream, nie przekonasz mnie, naprawdę. Widocznie każdy z nas inaczej odbiera to, czego doświadczył ale ja wtedy nie potrafiłam normalnie funkcjonować, na początku miałam jeszcze jakieś podrygi "racjonalnego" myślenia i instynktu samozachowawczego. Źle szukałam pomocy, bo pojechałam na przykład do Szeptuchy na Podlasie ale w głowie miałam już taką sieczkę, że jadąc do niej ciemnym lasem (mieszkała naprawdę na końcu świata, sceneria jak z horroru) widziałam jakieś dziwne wytwory... Płakałam w samochodzie, bo nie wiedziałam co się ze mną dzieje, czułam, że tracę nad sobą kontrolę. Możecie uznać mnie za wariata ale skoro piszę o tym to napiszę tez o innej rzeczy. Pewnego razu przy takiej ogromnej rozpaczy (coś dodał mój na fb co mnie totalnie zniszczyło) popsułam wszystkie sprzęty elektroniczne w mieszkaniu, wszystko czego dotknęłam po prostu przestawało działać: padła mi nowa płyta indukcyjna, laptop - po prostu się wyłączyły na amen, mało tego: telefon przestał się ładować, poszłam więc do samochodu sprawdzić samochodową ładowarkę, jak tylko ją podłączyłam to zgasła dioda, jak włączyłam samochód to wyświetliły się wszystkie możliwe kontrolki! Następnego dnia mechanik stwierdził, ze z autem jest wszystko ok, podłączył go do komputera, zabrał na jazdę próbną i działał bez zarzutu. Jak ja do niego wsiadłam to znów zapaliły się wszystkie kontrolki i nie chciał w ogóle się włączyć... Dodam, że samochód sam się naprawił po kilku interwencjach mechaników, którzy zgodnie twierdzili, że nic mu nie jest, cała reszta rzeczy już nie... Myślałam, że tracę rozum i jestem chora psychicznie. Dream, no powiedz mi jak taka osoba może logicznie myśleć i decydować o sobie jak w głowie jest już zupełna pustka, a Ty nawet nie wiesz kim jesteś?
Ostatnio edytowano 2 gru 2016, o 23:35 przez Czarnulka, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Czarnulka
 
Posty: 131
Dołączył(a): 11 lip 2016, o 13:55
Podziękował : 118 razy
Otrzymał podziękowań: 79 razy

Re: Nie walcz...

Postprzez Czarnulka » 2 gru 2016, o 23:27

Lwiczka napisał(a):Jestem rozbita, smutna, czuję się brzydka i czuję, że nie mogę bez niego żyć??? To obsesja czyli myślokształt, którego jedyny celem jest posilić się moją energią, więc osłabić.


Teraz przynajmniej zdaję sobie z tego sprawę i nie będę dziada (myślokształtu, nie tego mojego chłopa :P) zasilać :D
Avatar użytkownika
Czarnulka
 
Posty: 131
Dołączył(a): 11 lip 2016, o 13:55
Podziękował : 118 razy
Otrzymał podziękowań: 79 razy

Re: Nie walcz...

Postprzez Born1975 » 2 gru 2016, o 23:39

Czarnulko chyba nie czytałaś dokładnie. W tym poście: viewtopic.php?f=5&t=563#p22994 napisałem, że dobry coach jest w stanie pomóc osobom w depresji. Samemu można sobie pomóc, jak się ma wiedzę, ale jak się ma wiedzę, to się nie wpada w depresję-takie pozytywne błędne koło się tworzy. Ja wyszedłem za każdym razem sam, ale bardzo, bardzo, bardzo mocno się wtedy modliłem o pomoc do Boga i wiara, że on mi pomoże sprawiła, że faktycznie tak się stało.
Follow your dreams. They know the way :D
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2236
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 811 razy
Otrzymał podziękowań: 511 razy

Re: Nie walcz...

Postprzez Czarnulka » 2 gru 2016, o 23:42

No, a ja cały czas piszę, od samego początku, że z depresji można wyjść jeśli trafimy na kogoś, kto nam w tym pomoże. Czyli się zgadzamy :brawo
Avatar użytkownika
Czarnulka
 
Posty: 131
Dołączył(a): 11 lip 2016, o 13:55
Podziękował : 118 razy
Otrzymał podziękowań: 79 razy

Re: Nie walcz...

Postprzez Born1975 » 2 gru 2016, o 23:50

Czarnulka napisał(a):No, a ja cały czas piszę, od samego początku, że z depresji można wyjść jeśli trafimy na kogoś, kto nam w tym pomoże. Czyli się zgadzamy :brawo


Tak.

Można też samemu, ale trzeba chcieć, choć przyznaję, że gdy ktoś nam pomoże to jest łatwiej.

Jest też trzecia opcja. Zaczyna się w życiu dziać coś takiego, że depresja sama odchodzi. Tych opcji może być więcej, ale na chwilę obecną tylko te przyszły mi do głowy.
Follow your dreams. They know the way :D
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2236
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 811 razy
Otrzymał podziękowań: 511 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Rozwój duchowy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość