Ayahuasca

medytacja, ezoteryka, nauki wschodu

Re: Ayahuasca

Postprzez Born1975 » 27 cze 2014, o 20:56

renata17031 napisał(a):A ktos z was takiej pasty probowal?
Powiem wam, ze mnie zaciekawiliscie.
Musze miec oczywiscie pewnosc, ze po takim specyfiku moje zeby pozostana takie, jak sa teraz :D



Zęby pozostaną. Nie każdemu będzie odpowiadać to, że taka pasta się nie pieni. Ja miałem 3 rodzaje i zadna sie nie pieniła, co mnie trochę irytowało.
Ja tu tylko sprzątam :mrgreen:
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2292
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 869 razy
Otrzymał podziękowań: 627 razy

Re: Ayahuasca

Postprzez Serenity » 27 cze 2014, o 21:44

Ja stosowałam i stosuję samą sodę - z tym, że kupuję na allegro taką bez antyzbrylaczy. Przyzwyczaiłam się...
A jak ktoś chce żeby się pieniło, to niech odstawi sklepowe płyny do ust i płucze buzię wodą utlenioną :lol:
Z tą wodą to jednak też bardzo poważnie - poleciła mi moja dentystka!, z tym, że jak ktoś nigdy tego nie robił, to niech na początku taką wodę rozcieńcza.
Ja nie mam żadnych negatywnych skutków, a ta woda to naprawdę rewelacyjnie zabija zarazki i odświeża oddech, a ponieważ jest w małych buteleczkach, to przeważnie noszę ją ze sobą. :)
Avatar użytkownika
Serenity
 
Posty: 131
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 01:56
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 28 razy

Re: Ayahuasca

Postprzez Portmonetka » 27 cze 2014, o 23:42

renata17031 napisał(a):
No wlasnie! Tyle ostatnio slysze o tej "magicznej" szyszynce i o szklodliwosci fluoru na nia.
Dzis w sklepie kupowalam paste do zebow, patrzalam na zawartosc i wszystkie one mialy w sobie ten pierwiastek.
Czy sa jakiekolwiek pasty wolne od fluoru?


Mało jest jeszcze past bez fluoru na naszym rynku. Można sprowadzić z USA, oczywiście kupując przy okazji też inne rzeczy;-), ale niestety przesyłka trochę kosztuje.
W Polsce można dostać pastę firmy Lavera ,Dabur albo Himalaya. :)
Są dwie rzeczy, które na­pełniają duszę podzi­wem i czcią,niebo gwiaździs­te na­de mną i pra­wo mo­ral­ne we mnie.
Są to dla mnie dowody, że jest Bóg na­de mną i Bóg we mnie.
Portmonetka
 
Posty: 72
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:23
Podziękował : 9 razy
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Re: Ayahuasca

Postprzez Born1975 » 28 cze 2014, o 00:28

Portmonetka napisał(a):
renata17031 napisał(a):
No wlasnie! Tyle ostatnio slysze o tej "magicznej" szyszynce i o szklodliwosci fluoru na nia.
Dzis w sklepie kupowalam paste do zebow, patrzalam na zawartosc i wszystkie one mialy w sobie ten pierwiastek.
Czy sa jakiekolwiek pasty wolne od fluoru?


Mało jest jeszcze past bez fluoru na naszym rynku. Można sprowadzić z USA, oczywiście kupując przy okazji też inne rzeczy;-), ale niestety przesyłka trochę kosztuje.
W Polsce można dostać pastę firmy Lavera ,Dabur albo Himalaya. :)



Od ponad pół roku uzywam Himalayi. Nie jest całkowicie pozbawiona fluoru, gdyż zawiera naturalny fluor, a dokładniej mówiąc fluorek wapnia. Fluorek wapnia ma tę zaletę, że jest bardzo słabo rozpuszczalny w wodzie 0,0016g/100 ml. Dla porównania rozpuszczalność fluorku sodu wynosi 4,22g/100ml. Tę pastę można kupić w Rossmannie w cenie około 11 złotych. Wszystkie pozostałe składniki są w 100% naturalne. W odróżnieniu od past, o których pisałem wcześniej Himalaya Herbals pieni się, jak każda inna pasta drogeryjna. Generalnie warta jest polecenia.
Ja tu tylko sprzątam :mrgreen:
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2292
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 869 razy
Otrzymał podziękowań: 627 razy

Re: Ayahuasca

Postprzez bakers_daughter » 4 lip 2014, o 05:52

FractalWarrior napisał(a):
Czarodziejka napisał(a):Mam wrażenie że to przykrywka do zarabiania.



Przykrywka do zarabiania. Tak można powiedzieć o wszystkim. Kto dziś pracuje dla idei?
Ja jeździłam po biednych wioskach z warsztatami artystycznymi dla dzieci. Świetna idea, dzieci z patologicznych albo po prostu biednych kręgów mogły się oderwać od swojej rzeczywistości, wyżyć twórczo, były fantastycznie zaangażowane, a ja - jako instruktor - zwyczajnie mocno się z nimi zaprzyjaźniłam. Ale myślicie, że robiłabym to, gdyby mi ktoś nie zapłacił? Nie-e :)

To, że Aya działa, oraz to jak działa i jak zmienia życia mówią sami użytkownicy. Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby ktoś na tym zarabiał, zwłaszcza, że akurat w tym wypadku obecność doświadczonego człowieka jest zwyczajnie niezbędna. Oprócz tego śpisz tam, jesz ekologiczne produkty, no nie śmiałabym oczekiwać, że to będzie za darmochę organizowane.
Jeśli Cię idea nie przekonuje tego, co tam się odbywa, ok! Masz prawo przecież. Ale "przykrywka dla pieniędzy"?
Pewnie jak każda agroturystyka :) Już o psychoterapiach nie mówiąc.
Ogólnie rzecz biorąc, jestem bardzo ZA zarabianiem pieniędzy i chętnie płacę za cudzą pracę.

PZDR!
If you don't have a date
Celebrate
Go out and sit on the lawn
And do nothing
'Cause it's just what you must do
Nobody does it anymore
Avatar użytkownika
bakers_daughter
 
Posty: 26
Dołączył(a): 12 cze 2014, o 23:31
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Re: Ayahuasca

Postprzez Czarodziejka » 4 lip 2014, o 11:17

*
Czarodziejka
 
Posty: 327
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:32
Podziękował : 4 razy
Otrzymał podziękowań: 45 razy

Re: Ayahuasca

Postprzez Renata » 8 kwi 2016, o 18:44

bakers_daughter napisał(a):Ale, swoją drogą, każdemu z nas przyda się dbanie o szyszynke. Jest to organ bardzo podatny na zwapnienia i generalnie zanika nam już od dzieciństwa.
Co szyszynce służy, a co szkodzi można wygrzebac w sieci.


Właśnie! Podobno szyszynce służy masaż :D

Ostatnio edytowano 8 kwi 2016, o 19:29 przez Renata, łącznie edytowano 1 raz
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI

Za ten post autor Renata otrzymał podziękowanie od
GOLD
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3060
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 646 razy
Otrzymał podziękowań: 838 razy

Re: Ayahuasca

Postprzez Przyciągnięta » 4 cze 2016, o 15:44

Ja uwazam, że nie warto zażywać takich rzeczy. To jednak narkotyk i napewno nie działa dobrze na komórki mózgowe. Take same efekty można uzyskać piorzez idpiwiednią praktyke. Lepiej kase zainwestować w podróż do Indii i poobcować z orawdziwymi joginami. Oni takie wizje maja bez tego specyfiku.
Avatar użytkownika
Przyciągnięta
 
Posty: 123
Dołączył(a): 8 wrz 2015, o 11:15
Podziękował : 36 razy
Otrzymał podziękowań: 94 razy

Re: Ayahuasca

Postprzez michu » 11 cze 2020, o 14:17

Od dawna korciło mnie, by zamieścić tutaj ten post. Dzisiaj postanowiłem się przełamać. Jestem świadom, że mogę za to zebrać srogie baty, ale jeżeli interesuje was co się dzieje z człowiekiem pod wpływem DMT - zapraszam do lektury.

Byłem na takiej ceremonii tylko raz w życiu, ale w tamtym momencie czułem że jest mi potrzebna. I naprawdę, nie piszę tego wszystkiego po to by kogoś zachęcić bądź zniechęcić. Ostatnio słyszałem o jednej ofierze śmiertelnej, więc podróż taka również wiąże się z niebezpieczeństwem. Żebyście mieli tego świadomość. Ja w taką podróż wybrałem się w 2018 roku, w grudniu, w kraju gdzie jest to prawnie dozwolone. Tuż po tym spisałem relację która od tamtej pory leży spokojnie na moim dysku twardym, a którą podzieliłem się raptem z kilkoma zaledwie osobami. Pozwolę sobie ją miejscami delikatnie ocenzurować, gdyż pewne wizję które mi się tam ukazały były na tyle osobiste, że postanowiłem zostawić je dla siebie. Mam nadzieję że nie będziecie mieć mi za złe, że poruszam ten temat - ale to dla mnie było bardzo duchowe doświadczenie, i myślę że właśnie teraz jest dobry moment ku temu, by się z wami nim podzielić. Sam nim podjąłem decyzję o ceremonii szukałem podobnych relacji w internecie, niestety - bezskutecznie. I naprawdę, nie namawiam bo jest to bardzo intensywne, ciężkie doświadczenie i na każdego może podziałać inaczej. Ja się do tego przygotowałem, psychicznie, emocjonalnie, fizycznie. Nie jadłem mięsa przez miesiąc przed ceremonią, nie jadłem sera itd. Niemal same warzywa i owoce. Nie sugerujcie się proszę moją relacją, bo to są tylko moje doświadczenia. Dla niektórych może to być bardzo ciężkie, dla niektórych lżejsze. Miejcie to na uwadze, jak również i to o czym wspomniałem na początku. Dlatego proszę też moderatorów i administratorów - jeśli uznacie ten post za gorszący w jakiś sposób, bądź wprowadzający zamęt na forum - wtedy usuńcie go bez wahania. Bardzo szanuję to forum, a nie jest moją intencją by kogoś do czegoś namawiać. Ale dlaczego by nie wejść na chwilę do czyjejś głowy? :) Miłej lektury.



AYAHUASCA - Relacja z ceremonii



Jakiś czas temu podczas zwykłego popołudnia przy kawie, zupełnie spontanicznie pojawiła się myśl. Kiedy siedzieliśmy we trójkę, poruszając tematy związane luźno z rozwojem osobistym na wierzch wypłynął temat Ayahuasci. Wywaru owianego mgłą tajemnicy i mistycznego duchowego doświadczenia. Pnącza duszy, której spożywanie od wielu lat kultywowane jest przez Peruwiańskich szamanów by poznać to czego logiczny umysł nie potrafi zrozumieć. Żeby zobaczyć tego czego nie potrafią dostrzec nasze fizyczne zmysły.

Pierwsza myśl która przychodzi nam do głowy, zawsze jest tą właściwą. Ponieważ pochodzi z naszego wnętrza. To instynktowny odruch powodowany skomplikowanym i precyzyjnym ruchem rozległego nieskończonego mechanizmu podświadomości, przesuwającego każde z możliwych trybów możliwości wybierając zawsze najbardziej odpowiedni moment w najwłaściwszej chwili. Zazwyczaj wtedy kiedy się tego nie spodziewamy.

Pomysł natychmiast spotkał się z entuzjastyczną aprobatą każdego z nas. Decyzja zapadła bardzo szybko. Jedziemy! Od tamtej pory wszechświat w każdej sekundzie zaczął układać się w wariant najbardziej odpowiedni dla każdego z nas. Rozpędzona machina ruszyła, a energie z naszych serc powędrowały prosto do źródła, by zbliżyć nas do celu który wspólnie sobie wyznaczyliśmy: wyruszyć w najdalszą podróż, bo w głąb siebie.

Czas od wspólnej kawy minął bardzo szybko. Wydarzenia potoczyły się jak burza, od ustalenia daty dogodnej dla nas wszystkich, po wszystkie detale związane z podróżą. Konieczna przed ceremonią była dieta przygotowująca organizm do spotkania z rośliną. Absolutnie zakazane było spożywanie mięsa, sera, produktów przetworzonych a także zachowanie wstrzemięźliwości seksualnej na trzy dni przed ostatecznym dniem podróży. Nim zdążyliśmy zdać sobie z tego sprawę, po upływie dwóch miesięcy mieliśmy już wszystko ustalone, zatwierdzone i dopięte na ostani guzik. Kalendarz był bezwzględny, data 8.12.2018 właśnie nadeszła. Było tuż po nowiu księżyca.

Kiedy dotarliśmy na miejsce, w drzwiach ośrodka ceremonialnego powitał nas ogolony na łyso postawny mężczyzna ubrany w biały ceremonialny strój. Nadgarstki miał przyozdobione różnokolorowymi branselotkami a na szyi wisiał medalion z dużym opalizującym półprzezroczystym kamieniem. Obdarzył nas szczerym uśmiechem i otworzył nam drzwi do tajemniczego świata.

Kiedy tylko weszliśmy do środka, natychmiast dało się wyczuć egzotyczną atmosferę przywodzącą na myśl dalekowschodnie tradycje kulturalne i filozoficzne. W wielu miejscach znajdowały się figury przedstawiające Buddę, kolorowe lampiony, łapacze snów i różnokolorowe malowidła. Salon który odwiedziliśmy jako pierwszy był przestronny, posiadał aneks kuchenny oraz obszerny stół z dziesięcioma krzesłami, a tuż pod ścianą ustawiona była wygodna kanapa. Z salonu możliwy był łatwy dostęp zarówno do osobnej kuchni jak i łazienki a także toalety.

Nie byliśmy pierwszymi którzy dotarli na miejsce o tej porze, wiele osób już siedziało na krzesłach, część spoczywała na kanapie. Wszyscy powitali nas radośnie i z entuzjazmem. Każdy z nas przybył tutaj w podobnym celu, choć jednocześnie z całkiem inną intencją. Pogodna atmosfera wibrowała w powietrzu zapowiadając to co miało później nadejść.

Wśród uczestników znajdowały się osoby które trafiły tam po raz pierwszy, ludzie którzy odbywali swą podróż drugi dzień pod rząd a także i tacy dla których przygoda z Ayahuascą zaczęła się już wiele lat temu. Niektórzy z nich wkraczali do tego tajemniczego świata po raz nasty z rzędu. Każdy jednak oczekiwał czegoś innego. Każda z tych osób miała przeżyć swoje własne, niepowtarzalne doświadczenie. Bo za każdym razem Ayahuasca pokazuje nam coś innego. Niekoniecznie to co chcemy zobaczyć jest dla nas tym co zobaczyć powinniśmy.

O godzinie trzynastej, kiedy ceremonia powinna się właściwie rozpocząć, wciąż oczekiwaliśmy kilku spóźnionych osób. Czas ten wykorzystała jedna z przewodniczek prowadzących ceremonię, by objaśnić nam na co należy zwracać uwagę podczas ceremonii oraz co możemy odczuwać kiedy Ayahuasca zacznie działać.

Kobieta zabrała naszą trójkę do niedużego pokoju. Kiedy wszyscy usiedliśmy na kanapie, zaczęła swoją opowieść.
Dowiedzieliśmy się że Ayahuasca to tak naprawdę dwie rośliny; Jedna będąca inhibitorem MAO, i druga której składnikiem aktywnym jest dimetylotryptamina. Wpierw wypija się wywar z rośliny która jest inhibitorem, by później zawarte w drugim wywarze DMT mogło zacząć na nas oddziaływać. Usłyszeliśmy o tym że „matka Ayahuasca” jak z szacunkiem nazwała ją nasza przewodniczka, pokazuje nam zawsze to co jesteśmy gotowi zobaczyć oraz to czego naprawdę potrzebujemy. Nie zawsze są to przyjemne rzeczy. Uświadomiła nas z możliwą reakcją organizmu, wyrzuceniem tego co w nas zalega. Może się to zdarzyć każdą z możliwych dróg jakie organizm używa do pozbycia się tego czego nie potrzebuje. Oprócz tego poruszone były kwestie wizualnych wrażeń, reakcji ciała, i tego co należy robić gdybyśmy zaczęli ulegać panice. Ilość informacji była dalece wystarczająca jak na pierwsze spotkanie z Ayahuscą, choć i tak wiele z nich niektórzy z nas przypomnieli sobie dopiero po całej ceremonii.

Było już po godzinie piętnastej kiedy udaliśmy się do sali Ceremonialnej. Na drzwiach widniał pięknie narysowany kolorowymi kredami napis „Ceremony room”. Weszliśmy do środka.

W sali panował półmrok, Jedynymi źródłami światła były lampiony zwisające tuż nad sufitem w centralnej części, orientalny kandelabr usytuowany na samym środku oraz wiele pomniejszych świeczek poustawianych na obrzeżach sali. Byliśmy ostatnimi którzy dołączyli do grupy, zostały wolne materace tylko dla nas. Na każdym nich była kołdra wraz z poduszką a obok puste wiaderko, paczka chusteczek higienicznych i butelka wody niegazowanej. Materace ustawione były w taki sposób że każdy uczestnik stopami skierowany był ku centrum sali. Tworzyło to ogromny okrąg. Grupa składała się z dziewiętnastu osób.

Nasi opiekunowie zaczęli przynosić pierwsze porcje. Kieliszki które nam wręczono były z grubszego szkła, pięćdziesiąt mililitrów. Z podobnych wielu z nas popijało niegdyś Żubrówkę czy Soplicę. Zawartość była dość przezroczysta, choć barwy nieco karmazynowej. Na dnie można było wyczuć jakby sproszkowane łodygi rośliny. Kiedy sięgnąłem po napój, wyuczonym gestem wlałem w siebie całą zawartość. Inhibitor MAO nie należał do najbardziej smakowitych napojów jakich dane mi było w życiu kosztować. Nieco korzenny smak przeplatał się z nutami goryczy zostawiając po sobie nieco kawowy posmak.

Kiedy usiedliśmy w kręgu, kobieta prowadząca ceremonię poprosiła każdego z nas o przedstawienie się i wyrażenie intencji dla której każdy z nas z osobna tutaj przybył. Każdy miał inną intencję, najbardziej zgodną ze swoim wnętrzem. Moją intencją było zmierzenie się z własnym strachem i pozbycie się blokad które wciąż stawały na mojej drodze spokojnego, zrównoważonego rozwoju. Stanie się lepszym człowiekiem.

Osoba która przedstawiała się, przedstawiała również stoją intencję, zapalała po wszystkim świeczkę i ustawiała ją na środku, pośród pozostałych. Kiedy na ostatniej z nich pojawił się płomień, złapaliśmy się za ręce a kobieta prowadząca ceremonię wypowiedziała intencję i odmówiła modlitwę. Atmosfera wokół zgęstniała.

Minęło około dziesięciu minut od wypicia pierwszej wstępnej porcji nim ostatnia osoba wypowiedziała swoją intencję. Wreszcie nadszedł czas na wypicie drugiego wywaru zawierającego dimetylotryptaminę, molekułę duszy. Połączenie tych dwóch roślin otwierało wrota do nieznanego świata którego nie sposób porównać z czymkolwiek występującym na ziemi.

Ayahuascę najlepiej wypić od razu, szybko. Jeden łyk i cierpki, gorzki posmak otulający skołowany język wnet uświadamia nas jak niezwykły jest to napój. Tuż po wypiciu każdy z uczestników ceremonii położył się w swym materacu, do naszych uszu zaczęła napływać niezwykła relaksacyjna muzyka idealnie dopasowana do okoliczności.

Zanurzyłem moje ciało w pełnej relaksacji skupiając się na swoim oddechu. Czułem jak moja klatka piersiowa podnosi się i opada. Jak przepona reaguje na życiodajną energią przepływającą przez moje ciało. Byłem przygotowany na nadejście nieoczekiwanego, jednak oczekiwania pozostawiłem na zewnątrz. Byłem otwarty na to co miało mnie spotkać.

Nie wiem ile czasu upłynęło od wypicia Ayahuasci, czas przestawał mieć znaczenie. Czułem jak moje ciało zaczyna reagować. W moich stopach, łydkach czułem delikatne mrowienie. Zaczęło się rozchodzić po całym ciele, wędrując do rąk, klatki piersiowej, szyi. Serce przypominało swoimi uderzeniami o wchodzeniu w inny wariant rzeczywistości. Kiedy leżałem tam z zamkniętymi oczami, zapytałem siebie w duchu „Jaki jest mój cel w życiu, co da mi największe spełnienie?” (...)

Kolejny slajd, to jak płynę w basenie a dookoła panuje mrok. Jestem sam. Wiosłuję ramionami coraz bardziej zmęczony płynąc wciąż przed siebie. Widzę siebie z góry, obraz ten oddala się coraz bardziej po czym rozmywa się.

Widziałem rodziców, których przytulam i którym dziękuje za wszystko co dla mnie zrobili, dziękuję za to że zrobili to najlepiej jak potrafili. Czułem mieszaninę wdzięczności, miłości i akceptacji połączonej w jedno wspaniałe uczucie. Wiedziałem że rodzina pełni bardzo ważną rolę w moim życiu. Że bez nich nie byłbym teraz w tym miejscu w którym jestem obecnie.

Zobaczyłem na swoją przeszłość, na to kim byłem(...). Zdałem sobie sprawę jak bardzo destrukcyjnie działało to na mnie (...). Jak odrywało kawałek po kawałku moje zdrowe części mnie, pozostawiając smutek, szarość i psujące się uczucia. Widziałem te wszystkie sytuacje jakbym stał na drodze usłanej wieloma przeszkodami, jakbym odwracał się wstecz dając sobie odrobinę wytchnienia przed podróżą która wciąż trwa. Zaakceptowałem to w pełni, przeprosiłem samego siebie, poprosiłem o wybaczenie i wybaczyłem sobie to wszystko. Ze spokojem i nadzieją odwróciłem się od przeszłości, wiedząc że to już jest za mną, że zostawiam te wszystkie wydarzenia za sobą. Spojrzałem naprzód, na drogę która mnie czeka z ufnością i pewnością że wszystko ułoży się harmonijnie. Poczułem że nadszedł dla mnie nowy, lepszy czas. I poczułem wdzięczność za to wszystko co mnie spotkało, czyniąc mnie takim jakim jestem. Sobą.

Muzyka która nam towarzyszyła wprowadzała do naszych serc całe spektrum emocji, chwil smutku i żalu przyprawiających o gęsią skórkę, poprzez ekscytację wprowadzającą oddech w szybszy rytm, aż po bezwarunkową miłość rozlewającą się w każdym możliwym kierunku, nie oczekując niczego w zamian. Z głośników dało się słyszeć dziewczęcy śpiew, jakby anielski delikatnie muskający pięciolinię, wznoszący się na wibracjach ledwie odczuwalny, subtelny i podnoszący na duchu. Szelest wiatru pośród drzew, Górskiego potoku, okraszone akompaniamentem pianina i skrzypiec. W powietrzu dało się odczuć woń kadzideł. Było to połączenie niemal idealne.

Z transu wyrwał nas dźwięk dzwonka, i głos kobiety prowadzącej ceremonię. Kiedy otwarłem oczy zobaczyłem jak cały świat wibruję, jak wszystko zbudowane jest z energii. Wzory na ścianach obracały się wokół własnej osi na przemian, zatapiając w sobie i tworząc uczucie głębi do której można zanurkować. Kobieta poinformowała nas, kto jest gotowy na kolejną porcję Ayahuasci niechaj usiądzie. Jej sylwetka górowała nad nami jak posąg bogini, a donośny głos wyciągnął mnie z zadumy.

Pozostali opiekunowie wręczyli nam drugą porcję. Kiedy zaglądnąłem do kieliszka, napój wyglądał inaczej niż wcześniej. Już nie był przezroczysty, sprawiał raczej wrażenie gęstej jak smoła cieczy o pomarańczowej, fluorescencyjnej barwie. Widziałem jak w środku kotłuje się energia. Chwile spoglądałem na kielich koncentrując tam swoją uwagę, wyrażając w sercu intencję pomyślności i zdrowia. Nie zastanawiając się zbyt długo, opróżniłem go w całości. Przegryzłem go kawałkiem mandarynki którą zostałem poczęstowany. Teraz ponownie mogłem się udać w krainę zapomnienia. Kiedy opadłem na materac, mimo że wcześniej było mi ciepło teraz powoli zaczęło mnie ogarniać uczucie chłodu. Wgramoliłem się niezdarnie pod kołdrę, przykrywając się aż po samą szyję. Leżałem tak z zamkniętymi oczami, a czas rozmywał się dookoła. Przestałem go już w ogóle odczuwać. Czasem jednak immersję zaburzały westchnienia innych, ziewanie, jęki i dźwięki ekstazy. Słychać było jak niektórzy wymiotują. Jeden mężczyzna tak paskudnie, jakby sam szatan siedział mu w trzewiach, podgrzewając wszystkie organy wewnętrzne do białości. Demoniczny głos wyszarpywał ze środka wszystkie zaległe bóle i krzywdy których doświadczył. Musiał toczyć naprawdę trudną batalię.

I mnie przez chwilę naszła chwila zwątpienia, poczułem odrobinę mdłości w podbrzuszu. Mój oddech stał się nieco szybszy, a na czole zawisły krople potu. Zrobiło mi się gorąco. Usiadłem, odruchowo łapiąc wiaderko które do tej pory stało nieruchomo obok mnie. Umieściłem je między nogami, łapiąc jeszcze głębszy wdech. Szybko jednak odłożyłem je z powrotem. Zamiast tego sięgnąłem po wodę i z pełną koncentracją napiłem się uzdrawiający łyk. Życiodajny płyn wypełnił mnie, odpędzając mdłości z dala ode mnie. Znów mogłem spokojnie się położyć.

Kiedy zamknąłem powieki tym razem zobaczyłem naturę, kłosy zboża uginające się pod wpływem wiatru. Ich końcówki zaczynały się odłączać tworząc jakby krople cieczy w próżni. Kropli było coraz więcej, aż zaczynały się rozmywać, ale nie znikać. Przybierały przeróżne kolory, niektórych z nich nie potrafiłbym nawet nazwać. Zamieniały się w energię przenikającą wszystko dookoła.

Poczułem że muszę iść do toalety, wstałem więc i poprosiłem jedną z opiekunek, piękną kobietę o niebieskich oczach, by zaprowadziła mnie na miejsce. Moje ruchy były ociężałe i niezborne, z trudem mogłem poruszać się o własnych siłach. Bez pomocy zapewne wiele razy musiałbym się zbierać z podłogi. Udało się jednak wrócić na miejsce bez dodatkowych problemów. Znów zamknąłem oczy i oddałem się Ayahuasce.

Widziałem jakbym był ptakiem, lecącym nad górskim krajobrazem. Czułem wiatr który opływał moje ciało. Wszystko w dole było takie malutkie, takie idealne.

Później krajobraz zaczął się segmentować, rozdzielał się najpierw na kwadraty, romby, wzory i kształty geometryczne które falowały zwiększając się i zmniejszając. Zanikały się w sobie, i z siebie powstawały jednocześnie. Wszystko było falą energii która przenika absolut, która zawsze była i jest, gdzie czas stawał się widzialny i niewidzialny zarazem. Poczułem jak moje ego się rozpływa. Zostaje tylko czysta nieśmiertelna świadomość. Czułem się podłączony do źródła i jakbym zawsze był źródłem. Granice przestały istnieć. To był całkowicie inny wymiar rzeczywistości. Już nie czułem ludzkiej miłości, czułem za to ogromną bezwarunkową miłość która przenika cały wszechświat. Zrozumiałem że ta miłość to największa i najpotężniejsza siła we wszechświecie . Nie potrafiłbym tergo porównać do niczego co udało mi się poznać do tej pory. Do żadnego ze znanych mi uczuć. Znajduje się to daleko poza granicami mojej percepcji. Jakby całość była idealnym wzorem matematycznym z którego wszystko ma swój początek i swój koniec, dostępny w każdym momencie czasu i przestrzeni. Wszystko miało kształt zapadających się fraktalnych fal, które powstawały wciąż na nowo bez końca. Feeria barw zmieniająca się kalejdoskopem w coraz to inne wzory. Było to w idealnej harmonii, oczywiste i piękne. Wiedziałem że wszystko co jest, zawsze było i będzie ze sobą połączone. Znajdowałem się tam gdzie wszystko miało swój początek i koniec zarazem. Struktury się przeplatały, wszystkie możliwości istniały jednocześnie i w tym samym czasie. Energia która przeobrażała symultanicznie swą formę w każdym momencie, przypominała inteligentny zbiorowy organizm, wyglądała jak stado ptaków albo ogromna ławica ryb zmieniająca harmonijnie swój kształt. Każdy najmniejszy fragment całości, który był całością jednocześnie manifestował się jako fala niekończonej energii.

Znajdując się tam, w wymiarze do którego drzwi zostały otwarte po wypiciu Ayahuasci, odniosłem wrażenie że to jeszcze nie mój czas by tutaj być. Ludzki organizm i psychika są zbyt zamknięte i ograniczone by móc to pojąć. Świadomość jednak rozumieć tego nie musi. Wie o tym, zawsze o tym wiedziała. Po dłuższym czasie przebywania tam, zaczęło mnie to wszystko przytłaczać. Ego powoli budziło się z letargu, dając o sobie znać swym wewnętrznym, cichym szeptem. Wraz z nim budziły się ludzkie emocje, odczucia i logiczny umysł. Wracały niespiesznie, dając czas na bezbolesne ponowne utożsamienie się z nimi. Powrót do rzeczywistości przebiegał subtelnie, bez oporu urzeczywistniał się w każdej sekundzie chwili, jak liść który opada z drzewa na ziemię. Poddając się masom powietrza, unosząc łaskotany delikatnymi podmuchami wiatru raz w górę, raz w dół. Świat wokół mnie stawał się na powrót coraz bardziej materialny, a myśli wracały do swojego dawnego porządku. Poczułem głód.

Było już po godzinie dwudziestej kiedy wstałem. Poprosiłem jednego z opiekunów ceremonii, by zaprowadził mnie do jadalni. Zapach wegańskiej zupy delikatnie pieścił podniebienie już po przekroczeniu progu salonu. Stół zastawiony był obficie. W większości znajdowały się tam warzywa i owoce, a także herbatki ziołowe, świeże pieczywo, masło orzechowe i różne serki śmietankowe. Słowem - wszystko czego organizm potrzebował po tak wycieńczającej podróży.

Twarze ludzi którzy zdążyli już odbyć swoją podróż pokazywały bardzo wiele emocji. Najczęściej można było zaobserwować jednak lekkie oszołomienie, dezorientację, uśmiech oraz spełnienie. Każdy dostał to czego potrzebował. W pomieszczeniu panowała bardzo przyjazna atmosfera.

Mistrzyni ceremonii powitała mnie entuzjastycznie, dopytując czego się nauczyłem, co pokazała mi matka Aya. Powiedziała do nas że każdy z nas jest idealny, że powinniśmy o tym pamiętać.

Po ceremonii siedzieliśmy jeszcze z przyjaciółmi do północy, wymieniając się doświadczeniami i spostrzeżeniami. Do głowy przychodziły różne refleksje dotyczące życia i tematów bardzo istotnych dla nas ludzi, o których nie powinniśmy zapominać. W moim ciele wciąż czułem działanie rośliny, ułożenie czasem kilku słów w logiczną całość przychodziło niejednokrotnie z dużym wysiłkiem. Czułem jednak wyciszenie i zaufanie.

Do łóżek położyliśmy się tuż po północy, kiedy zasypiałem wciąż miałem przed oczami złożone obrazy form energii których doświadczyłem tego popołudnia. Zasnąłem jak dziecko, z wymalowanym uśmiechem na twarzy.

Następnego dnia o godzinie dziewiątej miało odbyć się spotkanie przy którym każdy z nas mógł opowiedzieć o swoich przeżyciach. My jednak nie czekaliśmy tak długo, po zjedzeniu śniadania porozmawialiśmy z kobietą która prowadziła ceremonię. Przesympatyczna osoba. Uprzedziła nas na co należy zwracać uwagę w nadchodzącym tygodniu, wyjaśniła że wciąż możemy odczuwać skutki obcowania z rośliną. Poprosiła również by w razie jakichkolwiek pytań lub wątpliwości, skontaktować się z nią i powiedzieć jej o tym. Każdy z nas wziął sobie te rady do serca. Pożegnaliśmy się serdecznie ze wszystkimi, i wyruszyliśmy w drogę powrotną. Serce każdego z nas przepełnione było doświadczeniem które ma moc zmiany naszego życia. Nic już nie będzie takie samo. Co raz zostało zobaczone, pozostanie na zawsze w nas. W naszej ludzkiej świadomości. Kto wie, może kiedyś wrota do innego wymiaru zostaną otwarte dla nas ponownie? Był dziewiąty grudnia, dwa dni po nowiu księżyca.
Lepiej być szczęśliwym, niż mieć dobry humor
Avatar użytkownika
michu
 
Posty: 59
Dołączył(a): 7 wrz 2018, o 12:16
Podziękował : 42 razy
Otrzymał podziękowań: 69 razy

Re: Ayahuasca

Postprzez jaskier » 11 cze 2020, o 17:17

1. od niedawna jest to: jako opis podróży, jak dobrze pamiętam była cała seria o tym, jak się przygotować itd.
2. Podróż z jednej strony brzmi zachęcająco, a z drugiej zgadzam się z Przyciągniętą, że zapewne można takich wizji doznać i bez narkotyku, no ale na to trzeba więcej czasu. :) I mocnego żołądka. ;)
I najważniejsze, wizja związana intencją podległa cenzurze (bo nie piszesz, czy dostałeś odpowiedź), czy po prostu zafundowaliście sobie zorganizowany haj? ;)
:givelove
Jak może być jeszcze lepiej? :kwiatek
Avatar użytkownika
jaskier
 
Posty: 152
Dołączył(a): 9 wrz 2018, o 22:52
Podziękował : 53 razy
Otrzymał podziękowań: 31 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Rozwój duchowy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości