Uwolnienie od przekonań

medytacja, ezoteryka, nauki wschodu

Re: Uwolnienie od przekonań

Postprzez FractalWarrior » 6 sie 2014, o 00:18

Dla mnie osobiście to wszystko bardzo naciągane, ma sens i niby fajnie brzmi, ale... no właśnie, jakoś zupełnie do mnie nie trafia. Zakładam, że pisząc przekonania masz na myśli wszystkie wewnętrzne programy, to w tej właśnie sytuacji sie nie zgadzam.
Ja to rozumiem tak - jesteśmy swoimi przekonaniami. To, że teraz piszę ten post wynika z przekonań, że mam komputer, że mam własne zdanie które mogę napisać, że piszę to do kogoś kto to przeczyta itp. Moja osobowość, to jak sie aktualnie czuje i jak wyglądam i wszystko inne to również moje przekonania. Czyli jakbym sie pozbył przekonań to przestałbym żyć (oczywiście nie istnieć, tylko żyć) bo każda moja decyzja jest oparta na przekonaniach, czasem postrzeganych jako negatywne nad którymi warto pracować a czasem jako pozytywne i pomocne (np. ogień jest w uj gorący, dlatego lepiej nie wkładać do niego ręki). Przekonania pomagają uporządkować nam to wszystko, to tak jakbyś co sekunde usuwał z komputera wszystkie dane - co z tego, że będzie tam ciągle porządek i miejsce, skoro nie będzie sie nadawał do niczego ? Tak samo jak ja nie będę nadawał sie do niczego bez przekonań. Sam fakt, że mam rano siłę wstać z łóżka wynika z tego, że mam po co wstawać, że jestem przekonany o sensie tego działania (mam jakieś przekonanie, program). Oczywiście to co opisałeś jest możliwe, ale dla mnie akurat nie ma to sensu, bo te wszystkie programy i skojarzenia w podświadomości sprawiają że życie jest ciekawe, że odbieram je emocjonalnie, interesuje sie nim ;) Mam jednak wrażenie, że troche inaczej zrozumieliśmy słowo "przekonania" także nie wiem czy ten mój wywód w ogóle miał sens :P

Happy napisał(a):Tak naprawdę, całe nasze życie to tylko ta chwila. Nie ma przeszłości, nie ma też przyszłości, te dwa określenia zostały stworzone na podstawie naszej imaginacji, świadomości ciągłości TERAZ. Jednak w naturze te dwa stany nie istnieją, nie istniały i nigdy nie będą istnieć. Każda chwila w swej istocie jest czystą kartą, którą nie sposób zapisać. Każdy z nas jest taką czystą kartką, całkowicie czystą, białą kartą papieru. Karta ta nie ma wtłoczonych przekonań, jeżeli twierdzimy że posiadamy przekonania, to tak naprawdę przeczymy fundamentalnej prawdzie, że każdy z nas jest tylko tą chwilą która właśnie przemija i rodzi się na nowo.


I tak i nie. W świecie kwantowym rzeczywiście nie istnieje czas, tylko ZMIANA, która zachodzi stopniowo według określonych praw (łatwo to zaobserwować w przyrodzie). Tam czas nie istnieje, bo nie ma obserwatora, który mógłby go wymyślić i postrzegać, ale zauważ, że nawet tam każda chwila nie jest czystą kartą. Chwila wynika z poprzedniej chwili, jest zmianą. Nie możesz zamknąć oczu na sekunde i po otwarciu znaleźć się w innym kraju, bo do tego musi zajść zmiana wg określonych praw energetycznych. Możemy twierdzić, że przeszłość nie istnieje, co nie zmienia faktu, że obecna chwila wygląda tak, jak ją zaprojektowaliśmy we wcześniejszych "chwilach", nie jest czystą kartką tak w dosłownym tego słowa znaczeniu ;) Dla mnie zdanie "przeszłość nie istnieje" odnosi się do tego, aby nie przejmować sie nią, nie rozpamiętywać, ponieważ ona JUŻ nie istnieje, ale istniała kiedyś, jako inna "chwila", która na skutek zmiany przekształciła sie w chwile obecną.
W kwestii uświadomionych przekonań/postrzegania to oczywiście masz racje, nie jesteśmy obciążeni bagażem z przeszłości i możemy, przynajmniej teoretycznie, pisać jak po czystej karcie ;) ale żeby zaobserwować je w świecie fizycznym potrzebna jest jakaś zmiana energii (po ludzkiemu: musi minąć jakiś czas), a w tej danej chwili będziesz odczuwał jeszcze zmianę z "przeszłości", z poprzedniego "teraz" ;)
Tak to widze mniej więcej, w sumie nie łatwy temat, zwłaszcza że Ty postrzegasz to bardziej duchowo a ja bardziej energetycznie, więc nawet samo pojęcie czasu zapewne rozumiemy inaczej :D Zaintrygowała mnie jednak ta czysta karta, zmiana najgłębszych przekonań w ułamku sekundy, taka nagła stała zmiana poprzez samo uświadomienie sobie tej możliwości ;)

dariaanna napisał(a):Wiecie co moim zdaniem daje największe uwolnienie? Akceptacja.
Akceptacja nie oznacza w moim rozumieniu poddania się, ale daje pewnego rodzaju siłę, Tobie, nie przekonaniom, co się dzieje w przypadku, gdy z nimi człowiek walczy.


Święta prawda ;) Jeśli coś akceptujemy tak szczerze to nie ma możliwości żebyśmy sie tym przejmowali i rozpamiętywali. To tak jakbyś ciągneła za sobą na sznurku ciężki głaz, a akceptacja to jego odcięcie. Wiesz, że on gdzieś tam został, możesz komuś o nim opowiedzieć, przypomnieć sobie jak wyglądał, ale już go nie ciągniesz tylko on sobie tam zwyczajnie gdzieś leży ;) Możesz nawet powiedzieć, jak bardzo był ciężki i jak Ci było z nim źle, ale mówisz to teraz ze spokojem i poczuciem ulgi, bo już go nie ciągniesz i tego nie odczuwasz.

W ogóle to przepraszam za nieobecność ale mnie ostatnio troche nie było, także tego prosze o pokute i rozgrzeszenie :mrgreen: Tylko co do pokuty uprzedzam, że pewna osoba ma sie w tej kwestii nie udzielać i ta osoba dokładnie wie że o nią chodzi :mrgreen:
Avatar użytkownika
FractalWarrior
 
Posty: 114
Dołączył(a): 10 cze 2014, o 16:48
Podziękował : 53 razy
Otrzymał podziękowań: 37 razy

Re: Uwolnienie od przekonań

Postprzez Renata » 6 sie 2014, o 16:07

Ukash, jest w tym, co piszesz, sporo racji. W końcu jesteśmy tak skonstruowani, że nasz mózg rejestruje wszystko, co się wokół nas dzieje i zapamiętujemy to wszystko. A to, czego świadomie nie skojarzymy, schowane jest gdzieś głęboko w nas i też w pewien sposób wpływać będzie na nasze życie.
Mając w sobie wszystkie przekonania, jakie udało nam się zebrać przez całe życie, mamy jeszcze coś innego, lepszego: wolność wyboru. Myślę, że dzięki temu możemy być wolni, niezależni od programów i przyzwyczajeń. Zawsze możemy stawić temu czoła, wybierając inaczej, niestandardowo, przeciwko własnym utartym stereotypom.
Tak, w każej chwili można zacząć od nowa, nawet jeśli nosimy w sobie bagaż tych nabytych przyzwyczajeń, one wcale nie muszą wpływać na podejmowane przez nas decyzje...
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3394
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 632 razy
Otrzymał podziękowań: 804 razy

Re: Uwolnienie od przekonań

Postprzez soma » 13 lut 2018, o 14:23

Trzymamy sie przekonan tylko dlatego, ze mamy z nich jakas korzysc. Tych z ktorych nie mamy korzysci nie trzymamy sie.
Dla mnie zadanie pytania: jaka mam korzysc z wiary w to, co chce osiagnac wierzac w to? daje mozliwosc zdania sobie sprawy dlaczego sie tego trzymam.

Czesto widze na filmach jak pewne rody trzymaja sie zemsty. Tak pielegnuja te wzorce, podsycaja nienawisc i czekaja na mozliwosc zemsty nawet tysiac lat. To juz beda inne generacje, ale potrzeba pomsty zyje nadal.
Tu moga byc takie przekonania jak: krzywda wola o pomste do nieba, rachunki musza byc wyrownane, wyrzadzona krzywde trzeba pomscic...
I jak sie spyta o korzysc to powodem trzymania sie tych przekonan jest potrzeba sprawiedliwosci. Gdy odpusci sie sobie potrzebe sprawiedliwosci to te pozostale przekonania odpadaja.

Tak ze ciezko jest puscic takie pojedyncze przekonanie, ktore sie wylapie, bo ono tylko podtrzymuje przekonanie, osobowosc, ktora ma pragnienie zeby bylo sprawiedliwie.

Napisalam o rodach, ale ten temat dotyczy kazdego, kto sie zle czuje.

To tak na zasadzie: ten sie smieje, kto sie smieje ostatni. Nie chce smiac sie teraz. Chce sie smiac ostatnia...jak dokonam zemsty.
soma
 
Posty: 182
Dołączył(a): 6 paź 2017, o 13:45
Podziękował : 64 razy
Otrzymał podziękowań: 75 razy

Re: Uwolnienie od przekonań

Postprzez cabochard » 13 lut 2018, o 16:36

soma napisał(a):Wlasciwie to stol jest suto zastawiony i powinnismy sobie ucztowac. Dlaczego wiec tego nie robimy?. Jakie jest nasze nastawienie do brania? Dziecko bierze wszystko w raczki, co tylko zwroci jego uwage. Robi tak do czasu, az zacznie sie mu wmawiac:
* nie ruszaj tego, bo dostaniesz po lapach.
*nie bierz sama, poczekaj, zaraz ci dam
*to nie dla ciebie, jestes na to za mala

Zaczynaja sie tworzyc przekonania, ze nie mozna brac samemu, ze to mama ma dawac ( a pozniej bedzie wszechswiat, bog czy sily wyzsze). Ze trzeba czekac, az ktos sie zlituje i da nam to czego chcemy. Albo jak sie dorosnie to wtedy bedziemy mogli zasiasc do uczty. A tak nie bedzie, bo te przekonania beda nam wiernie towarzyszyly dopoki ich nie przepatrzymy. Malo tego, odkrylam, ze jest w nas osobowosc co chce zyc w braku, bo ma z tego korzysci. Pisze "w nas", bo jak przyuwaze jakis wzorzec,to widze jak wielu ludzi nim zyje, wiec to dotyczy tak mnie jak i nas, wiekszosci z nas.
Skoro jest taka potrzeba wierzenia w brak, to bez zbadania tej potrzeby bedzie sie walilo glowa w mur. Bo z jednej strony my tu swiadomie chcemy czegos, a ta osobowosc mowi nie, ja chce zyc w braku. Czyli temat: nie mozna brac samemu, tego co sie chce, bo... (co sie stanie?)


To ważny post, soma. Faktycznie z dzieciństwa się biorą te bazowe przekonania, które później wpływają i rozwijają się w inne przekonania. No bo na przykład mała dziewczynka nie myśli sobie, że nie zasługuje na dobrego partnera, bo to dla niej abstrakcja. Ale jak mama dzieli ciastem, to najpierw dostają na przykład dziadkowie, a ona na samym końcu i jeśli takie sytuacje się powtarzają, to te przekonania rzutują się też na inne dziedziny życia. I mała dziewczynka jak dorośnie, to nie sięga po to, co chce, tylko zgadza się na to, co dla niej zostanie.
Avatar użytkownika
cabochard
 
Posty: 164
Dołączył(a): 7 gru 2017, o 22:03
Podziękował : 35 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy

Re: Uwolnienie od przekonań

Postprzez Renata » 13 lut 2018, o 22:14

soma napisał(a):Trzymamy sie przekonan tylko dlatego, ze mamy z nich jakas korzysc. Tych z ktorych nie mamy korzysci nie trzymamy sie.

Mi się wydaje, że większość przekonań, których się trzymamy, nam nie służą i korzyści z nich mamy null. A trzymamy się ich tylko dlatego, bo sprawdzały się w pewnym okresie czasu np. w dzieciństwie.
Właśnie chodzi o to, że takich przekonań ciężko jest się pozbyć. Korzyści z nich żadnych, można powiedzieć, że są wręcz kulą u nogi, a jednak trzymamy się ich kurczowo, bo podświadomość uznała kiedyś, iż są nam potrzebne. Przez część życia nie zostały aktualizowane, kwestionowanie i teraz żyją sobie w nas niezależnie od nas ;) Można powiedzieć: pasożyty.
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3394
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 632 razy
Otrzymał podziękowań: 804 razy

Re: Uwolnienie od przekonań

Postprzez soma » 13 lut 2018, o 22:58

Renata napisał(a): Mi się wydaje, że większość przekonań, których się trzymamy, nam nie służą i korzyści z nich mamy null. A trzymamy się ich tylko dlatego, bo sprawdzały się w pewnym okresie czasu np. w dzieciństwie.
Właśnie chodzi o to, że takich przekonań ciężko jest się pozbyć. Korzyści z nich żadnych, można powiedzieć, że są wręcz kulą u nogi, a jednak trzymamy się ich kurczowo, bo podświadomość uznała kiedyś, iż są nam potrzebne. Przez część życia nie zostały aktualizowane, kwestionowanie i teraz żyją sobie w nas niezależnie od nas ;) Można powiedzieć: pasożyty.


Oczywiscie, ze nam nie sluza.

Ja nie widze podswiadomosci jako jakiegos stwora. ktory decydowal za nas. To my sami, jako dzieci w swojej naiwnosci uwierzylismy w cos jednoczescie wypierajac sie przeciwnosci. Na wszystkie zablokowania, ktore mamy w ciele wyrazilismy zgode. Bez naszej zgody nie powstala by zadna podswiadomosc. Podswiadomosc to nic innego jak cos wypartego, nie chcielismy tego. I robilismy to zawsze swiadomie. Czyli podswiadomosc to jest cos swiadomie wypartego. Bylo to dawno, ok, ale to bylo przez nas wyparte swiadomie.

I tak np. przychodzi ciocia, ktora ma bole korzonkow. Wiec trzeba jej podawac herbate. Dziecko siedzi zajete swoimi rzeczami i nagle zada sie od niego aby uslugiwal cioci. Nie ma miejsca na NIE, nie chce. Pomysli: musze uslugiwac, nie moge siedziec, kiedy chce. Ja tez chcialabym miec chore korzonki to bede mogla siedziec. I powstaje przekonanie, ze zeby moc siedziec w spokoju to trzeba miec chore korzonki.
I pozniej jako dorosly bedzie chodzil po lekarzach, zeby sobie leczyc te korzonki, a te dolegliwosci beda sie co raz pojawialy znowu pojawialy, bo wyzdrowienie skojarzy sie z zakazem siedzenia, kiedy sie ma na to ochote.
Ale to dziecko wypowiedzialo, czy pomyslalo ze chce miec chore korzonki. To my jako dzieci zobaczylismy korzysc z chorych korzonkow.

Dlatego gdy pisze o korzysci to zadanie pytania o korzysc to zwrocenie sie do siebie, gdy podjelo sie taka decyzje, to wyciagniecie reki do siebie malej gdy podjelo sie taka decyzje.
soma
 
Posty: 182
Dołączył(a): 6 paź 2017, o 13:45
Podziękował : 64 razy
Otrzymał podziękowań: 75 razy

Re: Uwolnienie od przekonań

Postprzez dinka » 14 lut 2018, o 07:36

Dotknęłaś Soma, bardzo ważnego zagadnienia - dzieciństwa. Wtedy przecież kształtuje się większość naszych przekonań oraz wzorców. Może to nadinterpretacja z mojej strony, ale sądzę, że największym błędem i złem jest, że nie uczy się dzieci miłości do siebie. Od tego bierze się większość błędnych przekonań. Wiem, że rodzic musi mieć jakiś autorytet, by zaszczepiać w dziecku pewne wartości, jednak przeważnie wychowanie to proces negowania na zasadzie przymusu np. musisz zrobić to czy tamto, bo tak trzeba i już, nie masz prawa okazywać złości ( mamusia może i może krzyczeć a dziecko nie). Dziecka nie uczy się, że ma prawo do własnego zdanie i emocji, tłumi się jego przejawy indywidualności, bo niby tak ma mieć w życiu łatwiej. Wpaja się, że myślenie o sobie czy akceptacja siebie jest zła. Zresztą nawet dostało to miano egoizmu i jest bardzo piętnowane. ( Nie mówię o takim skrajnym, kosztem innych). w taki sposób w młodym człowieku narastają błedne przekonania o sobie i swoim "miejscu w szeregu".
Bądź głosem a nie tylko echem....
Avatar użytkownika
dinka
 
Posty: 53
Dołączył(a): 16 lis 2017, o 14:28
Podziękował : 32 razy
Otrzymał podziękowań: 11 razy

Re: Uwolnienie od przekonań

Postprzez soma » 14 lut 2018, o 14:09

dinka napisał(a): Może to nadinterpretacja z mojej strony, ale sądzę, że największym błędem i złem jest, że nie uczy się dzieci miłości do siebie.


Dziecko nie musi uczyc sie milosci do siebie, bo dziecko jest Miloscia i wyraza ta milosc w zabawie, fikajac nozkami, smiechem, po prostu byciem, jest przejawem Zrodla. Szybko jednak uczy sie jak spelniac warunki milosci, zeby swoim zachowaniem nie sprawiac mamie przykrosci, nie denerwowac mamy. I zwykle dziecko w wieku przedszkolnym jest tylko cialkiem dziecka wypelnionym wzorcami. Powstaja falszywe osobowosci. I to bedzie przyszly dorosly.
Ale wszystko to jest jak na razie nami, bo zrobilismy z tego czesc siebie. I niczego nie pozbedziemy sie na sile. Na sile mozna jedynie zepchnac to glebiej do podswiadomosci, bardziej to ukryc, a to stanie sie tylko bardziej agresywne w swoim domaganiu sie prawa do isnienia.

Pocieszajace jest to, ze slowa sa bezczasowe. Jak zadamy pytanie to pojawi sie odpowiedz. Czesto z wypartymi emocjami i przekonaniem.

nie masz prawa okazywać złości ( mamusia może i może krzyczeć a dziecko nie).


I to jest duza pulapka myslowa.
Powstaje przekonanie, ze doroslym wszystko wolno, a dziecku nie.
A to jet na odwrot. Dziecku wszystko wolno, wolno mu dopoki nie zacznie sie go karmic zakazami, co wypada a co nie. Wolno mu nie dlatego, ze mysli, ze mu wolno, ze mu mama pozwala, po prostu robi to co czuje ze chce robic. To jest prawdziwa wola: CHCE-ROBIE. Chce i robie staje sie jednym. Efekt moze byc taki, ze nienawidzi sie byc dzieckiem (skoro nic nie wolno) i czeka sie na wymarzona doroslosc gdzie niby ma byc taki raj, ze wszystko wolno. A prawda jest taka, ze to doroslemu prawie nic nie wolno i robi wiekszosc rzeczy pod przymusem. Dorosly nie ma poczucia, ze wolno bo to cecha dziecka. Nie chcac byc dzieckiem zablokowal sobie rownoczesnie przyzwolenie.
soma
 
Posty: 182
Dołączył(a): 6 paź 2017, o 13:45
Podziękował : 64 razy
Otrzymał podziękowań: 75 razy

Re: Uwolnienie od przekonań

Postprzez cabochard » 15 lut 2018, o 14:34

Tak, te bazowe przekonania są zaszczepione w dzieciństwie i później są podbudową dla innych przekonań. Co do karmy (kwantowi mówią, że to mem), to myślę, że coś w tym jest, ale przejawia się to właśnie w rodzinie, w której się urodziliśmy. Przez to mamy wzorce takie a nie inne i trzeba je po prostu odgruzować. Tak, czy inaczej, warto się skontaktować ze swoim wewnętrznym dzieckiem, czyli małym/małą sobą i po prostu dać mu dużo miłości.
Avatar użytkownika
cabochard
 
Posty: 164
Dołączył(a): 7 gru 2017, o 22:03
Podziękował : 35 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy

Re: Uwolnienie od przekonań

Postprzez soma » 17 lut 2018, o 14:03

Praca z przekonaniami czesto okazuje sie niewystarczjaca. Dzieje sie tak dlatego, ze przekonania to takie pokrywki dla sznura traum. To sa uogolnienia, ktore maja nas chronic przed podobnymi zdarzeniami, ktore w przeszlosci sprawialy nam jakis bol, zranienie, upokorzenie, wstyd. Latwiej jest zyc przekonaniem, ze do niczego sie nie nadaje, jestem juz takim nieudacznikiem, niz zbadac co spowodowalo, ze powstalo takie przekonanie.

Takie stwierdzenia jak:
Zawsze cos zrobie nie tak
Nigdy mi sie nic nie udaje
Jestem do niczego
Sa przekonaniami, czyli klamstwami, w ktore zdecydowalismy sie wierzyc.
Trudno jest je puscic, a jak sie nawet pusci, to te traumy sa dalej i aktywuja sie, wiec w samopoczuciu to niewiele zmienia.

Dopiero gdy sie zada konkretne pytanie np. co mi sie nie udalo?, co zrobilam nie tak?, co zrobilam zle?, to pojawia sie konkretne sytuacje. Zadajac pytanie szukamy sytuacji, ktore mialy podobne zabarwienie emocjonalne. Chodzi o to, zeby znalezc najwczesniejsza sytuacje, gdzie czulismy, ze zrobilismy zle. Az dojdziemy do jakiegos wydarzenia prenatalnego (przed urodzeniem), bo zwykle tam ma poczatek ten sznur traum.
I dopiero po uleczeniu tego odpadaja wszelkie przekonania i doznania zwiazane z tymi traumami. Nastepuje przeskok do innej rzeczywistosci.
soma
 
Posty: 182
Dołączył(a): 6 paź 2017, o 13:45
Podziękował : 64 razy
Otrzymał podziękowań: 75 razy

Poprzednia strona

Powrót do Rozwój duchowy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości