Osiemnaście złotych.

medytacja, ezoteryka, nauki wschodu

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Born1975 » 3 mar 2016, o 21:28

Pewien mężczyzna poszedł, jak co miesiąc, do fryzjera. Zaczęli rozmawiać o różnych sprawach. Ni z tego ni z owego, wywiązała się rozmowa o Bogu.

Fryzjer powiedział:
- Wie Pan, ja nie wierzę, że Bóg istnieje.
- Dlaczego Pan tak uważa? ? zapytał klient.
- Cóż, to bardzo proste. Wystarczy tylko wyjść na ulicę, żeby się przekonać, że Bóg nie istnieje. Gdyby Bóg istniał, myśli Pan, że istniałoby tyle osób chorych? Istniałyby opuszczone dzieci? Gdyby istniał Bóg, nie byłoby bólu, cierpienia... Po prostu nie mogę sobie wyobrazić Boga, który na to wszystko pozwala.

Klient pomyślał chwilę, chciał coś powiedzieć, ale zrezygnował. Nie chciał wywoływać niepotrzebnej dyskusji. Gdy fryzjer skończył, klient zapłacił i wyszedł. I w tym momencie zobaczył na ulicy człowieka, z długą, zaniedbaną brodą i włosami. Wyglądało na to, że już od dłuższego czasu jego włosy i broda nie widziały fryzjera. Był zaniedbany i brudny.

Wtedy klient wrócił i powiedział:
- Wie Pan co? Fryzjerzy nie istnieją!
- Bardzo śmieszne! Jak to nie istnieją? ? zapytał fryzjer. ? Ja jestem jednym z nich!
- Nie! ? odparł klient.
? Fryzjerzy nie istnieją, bo gdyby istnieli, nie byłoby ludzi z długimi włosami i brodą, jak ten człowiek na ulicy.
- A, nie, fryzjerzy istnieją, to tylko ludzie nas nie poszukują, z własnej woli.
- No właśnie ? powiedział klient. - Dokładnie tak. Bóg istnieje, to tylko ludzie go nie szukają, i robią to z własnej woli, dlatego jest tyle cierpienia i bólu na świecie.
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowania - 2
Blau, Renata
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2279
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 814 razy
Otrzymał podziękowań: 533 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Born1975 » 18 kwi 2016, o 12:16

Pewien podróżnik spotkał na pustynnej drodze ... Śmierć, która jechała na swoim czarnym koniu uzbrojona w kosę.
- Dokąd zmierzasz, Śmierć? - spytał się pielgrzym?
- Jadę do Samarkandy i mam zadanie zabrać ze sobą 1000 ludzi. Tam będzie epidemia, - odparła Śmierć
- Uważaj, bo jesteś kłamliwa. Skoro powiedziałaś że dostałaś zlecenie na 1000 osób, to ani jednej osoby więcej, - powiedział podróżnik.
- Ależ skąd,- powiedziała Śmierć, ja jestem zawsze dokładna. Za miesiąc się zobaczymy jak będę wracać, i sam zobaczysz...
Minął miesiąc... I znowu na pustynnej drodze, tym razem już wracając ze swojej podróży Pielgrzym znowu zobaczył jadącą na czarnym koniu Śmierć.
- Okłamałaś mnie! Właśnie dowiedziałem się że w Samarkandzie zmarło 50 000 osób! Miałaś zabrać tylko 1000! Jesteś podstępna i kłamliwa, tak jak myślałem!
- Nie masz racji, - odpowiedziała kostucha, ja zabrałam tylko tysiąc, reszta umarła ze Strachu....
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2279
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 814 razy
Otrzymał podziękowań: 533 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Born1975 » 22 kwi 2016, o 07:26

Pewnego dnia syn przyszedł do ojca i powiedział:
- Tato, poznałem wspaniałą dziewczynę. Chodzimy ze sobą już od kilku miesięcy, bardzo mi się podoba i chcę abyś ją poznał bo chcę się z nią ożenić.
- Ożenić? - zdziwił się ojciec? Czy jesteś pewien, że to TA JEDYNA?
- Tak, jestem pewien, - powiedział syn.
- To w takim razie spróbujmy ją ocenić, abyś był na 100% pewien, że nie popełniasz błędu.
- Ale... jak my to będziemy robić, tato?
- To bardzo proste. Weź długopis i kartkę, i zacznij punk po punkcie wymieniać powody, dlaczego uważasz że to jest odpowiednia osoba.
Syn napisał w pierwszym punkcie:
"1. Ania jest bardzo ładna "
- Postaw obok "0" punktów, powiedział ojciec.
Następnie syn napisał:
"2. Ania ma wspaniały charakter"
I znowu ojciec powiedział - postaw obok "0" punktów.
Potem w kolejnych punktach było: Szanuje rodziców, kocha dzieci, umie gotować, jest poukładana, dba o czystość w domu i wiele innych wspaniałych cech.
Obok każdej wymienionej cechy ojciec kazał postawić zero punktów.
Syn był załamany takim sposobem oceniania.
- Tato, dlaczego każesz mi stawiać "zero" obok tak wartościowych cech, które wymieniłem?
- Bo to wszystko jest za mało, aby ona mogla być twoją żoną, -spokojnie odpowiedział ojciec, chyba że o czymś zapomniałeś...
Syn zamyślił się przez dłuższą chwilę i nagle aż podskoczył:
- Tak, zapomniałem! Ania jest głęboko wierzącą osobą, i ma bardzo dobre relacje z Bogiem. Jest prawdziwą chrześcijanką.
- To teraz spisz po kolei te wszystkie "zera" i postaw z przodu jedynkę. Bo właśnie TA WARTOŚĆ nadaje prawdziwy sens wszystkim innym cechom, które wymieniłeś. Bo uroda jest ulotna, charakter może się zmienić pod wpływem okoliczności i środowiska, Kiedy w domu będą dzieci, to może tam zabraknąć porządku i tak po kolei jest z każdą z tych cech. Natomiast kiedy fundamentem relacji w rodzinie będzie Bóg, to właśnie On zadba o resztę i pomoże Wam zbudować szczęśliwe małżeństwo na długie lata...
Syn spojrzał na swojego tatę pełnymi wdzięczności oczami i powiedział:
- Masz rację, tato. Dzięki za życiową lekcję. Postawił "jedynkę" przed wszystkimi wypisanymi "zerami" i wyszło: 1000000000000000000000000000000000000000000000000000
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2279
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 814 razy
Otrzymał podziękowań: 533 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Born1975 » 6 cze 2016, o 00:10

Puenta jest genialna
W starożytnej Grecji Sokrates był szeroko znany ze swojej mądrości. Pewnego razu ten wielki filozof spotkał swojego znajomego, który biegł właśnie do niego by mu coś powiedzieć:
- Sokratesie czy ty wiesz, co właśnie usłyszałem o jednym z twoich studentów?
- Zaczekaj chwilę - przerwał mu Sokrates - zanim mi to powiesz chciałbym, byś przeszedł pewien test. Nazywa się testem "Potrójnego filtru"
- Potrójny filtr?
- Dokładnie - kontynuował Sokrates - Zanim powiesz coś o moim studencie, spróbujmy przefiltrować to, co chcesz moi powiedzieć.
- Pierwszy filtr to prawda. Czy upewniłeś się, że to co słyszałeś o moim studencie jest w 100% prawdziwe?
- No nie, właściwie to tylko to słyszałem...
- Dobrze, czyli właściwie nie wiesz czy to jest prawda czy fałsz...Przejdźmy do filtru drugiego, filtr dobroci. Czy to, co chcesz mi powiedzieć jest czymś dobrym?
- Raczej nie, właściwie to coś przeciwnego
- Czyli chcesz mi powiedzieć o nim cos złego, nie wiedząc nawet czy to jest prawda.
Mężczyzna potrząsnął ramionami z zawstydzeniem a Sokrates kontynuował:
- Nadal możesz pomyślnie zdać ten test, bo mamy trzeci filtr: użyteczności. Czy to co chcesz mi powiedzieć o moim studencie jest dla mnie użyteczne?
- Nie specjalnie.
- Zatem - podsumował Sokrates - jeżeli chcesz mi powiedzieć coś, o czym nie wiesz czy jest prawdziwe, ani dobre ani też użyteczne dla mnie... To po co mi to w ogóle mówić?
Mężczyzna poczuł porażkę i był zawstydzony.
To jest powód, dla którego Sokrates był uważany za najwybitniejszego filozofa i darzony takim wielkim szacunkiem.
To również wyjaśnia, dlaczego nigdy się nie dowiedział, że Platon posuwał jego żonę.
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowania - 3
Anka12, Karla, Renata
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2279
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 814 razy
Otrzymał podziękowań: 533 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Born1975 » 1 paź 2016, o 01:30

Pewna stara chińska kobieta miała dwa wielkie dzbany na wodę i nosiła je na drążkach powieszonych na ramionach. Jeden z dzbanów miał pęknięcie, natomiast drugi był bez wady i zawsze utrzymał pełną ilość wody. Po długiej drodze od rzeki do domu jeden z dzbanów był zawsze do połowy pusty. Trwało to dwa lata a stara kobieta przynosiła do domu tylko jeden dzban pełen wody.

Dobry dzban był oczywiście dumny ze swojej kondycji. Natomiast biedny pęknięty dzban za swoją wadę bardzo się wstydził i bardzo go to trapiło, że potrafił wykonać tylko połowę tego, do czego był przeznaczony.
W końcu powiedział do kobiety:
Bardzo się wstydzę za swoją usterkę, ponieważ jestem mało przydatny.
Stara kobieta tylko się uśmiechnęła – Nie zauważyłeś, że na twojej stronie drogi kwitną kwiaty a na drugiej stronie nie? Zasiałam na twojej stronie nasionka, ponieważ wiedziałam o twoim pęknięciu i w ten sposób za każdym razem, gdy wracamy do domu, podlewałeś je. Przez całe dwa lata mogłam zrywać te piękne kwiaty i przyozdabiać nimi stół. Gdybyś nie był takim, jaki jesteś to piękno by nie istniało i nie zdobiło naszego domu.
Każdy z nas ma swoje wady i słabości, ale to właśnie one czynią nasze życie interesującym i wartościowym. Powinniśmy każdego człowieka przyjmować takim, jakim jest i akceptować go w pełnej jego istocie, z jego „wadami” i „zaletami”. To są tylko nasze interpretacje, więc zamiast oceniać i potępiać nauczmy się kochać i akceptować… przyjmować wszystko takie, jakie jest.
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowania - 4
Karla, Lwiczka, MagdaLooney, TheMe
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2279
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 814 razy
Otrzymał podziękowań: 533 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Born1975 » 28 kwi 2017, o 19:18

Król oglądał występ wspaniałego magika. Tłum był urzeczony, tak jak Król. Na zakończenie publiczność zaryczała z zachwytu. A Król powiedział: – Ależ ten człowiek ma dar. Talent od Boga. Ale Mądry Doradca powiedział do Króla

– Mój Panie, geniusz jest wypracowany, a nie wrodzony. Umiejętności tego magika są wynikiem dyscypliny i ćwiczeń. Te uzdolnienia były rozwijane i doskonalone przez długi czas, z determinacją i dyscypliną. Król zmartwił się tą informacją.

Uwaga Doradcy zepsuła mu całą przyjemność z podziwiania sztuki magika.

– Ty ograniczona i żałosna świnio! Jak śmiesz krytykować prawdziwy geniusz. Jak już powiedziałem, albo się to ma, albo nie. A ty z całą pewnością tego nie masz.

Król zwrócił się do strażnika i powiedział – Wtrąćcie tego człowieka do najgłębszego lochu. I dodał na użytek Doradcy – Żebyś nie czuł się samotnie, dotrzyma ci towarzystwa para podobnych tobie. Dostaniesz dwa prosiaki jako towarzyszy w celi.

Od pierwszego dnia swojego uwięzienia, Mądry Doradca ćwiczył wbieganie po schodach od swojej celi do drzwi więzienia, trzymając prosiaka w każdej ręce. W miarę jak dni zmieniały się w tygodnie, tygodnie w miesiące, prosięta wyrosły na potężne dziki. A Mądry Doradca z każdym dniem zwiększał swoją siłę i wytrzymałość.

Pewnego dnia Król przypomniał sobie o Mądrym Doradcy i zainteresował się tym, jak uwięzienie go skruszyło. Kazał wezwać Doradcę.

Kiedy więzień się pojawił – mężczyzna o tężyźnie fizycznej, trzymający pod pachą po dziku, Król zakrzyknął – Jakiż dar ma ten człowiek. Prawdziwy dar od Boga!

Mądry doradca odpowiedział – Mój Panie, geniusz jest wypracowany, a nie wrodzony. Moje umiejętności są wynikiem dyscypliny i ćwiczeń. Te uzdolnienia były rozwijane i doskonalone przez długi czas, z determinacją i dyscypliną.
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowanie od
Renata
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2279
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 814 razy
Otrzymał podziękowań: 533 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Born1975 » 14 cze 2017, o 12:14

Pewnego razu sprzykrzyło się szóstoklasiście Waśce Pietrowowi dostawać ciągle dwóje. W szkole koszmar, w domu wymyślają, koledzy z klasy się śmieją… No ile można?!

Tylko taki problem: dwójki się sprzykrzyły, ale uczyć się nie chce. Co robić?

Następnego dnia po lekcjach podszedł Pietrow do prymusa Sidorowa i pyta:

– Słuchaj Wowka, poradź jak zostać prymusem, tylko tak aby się nie uczyć!

Sidorow zamyślił się.

– Wiesz, musisz wypić koktajl, – powiedział.

– I to wszystko?! – ożywił się Pietrow. – A jaki koktajl?

– Nazywa się „Jak zostać prymusem”. Mnie również na początku nie chciało się uczyć, ale potem babcia mi dała receptę na ten koktajl, wypiłem i jak widzisz dostaję same piątki!

– Świetnie – podziwiał Pietrow. – Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś?! Od dawna już bym był prymusem!

– Skład eliksiru jest złożony, – z westchnieniem wyjaśnił Sidorow. – Pewnie go nie zrozumiesz…

– Dobra, mów dalej, jakoś dam sobie radę!

– Trzeba wziąć ćwierć szklanki cukru, potem wlać tam trzecią część szklanki wody…

– A ćwierć i trzecia część – to ile? – przerwał Pietrow.

– Nie ma czasu na wyjaśnienia, – odpowiedział Sidorow. – zobacz w podręczniku do matematyki. Tak więc kiedy cukier rozpuści się, dodasz wysuszone i pokruszone liście każdej rośliny z rodziny krzyżowych…

– A jak odróżnię te krzyżowe od innych?

– Zerknij do podręcznika botaniki. Potem wszystko to rozmieszaj i w nowiu postaw na parapecie, żeby odstało tyle ile trzeba…

– A nów – to kiedy? Wtedy gdy księżyc okrągły? – spytał Pietrow.

– Zobacz w podręczniku do geografii.

– Dobrze… A dalej?

– Pić koktajl trzeba dokładnie w dniu kiedy miało miejsce jakieś wielkie wydarzenie.

– Jakie? – podniósł brwi Pietrow.

– No na przykład, urodziny jakiegoś wielkiego naukowca lub kiedy odbyła się jakaś bitwa… Na przykład bitwa na Kulikowym Polu… Wybierz to co najbliżej, szukaj po datach a się znajdzie i pij na zdrowie.

– Zrozumiałem, – podrapał się po głowie Pietrow. – Tylko jak poznam kiedy będą te najbardziej odpowiednie dni?..

– Spojrzysz w podręcznik do historii. Ale rzecz najważniejsza, – tu Sidorow podniósł w górę palec wskazujący, – zanim wypijesz musisz wypowiedzieć zaklęcie.

– Jakie? – Pietrow mimowolnie ściszył głos.

Sidorow zrobił straszne oczy i ze złośliwą satysfakcją wyjaśnił:

– Dziesięć imion wielkich naukowców z wyliczeniem ich odkryć i wynalazków!

– Skąd ja tych naukowców wezmę?! – z przerażeniem wymamrotał Pietrow.

– Musisz pogrzebać w różnych podręcznikach, – poradził Sidor. – A jeśli chcesz pożyczę ci swoją encyklopedię.

– Dziękuję, jesteś prawdziwym przyjacielem! – wypalił Pietrow i pobiegł do domu przygotować koktajl.

Po kilku tygodniach, po otrzymaniu swojej pierwszej „piątki” z historii, Pietrow podszedł do Sidorowa i z entuzjazmem zawołał:

– Słuchaj, koktajl działa! Daj receptę dla wszystkich dwójkowiczów, może również ktoś zechce zostać prymusem!
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowanie od
Ada
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2279
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 814 razy
Otrzymał podziękowań: 533 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Born1975 » 15 wrz 2017, o 18:21

"Ateista usiadł w samolocie obok małej dziewczynki, odwrócił się do niej i powiedział:
- Czy chciałabyś ze mną porozmawiać? Dzięki naszej rozmowie lot samolotem potrwa krócej. Zresztą dialog sprawia, że stajemy się bliżsi.

Mała dziewczynka, która właśnie zaczęła czytać książkę, odpowiedziała nieznajomemu,
- O czym chciałbyś porozmawiać?

- Och, nie wiem - odpowiedział ateista.
- Może o tym, dlaczego Bóg nie istnieje? Lub: Dlaczego nie ma nieba, czyśca lub piekła po śmierci? - uśmiechnął się z zadowoleniem.

- Dobrze - odpowiedziała mała dziewczynka
- To może być nawet interesujący temat - dodała - ale pozwolisz, że ja pierwsza zadam ci pytanie?
Ateista zadowolony pokiwał głową
- Koń, krowa, jeleń i wszyscy jedzą te same rzeczy czyli trawę. Ale jeleń wydala małe granulki, natomiast krowa robi płaską „Patty”, a koń produkuje kępy. Jak myślisz: Dlaczego tak jest?

Ateista, wyraźnie zaskoczony inteligencją małej dziewczynki, namyślił się chwilkę i odpowiedział:
- Hmmm, nie wiem... nie mam pojęcia.

Dziewczyna patrząc mu w oczy odpowiedziała:
- Czy naprawdę uważasz się za osobę kompetentną do dyskusji o Bogu, o niebie lub piekle? Czy naprawdę chcesz dyskutować o życiu po śmierci? Kiedy Ty nie potrafisz dyskutować nawet o gównie.

A potem mała dziewczynka wróciła do czytania książki…"
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2279
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 814 razy
Otrzymał podziękowań: 533 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Born1975 » 30 lis 2017, o 22:42

„- Czy ja umarłem? – zapytał człowiek.
-Tak. – skinął głową Kronikarz, nie odrywając oczu od wielkiej księgi. – Umarłeś. Niewątpliwie.
– Człowiek niepewnie przesunął się nieco do przodu. – I co teraz? Kronikarz spojrzał na człowieka i ponownie zajął się studiowaniem księgi.
– Teraz musisz iść tam, – powiedział, wskazując palcem niepozorne drzwi.
-Albo tam, – palec Kronikarza zwrócił się w stronę innych, identycznych, drzwi.
– A co tam jest? – zainteresował się człowiek.
– Piekło, – odpowiedział Kronikarz. – Albo raj.Zależnie od okoliczności.
Człowiek stał i patrzył raz na jedne drzwi, raz na drugie, nie mogąc się zdecydować.
– A ja dokąd mam iść?
– To ty sam nie wiesz? – Kronikarz uniósł brew.
– No… – zawahał się człowiek. – Nie wiem. Chyba tam, gdzie mnie skierujecie, zgodnie z moimi czynami…
– Uhm. – Kronikarz włożył do księgi zakładkę i po raz pierwszy dokładnie przyjrzał się człowiekowi.
– Czynami, powiadasz…
– No bo jak inaczej?
– Dobrze, – Kronikarz otworzył księgę na pierwszych stronach i zaczął czytać nagłos.
– Tu jest napisane, że w wieku dwunastu lat przeprowadziłeś staruszkę przez jezdnię. To prawda?
– Prawda, – potaknął człowiek.
– To dobry uczynek czy zły?
– Dobry!
– Zaraz sprawdzimy… – Kronikarz przerzucił stronę.
– Pięć minut później ta staruszka wpadła pod tramwaj na następnej ulicy. Gdybyś jej nie pomógł, to minęłaby się z tramwajem i żyła by jeszcze jakieś 10 lat. Więc?
Człowiek słuchał z przerażeniem.
– Albo tutaj, – Kronikarz otworzył księgę na kolejnej stronie, – w wieku dwudziestu trzech lat wraz z kolegami pobiliście kilku chłopaków.
– To oni zaczęli!
– Ja mam tu napisane co innego, – zaprotestował Kronikarz. – Tak czy inaczej, złamałeś siedemnastolatkowi dwa palce i nos. Za nic. To dobrze czy źle?
Człowiek milczał.
– W wyniku czego chłopak nie mógł już grać na skrzypcach, a zapowiadał się całkiem dobrze. Zniszczyłeś mu karierę.
– Niechcący… – wyszeptał człowiek.
– No jasne, – przytaknął Kronikarz.– Szczerze mówiąc, chłopak nienawidził tej gry na skrzypcach od dziecka. Po waszej bójce został zajął się sztukami walki, żeby umieć się bronić, a po latach został mistrzem świata. Kontynuujemy?
Człowiek skinął głową.
– Uwiodłeś dziewczynę. Zaszła z tobą w ciążę, a ty uciekłeś. To było dobre czy złe?
– Ale…
– Urodził się chłopczyk. Został chirurgiem i uratował życie setek ludzi. Dobrze czy źle?
– Chyba dobrze…
– Wśród uratowanych osób był zabójca-psychopata. Dobrze czy źle?
– Przecież…
– Ten zabójca wkrótce udusi kobietę, która mogła zostać matką wielkiego naukowca. Dobrze? Źle?
– Ja…
– Naukowiec, gdyby się urodził, skonstruowałby bombę, mogącą unicestwić połowę kontynentu. Źle? Czy dobrze?
– Ale ja przecież nie mogłem tego wiedzieć! – krzyknął człowiek.
– No jasne, – przytaknął Kronikarz. – Albo tutaj, strona 272, – nadepnąłeś na motylka!
– I co z tego?
Kronikarz w milczeniu przewrócił kilka kartek i pokazał człowiekowi zapisaną stronę. Człowiek przeczytał i włosy stanęły mu dęba na głowie.
– Co za koszmar… – wyszeptał.
– A gdybyś nie rozdeptał motylka, to byłoby tak, – Kronikarz wskazał kolejną stronę. Człowiek spojrzał i zamarł.
– Wygląda na to, że uratowałem świat?
– Tak. Cztery razy, – powiedział Kronikarz.
– Kiedy nadepnąłeś na motyla, kiedy popchnąłeś staruszka, kiedy zdradziłeś przyjaciela i kiedy ukradłeś babci portmonetkę. Za każdym razem zapobiegłeś katastrofie, ocaliłeś miliony ludzi.
– A… – człowiek zaczął się jąkać. – A do tej katastrofy to ja też się przyłożyłem…?
– Tak, ty, bez wątpienia. Dwa razy. Kiedy nakarmiłeś głodnego kociaka i kiedy uratowałeś tonącą kobietę. Pod człowiekiem ugięły się nogi.
– Nic nie rozumiem, – powiedział kompletnie zbity z tropu.– Wszystko, co zrobiłem w życiu… wszystko, z czego byłem dumny i czego się wstydziłem… wszystko odwrotnie, do góry nogami, na lewą stronę… nic nie jest tym, czym się wydaje…
– Dlatego właśnie nie możemy w żaden sposób sądzić cię według czynów, – powiedział Kronikarz. – Tylko według intencji… ale w tym zakresie sam sobie jesteś sędzią.
Kronikarz zamknął księgę i odstawił ją na regał, między inne księgi.
– Więc jak się zdecydujesz, dokąd iść, to wejdziesz w te drzwi, które wybierzesz. A ja muszę już iść, mam masę pracy.
Człowiek podniósł głowę i spojrzał na Kronikarza.
– Ale ja nie wiem które drzwi są do piekła, a które do raju.
– A to już zależy od tego, co sam wybierzesz. – odpowiedział Kronikarz”.
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowania - 3
MagdaLooney, Renata, soma
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2279
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 814 razy
Otrzymał podziękowań: 533 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Kmicic » 1 gru 2017, o 11:30

Okaleczony lis:

Pewien człowiek przechadzając się po lesie, zobaczył lisa który stracił nogi
i dziwił się jak on może żyć.
Wtem spostrzegł nadbiegającego tygrysa ze zdobyczą w zębach.
Gdy tygrys już się nasycił, zostawił resztę mięsa lisowi.

Następnego dnia Bóg znów nakarmił lisa za pośrednictwem tego samego tygrysa.
Człowiek począł się dziwić ogromnej dobroci Boga i rzekł do siebie: ''Ja też ułożę się w jakimś kącie ufając w pełni Panu, a On da mi co potrzeba.''
I tak zachowywał się przez wiele dni ale nie zdarzyło się nic i biedaczysko prawie stał na progu śmierci kiedy usłyszał głos mówiący doń: ''O Ty który jesteś na niewłaściwej drodze otwórz twe oczy na prawdę!
Idź za przykładem tygrysa, a przestań wreszcie naśladować biednego okaleczonego lisa!.''

:sun
Każdy powinien poznać Jego filozofię...

- http://www.jkrishnamurti.org <3

'''Czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które już dawno się otworzyły...''

Za ten post autor Kmicic otrzymał podziękowania - 3
Born1975, Renata, soma
Avatar użytkownika
Kmicic
 
Posty: 164
Dołączył(a): 1 kwi 2016, o 15:41
Podziękował : 42 razy
Otrzymał podziękowań: 35 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Rozwój duchowy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości