Moje efekty pracy nad sobą

historie zmian w naszym życiu, odkrycie PP, nasze sukcesy

Moje efekty pracy nad sobą

Postprzez celestia » 6 paź 2020, o 22:54

Już od dawna nosiłam się z zamiarem napisania posta, w którym wyleję z siebie wszelkie pozytywne odczucia, przemyślenia i efekty związane z pracą nad sobą. Takiego, z którego może ktoś, kto czuje, że jego życie powinno wyglądać lepiej, skorzysta i wzniesie się na wyższy poziom nie tylko świadomości ale i miłości własnej :)

Od czego się zaczęło? Od tego, że w którymś momencie życia czułam taką rozpacz, że moim największym marzeniem było to, żeby przejechał mnie samochód… serio. Mój ojciec jest alkoholikiem. Nienawiść i psychiczne znęcanie się, którą skierował w kierunku mojej mamy spowodowała, że z tego stresu zachorowała i zmarła. Później to nękanie przeniósł na mnie. Ostrym krzykiem wpajał mi, że nigdy niczego nie osiągnę, nie znajdę męża, że nie przyjmą mnie do żadnej pracy, że w niczym sobie nie poradzę. Że jestem głupia, brzydka i totalnie nic warta. Moja podświadomość chłonęła te słowa jak gąbka. Nienawidziłam ojca za to, co zrobił mamie, nienawidziłam swojego życia, nienawidziłam siebie samej. Przyszedł czas, że wyprowadziłam się z domu i przeprowadziłam do innego miasta. Jak najdalej od domu. Ale on nie przestawał mnie niszczyć psychicznie i jeszcze bardziej się nade mną pastwił, że jakim cudem śmiałam go porzucić i zostawić dom zamiast się nim zajmować.

Samotność, poczucie winy, gniew i poczucie beznadziei życiowej opanowało mnie do tego stopnia, że zaczęłam pić byleby chociaż na chwilę zagłuszyć ten przeszywający mnie smutek. Codziennie po pracy (której de facto nie cierpiałam) wypijałam butelkę wina i płakałam nad swoim losem. Totalne dno.

W którymś momencie rzuciłam do Boga, że jeśli czegoś nie zrobi to ja naprawdę palnę sobie w łeb. Bo już nie miałam na nic siły ani chęci. I wtedy jakby strzelił mnie piorun. Doszło do mnie, że ja nie chcę żyć jak na wegetacji, że chcę być szczęśliwa i spełniona. Ale nie miałam zielonego pojęcia czy kiedykolwiek osiągnę ten stan a tym bardziej nie wiedziałam jak się za to zabrać. Jedyne, czego byłam pewna to to, że było ze mną źle i potrzebowałam pomocy. Podjęłam decyzję, że koniec z użalaniem się nad sobą. To była najlepsza decyzja mojego życia :dance Poszłam więc na terapię do genialnego psychologa, który zobaczył we mnie coś, czego nie widziałam ja sama – ogromny potencjał do poprawy swojego życia (cokolwiek to wtedy znaczyło) i mądrość emocjonalną. Ja mądra? O czymś takim nie słyszałam.

Na 2-letniej terapii przepracowałam całkiem sporo i myślałam, że jest już ze mną ok. Zakończyłam terapię, poznałam chłopaka i zakochałam się. Ale ten związek pokazał mi jak wiele jeszcze było we mnie nieuzdrowionych rzeczy, jak wiele złych przekonań na temat siebie samej trzymałam w sercu (dziękuję za to). Temat był gruby i głęboki. Kiedy chłopak mnie zostawił po raz kolejny postanowiłam o siebie zawalczyć, tym razem już najgłębiej i najmocniej jak się tylko da. Moim największym marzeniem było pokochać siebie na tyle, aby umożliwić sobie prowadzenie swojego wymarzonego życia z własną, wymarzoną rodziną. Bardzo pragnęłam kochać i być kochaną.

Na forum trafiłam gdy chciałam przyciągnąć mojego byłego. Gdy zaczęłam zagłębiać się w poszczególne wątki to tak jakby ktoś zapalił światło w ciemnościach. Wiedza z postów uświadomiła mi, że należy postawić siebie wyżej od jakiegoś faceta, który mnie nie chciał. Uderzenie świadomości było dla mnie wielkie, że przez kolejne ileś miesięcy zaczęłam nad sobą pracować wszelkimi możliwymi technikami szukając takich, które mi najbardziej w duszy grały. Wydrukowałam masę postów i czytałam raz, trzeci, siódmy, dziesiąty. Dotąd aż dotarło. Nie wiedziałam czego konkretnie oczekiwać. Nie wiedziałam kiedy coś faktycznie mogłoby się ze mną zadziać i jak to odczuję. Ale wiedziałam czego pragnę i byłam wytrwała w pracy nad kochaniem siebie. Ta systematyczność i cierpliwość baaaardzo mi się opłaciły :sun

W jaki sposób? Ze wzruszenia aż mam ochotę się teraz rozpłakać i z miłości aż pocałować samą siebie. Po paru latach pracy uważam, że jestem zupełnie inną osobą. Lepszą po 100 kroć. Ważną, mądrą, godną, piękną i silniejszą niż kiedykolwiek. Pozytywną i z radością patrzącą na otaczający mnie świat. Wdzięczną… kocham być wdzięczną za to co mam teraz :lovki

Jest wiele prawdy w tym, że kiedy zmieniasz siebie zmienia się cały twój świat wokół. Kiedy zaczynasz kochać siebie, ludzie zaczynają kochać ciebie. Odczuwam to na każdym polu.

Kiedyś byłam samotna i nikt ze znajomych nie miał dla mnie czasu w weekendy. Odkąd kocham siebie, to w moim życiu pojawiły się wspaniałe przyjaciółki, z którymi zwiedzam świat, spędzam wolny czas i cieszę się życiem. Teraz w każdy weekend mam fajne plany i w ogóle się nie nudzę. Ludzie sami do mnie lgną, czują moją dobrą energię i prawie cały czas słyszę czy to w pracy czy prywatnie jak wspaniałą, serdeczną i pozytywną jestem osobą. Że aż chce się ze mną spędzać czas. Zaproszeń na wszelkie wypady mam od groma. I to jest fantastyczne <3

Kiedyś nie lubiłam swojego towarzystwa i niszczyłam siebie alkoholem, śmieciowym żarciem i destrukcyjnymi myślami. Obecnie uwielbiam swoje towarzystwo, lubię sobie od czasu do czasu pobyć sama, pomedytować, uprawiać jogę, docenić swoje życie. Wszystko co robię, robię dla siebie i za każdym razem kiedy wpada mi myśl aby w jakiś sposób umilić sobie czas, to mówię do siebie „to dla ciebie kochana, zasługujesz na to” :)

Kiedyś miałam beznadziejną pracę, w której byłam nieszczęśliwa. Teraz mam pracę, w której czuję się jak pączek w maśle. Zero stresu, zero nadgodzin, zero głupich zadań, wspaniali szefowie, świetny zespół, mega swoboda. Co roku wybijam się ponad szereg i dostaję podwyżki.

Teraz szanuję moje potrzeby i otwarcie o nich mówię. Jestem asertywna i wyznaczam granice. Uważam, że zasługuję na najwspanialsze rzeczy tego świata. Akceptuję swoje wady i kocham moje zalety. To ja jestem odpowiedzialna za realizację swoich pragnień, za swoje szczęście, wybory i działania. A przede wszystkim wiem, że jestem na tyle silna, że potrafię się podnieść w obliczu każdych problemów :banan

Ponadto zadbałam o swoje ciało i mój wygląd. Adoratorów mam na pęczki. Jestem w pełni zdrowa. Zwiedzam świat. Uprawiam przeróżne sporty. Uczę się języków obcych. Korzystam z dobrodziejstw kulturalnych i gastronomicznych. Poprawiły się moje relacje z ojcem i bratem. Mieszkam w miejscu, w którym zawsze chciałam mieszkać. Naprzeciągałam całą masę voucherów, prezentów i bonów. Wiele rzeczy mam za darmo.

Da się? Da się. Jak się chce, to można. Jestem tego żywym dowodem, że można wyjść z grubego bagna i poprawić swoje życie. Nie twierdzę, że jest idealnie. Nie, jestem normalnym człowiekiem, który ma lepsze i gorsze dni. Ale teraz na te gorsze dni mam zupełnie inną reakcję. Odkąd pracuję z PP, to wiem, że wszystko dzieje się po coś i nie ma przypadków. Gdy przytrafia mi się przykra (z ówczesnego punktu widzenia) sytuacja, to rozbrajam ją myślą, że nic nie dzieje się bez przyczyny i na pewno z tej sytuacji wyniknie dla mnie jakaś korzyść, której jeszcze nie widzę ale po jakimś czasie zawsze ją dostrzegam. Obecnie jestem przekonana, że wszystko dzieje się po to aby było dla mnie dobrze.

Absolutnie nie osiadłam na laurach i nie twierdzę, że już koniec pracy. Kochanie siebie to proces, który może trwać całe życie. Nie mniej jednak, jest to wspaniały proces, który niesamowicie uwypukla efekty, warty każdej minuty twojego życia. Czy czuję się szczęśliwa? Tak :) ale wiem, że może być i będzie jeszcze lepiej. Nie mam pojęcia kiedy pojawi się mój wymarzony mąż, ale wiem, że się pojawi i już jest coraz bliżej. Wiem, że wszystko idzie tak jak ma iść i już niedługo się pochwalę się nowym stanem – byciem szczęśliwie zakochaną nie tylko w sobie ale i w cudownym ojcu moich dzieci <3

Jak może być jeszcze lepiej niż teraz? <3 <3 <3
Cały wszechświat mi sprzyja i się o mnie troszczy :sun

Avatar użytkownika
celestia
 
Posty: 72
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 22:24
Podziękował : 34 razy
Otrzymał podziękowań: 139 razy

Re: Moje efekty pracy nad sobą

Postprzez mrO » 6 paź 2020, o 23:04

Czytać i brać przykład, że można. Bo każdy może, wystarczy chcieć. Poznaliśmy się osobiście i uważam że @Celestia to pełna ciepła, radości, SZCZEROŚCI i PPowego blasku osoba :)
Change your Personality to change your Reality. :brawo

Za ten post autor mrO otrzymał podziękowania - 3
celestia, Dream Walker, Infinity
Avatar użytkownika
mrO
 
Posty: 687
Dołączył(a): 2 maja 2017, o 14:42
Podziękował : 155 razy
Otrzymał podziękowań: 663 razy

Re: Moje efekty pracy nad sobą

Postprzez altair » 7 paź 2020, o 15:47

Nic tylko wydrukować i codziennie czytać do poduszki <3 <3
altair
 
Posty: 18
Dołączył(a): 6 maja 2020, o 22:38
Podziękował : 9 razy
Otrzymał podziękowań: 4 razy

Re: Moje efekty pracy nad sobą

Postprzez lipstick » 7 paź 2020, o 23:58

Weszłam tu na chwilkę przypomnieć sobie jedną technikę, ale jak to przeczytałam jednym tchem to aż się wzruszyłam ze szczęścia. Tak serdecznie Ci gratuluję! Miałam dość podobną sytuację w przeszłości. Podobne problemy w rodzinie, które przeżywałam głęboko jako nastolatka i czułam do siebie i innych nienawiść. Praca nad sobą a przede wszystkim pokochanie samej siebie sprawiło, że inni pokochali mnie i lgną do mnie. Kocham ludzi i oni to czują. Jesteś inspiracją, dziękuję Ci, że podzieliłaś się tą historią, bo uświadomiła mi, że też jestem silna i innym na pewno też. <33 Życzę duuużo, dużo szczęścia i sił.

Za ten post autor lipstick otrzymał podziękowania - 2
celestia, Wenus21
Avatar użytkownika
lipstick
 
Posty: 46
Dołączył(a): 17 kwi 2020, o 13:19
Podziękował : 10 razy
Otrzymał podziękowań: 57 razy

Re: Moje efekty pracy nad sobą

Postprzez magicmind » 10 lis 2020, o 14:26

Bardzo fajny i pozytywny post, gratuluję sukcesów :party
Ciekawość sprawia ,że wszystko staje się możliwe.
Avatar użytkownika
magicmind
 
Posty: 800
Dołączył(a): 14 cze 2014, o 12:55
Podziękował : 125 razy
Otrzymał podziękowań: 454 razy


Powrót do Nasze historie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości