Osiemnaście złotych.

medytacja, ezoteryka, nauki wschodu

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Renata » 5 paź 2015, o 20:08

dream75 napisał(a):
renata17031 napisał(a):O jejku, ale przeżycie! Nie mniej ciekawe, niż po drugiej stronie ściany ;-)


Przeczytałaś całość? No to gratuluję wytrwałości :)


No ja myślę, że nie tylko ja :D Ciekawe spojrzenie na zmianę środowiska, na zgodę na to co nieuniknione...
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3360
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 609 razy
Otrzymał podziękowań: 764 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Born1975 » 5 paź 2015, o 20:14

Renia cieszy mnie, że ten tekst Ci się podoba. Z czasem w tym temacie będzie więcej ciekawych tekstów i mam nadzieję, że nie tylko ja będę je wstawiał.
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2279
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 814 razy
Otrzymał podziękowań: 533 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Born1975 » 13 paź 2015, o 18:40

Miko miał 10 lat i postanowił trenować judo,
mimo, że stracił lewą rękę w tragicznym
wypadku samochodowym.

Chłopiec rozpoczął treningi pod okiem starego Japońskiego
mistrza judo. Uczeń robił szybkie postępy i bardzo się przykładał,
więc trudno mu było zrozumieć dlaczego po trzech miesiącach
treningów jego mistrz nauczył go tylko jednego chwytu.

Chłopiec w końcu postanowił spytać:

„Sensei, czy nie powinienem uczyć się innych chwytów i ruchów?”

„To jest jedyny ruch jaki znasz, ale to jest również
jedyny ruch jaki będziesz potrzebował znać”
odpowiedział sensei.

Nie rozumiejąc za bardzo o co chodzi, jednak wierząc
w swojego mistrza, chłopiec kontynuował treningi.

Parę miesięcy później, sensei wziął swojego ucznia
na turniej. Zaskakując samego siebie, chłopak bez problemu
wygrał pierwsze dwa mecze.

Trzeci mecz okazał się o wiele trudniejszy, ale po jakimś
czasie jego przeciwnik zrobił się...

niecierpliwy i zaatakował!

Chłopak niezwykle sprawnie wykonał
swój wyćwiczony chwyt i wygrał mecz.

Wciąż zdziwiony swoimi wynikami, młody
adept judo awansował do finału.

Tym razem jego przeciwnik był większy, silniejszy
i bardziej doświadczony. Przez chwilę chłopiec
wydawał się nie mieć żadnych szans.

Obawiając się, że judoce może stać się krzywda,
sędzia poprosił o przerwę. Miał zamiar przerwać
spotkanie ale sensei interweniował.

„Nie,” naciskał sensei, „Pozwól mu kontynuować.”

Zaraz po tym jak mecz został wznowiony, przeciwnik
popełnił krytyczny błąd: opuścił swoją gardę.
W mgnieniu oka, chłopiec użył swojego chwytu
by go przygwoździć.

Chłopak wygrał mecz i cały turniej.
Zdobył mistrzostwo!

W drodze do domu, chłopiec i sensei omówili każdy
ruch w każdym meczu, w którym chłopak
brał udział. Judoka zdobył się na odwagę
aby zapytać o to co go męczyło.

„Sensei, jak to się stało, że wygrałem
cały turniej tylko jednym ruchem?”

„Wygrałeś z dwóch powodów,” - odpowiedział sensei.

„Po pierwsze opanowałeś do perfekcji jeden
z najtrudniejszych rzutów w całym judo.
Po drugie, jedyną obroną przed tym ruchem jest...
chwyt za lewą rękę”
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2279
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 814 razy
Otrzymał podziękowań: 533 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Born1975 » 14 paź 2015, o 08:29

Ryszard to facet którego uwielbiasz mieć dość. Zawsze jest w świetnym nastroju i zawsze ma coś pozytywnego do powiedzenia. Gdy ktoś pyta się go o samopoczucie, zwykle odpowiada, „Gdybym miał czuć się lepiej to pewnie oszalałbym ze szczęścia!”

Rysiu pracował jako manager restauracji i zawsze gdy zmieniał miejsce zatrudnienia, kelnerzy i obsługa restauracji rezygnowali z pracy i przenosili się razem z nim. Działo się tak dlatego gdyż Rysiu wspaniale oddziaływał na ludzi. Był naturalnym motywatorem. Jeśli jakiś pracownik miał słabszy dzień, Ryszard zawsze potrafił przekonać tą osobę do spojrzenia z pozytywnej strony na daną sytuację.

Widząc jego styl, przyjaciele zachodzili w głowę, jak on to robi, w końcu jeden z nich zapytał, „Zupełnie nie kapuję. Nie można być pozytywnie nastawiony przez cały czas. Jak ci się to udaje?”

Rysiu odpowiedział, „Każdego poranka budzę się i mówię sobie, Rysiu, masz dzisiaj do wyboru: możesz być w dobrym humorze lub w złym humorze. Wybieram bycie w dobrym humorze. Za każdym razem gdy coś złego się wydarzy, mogę wybrać bycie ofiarą lub mogę się czegoś nauczyć z tego co mi się przydarzyło. Wybieram naukę. Za każdym razem gdy ktoś przychodzi do mnie ponarzekać, mogę to zaakceptować lub znaleźć jakąś pozytywną stronę życia. Wybieram pozytywną stronę życia.

„ Jasne, tyle że to wcale nie jest takie proste,” zaprotestował kumpel Rysia. „To jest proste” odpowiedział Rysiu, „Życie kręci się wokół wyborów. Jeśli pozbędziesz się całej otoczki, to każda sytuacja jest wyborem. Wybierasz sposób w jaki zareagujesz na daną sytuację. Wybierasz sposób w jaki ludzie będą wpływali na twój nastrój. Wybierasz bycie w dobrym nastroju i w złym nastroju. Wszystko sprowadza się do tego, że od ciebie zależy sposób w jaki przeżywasz swoje życie.”

Przyjaciel Rysia dobrze przemyślał to co usłyszał i wkrótce założył swój własny biznes. Stracił kontakt z Rysiem, ale często przypominał sobie słowa dobrego kumpla dokonując wyborów w życiu zamiast jedynie reagować.

Parę lat później usłyszał, że Rysiu popełnił błąd którego w biznesie restauracyjnym nigdy nie można popełniać. Zostawił otwarte tylne drzwi restauracji, gdy z rana otwierał biznes.

Do budynku wdarło się trzech uzbrojonych rabusiów. Gdy Rysiu próbował otworzyć sejf, ze zdenerwowania pomylił kombinację cyfr. Napastnicy spanikowali i go postrzelili. Na szczęście szybko go odnaleziono i przewieziono na pogotowie. Po 18 godzinach operacji i tygodniach rehabilitacji Rysiu został zwolniony ze szpitala z fragmentami pocisków wciąż tkwiącymi w jego ciele.

Sześć miesięcy później znowu spotkał się ze starym przyjacielem. Gdy kumpel zapytał Rysia, jak się miewa, Rysiu po swojemu odpowiedział „Gdyby miało być lepiej to pewnie oszalałbym ze szczęścia, chcesz zobaczyć moje blizny?”

Przyjaciel odmówił, ale zadał mu pytanie o myśli jakie pojawiły się w jego głowie podczas napadu. „Pierwszą rzeczą o jakiej pomyślałem było to, że powinienem zamknąć te tylne drzwi,” odpowiedział Rysiu. „Potem gdy leżałem na podłodze, pamiętam, że miałem do wyboru, mogłem żyć lub mogłem umrzeć. Wybrałem życie.”

„Bałeś się? Straciłeś przytomność?” spytał przyjaciel. Rysiu kontynuował, „ratownicy byli wspaniali. Wciąż powtarzali mi, że wszystko będzie w porządku. Jednak gdy wtoczono moje łóżko na intensywną terapię zauważyłem wyraz twarzy chirurgów i pielęgniarek. W ich oczach byłem trupem. Wiedziałem, że muszę coś zrobić.

„Co takiego zrobiłeś” zapytał kumpel. „Była tam taka wielka pielęgniarka ciągle wykrzykująca pod moim adresem jakieś pytania”, kontynuował Rysiu. „Zapytała mnie czy jestem na coś uczulony. ‘Tak’ odpowiedziałem. Chirurdzy i pielęgniarki przerwali pracę, czekając na moją odpowiedź. Wciąłem głęboki wdech i wykrzyczałem:

„Na pociski!”

Gdy wszyscy zaczęli się śmiać powiedziałem im: „wybieram życie. Operujcie mnie tak jakbym był żywy a nie martwy”.
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowanie od
soma
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2279
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 814 razy
Otrzymał podziękowań: 533 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Renata » 14 paź 2015, o 09:17

Fajne...
Zastanawiam się tylko czy to sprawa wyboru czy wrodzony optymizm :?:
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3360
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 609 razy
Otrzymał podziękowań: 764 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Renata » 14 gru 2015, o 21:23

Po długim marszu przez pustynię, karawana postanowiła zatrzymać się i rozbić obóz na noc.
„Panie! Mamy problem.“ – mówią służący do właściciela karawany – „Mamy 9 lin i 9 kołków, ale wielbłądów jest 10. Co robić?”
„Spokojnie, mówi kupiec, przy dziesiątym wielbłądzie tylko udawajcie, że go przywiązujecie liną do kołka, a zobaczycie, że on nigdzie nie ucieknie.”
Służący poszli i zrobili co właściciel nakazał, a dziesiąty wielbłąd faktycznie ani się ruszył. Po przespanej nocy, w ferworze przygotowań do całodniowego marszu, służący znowu biegną do właściciela i krzyczą:
„Panie! Wszystkie wielbłądy przygotowane, ale ten dziesiąty nie chce się ruszyć. Co robić?”
„Spokojnie, tak jak wczoraj wieczorem udawaliście, że go przywiązujecie, tak dziś pójdźcie do niego i udawajcie, że go odwiązujecie.”
Zrobili co im poradził. Uwolnili wielbłąda z niewidocznej uwięzi, a on popatrzył, wstał, i ruszył.
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI

Za ten post autor Renata otrzymał podziękowanie od
soma
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3360
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 609 razy
Otrzymał podziękowań: 764 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Calcifer » 14 gru 2015, o 22:05

To z książki Anthonego de Mello o ile pamiętam :) Co ciekawe czytam właśnie książkę o nawykach i każdy z nas jest w pewnym sensie takim wielbłądem. Ale można to wypracować i zmienić nasze nawyki :)
Sekretna technika starożytnych o nazwie "Kame Ha Me Ha"

https://www.youtube.com/watch?v=JnQIe_Xqs5k
Avatar użytkownika
Calcifer
Inicjator forum
 
Posty: 2151
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 00:53
Lokalizacja: Wyspa Genialnego Żółwia.
Podziękował : 224 razy
Otrzymał podziękowań: 433 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Renata » 14 gru 2015, o 22:19

Nawyki, ograniczenia, przywiązanie - wszystko można wrzucić do jednego wora. Najgorsze jest to, że te iluzoryczne ograniczenia tworzymy my sami. Sami sobie robimy krzywdę wierząc w coś co nie istnieje, a co nasz umysł sobie ubzdurał. Nic nas nie wiąże, a mimo to mamy związane ręce... związane wyimaginowanym strachem, strachem przed porażką...
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3360
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 609 razy
Otrzymał podziękowań: 764 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Calcifer » 14 gru 2015, o 23:15

Polecam Ci przeczytać książkę "Siła nawyku" Charlesa Duhigga. Bardzo fajnie się to czyta. Książka oparta jest na naukowych przykładach działania nawyków ale i nie tylko. Przeczytałem z 40 stron i jest ciekawa historia kolesia, który pamiętał coś tylko na kilka minut i potrafił np. dwadzieścia razy na dzień się przedstawiać w szpitalu tym samym osobom. Koleś ten nie był w stanie zapamiętać rozkładu własnego mieszkania i jak go pytali jak dotrzeć do kuchni to nie wiedział jak odpowiedzieć, nie umiał tego narysować ani dotrzeć do kuchni. Ale jak mu powiedzieli by pokazał im co robi jak jest głodny to poszedł do kuchni i wyciągnął słoik z orzechami. Zaczęli go badać i okazało się, że mimo że cierpi na brak pamięci to jego mózg dalej działa nawykowo itp. Teraz przechodzę do rozdziału gdzie ma być opisane jak pracować z nawykami itp. :)
Sekretna technika starożytnych o nazwie "Kame Ha Me Ha"

https://www.youtube.com/watch?v=JnQIe_Xqs5k
Avatar użytkownika
Calcifer
Inicjator forum
 
Posty: 2151
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 00:53
Lokalizacja: Wyspa Genialnego Żółwia.
Podziękował : 224 razy
Otrzymał podziękowań: 433 razy

Re: Osiemnaście złotych.

Postprzez Born1975 » 7 lut 2016, o 17:47

W dawnych pre-historycznych czasach gdy po Ziemi chodziły dzikie zwierzęta gotowe zjeść wszystko co im wpadnie w oczy żyło sobie pewne plemię. Ale nastały ciężkie dni gdy u wejścia do jaskini przyczaił się tygrys szablo-zęby i nikt z plemienia nie mógł sobie z nim poradzić. Ludzie znaleźli się w pułapce. Plemię nie widziało pożywienia już od 10-ciu zachodów słońca. Moc opuszczała ciała wojowników a u wejścia do pieczary coraz głośniej rozbrzmiewał ryk i zgrzyt pazurów. Nagle jedna kobiet nie odróżniająca się zewnętrznie od innych wstała i podeszła do wodza.

"Jesteś silnym wojownikiem"- powiedziała. "Jesteś zwinnym myśliwym. Potrafisz szybko biegać. Twoja szybkość to nasz ratunek. Żaden tygrys nie da tobie rady bo jesteś nie tylko bystry ale i mądry. Z łatwością przechytrzysz tego kotka i zwycięstwo tak jak dawniej będzie twoje."

Słowa kobiety przypomniały mu jego dawne dni i jego głowa się uniosła. Podobało mu się słuchanie jej bo w wyniku tych słów jego moc powracała do jego mięśni wraz z jego godnością i własną dumą. Ona spojrzała mu w oczy i przeczytała w nich: "Nie przestawaj proszę! Mów jeszcze!" . Dlatego też kontynuowała:
"Jesteśmy dla ciebie ciężarem sławny wojowniku. Ty sam zabijesz go szybciej niż razem z tłumem kobiet, które musisz ochraniać. Wychodząc niezauważenie z pieczary staniesz się dla zwierza zaskoczeniem. On nie zdoła się podnieść gdy twoja włócznia przebije mu serce. Ja wiem, że dokładnie tak będzie! Ty go zabijesz a my go zjemy a potem przeniesiemy się w miejsce gdzie żaden zwierz nas nie dosięgnie. Poprowadzisz nas do raju - ja to wiem!"

Powiedziawszy to kobieta powróciła na swoje miejsce i usiadła zamykając oczy. Ona niczego nie oczekiwała od wodza- ona wierzyła, że ten silny mężczyzna ich uratuje i mimo, że wódz nie czynił żadnych ruchów nie martwiła się. Wódz zawsze sam podejmował decyzje.

Nastało południe 11-go dnia. Upał wszystkich zmorzył i kobieta zasnęła tak zresztą jak i pozostali. Obudziły ją krzyki. Wszyscy w podnieceniu krzyczeli i skakali i nie od razu zrozumiała, że wódz zwyciężył! Gdy wszyscy spali znużeni piekielnym upałem- w tym i ogromny tygrys szablo-zęby, wódz wymknął się z pieczary i zepchnął kamień na zwierza. Gdy ten podnosił się ogłuszony wódz skoczył na niego i wraził swoją włócznię w jego serce. Zwycięstwo było tak łatwe, że wódz nie mógł do końca uwierzyć w swój sukces. Wódz zrozumiał jak bardzo jest mądra kobieta wierząca w jego zwycięstwo i zapragnął do niej podejść.

"Zabiłeś zwierza wodzu- uratowałeś nas. Jesteś wielkim wojownikiem! Zawsze będę pamiętać to twoje dokonanie. Bardzo cie proszę wodzu- wyprowadź nas stąd w miejsce gdzie będziemy bezpieczni".

"Dobrze kobieto. Oczywiście, że was poprowadzę." A pomyślał sobie: "Ta kobieta jest moim szczęśliwym talizmanem. Chcę słyszeć codziennie jej słowa pełne wiary we mnie. Dopóki ona wierzy we mnie ja zawsze będę przychodził do niej po jej wiarę!"

A kobieta pomyślała sobie: "On potrzebuje mnie nawet więcej niż ja jego! Będę dawać mu natchnienie do czynów. Ja w niego wierzę a on staje się silniejszy!"

Po kilku latach śpiewała swojej córce taką kołysankę. W tłumaczeniu na nasz język sens był mniej więcej taki:

"Gdy dorośniesz- wybierz sobie mężczyznę i wierz w niego całym swoim sercem. Za każdym razem mów mu to co chcesz aby dla ciebie uczynił- i on to na pewno zrobi. Jesteś mu potrzebna ze swoją mocą wiary tak jak Słońcu potrzebne są planety wokół, jak wszystkim żyjącym potrzebne jest powietrze. Jesteś mu potrzebna aby mógł stać się bohaterem. Jesteś mu potrzebna bo bez twojej wiary on nie dożyje do jutra. Wierz w niego i niech twoja wiara każdego dnia dochodzi do niego poprzez twoje słowa. Jeśli rozmawiasz z mężczyzną- niech słowa będą pełne wiary. Jeśli milczysz niech milczenie także będzie pełne wiary w niego."
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowanie od
Renata
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2279
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 814 razy
Otrzymał podziękowań: 533 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Rozwój duchowy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości