Mity na temat PP

doświadczenia, sukcesy i przemyślenia

Mity na temat PP

Postprzez Scarlett » 31 mar 2017, o 20:58

Kilka mitów na temat PP z którymi zdążyłam się spotkać w ciągu tych kilku lat. Kiedy jeszcze jakiś znajdę, "odkryję", albo przyjdzie mi do głowy to zapiszę.
A Wy jakie znacie mity o PP? :)

Nie można oglądać telewizji, wiadomości, horrorów i "wywoływać wilka z lasu".
PP mówi, że przyciągamy wszystko na czym skupiamy swoją uwagę, nieważne czy są to rzeczy pozytywne czy negatywne. Nie możemy jednak zapominać o ogromnym znaczeniu uczuć i emocji. Nie chodzi wcale o to by odciąć się totalnie od życia i świata, bo nie na tym rzecz polega. Chodzi o to by nie ładować w te wszystkie informacje uczuć i emocji. To wszystko. Jeśli ktoś ogląda wiadomości, gdzie pokazują zamachy, kłótnie w rządzie, strach siany przez imigrantów czy co tam jeszcze jest innego i myśli o tym, zauważa zagrożenie, boi się, denerwuje się itp. lub po prostu ciągle o tym gada nie filtrując tych wiadomości, wówczas tego typu rzeczy są dla niego szkodliwe. Jeśli nie to nie. I jestem na to przykładem.
Od lat interesuję się kryminologią, przestępczością, mafią itp. Kocham horrory, to mój sposób na odstresowanie i odmóżdżenie. Przez jakiś czas pracowałam w mediach więc miałam też styczność z różnymi tematami, także bardzo nieprzyjemnymi, którymi musiałam się zajmować. Ale nigdy w życiu nie odbiło się to na moim życiu, nie zmaterializowało się. Z prostego powodu – potrafiłam to odseparować od siebie, przefiltrować, nie doładowywałam tego wszystkiego własnymi uczuciami. Obecnie nie oglądam telewizji bo nic mnie w niej nie pociąga, ale jako kinomanka oglądam filmy o najróżniejszej tematyce. Jednak nie utożsamiam się z tym. Dlatego nie jest to dla mnie szkodliwe.
Często też czytałam na forum, że ktoś myślał o czymś negatywnym, ale to się nie stało. Proste – nie ładujesz w to emocji, nie staje się to autentyczne. Jeśli się staje to znaczy, że ładowałeś w to emocje lub po prostu za dużo się na tym skupiałeś, myślałeś itp. i nie potrafisz tego rozdzielić.
Może być też na odwrót. Znam mnóstwo kobiet, które uwielbiają romanse i komedie romantyczne, ale są samotne – nie utożsamiają się z tym, na czym przecież często skupiają swoją uwagę. A w towarzystwie mówią o tym, że „w moim wieku to już nikogo nie poznam”, „znaleźć wolnego i fajnego faceta w moim wieku to niemożliwe”. No i ok, tak będzie.

Jeśli jesteś otwarta na miłość, nie powinnaś wizualizować swojego byłego bo inaczej zamkniesz się na lepsze możliwości.
Jest to bzdura, którą przeczytałam na forum i to napędziło mnie do tego by stworzyć ten post. Otóż jeśli chcemy przyciągnąć nową miłość, jesteśmy na nią otwarci, ale wciąż kochamy tego byłego, nie oznacza, że mamy szarpać się ze sobą, udawać, że tych myśli nie ma. Nie da się oszukać naszego Wyższego Ja. Kiedy nic nie czujemy do byłego, możemy sobie wizualizować jak chcemy i kogo chcemy, bo nie darzymy nikogo silnymi uczuciami i z łatwością możemy je wytworzyć na nowo. Jeśli jednak jest ktoś, kto takie silne uczucia w nas wzbudza, jak najbardziej można, będąc jednocześnie otwartym na miłość, wizualizować właśnie tę konkretną osobę. Wcale nie oznacza to, że zamknęliśmy się i przyciągamy tę konkretną. Bycia otwartym to „to lub coś lepszego”. Zawsze. Kiedy kochamy byłego, uczucia, które wlewamy w wizualizację bądź inną technikę są bardzo silne i autentyczne. Autentyczna miłość, ekstaza, ciarki, dreszcze, radość, szczęście. O wiele mocniejsze niż do kogoś kogo nie znamy. A przecież o uczucia i emocje tutaj chodzi. Jeśli w tej wizualizacji pozbędziemy się poczucia braku, smutku i innych negatywnych emocji (zresztą nie tylko z wizualizacji, ale też z całego życia – bo przyciągamy cały czas, nie tylko podczas techniki), wówczas naprawdę wzbudzamy w ruch wszystko to, co przyniesie nam materializację. Zbiegi okoliczności, ciekawe propozycje, ludzi itp. W tym momencie warto jest podążać za inspiracją.
Nie walcz ze sobą, nie szarp się jak płotka w sieci. Rób to co czujesz – zawsze.
Przykłady z mojego życia. Rok temu wizualizowałam osobę na której mi zależało, bo darzyłam ją dużymi uczuciami. Nie chciało mi się z tym walczyć i wyobrażać sobie jakieś manekiny czy ludzi bez głowy. I dopiero kiedy w 100% oddałam się tej wizualizacji i przestałam się spinać…. poznałam faceta z listy. Nowego faceta, przy którym emocje, które wkładałam w poprzednią wizualizację, stały się rzeczywistością. Oczywiście osoba, którą wizualizowałam zanim go poznałam, przestała już pojawiać się w mojej głowie.
Kolejny przykład. Jest taki gitarzysta pewnego zespołu, który mega mi się podoba od lat bo jest w moim typie. I wizualizowałam sobie jego wygląd, nie jego jako konkretną osobę o tym imieniu i nazwisku. Jarał mnie tak bardzo, że emocje w wizualizacji były autentyczne. I nasza Cecilia świadkiem, że poznałam aktora, który wyglądał jak ten gitarzysta :lol: Bo widziała zdjęcia. Co prawda nasza relacja się nie rozwinęła, bo ja od początku bałam się związku z aktorem, ale to pokazuje jaki z Wszechświata śmieszek ;>

Nie można wizualizować jako widz, obserwator, bo inaczej sprawdzi się to komuś innemu.
Jeśli ktoś sobie wmówi, że wizualizując z perspektywy osoby trzeciej, to, czego się pragnie spełni się komuś innemu to tak się stanie - stworzy się przekonanie, że tak jest więc tak będzie.
Silva tłumaczył, że są dwa punkty wizualizacji - punkt dysocjacji i punkt asocjacji. Inaczej po prostu wizualizacja zewnętrzna i wewnętrzna. Żadna nie jest zła i szkodliwa. Szkodliwe mogą być tylko uczucia i emocje, a wizualizacja to technika. Z kolei technika ma być dla nas pomocą pracy z umysłem, podświadomością czy świadomością, ma nam sprawiać przyjemność a nie mocować się z nią by wykonać ją poprawnie. To tak jakbym powiedziała, że jeśli ktoś robi błędy ortograficzne i zrobi technikę 21 dni w której codziennie będzie pisał „żułty jaguar” zamiast „żółty jaguar” to marzenie mu się nie spełni. Albo że musi być minimum 10 celów. A co to za różnica czy jeden czy dziesięć? Przecież to tylko technika! Niestety stworzył się mit mówiący o tym, że nie wolno wizualizować jako obserwator bo sprawdzi się to komuś innemu. Jeśli sprawdzi się komuś innemu (co też mi się zdarzało), oznacza nie mniej, nie więcej niż to, że świat pokazuje nam synchroniczność z tym marzeniem. Mówi nam: zobacz, to jest w Twoim otoczeniu, słyszę Cię, widzę Cię, pracuję dla Ciebie! A ludzie niestety zawodzą się, czasem zaczynają zazdrościć, spadają im wibracje, bo to oni tego chcieli. I wtedy jest jebut :) Czyli naprawdę nie ma co liczyć na materializację.
Wizualizując z punktu asocjacji wizualizujesz widząc siebie. Wizualizując z punkty dysocjacji, wizualizujesz jako widz. Jeżeli jesteś w stanie jako widz wzbudzić u siebie emocje, wówczas gratuluję – wizualizujesz poprawnie.
Specjalnie dla Was poszłam osobiście w czasie przerwy kursu Silva Life System do Pana profesora Królickiego zapytać się jak to jest z tą wizualizacją. Powiedziałam, że wiele osób mówi aby wizualizować ze swojej perspektywy.
A co on na to? Zagiął mnie choć w sumie nie powinien: Jeśli wizualizujesz jako film to przecież TWOJA PERSPEKTYWA. Wizualizuj tak jak Ci wygodnie, tak jak CZUJESZ. Koniec, kropka.
Wizualizuj zawsze tak jak TOBIE wygodniej, jak lubisz, jak umiesz. Jeśli potrafisz załączyć w to emocje i poczuć je całą sobą – to nic nie spieprzysz ;) Spieprzyć mogą tylko Twoje emocje i uczucia.
Zresztą sama Metoda Silvy czy nawet Metoda Dwupunktowa bardzo dużo korzysta z wizualizacji zewnętrznej. W Silvie są to między innymi takie techniki jak Zwierciadło Umysłu, Ekran Wyobraźni, Technika Holo-Widzenia. W Metodzie Dwupunktowej często spoglądamy na siebie i pewne rzeczy jako obserwator. I bycie obserwatorem jest akurat bardzo ważne.

Wizualizacja przyciąga nam to co wizualizujemy.

Wizualizacja to nic innego jak wyobraźnia połączona z odczuwaniem zmysłów. Jest to technika, która polega na „widzeniu” tego, czego chcemy i odczucia tego całym sobą, łącznie ze smakiem, dotykiem, słuchem, zapachem. Kiedy uruchamiamy receptory zmysłu, powinniśmy poczuć wizualizację tak, jakby naprawdę się działa. A to oznacza, że wywołujemy emocje, które tak naprawdę ustawiają naszą częstotliwość na przyciągnięcie. Dlatego mówi się, że wizualizacja przyciąga to co wizualizujemy. I faktycznie, w większości przypadków wizualizacja spełnia się bardzo dokładnie. Jednak należy wziąć pod uwagę, że to technika, a techniki mają zadania UŁATWIĆ ustawienie się na tej konkretnej, pożądanej przez nas częstotliwości. W książce i filmie „Sekret” błędnie było przedstawione jakoby to wizualizacja przyciągała – „wizualizuj a będziesz to miał”. Wizualizacja powinna wzbudzić w nas emocje, bo to emocje pomagają nam przyciągać, nieważne czy są dobre czy złe. I wizualizacja pomaga nam przyciągnąć nie tyle obraz z tej wizji, ale te same odczucia, jakie mieliśmy kiedy wizualizowaliśmy. Jej celem jest wzbudzenie tych uczuć i wprawienie w ruch tego całego mechanizmu, który da nam manifestację w myśl zasady „podobne przyciąga podobne”. Bardzo często zdarza się, że wizualizacja spełni się kropka w kropkę, ale zdarza się też tak, że będzie w innych okolicznościach, innym miejscu, innym czasie, z innymi osobami. Ale będziemy mieć w niej te same odczucia, co w wersji tworzonej w naszej głowie. I tak to działa właśnie.

PP to magia (działa bez względu na wszystko).
Wielokrotnie już pisałam o PP jako prawie fizyki więc aby się nie powtarzać, podlinkuję kilka postów:
Link: viewtopic.php?f=3&t=613
Link: viewtopic.php?f=3&t=471&start=80#p23817
Link: viewtopic.php?f=21&t=251&p=25111#p25111

Dzięki PP mogę wpłynąć na czyjeś życie (wolna wola)

Dzięki PP można wpłynąć tylko i wyłącznie na swoje życie. Jakkolwiek by to wyglądało kiedy się temu przyjrzymy, bardzo często jesteśmy narzędziami i pojawiamy się w czyimś życiu lub ktoś w naszym, byśmy mogli dojść do pewnego punktu. Jeśli ktoś w naszym życiu się pojawia, nigdy nie jest to przypadek, choć czasem się tak wydaje. Wszystko to jest wynikiem rezonansu z tą osobą, tak samo jak rezonujemy z wieloma innymi rzeczami, które przyciągamy. Przyciągając ludzi również dochodzi do rezonansu, czyli kiedy po prostu jesteśmy zgodni sami ze sobą, dlatego znajdujemy się WZAJEMNIE w splątaniu. Ta osoba pojawia się w moim życiu i ja pojawiam się w życiu tej osoby. Oboje musieliśmy znaleźć się na tym samym poziomie wibracyjnym (ciężko mi znaleźć odpowiednie określenie więc pozostanę przy hicksowskim). Nie ma tak, że ja chciałam, robiłam czary-mary i ta osoba się pojawiła. Mam przykłady w motywatorni, kiedy ktoś na siłę stara się przyciągnąć czy kogoś konkretnego czy kogoś nowego i nie udaje się to, gdyż nie wchodzi w rezonans miłości. Żeby dać ten impuls, musi sam kochać siebie i cieszyć się życiem tak jakby cieszył się będąc z kimś. Tylko wtedy może przyciągnąć coś podobnego. Bez tego nie ma opcji żeby tak się stało. Nasze uczucia wysyłają coś w rodzaju impulsu, który przekazywany jest dalej i zawsze wraca do nas w tej samej postaci. Tzn. w postaci takiego samego impulsu, niekoniecznie jak odbicie takiej samej sytuacji.
Tak jak PP jest fizycznym prawem, tak też prawem jest niezbywalna, mentalna wolna wola drugiego człowieka. Możemy kogoś zamknąć w więzieniu, piwnicy, pokoju, ale nie zabierzemy mu umysłu.
Dzięki PP mamy w 100% kontrolę nad swoim życiem. I każdy ma nad swoim. Na tyle na ile prawa fizyczne na to pozwalają.

Techniki przyciągają
Jak już jesteśmy przy technikach to nie można zapomnieć rozwinąć tego mitu. Zostało już tutaj naprawdę wiele o tym napisane więc nie pozostaje mi nic innego jak zacytować Black:
Black napisał(a):To nie techniki, metody czy inne rytuały odpowiedzialne są za przyciąganie. Nie wystarczy, że będziemy sobie wizualizować, dodamy do tego technikę na partnera, technikę z listą pragnień przepisywaną przez 3 tygodnie, czy miliony innych technik. To zgodność wibracji z naszym pragnieniem przyciąga to pragnienie do naszego życia.
Pragniemy czegoś, co czyni nas szczęśliwymi więc powinniśmy JUŻ TERAZ czuć się szczęśliwie by dopasować się do szczęścia, które mamy w głowie. Powinniśmy JUŻ TERAZ czuć się tak, jakbyśmy otrzymali to, czego pragniemy, gdyż nasza podświadomość nie odróżnia tego co już jest a tego co chcemy. To właśnie dzięki temu następują materializacje. We Wszechświecie wszystko działa zgodnie z jego prawami, wszystko jest ze sobą zgodne. W przypadku Prawa Przyciągania chodzi o to, że skoro coś zaistniało w naszej głowie, tak naprawdę JUŻ istnieje, trzeba tylko przyzwolić na to by pojawiło się w naszym życiu. Wszystko co jesteśmy w stanie zobaczyć oczyma wyobraźni, jest już tak naprawdę stworzone. Teraz trzeba tylko przyzwolić by to do nas przyszło. Ze wszystkim tak jest. Każdy wielki naukowiec czy wynalazca najpierw miał obraz końcowy w głowie. Jeśli jesteśmy w stanie sobie coś wyobrazić - jesteśmy w stanie to mieć. Dlatego należy czuć się dobrze, mieć wysokie wibracje, nie stawiać oporu i dopasować się do pragnienia.Techniki są po to by ułatwić zadanie.
Choćbyś zrobiła miliony najbardziej popularnych i "skutecznych" technik na świecie, okażą się nieskuteczne jeśli nie będziesz czuć się dobrze i mieć wysokich wibracji, dopasowanych do pragnienia. Musisz zrozumieć, że to właśnie wibracje są tym słynnym "sekretem" PP. Że to TY jesteś centrum przyciągania. Dlatego tak wiele osób ma problem z przyciągnięciem tego czego tak bardzo pragnie. Bo skupiają się na technikach, które ktoś polecił ns forum, a zapominają o najważniejszym. To dlatego tak ciężko niektórym przyciągnąć wymarzone pieniądze czy związek z konkretną osobą. Bo zdają sobie sprawę, że i tak tego nie mają. A w tym przypadku to już nawet tańce plemienne wokół ogniska przy pełni nie pomogą ;)
Techniki są naprawdę super sprawą (sama niektóre uwielbiam i stosuję) - uczą systematyczności, mogą powodować wyższe wibracje na myśl o pragnieniu, ułatwiają skupienie, pomagają określić precyzyjnie czego tak naprawdę chcemy. Ale łatwo wpaść w pułapkę. Często wywołują skupienie się tylko na tym, by prawidłowo ją wykonać, na liczeniu czasu, dni, które minęły, dni które zostały do osiągnięcia celu i utrudniają przyzwolenie osobom, którym zależy na czasie lub czują jakąś presję. Dlatego na sam początek polecam przerobienie Hicksów i zrozumienie istoty PP a dopiero później branie się za techniki. Kiedy pozna się jak działa PP i zacznie stosować wszelkiego rodzaju metody, wszystko rusza z kopyta ;) Wszystko zaczyna być "skuteczne". Bo to TY jesteś warunkiem skuteczności techniki a nie technika warunkiem przyciągania.
Pamiętajmy, że samochód jest genialnym wynalazkiem, bo zawiezie nas wszędzie gdzie chcemy, ale i tak to my sprawiamy, że może ruszyć z miejsca, to my sprawiamy, że jedzie tam gdzie chcemy. Podobnie jest właśnie z technikami :)


W czasie kryzysu najlepiej odciąć się od PP.

Zdarza się, że pojawia się w życiu kryzys, kiedy wszystko mamy gdzieś, nie widzimy żadnych efektów, popadamy w marazm i co tylko. Mając świadomość, że PP istnieje, mając na to dowody, najgorsze co możemy zrobić to walnąć focha na cały świat i samo PP, odciąć się i na siłę walczyć sami ze sobą. Nie da się odciąć od PP tak jak nie da się odciąć „na ziemskim padole” od grawitacji, dlatego wszelkie odcinanie się i fochy w niczym nie pomogą. Wręcz przeciwnie – wysyłają w przestrzeń sygnały o naszym nastroju, co będzie do nas wracało. W takich przypadkach lepiej odciąć się od ludzi i miejsc, które powodują w naszych głowach mętlik, od miejsc, które drażnią nas sukcesami innych (tak, w etapie „kryzysowym”, sukcesy innych drażnią i powodują zazdrość), ale nie odcinać się całkowicie od PP. W takim przypadku najlepszym rozwiązaniem jest wybranie sobie jakieś pozycji z literatury (najlepsza wg. mnie saga Hicksów „Prawo Przyciągania”) i odcinając się od np. forum, czytać sobie te książki, poświęcać czas tylko sobie.
Z kolei jeśli serio mamy PP w czterech literach i czujemy się sfrustrowani, nie chcemy już zgłębiać tego tematu, to najlepiej zająć się sobą, swoim samopoczuciem i wszystkim co dla nas najlepsze. Bo PP i tak będzie działało, ale nie zgłębiając go i mając „focha”, będziemy przynajmniej wysyłać pozytywne impulsy, co będzie dla nas korzystne.
Także jeśli, dajmy na, nie wierzę w Boga, to ktoś kto wierzy powie mi, iż mój brak wiary nie sprawi, że Bóg nie istnieje. Tak samo uważam, że brak wiary w PP nie sprawi, że tego PP w czyimś życiu nie będzie. Ono będzie zawsze. Ludzie naczytali się pierdół i myślą, że PP to wizualizacja, leżenie i myślenie albo że przyciąga się tylko dobre rzeczy, a to co złe lub negatywne zdarza się „przypadkiem”.
Sama niedawno zauważyłam „ciekawą” przypadłość u osób znających PP ;) Kiedy ja zachowywałam się tak jakbym chciała żyć, jakbym miała to co chcę mieć, to, co było dla mnie dziwne, osoby znające PP to sabotowały. Słyszałam, że sobie wmawiam (no o to chodzi przecież :lol: ), że za dużo myślę, że jeszcze zapeszę itp. A ja dalej swoje. Choć spadały mi wibracje jak ludzie mnie sprowadzali na ziemię, to nadal robiłam swoje.
Także nie ma co walczyć i się odcinać.

"Znam Sekret" / "Stosuję Sekret" - czyli "Sekret" to Prawo Przyciągania.
Jeden z mitów, który przyprawia mnie o palpitację serca.
"Sekret" to tytuł filmu wyprodukowanego w 2006 roku oraz książki napisanej w 2007 roku przez Rhondę Byrne. Nie jest to nazwa tegoż zjawiska/prawa czy jakkolwiek by to nazwać. Dlaczego PP zostało nazwane "Sekretem"? Z prostego powodu. "Sekret" bardzo rozpowszechnił na świecie to zjawisko. Choć wcześniej pisali o tym Hicksowie, Haanel, Hill, Murphy itp. to jednak "Sekret" najbardziej rozgłośnił Prawo Przyciągania, przypomniał o nim. Jasne, PP było wcześniej znane, a samą nazwę "Prawo Przyciągania" nadali bodajże Hicksowie. Wcześniej nie miało jako tako żadnej nazwy - po prostu było o czymś takim wiadomo. "Sekret" był dobrze rozreklamowany, trafił do bardzo szerokiego grona odbiorców i między innymi dzięki temu zyskał sporą popularność. Zarówno książka jak i film mówią bardzo wzniosłym językiem, cały proces przedstawiają jakby był on czymś silnie strzeżonym, niezwykłym, mistycznym, a wręcz magicznym, co tym bardziej sprawiało, że ludzie do tego lgnęli i chcieli poznać słynny "Sekret" Wszechświata na samym sobie. Dużo (a właściwie najwięcej) poświęca się temu, że aby coś przyciągnąć, należy o tym intensywnie myśleć i wizualizować to. Nie jest natomiast wspomnianych mnóstwo kluczowych dla Prawa Przyciągania rzeczy, m.in. ważność emocji w procesie, znaczenie oporów itp. A kto dobrze już poznał to zjawisko ten wie, że samo myślenie nie zawsze pomaga, jeśli gdzieś obok pojawią się zachwiania wiary, opory, braki, fatalne emocje itp.
dream75 napisał(a):Sekret nie jest zły dla kogoś, kto potrafi odróżnić 40% prawdy, od 60% marketingowych bzdur. Czyli dla początkujących jest zły.

W związku z tym, wielu widzów/czytelników "Sekretu" początkowo jest zafascynowanych PP, ale po jakimś czasie popadają we frustracje, gdyż pomimo myślenia o czymś i kilku wizualizacjach, nie udaje im się przyciągnąć tego, czego pragną.
Nie należy oczywiście całkowicie negować "Sekretu", ale moim zdaniem nie jest to dobra książka na początek drogi z PP, a już na pewno nie jest to dobra książka na początek przyciągania czegoś konkretnego, na czym bardzo nam zależy.
Ale odeszłam trochę o tematu. W każdym razie - "Sekret" ≠ Prawo Przyciągania. "Sekret" to tytuł książki i filmu, a nie nazwa tego prawa/zjawiska.

„Jestem już na tyle świadomy/a, że nie potrzebuję technik!”
Przyznam, że trochę mnie śmieszy, kiedy czytam jak ktoś pisze, że on nie musi już robić technik, bo jest już na takim poziomie z PP, że wystarczy mu coś tam... Oczywiście, że nie musi, bo techniki nie są prawem przyciągania, choć wiele osób tak myśli. Niestety przyjęło się, że techniki i wszelkie gry są stosowane przez osoby, które szarpią się z PP i próbują wszystkiego co leci. A to dlatego, że zazwyczaj jak ktoś ma duże opory i parcie na jakieś pragnienie, myśli, że mimo wszystko techniki pomogą mu osiągnąć cel albo że techniki to PP (odsyłam do jednego z mitów powyżej).
Uważam, że jestem świetna w PP, ale lubię czasem zrobić jakąś technikę, bo to fajna zabawa. Fajnie jest po jakimś czasie zobaczyć, że to co zapisaliśmy/zrobiliśmy/zaprogramowaliśmy poprzez jakąś technikę zmaterializowało się. Techniki robi się dla zabawy, frajdy, relaksu, a nie BO MUSZĘ. To, że ktoś robi sobie techniki i gra w jakieś zabawy tutaj, nie oznacza, że mu nie idzie z PP ;) Oczywiście nie trzeba wykonywać każdej techniki, wszystkich list itp. Sama nie rzucam się na wszystko, bo wiele technik mi zwyczajnie nie odpowiada. Nie cierpię być uwiązana do czegoś i prowadzić jakichś zapisków.
Przykładowo jazda na rowerze z punktu A do punktu B jest procesem dostania się do tego punktu B. Z kolei to JAK się pojedzie - czy bez trzymanki, czy machając rękami, czy na rurze - jest techniką tej jazdy.
Prawo Przyciągania jest potężnym procesem we Wszechświecie, a możesz skorzystać z wielu technik jego użytkowania. I wcale nie oznacza, że ktoś sobie z czymś nie radzi – po prostu się bawi, testuje, obserwuje i odkrywa. To nie techniki są blokujące i pokazujące, że ktoś jest nie do końca świadomy, lecz to jak się szarpie sam ze sobą i jakie ma opory.
Co ciekawe, wizualizacja też jest jedną z technik i jakoś nie wierze, że osoby zapierające się, że one już nie muszą korzystać z technik, nie wizualizują albo nie używają wyobraźni ;) Jest to technika, którą wykonuje się po prostu będąc nieświadomym, że przyciągamy, nadajemy wibracje i używamy jednej z technik pracy PP.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 11
Black, Born1975, faith, Kala, Karla, Kmicic, MagdaLooney, Miriam, prana, SnowWhite, TheMe
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2171
Dołączył(a): 10 gru 2015, o 23:11
Podziękował : 417 razy
Otrzymał podziękowań: 1290 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Born1975 » 31 mar 2017, o 23:12

Scarlett napisał(a):Znam mnóstwo kobiet, które uwielbiają romanse i komedie romantyczne, ale są samotne – nie utożsamiają się z tym, na czym przecież często skupiają swoją uwagę.


Te kobiety oglądają romanse i czytają harlequiny, bo najzwyczajniej w świecie brakuje im takich przeżyć. W ich psychice tkwi więc "brak" i dlatego nie są w stanie przyciągnąć do swojego życia, tego o czym czytają i co oglądają. Im więcej czytają i oglądają, tym większy czują brak i błędne koło się zamyka.
Follow your dreams. They know the way :D

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowanie od
MagdaLooney
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2237
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 811 razy
Otrzymał podziękowań: 512 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Scarlett » 30 kwi 2017, o 21:23

Dodaję kolejny mit. Wklejam go poniżej i uzupełniam pierwszy post :sun

W czasie kryzysu najlepiej odciąć się od PP.
Zdarza się, że pojawia się w życiu kryzys, kiedy wszystko mamy gdzieś, nie widzimy żadnych efektów, popadamy w marazm i co tylko. Mając świadomość, że PP istnieje, mając na to dowody, najgorsze co możemy zrobić to walnąć focha na cały świat i samo PP, odciąć się i na siłę walczyć sami ze sobą. Nie da się odciąć od PP tak jak nie da się odciąć „na ziemskim padole” od grawitacji, dlatego wszelkie odcinanie się i fochy w niczym nie pomogą. Wręcz przeciwnie – wysyłają w przestrzeń sygnały o naszym nastroju, co będzie do nas wracało. W takich przypadkach lepiej odciąć się od ludzi i miejsc, które powodują w naszych głowach mętlik, od miejsc, które drażnią nas sukcesami innych (tak, w etapie „kryzysowym”, sukcesy innych drażnią i powodują zazdrość), ale nie odcinać się całkowicie od PP. W takim przypadku najlepszym rozwiązaniem jest wybranie sobie jakieś pozycji z literatury (najlepsza wg. mnie saga Hicksów „Prawo Przyciągania”) i odcinając się od np. forum, czytać sobie te książki, poświęcać czas tylko sobie.
Z kolei jeśli serio mamy PP w czterech literach i czujemy się sfrustrowani, nie chcemy już zgłębiać tego tematu, to najlepiej zająć się sobą, swoim samopoczuciem i wszystkim co dla nas najlepsze. Bo PP i tak będzie działało, ale nie zgłębiając go i mając „focha”, będziemy przynajmniej wysyłać pozytywne impulsy, co będzie dla nas korzystne.
Także jeśli, dajmy na, nie wierzę w Boga, to ktoś kto wierzy powie mi, iż mój brak wiary nie sprawi, że Bóg nie istnieje. Tak samo uważam, że brak wiary w PP nie sprawi, że tego PP w czyimś życiu nie będzie. Ono będzie zawsze. Ludzie naczytali się pierdół i myślą, że PP to wizualizacja, leżenie i myślenie albo że przyciąga się tylko dobre rzeczy, a to co złe lub negatywne zdarza się „przypadkiem”.
Sama niedawno zauważyłam „ciekawą” przypadłość u osób znających PP ;) Kiedy ja zachowywałam się tak jakbym chciała żyć, jakbym miała to co chcę mieć, to, co było dla mnie dziwne, osoby znające PP to sabotowały. Słyszałam, że sobie wmawiam (no o to chodzi przecież :lol: ), że za dużo myślę, że jeszcze zapeszę itp. A ja dalej swoje. Choć spadały mi wibracje jak ludzie mnie sprowadzali na ziemię, to nadal robiłam swoje.
Także nie ma co walczyć i się odcinać.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 4
Born1975, Dwukryształkowa, easy, MagdaLooney
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2171
Dołączył(a): 10 gru 2015, o 23:11
Podziękował : 417 razy
Otrzymał podziękowań: 1290 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Black » 2 maja 2017, o 11:02

Genialny post! :sun
"- To się dzieje naprawdę? Czy tylko dzieje się w mojej głowie?
- Oczywiście, że to się dzieje w Twojej głowie, Harry. Ale czy to znaczy, że nie naprawdę?"
Avatar użytkownika
Black
 
Posty: 169
Dołączył(a): 10 cze 2016, o 17:51
Podziękował : 114 razy
Otrzymał podziękowań: 435 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Scarlett » 2 maja 2017, o 13:55

Dzięki Black :kwiatek
W sumie jak Cię zobaczyłam to dostałam natchnienie na kolejny mit, bo wiem, że masz identyczne podejście do "Sekretu" jak ja :lol:
Także kolejny mit dodaję i uzupełniam pierwszy post :sun

"Znam Sekret" / "Stosuję Sekret" - czyli "Sekret" to Prawo Przyciągania.
Jeden z mitów, który przyprawia mnie o palpitację serca.
"Sekret" to tytuł filmu wyprodukowanego w 2006 roku oraz książki napisanej w 2007 roku przez Rhondę Byrne. Nie jest to nazwa tegoż zjawiska/prawa czy jakkolwiek by to nazwać. Dlaczego PP zostało nazwane "Sekretem"? Z prostego powodu. "Sekret" bardzo rozpowszechnił na świecie to zjawisko. Choć wcześniej pisali o tym Hicksowie, Haanel, Hill, Murphy itp. to jednak "Sekret" najbardziej rozgłośnił Prawo Przyciągania, przypomniał o nim. Jasne, PP było wcześniej znane, a samą nazwę "Prawo Przyciągania" nadali bodajże Hicksowie. Wcześniej nie miało jako tako żadnej nazwy - po prostu było o czymś takim wiadomo. "Sekret" był dobrze rozreklamowany, trafił do bardzo szerokiego grona odbiorców i między innymi dzięki temu zyskał sporą popularność. Zarówno książka jak i film mówią bardzo wzniosłym językiem, cały proces przedstawiają jakby był on czymś silnie strzeżonym, niezwykłym, mistycznym, a wręcz magicznym, co tym bardziej sprawiało, że ludzie do tego lgnęli i chcieli poznać słynny "Sekret" Wszechświata na samym sobie. Dużo (a właściwie najwięcej) poświęca się temu, że aby coś przyciągnąć, należy o tym intensywnie myśleć i wizualizować to. Nie jest natomiast wspomnianych mnóstwo kluczowych dla Prawa Przyciągania rzeczy, m.in. ważność emocji w procesie, znaczenie oporów itp. A kto dobrze już poznał to zjawisko ten wie, że samo myślenie nie zawsze pomaga, jeśli gdzieś obok pojawią się zachwiania wiary, opory, braki, fatalne emocje itp.
dream75 napisał(a):Sekret nie jest zły dla kogoś, kto potrafi odróżnić 40% prawdy, od 60% marketingowych bzdur. Czyli dla początkujących jest zły.

W związku z tym, wielu widzów/czytelników "Sekretu" początkowo jest zafascynowanych PP, ale po jakimś czasie popadają we frustracje, gdyż pomimo myślenia o czymś i kilku wizualizacjach, nie udaje im się przyciągnąć tego, czego pragną.
Nie należy oczywiście całkowicie negować "Sekretu", ale moim zdaniem nie jest to dobra książka na początek drogi z PP, a już na pewno nie jest to dobra książka na początek przyciągania czegoś konkretnego, na czym bardzo nam zależy.
Ale odeszłam trochę o tematu. W każdym razie - "Sekret" ≠ Prawo Przyciągania. "Sekret" to tytuł książki i filmu, a nie nazwa tego prawa/zjawiska.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2171
Dołączył(a): 10 gru 2015, o 23:11
Podziękował : 417 razy
Otrzymał podziękowań: 1290 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez osa » 9 maja 2017, o 09:03

Wszystko się zgadza , :sun poza tym, że "Secret" wcale nie jest taki zły dla początkujących. Oczywiście 100% racji masz w tym, że jest w nim 40% prawdy, a reszta to marketingowy chłam, ale to właśnie dzięki temu dobrze się go ogląda i ma bardzo pozytywny odbiór. Pamiętam kiedy ja obejrzałam "Secret" miałam bardzo negatywne wibracje i generalnie słaby okres i to właśnie dzięki "Secretowi" moje nastawienie zaczęło się zmieniać. Bynajmniej nie dlatego, że uwierzyłam w to że wystarczy pomyśleć o czymś fajnym, wyobrazić to sobie, ale dlatego, że uświadomiłam sobie ile ważnych rzeczy zostało przeze mnie przyciągnięte w życiu. Siedziałam, oglądałam " Secret" i śmiałam się sama do siebie jakie to proste i oczywiste :sun , że wszystko co mam mam dzięki sobie i swoim pragnieniom, że tak naprawdę wystarczy chcieć i już. Oczywiście nie chodzi o to, że mamy chcieć czegoś , położyć się i czekać, aż gwiazdka spadnie z nieba, ale o to że jeżeli czegoś się pragnie to idzie się w tym kierunku, dąży się do celu, a przeciwności, które się po drodze napotyka nie powinny nas zniechęcać :sun .
Osobiście uważam, że " Secret" jest świetny dla początkujących, o ile na " Sekrecie" nie poprzestaną :sun . Jasna sprawa, że film jest jedynie zarysem całej istoty PP i tak naprawdę powinien stanowić jedynie zwiastun do zagłębiania zagadnienia. Ja po obejrzeniu filmu nie uwierzyłam ślepo tylko zaczęłam się tym interesować , czytać, zastanawiać się jak to działa. Myślę że tak powinniśmy go odbierać jako coś co przedstawia tylko zarys, a nie jak encyklopedię. Jeżeli tak się do tego podejdzie to film jest jak najbardziej OK.
Avatar użytkownika
osa
 
Posty: 173
Dołączył(a): 5 maja 2017, o 10:56
Podziękował : 80 razy
Otrzymał podziękowań: 52 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Scarlett » 9 maja 2017, o 09:13

Masz rację w 100% i cieszę się, że tak to odebrałaś, że szukałaś dalej. Niestety właśnie napisałam o tym micie bo zdecydowana większość osób odbiera "Sekret" jako całe PP i przede wszystkim nazywa PP "Sekretem" :)
Dla początkujących nie jest to więc najlepsza pozycja, choć tak jak napisałam, nie neguję tej książki całościowo.
W tym poście są przedstawione częste mity z którymi spotykamy się tu na forum - nie jest tak, że każdy użytkownik czy adept PP w nie wierzy :sun
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2171
Dołączył(a): 10 gru 2015, o 23:11
Podziękował : 417 razy
Otrzymał podziękowań: 1290 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Born1975 » 10 maja 2017, o 10:15

Joe Vitale-tego pana chyba nie trzeba przedstawiać.

Na poniższym filmiku Joe "łamie" kilka mitów z związanych z PP:

Follow your dreams. They know the way :D

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowania - 2
Ada, Anka12
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2237
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 811 razy
Otrzymał podziękowań: 512 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Lofty » 21 maja 2017, o 21:48

A co sądzicie o micie słowa NIE z NLP? :)
Avatar użytkownika
Lofty
 
Posty: 13
Dołączył(a): 21 maja 2017, o 21:43
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 3 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Born1975 » 21 maja 2017, o 22:13

Lofty napisał(a):A co sądzicie o micie słowa NIE z NLP? :)


Ale zaraz zaraz, dlaczego niby ma to być mit? Stosowanie przeczenia NIE w NLP nie zawsze będzie działać. NLP dość sprytnie wykorzystuje mechanizm perswazji czy nawet manipulacji wykorzystując słowo NIE, ale to jest właśnie mechanizm i trzeba wiedzieć jak ma brzmieć wypowiedź w zależności od całego kontekstu, by ten mechanizm zadziałał. Jeśli natomiast stosuje się ten mechanizm na osobach obeznanych w temacie, to prawdopodobieństwo że zadziała jest oczywiście mniejsze.
Follow your dreams. They know the way :D
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2237
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 811 razy
Otrzymał podziękowań: 512 razy

Następna strona

Powrót do Prawo przyciągania na co dzień

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości