Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

podstawy, działanie, doświadczenia, sukcesy

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

Postprzez munchedpsychics » 31 mar 2020, o 20:50

Hej, na wstepie chcialam sie przywitać, bo jestem tu nowa jak widać xd ale stalkuje to forum od 2018, bo jest super. :*

Udało mi się przyciągnąć jednego kolesia, takiego bardzo podobnego do moich fantazji, jak wtedy, gdy myślałam sobie jak ma wyglądać mój wymarzony mężczyzna. Nie żadne robienie listy itd, bo jeszcze nie znałam tych technik pomocniczych, to było na długo przed trafieniem na to forum. Wymarzylam sobie, że ma miec brazowe albo czarne włosy, oczy piwne lub bardzo ciemne, ma być mega przystojny, mieć takie przenikliwe oczy(wymóg konieczny) byc umyslem ścisłym, strzec swojej prywatności i jeszcze być,,poranionym psychicznie", z depresją czy coś takiego, w sensie żebym ja mu pomogła wyjść ze swoich problemów :facepalm No i spotkałam go jakieś 1,5 roku temu, najlepsze było w tym wszystkim to, że miał wszystkie te cechy i jeszcze jedna dodatkową TAK specyficzna cechę, o której myślałam jeszcze jak ,,konstruowalam" sobie tego wymarzonego mężczyznę, że fajnie byłoby gdyby ja miał, ale bez przesady, na bank nikt taki nie istnieje :D . Ogólnie ja wtedy byłam na zupełnie innym, o wiele niższym etapie rozwoju, a swiadczy o tym fakt, ze myślałam, że dopiero chłopak mnie wyzwoli z moich roznych problemów, traum itd. Związku nie stworzyliśmy, ale to dobrze, bo ten chłopak spełnił, jak wspomniałam punkty z mojej listy między innymi ten, że faktycznie miał jakieś problemy z sobą. Pojawił się w dobrym okresie w moim życiu, bo pokazał mi, że ok, razem nigdy nie będziemy, ale przynajmniej wiem, ze prawo przyciagania działa, tylko żebym pracowała nad sobą, to przyciągne kogoś dojrzalszego, i nie chodzi mi tu o ,,znaki mówiące, że zamówienie jest w realizacji", bo To jest podobno mit, tylko o coś, powiedzmy, podobnego.

Kolejne przyciągnięcie to był inny koleś, który spełnił inne wymagania z mojej innej ,,listy" niespisanej nigdzie. Miał dokładnie na imię tak jak sobie wymarzylam i urodził się dokładnie tego samego dnia, o którym myślałam;) jak w powyższym przypadku utwierdził mnie w przekonaniu, że PP działa.

Inny przykład, najstarszy z nich wszystkich, to sytuacja jaką sobie wymarzylam, że przeżyje z chłopakiem (Boże ale ja byłam kochliwa xd) tzn. w gimnazjum wyobrazilam sobie, że jeszcze nie jestem z tym chłopakiem (jeszcze innym), ale że przytulam się ze swoim przyjacielem, bo mu składam jakieś gratulacje czy coś, A ten mój wymarzony chłopak to widzi i sie robi zazdrosny i stwierdza ,że nie ma u mnie szans. No i cóż... poszłam do liceum, zakochałam się w jednym chłopaku, tym razem miał być on nieśmiały, miał mieć inny wygląd niż ci pozostali, bardzo podobnego przyciągnęłam, faktycznie był nieśmiały. No i któregoś razu niespodziewanie mój kolega tak się zaczął ze mną droczyc i filtrować, że wyglądało to jakbyśmy byli parą, a ten chłopak, który mi się podobał to widział i był serio rozczarowany (po czasie stwierdzam, że to nie był mój halun, faktycznie tak bylo). Wtedy dostałam po tyłku trochę, od tamtej pory wiem, żeby uważać na co się myśli, nawet jeśli wtedy jeszcze znałam PP z filmu ,,Sekret" obejrzanego w podstawówce chyba jeszcze.

Więcej rzeczy (już nie ludzi :) ) udało mi się przyciągnąć, ale te na tę chwilę najbardziej rzuciły mi się w pamięć.

Wiem, że moje przykłady nie są jakieś super zniewalające, nie przyciągnęłam exa, nie przyciągnęłam na razie chłopaka, ale jak widać każdy z trójki powyższych wniósł coś cennego do mojego życia, nawet cenniejszego niż sam związek.

mam nadzieję, że nie popełniłam żadnego offtopa???
munchedpsychics
 
Posty: 10
Dołączył(a): 31 mar 2020, o 17:25
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 2 razy

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

Postprzez Karoca » 3 kwi 2020, o 18:59

Śmiać mi się chce na samą myśl, choć to było ponad miesiąc temu...Pierścionek zaręczynowy...owiany sławą wśród znajomych świecił, że niektórzy ślepli, nie lubiałam go/haha sorry przypomniały mi się stare czasy/...schowałam....jakieś 3 lata temu bo na osiedlu była seria włamań I sąsiedzi gadali,że jak coś warte to ogarnąć głeboko...Pamiętam, że schowałam go w garderobie na półce między szmatkami. Ale od tego czasu robiłam porządki z pięć razy w tym rejonie i nic...Raz to miałam takego wk...a, że mówie albo dziś albo spadł i pożarł go odkurzacz, na bank...Nie myślałam o nim... no może czasami w kontekście, że fajnie by było jakby sie znalazł bo bym go sprzedała. I tak z rok nie myślałam, ale, że szłam na impreze i trzeba było jakąś suknie ogranąć z rejonu półek nieużywanych zaś mnie wzieło/tam taaam taaaam/dobra mówie sobie: ej nie ma już dawno ogarnij się. Ale w tej samej sekundzie/ czyli tym Ostatecznym odpuszczeniuuuuu/ ja już wiedziałam, że go zobacze tego wieczoru....otwieram szuflade/???/blink blink , nie mogłam w to uwierzyć bo to jest absolutną niemożliwością:), że taaaaam:) no cóż, mam go, ahoj!:)
Avatar użytkownika
Karoca
 
Posty: 49
Dołączył(a): 1 sie 2019, o 20:26
Podziękował : 25 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

Postprzez Dream Walker » 3 kwi 2020, o 22:03

Sprzatalas juz w tej szufladzie, prawda?
Avatar użytkownika
Dream Walker
 
Posty: 144
Dołączył(a): 10 sty 2020, o 23:54
Podziękował : 92 razy
Otrzymał podziękowań: 22 razy

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

Postprzez cabochard » 4 kwi 2020, o 17:17

Dostałam za darmo książkę, którą i tak chciałam kupić, w ramch akcji #zostańwdomu
Avatar użytkownika
cabochard
 
Posty: 324
Dołączył(a): 7 gru 2017, o 22:03
Podziękował : 61 razy
Otrzymał podziękowań: 29 razy

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

Postprzez Karoca » 5 kwi 2020, o 20:51

Mam wrażenie ze w miejscu gdzie ona jest to przez ten czas były 2 a nie 3 szuflady...pewnie przeniosła sie na te 3 lata do innej przestrzeni wariantów:)
Avatar użytkownika
Karoca
 
Posty: 49
Dołączył(a): 1 sie 2019, o 20:26
Podziękował : 25 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

Postprzez Scarlett » 8 kwi 2020, o 21:37

Pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze.
Kilka miesięcy temu robiliśmy z mrO programowanie na pieniądze. Ot tak, dla sprawdzenia, bo trafiłam na nowe programowanie. Zrobiliśmy dwa cykle. Potem szybko zapomnieliśmy o tym, bo mieliśmy inne rzeczy w głowie. Kompletnie nie myśleliśmy, że było jakieś programowanie. Nigdy po zrobieniu nie zastanawiam się nad tym i niczego nie oczekuję. Dostaliśmy ogromny zastrzyk finansowy. Nie dość, że nasze zarobki mocno podskoczyły (zwłaszcza mrO, ale to naturalne :P ), to dostajemy wiele materialnych rzeczy. Ostatnio nawet nie pamiętamy już co kupujemy :lol: Po odczytaniu informacji, że paczka czeka na nas w paczkomacie, często padają takie zdania jak: "Ooo, znowu paczka, już zapomniałam/em, że coś JESZCZE miało przyjść" :lol:
O początkach tego wszystkiego pisałam już na początku listopada.

Przyszedł też czas aby się z Wami trochę podzielić, ale o tym już wkrótce :sun
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 5
Anka12, domi, Kim111, TheMe, Wenus21
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3381
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 520 razy
Otrzymał podziękowań: 2192 razy

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

Postprzez Dream Walker » 11 kwi 2020, o 22:04

Ostatnio chciałam się trochę pobawić PP i postanowiłam, że przyciągnę jakąś osobę, z którą od dłuższego czasu nie mam kontaktu. Miała się odezwać w ciągu 10 dni. Zadzwonił do mnie kolega, z którym od dość dawna nie rozmawiałam, mama przyjaciela oraz na na pewnym portalu społecznościowym zgadaliśmy z facetem, który okazał się być znajomym poznanym na jednej z imprez, na które regularnie jeździłam 10 lat temu.
Nie zależało mi na rezultacie i nawet zdążyłam zapomnieć o „zamówieniu”.
Mam nadzieję, że Was to trochę zmotywuje.
Aktualnie przyciągam też powtarzające się liczby.
Przydałaby mi się teraz woda z Lety, żeby zapomnieć, jak bardzo zależy mi na paru innych sprawach, które za nic nie chcą się spełnić. :magnes
Avatar użytkownika
Dream Walker
 
Posty: 144
Dołączył(a): 10 sty 2020, o 23:54
Podziękował : 92 razy
Otrzymał podziękowań: 22 razy

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

Postprzez niebieski » 14 kwi 2020, o 00:26

Rozmyślałem jakiś czas temu na temat pogody - że nie ma już takiej zimy jak kiedyś, w myślach pomyślałem, że zobaczę padający śnieg w kwietniu - w tej chwili właśnie pada.... :hopsa :brawo
Avatar użytkownika
niebieski
 
Posty: 69
Dołączył(a): 23 mar 2020, o 16:29
Podziękował : 13 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

Postprzez ekwidyn » 16 kwi 2020, o 14:40

Podczas podróży tramwajem zamyśliłem się i nie wysiadłem na moim przystanku. Tramwaj stał na światłach i zanim ponownie ruszył pomyślałem sobie, że fajnie by było, gdyby wystąpiło jakieś nieoczekiwane zdarzenie, które sprawiłoby, że motorniczy otworzyłby drzwi i wypuściłby mnie na moim przystanku. Tak też się stało. Okazało się, że środkowe drzwi nie chciały się domknąć i motorniczy umożliwił pasażerom opuszczenie pojazdu.
ekwidyn
 

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

Postprzez lipstick » 18 kwi 2020, o 14:34

Hej wszystkim. Chciałam się przywitać. :)
Trafiłam na to forum już jakiś czas temu po tym jak próbowałam odszukać dawne forum, gdzie kiedyś się udzielałam, niestety chyba przepadło. Także stalkuje was od jakiegoś czasu aż wreszcie znalazłam czas i odwagę aby się zarejestrować. :)
Chce podzielić się kilkoma rzeczami, które udało mi się w życiu przyciągnąć (i to nie małymi!).

Prawo przyciągania poznałam jako 16-latka, gdy natrafiłam na książkę Potęga Podświadomości, później film Sekret. Do dziś, gdy mam gorszy dzień, oglądam ten film dla poprawy humoru, aby nie pozwolić zawładnąć złym myślom w mojej głowie.

Dziś widzę jak bardzo zmieniło się moje życie od kiedy stosuję PP. Jako nastolatka miałam pewien mały problem zdrowotny, który udało mi się pokonać dzięki afirmacjom i wierze. Później szybko poprawiłam moje oceny. Z samych zagrożeń do najlepszej uczennicy z klasy pod koniec ostatniej klasy liceum. Afirmowałam nocami jak nauczyciele mnie chwalą, wyobrażałam sobie to. Czasem próbowałam wyobrażać sobie które pytania dostanę na odpowiedzi ustnej czy kartkówce. Ale najdziwniejszy przypadek dział się na matematyce. Moja nauczycielka miała w zwyczaju "aby było sprawiedliwie" rzucać kostką taka plastikową dużą, gdy chciała brać osoby do odpowiedzi. Pierwsza wyrzucona szóstka to był zakres osób (podzieliła wszystkie osoby na 6 grup), gdy wypadła najpierw jedynka a później 5 to osoba z tego numerka w dzienniku szła do tablicy. Nie wiem czy dobrze to wytłumaczyłam, bo minęło już sporo lat XD. W każdym razie trwało to dłuuugo, niektórzy byli pytani już po 4 razy. Po kilku miesiącach wciąż nie wypadał mój numerek. Byłam jedyna osobą bez oceny z odpowiedzi ustnej przy tablicy. W końcu oczywiście nauczycielka nie zdenerwowała i wyrzuciła kostkę a mnie wzięła do trudnej odpowiedzi, gdy materiał był już nieciekawy haha, ale wciąż wspominam ten moment, gdy wypadały liczby, dokładnie te, które sobie wymyślałam.
Przyciąganie, gdy o nim zapominałam oczywiście też działało czasem na niekorzyść, gdy na studiach mieliśmy opracować 50 zagadnień na jeden z egzaminów i bisowaliśmy numerki przy egzaminie ustnym. Tylko jednego zagadnienia nikt nie potrafił opracować. Przed sala baaardzo się stresowałam, że mogę mieć pecha i wylosuje pewnie akurat to zagadnienie. No i tak, trafiło na mnie. Teraz wiem, że zbyt intensywnie myślałam o tym numerku, którego nie mam jako jedynego w wykutego.

Wracając jeszcze do pięknych czasów licealnych. To chyba największe "przyciągnięcie" w moich życiu, za które do dziś jestem wdzięczna PP! W liceum mieliśmy najpiękniejszego chłopaka w klasie, wysoki brunet, inteligentny. Miał wtedy dziewczynę, ale ja lekko zakompleksiona osoba wzdychałam sobie do niego. Kiedy miałam gorszy okres w życiu, zostałam sama, czułam się samotna, znów przypomniałam sobie o PP, obejrzałam ponownie "Sekret" i postanowiłam, że nie dam się! Wypróbuję na X, bo co mi szkodzi. Codziennie kładąc się do łóżka wyobrażałam sobie, że X zaczyna zwracać na mnie uwagę. Wyobrażałam sobie jak nasi znajomi z klasy mówią, że do siebie pasujemy itp. Trwało to kilka miesięcy. Noc w noc wyobrażałam sobie jak idziemy za rękę razem itp. Nagle jakby cały wszechświat zaczął nam sprzyjać. Jego przyjaciel z ławki zaczął się przyjaźnić z moją koleżanką, dzięki czemu wychodziliśmy gdzieś w czwórkę. Okazywało się, że tego samego dnia, oboje zwolniliśmy się z lekcji i szliśmy razem ze szkoły w tym samym kierunku. A co najdziwniejsze... zerwała z nim dziewczyna. Został singlem. Do dziś nie wiem dlaczego zerwali, bo nie pytam. Dziś jesteśmy razem, minęła 7 lat i lepszego związku nie można sobie wyobrazić. Nie kłócimy się, wspieramy, kochamy itp. Jestem wdzięczna za taką osobę w moim życiu.

Przyciągnęłam też wymarzoną pracę. Dosłownie kilka miesięcy po tym, gdy znów przypomniałam sobie, że "mam tę moc". Kilka lat temu, bodajże w 2015 roku, gdy zaczęłam się udzielać na tym drugim forum, pamiętam nawet jak pisałam, że teraz staram się przyciągnąć pracę. Później na jakiś czas odpuściłam, trochę zniechęcona wysyłaniem CV. Po 3 miesiącach jakby znikąd pojawił się mail z mojej wymarzonej firmy, do której tedy aplikowałam. Nie robili kolejnej rekrutacji tylko odezwali się czy wciąż jestem zainteresowana. W tej pracy przyciągnęłam też jeden ważny projekt, którego stałam się częścią. Wierzyłam, że już go wykonuję i jestem tego warta!

Lubię robić sobie w moim życiu takie "etapy wzmożonej aktywności z PP", czuję się wtedy bardzo silna i pewna siebie.

Los uśmiechnął się do mnie rok temu, choć wcześniej... nie wiem czy sama go sobie nie zepsułam. To będzie długa historia, ale bardzo ważna, z której wyciągnęłam lekcje. Rok temu w zimie, czułam się bardzo wypalona w pracy, byłam przemęczona, pracowałam za dużo, nie wyrabiałam itp. Biegałam między pracą i studiami, ciągle narzekałam. Nocą się uczyłam, popołudniu pracowałam, więc gdy spóźniałam się na zajęcia to notorycznie wymyślałam jakieś drobnostki, przez które tym razem nie zdążyłam. Jadąc autobusem w głowie ciągle powtarzałam co powiem. najczęściej "niestety mam problem rodzinny, mama się rozchorowała poważnie". Pamiętam jak często to robiłam. To była najłatwiejsza wymówka, bo gdy mówiłam o pracy to na studiach krzyczeli, że "ich to nie obchodzi". O problemy zdrowotne nikt nie pytał. Kilka miesięcy po tym zdarzeniu moja mama bardzo poważnie zachorowała. Wszystko działo się bardzo szybko. Trzeciego dnia w szpitalu, gdy leżała, lekarze kazali się przygotować, że to koniec, że już nic nie mogą zrobić. Byłam kłębkiem nerwów, praca studia, szpital. Nie spałam, nie jadłam. Wracając do domu płakałam. Ryczałam dosłownie leżąc na podłodze, wariowałam z braku snu, jedzenia, stresu i przemęczenia, bo ciągle pracowałam. W końcu powiedziałam sobie - stop! Tak być nie może, to się tak nie skończy choćby nie wiem co! To nie jest moje życie, to nie może tak wyglądać. Odpaliłam laptop, szukałam ratunku. Dużo przebywałam wtedy na jakimś forum chyba ezoterycznym albo medycznym, już nie pamiętam którym, bo wszystko działo się szybko. Opowiedziałam historię o tej dziwnej chorobie, która zdrową kobietę z dnia na dzień zwaliła z nóg i odcięła od świata... ktoś w komentarzu napisał, że "nic juz nie poradzę, teraz wszystko w rękach Boga, jeśli on ją chce to weźmie". Zdenerwowałam się. Nie spodobał mi się ten komentarz, już mniejsza o to, że jestem ateistką. Powiedziałam sobie - nie! Nie weźmie jej! Trafiłam na różne filmiki na YouTube religijne. Zaczęłam słuchać religijnych ale wesołych piosenek. Zaczęłam się modlić, co dla mnie było czymś bardzo dziwnym, nawet nie wiedziałam, że umiem to robić. W którymś z filmików jakiś ksiądz mówił, aby mówić do Boga "Tato" i zwracać się do niego jak do taty, jak dziecko, które chce poprosić o coś ojca. Płakałam, patrzyłam w niebo i zaczęłam rozmawiać z "Tatą". Powiedziałam, że chcę tylko, aby była zdrowa, że wierze w to, że mama zaraz się obudzi, że wstanie, że będzie tak samo. Poszłam spać, wyobrażając sobie zwykłe rzeczy. Jak to, że ona nie obudzi i będzie dokładnie taka sama jak wcześniej, że będziemy szły tą i ta ulicą i pójdziemy na kolację do jakiejś fajnej restauracji. Że jest tak samo. Identycznie, nie ma żadnej choroby a lekarze będą zdumieni. Kolejnego dnia ciężko było mi jechać do szpitala, ale postanowiłam, że nie dam się, włączyłam wesołą piosenkę jakąś, która była akurat modna na Esce i bardzo poprawiała mi humor. Słuchałam jej tak głośno, że nie wiem jak nie ogłuchłam, słuchałam jej ybezprzerwy tylko jej i jej i uśmiechałam się do siebie. Patrzyłam w lusterko i uśmiechałam się, że "zdarzył się cud" to sobie wciąż powtarzałam. Żeby nie przeciągać tej historii, kilka dni później mama zaczęła wracać do zdrowia. Co dziwne zaczęły działać na nią sterydy, które wcześniej nie działały. Lekarze wcześniej kazali przygotować się na smierć, bo nic nie działa a oni nie wiedzą co to. Nawet przestali do niej zaglądać. Aż tu nagle zaczęły działać. Po kilku tygodniach wróciła. Najdziwniejsze, że po chorobie nie ma praktycznie żadnych powikłań. Moja mama jest osobą wierzącą w prawo przyciągania. Sama mówi, że "nie byłam świadoma tam leżąc, ze jestem chora i że to takie poważne, dlatego sie nie zamartwiałam, to pewnie pomogło".

<3

Za ten post autor lipstick otrzymał podziękowania - 10
Anka12, Barabela, Diament, Dream Walker, Kim111, magicmind, Nathalie, niebieski, SnowWhite, Wenus21
Avatar użytkownika
lipstick
 
Posty: 26
Dołączył(a): 17 kwi 2020, o 13:19
Podziękował : 6 razy
Otrzymał podziękowań: 30 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Prawo przyciągania na co dzień

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości