ZNAKI I ZWIASTUNY (mit obalony)

podstawy, działanie, doświadczenia, sukcesy

Re: ZNAKI I ZWIASTUNY (mit obalony)

Postprzez mrO » 5 wrz 2019, o 21:19

Osobiście zawsze podchodzę do tego jak do "testu", testu czy my to "wszystko" dobrze ogarniamy. Takie rzeczy są spotykane często na różnych drogach rozwoju każdego z nas i to właśnie one są tym co odsiewa tym którym się udało od tych którym się nie udało i najprawdopodobniej się nie uda.
Taki jesteś pozytywny, to zobaczmy czy teraz będziesz :devil

I nie, to nie są jakieś tam testy od boga czy wszechświata czy od czego tam sobie nie wymyślicie. Ani bóg ani wszechświat, ani megawąż9 nie mają nad nami żadnej władzy sprawczej.
Change your Personality to change your Reality. :brawo

Za ten post autor mrO otrzymał podziękowanie od
Dream Walker
Avatar użytkownika
mrO
 
Posty: 674
Dołączył(a): 2 maja 2017, o 14:42
Podziękował : 145 razy
Otrzymał podziękowań: 594 razy

Re: ZNAKI I ZWIASTUNY (mit obalony)

Postprzez magicmind » 6 wrz 2019, o 07:18

faith

to o czym piszesz to wątpliwości i próba kreacji z poziomu umysłu.
ty musisz zaufać swojej kreacji i być wytrwała swojej wizji a reszcie dać się wyklarować.
Oczywiście ,że ta droga nie musi być idealna w lini prostej do celu.Czasem tak jest a czasem kreacja potrzebuje czasu na wyklarowanie się i przez to pojawiają się "niedopracowane przyciągnięcia/ zwiastuny" ale nie jest tak dlatego ,że ktoś chce ci krzywdę zrobić czy wszechświat cie testuje albo robi na złość... to tylko świadczy o tym ,że potrzebujesz jeszcze czasu i wytrwałości aby zgrać się wibracyjnie ze swoim celem.
Pamietaj aby wyciszać umysł a skupiać się na intensyfikacji swojej intencji.

Co do kwestii podejmowania decyzji to ja mam taka regułę. Umysł nie jest w stanie ocenić możliwości i co za nią się kryje. Najważniejsza jest wierność intencji ale też trzeba sprawdzać co kryje się za pojawiającą sie możliwością.Dlatego trzeba znaleźć jakąś równowagę w tym.
Tutaj ja podchodzę do tego w taki sposób ze jeżeli czegoś wyjątkowo nie czuję to tego nie robię bo wytrwałość w intencji i tak podsyła kolejne nowe możliwości.
Ja twierdzę ze możliwosci będą się pojawiać w nieskończoność jeżeli tylko będziesz wytrwała w swojej intencji i zawsze możesz je modyfikować aby były klarowniejsze dla ciebie bo wtedy łatwiej podejmować decyzje.

Najważniejsze to korzystać z pojawiających się okazji chociażby po to aby sprawdzić na jakim etapie kreacji jesteśmy. Nawet jak coś nie wypali to mamy wiadomość ,że jeszcze jest coś do dopracowania w kwestii dopasowania się wibracyjnego do naszego celu.

For we walk by faith, not by sight
You're braver than you believe, and stronger than you seem, and smarter than you think.
Avatar użytkownika
magicmind
 
Posty: 785
Dołączył(a): 14 cze 2014, o 12:55
Podziękował : 121 razy
Otrzymał podziękowań: 440 razy

Re: ZNAKI I ZWIASTUNY (mit obalony)

Postprzez Renata » 6 wrz 2019, o 11:54

A ja napiszę tak:
Próbuj, faith, sprawdzaj sama, ile prób w tej jednej intencji jesteś w stanie podjąć. Jeśli nam na czymś zależy, to zrobimy dużo, nawet pomimo przeciwności i złych wiatrów. Gdyby Edison poddał się za pierwszym czy nawet dziesiątym razem, pewnie dalej siedzielibyśmy w ciemnościach :bigsmile
Jeśli mamy w sobie wewnętrzną motywację, która pcha nas do działania, to czemu zastanawiać się, co przygotował dla nas wszechświat. Sami przygotujmy sobie to, co dla nas dobre i co chce ujrzeć światło dzienne.
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3060
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 645 razy
Otrzymał podziękowań: 838 razy

Re: ZNAKI I ZWIASTUNY (mit obalony)

Postprzez Slonce » 8 wrz 2019, o 14:57

Ja myślę, że tzw "znaki" na drodze naszego przyciągniecia mogą też być szansą na to, żebyśmy mogli się przyjrzeć temu, co powinno być jeszcze w nas "uleczone" i co nas blokuje. I to od nas zależy, czy jesteśmy na tyle otwarci i świadomi, żeby to wychwycić. Nasze życie to ciągła ekspansja dlatego też dzieją się rzeczy, które mają nam pomóc w rozwoju. To jest fajne, bo to taki drogowskaz w ulepszeniu samego siebie. Większość ludzi musi mieć dowód, aby uwierzyć, że coś działa, że jest możliwe do zrealizowania, bo nasz mózg opiera się właśnie na namacalnych dowodach. Ale jeśli próbujemy przyciągnąć daną rzecz do naszego życia i nasza wiara jest tak silna pomimo braku fizycznych dowodów to w końcu i nasz mózg zaczyna się do tego przekonywać. Człowiek często wpada w pułapkę zbytniego kontrolowania, zbyt usilnie przywiązuje się do planów zamiast być elastycznym, otwartym i słuchać siebie. Uważam, też że nie wszystko, co dzieje się w naszym życiu to forma znaków i każdy koniecznie musi coś oznaczać. Coś się dzieje i już. Ktoś może wyprzedzić nas w kupnie mieszkania, autobus może nam uciec albo nie dostaniemy pracy do, której aplikowaliśmy. Owszem, nasze życia to nasza kreacja, wynik naszych przekonań, ale nie powinniśmy wszystkiego rozkładać na czynniki pierwsze. Bo można się w tym pogubić. Czasem warto po prostu odpuścić i obserwować.

Za ten post autor Slonce otrzymał podziękowanie od
mrO
Avatar użytkownika
Slonce
 
Posty: 548
Dołączył(a): 20 wrz 2016, o 17:13
Podziękował : 224 razy
Otrzymał podziękowań: 268 razy

Re: ZNAKI I ZWIASTUNY (mit obalony)

Postprzez avada6kedavra » 31 mar 2020, o 20:53

Mam pewien problem i zastanawiałam się w jaki temat go wrzucić, ten chyba jest najbardziej odpowiedni.

PP mówi, że trzeba DZIAŁAĆ i wykorzystywać nadarzające się sytuacje, ale też jednocześnie mówi o oporach, nadmiernym potencjale, no i CHCENIU ZA BARDZO.

Jak rozróżnić, kiedy powinniśmy w danej sprawie zadziałać, a kiedy dać sobie spokój, bo to już nadmierne chciejstwo i robienie czegoś na siłę?

Szczegółowo wysłuchałam też nagrania o ZNAKACH - że ich nie ma, żeby nie wypatrywać na siłę... Ale z drugiej strony myślę sobie o znakach w takim innym kontekście - czy Wszechświat nie podsyła nam czasem znaków, że powinniśmy coś sobie darować lub wręcz przeciwnie, że znowu pojawia się na horyzoncie jakaś okazja lub TA OSOBA, więc powinniśmy się postarać bardziej, bo idziemy w dobrym kierunku?

Chyba najprościej będzie, jeśli opiszę na swojej konkretnej sytuacji o co mi chodzi, bo strasznie jestem zagubiona. Mam nadzieję, że mi rozjaśnicie myślenie.

Chodzi o pewnego faceta, o którym już tu pisałam na forum. Rozmawiałam z nim tylko raz (zaczepił mnie), znamy się dobrze z widzenia, on jest dzielnicowym w moim miasteczku. Z jakiegoś powodu nie mogę o nim zapomnieć i coś ciągle kieruje myśli w jego kierunku, wpadamy na siebie, dzieją się dziwne zbiegi okoliczności itd. A jednocześnie sprawa nie rusza do przodu, choć niedawno byłam niemalże pewna, że kontakt z nim jest już na wyciągnięcie ręki, a tu jednak kuku i wszystko wróciło do punktu wyjścia.

Ale dobra, konkretne przykłady moich decyzji/impulsów/zbiegów okoliczności/złych wyborów jeśli chodzi o niego.

1. Zjechał na służbie na pusty parking, do którego się zbliżałam i uśmiechał się do mnie. Byłam prawie że pewna, że zjechał tam typowo za mną i że czeka czy do niego podejdę, a jednak niepewność plus zawstydzenie wygrało i nie podeszłam, bałam się wyjść na nachalną, gdyby jednak zjechał tam w innym celu. On też mnie nie zawołał, ale wpatrywał się we mnie z uśmiechem, jakby zapraszająco. Mimo to przeszłam dalej, życząc mu tylko spokojnej służby. Po chwili odjechał, czyli słusznie myślałam, że zjechał tam typowo za mną. Nie posłuchałam swojej pierwszej myśli i nie podeszłam, okazja minęła. Później już nigdy nie próbował za mną zjechać, choć zawsze długo uśmiecha się do mnie i mi macha.

2. Jakiś czas później pojawił się o nim artykuł na lokalnym Fanpage. Dodam, że to był pierwszy post, który mi się wyświetlił u samej góry na Fb zaraz po pobudce. Wtedy dowiedziałam się jak ma na nazwisko i że jest dzielnicowym. Gratulowałam pod postem z nadzieją, że może to zauważy on lub jakiś jego kolega. Kolega zauważył, nawet dał mi lajka. Już miałam do niego napisać ładną wiadomość z gratulacjami i żeby mu przekazał, ale w ostatniej chwili się wycofałam, że jednak już późna godzina i może nie wypada teraz, zrobię to jutro. Już miałam ułożoną wiadomość i wycofałam się! Chwilę później zaczepił mnie inny policjant, też dzielnicowy, więc wydawało mi się, że już lepiej trafić nie mogłam, bo to ktoś z jego najbliższego kręgu. Niestety - niedawno utwierdziłam się w przekonaniu, że on coś kręcił od samego początku i nie miał czystych intencji w stosunku do mnie - złapałam go na kłamstwie i teraz już wiem, że żadnych gratulacji ani pozdrowień mu nie przekazał. Regularnie mnie okłamywał, że go pozdrawia przy różnych okazjach, cholerny manipulant. Chciał sprawić, żebym poczuła się odrzucona przez "mojego X", że nie odwzajemnia pozdrowień ani nie reaguje na moje próby kontaktu. I znowu - nie posłuchałam swojej pierwszej myśli, by od razu napisać do tamtego wcześniejszego i przez to przeszła okazja. A tamten niemal na pewno by przekazał, bo jest dużo starszy, a ten co do mnie napisał, to taki typowy cwaniaczek.

3. Widziałam X jak przejechał mega blisko mnie, uśmiechając się do mnie i patrząc takimi wyjątkowo maślanymi oczami przez dobre kilka sekund, dopóki mnie nie minął autem. Pojawił się w mojej głowie impuls, by napisać mu zabawną wiadomość na numer służbowy (znając już jego nazwisko mogłabym go wziąć z aplikacji, bo są podane numery do dzielnicowych) i już prawie to zrobiłam, ale podzieliłam się tym pomysłem z siostrą, z którą rozmawiałam wtedy przez telefon, no i ona mnie powstrzymała. Okazja minęła, teraz żałuję. Dodam, że to było świeżo po tym rzekomym przekazaniu gratulacji przez tamtego kolegę, także gdybym wtedy do niego napisała coś w związku z tym, to to kłamstwo by wyszło na jaw niemalże od razu. Pech.

Na koniec dodam, że różnych dziwnych "znaków/zbiegów okoliczności" było już więcej. Np. artykuł o pracy dzielnicowego i akurat ON był w nim wymieniony jako przykładowy dzielnicowy wraz z numerem telefonu. Albo kiedyś podeszłam do okna zerknąć na termometr i to właśnie ON stał centralnie pod moim oknem (a parking jest długi) i jeszcze akurat poparzył się do góry, centralnie na mnie. To są takie dziwne sygnały, które ciągle mi mówią, że to musi coś znaczyć, ale jednocześnie chwilę później wszystko się rozsypuje.

Stąd moje wątpliwości - z jakiegoś powodu wybrałam złe decyzje i dlatego to "znaki", że powinnam sobie darować marzenie o nim? Czy może wręcz przeciwnie - to wszystko zachęta, by postawić wszystko na jedną kartę i działać bardziej zdecydowanie? Może częściej słuchać "pierwszej myśli" i pójść za impulsem? Bo gdybym tak zrobiła to kto wie jakby teraz sytuacja wyglądała. Z drugiej strony zaś myślę, że może nie bez powodu coś nie wychodzi, może tak powinno zostać i powinnam dać sobie spokój, bo nie jest mi pisany.
Avatar użytkownika
avada6kedavra
 
Posty: 70
Dołączył(a): 4 lut 2019, o 20:59
Podziękował : 65 razy
Otrzymał podziękowań: 21 razy

Re: ZNAKI I ZWIASTUNY (mit obalony)

Postprzez Scarlett » 31 mar 2020, o 21:20

Szczegółowo wysłuchałam też nagrania o ZNAKACH - że ich nie ma, żeby nie wypatrywać na siłę... Ale z drugiej strony myślę sobie o znakach w takim innym kontekście - czy Wszechświat nie podsyła nam czasem znaków, że powinniśmy coś sobie darować lub wręcz przeciwnie, że znowu pojawia się na horyzoncie jakaś okazja lub TA OSOBA, więc powinniśmy się postarać bardziej, bo idziemy w dobrym kierunku?

Nie, nie wysyła, bo "Wszechświat" nie jest jakimś bogiem czy siłą sprawczą. Ty jesteś siłą sprawczą, ty jesteś sobie bogiem. Jeśli widzisz "znaki" to znaczy, że chcesz je widzieć, że skupiasz swoją uwagę na pragnieniu i wszędzie widzisz powiązania z tym pragnieniem. Proszę, zapamiętajcie raz na zawsze - To Wy jesteście odpowiedzialni za swoje życie i pragnienia oraz dojście do nich. Nie jakiś Wszechświat. Rozumiem, że ostatnio przechodzisz jakieś kryzysy, ale doszukiwanie się niepowodzeń we Wszechświecie jest błędem - odrzuć to, bo uzależniasz życie od jakiejś materii. Czytałam, ze chodzi o faceta. Tutaj i stare posty w zbiorczym. I wiesz co? Przepraszam, że to powiem, ale 99% użytkowników, którzy starają się rozłożyć PP na czynniki pierwsze doszukuje się jakiś kruczków w działaniu tego prawa niż zająć się sobą i zrozumieć, że błąd tkwi w ich myśleniu i postępowaniu, a te 99% użytkowników to ci, którym chodzi o faceta/kobietę.
WSZYSTKO to o czym napisałaś to nie żadne znaki, tylko właśnie to co usłyszałaś w nagraniu - intensywnie nad czymś myśląc/pracując, kiedy Ci na tym zależy (nawet nieświadomie, a podświadomie), przyciągasz sytuacje związane z tym myśleniem. Przyciągasz to, czym emanujesz, a sprawa z facetem ciągnie się nie od dziś. Twoja potrzeba ciągnie się nie od dziś. Przyciągasz więc sytuacje, które nawiązują do tego myślenia/potrzeby a Ty odczytujesz to jako jakieś znaki. W nagraniu było o Radziu i bilboardzie. To działa podobnie.
Scarlett napisał(a):Antropomorfizacja Wszechświata.
Mam tutaj na myśli wszelkie oddawanie aktu kreacji „Wszechświatowi” – Wszechświat mnie testuje, Wszechświat daje mi znaki, Wszechświat mnie źle zrozumiał.
Czym jest antropomorfizacja? To nic innego jak nadawane przedmiotom czy zjawiskom cech ludzkich i ludzkich motywów postępowania. Prawo Przyciągania jest zjawiskiem w przyrodzie, co powtarzam jak mantrę niemal w każdym poście czy nagraniu. Przez książki takie jak Sekret i jeszcze parę innych, narosło przekonanie, że to WSZECHŚWIAT nam coś daje. Halo, nie zajeżdża tutaj religią? Proszenie, modlenie się, robienie jakichś technik do WSZECHŚWIATA? Do VORTEXU? Do POLA? Wszechświat nam nic nie daje więc o nic prosić go nie musimy. Wszechświat nas nie testuje, źle nas nie zrozumie. Świadomy człowiek wie, że za jego akt kreacji odpowiedzialny jest on sam. Tak, TY jesteś odpowiedzialny za swój akty kreacji. Wszechświat to wszystko, co nas otacza. Vortex to zbiór Twoich pragnień, wir z którego one „wypadają”, kiedy jesteś w przyzwoleniu. A Pole to energia Twojego serca. To Twoje Pole. Kiedy dwupunktujesz, jesteś w Polu. Jesteś W SOBIE, POZA SOBĄ, WSZĘDZIE. Ale to nie pole kreuje, tylko Ty. Bycie w Polu to ułatwia. Dwupunktując wchodzisz w Pole, czyli w pustkę, która to ułatwia. Jakkolwiek więc to nazwiesz – czy Polem, czy Wszechświatem, czy Wyższą Jaźnią – to i tak kreacja zależy od CIEBIE, bo TY jesteś ŹRÓDŁEM.
Oczywiście możemy symbolicznie mówić, że Wszechświat nam coś daje i dużo osób właśnie symbolicznie tak to nazywa. Nie ma w tym nic złego. Ale niestety zauważyłam, że wiele osób rozumie to albo zbyt dosłownie albo właśnie naczytało się jakichś książek i antropomorfizuje Wszechświat jako dawcę wszelkiego dobra. A to robi się już niebezpieczne, bo oddajemy kreację, życie i całą odpowiedzialność jakiejś sile, a podstawą PP jest wzięcie odpowiedzialności za siebie i swoje życie. Piszą, że „może Wszechświat źle zrozumiał” jeśli nie otrzymali tego, czego pragnęli. Nie, Wszechświat nie jest istotą ludzką. Jeśli nie otrzymałeś tego, czego pragniesz, to Twoja w tym zasługa. Piszą, że Wszechświat testuje. A kim on jest? Egzaminatorem życia żeby testować? Co miałoby to na celu? To nie jest człowiek, to jest przestrzeń wokół nas. Cała kreacja zależy od nas samych. Jest zależna od naszych emocji, przekonań. A jeśli nie udało się przyciągnąć konkretnej osoby to widocznie ona tego nie chciała, a nie Wszechświat coś źle zrozumiał. PP to nie magiczna różdżka. To prawo we Wszechświecie. A tym czarodziejskim Wszechświatem – wielkim dawcą i kreatorem, jesteś TY sam. Rozwój osobisty zacznij od siebie i zrozum jak ten świat i ta przyroda funkcjonuje. I porzuć ten mit. Jest on szkodliwy, bo władzę nad swoim życiem oddajesz komuś, czemuś. A nie sobie. Zostań panem swojego życia, zrozum to życie, a wszystko poukłada się inaczej.

Scarlett napisał(a):Ostatnio często dostaję pytania odnośnie znaków, które mogą wskazywać, że nastąpi materializacja. Kochani, tak się jednak składa, że nie ma czegoś takiego jak znaki mówiące, że nasze „zamówienie” jest w realizacji!

Po pierwsze i NAJWAŻNIEJSZE – czym jest tzw. „prawo przyciągania”? To nic innego jak zjawisko w przyrodzie, podobnie jak grawitacja. Wszystko wokół jest energią i składa się z cząsteczek, my także. I przyciągamy do siebie to, co znajduje się na tej samej częstotliwości. Mówiąc już językiem typowo z książek o „prawie przyciągania” – przyciągamy do siebie wszystko na czym skupiamy swoją energię, uwagę, ALE jesteśmy jednocześnie dostrojeni (naukowo: zsynchronizowani) z tym o czym myślimy, co chcemy przyciągnąć.

Także jeśli chcemy przyciągnąć osobnika X albo pracę albo mieszkanie albo pieniądze albo COKOLWIEK (nie ma żadnych ograniczeń jeśli fizyka i biologia nas w tym nie ogranicza – np. skrzydła nam raczej nie wyrosną albo nie polecimy jak ptak gdy skoczymy z mostu) to naturalne jest, że w naszym życiu będą przejawiały się sytuacje lub rzeczy, które kojarzą nam się z tym, co chcemy przyciągnąć. Na przykład – ktoś chce przyciągnąć konkretną osobę. No to z czym jego energia może się synchronizować? Może ze piosenką, która kojarzy się z tą osoba? Może gdzieś wiedzieć jego imię? Kiedy półtora roku temu chciałam przyciągnąć konkretną osobę, tramwaj, którym zawsze jeździłam, miał akurat zmienioną trasę i jechał obok domu tej osoby (nie wiedziałam, że zmienił trasę i zmienił akurat tego dnia, kiedy byłam w tym mieście). Mało tego – ten tramwaj zepsuł się przed domem tej osoby. Wtedy pomyślałam – „O Boże, znak! Na pewno jestem na dobrej drodze!”. Tym bardziej się w tym uświadamiałam kiedy tego samego dnia zobaczyłam wielkimi literami na plakacie jego imię. Znak? Jaki znak?! Od kiedy to od jakiegoś „znaku” zależy czy coś przyciągamy? Od kiedy to przyciągamy mając opory?
To jest nic innego jak synchroniczność. Carl Gustav Jung w taki sposób wyjaśnia pojęcie synchroniczności:
„Synchroniczność to spotkanie wydarzeń wewnętrznych i zewnętrznych w sposób niemający wyjaśnienia przez związek przyczynowo skutkowy i które ma znaczenie dla obserwatora”.
Przykładowo – czy zepsucie się tramwaju akurat przed domem osoby, którą ja przyciągałam miało znaczenie dla innych osób w tramwaju poza mna? Nie. Dla nich było to przypadkowe miejsce, dla mnie to był „znak”, dla mnie to coś znaczyło i tylko ja ten „znak” zauważę. Dlatego też między innymi nie powinno się pytać kogoś innego czy mieliście znak czy nie (zresztą i tak tej osoby nie przyciągnęłam bo byłam wtedy na maxa zblokowana - więc znak i tak nic nie dał jak widać).
I tutaj przechodzę do punktu drugiego:

Po drugie
- Jeżeli coś w naszym życiu ma nastąpić to tylko my możemy na to pozwolić i tylko nasze samopoczucie i emocje mogą wskazywać nam czy jesteśmy na dobrej do tego drodze czy nie. Jeśli wszędzie dostrzegamy jakieś „znaki” to znaczy, że mamy wręcz opory, które nas blokują przed materializacją. Człowiek u którego następują szybkie i bezbłędne materializacje nie ma żadnych oporów, nie czeka na to, nie szuka tego, nie dostrzega na siłę tych znaków, nie szuka znaków i nie dopasowuje ich do pragnienia. Owszem, zauważa synchronizacje, ale to jest normalne i nie jest żadnym znakiem ani nie oznacza, że coś nadchodzi. A im szybciej pozbędzie się myślenia, że to nadchodzi, tym szybciej przyciągnie, bo nie tworzy oporu. Naturalne jest, że jeśli mamy w sercu jakieś pragnienie, możemy dostrzegać synchronizację z nim na różne sposoby, ale należy to traktować normalnie i przede wszystkim podnieść swoją uważność bo coś może nas zaprowadzić lub naprowadzić na to lub coś lepszego. Ale błędem jest myślenie, że to oznacza, że to już jest blisko. To jest taka bardzo cienka granica.
Człowiek, który jest blisko materializacji, nie dostrzega tego, że jest blisko materializacji! On tego nie szuka, on tego nie potrzebuje, on żyje sobie czymś zupełnie innym, wiedząc, że to czego pragnie, jest już w jego polu morficznym (mówiąc językiem Abrahama – w Vortexie), to już jest stworzone. No chyba, że jeśli np. poszukuje pracy, ktoś już do niego zadzwoni i umówi się na rozmowę kwalifikacyjną. To już nie znak tylko taki „przedpokój” do materializacji i to pokazuje, że „oho, coś się dzieje!”. Albo np. osoba z którą chcemy być nagle się z nami skontaktuje itp.

Wszystko na świecie jest energią, wszystko co nas spotyka, wszyscy ludzi, których spotykamy, sytuacje, które się nam przytrafiają a nawet liść, który opadnie obok nas jest to nasze przyciągnięcie, nasza synchronizacja ze światem. To co ludzie nazywają „znakami”, tak naprawdę przejawia się w naszym życiu non stop, ale nie zwracamy na to uwagi dopóki nie poświęcamy uwagi temu pragnieniu. Ale kiedy za bardzo poświęcamy mu uwagę, za bardzo się skupiamy, a co gorsza – czekamy i za bardzo chcemy, wówczas tworzy się opór i z przyciągnięcia nici (w najbliższym czasie na pewno).
Jeżeli zaczynamy dostrzegać „znaki”, które kojarzą nam się z tym, co chcemy przyciągnąć, nie oznacza to, że jesteśmy na drodze do przyciągnięcia, ale jest to sygnał, zwrócenie naszej uwagi:
a) albo że zaczynamy tworzyć za duże opory i musimy odwrócić uwagę bo za dużo się skupiamy
b) albo że jesteśmy na dobrej drodze, synchronizujemy się z pragnieniem, ALE musimy podnieść swoją uważność (bez jednoczesnego tworzenia tzw. „nadmiernego potencjału” i oporów”).

Bardzo polecam zapoznanie się ze zjawiskiem PP ze strony naukowo-fizyczno-biologicznej (zwał jak zwał :P ), gdyż moim zdaniem jest o wiele bardziej przystępniejsze i zrozumiałe. Na tematy PP rozmawiam z wieloma osobami, wielu przekonałam do PP i stosują to zjawisko naprawdę doskonale, ale zawsze jest to łatwiejsze od tej strony niż ze strony osoby z innego wymiaru, która przemawia przez jakiegoś człowieka (Abraham Hicks). Uważam, że Abraham przedstawia PP z najlepszej strony w porównaniu do innych książek o PP, aczkolwiek wyjaśnienie od strony naukowej jest zdecydowanie łatwiejsze do zrozumienia dla większości ludzi.

Załączam także zdjęcia z książki, która rozjaśniła mi trochę PP ze strony fizyczno-przyrodniczo-biologicznej, a jest to „Metoda dwupunktowa w praktyce” autorstwa Melissy Joy Jonsson. Wysłałam je już kilku osobom, ale myślę, że innym to też może rozjaśnić zjawisko synchroniczności.

Obrazek
Obrazek
Scarlett napisał(a):Ciąg dalszy obalania mitu "znaków".

Czasem myślimy, że wszechświat wysyła nam znaki, gdy przytrafia się nam dziwny zbieg okoliczności.

Jednak według Junga jest to po prostu synchronizacja, którą można zdefiniować jako jednoczesne wystąpienie zdarzeń, które wydają się znacząco z sobą powiązane, ale nie istnieje między nimi związek przyczynowo-skutkowy. To właśnie jest zjawisko synchroniczności.


https://pieknoumyslu.com/zjawisko-synch ... znaczenie/

I poza synchronicznością, kolejny ciąg dalszy obalania, tym razem szukania znaczenia snów w senniku jako odpowiedzi:

Jung zauważył, że terapia kobiety, której śnił się skarabeusz, napotykała na przeszkodę w postaci jej nadmiernego racjonalizmu. Potrzebna była zmiana punktu widzenia, polegająca na otwarciu się na zjawiska irracjonalne. Skarabeusz jest staroegipskim symbolem odrodzenia, zaistnienia w nowy sposób. Podążając za znaczeniem symbolu, można było odkryć kierunek rozwoju potrzebny kobiecie w tamtym momencie. Oczywiście, co się kryje za znaczeniem motywów snów czy zdarzeń, wiemy tylko my sami. Jesteśmy w tym najlepszymi ekspertami,


https://zwierciadlo.pl/psychologia/rozw ... zym-polega


PS Przenoszę wątek do "znaków".
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3466
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 537 razy
Otrzymał podziękowań: 2285 razy

Re: ZNAKI I ZWIASTUNY (mit obalony)

Postprzez avada6kedavra » 31 mar 2020, o 21:34

Scarlett. ale mój post nie odnosił się do Znaków jako tako, to były tylko przykłady sytuacji, które się pojawiały.

Moje główne pytanie w wątku brzmiało:

Jak rozróżnić, kiedy powinniśmy w danej sprawie zadziałać, a kiedy dać sobie spokój, bo to już nadmierne chciejstwo i robienie czegoś na siłę?

Bo z jednej strony trzeba działać, stwarzać sobie okazje, pomagać sobie, walczyć, samo pozytywne myślenie i wizualizacje nie wystarczą. A z drugiej strony jest przyzwolenie, unikanie nadmiernego chciejstwa itd... Jak to rozróżnić, jak wypośrodkować? Skąd mam wiedzieć czy powinnam wykorzystać pojawiającą się okazję i coś zrobić, a kiedy zostawić sprawy własnemu losowi, że "jak ma być, to samo przyjdzie"? Skąd mam wiedzieć czy zrobienie czegoś nie będzie właśnie nadmiernym potencjałem, chceniem za bardzo, robieniem na siłę?

Wypunktowałam przykłady sytuacji, w których właśnie nie potrafiłam tego rozróżnić. Nie wiedziałam czy powinnam do niego podejść sama z siebie czy czekać na definitywny ruch z jego strony. Nie wiedziałam czy napisać tę wiadomość pod wpływem impulsu czy posłuchać rady siostry i dać sobie spokój, bo być może byłoby to ciśnięcie za bardzo.

Właśnie dlatego jednak nie dałam posta do działu o Znakach, bo do tematu o spójności według mnie pasował trochę bardziej. No ale dobra.
Avatar użytkownika
avada6kedavra
 
Posty: 70
Dołączył(a): 4 lut 2019, o 20:59
Podziękował : 65 razy
Otrzymał podziękowań: 21 razy

Re: ZNAKI I ZWIASTUNY (mit obalony)

Postprzez Scarlett » 31 mar 2020, o 21:42

Jest o znakach, bo to co przytoczyłaś to przykłady "znaków". Braku w spójności natomiast nie dostrzegłam. Wręcz przeciwnie. Wydarzenia o których piszesz są idealnie spójne z Twoim myśleniem i chciejstwem.
Napiszę Ci tak - jeśli nie będziesz miała chciejstwa to nie będziesz miała takich dylematów. Kiedyś to poczujesz, wiem co mówię, bo chciejstwa na faceta miałam zawsze. Nawet jak ogarniałam PP to zdarzało mi się, że chciejstwo mnie dominowało, bo miałam świadomość tego, że rozumiem PP. Także nie powinnaś się tym przejmować, bo każdemu z nas zdarza się mniejsze lub większe chciejstwo. Brak dylematów i obojętność na sytuację to brak chciejstwa. Jeśli myślisz i kombinujesz co z tym fantem, to chciejstwo jest.
Każdy ma inne metody, zależy w czym jest Twój "brak". U mnie było tak, że nie za bardzo "kochałam siebie", jak to się wzniośle mówi. "Kochanie siebie", czyli samoakceptacja, pewność siebie i asertywność. Jak posiądziesz te cechy to przestaniesz potrzebować drugiej osoby, leczenia ran, czy chęci udowodnienia sobie lub innym czegoś, a nawet chęci zemsty (też się zdarza gdy w grę wchodzi inna osoba). To oczywiście wymaga pracy, czasem nawet długiej.

Ja bym bardzo chciała wywołać do odpowiedzi DOMI, bo ona tak sobie poradziła ze sobą, że nie da się porównać osoby którą poznałam w 2018 roku a teraz (dziękuję za kartki z różnych miejsc po których podróżujesz - pasję którą odkryłaś po "ogarnięciu". Wzorowa uczennica więc wzywam do odpowiedzi :D )
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 2
domi, Dream Walker
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3466
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 537 razy
Otrzymał podziękowań: 2285 razy

Re: ZNAKI I ZWIASTUNY (mit obalony)

Postprzez Scarlett » 31 mar 2020, o 21:51

Aha! i jeszcze coś dodam, bo zapomniałam wcześniej.
Pytasz co zrobić dalej z tym fantem.
Lepiej żeby się "odkochać", stracić nadzieję, złapać kontakt z rzeczywistością, a wtedy "puścisz" pragnienie. Nie lubię tego pisać, bo dziewczyny często mają na coś nadzieję, a nadzieja to ogromny opór w kwestiach uczuciowych, ale jeśli "puścisz" to on może pojawić się w Twoim życiu. Co ma być Twoje to będzie Twoje. Jeśli spełnisz zasady przyciągania i on rzeczywiście byłby z Tobą spójny to on się w Twoim życiu pojawi i nie będzie to wymagało wysiłku, kombinowania, rozkminiania. Oczywiście, że tak może się stać. Ale może tak naprawdę nie byłabyś szczęśliwa z tą osobą bo jesteście inni, bo na dłuższą metę nie zaznałabyś szczęścia, a Ty chcesz być szczęśliwa, on Cie nie zechce itp. W takim przypadku nie będziecie razem nawet jak "puścisz". Ale to "puszczenie" jest niezbędne do normalnego życia, do braku oporów, do uwolnienia głowy. Dlatego uważam, że lepiej stracić nadzieję, bo szkoda czasu i lat.
Wiem co mówię, bo mojego męża miałam "pod ręką" na forum przez dwa lata, a kombinowałam jak koń pod górkę.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3466
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 537 razy
Otrzymał podziękowań: 2285 razy

Re: ZNAKI I ZWIASTUNY (mit obalony)

Postprzez Born1975 » 31 mar 2020, o 21:56

avada6kedavra napisał(a):Jak rozróżnić, kiedy powinniśmy w danej sprawie zadziałać, a kiedy dać sobie spokój, bo to już nadmierne chciejstwo i robienie czegoś na siłę?


Odpowiem na twoje pytanie. Odpowiedź będzie ogólna, więc możesz ją stosować w każdej sytuacji.

Trzeba odróżnić chcenie od pragnienia. To nie jest to samo. W obu przypadkach dzieją się inne procesy. Wyobraź sobie, że młotek chce wkręcać śrubki. Ale przecież młotek nie służy do wkręcania śrubek, tylko do wbijania gwoździ. To jest właśnie chcenie-robienie czegoś sprzecznego z własną naturą. Młotek jednak może pragnąć wbijać większe gwoździe, mniejsze gwoździe, wbijać je mocniej itp. I to jest pragnienie-młotek działa zgodnie z tym, do czego jest przeznaczony.

Jak czegoś chcę, to sobie to wyobrażam, myślę o tym itp. To jest poziom mentalny. Jak coś jest zgodne z moją naturą, z moją misyjnością, to tego pragnę. To jest już poziom mentalno-duchowy, czyli trochę wyższy.

Chciejstwo występuje więc wtedy, gdy robimy coś sprzecznego z sobą. Im bardziej jest to sprzeczne, tym chciejstwo większe. Jeszcze raz posłużę się analogią do młotka. O ile wbicie śrubki młotkiem może się udać, to przecięcie nim jakiegoś żelaznego przedmiotu po prostu nie ma szans na powodzenie. Część z nas może być jak młotek a cześć jak śrubokręt lub jeszcze inne narzędzie. Trzeba określić, jakim się jest narzędziem. Gdy to ustalisz, to będziesz wiedzieć kiedy działać, a kiedy odpuścić, bo będziesz patrzeć przez pryzmat tego, jakim narzędziem jesteś, więc nie będzie z tym najmniejszego problemu.
Ja tu tylko sprzątam :mrgreen:
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2308
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 871 razy
Otrzymał podziękowań: 638 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Prawo przyciągania na co dzień

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

cron