Dlaczego nam się nie udaje? Jak osiągać to co chcemy.

podstawy, działanie, doświadczenia, sukcesy

Re: Dlaczego nam się nie udaje? Jak osiągać to co chcemy.

Postprzez nina19888 » 25 kwi 2020, o 22:06

Scarlett napisał(a):Biorąc pod uwagę jeszcze Twoje przykłady: czy ma teraz jakieś znaczenie jak do tego doszło? Doszło i dziś nie ma to znaczenia :)
Avatar użytkownika
nina19888
 
Posty: 122
Dołączył(a): 1 kwi 2020, o 10:54
Podziękował : 29 razy
Otrzymał podziękowań: 51 razy

Re: Dlaczego nam się nie udaje? Jak osiągać to co chcemy.

Postprzez nina19888 » 25 kwi 2020, o 22:30

Coś się psuje i wyskakuje błąd jak dodaje post. Chciałam napisać, że dziś to znaczenia nie ma, ale również przypomniał mi się twoj post o chłopaku, który chciał pieniądze, więc dostał rentę, bo coś mu się stało i to mnie przeraziło, bo życzenie spełnione tylko niekoniecznie tak jakby się marzyło.
Avatar użytkownika
nina19888
 
Posty: 122
Dołączył(a): 1 kwi 2020, o 10:54
Podziękował : 29 razy
Otrzymał podziękowań: 51 razy

Re: Dlaczego nam się nie udaje? Jak osiągać to co chcemy.

Postprzez Scarlett » 25 kwi 2020, o 22:34

On chciał pracować i nic nie robić więc dostał jedną z możliwości. "Uważaj czego pragniesz, bo może się spełnić" :)
Ty jesteś mądrzejsza :)
Cel osiągnięty, a droga do niego nie ma już znaczenia. Wibruj wysoko, a problemowe dojście do celu nie będzie drastyczne, wierz mi :) Po prostu nie myśl tak negatywnie. Bo skupiasz się na tym złym aspekcie. Widzisz, ze mną np. jest tak, że nie mysli jak do czegoś ma dojść i nie poświęcam pragnieniom negatywnych myśli.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowanie od
nina19888
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3431
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 525 razy
Otrzymał podziękowań: 2247 razy

Re: Dlaczego nam się nie udaje? Jak osiągać to co chcemy.

Postprzez Dream Walker » 25 kwi 2020, o 22:37

Hm, bolesne doswiadczenia zwiazane z PP to raczej wtedy gdy przyciagamy cos, czego nie chcemy, albo kiedy nie dostajemy tego, czego chcemy (czasem nie wiemy, co jest dla nas dobre - np. chcemy zmienic prace, wysylamy CV do upatrzonej firmy, ale sie nie dostajemy, po czym nadchodza koronawirusowe obostrzenia i owa firma zwalnia ludzi, a Ty w starej, nudnej robocie wciaz masz wyplate). Bolesne tez bywa to, kiedy aby osiagnac efekt, musimy zmienic stare, dobrze ugruntowane nawyki i przeswiadczenia.
Ja sama mam taki program, ze gdy chce cos osiagnac, mam wrazenie, ze musze sie „przylozyc”, wlozyc w to mnostwo staran. Ale to wcale nie musi byc tak. Moze zdarzyc sie przypadkowy splot okolicznosci i wszystko pojdzie „jak po masle” - przypadkowo otrzymana praca, facet, z ktorym od poczatku sie dogadujesz, bez spiny i stresu itd.
Avatar użytkownika
Dream Walker
 
Posty: 184
Dołączył(a): 10 sty 2020, o 23:54
Podziękował : 132 razy
Otrzymał podziękowań: 34 razy

Re: Dlaczego nam się nie udaje? Jak osiągać to co chcemy.

Postprzez nina19888 » 25 kwi 2020, o 22:54

Dream Walker napisał(a):Ja sama mam taki program, ze gdy chce cos osiagnac, mam wrazenie, ze musze sie „przylozyc”, wlozyc w to mnostwo staran. Ale to wcale nie musi byc tak. Moze zdarzyc sie przypadkowy splot okolicznosci i wszystko pojdzie „jak po masle” - przypadkowo otrzymana praca, facet, z ktorym od poczatku sie dogadujesz, bez spiny i stresu itd.

Mam dokładnie to samo, ale w niektórych obszarach życia. Odkąd wzięłam się za siebie naprawdę doświadczyłam magii, cudów w obszarach, które nie działały, ale nie były zawalone oporami. Np. relacje międzyludzkie. Ale już jak jest temat, na którym mi zależy to wysilam się za bardzo, chodzę spięta, ciągle myślę czy dobrze o nim myślę, jeśli rozumiesz co mam na myśli. Jakby ciągle sprawdzam swoje nastawienie w tym zakresie, a to opór i sygnał, że czegoś nie mam.
Avatar użytkownika
nina19888
 
Posty: 122
Dołączył(a): 1 kwi 2020, o 10:54
Podziękował : 29 razy
Otrzymał podziękowań: 51 razy

Re: Dlaczego nam się nie udaje? Jak osiągać to co chcemy.

Postprzez Dream Walker » 25 kwi 2020, o 23:07

Mysle, ze rozumiem. Ale poniewaz juz same wiemy, co robimy zle, sadze, ze to kwestia czasu, aby sobie wyrobic wlasciwe nawyki.

Za ten post autor Dream Walker otrzymał podziękowanie od
nina19888
Avatar użytkownika
Dream Walker
 
Posty: 184
Dołączył(a): 10 sty 2020, o 23:54
Podziękował : 132 razy
Otrzymał podziękowań: 34 razy

Re: Dlaczego nam się nie udaje? Jak osiągać to co chcemy.

Postprzez niebieski » 26 kwi 2020, o 12:07

@Nina
Miałem coś podobnego jeśli chodzi o auto.
W tamtym roku postanowiłem sprzedać auto i kupić nowe - konkretna marka, model, rocznik, wyposażenie, kolor, silnik "ta konkretna wersja a nie inna" i w akceptowalnej cenie --> to tak jak konkretną osobę :lol: szukałem już go wówczas kiedy obecnego swojego auta nie mogłem sprzedać i coś tam się pojawiało ale bez konkretów, w końcu sprzedałem auto i zacząłem szukać już konkretnie bo auto było mi potrzebne na już czyli = opory, moje znienawidzone słowo na tym forum "chciejstwo" :bigsmile itp. moja dziewczyna się mocno wkurw@€&! że nie mamy auta bo ja coś sobie ubzdurałem że taki a nie inny samochód i sama zaczęła szukać nawet innych marek tylko żeby kupić bo auto było nam potrzebne na już, ale ja stałem twrado za swoim, mieliśmy wówczas trudny okres ze sobą w "teraz" więc to całe "wibracyjnie" dopasowanie do pragnienia było gdzieś na dole...... naprawdę. Po niecałych dwóch miesiącach poszukiwań znalazłem to co chciałem, nawet muszę przyznać że samochód oferował więcej niż oczekiwałem i nie był na drugim końcu polski i cena akceptowalna, a to wszystko przy poczuciu takiego braku, zwątpienia, niemocy, emocjonalnego niepokoju...w skrócie dobrze nie było w sensie wibracyjnym, a jednak dostałem to co sobie zapragnąłem i wymarzyłem.
Avatar użytkownika
niebieski
 
Posty: 76
Dołączył(a): 23 mar 2020, o 16:29
Podziękował : 16 razy
Otrzymał podziękowań: 14 razy

Re: Dlaczego nam się nie udaje? Jak osiągać to co chcemy.

Postprzez Nathalie » 26 kwi 2020, o 12:40

niebieski, dostałeś to co chciałeś bo widocznie byłeś dopasowany wibracyjnie do tego przedmiotu :lol: na jakiej podstawie wnioskujesz że nie byłeś dopasowany wibracyjnie? bo miałeś złe humorki? :lol: przecież chciałeś go mieć, wytwarzałaś tymi myśli odpowiednie wibracje i go w końcu dostałeś, przedmioty mają stałe wibracje i łatwo je przyciągać. no chyba nie myślałeś, że zaczną trąbić fanfary, przyleci kosmita i powie ci, że dopasowałeś się wibracyjnie i możesz sobie już przyciągać.
nie cierpie jak na forum ludzie nie wiedzą o czym mówią. chciałeś, uparłeś się na taki, skupiłeś się na takim, dopasowałeś się wibracyjnie i dostałeś. dopasowanie wibracyjne nie musi być równoznacze że dobrym nastrojem, ile razy tu było napisane, że to nie od nastroju ktroy jest zmienny należy przyciąganie.
poza tym konkretny samochod a konkretna osoba (człowiek myślący) to róznica).
pierwsze słysze że trzeba rezygnować ze swoich marzeń i nie marzyć o tym co sie chce przyciągnąć bo inaczej nazwyasz to chciejstwem. też się zapoznaj dokladnie o co z tym chodzi. chcesz to masz, a humor ma gówno do tego :) pragnienie a chciejstwo to roznica.
pzdr
BE STRONGER than YOUR STRONGEST excuse <3
Avatar użytkownika
Nathalie
 
Posty: 73
Dołączył(a): 1 sie 2019, o 21:35
Podziękował : 23 razy
Otrzymał podziękowań: 48 razy

Re: Dlaczego nam się nie udaje? Jak osiągać to co chcemy.

Postprzez avada6kedavra » 26 kwi 2020, o 17:19

W przeciągu roku miałam istne combo negatywnych "przyciągnięć" (odwrotności tego, co chciałam), a nawet gorzej...

Niedługo po tym jak założyłam dzienniczek wdzięczności, stały się same paskudne rzeczy. Dziękowałam głównie za zdrowie mojej rodziny i kilka dni później (!) zaczął się horror. Moja mama miała absurdalny i mega brzydki wypadek pod sklepem (pierwszy raz w życiu miała wypadek) i niestety z jego powodu było wiele przykrych komplikacji, które ciągnęły się prawie rok. Kilka miesięcy po mamie wypadek w pracy miał mój brat (i to 2 razy w przeciągu pół roku), a także wyszedł nawrót raka u taty. U mnie zaś pojawiły się paskudne problemy skórne, z którymi bezskutecznie walczę i czasem już tylko płaczę w poduszkę zastanawiając się, kiedy zadrapię się na śmierć.

W kwestii faceta (policjanta), o którym tu pisałam wielokrotnie - byłam PEWNA, że mu się podobam od dawna. PEWNA. Czułam, że w jednej sprawie zawaliłam i dlatego on się wycofał i już nie próbował mnie zaczepiać, bo się nawzajem źle zrozumieliśmy, ale gdybym tylko zrobiła do niego ruch, to na bank by się ucieszył i pewnie zdziwił. Nie dałam sobie przemówić do rozumu, że może być inaczej, bo to było tak silne przeczucie, że wydawało mi się, że bardziej pewna już nigdy nie będę (w "relacjach" z mężczyznami zawsze byłam sceptyczna i prawie nigdy nie wiedziałam czy się facetowi podobam czy mi się tylko wydaje, zawsze bałam się wyjść przed szereg). Gdy pierwszy raz od dwóch miesięcy wyszłam na spacer, to oczywiście go zobaczyłam. Pomachał do mnie pierwszy, ja bym go chyba nie rozpoznała nawet w tej maseczce. Stwierdziłam, że mam świetny pretekst do napisania do niego na ten numer służbowy i że to najwyższy czas zagrać va banque, że przecież mnie nie ugryzie - co najwyżej odpisze zdawkowo z grzeczności i wtedy będę wiedzieć, że nie. Ale całą sobą czułam, że on będzie na pewno zdziwiony i byłam pewna, że się ucieszy, że chociaż sobie popiszemy trochę, a co dalej, to się zobaczy. No to się zdziwiłam! :haha: Bo nawet zdawkowej odpowiedzi nie dostałam, czego ani przez moment nawet nie wzięłam pod uwagę, poważnie! :haha: W czwartek jeszcze zerkałam z nadzieją na telefon, że może na służbie nie miał czasu, że może jeszcze coś odpisze... No ale cisza. W piątek było mi tak zwyczajnie smutno, znowu odrodził się we mnie ogromny ból bycia odrzuconą i totalnie zignorowaną, potraktowaną jak powietrze... W sobotę dopadła mnie wściekłość - ale naprawdę, tak paskudna wściekłość i agresja, że aż samej siebie nie poznawałam. Nie mogłam się wyciszyć i uspokoić. Czułam złość na siebie, że się niepotrzebnie wygłupiłam i teraz będzie mi wstyd, gdy zobaczę go w radiowozie na ulicy, nawet nie wiem jak powinnam się zachować. Unikać wzrokiem każdego radiowozu? Odwracać głowę, gdy nasze spojrzenia się spotkają? Nie wiem. Byłam też wściekła na niego, bo głęboko w środku czuję, że pogrywał sobie ze mną, zabawił się, pewnie wyczuł, że się wkręciłam i cieszę się na jego widok i wykorzystał to z premedytacją tylko po to, by podbić sobie ego i może popisać się przed kolegami, z którymi pełni służbę. Miałam wczoraj taką kumulację, że miałam ochotę rozwalić całe mieszkanie. Gdybym miała w domu worek treningowy, to chyba waliłabym w niego cały dzień, aż bym sobie połamała kości. Dziś już się wyciszyłam, jestem spokojniejsza, ale wciąż mam poczucie wstydu, że zachowałam się nachalnie i chciałam za bardzo. Odezwały się też różne kompleksy i myśli w głowie, że na bank z ich powodu nie zainteresował się mną na serio.

Na koniec dodam taką głupotkę jeszcze. Kilka razy już miałam tak, że marzyłam o jakimś ciuchu i go sobie kupiłam, ale np. drastyczna zmiana pogody sprawiła, że nie dało się w nim wyjść. Np. też kupiłam sobie kilka nowych rzeczy, to wyleciał ten koronawirus i leżą w szafie, nie wiem czy je w tym roku w ogóle ubiorę, bo staram się nie wychodzić za dużo, a też nie ma za bardzo gdzie.

Poza tym miałam postanowienie noworoczne, że jak tylko zacznie się wiosna, to będę się starała dużo wychodzić z domu i ze swojej strefy komfortu. Że będę się starała poznawać nowych ludzi, nie tylko facetów. I co? Koronawirus. Teraz nawiązywanie nowych znajomości jest raczej nierealne, bo ludzie przed sobą uciekają. Miałam też postanowienie, że muszę przełamać swoje silne lęki przed szukaniem pracy i brak wiary w to, że gdziekolwiek mnie przyjmą, bo nie mam w ogóle doświadczenia, ani konkretnego wykształcenia i umiejętności... Chciałam się spiąć i próbować coś znaleźć, a w miejscu gdzie mieszkam nie jest łatwo, bo to dziura. I co? Koronawirus. Teraz to dopiero będzie ciężko znaleźć cokolwiek, będzie kryzys nie z tej ziemi... I masa kandydatów na jedno miejsce.

Także oficjalnie ogłaszam, jestem mistrzynią antyprzyciągania :hopsa :hopsa :hopsa

Chyba muszę spróbować na zasadzie odwrotności, może wtedy wszechświat też będzie chciał mi zrobić na złość, tyle że tym razem go przechytrzę taktyką :lol:
Avatar użytkownika
avada6kedavra
 
Posty: 66
Dołączył(a): 4 lut 2019, o 20:59
Podziękował : 57 razy
Otrzymał podziękowań: 21 razy

Re: Dlaczego nam się nie udaje? Jak osiągać to co chcemy.

Postprzez Dream Walker » 26 kwi 2020, o 17:38

Nie wmawiaj sobie, ze przyciagasz pecha. Znasz te przypowiesc?

Szczęście czy pech?

Był raz starzec, który miał syna jedynaka i konia. Pewnego dnia koń wyrwał się z zagrody i uciekł na wzgórza.
- Uciekł ci koń? A to pech! - mówili sąsiedzi.

- Czemu tak mówicie? - pytał stary. - Skąd wiecie, że to pech?

I rzeczywiście, następnej nocy koń wrócił do zagrody, gdzie go zawsze karmiono i pojono, prowadząc ze sobą tuzin dzikich koni. Syn gospodarza zobaczył je, wymknął się bocznym wyjściem i zamknął bramę. Nagle mieli teraz trzynaście koni zamiast żadnego. Sąsiedzi usłyszeli dobrą wieść i pobiegli do gospodarza.

- Trzynaście koni! Ale ty masz szczęście! On zaś odparł:

- Skąd wiecie, czy to szczęście?

Parę dni potem jego syn próbował ujeżdżać jednego z dzikich koni; został zrzucony i złamał nogę. Sąsiedzi znów przyszli wygłosić kolejny pochopny sąd:

- Twój syn złamał nogę. To ci pech! Mądry gospodarz znów odrzekł:

- Skąd wiecie, czy to pech?

I rzeczywiście, niedługo potem w okolicy pojawił się dowódca wojskowy i zorganizowano pobór. Wszyscy sprawni młodzieńcy zostali wzięci do armii i wysłani na wojnę, z której nigdy nie wrócili. Zaś syn gospodarza ocalał, bo miał złamaną nogę.

Za ten post autor Dream Walker otrzymał podziękowania - 2
avada6kedavra, lipstick
Avatar użytkownika
Dream Walker
 
Posty: 184
Dołączył(a): 10 sty 2020, o 23:54
Podziękował : 132 razy
Otrzymał podziękowań: 34 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Prawo przyciągania na co dzień

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 7 gości