Mity na temat PP

doświadczenia, sukcesy i przemyślenia

Mity na temat PP

Postprzez Scarlett » 31 mar 2017, o 21:58

Kilka mitów na temat PP z którymi zdążyłam się spotkać w ciągu tych kilku lat. Kiedy jeszcze jakiś znajdę, "odkryję", albo przyjdzie mi do głowy to zapiszę.
A Wy jakie znacie mity o PP? :)

Nie można oglądać telewizji, wiadomości, horrorów i "wywoływać wilka z lasu".
PP mówi, że przyciągamy wszystko na czym skupiamy swoją uwagę, nieważne czy są to rzeczy pozytywne czy negatywne. Nie możemy jednak zapominać o ogromnym znaczeniu uczuć i emocji. Nie chodzi wcale o to by odciąć się totalnie od życia i świata, bo nie na tym rzecz polega. Chodzi o to by nie ładować w te wszystkie informacje uczuć i emocji. To wszystko. Jeśli ktoś ogląda wiadomości, gdzie pokazują zamachy, kłótnie w rządzie, strach siany przez imigrantów czy co tam jeszcze jest innego i myśli o tym, zauważa zagrożenie, boi się, denerwuje się itp. lub po prostu ciągle o tym gada nie filtrując tych wiadomości, wówczas tego typu rzeczy są dla niego szkodliwe. Jeśli nie to nie. I jestem na to przykładem.
Od lat interesuję się kryminologią, przestępczością, mafią itp. Kocham horrory, to mój sposób na odstresowanie i odmóżdżenie. Przez jakiś czas pracowałam w mediach więc miałam też styczność z różnymi tematami, także bardzo nieprzyjemnymi, którymi musiałam się zajmować. Ale nigdy w życiu nie odbiło się to na moim życiu, nie zmaterializowało się. Z prostego powodu – potrafiłam to odseparować od siebie, przefiltrować, nie doładowywałam tego wszystkiego własnymi uczuciami. Obecnie nie oglądam telewizji bo nic mnie w niej nie pociąga, ale jako kinomanka oglądam filmy o najróżniejszej tematyce. Jednak nie utożsamiam się z tym. Dlatego nie jest to dla mnie szkodliwe.
Często też czytałam na forum, że ktoś myślał o czymś negatywnym, ale to się nie stało. Proste – nie ładujesz w to emocji, nie staje się to autentyczne. Jeśli się staje to znaczy, że ładowałeś w to emocje lub po prostu za dużo się na tym skupiałeś, myślałeś itp. i nie potrafisz tego rozdzielić.
Może być też na odwrót. Znam mnóstwo kobiet, które uwielbiają romanse i komedie romantyczne, ale są samotne – nie utożsamiają się z tym, na czym przecież często skupiają swoją uwagę. A w towarzystwie mówią o tym, że „w moim wieku to już nikogo nie poznam”, „znaleźć wolnego i fajnego faceta w moim wieku to niemożliwe”. No i ok, tak będzie.

Jeśli jesteś otwarta na miłość, nie powinnaś wizualizować swojego byłego bo inaczej zamkniesz się na lepsze możliwości.
Jest to bzdura, którą przeczytałam na forum i to napędziło mnie do tego by stworzyć ten post. Otóż jeśli chcemy przyciągnąć nową miłość, jesteśmy na nią otwarci, ale wciąż kochamy tego byłego, nie oznacza, że mamy szarpać się ze sobą, udawać, że tych myśli nie ma. Nie da się oszukać naszego Wyższego Ja. Kiedy nic nie czujemy do byłego, możemy sobie wizualizować jak chcemy i kogo chcemy, bo nie darzymy nikogo silnymi uczuciami i z łatwością możemy je wytworzyć na nowo. Jeśli jednak jest ktoś, kto takie silne uczucia w nas wzbudza, jak najbardziej można, będąc jednocześnie otwartym na miłość, wizualizować właśnie tę konkretną osobę. Wcale nie oznacza to, że zamknęliśmy się i przyciągamy tę konkretną. Bycia otwartym to „to lub coś lepszego”. Zawsze. Kiedy kochamy byłego, uczucia, które wlewamy w wizualizację bądź inną technikę są bardzo silne i autentyczne. Autentyczna miłość, ekstaza, ciarki, dreszcze, radość, szczęście. O wiele mocniejsze niż do kogoś kogo nie znamy. A przecież o uczucia i emocje tutaj chodzi. Jeśli w tej wizualizacji pozbędziemy się poczucia braku, smutku i innych negatywnych emocji (zresztą nie tylko z wizualizacji, ale też z całego życia – bo przyciągamy cały czas, nie tylko podczas techniki), wówczas naprawdę wzbudzamy w ruch wszystko to, co przyniesie nam materializację. Zbiegi okoliczności, ciekawe propozycje, ludzi itp. W tym momencie warto jest podążać za inspiracją.
Nie walcz ze sobą, nie szarp się jak płotka w sieci. Rób to co czujesz – zawsze.
Przykłady z mojego życia. Rok temu wizualizowałam osobę na której mi zależało, bo darzyłam ją dużymi uczuciami. Nie chciało mi się z tym walczyć i wyobrażać sobie jakieś manekiny czy ludzi bez głowy. I dopiero kiedy w 100% oddałam się tej wizualizacji i przestałam się spinać…. poznałam faceta z listy. Nowego faceta, przy którym emocje, które wkładałam w poprzednią wizualizację, stały się rzeczywistością. Oczywiście osoba, którą wizualizowałam zanim go poznałam, przestała już pojawiać się w mojej głowie.
Kolejny przykład. Jest taki gitarzysta pewnego zespołu, który mega mi się podoba od lat bo jest w moim typie. I wizualizowałam sobie jego wygląd, nie jego jako konkretną osobę o tym imieniu i nazwisku. Jarał mnie tak bardzo, że emocje w wizualizacji były autentyczne. I nasza Cecilia świadkiem, że poznałam aktora, który wyglądał jak ten gitarzysta :lol: Bo widziała zdjęcia. Co prawda nasza relacja się nie rozwinęła, bo ja od początku bałam się związku z aktorem, ale to pokazuje jaki z Wszechświata śmieszek ;>

Nie można wizualizować jako widz, obserwator, bo inaczej sprawdzi się to komuś innemu.
Jeśli ktoś sobie wmówi, że wizualizując z perspektywy osoby trzeciej, to, czego się pragnie spełni się komuś innemu to tak się stanie - stworzy się przekonanie, że tak jest więc tak będzie.
Silva tłumaczył, że są dwa punkty wizualizacji - punkt dysocjacji i punkt asocjacji. Inaczej po prostu wizualizacja zewnętrzna i wewnętrzna. Żadna nie jest zła i szkodliwa. Szkodliwe mogą być tylko uczucia i emocje, a wizualizacja to technika. Z kolei technika ma być dla nas pomocą pracy z umysłem, podświadomością czy świadomością, ma nam sprawiać przyjemność a nie mocować się z nią by wykonać ją poprawnie. To tak jakbym powiedziała, że jeśli ktoś robi błędy ortograficzne i zrobi technikę 21 dni w której codziennie będzie pisał „żułty jaguar” zamiast „żółty jaguar” to marzenie mu się nie spełni. Albo że musi być minimum 10 celów. A co to za różnica czy jeden czy dziesięć? Przecież to tylko technika! Niestety stworzył się mit mówiący o tym, że nie wolno wizualizować jako obserwator bo sprawdzi się to komuś innemu. Jeśli sprawdzi się komuś innemu (co też mi się zdarzało), oznacza nie mniej, nie więcej niż to, że świat pokazuje nam synchroniczność z tym marzeniem. Mówi nam: zobacz, to jest w Twoim otoczeniu, słyszę Cię, widzę Cię, pracuję dla Ciebie! A ludzie niestety zawodzą się, czasem zaczynają zazdrościć, spadają im wibracje, bo to oni tego chcieli. I wtedy jest jebut :) Czyli naprawdę nie ma co liczyć na materializację.
Wizualizując z punktu asocjacji wizualizujesz widząc siebie. Wizualizując z punkty dysocjacji, wizualizujesz jako widz. Jeżeli jesteś w stanie jako widz wzbudzić u siebie emocje, wówczas gratuluję – wizualizujesz poprawnie.
Specjalnie dla Was poszłam osobiście w czasie przerwy kursu Silva Life System do Pana profesora Królickiego zapytać się jak to jest z tą wizualizacją. Powiedziałam, że wiele osób mówi aby wizualizować ze swojej perspektywy.
A co on na to? Zagiął mnie choć w sumie nie powinien: Jeśli wizualizujesz jako film to przecież TWOJA PERSPEKTYWA. Wizualizuj tak jak Ci wygodnie, tak jak CZUJESZ. Koniec, kropka.
Wizualizuj zawsze tak jak TOBIE wygodniej, jak lubisz, jak umiesz. Jeśli potrafisz załączyć w to emocje i poczuć je całą sobą – to nic nie spieprzysz ;) Spieprzyć mogą tylko Twoje emocje i uczucia.
Zresztą sama Metoda Silvy czy nawet Metoda Dwupunktowa bardzo dużo korzysta z wizualizacji zewnętrznej. W Silvie są to między innymi takie techniki jak Zwierciadło Umysłu, Ekran Wyobraźni, Technika Holo-Widzenia. W Metodzie Dwupunktowej często spoglądamy na siebie i pewne rzeczy jako obserwator. I bycie obserwatorem jest akurat bardzo ważne.

Wizualizacja przyciąga nam to co wizualizujemy.

Wizualizacja to nic innego jak wyobraźnia połączona z odczuwaniem zmysłów. Jest to technika, która polega na „widzeniu” tego, czego chcemy i odczucia tego całym sobą, łącznie ze smakiem, dotykiem, słuchem, zapachem. Kiedy uruchamiamy receptory zmysłu, powinniśmy poczuć wizualizację tak, jakby naprawdę się działa. A to oznacza, że wywołujemy emocje, które tak naprawdę ustawiają naszą częstotliwość na przyciągnięcie. Dlatego mówi się, że wizualizacja przyciąga to co wizualizujemy. I faktycznie, w większości przypadków wizualizacja spełnia się bardzo dokładnie. Jednak należy wziąć pod uwagę, że to technika, a techniki mają zadania UŁATWIĆ ustawienie się na tej konkretnej, pożądanej przez nas częstotliwości. W książce i filmie „Sekret” błędnie było przedstawione jakoby to wizualizacja przyciągała – „wizualizuj a będziesz to miał”. Wizualizacja powinna wzbudzić w nas emocje, bo to emocje pomagają nam przyciągać, nieważne czy są dobre czy złe. I wizualizacja pomaga nam przyciągnąć nie tyle obraz z tej wizji, ale te same odczucia, jakie mieliśmy kiedy wizualizowaliśmy. Jej celem jest wzbudzenie tych uczuć i wprawienie w ruch tego całego mechanizmu, który da nam manifestację w myśl zasady „podobne przyciąga podobne”. Bardzo często zdarza się, że wizualizacja spełni się kropka w kropkę, ale zdarza się też tak, że będzie w innych okolicznościach, innym miejscu, innym czasie, z innymi osobami. Ale będziemy mieć w niej te same odczucia, co w wersji tworzonej w naszej głowie. I tak to działa właśnie.

PP to magia (działa bez względu na wszystko).
Wielokrotnie już pisałam o PP jako prawie fizyki więc aby się nie powtarzać, podlinkuję kilka postów:
Link: viewtopic.php?f=3&t=613
Link: viewtopic.php?f=3&t=471&start=80#p23817
Link: viewtopic.php?f=21&t=251&p=25111#p25111

Dzięki PP mogę wpłynąć na czyjeś życie (wolna wola)

Dzięki PP można wpłynąć tylko i wyłącznie na swoje życie. Jakkolwiek by to wyglądało kiedy się temu przyjrzymy, bardzo często jesteśmy narzędziami i pojawiamy się w czyimś życiu lub ktoś w naszym, byśmy mogli dojść do pewnego punktu. Jeśli ktoś w naszym życiu się pojawia, nigdy nie jest to przypadek, choć czasem się tak wydaje. Wszystko to jest wynikiem rezonansu z tą osobą, tak samo jak rezonujemy z wieloma innymi rzeczami, które przyciągamy. Przyciągając ludzi również dochodzi do rezonansu, czyli kiedy po prostu jesteśmy zgodni sami ze sobą, dlatego znajdujemy się WZAJEMNIE w splątaniu. Ta osoba pojawia się w moim życiu i ja pojawiam się w życiu tej osoby. Oboje musieliśmy znaleźć się na tym samym poziomie wibracyjnym (ciężko mi znaleźć odpowiednie określenie więc pozostanę przy hicksowskim). Nie ma tak, że ja chciałam, robiłam czary-mary i ta osoba się pojawiła. Mam przykłady w motywatorni, kiedy ktoś na siłę stara się przyciągnąć czy kogoś konkretnego czy kogoś nowego i nie udaje się to, gdyż nie wchodzi w rezonans miłości. Żeby dać ten impuls, musi sam kochać siebie i cieszyć się życiem tak jakby cieszył się będąc z kimś. Tylko wtedy może przyciągnąć coś podobnego. Bez tego nie ma opcji żeby tak się stało. Nasze uczucia wysyłają coś w rodzaju impulsu, który przekazywany jest dalej i zawsze wraca do nas w tej samej postaci. Tzn. w postaci takiego samego impulsu, niekoniecznie jak odbicie takiej samej sytuacji.
Tak jak PP jest fizycznym prawem, tak też prawem jest niezbywalna, mentalna wolna wola drugiego człowieka. Możemy kogoś zamknąć w więzieniu, piwnicy, pokoju, ale nie zabierzemy mu umysłu.
Dzięki PP mamy w 100% kontrolę nad swoim życiem. I każdy ma nad swoim. Na tyle na ile prawa fizyczne na to pozwalają.

Techniki przyciągają
Jak już jesteśmy przy technikach to nie można zapomnieć rozwinąć tego mitu. Zostało już tutaj naprawdę wiele o tym napisane więc nie pozostaje mi nic innego jak zacytować Black:
Black napisał(a):To nie techniki, metody czy inne rytuały odpowiedzialne są za przyciąganie. Nie wystarczy, że będziemy sobie wizualizować, dodamy do tego technikę na partnera, technikę z listą pragnień przepisywaną przez 3 tygodnie, czy miliony innych technik. To zgodność wibracji z naszym pragnieniem przyciąga to pragnienie do naszego życia.
Pragniemy czegoś, co czyni nas szczęśliwymi więc powinniśmy JUŻ TERAZ czuć się szczęśliwie by dopasować się do szczęścia, które mamy w głowie. Powinniśmy JUŻ TERAZ czuć się tak, jakbyśmy otrzymali to, czego pragniemy, gdyż nasza podświadomość nie odróżnia tego co już jest a tego co chcemy. To właśnie dzięki temu następują materializacje. We Wszechświecie wszystko działa zgodnie z jego prawami, wszystko jest ze sobą zgodne. W przypadku Prawa Przyciągania chodzi o to, że skoro coś zaistniało w naszej głowie, tak naprawdę JUŻ istnieje, trzeba tylko przyzwolić na to by pojawiło się w naszym życiu. Wszystko co jesteśmy w stanie zobaczyć oczyma wyobraźni, jest już tak naprawdę stworzone. Teraz trzeba tylko przyzwolić by to do nas przyszło. Ze wszystkim tak jest. Każdy wielki naukowiec czy wynalazca najpierw miał obraz końcowy w głowie. Jeśli jesteśmy w stanie sobie coś wyobrazić - jesteśmy w stanie to mieć. Dlatego należy czuć się dobrze, mieć wysokie wibracje, nie stawiać oporu i dopasować się do pragnienia.Techniki są po to by ułatwić zadanie.
Choćbyś zrobiła miliony najbardziej popularnych i "skutecznych" technik na świecie, okażą się nieskuteczne jeśli nie będziesz czuć się dobrze i mieć wysokich wibracji, dopasowanych do pragnienia. Musisz zrozumieć, że to właśnie wibracje są tym słynnym "sekretem" PP. Że to TY jesteś centrum przyciągania. Dlatego tak wiele osób ma problem z przyciągnięciem tego czego tak bardzo pragnie. Bo skupiają się na technikach, które ktoś polecił ns forum, a zapominają o najważniejszym. To dlatego tak ciężko niektórym przyciągnąć wymarzone pieniądze czy związek z konkretną osobą. Bo zdają sobie sprawę, że i tak tego nie mają. A w tym przypadku to już nawet tańce plemienne wokół ogniska przy pełni nie pomogą ;)
Techniki są naprawdę super sprawą (sama niektóre uwielbiam i stosuję) - uczą systematyczności, mogą powodować wyższe wibracje na myśl o pragnieniu, ułatwiają skupienie, pomagają określić precyzyjnie czego tak naprawdę chcemy. Ale łatwo wpaść w pułapkę. Często wywołują skupienie się tylko na tym, by prawidłowo ją wykonać, na liczeniu czasu, dni, które minęły, dni które zostały do osiągnięcia celu i utrudniają przyzwolenie osobom, którym zależy na czasie lub czują jakąś presję. Dlatego na sam początek polecam przerobienie Hicksów i zrozumienie istoty PP a dopiero później branie się za techniki. Kiedy pozna się jak działa PP i zacznie stosować wszelkiego rodzaju metody, wszystko rusza z kopyta ;) Wszystko zaczyna być "skuteczne". Bo to TY jesteś warunkiem skuteczności techniki a nie technika warunkiem przyciągania.
Pamiętajmy, że samochód jest genialnym wynalazkiem, bo zawiezie nas wszędzie gdzie chcemy, ale i tak to my sprawiamy, że może ruszyć z miejsca, to my sprawiamy, że jedzie tam gdzie chcemy. Podobnie jest właśnie z technikami :)


W czasie kryzysu najlepiej odciąć się od PP.

Zdarza się, że pojawia się w życiu kryzys, kiedy wszystko mamy gdzieś, nie widzimy żadnych efektów, popadamy w marazm i co tylko. Mając świadomość, że PP istnieje, mając na to dowody, najgorsze co możemy zrobić to walnąć focha na cały świat i samo PP, odciąć się i na siłę walczyć sami ze sobą. Nie da się odciąć od PP tak jak nie da się odciąć „na ziemskim padole” od grawitacji, dlatego wszelkie odcinanie się i fochy w niczym nie pomogą. Wręcz przeciwnie – wysyłają w przestrzeń sygnały o naszym nastroju, co będzie do nas wracało. W takich przypadkach lepiej odciąć się od ludzi i miejsc, które powodują w naszych głowach mętlik, od miejsc, które drażnią nas sukcesami innych (tak, w etapie „kryzysowym”, sukcesy innych drażnią i powodują zazdrość), ale nie odcinać się całkowicie od PP. W takim przypadku najlepszym rozwiązaniem jest wybranie sobie jakieś pozycji z literatury (najlepsza wg. mnie saga Hicksów „Prawo Przyciągania”) i odcinając się od np. forum, czytać sobie te książki, poświęcać czas tylko sobie.
Z kolei jeśli serio mamy PP w czterech literach i czujemy się sfrustrowani, nie chcemy już zgłębiać tego tematu, to najlepiej zająć się sobą, swoim samopoczuciem i wszystkim co dla nas najlepsze. Bo PP i tak będzie działało, ale nie zgłębiając go i mając „focha”, będziemy przynajmniej wysyłać pozytywne impulsy, co będzie dla nas korzystne.
Także jeśli, dajmy na, nie wierzę w Boga, to ktoś kto wierzy powie mi, iż mój brak wiary nie sprawi, że Bóg nie istnieje. Tak samo uważam, że brak wiary w PP nie sprawi, że tego PP w czyimś życiu nie będzie. Ono będzie zawsze. Ludzie naczytali się pierdół i myślą, że PP to wizualizacja, leżenie i myślenie albo że przyciąga się tylko dobre rzeczy, a to co złe lub negatywne zdarza się „przypadkiem”.
Sama niedawno zauważyłam „ciekawą” przypadłość u osób znających PP ;) Kiedy ja zachowywałam się tak jakbym chciała żyć, jakbym miała to co chcę mieć, to, co było dla mnie dziwne, osoby znające PP to sabotowały. Słyszałam, że sobie wmawiam (no o to chodzi przecież :lol: ), że za dużo myślę, że jeszcze zapeszę itp. A ja dalej swoje. Choć spadały mi wibracje jak ludzie mnie sprowadzali na ziemię, to nadal robiłam swoje.
Także nie ma co walczyć i się odcinać.

"Znam Sekret" / "Stosuję Sekret" - czyli "Sekret" to Prawo Przyciągania.
Jeden z mitów, który przyprawia mnie o palpitację serca.
"Sekret" to tytuł filmu wyprodukowanego w 2006 roku oraz książki napisanej w 2007 roku przez Rhondę Byrne. Nie jest to nazwa tegoż zjawiska/prawa czy jakkolwiek by to nazwać. Dlaczego PP zostało nazwane "Sekretem"? Z prostego powodu. "Sekret" bardzo rozpowszechnił na świecie to zjawisko. Choć wcześniej pisali o tym Hicksowie, Haanel, Hill, Murphy itp. to jednak "Sekret" najbardziej rozgłośnił Prawo Przyciągania, przypomniał o nim. Jasne, PP było wcześniej znane, a samą nazwę "Prawo Przyciągania" nadali bodajże Hicksowie. Wcześniej nie miało jako tako żadnej nazwy - po prostu było o czymś takim wiadomo. "Sekret" był dobrze rozreklamowany, trafił do bardzo szerokiego grona odbiorców i między innymi dzięki temu zyskał sporą popularność. Zarówno książka jak i film mówią bardzo wzniosłym językiem, cały proces przedstawiają jakby był on czymś silnie strzeżonym, niezwykłym, mistycznym, a wręcz magicznym, co tym bardziej sprawiało, że ludzie do tego lgnęli i chcieli poznać słynny "Sekret" Wszechświata na samym sobie. Dużo (a właściwie najwięcej) poświęca się temu, że aby coś przyciągnąć, należy o tym intensywnie myśleć i wizualizować to. Nie jest natomiast wspomnianych mnóstwo kluczowych dla Prawa Przyciągania rzeczy, m.in. ważność emocji w procesie, znaczenie oporów itp. A kto dobrze już poznał to zjawisko ten wie, że samo myślenie nie zawsze pomaga, jeśli gdzieś obok pojawią się zachwiania wiary, opory, braki, fatalne emocje itp.
dream75 napisał(a):Sekret nie jest zły dla kogoś, kto potrafi odróżnić 40% prawdy, od 60% marketingowych bzdur. Czyli dla początkujących jest zły.

W związku z tym, wielu widzów/czytelników "Sekretu" początkowo jest zafascynowanych PP, ale po jakimś czasie popadają we frustracje, gdyż pomimo myślenia o czymś i kilku wizualizacjach, nie udaje im się przyciągnąć tego, czego pragną.
Nie należy oczywiście całkowicie negować "Sekretu", ale moim zdaniem nie jest to dobra książka na początek drogi z PP, a już na pewno nie jest to dobra książka na początek przyciągania czegoś konkretnego, na czym bardzo nam zależy.
Ale odeszłam trochę o tematu. W każdym razie - "Sekret" ≠ Prawo Przyciągania. "Sekret" to tytuł książki i filmu, a nie nazwa tego prawa/zjawiska.

„Jestem już na tyle świadomy/a, że nie potrzebuję technik!”
Przyznam, że trochę mnie śmieszy, kiedy czytam jak ktoś pisze, że on nie musi już robić technik, bo jest już na takim poziomie z PP, że wystarczy mu coś tam... Oczywiście, że nie musi, bo techniki nie są prawem przyciągania, choć wiele osób tak myśli. Niestety przyjęło się, że techniki i wszelkie gry są stosowane przez osoby, które szarpią się z PP i próbują wszystkiego co leci. A to dlatego, że zazwyczaj jak ktoś ma duże opory i parcie na jakieś pragnienie, myśli, że mimo wszystko techniki pomogą mu osiągnąć cel albo że techniki to PP (odsyłam do jednego z mitów powyżej).
Uważam, że jestem świetna w PP, ale lubię czasem zrobić jakąś technikę, bo to fajna zabawa. Fajnie jest po jakimś czasie zobaczyć, że to co zapisaliśmy/zrobiliśmy/zaprogramowaliśmy poprzez jakąś technikę zmaterializowało się. Techniki robi się dla zabawy, frajdy, relaksu, a nie BO MUSZĘ. To, że ktoś robi sobie techniki i gra w jakieś zabawy tutaj, nie oznacza, że mu nie idzie z PP ;) Oczywiście nie trzeba wykonywać każdej techniki, wszystkich list itp. Sama nie rzucam się na wszystko, bo wiele technik mi zwyczajnie nie odpowiada. Nie cierpię być uwiązana do czegoś i prowadzić jakichś zapisków.
Przykładowo jazda na rowerze z punktu A do punktu B jest procesem dostania się do tego punktu B. Z kolei to JAK się pojedzie - czy bez trzymanki, czy machając rękami, czy na rurze - jest techniką tej jazdy.
Prawo Przyciągania jest potężnym procesem we Wszechświecie, a możesz skorzystać z wielu technik jego użytkowania. I wcale nie oznacza, że ktoś sobie z czymś nie radzi – po prostu się bawi, testuje, obserwuje i odkrywa. To nie techniki są blokujące i pokazujące, że ktoś jest nie do końca świadomy, lecz to jak się szarpie sam ze sobą i jakie ma opory.
Co ciekawe, wizualizacja też jest jedną z technik i jakoś nie wierze, że osoby zapierające się, że one już nie muszą korzystać z technik, nie wizualizują albo nie używają wyobraźni ;) Jest to technika, którą wykonuje się po prostu będąc nieświadomym, że przyciągamy, nadajemy wibracje i używamy jednej z technik pracy PP.

Osoba, która dobrze korzysta z PP już nigdy nie zazna smutku.
ORAZ
Jeśli coś Ci się nie udało/ rzucił Cię facet/ ktoś Cię oszukał/ stało się coś nieprzyjemnego to znaczy, że nie korzystasz dobrze z PP.

Kolejny mit i bzdura, którą „uwielbiam”, a która często pojawia się wśród osób rozmawiających o PP. Spotkałam się z tym między innymi w sytuacji, kiedy rzucił mnie mój chłopak. Były takie osoby, które twierdziły, że „chyba coś jest ze mną nie tak, skoro rzucił mnie chłopak, a na forum uczę innych PP”. Inna osoba powiedziała mi pewnego razu, że jest szczęśliwa, ma wszystko, czego zapragnie, ale nie ma tej drugiej połówki i że niektórzy uważają, że coś chyba jednak nie klika, bo prawdziwe szczęście to posiadanie wszystkiego, łącznie z partnerem i gromadką dzieci. Serio nie wiem skąd bierze się takie myślenie, skoro powtarzamy jak krowie na rowie razem z innymi użytkownikami, że życie jest sinusoidą. To że znamy PP nie oznacza, że nasze życie do samego końca będzie płynęło w błogości i bezgranicznym szczęściu. Wszystko co nas spotyka, dzieje się z jakiegoś POWODU. Wszechświat składa się z wielu praw. Jeśli ktoś uprze się tylko na cuda na kiju rodem z „Sekretu”, to będzie myślał, że „coś poszło nie tak”. Wszechświat ma też inne prawa. Jest przyczyna i skutek, informacja, doświadczenie, etap przejściowy do kolejnego etapu.
Każde wydarzenie i każdy człowiek na naszej drodze to lekcja, sprawdzian albo prezent. Jeśli nie zaczniemy tonąć w swoim błotku, to dostrzeżemy sens wszystkiego nieprzyjemnego co nas spotkało i spotyka, mimo pozytywnych wibracji, które wysyłamy. Bo to wcale nie oznacza, że coś jest nie tak. Oznacza to, że coś się dzieje. A to co dalej z tym zrobimy to już inna sprawa. W takich przypadkach należy być obserwatorem i wykorzystywać narzędzie, które dostaliśmy w postaci wszelkich silvowskich technik jak np. szklanki wody, laboratorium albo korzystania z Pola serca itp.
Także kiedy rzuci Cię facet, ktoś Cię okradnie, złamiesz rękę albo nogę, będziesz miała stłuczkę – wcale nie oznacza, że coś jest z Tobą nie tak albo że z czymś sobie nie radzisz. To jest ŻYCIE. Z każdego niepowodzenia wyciągaj doświadczenie i lekcję. Być może to tylko kolejny krok w Twoim rozwoju albo na drodze do wielkiego sukcesu.

Nie można być złym/smutnym oraz nie można narzekać. Zawsze musimy być szczęśliwi albo udawać – choćby się waliło i paliło.
Ten mit nie tylko jest bzdurą, ale też uważam go za bardzo szkodliwy.
Jestem zwolenniczką metody „WYRZUĆ TO”, czyli wyrzucaniu z siebie tego, co nas boli, co nam przeszkadza, co jest nie tak. „Kiedy coś mnie wkurwia, to mówię, że mnie wkurwia a nie, że złowrogo szumią wierzby czy też mój duch mój na rozżarzone węgle dupa usiadł”. Praktykuje się to nie tylko w tym zdrowym, dobrym rozwoju osobistym i duchowym, ale też w psychologii. Niestety znajdują się i tacy mówcy oraz i takie książki „motywacyjne” i „prawoprzyciąganiowe”, które radzą nam udawać, że jesteśmy tą słynną „pierd****ą taflą na środku jeziora”.
Dawanie ujścia swoim emocjom jest bardzo ważne, ponieważ trzymanie ich w sobie powoduje frustracje, zniechęcenie, może prowadzić do depresji. Wszystkie tłumione emocje odkładają się gdzieś w nas – dokładają cegiełkę po cegiełce. A potem jesteśmy wielce zdziwieni, dlaczego mamy tyle niepowodzeń, tyle złych przekonań itp. Powtarzałam wielokrotnie, że przyciągamy tym, czym emanujemy. Wszystkie negatywne uczucia, które przysłowiowo zamieciemy pod dywan, wciąż z nas wychodzą w postaci wibracji (a tutaj już wiadomo – przyciąganie działa). To działa na tej samej zasadzie jak emanowanie pozytywnymi uczuciami i nastawieniem. Dla Wszechświata nie ma to znaczenia. I Wszechświat czy też nasza podświadomość nie lubi udawania. Przyciągamy TYLKO prawdziwymi emocjami. Możemy udawać, że mamy super faceta, miliony na koncie i willę z basenem. Ale to udawanie pozwoli nam przyciągnąć te sytuacje, jeśli nie będziemy udawać emocji i uczuć, które nie są z nami zgodne. Bo nie da się ich udawać.
Jestem człowiekiem, który nie ukrywa swoich emocji. Jeśli jestem wkurzona, to wypuszczam z siebie soczystą wiązankę wulgaryzmów, lubię się wykrzyczeć, wypłakać, wyzłościć, powiedzieć co mi się nie podoba. Oczywiście nie polega to na tym żeby przerzucać emocje na inną osobę! Musimy znaleźć swoje „ujście”. Możemy iść gdzieś w pole i się wykrzyczeć, zrobić ostry trening, zakupić worek do boksowania,. Jeśli z kolei coś nie podoba nam się w relacji z drugą osobą, powiedzieć jej to wprost, bez oskarżania, ale kierując się swoimi uczuciami – czyli powiedzieć co nam się nie podoba, dlaczego i jak się w związku z tym czujemy. Nawet pisanie pamiętnika albo wypisanie na kartce uczuć, które się w nas kotłują, jest jednym ze sposobów dania ujścia swoim emocjom.
Nie można bać się, że to zacznie nam przyciągać coś złego. Coś złego może zacząć się dziać, jeśli te emocje będziemy w sobie tłumić.

Antropomorfizacja Wszechświata.
Mam tutaj na myśli wszelkie oddawanie aktu kreacji „Wszechświatowi” – Wszechświat mnie testuje, Wszechświat daje mi znaki, Wszechświat mnie źle zrozumiał.
Czym jest antropomorfizacja? To nic innego jak nadawane przedmiotom czy zjawiskom cech ludzkich i ludzkich motywów postępowania. Prawo Przyciągania jest zjawiskiem w przyrodzie, co powtarzam jak mantrę niemal w każdym poście czy nagraniu. Przez książki takie jak Sekret i jeszcze parę innych, narosło przekonanie, że to WSZECHŚWIAT nam coś daje. Halo, nie zajeżdża tutaj religią? Proszenie, modlenie się, robienie jakichś technik do WSZECHŚWIATA? Do VORTEXU? Do POLA? Wszechświat nam nic nie daje więc o nic prosić go nie musimy. Wszechświat nas nie testuje, źle nas nie zrozumie. Świadomy człowiek wie, że za jego akt kreacji odpowiedzialny jest on sam. Tak, TY jesteś odpowiedzialny za swój akty kreacji. Wszechświat to wszystko, co nas otacza. Vortex to zbiór Twoich pragnień, wir z którego one „wypadają”, kiedy jesteś w przyzwoleniu. A Pole to energia Twojego serca. To Twoje Pole. Kiedy dwupunktujesz, jesteś w Polu. Jesteś W SOBIE, POZA SOBĄ, WSZĘDZIE. Ale to nie pole kreuje, tylko Ty. Bycie w Polu to ułatwia. Dwupunktując wchodzisz w Pole, czyli w pustkę, która to ułatwia. Jakkolwiek więc to nazwiesz – czy Polem, czy Wszechświatem, czy Wyższą Jaźnią – to i tak kreacja zależy od CIEBIE, bo TY jesteś ŹRÓDŁEM.
Oczywiście możemy symbolicznie mówić, że Wszechświat nam coś daje i dużo osób właśnie symbolicznie tak to nazywa. Nie ma w tym nic złego. Ale niestety zauważyłam, że wiele osób rozumie to albo zbyt dosłownie albo właśnie naczytało się jakichś książek i antropomorfizuje Wszechświat jako dawcę wszelkiego dobra. A to robi się już niebezpieczne, bo oddajemy kreację, życie i całą odpowiedzialność jakiejś sile, a podstawą PP jest wzięcie odpowiedzialności za siebie i swoje życie. Piszą, że „może Wszechświat źle zrozumiał” jeśli nie otrzymali tego, czego pragnęli. Nie, Wszechświat nie jest istotą ludzką. Jeśli nie otrzymałeś tego, czego pragniesz, to Twoja w tym zasługa. Piszą, że Wszechświat testuje. A kim on jest? Egzaminatorem życia żeby testować? Co miałoby to na celu? To nie jest człowiek, to jest przestrzeń wokół nas. Cała kreacja zależy od nas samych. Jest zależna od naszych emocji, przekonań. A jeśli nie udało się przyciągnąć konkretnej osoby to widocznie ona tego nie chciała, a nie Wszechświat coś źle zrozumiał. PP to nie magiczna różdżka. To prawo we Wszechświecie. A tym czarodziejskim Wszechświatem – wielkim dawcą i kreatorem, jesteś TY sam. Rozwój osobisty zacznij od siebie i zrozum jak ten świat i ta przyroda funkcjonuje. I porzuć ten mit. Jest on szkodliwy, bo władzę nad swoim życiem oddajesz komuś, czemuś. A nie sobie. Zostań panem swojego życia, zrozum to życie, a wszystko poukłada się inaczej.

Odpowiedź na pytanie „Co oznacza mój sen?” znajdę w senniku.
Wyobraź sobie, że śni Ci się wyrywanie zębów. Sięgasz po sennik i czytasz: „uporządkowanie spraw, problemy finansowe lub z fiaskiem naszych oczekiwań”. Wtedy właśnie zaczynasz coś, co nazywane jest często „samosprawdzającą się przepowiednią”. W podświadomości zasiało się ziarenko niepewności, które utrwalone Twoim myśleniem ma szansę się spełnić. Dlatego niektórym „sprawdzają się senniki”. Sami do tego doprowadzają. Na świecie są miliardy ludzi. Naprawdę myślisz, że każdemu komu śni się wyrywanie zębów, grożą problemy finansowe? Jasne, że nie. Ktoś stworzył sennik na podstawie tego co się wydarzyło po takich snach i mamy co potrzeba. Każdy z nas jest inny i każdy z nas ma swoją podświadomość. To, co nam się śni to nasza INDYWIDUALNA sprawa. Odpowiedzi szukaj w sobie, nie w senniku. Nasza podświadomość operuje symbolami więc to co nam się śni to zazwyczaj symbole. Zęby wcale nie muszą oznaczać więc zębów, a Twój ukochany Twojego ukochanego. Może by symbolem pewnych cech, etapu w życiu. A jeśli to np. były, to może być symbolem przeszłości. Tego Ci nie powiem, bo nie jestem Tobą. I raczej mało kto jest w stanie, oprócz ciebie, ustalić odpowiedź na to pytanie. Dlatego nie ma sensu pytać obcych ludzi o znaczenie Twojego snu. Pomocny może okazać się znajomy, który zna Cię bardzo dobrze i może pomóc w rozwikłaniu symbolu. Oczywiście sny mogą też być dosłowne – ale zazwyczaj wtedy, kiedy ukazują się w nich wspomnienia lub przewidzenia tego, co się wydarzy.
Sny są różne. Czasem śni nam się to, o czym myślimy, ludzie o których często myślimy (więc darujmy sobie nazywanie to „znakami”). Czasem podświadomość daje nam różne rozwiązania, pomysły, pokazuje co w nas siedzi, co przerabiamy, o czym myślimy. Poprzez niektóre techniki, programowania, czy dobry kontakt ze swoją podświadomością, można uzyskać naprawdę odpowiedź na każde pytanie i rozwiązanie każdego problemu. Ale często trzeba tutaj odnaleźć się w symbolach, bo takowe nam najczęściej daje. Podświadomość potrafi nam też pokazać to, co do nas idzie, jeśli będziemy nadal utrzymywać swój emocjonalny „kurs” (bo w każdej chwili możemy go zmienić i tym samym zmienić bieg wydarzeń – my o tym decydujemy).
Oczywiście jeśli po przeczytaniu sen Ci się spełni, oznacza to nic innego jak to, że przekonałeś do tego swoją podświadomość. Przyciągamy przekonaniami. Fajnie jeśli opis w senniku okaże się pozytywny. Ale jeśli negatywny? Lepiej więc unikać tego typu zabaw i rozwinąć komunikację ze swoją podświadomością.

Technika Nocnej Sugestii – im więcej będę programować tę osobę tym lepiej.
Mimo że na ten temat wyprodukowałam się tyle, że można by zrobić z tego osobny rozdział do podręcznika Silvy, i tak posty na ten temat padają non stop, a ja zaliczam klasycznego facepalm’a.
Nie, to że będziesz miesiącami czy latami wykonywać Technikę Nocnej Sugestii, nie sprawi, że ta osoba się do Ciebie odezwie. Sugestia to sugestia, nie rozkaz. Istnieje wolna wola i ta osoba się odezwie jeśli jej się to spodoba. Oczywiście jest to technika bardzo skuteczna na osiągnie celów, jeśli odpowiednio się ją uargumentuje. Ale bardzo ważną zasadą jest to, aby pamiętać o wolnej woli – jednego z praw we Wszechświecie. Oraz o tym, że można przyciągnąć każdego, ale nie sprawimy, że ta osoba nas pokocha czy polubi. Nad swoimi emocjami każdy kontrolę ma SAM.
Przede wszystkim wiele osób niekoniecznie będących po kursie Silvy zabiera się za nią i połowy nie rozumie. Nie rozumie jak to działa, dlaczego działa, kiedy czas powiedzieć stop. Kontaktowanie się z kimś poprzez podświadomość jest bardzo podobne do świadomego bezpośredniego kontaktu. Tyle, że robimy to w głowie. Jeżeli będziemy non stop wchodzić komuś do głowy i zawracać gitarę, bardzo możliwe, że ta osoba będzie nas miała zwyczajnie dość. Nieważne czy chcesz coś komuś przekazać "na żywo" czy poprzez technikę - nie bądź natarczywa. Wyobraź sobie, że ktoś codziennie "zawraca Ci tyłek" w tej samej sprawie. To jest bardzo męczące na dłuższą metę. Musisz zaufać - zrobiłaś technikę i OK, starczy. Im bardziej ci zależy tym tylko stwarzasz większy opór. Jeśli nie puścisz intencji, ona ciągle będzie przy Tobie, co nie pozwoli jej się zrealizować. Jeśli ktoś nie będzie chciał przyjąć sugestii, nie przyjmie jej. I nieważne czy ktoś będzie po kursie Silvy czy nie - wolna wola człowieka to jedno z praw wszechświata, tak jak i PP. Zrób więc sugestię i daj temu spokój. Prawo Przyciągania nie znosi działania na siłę.
Podczas kursu ULTRA i omawiania techniki odzyskiwania długów, która zawiera elementy nocnej sugestii, Andrzej Wójcikiewicz powiedział, że technikę nocnej sugestii powinno się zrobić maksymalnie 8 razy! To jest tydzień i jeden dzień. Nie miesiąc, nie dwa, nie trzy. To przerażające, kiedy potrafimy zarywać nocki miesiącami aby tylko komuś coś narzucić. Bo to nawet nie jest już sugestia, tylko wręcz narzucanie. W pierwszym poście wątku o nocnej sugestii zebrałam najważniejsze informacje na temat tej techniki. Proszę o zapoznanie się z tymi informacjami każdego, kto chce się za tę technikę zabrać: viewtopic.php?f=21&t=94
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 12
Aurora, Black, Born1975, faith, Kala, Karla, Kmicic, MagdaLooney, Miriam, prana, SnowWhite, TheMe
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2820
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 459 razy
Otrzymał podziękowań: 1677 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Born1975 » 1 kwi 2017, o 00:12

Scarlett napisał(a):Znam mnóstwo kobiet, które uwielbiają romanse i komedie romantyczne, ale są samotne – nie utożsamiają się z tym, na czym przecież często skupiają swoją uwagę.


Te kobiety oglądają romanse i czytają harlequiny, bo najzwyczajniej w świecie brakuje im takich przeżyć. W ich psychice tkwi więc "brak" i dlatego nie są w stanie przyciągnąć do swojego życia, tego o czym czytają i co oglądają. Im więcej czytają i oglądają, tym większy czują brak i błędne koło się zamyka.
Viva La Vida Bonita!

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowanie od
MagdaLooney
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2511
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 832 razy
Otrzymał podziękowań: 581 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Scarlett » 30 kwi 2017, o 22:23

Dodaję kolejny mit. Wklejam go poniżej i uzupełniam pierwszy post :sun

W czasie kryzysu najlepiej odciąć się od PP.
Zdarza się, że pojawia się w życiu kryzys, kiedy wszystko mamy gdzieś, nie widzimy żadnych efektów, popadamy w marazm i co tylko. Mając świadomość, że PP istnieje, mając na to dowody, najgorsze co możemy zrobić to walnąć focha na cały świat i samo PP, odciąć się i na siłę walczyć sami ze sobą. Nie da się odciąć od PP tak jak nie da się odciąć „na ziemskim padole” od grawitacji, dlatego wszelkie odcinanie się i fochy w niczym nie pomogą. Wręcz przeciwnie – wysyłają w przestrzeń sygnały o naszym nastroju, co będzie do nas wracało. W takich przypadkach lepiej odciąć się od ludzi i miejsc, które powodują w naszych głowach mętlik, od miejsc, które drażnią nas sukcesami innych (tak, w etapie „kryzysowym”, sukcesy innych drażnią i powodują zazdrość), ale nie odcinać się całkowicie od PP. W takim przypadku najlepszym rozwiązaniem jest wybranie sobie jakieś pozycji z literatury (najlepsza wg. mnie saga Hicksów „Prawo Przyciągania”) i odcinając się od np. forum, czytać sobie te książki, poświęcać czas tylko sobie.
Z kolei jeśli serio mamy PP w czterech literach i czujemy się sfrustrowani, nie chcemy już zgłębiać tego tematu, to najlepiej zająć się sobą, swoim samopoczuciem i wszystkim co dla nas najlepsze. Bo PP i tak będzie działało, ale nie zgłębiając go i mając „focha”, będziemy przynajmniej wysyłać pozytywne impulsy, co będzie dla nas korzystne.
Także jeśli, dajmy na, nie wierzę w Boga, to ktoś kto wierzy powie mi, iż mój brak wiary nie sprawi, że Bóg nie istnieje. Tak samo uważam, że brak wiary w PP nie sprawi, że tego PP w czyimś życiu nie będzie. Ono będzie zawsze. Ludzie naczytali się pierdół i myślą, że PP to wizualizacja, leżenie i myślenie albo że przyciąga się tylko dobre rzeczy, a to co złe lub negatywne zdarza się „przypadkiem”.
Sama niedawno zauważyłam „ciekawą” przypadłość u osób znających PP ;) Kiedy ja zachowywałam się tak jakbym chciała żyć, jakbym miała to co chcę mieć, to, co było dla mnie dziwne, osoby znające PP to sabotowały. Słyszałam, że sobie wmawiam (no o to chodzi przecież :lol: ), że za dużo myślę, że jeszcze zapeszę itp. A ja dalej swoje. Choć spadały mi wibracje jak ludzie mnie sprowadzali na ziemię, to nadal robiłam swoje.
Także nie ma co walczyć i się odcinać.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 4
Born1975, Dwukryształkowa, easy, MagdaLooney
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2820
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 459 razy
Otrzymał podziękowań: 1677 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Black » 2 maja 2017, o 12:02

Genialny post! :sun
"- To się dzieje naprawdę? Czy tylko dzieje się w mojej głowie?
- Oczywiście, że to się dzieje w Twojej głowie, Harry. Ale czy to znaczy, że nie naprawdę?"
Avatar użytkownika
Black
 
Posty: 185
Dołączył(a): 10 cze 2016, o 18:51
Podziękował : 126 razy
Otrzymał podziękowań: 474 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Scarlett » 2 maja 2017, o 14:55

Dzięki Black :kwiatek
W sumie jak Cię zobaczyłam to dostałam natchnienie na kolejny mit, bo wiem, że masz identyczne podejście do "Sekretu" jak ja :lol:
Także kolejny mit dodaję i uzupełniam pierwszy post :sun

"Znam Sekret" / "Stosuję Sekret" - czyli "Sekret" to Prawo Przyciągania.
Jeden z mitów, który przyprawia mnie o palpitację serca.
"Sekret" to tytuł filmu wyprodukowanego w 2006 roku oraz książki napisanej w 2007 roku przez Rhondę Byrne. Nie jest to nazwa tegoż zjawiska/prawa czy jakkolwiek by to nazwać. Dlaczego PP zostało nazwane "Sekretem"? Z prostego powodu. "Sekret" bardzo rozpowszechnił na świecie to zjawisko. Choć wcześniej pisali o tym Hicksowie, Haanel, Hill, Murphy itp. to jednak "Sekret" najbardziej rozgłośnił Prawo Przyciągania, przypomniał o nim. Jasne, PP było wcześniej znane, a samą nazwę "Prawo Przyciągania" nadali bodajże Hicksowie. Wcześniej nie miało jako tako żadnej nazwy - po prostu było o czymś takim wiadomo. "Sekret" był dobrze rozreklamowany, trafił do bardzo szerokiego grona odbiorców i między innymi dzięki temu zyskał sporą popularność. Zarówno książka jak i film mówią bardzo wzniosłym językiem, cały proces przedstawiają jakby był on czymś silnie strzeżonym, niezwykłym, mistycznym, a wręcz magicznym, co tym bardziej sprawiało, że ludzie do tego lgnęli i chcieli poznać słynny "Sekret" Wszechświata na samym sobie. Dużo (a właściwie najwięcej) poświęca się temu, że aby coś przyciągnąć, należy o tym intensywnie myśleć i wizualizować to. Nie jest natomiast wspomnianych mnóstwo kluczowych dla Prawa Przyciągania rzeczy, m.in. ważność emocji w procesie, znaczenie oporów itp. A kto dobrze już poznał to zjawisko ten wie, że samo myślenie nie zawsze pomaga, jeśli gdzieś obok pojawią się zachwiania wiary, opory, braki, fatalne emocje itp.
dream75 napisał(a):Sekret nie jest zły dla kogoś, kto potrafi odróżnić 40% prawdy, od 60% marketingowych bzdur. Czyli dla początkujących jest zły.

W związku z tym, wielu widzów/czytelników "Sekretu" początkowo jest zafascynowanych PP, ale po jakimś czasie popadają we frustracje, gdyż pomimo myślenia o czymś i kilku wizualizacjach, nie udaje im się przyciągnąć tego, czego pragną.
Nie należy oczywiście całkowicie negować "Sekretu", ale moim zdaniem nie jest to dobra książka na początek drogi z PP, a już na pewno nie jest to dobra książka na początek przyciągania czegoś konkretnego, na czym bardzo nam zależy.
Ale odeszłam trochę o tematu. W każdym razie - "Sekret" ≠ Prawo Przyciągania. "Sekret" to tytuł książki i filmu, a nie nazwa tego prawa/zjawiska.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2820
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 459 razy
Otrzymał podziękowań: 1677 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez osa » 9 maja 2017, o 10:03

Wszystko się zgadza , :sun poza tym, że "Secret" wcale nie jest taki zły dla początkujących. Oczywiście 100% racji masz w tym, że jest w nim 40% prawdy, a reszta to marketingowy chłam, ale to właśnie dzięki temu dobrze się go ogląda i ma bardzo pozytywny odbiór. Pamiętam kiedy ja obejrzałam "Secret" miałam bardzo negatywne wibracje i generalnie słaby okres i to właśnie dzięki "Secretowi" moje nastawienie zaczęło się zmieniać. Bynajmniej nie dlatego, że uwierzyłam w to że wystarczy pomyśleć o czymś fajnym, wyobrazić to sobie, ale dlatego, że uświadomiłam sobie ile ważnych rzeczy zostało przeze mnie przyciągnięte w życiu. Siedziałam, oglądałam " Secret" i śmiałam się sama do siebie jakie to proste i oczywiste :sun , że wszystko co mam mam dzięki sobie i swoim pragnieniom, że tak naprawdę wystarczy chcieć i już. Oczywiście nie chodzi o to, że mamy chcieć czegoś , położyć się i czekać, aż gwiazdka spadnie z nieba, ale o to że jeżeli czegoś się pragnie to idzie się w tym kierunku, dąży się do celu, a przeciwności, które się po drodze napotyka nie powinny nas zniechęcać :sun .
Osobiście uważam, że " Secret" jest świetny dla początkujących, o ile na " Sekrecie" nie poprzestaną :sun . Jasna sprawa, że film jest jedynie zarysem całej istoty PP i tak naprawdę powinien stanowić jedynie zwiastun do zagłębiania zagadnienia. Ja po obejrzeniu filmu nie uwierzyłam ślepo tylko zaczęłam się tym interesować , czytać, zastanawiać się jak to działa. Myślę że tak powinniśmy go odbierać jako coś co przedstawia tylko zarys, a nie jak encyklopedię. Jeżeli tak się do tego podejdzie to film jest jak najbardziej OK.
Avatar użytkownika
osa
 
Posty: 215
Dołączył(a): 5 maja 2017, o 11:56
Podziękował : 104 razy
Otrzymał podziękowań: 57 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Scarlett » 9 maja 2017, o 10:13

Masz rację w 100% i cieszę się, że tak to odebrałaś, że szukałaś dalej. Niestety właśnie napisałam o tym micie bo zdecydowana większość osób odbiera "Sekret" jako całe PP i przede wszystkim nazywa PP "Sekretem" :)
Dla początkujących nie jest to więc najlepsza pozycja, choć tak jak napisałam, nie neguję tej książki całościowo.
W tym poście są przedstawione częste mity z którymi spotykamy się tu na forum - nie jest tak, że każdy użytkownik czy adept PP w nie wierzy :sun
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2820
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 459 razy
Otrzymał podziękowań: 1677 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Born1975 » 10 maja 2017, o 11:15

Joe Vitale-tego pana chyba nie trzeba przedstawiać.

Na poniższym filmiku Joe "łamie" kilka mitów z związanych z PP:

Viva La Vida Bonita!

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowania - 2
Ada, Anka12
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2511
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 832 razy
Otrzymał podziękowań: 581 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Lofty » 21 maja 2017, o 22:48

A co sądzicie o micie słowa NIE z NLP? :)
Avatar użytkownika
Lofty
 
Posty: 13
Dołączył(a): 21 maja 2017, o 22:43
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 4 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Born1975 » 21 maja 2017, o 23:13

Lofty napisał(a):A co sądzicie o micie słowa NIE z NLP? :)


Ale zaraz zaraz, dlaczego niby ma to być mit? Stosowanie przeczenia NIE w NLP nie zawsze będzie działać. NLP dość sprytnie wykorzystuje mechanizm perswazji czy nawet manipulacji wykorzystując słowo NIE, ale to jest właśnie mechanizm i trzeba wiedzieć jak ma brzmieć wypowiedź w zależności od całego kontekstu, by ten mechanizm zadziałał. Jeśli natomiast stosuje się ten mechanizm na osobach obeznanych w temacie, to prawdopodobieństwo że zadziała jest oczywiście mniejsze.
Viva La Vida Bonita!
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2511
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 832 razy
Otrzymał podziękowań: 581 razy

Następna strona

Powrót do Prawo przyciągania na co dzień

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości