Cui Bono? Kto na tym korzysta?

pp w rozumieniu religii, próby poznania Boga

Re: Cui Bono? Kto na tym korzysta?

Postprzez Serenity » 29 paź 2014, o 18:22

Emil, dziękuję Ci za to co napisałeś. I ja zastanawiałam się, czy nie wziąć sobie dłuższego "urlopu" od tego forum.

Nie chcę polemizować w temacie czy istnieją duchy, diabły i co tam jeszcze - nie znam się na tym, nigdy żadnego nie widziałam, nasłuchałam się oczywiście różnych historii, jak każdy :lol: ale obecnie nie oglądam żadnych horrorów, bo później nie mogę iść po ciemku do łazienki, w przeświadczeniu, że paprotka się na mnie czai :) Z tym, że ja nie przypisuję naprawdę mojej paprotce opętania przez demona ale w pewnych określonych warunkach, trudno mi odwieść mój umysł od tego przeświadczenia :)

To co ostatnio czytałam... kusiło mnie, żeby jakoś zareagować, ale stwierdziłam, że nie dam się wciągnąć w żadną "wojnę religijną" i po prostu odejdę.
Tak, wiem, że jest wiele innych wątków, ale wydawało mi się, że nie ma już tak naprawdę z kim rozmawiać o pp - jest tylko "nawracanie". Poza tym w wątkach o różnych technikach - nawet jeśli ktoś ich nie praktykował, to można zadawać różne pytania, pisać o swoich wątpliwościach i nikogo to nie uraża. Z religią tak nie jest.

Nie wiem jak to napisać, bo naprawdę nie chciałabym nikogo dotknąć, ale dam Wam prosty przykład jak to działa.
Ktoś na forum zadaje pytanie (nie przytaczam dokładnie, bo nie chce mi się szukać), "co z ludźmi, którzy nigdy nie poznali Jezusa".

Każdy ma inny punkt patrzenia - ale dla wielu ludzi (w tym mnie), to pytanie jest "z lekka" ... zadufane, protekcjonalne.
Co właściwie daje nam prawo do takich "zmartwień" o innych ludzi. Dlaczego znajomość z Jezusem miałaby być jedyną drogą do Boga? Jak ktoś w to wierzy, to jego sprawa, ale to jest tylko kwestia jego rzeczywistości i nawet przy najlepszych chęciach wychodzą z tego tylko same nieprzyjemności. Przede wszystkim jest to fundamentem podziału "my wierzący w ... i cała reszta ciemniaków (ludzi godnych użalania się nad nimi)"

Przy tym pytaniu przyznaję, że nie wytrzymałam, i zapytałam, to co dopiero z ludźmi takimi jak ja, którzy mieli okazję poznać Jezusa i jakoś nie dali się przekonać.
I tutaj też było śmiesznie, bo ktoś inny odpisał mi, w stylu "Bóg jest miłosierny i czeka na ciebie".
Przepraszam, ale to też jest... dziwne, ponieważ ja wierzę w BOGA, On nie musi na mnie nigdzie czekać, po prostu nie przemawia do mnie za pośrednictwem... POŚREDNIKA.

To co napisałam może brzmi jakbym się poczuła szczególnie urażona, ale to nie o to chodzi. Tak jak napisałam, to jest z mojego punktu widzenia trochę protekcjonalne, ale nauczyłam się z tego śmiać. Chciałam Wam jednak pokazać taki mały obrazek jak tworzy się PODZIAŁ - a ja nie chcę brać w nim udziału.
Lubię Was :) szanuję Was wszystkich :) i nie chcę patrzeć jak formuje się jakiś prąd, który za chwilę może nas porozstawia po kątach na tym forum.

Już w ogóle pominę to, że powoli krystalizuje się pogląd "że wszystkie techniki są niebezpieczne"...
Osobiście wizualizacji największych "demonów" doświadczyłam naocznie :) patrząc na niektóre przypadki osób zatracających się w religii - takiego natężenia "psychoz" i innych "nerwic", to chyba nie miałam okazji widzieć u nikogo innego. Popatrzcie chociażby co wygadują niektórzy księża, katechetki, jak się zachowują :o - Emil chyba kiedyś napisał, że tym których poznał przydałyby się egzorcyzmy jak nikomu innemu. Ale osobiście nie poznałam żadnej kobiety, która chodzi na jogę w znanym mi klubie fitness, o której też bym mogła to powiedzieć.
Pisanie o tym, że nie trzeba zwracać uwagi na takich dziwnych księży czy innych świeckich "nawiedzonych" jest z mojego punktu widzenia małą pomyłką - bo to są ludzie zaangażowani w tą konkretną technikę zwaną tutaj wiarą i jeśli się mówi o jakichś zagrożeniach, to trzeba być konsekwentnym.

To było kiedyś forum o technikach, wymiany myśli, doświadczeń... a dzielenie się wiarą? No właśnie - jest to dzielenie, w pełnym tego słowa znaczeniu.

Ja nie mam do nikogo pretensji - widocznie taka była potrzeba większości, żeby forum przybrało taki dziwny wymiar. I szanuję tę wole większości - urlop nie jest dla mnie niczym złym ;) I wierzę, że wszystko się zmienia, ewoluuje... będzie dobrze :)
Szczerze każdemu życzę szczęścia i miłości - takich wewnętrznych uczuć, że jest Wam dobrze, bez względu na to jakimi ścieżkami wędrujecie :)
Avatar użytkownika
Serenity
 
Posty: 142
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 00:56
Podziękował : 31 razy
Otrzymał podziękowań: 26 razy

Re: Cui Bono? Kto na tym korzysta?

Postprzez Calcifer » 29 paź 2014, o 18:49

Według mnie to zmierza wszystko do tego, że w końcu zabraknie wątków które będą czymś nowym, kolejnym punktem zaczepienia. Było już tyle technik a na koniec historia zatoczyła koło i punkt uwagi powrócił do wiary w Boga religii, co pewnie dla większości z nas było punktem wyjścia do poszukiwań czegoś więcej, przecież znaczna część ludzi na forum była wychowywana w duchu religii katolickiej a mimo to zaczęliśmy poszukiwać dalej i patrząc na AB oraz to forum, przerobiliśmy już cały ogrom technik, filozofii, sposobów obchodzenia się z umysłem, duchem, ciałem. Mimo to poszukiwania trwają dalej i można powiedzieć, że forum powróciło do punktu z którego większość z nas wyruszała a mianowicie : religii.

Dlaczego tak się stało? Nie mam pewności, ale przypuszczam że wynika to z rozczarowania efektami różnych technik, które miały działać cuda na pstryknięcie palcami a okazały się złudnymi nadziejami. Ale czy na pewno okazały się złudnymi nadziejami?

Moim zdaniem problem nie jest w technikach, filozofiach, w układzie rąk podczas medytacji, czy godziny w której się wizualizuje. Problem leży w tym, że nie potrafimy być szczęśliwi sami ze sobą. Jestem z Wami już prawie rok (licząc też mój staż na AB) i zauważam, to myślenie życzeniowe, oczekiwania względem różnych technik. Medytacja nie dla przyjemności medytacji, tylko dla pogłębienia stanu bycia "magnesem na sukces". Wizualizacja nie dla przyjemności z wizualizacji i doświadczenia jej ale dla uzyskania korzyści. Nie droga stała się sensem a sens upatrzyliśmy w mecie a czym jest bieg jak nie doświadczeniem drogi po której się biegnie? Czym jest życie jak nie doświadczeniem obecnej chwili? A te wszystkie poszukiwania w końcu dotrą do tego, że zawiedzie wszystko, bo musi zawieść wszystko jeśli człowiek nie jest szczęśliwy sam ze sobą. Czy szczęście można znaleźć na zewnątrz? Czy jest ono stanem który istnieje poza nami? Oczywiście, że nie.

Nie chce generalizować, być może niektórych wiara trwa bardzo długi czas i jest bardzo silna i są jej pewni, ale mam wrażenie że powrót do religii, ten "trend" który się objawił na forum, jest tak naprawdę symptomem duchowego kryzysu. To swego rodzaju ostatnia deska ratunku. Religia jest jak przyjaciel którego zostawiliśmy, myśląc że gdzieś indziej są fajniejsi przyjaciele i do którego wracamy w momencie w którym okazało się, że Ci potencjalni nowi przyjaciele nie okazali się być tak bardzo przyjacielscy jak myśleliśmy. Tylko czy religia to właściwy przyjaciel? A co ważniejsze - Czy my potrafimy być przyjaciółmi dla samych siebie aby potrafić okazać i przyjąć przyjaźń? Niech każdy zdecyduje o tym sam.

Pozdrowienia :)
Sekretna technika starożytnych o nazwie "Kame Ha Me Ha"

https://www.youtube.com/watch?v=JnQIe_Xqs5k
Avatar użytkownika
Calcifer
Inicjator forum
 
Posty: 2151
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 00:53
Lokalizacja: Wyspa Genialnego Żółwia.
Podziękował : 224 razy
Otrzymał podziękowań: 432 razy

Re: Cui Bono? Kto na tym korzysta?

Postprzez Czarodziejka » 29 paź 2014, o 19:36

*
Ostatnio edytowano 29 paź 2014, o 22:32 przez Czarodziejka, łącznie edytowano 1 raz
Czarodziejka
Inicjator forum
 
Posty: 372
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:32
Podziękował : 4 razy
Otrzymał podziękowań: 46 razy

Re: Cui Bono? Kto na tym korzysta?

Postprzez Kinia » 29 paź 2014, o 19:46

Zróbcie osobny pokój do którego będą miały wstęp tylko osoby co są "nawiedzone na punkcie Jezusa" albo faktycznie zróbcie sobie przerwę od forum bo czytać jedno i to samo to już nudne...magicmind wez urlop od Jezusa!!!!!!!!!!! :lol:
Avatar użytkownika
Kinia
 
Posty: 284
Dołączył(a): 10 cze 2014, o 20:23
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy

Re: Cui Bono? Kto na tym korzysta?

Postprzez Renata » 29 paź 2014, o 19:54

Toz to kolejny dowód na to, ze religia dzieli nas nawet tu, na forum :D
Wcale sie nie dziwie, ze była powodem wojen, skoro w tak malej społeczności jak nasza, podnosi larum ;)
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3353
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 603 razy
Otrzymał podziękowań: 757 razy

Re: Cui Bono? Kto na tym korzysta?

Postprzez Kinia » 29 paź 2014, o 19:58

renata można rozmawiać o religii, o bogu, jakieś pytania, wnioski ale bez przesady :roll: :roll: tutaj dominują pewne osoby co za chwilę zrobią forum religijne albo sekte założą - religia to za delikatny temat i nie każdemu pasi. Proponuje jak ktoś tak kocha Boga zarejestrować sie na typowo religijny portal albo stworzyć osobny pokój gdzie wstęp będą mialy tylko wybrane osoby albo przestać pisać w tych watkach i najlepiej zamknąć je bo życie nie składa sie tylko z boga i jego uwielbienia

Hakuna matata i ludzie obudźcie sie!!!!!!!!!
Avatar użytkownika
Kinia
 
Posty: 284
Dołączył(a): 10 cze 2014, o 20:23
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy

Re: Cui Bono? Kto na tym korzysta?

Postprzez Calcifer » 29 paź 2014, o 20:47

Tak dla rozładowania sytuacji i złapania trochę dystansu :)

Sekretna technika starożytnych o nazwie "Kame Ha Me Ha"

https://www.youtube.com/watch?v=JnQIe_Xqs5k
Avatar użytkownika
Calcifer
Inicjator forum
 
Posty: 2151
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 00:53
Lokalizacja: Wyspa Genialnego Żółwia.
Podziękował : 224 razy
Otrzymał podziękowań: 432 razy

Poprzednia strona

Powrót do Religie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość