Kiedy nieświadomie sam sobie szkodzisz w rozwoju?

podstawy, działanie, doświadczenia, sukcesy

Kiedy nieświadomie sam sobie szkodzisz w rozwoju?

Postprzez Scarlett » 8 lip 2019, o 18:58

Poznałeś Prawo Przyciągania i odczuwasz wypływającą z Ciebie moc! „Tak, teraz mogę wszystko”!
Setki godzin spędzonych na forum, z nosem w książkach, próbując zapamiętać wszystkie kroki i techniki. Próbując wszystko ogarnąć. I niby wszystko jest w porządku, niby udaje mi się przyciągnąć ZOBACZENIE wymarzonego samochodu czy ktoś postawi Ci obiad. I dla PP-owca jest to sukces – nie można rozróżniać przyciągnięć na małe i duże, ale jednak chcesz więcej, a to więcej nie przychodzi.
Udaje Ci się w każdym aspekcie życiowym, ale przestaje w aspektach międzyludzkich. Dlaczego? Może sam gdzieś po drodze nieświadomie szkodzisz sobie potykając się o małe, niepozorne, anty-prawoprzyciąganiowe myślenie?
W tym wątku przedstawię kilka najbardziej popularnych rzeczy, które potrafią zaszkodzić w dalszym rozwoju. Nie będzie to opis klasycznych, znanych nam wszystkim oporów. Będą to takie małe konary o które nieświadomie się potykacie na swojej drodze. A zazwyczaj nie zwracamy uwagę na potknięcie – zwracamy uwagę na to, kiedy się w końcu przewrócimy i stłuczemy kolana.
Jeśli po lekturze tego posta zdasz sobie sprawę, że któryś (albo kilka) z tych problemów ciebie dotyczy, to już połowa sukcesu. Świadomość – zwłaszcza wad – jest bardzo ważna rzeczą i pozwala wybrać drogę do poprawy i zmiany.

Teoria i….niech świat się zmienia!

„Przeczytałem całe forum więc nie musisz mi niczego linkować”.
„Nie pytam Cię o radę, pytam kogoś kto TAK MIAŁ”.

Trafiasz: na forum / po raz pierwszy na książkę o PP czy cokolwiek innego i uwierzyłeś w magię, która zmieni Twoje życie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki (pamiętaj o tej różdżce, bo za chwilę znów o niej wspomnę!). Czytasz, czytasz, starasz się robić te wszystkie techniki, wydajesz krocie na różnego rodzaju kursy i warsztaty, bo jakaś tam Scarlett czy ktoś tam inny był i nagle doznał olśnienia. Robisz to wszystko i nic. I tutaj wrócę do wspomnianej różdżki – nawet jeśli jest magiczna i ma spełniać Twoje życzenia, wciąż pozostaje kwestia tego, że TO TY MASZ DZIERŻYĆ TĘ RÓŻDŻKĘ. Dzierżyć, wymachiwać, rzucać zaklęcia na prawo i lewo, a także o nią dbać. Ty. Nie ona sama. Bo różdżka to tylko dodatek do Twojej magicznej mocny którą masz w środku.
Od kilku lat powtarzam, że robienie czegokolwiek na siłę, bo tak jest napisane na forum, w książkach, czy bo tak powiedziała Twoja ulubiona blogerka, nic Ci nie da. Nie można nic robić na siłę. Nie może wykuć na pamięć wszystkiego co jest tutaj napisane a potem kłócić się w postach. Chodzi o praktykę! Nie rób nic na siłę, ale NAUCZ SIĘ zastosować to w swoim życiu. Naucz się, wyrób nawyk, przestaw myślenie. Dopiero wtedy możesz ruszyć z kopyta z tymi magicznymi zmianami. Nikt nie powiedział, że to jest proste, łatwe i szybkie. Dla jednych może to być kwestia dnia, tygodnia, miesiąca, a dla niektórych kilka lat. Jest to kwestia indywidualna i zależy wyłącznie od Ciebie. Proszę się więc do nikogo nie porównywać! Nie jest łatwo przyswoić nowe myślenia i wdrażać nowe nawyki, kiedy naczytałeś się wcześniej, że to jakaś magia. Coś nie działa natychmiastowo i wtedy zaczynają się schody. Przestaw myślenie! Teoria jest tylko kroplą w morzu i od Ciebie zależy co dalej z tym zrobisz. Masz magiczne narzędzie, ale musisz włożyć w nie baterie i użyć.
Sama teoria jest staniem w miejscu i jeśli nie wdrożymy jej w praktykę, może ona Ci nieświadomie zaszkodzić wywołując opory i frustrację. I prawdopodobnie mnóstwo wydanych pieniędzy ;)

Brak radości z życia, doceniania, traktowanie wszystkiego za oczywistość.

„Ale o co Ci chodzi? Przecież ja się cieszę życiem! Jestem radosny, szczęśliwy, znajduję się w pierwszej piątce najwyższych wibracji według Hicksów”!
Jest różnica między byciem radosnym ogólnie a radością z życia, jego docenieniem, wdzięcznością. I nie – pisząc „wdzięczność” nie mam na myśli półgodzinnego wymyślania za co możesz być wdzięczna. Wielu ludzi uważa, że jest szczęśliwym i wdzięcznym, ale tak naprawdę traktuje za oczywistość wszystko co im się przydarza.
Ktoś przepuścił Cię w kolejce? Oczywistość, bo miałeś mniej zakupów, bo jesteś w ciąży, bo się spieszyłeś.
Ktoś postawił Ci obiad, kawę? Oczywistość, bo przecież to nie majątek.
Zaspałeś, a jednak zdążyłeś na pociąg, bo się opóźnił? Oczywistość, przecież PKP często mają opóźnienie i akurat Ci się trafiło.
Zobaczyłeś ładnego kotka, który totalnie Cię zauroczył? Oczywistość, przecież to tylko zwierzę.
To najczęstsze błędy! Przyjmowanie wszystkiego za oczywistość, za normalność, za naturalność. Zero radości, docenienia, wdzięczności, odrobiny zachwytu. Po prostu normalność w świecie ciągłego pędu. Ludzie myślą, że będą szczęśliwi KIEDYŚ, kiedy osiągną któreś ze swoich „wielkich” marzeń, a nie rozumieją, że należy cieszyć się też z tych pozornie drobnych rzeczy. Wszystko to, co się zdarza przyjmują ze wzruszeniem ramion za oczywistość, wertując książki motywacje i forum oraz wykonując techniki na partnera/pracę/dom/wygraną w totolotka czy inne miliony. Dlaczego masz to wszystko trzymać skoro nie potrafisz docenić drobnostek? Dlaczego masz to wszystko otrzymać skoro nie spełniasz wszystkich elementów PP – wdzięczności i docenienia?
Brak radości z życia, doceniania, traktowanie wszystkiego za oczywistość może Ci nieświadomie zaszkodzić, bo ignorujesz w ten sposób jeden z elementów Prawa Przyciągania – a one działają wszystkie!

Brak spojrzenia w głąb siebie / buta / usprawiedliwianie siebie szukając winy w innych
To przykre, a jednak najczęściej spotykane u osób niby prawoprzyciąganiowych.
Najtrudniej wziąć chyba ludziom odpowiedzialność za swoje życie i przyjąć fakt, że to oni sami, nikt inny, są kreatorami własnej rzeczywistości i życia. Warto zwrócić tutaj uwagę na słowo „rzeczywistość”. Bo tak jak kreacja życia polega na tworzeniu go takiego, jakim się chce aby było wraz z tymi co chce się mieć, tak „rzeczywistość” jest tym, co widzisz tylko Ty. Twoją dziewczynę, dom, samochód, wygląd zobaczą inni. To co Ty widzisz swoimi oczami jest tylko Twoje. To co czujesz jest tylko Twoje. Nie ma znaczenia, że pani w „Żabce” była dla Ciebie nieuprzejma, a pan z ochrony w Reserved zatrzymał Cię do kontroli bo bramka zapiszczała kiedy przechodziłeś. Nawet jeśli ktoś wyładował na Tobie swoje frustracje, to potraktuj to jako prezent, którego nie musisz przyjmować – to emocje tych ludzi, nie Twoje. Od Ciebie zależy czy je przyjmiesz czy nie więc nie obwiniaj o swoje emocje nikogo.
Ludziom bardzo prosto przychodzi obwinianie i ocenianie innych. „Jesteś taka, siaka i owaka!” – Czyżby? A nie pomyślałeś, że to może u Ciebie coś jest nie tak skoro spotykasz w swoim życiu ludzi, którzy Ci nie odpowiadają? Nie pomyślałeś, że ta osoba może być Twoim lustrem, czyli widzisz w niej swoje cechy, przed którymi się wzbraniasz?
Znacznie trudniej jest dawać ludziom miłość, zrozumienie i akceptację.
Prawo Przyciągania to nie tylko kreowanie swojego życia, ale też wzięcie za nie pełnej odpowiedzialności. Jeżeli uważasz, że naczytanie się o PP i próba jego stosowania całkiem Ci wystarczy to jesteś w dużym błędzie. Durne usprawiedliwianie się, obrażanie i zwalanie wszystkiego na innych to brak spojrzenia w głąb siebie i oddawanie swojego losu w cudze ręce. A jeśli oddajesz go w cudze, to wytwarzasz przekonanie, że nie jesteś jego wyłącznym kreatorem. A przekonania odbijają się nieświadomie w innych aspektach PP.

Opisywanie „całej historii”, prowadzenie „pamiętniczka”.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Pisząc „całej historii” nie mam na myśli opisywania historii swojego sukcesu lub tego o czym piszemy np. w poddziale „Nasze historie”.
Pamiętajcie, że w tym wątku cały czas wspominam o ROZWOJU i byciu w trakcie przyciągania czegoś. Załóżmy więc, że znajdujesz się w, Twoim zdaniem, patowej sytuacji. Wchodzisz na forum i chcesz zapytać o radę, skierowanie na właściwie tory. Nie opisuj więc „całej historii” jaką była droga do tej sytuacji w której się znajdujesz. Nie znoszę antropomorfizacji więc zamiast „Wszechświat nie lubi” napiszę brutalnie, osobowo – nie interesuje nas ta historia. Nie interesuje nas skąd się wzięły długi, jakie miałaś myśli zanim rzucił Cię facet. Taka „cała historia” interesuje nas kiedy przedstawiasz nam swój sukces. Kiedy obrazujesz jaką drogę przeszłaś by osiągnąć sukces, który chcesz nam opisać. Ale nie interesuje nas cała ta droga jeśli pytasz o radę. A wiesz dlaczego? Bo liczy się TERAZ. Masz problem? Nie wiesz jak coś zrobić? Chcesz rady? Chcesz pomocy? Chcesz ukierunkowania? Pytaj i pisz – w każdym problemie. Ale skupiaj się na tym co jest teraz, nie na tym co było. Cokolwiek się wydarzyło w przeszłości nie ma już znaczenia i znaczenie ma tylko teraz. Masz komornika – masz go teraz. Rzucił Cię facet – teraz go nie masz. Zgubiłaś los z totolotka na milion złotych – on już jest zgubiony. TERAZ, TERAZ, TERAZ. Wracanie do tego JAK to się stało nie ma znaczenia, bo nie odwrócisz biegu wydarzeń, nie cofniesz czasu. Ale możesz zmienić przyszłość. Wszystko zależy od tego co jest teraz. Dlatego nie pisz historii – opisz obecną sytuację.
Istotne również jest to, żebyś nie dokumentowała codziennie minusów swojego życia. Skupiasz się nie na tym co trzeba. Nawet jeśli to ogromne minusy i dotyczą one teraźniejszości. Po co skupiać się na minusach.
Wiecie ile tygodniowo odbieram PW w których zanim poprosicie o radę piszecie tego typu eseje? Zdradzę Wam sekret. Nigdy tych historii nie czytam – przewijam do samego końca i skupiam się na jednym, ostatnim zdaniu – o sytuacji która jest TERAZ. I daję Wam radę tylko odnośnie tego jednego zdania. Nic innego nie ma znaczenia. Przysięgam.
Nawet jeśli jesteś w najgorszej sytuacji na świecie – liczy się TERAZ, a nie droga jak do tego doszło. Rozpamiętywanie tego zatrzymuje rozwój i na pewno nie pomoże przyciągnąć Ci poprawy sytuacji – bo myślami wciąż wracasz do tych najgorszych momentów. Skup się na teraz, nawet jeśli to TERAZ jest teraz bagnem. Tylko w sytuacji skupiania się na TERAZ jesteś w stanie wyjść w lepszą przyszłość, która będzie kiedyś lepszym TERAZ.

Przypływ/odpływ
Nie wiedziałam do końca jak nazwać ten punkt. Bo dotyczy on czegoś co kojarzy mi się z przypływem i odpływem. Jest to zakładanie sobie, że chce się poznać PP, osiągnąć dzięki niemu wiele spektakularnych rzeczy, wykreować cudowne życie, rozwijać się, ale wynika to trochę z zachłyśnięcia się wiedzą, którą zdobywamy np. na forum czy podczas lektury jakiejś książki, bo w głębi najbardziej zależy nam tylko na jednym. Najczęściej spotykanym chceniem jest oczywiście związek lub ex. Miałam mnóstwo przypadków podczas swojej obecności na forum, kiedy jakieś osoby przychodziły do mnie po pomoc, zaklinały, że chcą się rozwijać, zmienić swoje życie i abym dała im jakieś rady, wskazówki (a w 98% tego nie robię). Pokazywałam wiele rzeczy, wysyłałam co nieco, ale kiedy te osoby osiągnęły swój cel numer jeden – przyciągnęły związek albo przypadkiem exowi zachciało się wrócić, to wtedy te osoby zapominają o całym rozwoju, dalej robią te same błędy, a w najgorszym (i zarazem najczęstszym!) przypadku, wracają po jakimś czasie kiedy znów im się popieprzyło. Przypływ-odpływ-przypływ-odpływ. Tak się nie robi – jak chcesz się rozwijać to się rozwijaj, bo jedna jaskółka wiosny nie czyni i jeśli udało Ci się coś przyciągnąć, choćby to było marzenie życie i miliardy w totka, nie oznacza, że już nic Ci się nie popieprzy. Człowiek uczy się całe życie, a rozwój to proces ciągły. To że udało się zrealizować największe marzenie nie znaczy, że pojąłeś wszystko i możesz odpuścić. Takie osoby ZAWSZE wracają.
Z czego to wszystko wynika? Być może z tego, że te osoby traktują PP jak magiczną różdżkę – kiedy coś dostaną, uważają, że nic więcej nie muszą robić, bo dostały co chcą. Druga grupa z kolei, również traktując PP jak magiczną różdżkę, jest sfrustrowana, że pomimo ciągłego myślenia, nadal nie ma tego czego pragnie. Nie zwracają uwagi na rady o tym jak powinno się za to zabrać, czym są opory, przekonania itp. A nawet jeśli się do czegoś zabiorą, są niekonsekwentni i szybko się poddają. Co idealnie zresztą pokazuje jak bardzo pragnienie nimi kieruje, a nie oni pragnieniem. Konsekwencja jest ważna w każdym aspekcie. Także w rozwoju.
Prawo Przyciągania istnieje i działa w naszym życiu czy w nie wierzymy czy nie, czy je stosujemy czy nie. Jeśli jednak miałeś to szczęście i masz świadomość jego istnienia i ogarnięcia to szkoda byłoby spoczywać na laurach. Niech ta świadomość wejdzie Ci w nawyk. Nie chodzi o to by je stosować, a by nim żyć. A to wcale nie jest męczące, nie polega na codziennym przypominaniu sobie o nim i wykonywaniu miliona technik przypominająco-uzupełniających. Jeśli coś jest przykrym obowiązkiem i męczarnią, nigdy nie da nam radości i satysfakcji. Takie wracanie i odchodzenie nie da Ci na dłuższą metę zupełnie nic. Jeśli masz zamiar traktować to jak pożyczkę chwilówkę, to dokładnie tak samo to do Ciebie wróci – „dostałeś? Fajnie, a teraz zabieramy te przyjemności więc wracaj do starej codzienności”.

Pisanie o tym, co obecnie przyciągamy/nad czym obecnie „pracujemy”.
Z góry zaznaczę, że to wcale nie jest złe! Chodzi o to, że nieświadomie może nam zaszkodzić w przyciąganiu i rozwoju. Często wspomniałam, że istnieją różne pola morficzne, zbiorowa świadomość. Zacytuję fragmencik mojego posta żeby raz jeszcze przypomnieć z czym mamy tutaj do czynienia:
Scarlett napisał(a):Najprościej zobrazuję to jeśli napiszę "Emilia z motywatorni". Co wtedy przychodzi Ci do głowy? Co przychodzi do głowy kilkudziesięciu (albo kilkuset) osobom czytającym forum? Wszyscy wiemy jak się zachowywała, co przyciągała, że jej się to z oczywistych przyczyn nie udawało. I kiedykolwiek ktoś o niej pomyśli, wysyła te informacje do zbiorowej świadomości.
Oczywiście to my sami tworzymy swoje życie, ale kiedy głosimy wszem wobec co przyciągamy, co nam się nie udaje i wszystkie tego typu informacje szerszej publiczności, ta publiczność również zasila nasze myśli tą energią. Jednak to nie publiczność tworzy nam wtedy życie, ale zasila NASZE myśli (muszę to dodać żeby nie było za chwilę pytań od niektórych osób, pod tytułem "ale jak to skoro my tworzymy swoje życie?!"). Informacje te idą to pola zbiorowej świadomości. Tak samo kiedy zasilami te pola swoim lękiem np. o wojny, gwałty, uchodźców, brak książki którą chcemy kupić we wszystkich księgarniach. Pisałam kiedyś, że na pierwszym warsztacie dwupunktu usłyszałam historię o małpach. Nie pamiętam dokładnie całej historii, w każdym razie chodziło o eksperyment na dwóch wyspach. Na obu żyły małpy, ale nie miały ze sobą absolutnie żadnego kontaktu. Małpom z jednej wyspy dawano jakieś ziemniaki/bataty czy coś takiego i pokazano im jak się je obiera. Potem okazało się, że małpy z tej oddalonej wyspy, mimo braku kontaktu z tamtymi, też zaczęły te ziemniaki obierać, wiedziały jak to robić, mimo że nikt ich tego nie uczył.
Pole morficzne to kocioł wszystkiego. Wszystkich myśli powiązanych. Tak jak każdy z nas wie czym jest krzesło.
Ale oczywiście to muszą być zgodne myśli. Jeśli babka w motywatorni płacze i chce Mariana z powrotem, to my wszyscy dostajemy taką informację i razem z nią zasilamy to pole. to nie będzie tak, że ja będę chciała ananasa a kilkanaście osób, które mnie nie lubią, będą siedziały i myślały, że dostaję kilo gruszek, a wtedy ja na złość dostanę kilo gruszek (tak jak wspomniałam - każdy sam tworzy swoje życie i cudze czary-mary na moje nie wpłynie). To tak nie działa. Gdybym zaczęła tu wypisywac, że przyciągam konkretnego ananasa to każdy z Was skojarzyłby: Scarlett-ananas :lol:
Pola morficzne to takie zbiorowe pole informacji.
Co pomyślisz kiedy powiem "krzesło"? Że to mebel na którym możesz usiąść. I nawet jeśli wystawiłabyś wszystkie krzesła z domu i udawała, że ich nie ma, inni ludzie wciąż będą je mieć i krzesła będą istnieć. Ale jeśli wszyscy ludzie na całym świecie postanowiliby, że krzeseł nie ma to one po prostu by zniknęły.
Kiedyś też wspominałam o imigrantach. Dlaczego Halinkę zaatakowali imigranci w Kolonii skoro miała dobre wibracje i inne irytujące mnie frazy? Bo pole morficzne zasilił strach przed imigrantami.
Dlaczego związek X i Y się rozpada skoro było cudownie? Bo X i Y jako para mieli już własne pole morficzne. Te pola się stwarza. Kiedy pan Y miał jakieś obawy, pani X je przechwycała na zasadzie swoich obaw. Czuła, że coś jest nie tak i inne tego typu rzeczy. Tak jakby przeszły poprzez to pole także i na nią. Zaczęli wspólnie rezonować obawami. Związek się rozpadł.
To jest informacja, która jest gdzieś w eterze.

Po co więc dawać innym informacje dotyczące tego nad czym pracujemy? Ja mówię o tym tylko zaufanym osobom (narzeczonemu/bliskim znajomym). Ze świecą na forum szukać posta w którym napisałam, że coś przyciągam (chyba, że żartobliwie). Piszę wyłącznie o efektach. Nie zakłócam swojej energii, nie zakłócam pól.
Ujawnianie szerokiej publiczności tego nad czym „pracujemy” może wywoływać presję, oczekiwanie, wysyłanie do zbiorowej świadomości informacji ciekawości „co dalej z tym pragnieniem osoby X”. Nie jest to nic złego i nie wszystkim szkodzi, ale niektórym owszem - może nieświadomie zaszkodzić i wywoływać emocje opóźniające proces przyciągania.

A na koniec… bonus!

Czyli jak możesz nieświadomie zaszkodzić innym. Być może będziecie zdziwieni, bo przecież tłuczemy Wam do głowy, że nie można za kogoś kreować, gdyż każdy z nas sam jest kreatorem własnej rzeczywistości, a za chwilę możemy nieświadomie komuś zaszkodzić? Jak?
Minimalnie. To jak druga osoba to odbierze to nadal jej indywidualna sprawa, ale jednak to o czym napiszę wkurza wielu.
Ponieważ zawsze lepiej jest wyobrazić coś sobie kiedy dotyczy nas samych, więc wyobraź sobie, że szukasz pracy. Znasz PP i chcesz wykorzystać zdobytą wiedzę na przyciągnięcie tej jednej, jedynej, idealnej, wymarzonej pracy. Ponadto parę Twoich znajomych (albo użytkowników z forum) również takiej pracy szuka i stosuje PP. Czasem nawet wymieniacie ze sobą privy, bo nic tak nie łączy (poza obgadywaniem admina :lol:) jak wspólne dzielenie się pomysłami, technikami, efektami z osobą która dzieli z Wami to sami. Za kilka dni widzisz, że ten użytkownik napisał post, że znalazł super prace, prosto z listy. Twoim znajomym też się udało. A u Ciebie wciąż nic. Mało tego! Ponieważ dzieliłeś się nad tym co przyciągasz z innymi ludźmi, oni często (czasem nawet codziennie) pytają Ciebie: i jak tam, znalazłeś pracę? Masz jakieś rozmowy? I co, chcieli Cię w tamtej firmie? I jak tam, coś się ruszyło? I jak tam, i co tam, i jak tam, i co tam, i jak tam?
Czyż to nie irytujące? Pracujesz nad sobą, czekasz, dźwięk dzwonka w telefonie podgłośniłeś na maxa, a tutaj nadal zero odzewu albo odpadasz w rekrutacji. Tego typu pytania są męczące. Irytujące. Wciąż uświadamiają Cię, że nadal nie masz tej cholernej pracy. A przecież Ci ZALEŻY. Przecież jej PORZEBUJESZ. Załączają się opory, niskie wibracje.
Dlatego nie czyń nikomu co Tobie nie miłe. Jeśli już ktoś decyduje się publicznie napisać nad czym pracuje, to nie zadawaj tego typu pytań. Skoro napisał, że nad tym pracuje to zapewne pochwali się kiedy to zrealizuje. Napisze na forum, opowie Ci przy spotkaniu. Niezależnie czy dotyczy to pracy, wakacji, faceta itp.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 9
Anka12, believe, domi, jabu65, Mal, mrO, niweleta, Savanna, Slonce
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3214
Dołączył(a): 10 gru 2015, o 23:11
Podziękował : 492 razy
Otrzymał podziękowań: 1933 razy

Re: Kiedy nieświadomie sam sobie szkodzisz w rozwoju?

Postprzez mrO » 8 lip 2019, o 19:54

Gdybym mógł to oddałbym wszystkie swoje lajki aby podziękować za ten post :). Temat trudny i niewygodny.
Change your Personality to change your Reality. :brawo
mrO a nie mr0. O=One
Avatar użytkownika
mrO
 
Posty: 608
Dołączył(a): 2 maja 2017, o 13:42
Podziękował : 131 razy
Otrzymał podziękowań: 414 razy

Re: Kiedy nieświadomie sam sobie szkodzisz w rozwoju?

Postprzez magicmind » 9 lip 2019, o 08:24

Jeżeli miałbym komuś sprzedać najlepszą radę do PP to słowem klucz jest ciekawość i zabawa.
Zamiast mieć postawę ciągłej pracy nad swoimi przekonaniami, wiarą czy pragnieniami według mnie lepszą postawą jest kierować się ciekawością jak PP działa, jak coś się może manifestować, jaki jest związek naszego wnętrza z odbiciem które ukazuje się w rzeczywistości.

Zdecydowanie najlepszą i najbardziej naturalną drogą jest droga małych kroczków i podnoszenia sobie stopniowo poprzeczki.
Kiedy uczymy się pływać nie wskakujemy od razu do wzburzonego morza bez zabezpieczeń bo szanse ,że dopłyniemy do brzegu są bliskie zeru.I tak jak z każdą umiejętnością w życiu człowieka.Niemowlak od razu nie mówi ani nie chodzi, wszystko rozwija się stopniowo.
Dlaczego wiec z PP ma być inaczej i na starcie bierzemy się za największe marzenia czy rozwiązanie największych problemów.

Polecam wybrać sobie małe cele i doprowadzić do tego ,że jesteśmy w stanie wręcz natychmiastowo je manifestować albo kilka razy dziennie.
Później zmieniać cele stopniowo na coraz większe. W międzyczasie nie zaszkodzi wplatać w te zabawy również te największe pragnienia.

Dla Wszechświata nie ma różnicy w manifestacjach i wszystko można manifestować błyskawicznie czy to miłość życia, zdrowie czy wielkie pieniądze.
To my nadajemy swoim celom ważność i wielkość. Dlaczego wiec to co najlepsze, to co najważniejsze dla nas ma być jednocześnie najtrudniejsze do osiągnięcia? do póki te największe cele nie sprowadzimy do tych najmniejszych manifestacji to nie będą one równie łatwo osiągalne.

Dlatego ta droga małych celów i nieustanna praktyka i doskonalenie umiejętności jest według mnie najlepsze. Zamiast siedzieć całe życie w teorii, ciągle rozkminiać jak to PP działa itp. po prostu baw się tym.Sprawdź z ciekawości co się stanie gdy intensywnie zaczniesz skupiać się nad czymś.
Nie rób tego aby to zmusić do manifestacji, rób to z ciekawości co się będzie dziać kiedy ty intensywnie skupiasz się i bombardujesz rzeczywistość swoją intencją bez oporu.
You're braver than you believe, and stronger than you seem, and smarter than you think.

Za ten post autor magicmind otrzymał podziękowanie od
Savanna
Avatar użytkownika
magicmind
 
Posty: 760
Dołączył(a): 14 cze 2014, o 11:55
Podziękował : 116 razy
Otrzymał podziękowań: 415 razy

Re: Kiedy nieświadomie sam sobie szkodzisz w rozwoju?

Postprzez domi » 9 lip 2019, o 10:02

Ja bym dodała jeszcze jeden "problem", który występuje zarówno u ludzi, którzy weszli w temat PP ale też ogólnie, dotyczący innych kwestii w życiu. Mam na myśli osoby, które dużo mówią a mało robią - na pewno każdemu z nas na myśl przyjdzie jakaś konkretna osoba z otoczenia. Dużo mówi, opisuje, ba! nawet radzi innym w kwestiach, w których sama nie ma żadnych rezultatów lub, co najwyżej ma je mierne. Można powiedzieć, że papier przyjmie wszystko :) dlatego fajnie jest inspirować się osobami, których czyny oraz osiągnięcia są faktyczne i namacalne. Zresztą to nawet "czuć", jaka energia bije od danej osoby. Ja mam tak, że posty niektórych osób z forum uwielbiam czytać, bo bije od nich super energia i to czuć.
Konkludując, trzeba uważać, bo praktycznie w każdej dziedzinie życia można trafić na pozorantów, którzy potrafią tylko mówić a za ich słowa nie są niczym poparte.
If you can hold it in your head, you can hold it in your hand.

Za ten post autor domi otrzymał podziękowanie od
Scarlett
Avatar użytkownika
domi
 
Posty: 306
Dołączył(a): 10 cze 2016, o 20:42
Podziękował : 197 razy
Otrzymał podziękowań: 74 razy

Re: Kiedy nieświadomie sam sobie szkodzisz w rozwoju?

Postprzez Dominika » 9 lip 2019, o 22:33

Dziękuje za post, ale mam jeszcze jedno pytanie. Chyba apropo przypływów / odpływów.

Co zrobić żeby „pamiętać” o PP gdy ma się zabiegane życie i głowa zajęta jest innymi sprawami dnia codziennego? Myślę że rozumiem sens tego wszystkiego, chcę to praktykować, nauczyć się tego, żyć tym i być tym, a fizycznie w ciągu dnia po prostu o tym zapominam i przypominam sobie zazwyczaj dopiero pod wieczór gdy mam wszystkie sprawy zakończone i zaraz idę spać, jak teraz ;) Wiem, że jest to droga którą muszę / chcę przejść. Codziennie wielokrotnie mam takie przebłyski świadomości, ale trwają one zazwyczaj naprawdę bardzo krótko bo zaraz coś mnie rozproszy. Jak naprowadzić myśli i odczucia na dobry tor gdy wokół jest tyle rozpraszaczy? Jak o tym pamiętać? Jak to NAPRAWDĘ praktykować, jak wzbudzić w sobie ten nawyk? Zależy mi na tym nawet nie dla żadnych konkretnych przyciągnięć, po prostu wiem, że w takich chwilach jestem najszczęśliwsza, jednak przy nawale obowiązków po prostu ucieka mi to.
Dominika
 
Posty: 24
Dołączył(a): 5 gru 2017, o 00:12
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 5 razy

Re: Kiedy nieświadomie sam sobie szkodzisz w rozwoju?

Postprzez jaskier » 9 lip 2019, o 22:52

Ale to nie jest zadanie domowe, coś do czego masz przysiąść i odwalić. PP to jest sposób myślenia, wdzięczność za to, co masz... Po prostu myślę (no, ja tak praktykuję, ale jak się mylę, to proszę mnie poprawić), że w każdej chwili jesteś uważna, kontrolujesz negatywne myśli, szukasz pozytywnych stron pozornie negatywnych wydarzeń... To nie są rozpraszacze, to jest życie... :)
Jak może być jeszcze lepiej? :kwiatek
Avatar użytkownika
jaskier
 
Posty: 82
Dołączył(a): 9 wrz 2018, o 21:52
Podziękował : 32 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Kiedy nieświadomie sam sobie szkodzisz w rozwoju?

Postprzez Dominika » 9 lip 2019, o 22:59

Nie traktuję tego jako zadanie domowe, ja tego chcę i to lubię ;) Ja właśnie chcę tym żyć, cały czas, sekunda po sekundzie, ale tego też trzeba się jakoś nauczyć i jakoś do tego dojść. Wiem że potrzebuję praktyki, mogłabym sobie ustalać dobra o 18:00 mam 15 minut na PP ale to właśnie byłby ten obowiązek.
Dominika
 
Posty: 24
Dołączył(a): 5 gru 2017, o 00:12
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 5 razy

Re: Kiedy nieświadomie sam sobie szkodzisz w rozwoju?

Postprzez Born1975 » 9 lip 2019, o 23:31

Dominika napisał(a): Wiem że potrzebuję praktyki, mogłabym sobie ustalać dobra o 18:00 mam 15 minut na PP ale to właśnie byłby ten obowiązek.


Pomyśl, co się zmieni jeśli nie będziesz tego traktować jak obowiązek, tylko jak wyczekiwaną przez cały dzień przyjemność.
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2275
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 858 razy
Otrzymał podziękowań: 610 razy

Re: Kiedy nieświadomie sam sobie szkodzisz w rozwoju?

Postprzez Scarlett » 10 lip 2019, o 07:11

Dominika napisał(a):Dziękuje za post, ale mam jeszcze jedno pytanie. Chyba apropo przypływów / odpływów.

Co zrobić żeby „pamiętać” o PP gdy ma się zabiegane życie i głowa zajęta jest innymi sprawami dnia codziennego? Myślę że rozumiem sens tego wszystkiego, chcę to praktykować, nauczyć się tego, żyć tym i być tym, a fizycznie w ciągu dnia po prostu o tym zapominam i przypominam sobie zazwyczaj dopiero pod wieczór gdy mam wszystkie sprawy zakończone i zaraz idę spać, jak teraz ;) Wiem, że jest to droga którą muszę / chcę przejść. Codziennie wielokrotnie mam takie przebłyski świadomości, ale trwają one zazwyczaj naprawdę bardzo krótko bo zaraz coś mnie rozproszy. Jak naprowadzić myśli i odczucia na dobry tor gdy wokół jest tyle rozpraszaczy? Jak o tym pamiętać? Jak to NAPRAWDĘ praktykować, jak wzbudzić w sobie ten nawyk? Zależy mi na tym nawet nie dla żadnych konkretnych przyciągnięć, po prostu wiem, że w takich chwilach jestem najszczęśliwsza, jednak przy nawale obowiązków po prostu ucieka mi to.


Jednym z największych problemów użytkowników jest chęć KONTROLI całego procesu PP i całej wiedzy. A tego nie można kontrolować.
To tak jak z umową o pracę. Przeczytałaś ją więc znasz jej treść. Nie wyciągasz jej codziennie i nie czytasz. Wiesz co masz robić i wiesz czego nie robić żeby Cię nie wywalili.
Dlaczego więc masz pamiętać o PP skoro wiesz, że jest i wiesz co jest wyznacznikiem tego, że ono działa płynnie według Twoich pragnień a nie samopas?
Jak już się pojawia kontrola to znaczy, że coś jest "za bardzo" i wtedy jest opór. A opór to już zupełnie inna bajka niż to co ja tutaj napisałam. Opór to podstawa do opanowania, a dopiero później takie lekkie potknięcia jak te opisane wyżej.
Jestem osobą PP, śmiem nawet, że dobrą, bo swoje życie mam ułożone tak jak chcę (jak ja chcę, a nie inni chcą - to że inni chcą byc milionerami i to ich jedyny wyznacznik to ich sprawa). Mój narzeczony jest PP. Lepszy niż ja. Razem tworzymy życie zgodnie z PP. Ale my w ogóle o tym nie rozmawiamy ;) Jedyne o czym rozmawiamy to komentowanie sytuacji z forum. A są pewnie tacy, którzy myślą, że jak jest para PP to nic innego nie robią tylko pracują nad tym by coś przyciągnąć. Nie, my żyjemy. Wiemy co i jak i żyjemy zgodnie z zasadami PP.

Powyższe punkty w skrócie:
1. Nie wystarczy wiedzieć, trzeba też robić. I nie mam na myśli technik, bo nie jestem jakąś psychofanką technik. Robić trzeba to: viewtopic.php?f=3&t=613 Czyli nic ciężkiego, nic wymagającego. Zrobić to na podstawie wiedzy, że to się robi. Nie JAK się robi, ale że się robi. Bo to jest PP. Nie myślenie, nie odpuszczenie, nie Hicks, nie Sricks - TO WSZYSTKO.
2. Docenianie, wdzięczność - taka jak opisałam.
3. Patrzeć przede wszystkim na siebie i w głąb siebie.
4. Nie prowadzić "pamiętniczka" żali i przeszłości. Jeśli się coś chce to od razu przechodzić do sedna. SEDNO to PP. Tu i teraz.
5. Jak się za coś zabierasz to już w to wchodzisz. Nie robisz fochów bo nie wychodzi (był tu taki jeden, kto pamięta? :D), a jak wyjdzie Ci coś spektakularnego, WOW to też nie odchodzisz bo jedno wyszło i o to najbardziej chodziło. W trakcie porodu dziecka też kobiety nie robią przerwy mówiąc "dzisiaj już mi się nie chce". Po prostu pracujesz nad sobą.
6. Nie głosisz wszem wobec, że teraz pracujesz nad pracą/facetem/totolotkiem, nie wypisujesz codziennie co dziś zrobiłaś a czego nie zdążyłaś (ooo, jak widać opory w tym!). Robisz swoje dla siebie, nikt nie musi tego wiedzieć. No chyba, że najbliżsi jeśli znają PP.

PP się żyje. Nie stosuje. Żyje.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3214
Dołączył(a): 10 gru 2015, o 23:11
Podziękował : 492 razy
Otrzymał podziękowań: 1933 razy

Re: Kiedy nieświadomie sam sobie szkodzisz w rozwoju?

Postprzez Slonce » 10 lip 2019, o 09:11

Myślę że oprócz kontroli przeszkodą na drodze rozwoju może być też takie sztywne trzymanie się schematów. Większość osób, które zaczynają zgłębiać PP wpada w taką pułapkę, w myślenie metodyczne, które zakłada, że trzeba wypełnić kilka punktów dzięki, którym na pewno spełni się to, czego chcemy. Bo istnieje powszechny pogląd, żeby mieć plan. Plan na życie, na osiągnięcie swoich celów, na trening itp. Owszem, takie działanie może sprawdzać się w przypadku wyżej wymienionych aspektów, ale niekoniecznie w przypadku PP. I w ten właśnie sposób możemy tworzyć opór. A później, gdy nie spełnia się to, chcemy dopada nas rozczarowanie. Ja pamiętam jak na początku podchodziłam do całego zjawiska PP mało elastycznie. Ale z czasem wraz z różnymi doświadczeniami moje podejście zaczęło się tak fajnie zmieniać, pojawiło się większe zrozumienie, naturalne odpuszczanie tego, co nie służy. Pojawiały się etapy, w każdym z nich pomagało mi coś innego - czułam instynktownie, że akurat w tym momencie dane narzędzie, czy technika będzie dla mnie korzystne. I tak właśnie było. Nie zachęcam do ślepego podążania za tłumem, bo tak jak zostało już wspomniane coś, co pomoże mnie niekoniecznie może pomóc Tobie. Tu fajnie działa wsłuchanie się w siebie i podążanie za intuicją, inspiracją. To zaufanie, że może na ten moment jest dla mnie coś lepszego, coś czego jeszcze nie widzę, nie rozumiem. Bo często zapominamy, że chodzi tak naprawdę o nas. Każdy ma własną historię, każdy przeżył doświadczenia, które ukształtowały jego przekonania. Pewnych rzeczy nie da się tak po prostu przeskoczyć, szczególnie jeśli chodzi o nasze emocje. Czasem trzeba tego większego otwarcia, nieznacznej zmiany kierunku swojej drogi, tak żeby łatwiej dotrzeć do celu :)
Avatar użytkownika
Slonce
 
Posty: 510
Dołączył(a): 20 wrz 2016, o 16:13
Podziękował : 175 razy
Otrzymał podziękowań: 242 razy

Następna strona

Powrót do Prawo przyciągania na co dzień

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot] i 6 gości