Dzien dobry. Chcialam sie przywitac.

jeśli masz ochotę, to zagadaj tu po raz pierwszy

Dzien dobry. Chcialam sie przywitac.

Postprzez Dream Walker » 14 sty 2020, o 01:29

Moze kiedys opowiem Wam swoja historie, ale dzisiaj po prostu chcialam sie przywitac i podziekowac Uzytkownikom, ktorzy zamiescili tutaj swoje inspirujace historie oraz zechcieli podzielic sie wiedza (w szczegolnosci Scarlett).
Dzieki Wam poznalam m.in. Dwupunkt oraz przypomnialam sobie o istnieniu muzyki relaksacyjnej.
Pozdrawiam Was serdecznie.
Avatar użytkownika
Dream Walker
 
Posty: 145
Dołączył(a): 10 sty 2020, o 23:54
Podziękował : 99 razy
Otrzymał podziękowań: 24 razy

Re: Dzien dobry. Chcialam sie przywitac.

Postprzez Dream Walker » 16 sty 2020, o 19:06

Pomyślałam sobie, że opowiem Wam swoją historię. Mam nadzieję, że powrócę tu, aby dopisać dobre zakończenie.

Pierwszy raz z Prawem Przyciągania spotkałam się kilka lat temu. Przeczytałam "Sekret", który nie zrobił na mnie wrażenia, a później trafiłam na Hicksów, których książki mimo nieprzyjaznego języka zawierały sporo wartościowych porad praktycznych. Był to czas, kiedy bardzo chciałam naprawić swoje życie. Udało mi się wtedy przyciągnąć m.in. dobrą pracę.

Na Wasze Forum trafiłam ok. 2 tygodnie temu, po rozstaniu.
Ostatnie 2 lata były dla mnie trudne: zmarła mi Mama, z którą byłam bardzo (choć w toksyczny sposób) związana, u Taty wykryto nie zdiagnozowaną chorobę, u Cioci wystąpił nawrót raka, zdechł mi pies, poroniłam ciążę i miałam duże problemy w pracy. Jednocześnie mój Partner, z którym z początku mieliśmy jednomyślne plany co do naszej przyszłości, zaczął się z nich jednostronnie, w dość niejasny sposób wycofywać; dawał także oznaki nie uzasadnionego braku zaufania. Po rozmowie, którą podjęłam, aby wyjaśnić sytuację, rozstaliśmy się z jego inicjatywy. Przyczyny nie były dla mnie zrozumiałe.

Próbowałam wyjaśnić sytuację, a także przyjąć na siebie winę. Po przeczytaniu wzruszającego listu przeprosinowego, Ex postanowił do mnie wrócić, jednocześnie mocno akcentując swój brak zaufania do mnie i stawiając mi warunki, których nie mogłam przyjąć. Pokazywały one bowiem wyraźnie, że zamierzał mieć głos decydujący w naszym związku. Do tej pory nie znałam go z tak apodyktycznej, a jednocześnie nieczułej strony.

Rozstanie było dla mnie bardzo bolesne. Przez pierwszy tydzień po wyprowadzce Ex szukałam w różnych miejscach wyjaśnień jego zachowania. Kupiłam kilka książek o toksycznych związkach, przeczytałam kilka blogów i forów (z jednego z nich wykonałam kilkaset screenów, które zamierzałam zarchiwizować w postaci notatek).
Poszłam również do psychologa, diagnozując, że nie przepracowałam problemów z niskim poczuciem wartości i mają one odbicie w moich relacjach.

W drugim tygodniu przypomniałam sobie o Prawie Przyciągania i aby nie skupiać się na problemach, postanowiłam przekierować moje myślenie na pozytywne.
Od tej pory, kiedy zauważam, że zaczynają ogarniać mnie destrukcyjne myśli, wybaczam sobie, że tak pomyślałam i pozwalam im przeminąć, nie skupiając się na nich i nie rozpamiętując.
Po drugie, wybrałam 4 najbardziej przeszkadzające mi przekonania, i codziennie wypisuję kilka pozytywnych myśli, z nimi związanych.

Efekty połączenia dwóch tych prostych metod mnie zszokowały.

- Po pierwsze, przestałam się obwiniać o zakończenie związku. Zdaję sobie sprawę, że mogłam się do niego przyczynić moimi negatywnymi myślami i złym samopoczuciem w ostatnim czasie - ale druga strona nie zrobiła nic, aby wyjaśnić sytuację, naprawić relację czy podać prawdziwe powody swojej decyzji.

- Po drugie, nie myślę (już) obsesyjnie o Ex i nie czekam na jego skruszony powrót. Nadal uważam, że większa część naszego związku była udana i żałuję, że skończył się w taki sposób. Wciąż sądzę, że w dużej mierze do siebie pasowaliśmy i zależy mi na nim. Ale staram się nie pielęgnować dobrych wspomnień i nie rozpamiętywać przykrych rozmów. Akceptuję jego decyzję i jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nawet gdyby zechciał powrócić, nasza relacja nie ma racji bytu, póki i on nie zechce się zmienić.

- Po trzecie, jestem dużo spokojniejsza. Zawsze byłam osobą dość nerwową. Już od dziecka w głowie miałam "natłok myśli", które powodowały problemy ze skupieniem. Teraz mam w sobie dużo spokoju, który jest dla mnie zjawiskiem nowym i niesamowicie dziwnym.

- Nie obwiniam się. Tak po prostu. Zawsze to robiłam. Zawsze gdzieś "z tyłu głowy" miałam przekonanie, że jestem nie dość dobrą córką, partnerką, że powinnam schudnąć, bardziej skupić się w pracy, lepiej wykorzystywać swój wolny czas itd.

Pani psycholog kazała mi spisywać negatywne myśli, które przychodzą mi do głowy. Nie zostało już mi ich wiele i muszę się naprawdę skupić, by jakąś przywołać. Obecnie martwię się głównie tym, że mogę nie zdążyć założyć rodziny, gdyż jestem zapewne starsza od większości z Was (mam już czwórkę z przodu). Myślę, że mam mniej negatywnych myśli, niż przeciętny człowiek. Przestałam też czuć potrzebę chodzenia na spotkania. Nie ma we mnie żalu do Mamy, do Rodziców, że miałam złe wzorce. Nie potrzebuję już grzebać w przeszłości, by szukać przyczyny moich lęków czy poczucia bycia niepełnowartościową. Nie chcę myśleć o tych rzeczach, bo czuję, że to mi nic nie daje. Ja nie czuję już takiego lęku ani takiego bólu. Po co więc miałabym go interpretować...? Pozbyłam się go. Przyjmuję, że był, ale już go nie potrzebuję.
(Ściśle rzecz biorąc, od czasu do czasu pojawiają się "stare" myśli, ale sądzę, że to kwestia nawyku.)

Na Wasze forum trafiłam szukając... już sama nie pamiętam czego, miało to chyba związek z poczuciem wartości. Początkowo zastanawiałam się nad Techniką Nocnej Sugestii, aby nakłonić Ex do złożenia mi wyjaśnień odnośnie zakończenia naszej relacji, ale zrezygnowałam z tego. Możliwości są dwie: on i ja mamy coś do przepracowania i albo ja, albo oboje przyciągnęliśmy "mrok". Jeśli miłość była prawdziwa, to będziemy to w stanie naprawić i zbudować coś zupełnie nowego na stabilnych podstawach. Albo też z jego strony miłości nie było, a ja mam szansę na naprawę siebie i na wartościowy związek.

Póki co odkreowuję tę relację (dziękuję za opis tej techniki - nie znałam jej wcześniej) i zamierzam robić to jeszcze jakiś czas, a następnie planuję uczynić to samo z Mamą, czego efekty mogą być ciekawe z uwagi na to, że nie ma jej już wśród żywych (myślę jednak, że nie powinno to przeszkadzać - swoją drogą, próbował ktoś?).
Postanowiłam również wybrać się na podstawowy kurs samouzdrawiania metodą Silvy, o czym myślałam kilka lat temu, wtedy jednak zrezygnowałam z braku funduszy.

Dodam również, że jeszcze będąc w związku, wielokrotnie prosiłam tzw. "siły wyższe" i swoich ewentualnych opiekunów o pomoc w naprawie swojego życia i zastanawiam się, czy moje rozstanie nie było skutkiem tych próśb. A dodatkowym efektem zmiany mojego podejścia do życia i wzmocnienia poczucia własnej wartości było zerwanie relacji z kolegą, z którym dobrze dogadywałam się od 5-6 lat. Jeszcze 2-3 tygodnie temu traktował mnie jak bliską osobę, tymczasem wczoraj przyszedł do mnie i powiedział "Nie mam dobrych wiadomości. Chciałem zakończyć znajomość" - a ja poczułam ulgę. ;>
Avatar użytkownika
Dream Walker
 
Posty: 145
Dołączył(a): 10 sty 2020, o 23:54
Podziękował : 99 razy
Otrzymał podziękowań: 24 razy


Powrót do Powitania

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości