Przyciągnięcie pracy marzeń

historie zmian w naszym życiu, odkrycie PP, nasze sukcesy

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

Postprzez Bialy Krolik » 28 cze 2016, o 08:14

Scarlett napisał(a):Klasy IV-VI :)


Dla mnie bomba :brawo
Pięknie to opisałaś , zadziwiające jak każdy z nas przechodzi swoją drogę
I wiecie co ? Cele do których dążymy są piękne , są fajne , są nasze , uskrzydlają nas
ale sama droga i przyjemność podróży jest tak ekscytująca że czasem siadam sam ze sobą i mówię sobie chłopie : zobacz ile przeszedłeś i jak zmieniło się Twoje życie !! Jesteś wieli . I idź dalej .
Każdy z Was powinien być wdzięczny samemu sobie za to co osiąga każdego dnia .
Jak może być jeszcze lepiej?

Za ten post autor Bialy Krolik otrzymał podziękowania - 3
Anka12, Mal, Scarlett
Avatar użytkownika
Bialy Krolik
 
Posty: 146
Dołączył(a): 24 gru 2015, o 14:03
Podziękował : 57 razy
Otrzymał podziękowań: 111 razy

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

Postprzez Black » 28 cze 2016, o 20:45

Scarlett napisał(a):Postanowiłam dość obszernie pochwalić się jednym z moich największych i najważniejszych przyciągnięć. Nie spodziewam się, że dla niektórych będzie to efekt WOW, bo każdy ma inną hierarchię ważności przyciągnięć, o czym przekonałam się na poprzednim forum, gdzie zostałam wyśmiana bo przecież: "A co Ty takiego niby przyciągnęłaś?! Nic!". Dla jednych wielkim przyciągnięciem będzie kupa kasy, dla innych związek z panem X, dla innych praca a dla innych jeszcze coś innego. Mam w głowie słowa Black, która napisała kiedyś, że powinniśmy się cieszyć nawet z kubka kawy, bo ją też przyciągnęliśmy :) No to teraz ja coś opiszę :)
Ale może zacznę od krótkiej historii żeby pokazać jak ważne było to dla mnie pragnienie :) Chcę też zwrócić uwagę na to jak ważne jest podążanie za inspiracją i intuicja.

Po zdaniu matury nie wiedziałam do końca co chcę ze sobą zrobić. Przez głowę przeszła mi myśl: może pedagogika? Ale zignorowałam to. Myślałam, że nie mam cierpliwości do dzieci i wybrałam inny kierunek studiów.
Kilka lat temu, robiąc licencjat, dostałam propozycję pracy na zastępstwo w szkole. Miałam być sekretarzem szkoły. Zgodziłam się bo to byłaby moja pierwsza praca, do tamtej pory tylko sobie "dorabiałam", poza tym byłam studentką dzienną. Po podpisaniu umowy przeszłam na zaoczne i zaczęło się. Początkowo wykonywałam tylko swoje obowiązki, ale stopniowo zaczęłam zdobywać coraz lepsze kontakty z dziećmi. Nauczyciele zaczęli mi powtarzać, że minęłam się z powołaniem. Moim celem było uświadomić tym dzieciakom, że niemożliwe jest tylko w ich głowach. Nie chciałam kodować im ograniczających schematów jak często robi się w szkole. Motywowałam ich do stawiania małych kroków na drodze do życiowego sukcesu, do spełniania marzeń, do wiary w siebie. Po pewnym czasie słyszałam już o sobie od dzieci, że "dla Pani nie ma rzeczy niemożliwych".
Założyłam Klub Filmowy, który cieszył się ogromnym powodzeniem. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jakie boje toczyłam z nauczycielami, choćby o nagrodzenie na koniec roku jednego z uczniów, który nie był dobry w nauce, ale genialny i aktywny na moich dodatkowych zajęciach. Udało mi się i chłopiec na koniec roku szkolnego dostał nagrodę i dyplom na środku szkoły, przy wszystkich. Nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo był szczęśliwy. To było dla mnie najważniejsze.

Niestety, praca się skończyła bo była na zastępstwo. Długo nie mogłam znaleźć nowej, zaczęłam być coraz bardziej sfrustrowana. Jak mi się udało to była to okropna firma w której był wyzysk i mobbing. Pisałam jeszcze o tym na AB, pisałam o tym jak poradziłam sobie z szefem. Kiedy praca się skończyła (bo też była na zastępstwo), znów nie mogłam niczego znaleźć. Kolejna frustracja. Przez jakiś czas pracowałam też w radiu, ale mój zawód nie był szczytem moich marzeń i dopiero teraz to poczułam. Nagle okazało się, że w moich okolicach otwierają podyplomówkę z pedagogiki – i to mega tanio! Wszędzie powyżej 1000 a tam poniżej. Poszłam. Zdecydowałam, że chcę pracować w szkole. Że to moje powołanie i nic nie daje mi tyle radości i satysfakcji jak praca z dziećmi. Oczywiście mimo tego, że chciałam to pracy nie mogłam znaleźć. Co prawda przychodziły jakieś oferty, ale jakiś głos kazał mi ich nie przyjmować. Płace były tak niskie, że nie starczyłoby mi na rachunki. Nie chciałam już brać byle czego, byle tylko mieć. Słyszałam różne teksty, że jestem wybredna, że w ten sposób niczego nie znajdę. Olałam to. Zrobiłam zmodyfikowaną technikę 3 tygodni. Dotyczyła ona tylko i wyłącznie pracy, nie różnych pragnień.
Na kartce zapisywałam: MOJA PRACA a pod spodem kilkanaście punktów – jaka ta praca ma być. Oczywiście kiedy moja mama ją zobaczyła to powiedziała, że chyba mnie coś gilga, bo nie ma opcji, że taką znajdę :D Chciałam pracować tak jak poprzednio – jako sekretarz szkoły i prowadzić Klub Filmowy. Chciałam mieć umowę o pracę, pensję powyżej 2000 netto, super miłego i ugodowego szefa, super ludzi, możliwości rozwoju, własny aneks kuchenny, być szanowana i doceniana, pracować maksymalnie do 15, czuć się w pracy swobodnie i jeszcze kilka punktów, które ogólnie wszystkich śmieszyły. I tak przepisywałam to przez 21 dni. Oczywiście kiedy minęło 21 dni, nic się nie stało. Nic się nie wydarzyło. Nie rozstąpiły się niebiosa. Nadal nie miałam pracy. I nie zapowiadało się by technika miała się sprawdzić – postawiłam takie warunki co do pracy w oświacie, że myślałam, że nawet Wszechświat umarł ze śmiechu i przez to się nic nie dzieje. Frustracja się zwiększała. I wtedy na AB zaczęły pojawiać się posty Black. Bardzo mi się podobały. Co prawda dotyczyły głównie przyciągania partnera, ale ja przekładałam je sobie na pracę. Ale tak jak większość myślałam sobie: przecież to trudne, niemożliwe, jak niby zmienić myśl? Aż w końcu się wkurzyłam i myślę sobie, że pierdzielę to! Zaczęłam zmieniać myśli. Okazało się to niezwykle proste. Tak jak pisała Black – skupiaj się na tym czego chcesz. Kiedy pomyślałam, że nie mogę znaleźć pracy, zaraz zaświeciło mi się w głowie: czy tego chcesz? Nie! Chcę mieć moją wymarzoną pracę! I tak właśnie postępowałam. Całkiem wyeliminowałam negatywne myślenie. Znalazłam się w Vorteksie. Zaczęły pojawiać się same pozytywne rzeczy. Znalazły się pieniądze na mój wymarzony kurs Silvy, odeszli ludzie, którzy byli moimi wampirami energetycznymi, odnowiłam cudowne znajomości, zaczęły się pojawiać takie małe drobiazgi, które kiedyś chciałam. Cieszyłam się z tego. Pewnego dnia obudził mnie telefon. ZAPROPONOWANO MI PRACĘ W SZKOLE! Nie wysyłałam tam CV bo nawet nie dali żadnego ogłoszenia, że kogoś szukają. A dlaczego nie dali ogłoszenia? Bo usłyszeli o mojej działalności w poprzedniej szkole i chcieli żebym to była właśnie ja! Praca sama do mnie przyszła. Bez żadnego mojego wysiłku. Wymarzona praca. Byłam w takim szoku, że w pierwszym momencie powiedziałam, że muszę się zastanowić :lol: Dzwonili 3 razy w ciągu dnia (nawet do tej pierwszej szkoły w której pracowałam) i pytali czy już się zastanowiłam. Następnego dnia pojechałam porozmawiać z panią dyrektor. Praca spełniała WSZYSTKIE punkty z mojej listy a pani dyrektor to prawdziwy anioł. Teraz trochę o tym aneksie kuchennym, który miałam na liście. To może głupie, ale napisałam tak specjalnie bo chciałam trochę sprawdzić Wszechświat ;) Poza tym wiecie, że parzę sobie te różne zielska do picia i ciągle jem :lol: Jakież było moje zdziwienie gdy w pewnym momencie pani dyrektor otwiera drzwi do dodatkowego pomieszczenia w sekretariacie i mówi, że tutaj będę miała swoje pomieszczenie z aneksem kuchennym :lol:
Także pracuję na umowie, w godzinach 8-13, piątki mam wolne :) Pensja taka jaką chciałam. Dostałam prowadzenie Klubu Filmowego, mam też dofinansowane szkolenia. Atmosfera jest cudowna. Byłam tak szczęśliwa, że tydzień później dostałam propozycję wznowienia Klubu w szkole w której poprzednio pracowałam i od września będę działała w obu szkołach. Pełnia szczęścia.

Można? Można! Przyciągnęłam pracę taką jaką chciałam. Wyjętą żywcem z mojego Vorteksu, z listy pragnień, z wizualizacji.
Dlatego posty Black były dla mnie tak ważne i wiem, że gdyby nie one to być może nadal kręciłabym się w kółko. Szczególnie fragment o technikach jest bardzo ważny i sprawdził się u mnie – żadna technika nie pomoże jeśli nie zmienisz nastawienia. Robiłam technikę i dupa. Zmieniłam nastawienie – technika się sprawdziła co do kropeczki.
Poza tym podążanie za inspiracją i intuicją – gdybym jako 19-latka posłuchała głosu z głowy to może od razu byłabym po pedagogice i nie musiałabym się przebranżowiać. Ale to nic :) Robię swoje. Skończę pedagogikę i zacznę wyrabiać przedmiot.
Ostatnio pomyślałam też, że fajnie by było gdyby wpłynęło trochę pieniędzy na kurs Ultra Silvy, bo nie dość, że kursy do tanich nie należą to jeszcze będę musiała zapłacić za dojazd i 3 noclegi. Mówisz – masz! Niedawno dostałam dodatkową sumę jako premię wakacyjną. Starczy idealnie na cały wyjazd ;)

"Wybierz pracę, którą kochasz, a nie będziesz musiał pracować nawet przez jeden dzień w swoim życiu".
Konfucjusz


Nie wiem co jest piękniejsze - to przyciągnięcie czy ta autentyczna miłość do tego, co się robi :)
Bardzo się cieszę <33
"- To się dzieje naprawdę? Czy tylko dzieje się w mojej głowie?
- Oczywiście, że to się dzieje w Twojej głowie, Harry. Ale czy to znaczy, że nie naprawdę?"

Za ten post autor Black otrzymał podziękowanie od
Scarlett
Avatar użytkownika
Black
 
Posty: 169
Dołączył(a): 10 cze 2016, o 17:51
Podziękował : 114 razy
Otrzymał podziękowań: 441 razy

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

Postprzez Nicky » 28 cze 2016, o 21:13

Scarlett jestem pod wrażeniem, meeega przyciągnięcie!!! Po prostu książkowe, cudowne. I o to właśnie chodzi!! Tak ma być.
Słuchajcie, to jest takie proste... chcesz czegoś?? Zamów to! Wyobraź to sobie, poczuj że masz to JUŻ TERAZ. I już, i tyle, koniec, basta. Spełni się NA BANK, NA STO PROCENT, wszystko się spełni cokolwiek sobie wymyślisz, nawet jeśli zachcesz mieć hodowlę słoni na dachu, albo być właścicielem linii lotniczych, nieważne! Wszystko do Ciebie przyjdzie, o ile sam/sama tego nie schrzanisz... swoimi myślami <3 I każdy kto chce osiągnąć, obojętnie co, niech ma w myślach to co napisała Scarlett:

Aż w końcu się wkurzyłam i myślę sobie, że pierdzielę to! Zaczęłam zmieniać myśli. Okazało się to niezwykle proste. Tak jak pisała Black – skupiaj się na tym czego chcesz. Kiedy pomyślałam, że nie mogę znaleźć pracy, zaraz zaświeciło mi się w głowie: czy tego chcesz? Nie! Chcę mieć moją wymarzoną pracę! I tak właśnie postępowałam.


:sun :sun :sun

Za ten post autor Nicky otrzymał podziękowania - 5
abrahamowa1, Anka12, Priscilla, Scarlett, SnowWhite
Avatar użytkownika
Nicky
 
Posty: 298
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 11:38
Podziękował : 189 razy
Otrzymał podziękowań: 251 razy

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

Postprzez abrahamowa1 » 29 cze 2016, o 18:56

Scarlett,.... WOW...tylko tyle jestem w stanie powiedzieć! Jesteś WIELKA :) Bardzo mnie podniósł Twój post na duchu akurat dziś, kiedy sama borykam się z podobna sprawą. Też szukam pracy w szkole na nowy rok szkolny i tez chce tylko i wyłącznie to, nic innego nie wchodzi w grę. Wiem, że można, bo w zeszłym roku znlazłam ją w taki niesłychany sposób ze to tylko czyste PP. Znalazłam zanim sie wzięłam za szukanie :) Ale trafiłam cudnie, idealnie, bossssko wrecz.... tylko, ze rowniez na zastepstwo ;) Ale jak tak dzis usiadłam i myslałam o tym, jak ja to przyciągnęłam to doszłam do wniosku, ze owszem, to ze tylko na rok sama przyciagnełam. Wizualizowałam sobie ze odbieram telefon, miła pani mówi mi ze szukaja kogos bo ktos tam idzie na urlop i chca mnie zatrudnic. Tak było.... Własnie to sobie uswiadomiłam!!! :shock: :shock: :shock: Było DOKŁADNIE TAK jak w wizualizacji.... telefon, rozmowa...i to zastepstwo.
Jestem zmeczona, chce na stałe.... i biore sie za technike 3 tygodni oraz wyprobowane sposoby :) Tym razem bez zadnej wtopy :)
abrahamowa1
 
Posty: 9
Dołączył(a): 26 cze 2016, o 12:29
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 4 razy

Poprzednia strona

Powrót do Nasze historie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości