Przeznaczenie

medytacja, ezoteryka, nauki wschodu

Re: Przeznaczenie

Postprzez tawaret » 29 lis 2016, o 13:27

Zgadzam się z Wami, Lwiczka i renata17031. Mnie taką interpretację wyłożył kurs Silvy. Zresztą, to zdanie, które wypowiadamy w alfie "Niech to lub coś lepszego stanie się udziałem wszystkich z tym związanych", pokazuje, że istnieje najlepszy wariant w danej sytuacji, niekoniecznie ten, o którym my marzymy. Człowiek często nie wie, co jest dla niego najlepsze, nie mamy przecież pełnego wglądu w naszą Podświadomość, a to tam siedzą programy, które nami sterują, sterują również naszymi marzeniami. Często nasze marzenia mogą być nam wdrukowane przez rodzinę, znajomych, telewizję, nauczycieli, nie są ani nasze, ani dla nas dobre. I owszem, dzięki PP mogą się spełnić, ale my nie będziemy szczęśliwi. Ja tak miałam z wyborem liceum, gdzie moje marzenie zostało mi wdrukowane, spełniło się dzięki PP (którego używałam wtedy nie wiedząc, że to PP) i wylądowałam w koszmarnym miejscu, kompletnie nie dla mnie. Moje ciało natychmiast dawało mi znaki, żeby uciekać, ale ja tam tkwiłam, przemagałam się, zmuszałam, aż mi się całe zdrowie nie posypało i nie nabawiłam się mnóstwa negatywnych przekonań, które sabotowały mnie nawet jak już zmieniłam szkołę. Oczywiście, można powiedzieć, że mogłabym pracować nad przekonaniami i użyć PP, aby się tam dobrze poczuć, ale czy na pewno? I po co, skoro za 10% tej energii mogłam zmienić szkołę na taką, która jest DLA MNIE, gdzie bym się dobrze czuła bez wysiłku, gdzie mogłabym być sobą i jeszcze czerpać z tego korzyści? Jak ciało mówi Ci UCIEKAJ, to uciekaj! Naprawdę!

Kiedyś usłyszałam taki kawał:
-Dlaczego kobiety mają "te dni" raz w miesiącu? Po co? Po co ta cała męka i kłopot? Nie mogłybyśmy po prostu raz w miesiącu dostać smsa "Hej, tu Twoje kobiece części. Nie jesteśmy w ciąży. Do zobaczenia za miesiąc" i już? O ileż życie byłoby łatwiejsze!

Kawał jak kawał, ale idea jest ciekawa. Z tym, że my dostajemy takie smsy, ale od Wszechświata! To są znaki! A najbardziej oczywistymi znakami, najszybciej docierającymi, są sygnały z naszego ciała. Jak będąc w jakimś miejscu czy z jakąś osobą (albo tuż po tym czy przed tym) ciągle boli Cię głowa, plecy, brzuch, przeziębiasz się, przez co nie możesz fizycznie tam dotrzeć albo dzieją się jakieś dziwne rzeczy, żebyś naprawdę tam nie dotarła (typu popsuty samochód, ta druga osoba odwołuje, budzik nie zadzwonił) to pójdź po rozum do Wszechświata i sama zerwij znajomość, zmień pracę czy czego tam dotyczyły te znaki. Oszczędzisz sobie w ten sposób masy cierpienia. Naprawdę! Nie potrafię zliczyć ile razy mnie lub ludziom w moim otoczeniu coś takiego się przytrafiało, a upór w postaci "dam radę pomimo trudności" doprowadzał tylko do sytuacji, z których długo się trzeba było wyplątywać. Wszechświat ma zawsze rację!

W pewnym sensie te najlepsze rzeczy same do nas przychodzą. Tak przyszła do mnie Miłość mojego życia, tak przyszła do mnie najlepsza szkoła, idealna dla mnie w tamtym czasie. Jak za czymś łaziłam, pytałam, starałam się, to z pomocą PP czy bez doprowadzałam do realizacji, ale potem bardzo brutalnie przekonywałam się, że to nie dla mnie. Oczywiście, te dobre rzeczy wymagają od nas wyjścia ze strefy komfortu, bo przenoszą nas do lepszej wersji rzeczywistości, ale jakby porównać ilość energii potrzebnej do spełnienia TYCH marzeń nam pisanych, to byłoby to pewnie z 10% tego co musimy włożyć w te nam niepisane, które i tak się nie spełnią. Często ten wysiłek sprowadza się do powiedzenia 'TAK" i wykonania tego pierwszego kroku na czerwony, puchaty dywan od Wszechświata.

I dalej uważam, że przy tym człowiek ma OGROMNY wpływ na swoje życie. To przecież od niego zależy, co zrobi z tym sygnałami od Wszechświata. Poza tym tych wersji z "happy endem" może być sporo, tylko że po prostu nie jest to każda wersja z nieskończenie wielu potencjalnych. Wszechświat zawsze będzie dążył do tej najszybszej, najprostszej, najłatwiejszej dla nas.

Za ten post autor tawaret otrzymał podziękowania - 3
Lwiczka, Renata, TheMe
tawaret
 
Posty: 34
Dołączył(a): 20 wrz 2016, o 08:32
Podziękował : 61 razy
Otrzymał podziękowań: 33 razy

Re: Przeznaczenie

Postprzez Renata » 29 lis 2016, o 13:34

Kochane moje dziewuszki, ciesze sie, że nie uznałyście moich teorii za jakieś zwidy maniakalne :D :kiss Jak Was czytam, o czym piszecie, to utwierdzam sie w przekonaniu, że To był dobry trop. Możemy sobie tworzyć życie, jakie chcemy, ale jest w nas cos, co będzie za wszelka cenę dążyć do tego, by wyłonić sie z naszej prawdziwej natury. Fraza "mogę wszystko" nabiera w tym kontekście innego znaczenia. Byc może możemy wszystko, pytanie tylko, czy chcemy...?
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3360
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 608 razy
Otrzymał podziękowań: 764 razy

Re: Przeznaczenie

Postprzez TheMe » 29 lis 2016, o 13:50

Dziewczyny każda Wasza wypowiedz trafia w moje przekonania :sun uważam że możemy wszystko ale każdy ma swoją ścieżkę i tylko żyjąc w zgodzie nią rozkwitamy :kwiatek przeznaczenie i PP wg mnie wcale się nie kłóci wręcz może się uzupełniać bo gdy dajemy wolną rękę Wszechświatowi dostajemy najlepszy przeznaczony dla nas wariant <3
Wszystko jest możliwe, trzeba tylko wiedzieć o sposobach <3
Lewis Carroll – Alicja w Krainie Czarów

Za ten post autor TheMe otrzymał podziękowanie od
Renata
Avatar użytkownika
TheMe
 
Posty: 389
Dołączył(a): 24 cze 2016, o 10:09
Podziękował : 215 razy
Otrzymał podziękowań: 126 razy

Re: Przeznaczenie

Postprzez qetsiyah » 29 lis 2016, o 14:23

Taak, zgadzam się z tym w 100%! <3 Dlatego każdy jest inny, jeden będzie szczęśliwy spełniając się pisząc książkę a inny zostając fotografem. I to jest piękne. :sun
Avatar użytkownika
qetsiyah
 
Posty: 40
Dołączył(a): 13 paź 2016, o 18:15
Podziękował : 40 razy
Otrzymał podziękowań: 25 razy

Re: Przeznaczenie

Postprzez Lwiczka » 29 lis 2016, o 23:17

tawaret napisał(a): Często nasze marzenia mogą być nam wdrukowane przez rodzinę, znajomych, telewizję, nauczycieli, nie są ani nasze, ani dla nas dobre. I owszem, dzięki PP mogą się spełnić, ale my nie będziemy szczęśliwi. Ja tak miałam z wyborem liceum, gdzie moje marzenie zostało mi wdrukowane, spełniło się dzięki PP (którego używałam wtedy nie wiedząc, że to PP) i wylądowałam w koszmarnym miejscu, kompletnie nie dla mnie. Moje ciało natychmiast dawało mi znaki, żeby uciekać, ale ja tam tkwiłam, przemagałam się, zmuszałam, aż mi się całe zdrowie nie posypało i nie nabawiłam się mnóstwa negatywnych przekonań, które sabotowały mnie nawet jak już zmieniłam szkołę. Oczywiście, można powiedzieć, że mogłabym pracować nad przekonaniami i użyć PP, aby się tam dobrze poczuć, ale czy na pewno? I po co, skoro za 10% tej energii mogłam zmienić szkołę na taką, która jest DLA MNIE, gdzie bym się dobrze czuła bez wysiłku, gdzie mogłabym być sobą i jeszcze czerpać z tego korzyści? Jak ciało mówi Ci UCIEKAJ, to uciekaj! Naprawdę!


Dokładnie! Sama mam mnóstwo przykładów z własnej przeszłości, kiedyś coś mi się "zamarzyło", a gdy nadeszła realizacja, czułam niezadowolenie i lęk.

Dla przykładu. Kiedy kończyłam Liceum Plastyczne, miałam dziwne pragnienie, by zdawać na konserwację zabytków w Toruniu. Uznałam, że to znakomity zawód i ach, jak to na pewno przyjemnie sobie siedzieć na gzymsie kamienicy i sztukować ubytki w płaskorzeźbach :mrgreen: Nie muszę chyba dodawać, że jeszcze przed studiami tego typu praca (serio z przypadku) wpadła mi w ręce! Było to pewnej mroźnej zimy, a ja zatrudniłam się jako restaurator malarstwa ściennego w kościele neogotyckim....Rany Boskie! Jaka to była nudna, nużąca i dobijająca praca :D Tylko dwa miesiące tam wytrwałam, w dodatku frustrowało mnie, że odnawiam malarstwo mało wartościowe i tracę swój cenny czas, zamiast malować własne, lepsze rzeczy :mrgreen: Plus zamrażające palce zimno...Krótko mówiąc, dałam sobie od razu siana z konserwacją, a potem błogosławiłam Los, że tak szybko dał mi przedsmak tego zawodu.

I do tej pory, kiedy spotykam jakiegoś konserwatora, ogarnia mnie ogromne współczucie dla niego i wewnętrzne gratulacje dla samej siebie, że udało mi się z tego wymknąć. Oczywiście jest to krótkowzroczne, bo przecież znam paru ludzi, dla których renowacja zabytków jest spełnieniem marzeń i wewnętrznej misji. Ale w MOJEJ rzeczywistości jest to najmniej przyjemne zajęcie świata :mrgreen: A profesji miałam już całkiem sporo ;)

Inny świeżutki przykład: niedawno dostałam propozycję, by zająć się Silvą! Nie będę tutaj wchodzić może w szczegóły, zaznaczę jedynie, że dwa miesiące temu dałabym się pokroić za tego typu możliwość. Ponieważ oznacza to wejście zawodowe w bycie wykładowcą Silvy, poznanie środowiska, zrobienie z automatu dalszych leveli tej metody oraz wyszlifowanie umiejętności naprowadzania innych ludzi (zawsze czułam, że mam do tego serce i predyspozycje). I wiecie co? Jest to absolutnie nie dla mnie, nie na tym etapie :sun

Po prostu nie byłabym w tym szczera, ponieważ już dotarło do mnie, że techniki nie są istotne...Sama idę w kierunku prostoty <3 Owszem, robię Labo codziennie, ale jest to totalnie inny twór niż na początku. Co więcej, nie czuje potrzeby dalszego zgłębiania Silvy (aczkolwiek na SLS posłałabym każdego! :D ), moja ścieżka układa się inaczej, w sposób, którego bym nie wymyśliła jeszcze w sierpniu. Nawet nie traktuję owej silvowej propozycji jako Znaku, że tak, idź tam, bo Cie tam chcą. O nie, jestem doskonale świadoma, że ta propozycja przyszła jako manifestacja moich lipcowych fantazji na ten temat. A nawet idąc dalej: przejęłam marzenia Scarlett :D Cudze punkty widzenia! Scarlett wielokrotnie pisała na forum, że pragnie zrobić wszystkie szczeble Silvy, a potem wykładać. Pisała o tym z taką pasją, że przejęłam podświadomie jej cele i voila, mogę iść drogą Scarlett! Niezły ten Wszechświat, uważajcie, co czytacie :D

Nadal mam pragnienie pomagania i budowania świadomości w ludziach, ale nie kombinuję już kiedy i jak. Zresztą spokojnie uznaję, że nie mam jeszcze takiej mocy, ponieważ nie znam siebie do końca. Jak będzie czas, odpowiednia ścieżka sama się pojawi :sun

Za ten post autor Lwiczka otrzymał podziękowania - 3
Moon_Light, tawaret, TheMe
Avatar użytkownika
Lwiczka
 
Posty: 520
Dołączył(a): 27 cze 2016, o 22:42
Podziękował : 336 razy
Otrzymał podziękowań: 361 razy

Re: Przeznaczenie

Postprzez Renata » 30 lis 2016, o 17:08

A co pisze C.Sisson na ten temat? Jestem w trakcie czytania "Podróży w głąb siebie" gdzie akurat jest podjęta ta kwestia:
"Tak, to prawda, że sami tworzymy swoją rzeczywistość, a niektóre wydarzenia zostały przez nas zaplanowane jeszcze przed urodzeniem. Pamiętajmy jednak, że czasem nasze Prawdziwe Ja wybiera dla nas tak zwane negatywne doświadczenia, abyśmy mogli się z nich uczyć i dzięki nim wzrastać. Dlatego też nie bądźmy dla siebie zbyt surowi za tworzenie w swoim życiu pozornie ograniczających nas doświadczeń. Jeżeli się pojawią, potraktujmy je jako lekcję - niech posłużą nam to rozwoju."
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI

Za ten post autor Renata otrzymał podziękowania - 2
Born1975, Lwiczka
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3360
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 608 razy
Otrzymał podziękowań: 764 razy

Re: Przeznaczenie

Postprzez tawaret » 30 lis 2016, o 19:49

Dla mnie negatywne wydarzenia są po to, by sprowadzić nas na dobry tor. Taki elektroniczny pastuch na pastwisku zwanym Szczęściem :) Jak ktoś nie "skuma" za pierwszym razem, to pastuch go będzie raził coraz mocniej i mocniej aż człowiek się kompletnie załamie, przyzwyczai albo pójdzie po rozum do głowy i zostanie na pastwisku. A przenosząc to na życie dopóki nie odczujemy dyskomfortu np. w naszej pracy, to nie zaczniemy szukać innej albo nie pomyślimy o założeniu własnej firmy. Klucz do szczęścia to jak najszybciej rozszyfrowywać o co chodzi w tych naszych "błędach", wyciągnąć lekcje i iść tam, gdzie wskazują drogowskazy.

A wracając do tego co napisała Lwiczka równie niebezpiecznie może być współczucie komuś. Z perspektywy PP ściągamy na siebie dokładnie to samo, co doświadcza osoba, której współczujemy. Myślmy tylko o tych ludziach, którymi chcemy się stać. Usłyszałam niedawno coś mądrego "Najlepsze co możemy zrobić dla biednych, to nie być jednym z nich" i analogicznie przenoszę to do innych dziedzin życia. Serio, innym ludziom nic po naszym współczuciu, a nam to tylko może zaszkodzić.

Być wykładowcą Silvy, to by było coś! To jest moje marzenie, chociaż do zrealizowania za jakiś czas. Lwiczko, mogłabyś napisać, jak to wygląda? Może być priv.
tawaret
 
Posty: 34
Dołączył(a): 20 wrz 2016, o 08:32
Podziękował : 61 razy
Otrzymał podziękowań: 33 razy

Re: Przeznaczenie

Postprzez TheMe » 30 lis 2016, o 20:39

Lwiczka <3 <3 <3 zawsze gdy Cię czytam osiągam błogi spokój nie wiem jak to opisać jakbym czytała prawdę objawioną :haha: jestem pewna że jeżeli będzie taka Twoja ścieżka i chęć pomożesz wielu ludziom ;) zazdroszczę ''prosty'' ;)

Przeczytałam kiedyś że każdy z nas ma ''zapisane'' jaka wiedza jest nam potrzebna aby stać się arcydziełem swojej duszy czy jakkolwiek to nazwać i to w jaki sposób ją posiądziemy w dużej mierzę zależy od nas dlatego często ludzi znowu spotyka ta sama przykrość,doświadczenia bo wciąż nie odrobili lekcji....coś w tym jest.
Wszystko jest możliwe, trzeba tylko wiedzieć o sposobach <3
Lewis Carroll – Alicja w Krainie Czarów
Avatar użytkownika
TheMe
 
Posty: 389
Dołączył(a): 24 cze 2016, o 10:09
Podziękował : 215 razy
Otrzymał podziękowań: 126 razy

Re: Przeznaczenie

Postprzez Lwiczka » 30 lis 2016, o 22:01

tawaret napisał(a):Dla mnie negatywne wydarzenia są po to, by sprowadzić nas na dobry tor. Taki elektroniczny pastuch na pastwisku zwanym Szczęściem :) Jak ktoś nie "skuma" za pierwszym razem, to pastuch go będzie raził coraz mocniej i mocniej aż człowiek się kompletnie załamie, przyzwyczai albo pójdzie po rozum do głowy i zostanie na pastwisku. A przenosząc to na życie dopóki nie odczujemy dyskomfortu np. w naszej pracy, to nie zaczniemy szukać innej albo nie pomyślimy o założeniu własnej firmy. Klucz do szczęścia to jak najszybciej rozszyfrowywać o co chodzi w tych naszych "błędach", wyciągnąć lekcje i iść tam, gdzie wskazują drogowskazy.

A wracając do tego co napisała Lwiczka równie niebezpiecznie może być współczucie komuś. Z perspektywy PP ściągamy na siebie dokładnie to samo, co doświadcza osoba, której współczujemy. Myślmy tylko o tych ludziach, którymi chcemy się stać. Usłyszałam niedawno coś mądrego "Najlepsze co możemy zrobić dla biednych, to nie być jednym z nich" i analogicznie przenoszę to do innych dziedzin życia. Serio, innym ludziom nic po naszym współczuciu, a nam to tylko może zaszkodzić.

Być wykładowcą Silvy, to by było coś! To jest moje marzenie, chociaż do zrealizowania za jakiś czas. Lwiczko, mogłabyś napisać, jak to wygląda? Może być priv.



Bardzo podoba mi się porównanie do elektronicznego pastucha :D Haha, trafione idealnie! :D

Co do współczucia zasadniczo zgadzam się, ale głównym wyznacznikiem jest nasza wibracja, czyli jak my się czujemy z tym współczuciem. Vide ja i konserwatorzy zabytków, ja im współczuję "na wesoło" :mrgreen: Ciężko wytłumaczyć, co w tym dostrzegam pozytywnego, ponieważ mam specyficzne poczucie humoru. Na przykład śmieszy mnie, kiedy ucieknie mi pociąg lub wywalę się z kajakiem na środku rzeki. Śmieszne akcje to mój żywioł! Więc nawet ponuro drapiąc tamte malarstwo, w środku pękałam ze śmiechu, że Los zesłał tak nieodpowiednią dla mnie pracę :D

A uprawnienia wykladowcy Silvy, AC, Dwupunktu itp. robi się bardzo prosto :sun Machasz kolejne szczeble kursów, poznajesz środowisko danej szkoły i kiedy czujesz się gotowa, ogarniasz swoje grupy. Powyobrażaj sobie parę razy, jak wykładasz innym metodę Silvy, ręczę Ci, że też ktoś złoży Ci miłą propozycje :kwiatek Mnie nawet w technice Nasiona Przeznaczenia wyszło, że powinnam "prowadzić" innych. I tak się wczułam w swoją misje, że już wracając do domu, zrobiłam dwóm obcym osobom mini wykładzik o PP na ulicy. Ucieszyli się :D

Opowiadanie innym o PP to moja radość, chcę to kontynuować, ale nie jako Silvowiec tylko jako...hmmm, tu pojawia się X, bo właśnie nie wiem jako KTO :dance

Za ten post autor Lwiczka otrzymał podziękowanie od
tawaret
Avatar użytkownika
Lwiczka
 
Posty: 520
Dołączył(a): 27 cze 2016, o 22:42
Podziękował : 336 razy
Otrzymał podziękowań: 361 razy

Re: Przeznaczenie

Postprzez Lwiczka » 30 lis 2016, o 22:10

honey1012 napisał(a):Lwiczka <3 <3 <3 zawsze gdy Cię czytam osiągam błogi spokój nie wiem jak to opisać jakbym czytała prawdę objawioną :haha: jestem pewna że jeżeli będzie taka Twoja ścieżka i chęć pomożesz wielu ludziom ;) zazdroszczę ''prosty'' ;)

Przeczytałam kiedyś że każdy z nas ma ''zapisane'' jaka wiedza jest nam potrzebna aby stać się arcydziełem swojej duszy czy jakkolwiek to nazwać i to w jaki sposób ją posiądziemy w dużej mierzę zależy od nas dlatego często ludzi znowu spotyka ta sama przykrość,doświadczenia bo wciąż nie odrobili lekcji....coś w tym jest.


Dzięki Ci, Kochana, teraz widzę, jak wszystko jest wzgledne :mrgreen: Ja właśnie nie czytam siebie, bo zgrzytam potem zębami, że ulegam barokowym porównaniom i wychodzi tani Dostojewski :/ Ale cieszę się, że coś Ci świeci <3

Co do powracających przykrości i doświadczeń, no jasne! Tak to działa! Masz blokadę w podświadomości, więc póki jej nie oswoisz, będziesz non stop kreować podobny kaliber pecha. Jest to doskonale pomyślane przez Wszechświat tak, by samodzielnie odkrywać kolejne blokady i się z nimi rozprawiać :sun
Avatar użytkownika
Lwiczka
 
Posty: 520
Dołączył(a): 27 cze 2016, o 22:42
Podziękował : 336 razy
Otrzymał podziękowań: 361 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Rozwój duchowy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości