Mity na temat PP

podstawy, działanie, doświadczenia, sukcesy

Re: Mity na temat PP

Postprzez weare » 22 maja 2017, o 12:42

Właśnie czegoś takiego szukałam! Bardzo dziękuję za zebranie wszystkiego w jednym miejscu :) :kwiatek
weare
 
Posty: 1
Dołączył(a): 22 maja 2017, o 12:37
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Re: Mity na temat PP

Postprzez Scarlett » 14 lip 2017, o 22:18

„Jestem już na tyle świadomy/a, że nie potrzebuję technik!”
Przyznam, że trochę mnie śmieszy, kiedy czytam jak ktoś pisze, że on nie musi już robić technik, bo jest już na takim poziomie z PP, że wystarczy mu coś tam... Oczywiście, że nie musi, bo techniki nie są prawem przyciągania, choć wiele osób tak myśli. Niestety przyjęło się, że techniki i wszelkie gry są stosowane przez osoby, które szarpią się z PP i próbują wszystkiego co leci. A to dlatego, że zazwyczaj jak ktoś ma duże opory i parcie na jakieś pragnienie, myśli, że mimo wszystko techniki pomogą mu osiągnąć cel albo że techniki to PP (odsyłam do jednego z mitów powyżej).
Uważam, że jestem świetna w PP, ale lubię czasem zrobić jakąś technikę, bo to fajna zabawa. Fajnie jest po jakimś czasie zobaczyć, że to co zapisaliśmy/zrobiliśmy/zaprogramowaliśmy poprzez jakąś technikę zmaterializowało się. Techniki robi się dla zabawy, frajdy, relaksu, a nie BO MUSZĘ. To, że ktoś robi sobie techniki i gra w jakieś zabawy tutaj, nie oznacza, że mu nie idzie z PP ;) Oczywiście nie trzeba wykonywać każdej techniki, wszystkich list itp. Sama nie rzucam się na wszystko, bo wiele technik mi zwyczajnie nie odpowiada. Nie cierpię być uwiązana do czegoś i prowadzić jakichś zapisków.
Przykładowo jazda na rowerze z punktu A do punktu B jest procesem dostania się do tego punktu B. Z kolei to JAK się pojedzie - czy bez trzymanki, czy machając rękami, czy na rurze - jest techniką tej jazdy.
Prawo Przyciągania jest potężnym procesem we Wszechświecie, a możesz skorzystać z wielu technik jego użytkowania. I wcale nie oznacza, że ktoś sobie z czymś nie radzi – po prostu się bawi, testuje, obserwuje i odkrywa. To nie techniki są blokujące i pokazujące, że ktoś jest nie do końca świadomy, lecz to jak się szarpie sam ze sobą i jakie ma opory.
Co ciekawe, wizualizacja też jest jedną z technik i jakoś nie wierze, że osoby zapierające się, że one już nie muszą korzystać z technik, nie wizualizują albo nie używają wyobraźni ;) Jest to technika, którą wykonuje się po prostu będąc nieświadomym, że przyciągamy, nadajemy wibracje i używamy jednej z technik pracy PP.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 2
Kmicic, osa
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2991
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 472 razy
Otrzymał podziękowań: 1722 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Scarlett » 19 lip 2018, o 20:24

Znalazłam to dziś w otchłani dysku, jako jeden z postów, które miałam gotowe do dodania na forum - nie dodałam, nie wiedzieć czemu. Widocznie tak miało być i dziś jest na to czas. Może właśnie dziś ktoś potrzebuje rozprawienia się z którymś z tych mitów.

Osoba, która dobrze korzysta z PP już nigdy nie zazna smutku.
ORAZ
Jeśli coś Ci się nie udało/ rzucił Cię facet/ ktoś Cię oszukał/ stało się coś nieprzyjemnego to znaczy, że nie korzystasz dobrze z PP.
Kolejny mit i bzdura, którą „uwielbiam”, a która często pojawia się wśród osób rozmawiających o PP. Spotkałam się z tym między innymi w sytuacji, kiedy rzucił mnie mój chłopak. Były takie osoby, które twierdziły, że „chyba coś jest ze mną nie tak, skoro rzucił mnie chłopak, a na forum uczę innych PP”. Inna osoba powiedziała mi pewnego razu, że jest szczęśliwa, ma wszystko, czego zapragnie, ale nie ma tej drugiej połówki i że niektórzy uważają, że coś chyba jednak nie klika, bo prawdziwe szczęście to posiadanie wszystkiego, łącznie z partnerem i gromadką dzieci. Serio nie wiem skąd bierze się takie myślenie, skoro powtarzamy jak krowie na rowie razem z innymi użytkownikami, że życie jest sinusoidą. To że znamy PP nie oznacza, że nasze życie do samego końca będzie płynęło w błogości i bezgranicznym szczęściu. Wszystko co nas spotyka, dzieje się z jakiegoś POWODU. Wszechświat składa się z wielu praw. Jeśli ktoś uprze się tylko na cuda na kiju rodem z „Sekretu”, to będzie myślał, że „coś poszło nie tak”. Wszechświat ma też inne prawa. Jest przyczyna i skutek, informacja, doświadczenie, etap przejściowy do kolejnego etapu.
Każde wydarzenie i każdy człowiek na naszej drodze to lekcja, sprawdzian albo prezent. Jeśli nie zaczniemy tonąć w swoim błotku, to dostrzeżemy sens wszystkiego nieprzyjemnego co nas spotkało i spotyka, mimo pozytywnych wibracji, które wysyłamy. Bo to wcale nie oznacza, że coś jest nie tak. Oznacza to, że coś się dzieje. A to co dalej z tym zrobimy to już inna sprawa. W takich przypadkach należy być obserwatorem i wykorzystywać narzędzie, które dostaliśmy w postaci wszelkich silvowskich technik jak np. szklanki wody, laboratorium albo korzystania z Pola serca itp.
Także kiedy rzuci Cię facet, ktoś Cię okradnie, złamiesz rękę albo nogę, będziesz miała stłuczkę – wcale nie oznacza, że coś jest z Tobą nie tak albo że z czymś sobie nie radzisz. To jest ŻYCIE. Z każdego niepowodzenia wyciągaj doświadczenie i lekcję. Być może to tylko kolejny krok w Twoim rozwoju albo na drodze do wielkiego sukcesu.

Nie można być złym/smutnym oraz nie można narzekać. Zawsze musimy być szczęśliwi albo udawać – choćby się waliło i paliło.
Ten mit nie tylko jest bzdurą, ale też uważam go za bardzo szkodliwy.
Jestem zwolenniczką metody „WYRZUĆ TO”, czyli wyrzucaniu z siebie tego, co nas boli, co nam przeszkadza, co jest nie tak. „Kiedy coś mnie wkurwia, to mówię, że mnie wkurwia a nie, że złowrogo szumią wierzby czy też mój duch mój na rozżarzone węgle dupa usiadł”. Praktykuje się to nie tylko w tym zdrowym, dobrym rozwoju osobistym i duchowym, ale też w psychologii. Niestety znajdują się i tacy mówcy oraz i takie książki „motywacyjne” i „prawoprzyciąganiowe”, które radzą nam udawać, że jesteśmy tą słynną „pierd****ą taflą na środku jeziora”.
Dawanie ujścia swoim emocjom jest bardzo ważne, ponieważ trzymanie ich w sobie powoduje frustracje, zniechęcenie, może prowadzić do depresji. Wszystkie tłumione emocje odkładają się gdzieś w nas – dokładają cegiełkę po cegiełce. A potem jesteśmy wielce zdziwieni, dlaczego mamy tyle niepowodzeń, tyle złych przekonań itp. Powtarzałam wielokrotnie, że przyciągamy tym, czym emanujemy. Wszystkie negatywne uczucia, które przysłowiowo zamieciemy pod dywan, wciąż z nas wychodzą w postaci wibracji (a tutaj już wiadomo – przyciąganie działa). To działa na tej samej zasadzie jak emanowanie pozytywnymi uczuciami i nastawieniem. Dla Wszechświata nie ma to znaczenia. I Wszechświat czy też nasza podświadomość nie lubi udawania. Przyciągamy TYLKO prawdziwymi emocjami. Możemy udawać, że mamy super faceta, miliony na koncie i willę z basenem. Ale to udawanie pozwoli nam przyciągnąć te sytuacje, jeśli nie będziemy udawać emocji i uczuć, które nie są z nami zgodne. Bo nie da się ich udawać.
Jestem człowiekiem, który nie ukrywa swoich emocji. Jeśli jestem wkurzona, to wypuszczam z siebie soczystą wiązankę wulgaryzmów, lubię się wykrzyczeć, wypłakać, wyzłościć, powiedzieć co mi się nie podoba. Oczywiście nie polega to na tym żeby przerzucać emocje na inną osobę! Musimy znaleźć swoje „ujście”. Możemy iść gdzieś w pole i się wykrzyczeć, zrobić ostry trening, zakupić worek do boksowania,. Jeśli z kolei coś nie podoba nam się w relacji z drugą osobą, powiedzieć jej to wprost, bez oskarżania, ale kierując się swoimi uczuciami – czyli powiedzieć co nam się nie podoba, dlaczego i jak się w związku z tym czujemy. Nawet pisanie pamiętnika albo wypisanie na kartce uczuć, które się w nas kotłują, jest jednym ze sposobów dania ujścia swoim emocjom.
Nie można bać się, że to zacznie nam przyciągać coś złego. Coś złego może zacząć się dziać, jeśli te emocje będziemy w sobie tłumić.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 3
cynamonova, Karla, Renata
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2991
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 472 razy
Otrzymał podziękowań: 1722 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Renata » 19 lip 2018, o 22:50

Świetnie napisane, Scarlett. Ja może spuentuję to cytatem Gabrieli Gargaś:
"Jestem szczęśliwa, kiedy jestem. Kiedy chcę ryczeć, to ryczę. Życie nie jest cacy. Dookoła nie latają kolorowe ptaszki i różowe baloniki, a ja nie wyglądam jak top modelka wyjęta z żurnala. Kurwa mać, życie potrafi spuścić wpierdol i dobrze o tym wiesz, więc nie zawsze muszę cieszyć japę."
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI

Za ten post autor Renata otrzymał podziękowanie od
Scarlett
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3091
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 640 razy
Otrzymał podziękowań: 819 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Mrs. Anastasia Grey » 30 sie 2018, o 11:37

Scarlett napisał(a):
Nie można oglądać telewizji, wiadomości, horrorów i "wywoływać wilka z lasu".
PP mówi, że przyciągamy wszystko na czym skupiamy swoją uwagę, nieważne czy są to rzeczy pozytywne czy negatywne. Nie możemy jednak zapominać o ogromnym znaczeniu uczuć i emocji. Nie chodzi wcale o to by odciąć się totalnie od życia i świata, bo nie na tym rzecz polega. Chodzi o to by nie ładować w te wszystkie informacje uczuć i emocji. To wszystko. Jeśli ktoś ogląda wiadomości, gdzie pokazują zamachy, kłótnie w rządzie, strach siany przez imigrantów czy co tam jeszcze jest innego i myśli o tym, zauważa zagrożenie, boi się, denerwuje się itp. lub po prostu ciągle o tym gada nie filtrując tych wiadomości, wówczas tego typu rzeczy są dla niego szkodliwe. Jeśli nie to nie. I jestem na to przykładem.
Od lat interesuję się kryminologią, przestępczością, mafią itp. Kocham horrory, to mój sposób na odstresowanie i odmóżdżenie. Przez jakiś czas pracowałam w mediach więc miałam też styczność z różnymi tematami, także bardzo nieprzyjemnymi, którymi musiałam się zajmować. Ale nigdy w życiu nie odbiło się to na moim życiu, nie zmaterializowało się. Z prostego powodu – potrafiłam to odseparować od siebie, przefiltrować, nie doładowywałam tego wszystkiego własnymi uczuciami. Obecnie nie oglądam telewizji bo nic mnie w niej nie pociąga, ale jako kinomanka oglądam filmy o najróżniejszej tematyce. Jednak nie utożsamiam się z tym. Dlatego nie jest to dla mnie szkodliwe.
Często też czytałam na forum, że ktoś myślał o czymś negatywnym, ale to się nie stało. Proste – nie ładujesz w to emocji, nie staje się to autentyczne. Jeśli się staje to znaczy, że ładowałeś w to emocje lub po prostu za dużo się na tym skupiałeś, myślałeś itp. i nie potrafisz tego rozdzielić.
Może być też na odwrót. Znam mnóstwo kobiet, które uwielbiają romanse i komedie romantyczne, ale są samotne – nie utożsamiają się z tym, na czym przecież często skupiają swoją uwagę. A w towarzystwie mówią o tym, że „w moim wieku to już nikogo nie poznam”, „znaleźć wolnego i fajnego faceta w moim wieku to niemożliwe”. No i ok, tak będzie.


Właśnie dobrze, że trafiłam na ten post, bo zastanawiałam się nad tym jak to jest i mam trochę dylemat.
Sama interesuję się różnymi kryminalnymi sprawami, oglądam reportaże o mordercach, gwałcicielach...
Słuchałam raz wykładu Abraham Hicks na ten temat i mówiła, że gdy interesujemy się takimi rzeczami to prędzej czy później przyciągniemy coś takiego do swojego życia :thinking Mówiła, że nie ma innej opcji, bo po prostu jeśli czemuś poświęcamy uwagę to w końcu to się zmaterializuje w naszym życiu.
Trochę mnie to przeraziło :thinking Dalej ciągle czytam i oglądam reportaże o jakichś seryjnych mordercach ale teraz już się boję, że w końcu coś mi się takiego przytrafi :thinking Że ktoś mnie porwie, zgwałci, zabije :thinking
Zastanawiałam się, jak tego uniknąć i czy da się to jakoś "ominąć". W sensie interesować się takimi rzeczami, a żeby mimo to nic takiego się nie zdarzyło w naszym życiu.
A fakt, że właśnie często różne złe rzeczy zdarzają się osobom, które się w takich rzeczach grzebią wcale mi nie pomaga. Słyszałam i czytałam o wielu takich przypadkach, gdzie spotkało coś złego np. dziennikarza, który pisał jakieś artykuły o psychopatach i mordercach, to sam w końcu został porwany i torturowany. Czy o jakiejś kobiecie, która pracowała w jakimś ośrodku pomocy dla ofiar gwałtu... to sama została zgwałcona pewnego dnia :thinking Słyszałam i czytałam o wielu tego typu przypadkach. I to mi nie pomaga wcale :thinking :thinking
Avatar użytkownika
Mrs. Anastasia Grey
 
Posty: 26
Dołączył(a): 21 sie 2018, o 14:29
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 4 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Scarlett » 30 sie 2018, o 11:55

Samo oglądanie i lubienie nie sprawi, że ktoś Cię zabje, porwie lub zgwałci. To jest właśnie ten mit i jak widać Esther go rozpowszechnia albo nie do końca wyjaśniła o co chodzi. To się może stać jeżeli będziesz wkładała w to ładunek emocjonalny. właśnie ten lęk, że i Tobie może się to stać albo jakoś utożsamiała się z ofiara. Samo oglądanie do tego nie dopuści, bo inaczej 90% oglądających horrory lub wiadomości w telewizji musiałoby być ofiarami.
Ja oglądam od 15 roku życia. Wręcz kocham lejącą się w filmach krew, a na Nocnych Maratonach Horrorów jestem pierwszą osobą kupującą bilet. Reportaże o seryjnych mordercach obejrzałam wszystkie na YT i mam nawet kilku "ulubionych". A włos mi z głowy nie spadł i nie spadnie. Bo kompletnie nie oddaję temu emocji. To tylko film - i to jest prawidłowe myslenie. Nie mam też takich myśli czy obaw a nawet wibracji, które mogłyby do tego doprowadzić. A teraz zestaw sobie moje myślenie i Twoje.
W tej chwili niestety zaczynasz ładować w to emocje. I to jest właśnie niebezpieczne. Nie sam fakt oglądania. To jest właśnie ten mit. Postaraj się zmienić myslenie i uwierzyć, że to byłoby nieprawdpodobne gdyby każdego spotykały takie rzeczy gdy ogląda filmy. Może wtedy będzie lepiej ;)

Dziennikarzy to czasem spotyka, dlatego, że właśnie w tym grzebią. I to nie hobbystycznie, ale na potrzeby pracy, a to wkurza oprawców i uciszają ofiarę. A nie dlatego, że oglądała o nim film w internecie. to samo z policjantami, kryminalnymi itp.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowanie od
Mrs. Anastasia Grey
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2991
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 472 razy
Otrzymał podziękowań: 1722 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Mrs. Anastasia Grey » 30 sie 2018, o 12:02

Scarlett napisał(a):Samo oglądanie i lubienie nie sprawi, że ktoś Cię zabje, porwie lub zgwałci. To jest właśnie ten mit i jak widać Esther go rozpowszechnia albo nie do końca wyjaśniła o co chodzi. To się może stać jeżeli będziesz wkładała w to ładunek emocjonalny. właśnie ten lęk, że i Tobie może się to stać albo jakoś utożsamiała się z ofiara. Samo oglądanie do tego nie dopuści, bo inaczej 90% oglądających horrory lub wiadomości w telewizji musiałoby być ofiarami.
Ja oglądam od 15 roku życia. Wręcz kocham lejącą się w filmach krew, a na Nocnych Maratonach Horrorów jestem pierwszą osobą kupującą bilet.
W tej chwili niestety zaczynasz ładować w to emocje. I to jest właśnie niebezpieczne. Nie sam fakt oglądania. To jest właśnie ten mit. Postaraj się zmienić myslenie i uwierzyć, że to byłoby nieprawdpodobne gdyby każdego spotykały takie rzeczy gdy ogląda filmy. Może wtedy będzie lepiej ;)


Właśnie wiem :thinking Wiem, co robię źle, a nie umiem przestać :thinking
Jak się za dużo naoglądam takich reportaży to się trochę zaczynam bać i się oglądam za siebie jak wracam sama w nocy do domu :thinking Albo czasem jak oglądnę jakiś reportaż o jakimś wyjątkowo hardcorowym mordercy, który zabił ileś tam ludzi, to później 5 dni o tym myślę i się zastanawiam skąd się to bierze i jakim trzeba być złym człowiekiem, żeby tylu ludzi zabić czy zgwałcić i tak skrzywdzić :thinking I siedzę i myślę :thinking
Wiem właśnie, że sama się nakręcam i muszę jakoś "uciąć" ten proces. Nie wiem jak przestać ładować w to emocje.

A horrory też uwielbiam, ale bardziej te z duchami i z opętaniami :D A później jak coś mi skrzypnie w domu to się boję, że to duch albo że jakiś demon mnie zaraz opęta :shock: Nie no, ja chyba muszę przestać oglądać takie rzeczy XD
Avatar użytkownika
Mrs. Anastasia Grey
 
Posty: 26
Dołączył(a): 21 sie 2018, o 14:29
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 4 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Scarlett » 30 sie 2018, o 12:09

No i to jest właśnie ta różnica - Ty ładujesz w to emocje, a emocje przyciągają. Także, tak możesz w ten sposób to na siebie ściągnąć. Ja nie ładuję w to emocji, dlatego twierdzenie, że każde oglądanie horrorów i tsunami w Wiadomościach sprawi, że spotka to mnie, jest mitem.

Moja rada? Albo przestajesz oglądać albo pracujesz nad tym. Wszystko można przepracować więc na pewno dasz radę :) Może zdązysz przed premierą "Zakonnicy" :devil
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2991
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 472 razy
Otrzymał podziękowań: 1722 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez Mrs. Anastasia Grey » 30 sie 2018, o 12:16

Ahahahahaha, właśnie wybieram się na "Zakonnicę", już czekam na premierę :haha:
Dzięki bardzo, postaram się popracować na tym :D W sumie to nawet nie popracować ale właśnie przestać angażować w to tyle emocji i tak się na tym skupiać i podejść do tego jakoś tak z dystansem, na luzie...
Avatar użytkownika
Mrs. Anastasia Grey
 
Posty: 26
Dołączył(a): 21 sie 2018, o 14:29
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 4 razy

Re: Mity na temat PP

Postprzez taxi12 » 30 sie 2018, o 12:30

Scarlett napisał(a):Osoba, która dobrze korzysta z PP już nigdy nie zazna smutku.
ORAZ
Jeśli coś Ci się nie udało/ rzucił Cię facet/ ktoś Cię oszukał/ stało się coś nieprzyjemnego to znaczy, że nie korzystasz dobrze z PP.
Kolejny mit i bzdura, którą „uwielbiam”, a która często pojawia się wśród osób rozmawiających o PP. Spotkałam się z tym między innymi w sytuacji, kiedy rzucił mnie mój chłopak. Były takie osoby, które twierdziły, że „chyba coś jest ze mną nie tak, skoro rzucił mnie chłopak, a na forum uczę innych PP”. Inna osoba powiedziała mi pewnego razu, że jest szczęśliwa, ma wszystko, czego zapragnie, ale nie ma tej drugiej połówki i że niektórzy uważają, że coś chyba jednak nie klika, bo prawdziwe szczęście to posiadanie wszystkiego, łącznie z partnerem i gromadką dzieci. Serio nie wiem skąd bierze się takie myślenie, skoro powtarzamy jak krowie na rowie razem z innymi użytkownikami, że życie jest sinusoidą. To że znamy PP nie oznacza, że nasze życie do samego końca będzie płynęło w błogości i bezgranicznym szczęściu. Wszystko co nas spotyka, dzieje się z jakiegoś POWODU. Wszechświat składa się z wielu praw. Jeśli ktoś uprze się tylko na cuda na kiju rodem z „Sekretu”, to będzie myślał, że „coś poszło nie tak”. Wszechświat ma też inne prawa. Jest przyczyna i skutek, informacja, doświadczenie, etap przejściowy do kolejnego etapu.
Każde wydarzenie i każdy człowiek na naszej drodze to lekcja, sprawdzian albo prezent. Jeśli nie zaczniemy tonąć w swoim błotku, to dostrzeżemy sens wszystkiego nieprzyjemnego co nas spotkało i spotyka, mimo pozytywnych wibracji, które wysyłamy. Bo to wcale nie oznacza, że coś jest nie tak. Oznacza to, że coś się dzieje. A to co dalej z tym zrobimy to już inna sprawa. W takich przypadkach należy być obserwatorem i wykorzystywać narzędzie, które dostaliśmy w postaci wszelkich silvowskich technik jak np. szklanki wody, laboratorium albo korzystania z Pola serca itp.
Także kiedy rzuci Cię facet, ktoś Cię okradnie, złamiesz rękę albo nogę, będziesz miała stłuczkę – wcale nie oznacza, że coś jest z Tobą nie tak albo że z czymś sobie nie radzisz. To jest ŻYCIE. Z każdego niepowodzenia wyciągaj doświadczenie i lekcję. Być może to tylko kolejny krok w Twoim rozwoju albo na drodze do wielkiego sukcesu.

Nie można być złym/smutnym oraz nie można narzekać. Zawsze musimy być szczęśliwi albo udawać – choćby się waliło i paliło.
Ten mit nie tylko jest bzdurą, ale też uważam go za bardzo szkodliwy.
Jestem zwolenniczką metody „WYRZUĆ TO”, czyli wyrzucaniu z siebie tego, co nas boli, co nam przeszkadza, co jest nie tak. „Kiedy coś mnie wkurwia, to mówię, że mnie wkurwia a nie, że złowrogo szumią wierzby czy też mój duch mój na rozżarzone węgle dupa usiadł”. Praktykuje się to nie tylko w tym zdrowym, dobrym rozwoju osobistym i duchowym, ale też w psychologii. Niestety znajdują się i tacy mówcy oraz i takie książki „motywacyjne” i „prawoprzyciąganiowe”, które radzą nam udawać, że jesteśmy tą słynną „pierd****ą taflą na środku jeziora”.
Dawanie ujścia swoim emocjom jest bardzo ważne, ponieważ trzymanie ich w sobie powoduje frustracje, zniechęcenie, może prowadzić do depresji. Wszystkie tłumione emocje odkładają się gdzieś w nas – dokładają cegiełkę po cegiełce. A potem jesteśmy wielce zdziwieni, dlaczego mamy tyle niepowodzeń, tyle złych przekonań itp. Powtarzałam wielokrotnie, że przyciągamy tym, czym emanujemy. Wszystkie negatywne uczucia, które przysłowiowo zamieciemy pod dywan, wciąż z nas wychodzą w postaci wibracji (a tutaj już wiadomo – przyciąganie działa). To działa na tej samej zasadzie jak emanowanie pozytywnymi uczuciami i nastawieniem. Dla Wszechświata nie ma to znaczenia. I Wszechświat czy też nasza podświadomość nie lubi udawania. Przyciągamy TYLKO prawdziwymi emocjami. Możemy udawać, że mamy super faceta, miliony na koncie i willę z basenem. Ale to udawanie pozwoli nam przyciągnąć te sytuacje, jeśli nie będziemy udawać emocji i uczuć, które nie są z nami zgodne. Bo nie da się ich udawać.
Jestem człowiekiem, który nie ukrywa swoich emocji. Jeśli jestem wkurzona, to wypuszczam z siebie soczystą wiązankę wulgaryzmów, lubię się wykrzyczeć, wypłakać, wyzłościć, powiedzieć co mi się nie podoba. Oczywiście nie polega to na tym żeby przerzucać emocje na inną osobę! Musimy znaleźć swoje „ujście”. Możemy iść gdzieś w pole i się wykrzyczeć, zrobić ostry trening, zakupić worek do boksowania,. Jeśli z kolei coś nie podoba nam się w relacji z drugą osobą, powiedzieć jej to wprost, bez oskarżania, ale kierując się swoimi uczuciami – czyli powiedzieć co nam się nie podoba, dlaczego i jak się w związku z tym czujemy. Nawet pisanie pamiętnika albo wypisanie na kartce uczuć, które się w nas kotłują, jest jednym ze sposobów dania ujścia swoim emocjom.
Nie można bać się, że to zacznie nam przyciągać coś złego. Coś złego może zacząć się dziać, jeśli te emocje będziemy w sobie tłumić.

A czy częstotliwość tych złych rzeczy zmniejszy się o tyle że będa czymś bardzo rzadkim.?
kocham życie
taxi12
 
Posty: 30
Dołączył(a): 4 cze 2018, o 18:28
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Prawo przyciągania na co dzień

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 26 gości