Zjawisko zwane także ODPUSZCZENIEM

medytacja, ezoteryka, nauki wschodu

Re: Zjawisko zwane także ODPUSZCZENIEM

Postprzez Calcifer » 31 sie 2014, o 22:28

Przepraszam za OFF TOP ale musiałem :D To jest moja drużyna :D

Sekretna technika starożytnych o nazwie "Kame Ha Me Ha"

https://www.youtube.com/watch?v=JnQIe_Xqs5k
Avatar użytkownika
Calcifer
 
Posty: 1796
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 01:53
Lokalizacja: Wyspa Genialnego Żółwia.
Podziękował : 224 razy
Otrzymał podziękowań: 440 razy

Re: Zjawisko zwane także ODPUSZCZENIEM

Postprzez Renata » 1 wrz 2014, o 07:28

dariaanna napisał(a):Przeczytałam gdzieś takie zdanie, że bezpiecznym jest się tylko w grobie, wobec tego i tak nie pozostaje nic innego jak po prostu czasami zaryzykować, opuścić sferę komfortu, która i tak jest złudna :D.


No właśnie! Co takiego mamy do stracenia, że bronimy się przed życiem? Czy to nie czasem ego nas blokuje, nie pozwala na pełen rozwój, na życie w całej okazałosci?
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3091
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 640 razy
Otrzymał podziękowań: 819 razy

Re: Zjawisko zwane także ODPUSZCZENIEM

Postprzez Renata » 1 wrz 2014, o 08:09

Happy napisał(a):Jako ciekawostkę to powiem Wam, że ostatnio otrzymałem propozycje startowania w wyborach samorządowych z ramienia Kongresu Nowej Prawicy :D

To może być ciekawe doświadczenie życiowe :)
Będziesz startował?
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3091
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 640 razy
Otrzymał podziękowań: 819 razy

Re: Zjawisko zwane także ODPUSZCZENIEM

Postprzez Calcifer » 1 wrz 2014, o 09:28

Zastanawiam się nad tym, ale chyba póki co podziałam sobie w "cieniu" :) Mam już trzy projekty które robię na raz, gdyby jeszcze doszedł czwarty to by mogło mi zabraknąć czasu a jak człowiek chce być dobry we wszystkim to jest dobry w niczym :)
Sekretna technika starożytnych o nazwie "Kame Ha Me Ha"

https://www.youtube.com/watch?v=JnQIe_Xqs5k
Avatar użytkownika
Calcifer
 
Posty: 1796
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 01:53
Lokalizacja: Wyspa Genialnego Żółwia.
Podziękował : 224 razy
Otrzymał podziękowań: 440 razy

Re: Zjawisko zwane także ODPUSZCZENIEM

Postprzez Serenity » 1 wrz 2014, o 14:20

renata17031 napisał(a):
dariaanna napisał(a):Przeczytałam gdzieś takie zdanie, że bezpiecznym jest się tylko w grobie, wobec tego i tak nie pozostaje nic innego jak po prostu czasami zaryzykować, opuścić sferę komfortu, która i tak jest złudna :D.


No właśnie! Co takiego mamy do stracenia, że bronimy się przed życiem? Czy to nie czasem ego nas blokuje, nie pozwala na pełen rozwój, na życie w całej okazałosci?


Ja zawsze byłam "odważna" - robiłam rzeczy (a właściwie pakowałam się w rzeczy :shock: ), których nie mieli odwagi robić inni, jak mi się wydawało, bardziej do tego odpowiedni. Było dobrze, było gorzej, a przynajmniej zawsze "jakoś było". :) W sumie to niczego nie żałuję.
Myślę, że życie jednak polega na tym żeby przeżyć :) - przeżyć je najmocniej jak się da! W końcu po to tu jesteśmy.
Ale oczywiście zgadzam się z panem Korwinem, że życie nie polega na tym żeby przeżyć w sensie tego, żeby dostać jakiś kokon w którym jest się owiniętym od urodzenia do śmierci.
Kiedy przeczyta się relacje ludzi, którzy doświadczyli stanu spotkania z tą "wyższą jaźnią" to bardzo często przewija się motyw jednego przesłania, mianowicie tego, że tu na ziemi ZAWSZE jesteśmy bezpieczni, że NIE MA się czego bać. Ale ten rodzaj bezpieczeństwa nie odgradza nas od doświadczania.

Mimo tego nie jestem wolna od strachu, często dopada mnie w najmniej do tego uzasadnionych momentach. Wstaję np. rano i czuję się jakby sparaliżowana ze strachu, praktycznie mnie dusi. Ale kiedy staję w miejscu w którym muszę już podjąć decyzję, to ogarnia mnie zwykle spokój, wręcz ulga - bez względu na co się zdecyduję. Nasza odpowiedzialność zawsze działa - za decyzję i tak samo za jej brak.

W ogóle to myślę, że dużo łatwiej jest podejmować ogromne decyzje - w jednej chwili, nawet te które wywracają nasze życie całkowicie do góry, niż te małe, które są powtarzalne - w sensie "ech, to może poczekać, może jutro".
Związki niszczą zwykle nie dramatyczne zdarzenia, wobec których ludzie się mobilizują, ale drobne złośliwości, powtarzane głupoty, które tworzą z pozoru niewidoczną lawinę.
Tak samo jest z tą odwagą - to nie to, że nie wykazaliśmy się odwagą jakimś ważnym punkcie, najbardziej zaważy na naszym życiu, ale to że woleliśmy strefę komfortu/bezpieczeństwa w tysiącu drobnych sprawek w codziennym życiu.
Bo życie to nie są same bungee jumping :lol:

Ps. Happy - gdybym mogła, to bym na Ciebie zagłosowała :D
Avatar użytkownika
Serenity
 
Posty: 132
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 01:56
Podziękował : 31 razy
Otrzymał podziękowań: 28 razy

Re: Zjawisko zwane także ODPUSZCZENIEM

Postprzez Serenity » 8 wrz 2014, o 13:47

Chciałabym wreszcie wrócić do tematu tego wątku który rozpoczęłam i jakoś wyrazić to co czuję, i co uważam za bardzo ważną kwestię.
Mam wrażenie, że nie potrafię tak dobrze opisywać swoich myśli, jak inni uczestnicy tego forum, poza tym fakt, że tak dużo wątków związanych z tym tematem kłębi mi się w głowie… wybaczcie i poprawcie, jeśli zabraknie mi spójności.

Jak tak przyglądałam się dziesiątkom technik, które ludzie stworzyli po to żeby realizować swoje marzenia, to ODPUSZCZENIE jest w zasadzie (moim zdaniem) niezbędnym elementem każdej z nich.
Wiele razy czytałam, że to polega głównie na tym, żeby „przestać myśleć o problemie”, „zająć się zwyczajnym życiem” itp.
A marzenia zrealizują się lub nie. Przeważnie – jak wskazuje praktyka większości ludzi, którzy piszą - nie.
No więc, albo odpuszczenie nie jest ważne, albo nie jest pojęciem zrozumianym we właściwy sposób.

Tutaj chciałabym zaznaczyć jedną istotną rzecz – nie piszę tutaj o tym, co ogólnie można nazwać filozofią życia, sposobem na beztroskie życie, gdzie odpuszczenie może polegać oczywiście na tym, żeby np. nie przejmować się głupotami.

Odpuszczenie o jakim tutaj piszę dotyczy realizacji marzeń – działań jakie podejmujemy w sferze – nazwijmy to: mentalnej. O specyficznym składniku, dotyczącym konkretnych działań, hmm… „duchowych”.
Z tego też względu uważam za pomyłkę utożsamianie pojęcia odpuszczenia z tym, co jest w sumie oczywiste w codziennym życiu (a co też nie jest oczywiście bez znaczenia).

Niedawno przeczytałam tekst jednej osoby która stwierdziła, coś takiego, że przecież nie może sobie nic zarzucić, napracowała się ciężko z tymi różnymi technikami przez 2 lata i wie już, że to wszystko jest bajka, bo efektów nie ma żadnych.
Współczuję… ale mogłabym się chyba założyć, że odpuszczenia nie było żadnego – a przynajmniej nie takiego, o które tu chodzi.

O jakie odpuszczenie więc chodzi?

Ja nie potrafię dać Wam prostej definicji. Nie wiem nawet do końca jak to opisać, więc postanowiłam pokazać Wam to na przykładzie dwóch relacji z różnych technik, całkowicie od siebie różnych, ale jestem przekonana, że dotyczy to praktycznie każdej techniki jaką wymyślili ludzie, tylko w wielu z nich w ogóle nie podejmuje się tego tematu, zamiast tego wsadzając nam do paszczy słodki cukierek „a teraz przestań się na tym (problemie) skupiać i ciesz się życiem”

1. To jest tekst z wywiadu z osobą, która jest profesjonalistą (trenerem?)w metodzie dwupunktu:
Pracowaliśmy nad tym i pamiętam, że jakaś bariera, coś powodowało, że ona nie mogła się otworzyć, nie była w stanie dopuścić do siebie… coś ją blokowało. I w którymś momencie (…) poczułem bardzo wyraźnie, jak nastąpił ten akt uwolnienia. Najprawdopodobniej … nazwałbym to wręcz jako zmęczenie materiału. Ona już tak była przemęczona… z jednej strony chciała, z drugiej strony nie mogła się od tego uwolnić i tak już się zmęczyła na tych zajęciach, że się całkowicie poddała. I to poddanie pozwoliło przepłynąć (ja to czuję w tej chwili) niesamowitej energii.”

2. To są zdania z portalu o Ajahuasce – relacje osób, które stosowały tę „technikę” i komentarze osób które nazwijmy trenerami w tej metodzie:
Słowa osoby która była uczestnikiem i spędziła pierwszy dzień tego rytuału całkowicie bezefektywnie:
„Byłem zawiedziony i zły; długa podróż, wyrzeczenia (a byłem akurat kompletnie spłukany)!
Tak baaardzo pragnąłem się otworzyć.(…)
Wyobrażałem sobie sceny, kiedy byłem dzieckiem i silnie odczuwałem MIŁOŚĆ - do koleżanki, która lubiła robić mi porządki w piórniku. Tym samym stworzyłem kanał dostępu...(…)
Po kilku minutach dalszej walki UDAŁO SIĘ!”

Z komentarza osoby prowadzącej „ Kłopoty z otworzeniem się miewają czasem ludzie z silną przewagą umysłu nad duszą. Ci, którzy zbyt dużą wagę przypisują rozumowi, używają tylko jednej półkuli mózgu i akceptują wyłącznie to, co racjonalne.”

Te przykłady są z działań podejmowanych w grupach, kiedy osoby przystępujące do jakiejś techniki mają wsparcie w postaci „nauczycieli/opiekunów/trenerów”, a mimo to, mają problemy z odpuszczeniem – wpuszczeniem tego „czegoś” do swojej rzeczywistości.

Czy zauważyliście, że tym osobom, które tak ciężko pragnęły przetransformować jakiś swój problem, nikt nie kazał iść do domu i cieszyć się życiem? Żeby ta metoda w ogóle mogła zadziałać, odpuszczenie – które raczej nazywa się tu otwarciem, poddaniem się, uwolnieniem, wpuszczeniem czy dopuszczeniem , musiało nastąpić w trakcie tej techniki a nie gdzieś poza nią!

Nikt im też nie kazał spędzić najbliższych miesięcy na pozbywaniu się swoich „ukrytych” przekonań i innych tego typu rzeczy i przyjść jak się już oczyszczą.

Czy w ogóle można się oczyścić z „przewagi umysłu nad duszą”?

A teraz MY – w swoich domach, zatopieni w wizualizacjach, pozytywnych afirmacjach, modlitwach, szklankach z wodą i wszystkich innych, przeróżnych technikach/cudach – „odpuszczamy” bo co? Bo wypełniliśmy instrukcję programową danej techniki? Czym? – umysłem!?

Tego zjawiska nie da się ogarnąć tylko racjonalnym umysłem, potrzebny jest język „duszy”, serca i… ciała, mózgu i właśnie w tym zrozumiałym dla wszystkich elementów NAS języku wyraża się ZGODĘ na każdą intencję.

Moim zdaniem KAŻDA metoda działa i ŻADNA nie działa bez tego „odpuszczenia”, które następuje w trakcie działania.
W tych „technikach”, z których zamieściłam jest pewien schemat postępowania – bardzo widoczny np. w metodzie dwupunktu:
Najpierw wyraża się intencję (pragnienie, marzenie, „problem” do transformacji) bezpośrednio później należy „przejść” odpuszczenie ( ZGODĘ!), a trzecim elementem jest jakieś działanie (właściwe dla danej techniki).

Myślę, że są osoby, które ten trzeci element mogą już nawet sobie darować – im nie są potrzebne żadne techniki, bo ten rodzaj „odpuszczania/wpuszczania” mają tak opanowany, że reszta przedstawienia nie jest im już do niczego potrzebna. Albo urodzili się już z takim darem albo w jakiś sposób się go nauczyły.
Ja się ciągle uczę, chociaż przynajmniej kilka razy mi się już udało!
I najbardziej wariackie marzenia naprawdę się spełniają.

Dziękuję Wszystkim, którzy poświęcili się, żeby przeczytać ten mój wywód do końca (chociaż starałam się streszczać :) ) – mam nadzieję, że nie straciliście czasu i zrozumieliście o co mi chodzi (nie zagmatwałam się).
Tym się chciałam z Wami podzielić, bo uważam, że to jest bardzo ważny i bardzo marginalizowany element „przyciągania”.

Jeżeli Kogoś tym tematem zainteresowałam, to chętnie podyskutuję i wysłucham opinii – bo, mimo, że mój wywód długi – to wcale nie wyczerpujący tematu :)
Avatar użytkownika
Serenity
 
Posty: 132
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 01:56
Podziękował : 31 razy
Otrzymał podziękowań: 28 razy

Re: Zjawisko zwane także ODPUSZCZENIEM

Postprzez Renata » 8 wrz 2014, o 14:27

Serenity napisał(a):1. To jest tekst z wywiadu z osobą, która jest profesjonalistą (trenerem?)w metodzie dwupunktu:
Pracowaliśmy nad tym i pamiętam, że jakaś bariera, coś powodowało, że ona nie mogła się otworzyć, nie była w stanie dopuścić do siebie… coś ją blokowało. I w którymś momencie (…) poczułem bardzo wyraźnie, jak nastąpił ten akt uwolnienia. Najprawdopodobniej … nazwałbym to wręcz jako zmęczenie materiału. Ona już tak była przemęczona… z jednej strony chciała, z drugiej strony nie mogła się od tego uwolnić i tak już się zmęczyła na tych zajęciach, że się całkowicie poddała. I to poddanie pozwoliło przepłynąć (ja to czuję w tej chwili) niesamowitej energii.”


Ten komentarz to moim zdaniem najbardziej trafne oddanie sensu odpuszczenia.
Chciałabym zauważyć, że tu w tym przypadku odpuszczenie zależy od nas, od naszego stanu ducha, ale ono następuje nie wtedy, kiedy my tego chcemy. Ono następuje samoistnie, i tak naprawdę jedyny nasz wpływ to dotrzeć swoimi emocjami, swoim działaniem psychicznym do pewnego miejsca, do GRANICY, gdzie to COŚ zaczyna żyć swoim życiem, bez naszego udziału, a jednak poprzez nas :)
To, że próbujemy odpuszczać świadomie, to wg mnie nie jest prawdziwe... Bo jest kontrolowane przez umysł. A autentyczne odpuszczenie musi być ponad umysłem, musi wypłynąć z innego miejsca, z serca.
To stąd tyle nieudanych przyciągnięć :(
Za dużo analiz, za mało prawdziwego serca wkładane w nasze marzenia.
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3091
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 640 razy
Otrzymał podziękowań: 819 razy

Re: Zjawisko zwane także ODPUSZCZENIEM

Postprzez dariaanna » 8 wrz 2014, o 16:07

Odpuszczenie w moim odczuciu jest po to, żeby zniwelować nadmierny potencjał i doprowadzić, wrócić, do równowagi. Musi się wytworzyć w psychice przestrzeń, tak bym to nazwała. To odpuszczenie nie jest równoznaczne z tym, że autentycznie się odpuszcza, wręcz moim zdaniem, to jest w wielu przypadkach problem, bo przecież kiedy Ci na czymś zależy, to nie możesz potem udawać, że to przestało być ważne, czasami trzeba o tą rzecz walczyć.

Nie wiem czy to jest zrozumiałe co napisałam, bo po 2 tyg. nocek trochę ociężale myślę :P.
Avatar użytkownika
dariaanna
 
Posty: 1191
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:16
Podziękował : 113 razy
Otrzymał podziękowań: 146 razy

Re: Zjawisko zwane także ODPUSZCZENIEM

Postprzez Serenity » 8 wrz 2014, o 20:54

renata17031 napisał(a):Chciałabym zauważyć, że tu w tym przypadku odpuszczenie zależy od nas, od naszego stanu ducha, ale ono następuje nie wtedy, kiedy my tego chcemy. Ono następuje samoistnie, i tak naprawdę jedyny nasz wpływ to dotrzeć swoimi emocjami, swoim działaniem psychicznym do pewnego miejsca, do GRANICY, gdzie to COŚ zaczyna żyć swoim życiem, bez naszego udziału, a jednak poprzez nas :)
To, że próbujemy odpuszczać świadomie, to wg mnie nie jest prawdziwe... Bo jest kontrolowane przez umysł. A autentyczne odpuszczenie musi być ponad umysłem, musi wypłynąć z innego miejsca, z serca.
To stąd tyle nieudanych przyciągnięć :(
Za dużo analiz, za mało prawdziwego serca wkładane w nasze marzenia.


Renatko, tak jest! :)
Tylko dlaczego wstawiłaś smutną buzię po stwierdzeniu "To stąd tyle nieudanych przyciągnięć"? :lol:
Uświadomienie sobie tego prostego faktu to jest CU-DO-WNE :) To krok ku zmianie!


dariaanna napisał(a):Odpuszczenie w moim odczuciu jest po to, żeby zniwelować nadmierny potencjał i doprowadzić, wrócić, do równowagi. Musi się wytworzyć w psychice przestrzeń, tak bym to nazwała. To odpuszczenie nie jest równoznaczne z tym, że autentycznie się odpuszcza, wręcz moim zdaniem, to jest w wielu przypadkach problem, bo przecież kiedy Ci na czymś zależy, to nie możesz potem udawać, że to przestało być ważne, czasami trzeba o tą rzecz walczyć.


Dario, być może masz rację - nie wiem do końca, bo osobiście "nie znoszę" Zelanda i tych "nadmiernych potencjałów". Zawsze mam takie odczucie jak z horroru, kiedy o tym czytam :shock: ;) Ale tak "na oko" to się zgadzam :)
Zapomnij o walce - tak z mojego prywatnego doświadczenia - ja się w życiu tyle nawalczyłam (i ciągle gdzieś to robię, więc w sumie doskonale Cię rozumiem) i nawet jak dostałam to czego chciałam w ten sposób, to jedyne co czułam, to potworne zmęczenie.
To o czym piszę... nie wiem czy zauważyliście - ja napisałam o intencji tj. o marzeniach, jakichś celach - "nie każę" nikomu się tego pozbywać ani o tym zapominać. Absolutnie nie! Ja większość swoich działań podejmuję właśnie z konkretną intencją.
Dlatego, że... walczę o to, to jest dla mnie ważne ;) I uważam - na podstawie własnego doświadczenia - że intencja ma znaczenie i nie warto udawać, że "to przestało być ważne". To jest taka głupota, która rozpowszechnia się od dawna "UDAWANIE, że coś nie jest ważne" - jakby sam fakt tego, że coś mamy udawać nie był z gruntu fałszywym fundamentem!

Tylko dobrze jest uświadomić sobie ten moment, że "ok, wyraziłam już intencję, nie muszę tego powtarzać co chwila". Wszechświat nie jest głuchy, ani nie ma Alzheimera :)
(Ma za to cholernie przewrotne poczucie humoru - zupełnie serio).
I nie pozostaje nic innego, jak znaleźć wtedy własną metodę na odpuszczenie... a jest to osiągalne, jakby się to trudne nie wydawało :)
Avatar użytkownika
Serenity
 
Posty: 132
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 01:56
Podziękował : 31 razy
Otrzymał podziękowań: 28 razy

Re: Zjawisko zwane także ODPUSZCZENIEM

Postprzez Renata » 8 wrz 2014, o 22:51

Wiesz, Aniu, to UDAWANIE, o którym piszesz, wypracowaliśmy sobie sami na drodze rozwoju osobistego i pp. Jak ktoś ma parcie na jakieś marzenie, a ono mu się nie spełnia, to tłumaczy to sobie nadmiernym potencjałem. (Kiedyś Zeland też mnie urzekł, ale to już dawne czasy) :D
Albo istnieje inna przyczyna w postaci zakamuflowanych programów ( też dla mnie stare czasy :D )
No i w trosce o spełnienie naszych pragnień stajemy się kimś, kim nie jesteśmy, udajemy że nie czujemy tego co czujemy, wypieramy prawdziwe emocje, żeby je zastąpić tymi pożądanymi. Robi się naprawdę wielki galimatias i to tylko dlatego, żeby uzyskać jakąś rzecz czy przyciągnąć pewną osobę...
Wszystkie te wskazówki dawane nam w różnego rodzaju poradnikach i przez coachów wydają się logiczne i z pozoru wyglądają obiecująco. Każde kolejne niepowodzenie tłumaczymy jako niedokończoną edukację i w ten sposób sami sobie zakładamy sznur na szyję.
Wydaje mi się, że problem polega na obieraniu celu. Większość z nas robi to podgladając innych, w ogóle nie wsłuchując się w siebie. Dążymy do marzeń, które ktoś spełnia obok nas... Powielamy działania innych, by samemu się dowartościować. Nie mówię, że tak jest zawsze, bo jesteśmy przecież różni. Ale nawet obserwując siebie zauważam, że nie każde pragnienie jest mi potrzebne.

A wracając do odpuszczenia, owszem, każdy musi znaleźć swój sposób, chociaż osobiście uważam, że nie jest ono niezbędne do tego, by marzenie się spełniło. Pewnie jest wymagane przy specyficznych celach, ale jakich, to każdy musi odkryć sam ;) :)
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3091
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 640 razy
Otrzymał podziękowań: 819 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Rozwój duchowy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości