Duchowość kontra życie

medytacja, ezoteryka, nauki wschodu

Duchowość kontra życie

Postprzez Renata » 3 sie 2015, o 20:27

Taki gorący letni wieczór... Trochę sobie popiszę... :)

"Rozpoczynam podróż od najniższych poziomów wibracji światła, najniższej częstotliwości energii."

Duchowość to nie jest jakaś dziedzina życia, to tylko poziom zrozumienia, etap wędrówki naszej duszy, zakres "wiedzy", której nie można objąć intelelektem.
Kiedy zaczynamy zgłębiać te tematykę, rozpoznajemy w sobie pewne ukryte pokłady wiedzy, tęsknoty i w ten sposób wyciągamy na światło dzienne rzeczy, które normalnie na codzień nam nie towarzyszą. Mistyczna strona naszej natury, bardzo daleka i odległa od tej materialnej i przyziemnej, jest cholernie pociągająca. Zdajemy sobie sprawę, że jest tyle do odkrycia i ze przed każdym z nas jest dużo pracy do wykonania, a jednocześnie słyszymy, że niczego nie trzeba poszukiwać, że wszystko już w sobie mamy i że jedyne czego nam trzeba, to ZROZUMIENIE. Niby łatwe, ale...
Dlaczego raz zrozumiane za chwilę staje się zapomniane???
Jeśli jestem na jednym z niższych poziomów wibracji światła, to nie mogę przeskoczyć na wyższy poziom, bo dusza do tego nie dojrzała. To forum i jemu podobne jest pełne przykładów, kiedy ludzie zrozumieli tę uniwersalną prawdę i mimo tego dalej brną w koleinach matriksa, mimo zdobytej wiedzy i intuicyjnego rozpoznania gubią się w zawirowaniach egzystencji.
Sama tego doświadczyłam. Duchowość, którą zgłębiałam przez trzy lata, w najtrudniejszym momencie życia zawiodła. Czy to oznacza, że cofnęłam się w rozwoju ;) A może nigdy dostatecznie się w tej dziedzinie nie rozwinęłam?
Nie wiem, jakich doświadczeń nam potrzeba, by zrozumieć te prawdy raz na zawsze i stać się ostoją spokoju, mądrości i wszechogarniajacej miłości.
A może ja źle pojmuję duchowość? Może potrzebuję jeszcze z tysiąca lat, by dotarło do mnie, o co tak naprawdę w tym życiu chodzi. Kto wie, jak to jest z tą moją duszą... Mnie się wydaje że wiem dużo; wystarczająco dużo by postawić siebie dość wysoko w hierarchii rozwiniętej świadomości, lecz przychodzą momenty kiedy wydaje mi się, że dopiero raczkuję. To wtedy właśnie bolesna proza życia każe nam podążać za emocjami nie bacząc na zdobytą do tej pory wiedzę, prowadzi nas po staremu, bo świadomość własnej mocy jest zbyt słaba by mogła się przebić przez rozbrykany umysł.

A jednak kręci mnie ta duchowość dalej :D Wciąż bawię się w poszukiwanie, bo mam nadzieję, że za kolejnym życiowym zakrętem otworzy się magiczna furtka i osiągnę taki stopień oświecenia, że życie przestanie mną motać "wte i wewte" ;) Może kiedyś...
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3360
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 609 razy
Otrzymał podziękowań: 764 razy

Re: Duchowość kontra życie

Postprzez Born1975 » 3 sie 2015, o 22:20

renata17031 napisał(a):Sama tego doświadczyłam. Duchowość, którą zgłębiałam przez trzy lata, w najtrudniejszym momencie życia zawiodła. Czy to oznacza, że cofnęłam się w rozwoju ;)

Duchowość nie zawiodła, nie cofnęłaś się w rozwoju ani o jotę. Co więc się stało? Tylko to, że pod wpływem stresu uruchomił się stary program, a Ty prawdopodobnie nawet nie zdałaś sobie z tego sprawy. Teraz daję Ci tę wiedzę, więc przeanalizuj jeszcze raz co się wtedy działo w Twojej głowie.

P.S. Posucha na forum, ale postaram się na dniach zapodać kilka ciekawych tematów.
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2285
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 814 razy
Otrzymał podziękowań: 533 razy

Re: Duchowość kontra życie

Postprzez Calcifer » 3 sie 2015, o 23:19

Renia tak sobie czytam to co napisałaś i zauważyłem coś co być może okaże się dla Ciebie pomocne. Problemem jest... przywiązanie się. Odkrywcza myśl, co? Emilek ostatnimi czasy stał się monotematyczny ale naprawdę nie potrafię wskazać prostszej recepty na zrozumienie. Zobacz Renia, że Twoje przywiązanie jest dość silne ponieważ nawet od duchowości czegoś oczekiwałaś. Wierzyłaś, że w trudnym momencie życia duchowość coś Ci da i w czymś pomoże. Co więcej, nadal liczysz na to że kiedyś osiągniesz oświecenie i że to też coś Ci da. A gdyby Twoim oświeceniem było zrozumienie, że duchowość sama w sobie nie jest w stanie Ci nic dać? Gdyby po życiowym zakręcie o którym wspominasz, pojawiło się zrozumienie że tak naprawdę nic co przychodzi z zewnątrz nie jest w stanie Ci dać szczęścia lub Ci tego szczęścia odebrać? Ale czy chodzi o to aby się nie martwić? Nie. Chodzi o to żeby się nie przywiązywać do zmartwienia i aby przeżyć je i doświadczyć go. Tylko wtedy mamy szanse na to aby zrozumieć naturę zmartwienia. A jaka jest natura zmartwienia w większości przypadków? To nasze zaprogramowanie o którym bardzo słusznie w tym kontekście wspomniał Dream. Każde zmartwienie jest podszyte programem. W zasadzie każda nasza negatywna emocja jest podszyta jakimś programem. Ale czym są te programy? To najczęściej lęki. To zakorzeniony w nas strach przed nieznanym, strach przed utratą dlatego że koniec oznacza nowy początek który jest dla nas obszarem nie odkrytym, czymś czego nie potrafimy zdefiniować i skutecznie spacyfikować zawczasu np. duchowością, wiedzą, doświadczeniem. Co więc możemy robić? Starajmy się zrozumieć nasze programy i programy otaczających nas osób. Postarajmy się wejść w stan naprawdę głębokiego zrozumienia. Na tym polega obserwacja. Na tym polega bycie tu i teraz. Tak rodzi się empatia i brak oceniania. Zrozumiałem to. Dzięki temu znika zdecydowana większość problemów. Wtedy trudno o konflikt z samym sobą i z innymi osobami. Tak naprawdę każdy z nas jest bardzo prosty. Na dnie naszego serca, pod wszystkimi maskami i tarczami które na siebie nałożyliśmy, mamy bardzo proste pragnienia które są pragnieniami przypisanymi do człowieka. Te pragnienia to poczucie miłości, bezpieczeństwa, radości, akceptacji, zrozumienia, integracji itp. Kto z nas tego nie pragnie? Problem zaczyna się wtedy gdy te pragnienia zaczynają nas wypaczać i stają się dla nas niezbędnym elementem poczucia szczęścia. To właśnie te iluzoryczne pragnienia są budulcem naszych masek i tarcz, które chronią nasze ego przed zranieniem. Dlatego tak ważne jest nie przywiązywanie się i zrozumienie. Jestem obecnie w takiej sytuacji, że mam 20 zł w portfelu, właśnie zaczął się czwarty dzień miesiąca a dziewiątego muszę zapłacić 1550 zł za mieszkanie i 78 zł za internet. Zwyczajnie stanęła mi firma co jest związane z okresem wakacyjnym. Czy czuje się w tej sytuacji komfortowo? Nie, wolałbym aby było inaczej. Ale czy się tym przejmuje? Też nie bo ja mogę nawet umrzeć i jeśli stałoby się to choćby za chwilę to przyjąłbym to tak jakbym potrafił. Skoro więc nie jestem przywiązany do życia to co ma mnie przerażać? To, że nie zapłacę czynszu na czas? To że wyląduje na ulicy? To że nie będę miał co jeść? Gram w życie. Historia mojego bohatera ma blaski i cienie. Korzystam z bogatej palety barw choć nie wszystkie kolory podobają mi się w jednakowy sposób. Poza tym pięć dni to kawał czasu. Przez pięć dni można zbudować i zrujnować wszystko. Przez pięć dni mogę trzy razy zarobić na ten czynsz. Baa! Kilkukrotnie w jeden dzień zarabiałem na dwa takie czynsze. Piłka jest w grze ale nie jestem więzniem piłki. Nie kibicuje żadnej z drużyn. Staram się dostrzec piękno gry samej w sobie. Dlatego śpię spokojnie. Robię to co mogę i co chce robić w sytuacji w której jestem. Przestały interesować mnie efekty. Przestałem biec po to aby dobiec do mety. Biegnę po to aby poznać sens biegu który sam w sobie jest sensem tak wiec wciaz go poznaje. Powoli uwalniam się z psychozy. Już się nie boję dlatego nie mam za czym gonić. Chwila trwa.
Sekretna technika starożytnych o nazwie "Kame Ha Me Ha"

https://www.youtube.com/watch?v=JnQIe_Xqs5k
Avatar użytkownika
Calcifer
Inicjator forum
 
Posty: 2151
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 00:53
Lokalizacja: Wyspa Genialnego Żółwia.
Podziękował : 224 razy
Otrzymał podziękowań: 433 razy

Re: Duchowość kontra życie

Postprzez Renata » 4 sie 2015, o 13:18

Macie rację, chłopaki. W sytuacjach stresowych człowiek pracuje na zupełnie innych warunkach... ;) A stare programy mają wówczas czas prosperity i zbierają żniwo wśród świadomych i nieświadomych.
Damian, ja mogę teraz na spokojnie przeanalizować to, co wtedy czułam, tylko że teraz to już nie jest to samo co wtedy, gdy znajdowałam się w epicentrum tego wydarzenia. Mogę jedynie zobaczyć, jak mnie ta sytuacja pochłonęła i jak negatywne emocje mi towarzyszyły. Jak to mówią, Polak mądry po szkodzie i to prawda. Gdybym musiała przejść przez to drugi raz, pewnie znów bym się zaplątała i jak zwykle dałabym się ponieść emocjom.

Emil, przywiązanie to moje drugie imię :lol: Po to studiuję duchowość, by mi było łatwiej wieść ten żywot tu na ziemi. Pewnie ze oczekiwałam, że w kryzysowych sytuacjach to mi pomoże, ale tak jak piszesz, to nie o to chodzi. I ja też o tym wiem...
Strefa komfortu, która trzyma nas w jednym miejscu, gdy zostanie naruszona, daje nam wrażenie ze świat się wali. To wcale nie musi tak być, choć z początku nie widać światełka w tunelu. Trzeba być niezwykle silnym, by dostrzec ze wszystko co nas spotyka, jest dobre i czemuś służy. Tylko to nasze przywiązanie do starego...
Emil, możesz mi podać receptę na ten Twój luzik i branie życia takiego, jakim jest? Bardzo by mi się to teraz przydało :) W rewanżu mogę Cię zaprosić na obiad, bo nie wiem czy za 20 zł dasz radę przeżyć w tym kraju kilka dni ;) :lol:
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3360
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 609 razy
Otrzymał podziękowań: 764 razy

Re: Duchowość kontra życie

Postprzez Calcifer » 4 sie 2015, o 14:16

Spokooooojnie, mam zapasy ryżu i kaszy gryczanej więc dam radę :D Poza tym mam tu swoich ludzi, swoje prawilne mordeczki które mi z głodu nie dadzą umrzeć :D Już dziś dostałem ananasa i torbę pomarańczy :lol: Wege na 100% :D

Renia ja po prostu wiem, że nic złego mi się stać nie może bo skoro nawet śmierć mnie już nie przeraża to czym mam się przejmować? Zastanów się nad tym głębiej. Wyobraz sobie, że jesteś odporna na głód. Czy stresował by Cię wtedy brak pożywienia? Może trochę bo załóżmy, że lubisz jeść. Tak samo ja lubię żyć i pragnę żyć. Czym jest w perspektywie życia i śmierci, niezapłacony czynsz? :D A schodząc trochę bliżej Ziemi to zawsze jak np. moja mama się czymś martwi np. pieniędzmi to zdaje Jej podstawowe pytania. Pytam "Grażyna, masz 48 lat. Ile razy już się czymś martwiłaś a ile razy wydarzyło Ci się w życiu coś złego?" albo "Od pięciu lat narzekasz, że Ci topnieją oszczędności a od pięciu lat ciągle je masz". Albo "Wychowałaś trójkę dzieci w czasach postkomuny w małym, prowincjonalnym miasteczku, żyjąc z alkoholikiem bez pracy a martwisz się że zamiast mieć na koncie kwotę X masz Y?" Nawet przed chwilą miałem z mamą taką rozmowę. Tak samo pytam sam siebie. To co mi się może stać najgorszego w obecnej sytuacji to to, że będę musiał pożyczyć od mamy 1550 zł. W zasadzie to 775 zł bo w końcu mieszkam z bratem. Mam się martwić o 775 zł i tracić zdrowie? :) To taki banał ale w takich kryzysowych sytuacjach warto się zatrzymać. Rozejrzeć się dookoła na to co się ma i nawet spojrzeć za siebie ile już człowiek przeszedł takich kryzysowych sytuacji. Było ich kilka a przecież wszyscy nadal żyjemy i nic złego tak naprawdę nam się nie dzieje. Poza tym każdy człowiek jest inny i każda sytuacja jest inna. Może gdybym np. nie miał na czynsz i jedzenie a miałbym np. dziecko albo np. chorą matkę to bym inaczej do tego wszystkiego podchodził a jak jestem odpowiedzialny tylko za siebie to sobie mogę być lekkoduchem i się zbytnio nie przejmować.

No dobra... przyznam się jeszcze do czegoś. Jutro mi przychodzi paczka z zabawką ze zdjęcia poniżej i jako audiofil nie potrafię się nie cieszyć w takiej sytuacji :D
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Sekretna technika starożytnych o nazwie "Kame Ha Me Ha"

https://www.youtube.com/watch?v=JnQIe_Xqs5k
Avatar użytkownika
Calcifer
Inicjator forum
 
Posty: 2151
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 00:53
Lokalizacja: Wyspa Genialnego Żółwia.
Podziękował : 224 razy
Otrzymał podziękowań: 433 razy

Re: Duchowość kontra życie

Postprzez Renata » 4 sie 2015, o 18:12

To ja podejrzewam Emil, że posiadając taki sprzęt całkowicie zapomnisz o jedzeniu :lol:

A wracając do duchowości, to w Twoim wykonaniu wygląda ona jak prawdziwe codzienne życie. ... Chyba tylko ja nadałam jej zbyt wygórowane cechy mistycyzmu i stąd ta cała frustracja i zawód. Właściwie to chodzi jedynie o podejście do życia, o dystans do siebie i do wydarzających się rzeczy.
W stresujących sytuacjach warto zadawać sobie te wszystkie wyzwalające pytania, a nuż któreś z nich zaskoczy i trafi w czuły punkt ;)

Jednak tak patrząc teraz z perspektywy czasu stwierdzam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko ma głębszy sens. Jeszcze jak patrzę, jak codziennie Wszechświat daje mi do zrozumienia poprzez różne znaki, to jestem wręcz oszołomiona, jak inteligentne jest Życie. Chyba w tej jednej sferze jedynie doświadczam mistycyzmu i jestem za to bardzo wdzięczna. Nie wszystkie znaki umiem dobrze zinterpretować, ale niektóre są tak wyraźne i wręcz pisane dużymi literami, że nie mam co do nich żadnych wątpliwości :)

W sumie to świat wcale nie jest taki zły... Czasem mocniej da w kość, ale tylko dlatego by pomóc nam inaczej spojrzeć na różne sprawy...
Ale mam dziś refleksyjny nastrój ;) Może to na zmianę pogody? :D
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3360
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 609 razy
Otrzymał podziękowań: 764 razy

Re: Duchowość kontra życie

Postprzez Calcifer » 4 sie 2015, o 18:52

Tak, będę musiał się dyscyplinować :D

Wiesz Renia, myślę że im bardziej poznaje siebie i im bardziej poznaje to czym jest według mnie życie to tym trudniej mi to nazwać. Czasem dochodzę do wniosku, że to co jest taką absolutną prawdą wewnątrz nas, jest nienazywalne. Czym jest to duchowe przebudzenie? Czym jest oświecenie? To umiejętność obserwacji a obserwacja daje nam trzezwy ogląd na nasze emocje. Na tym polega samopoznanie. O to chodzi w tej belce w oku o której mówi Biblia. Jeśli wyciągniesz tą belkę, jeśli zaczniesz uważnie patrzeć na samą siebie i na swoje emocje powstałe w wyniku programów to wtedy będzie Ci łatwiej z większą wyrozumiałością spojrzeć na innych. Każde nasze zachowanie ma jakiś powód. Każdy z nas ma jakieś motywy przewodnie, każdy z nas czuje że jest tu pierwszy raz i dla każdego z nas życie jest wielką tajemnicą. Matrix tworzy iluzje zakotwiczenia, poznania życia a tak naprawdę odbywamy ciągłą podróż. To piękne. A z czego składa się życie? Ze zwykłych spraw. Tylko, że to my możemy nadać tym zwykłym sprawom sens. To my możemy uczynić nasze życie wyjątkowym. Szczęście nie pochodzi z zewnątrz - ile razy o tym słyszeliśmy? Ilu duchowych mistrzów nam o tym mówiło? To najciężej jest zrozumieć. Zrozumiałem to ostatnio po przeczytaniu książki "Odkryć życie na nowo". Naprawdę polecam Wam ten wykład. Ci którzy są gotowi naprawdę odkryją życie na nowo. Czytajcie tą książkę raz do roku aż do momentu w którym będziecie gotowi zrozumieć te banalne wręcz, oczywiste prawdy. Nasze umysły podpowiadają nam, że to nie może być takie proste. Żyć i się cieszyć? Samoobserwacja? Nie przywiązywanie się? To zbyt proste. Przecież psychologowie udowodnili, że... bla bla bla. Ludzie stali się psychologami by rozwiązywać problemy które sami stworzyli. Życie jest naprawdę proste ale to my jako ludzie je komplikujemy i dlatego też poszukujemy skomplikowanych rozwiązań na te nasze komplikacje.
Sekretna technika starożytnych o nazwie "Kame Ha Me Ha"

https://www.youtube.com/watch?v=JnQIe_Xqs5k
Avatar użytkownika
Calcifer
Inicjator forum
 
Posty: 2151
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 00:53
Lokalizacja: Wyspa Genialnego Żółwia.
Podziękował : 224 razy
Otrzymał podziękowań: 433 razy

Re: Duchowość kontra życie

Postprzez Kokos » 4 sie 2015, o 22:00

Happy napisał(a):
No dobra... przyznam się jeszcze do czegoś. Jutro mi przychodzi paczka z zabawką ze zdjęcia poniżej i jako audiofil nie potrafię się nie cieszyć w takiej sytuacji :D


Fiuuuuuuu ! :D Ale sprzęcior :D
Emilu ! Gratulacje 8-)


Jeśli chodzi o duchowość, to ostatnio o niej w ogóle nie myślę :D
Trudno mi teraz nawet podążyć za Waszymi rozważaniami :P
Zauważyłam, że mniej rozmyślam, mniej się zastanawiam. Dużo się ruszam. Daję się ponieść fali :D
Staram się czuć dobrze jak najczęściej :)
❤ ❤ ❤
Uwielbiam gdy mnóstwo pieniędzy jest w moim doświadczeniu!
Doświadczam wspaniałości życia!
Jestem wspaniałą istotą!
Idealny przepływ energii pieniędzy przez moje doświadczenie, to uwielbiam!
Energia bogactwa pulsuje w moim ciele!
Avatar użytkownika
Kokos
 
Posty: 2075
Dołączył(a): 21 cze 2014, o 11:30
Lokalizacja: [size=200][color=#FF0040] ❤ [/color][/size]
Podziękował : 561 razy
Otrzymał podziękowań: 394 razy

Re: Duchowość kontra życie

Postprzez Renata » 5 sie 2015, o 09:42

Happy napisał(a): Życie jest naprawdę proste ale to my jako ludzie je komplikujemy i dlatego też poszukujemy skomplikowanych rozwiązań na te nasze komplikacje.


Też często odnoszę podobne wrażenie :) Lecz nierzadko zdarza mi się odbierać życie jako bardzo skomplikowaną grę, w której reguły nie są do końca jasne, a ja jako pionek w tej grze próbuje znaleźć swoje miejsce. Może przez to, że życie nigdy nie jest przwidywalne? Chociaż od tej strony to mam coraz mniej wątpliwości. Jakoś tak wyszło, że mam zaufanie do Wszechświata i wiem, że wszystko co się wokół mnie dzieje, jest odbiciem moich myśli, pragnień, intencji serca.
Na tym polu wszystko pięknie się wyklarowało, a jedyne z czym mam problem, to poukładanie całej wiedzy przeze mnie przyswojonej w jedną całość. Czuję taki wielki rozgardiasz w sobie, a ze umysł lubi mieć wszystko poukładane i poszufladkowane, to dopóki się to nie stanie, będę w permanentnym stanie rozbicia wewnętrznego. Jeszcze dużo pytań mi się w głowie kłębi i normalne jest, że chciałabym znać na nie odpowiedzi. Nurtuje mnie np. zjawisko medytacji. Zazdroszczę tym, którzy mają dar zasiadania w kwiecie lotosu, odłączania się od świata zewnętrznego i czerpania radości ze stanu nie-myśli. Dlaczego jednym to wychodzi, a inni mają maja tym problem? O co tu chodzi? O wiek duszy? O stopień naszego rozwoju czy o ilość przebytych wcieleń? Bo jeśli tak, to jest to dla mnie smutna wiadomość gdyż nic nie mogę z tym zrobić :( A z drugiej strony - akceptuję ten stan rzeczy i próbuje dalej ;)

Chyba wezmę przykład z naszej Kokoski i zacznę mniej myśleć i zastanawiać się nad tym wszystkim :) Tylko że... nie potrafię :D Myśli same przychodzą ;) Tak nawiązując do myśli jeszcze, to zauważyłam u siebie dwa rodzaje myśli: pochodzące od zewnątrz ( czyli przestarzałe, powielane od początki mojego istnienia, zużyte, prawie nieprzydatne) i te pochodzące od wewnątrz (czyli inspirujące, świeże, intuicyjne, które warto wykorzystać :) ) Z tych drugich przychodzi rozpoznanie, zrozumienie, to one po części odsłaniają tajemnice życia, dlatego warto obserwować je i dać im wyraz w świecie fizycznym. Może kiedyś napisze coś więcej na ten temat, ale najpierw muszę to sobie sama poukładać ;)
Dobra, kończę ten wywód i idę się zrelaksować, póki pogoda sprzyja :) Miłego dnia wszystkim :)
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3360
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 609 razy
Otrzymał podziękowań: 764 razy

Re: Duchowość kontra życie

Postprzez Renata » 5 sie 2015, o 13:40

Podczas relaksu i fascynującej lektury trafiłam na coś, o czym pisałam w poprzednim poście, a mianowicie o myślach ( tych produktywnych :) ) Zaznaczam, że nie mam tu na myśli intuicji o której nieraz dyskutowaliśmy, choć poniekąd mają one z nią dużo wspólnego :)

Ach, jak ja kocham TO COŚ, co mi dostarcza odpowiedzi do moich pytań :)

"Czasami słyszymy w naszej głowie głos i zastanawiamy się, skąd pochodzi. Ten głos może dobiegać z innej rzeczywistości, gdzie istnieją byty bardzo podobne do naszego umysłu. Toltekowie nazywali te istoty sprzymierzeńcami. W Europie Afryce i Indiach nazywano je bogami.
Nasz umysł funkcjonuje również na poziomie bogów. On żyje także w owej rzeczywistości i może ją postrzegać. Umysł patrzy oczyma i odbiera najbliższą, namacalną rzeczywistość. Jednak umysł potrafi widzieć i odbierać bez oczu, chociaż rozum nie bardzo zdaje sobie z tego sprawę. Umysł żyje w więcej niż jednym wymiarze. Zdarzają się chwile, kiedy przychodzą nam do głowy myśli, które nie zrodziły się w naszym umyśle, ale są przez niego odbierane. Masz prawo wierzyć lub nie wierzyć tym głosom i prawo nie brać tego, co mówią, do siebie."
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3360
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 609 razy
Otrzymał podziękowań: 764 razy

Następna strona

Powrót do Rozwój duchowy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości