Męski punkt widzenia.

przyciąganie miłości, przyjaciół

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez Ignited » 28 maja 2017, o 11:36

effi napisał(a):a ja wlasnie lubie dobrych chlopcow :sun .
nie jakies pizdeczki, ale wlasnie dobrych facetow, ktorzy potrafia zaopiekowac sie kobieta i okazuja duzo czulosci.
odrzuca mnie od takich wyrachowanych gosci: 'nie zrobie tego i tego, bo jeszcze pomysli, ze mi na niej zalezy, a ja jestem takim samcem alfa' - zalosne! a duzo takich chodzi po swiecie.

Facet który okazuje za dużo zainteresowania traci na wartości w oczach kobiety, przynajmniej na początku relacji. To jest fakt.



effi napisał(a): ...bo wy lubicie takie wredne dziewczyny (chociaz okreslilabym je inaczej), ktore robia wam jazdy z byle powodu, strzelaja fochy i zachowuja sie jak niezrownowazone psychicznie. upajacie sie tym poczuciem niepewnosci, tym calym spektrum uczuc od milosci do nienawisci - tak, dopiero wtedy czujecie, ze zyjecie.


Poleciałaś teraz równo. Ale mniej więcej to samo pisałem o kobietach i emocjonalnym rollercosterze. Moja teza ma potwierdzenie w moich obserwacjach i nie tylko moich. Co do facetów pragnących takich kobiet, nie zgadzam się, no chyba, że ktoś tkwi przy takiej kobiecie z braku laku. Ja omijam szerokim łukiem. W życiu bym się nie związał taką.

effi napisał(a):rozmawialam ostatnio z kumplem, ktory po serii nieudanych relacji w koncu trafil na dobra dziewczyne, z ktora czuje sie szczesliwy, a wlasciwie czul dopoki jej nie zdobyl. powiedzial mi ze nie wie czy ja kocha (ale zanim zaczeli byc razem to marudzil, jak bardzo ja chce!) i ze bardziej kochal te dziewczyny, ktore mialy go w dupie, a on wypruwal sobie flaki zeby im zaimponowac zeby dostac jakis ochlap ich zainteresowania. wiec, wytlumaczcie mi moze, CO JEST Z WAMI NIE TAK?
dla mnie te emocjonalne hustawki to nie milosc, to uzaleznienie. niestety wieszkosc ludzi wlasnie utozsamia milosc z negatywnymi uczuciami. musi byc dramat, musicie sie czolgac, cierpiec i wyc z bolu - to dla was kwintesencja idealnego zwiazku, a juz w ogole seks na zgode po ostrej klotni, siniaki, otarcia i podrapane plecy - to dla was spelnienie marzen.


Może on lubi zdobywać kobiety? Chociaż z tego co napisałaś to może być z tym ciężko. Nie widziałem takiego przypadku żeby facet zdobył kobietę uganiając się za nią. No może jeden ale gość jest klasycznym przykładem pantofla, a jego kobieta chyba właśnie takiego faceta chciała. Co by nie mówić dobry z niego chłop ale mimo wszystko jest raczej wyjątkiem potwierdzającym regułę.

Co tego czołgania się itd wypowiedziałem się wcześniej. Chyba żartujesz... :P
Seks na zgodę jak najbardziej również na ostro ale jeśli mam być szczery to unikam eskalacji problemów do tego stopnia, że wynikają z tego ostre kłótnie, nie zawsze da się tego uniknąć ale z reguły nie służy to niczemu.

W psychologii jest coś takiego jak zasada niedostępności. To co jest dla nas "zakazane" smakuje znacznie lepiej. Działa to zarówno na kobiety jak i na mężczyzn. Gdzieś tu było coś o gierkach ale tekst jest napisany w taki sposób, że kompletnie nie mam ochoty znowu tego czytać.

Szanujmy się korzystajmy z interpunkcji, dbajmy o sensowny układ posta i ortografię. Rozumiem, że ktoś może pisać z telefonu ale za każdym razem gdy pojawia się taki post gdzieś na świecie umiera mała panda.
Avatar użytkownika
Ignited
 
Posty: 132
Dołączył(a): 26 cze 2016, o 14:24
Podziękował : 49 razy
Otrzymał podziękowań: 32 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez Renata » 28 maja 2017, o 12:26

mrO napisał(a):Moim zdaniem jakiekolwiek związki, a bardziej ich początki to kolejny idealny przykład PP, w tym "odpszuczenia"
Własne doświadczenie pokazuje idealnie, że czym mniej interesowałem się jakąkolwiek dziewczyna tym bardziej ona była mną zainteresowana.
Wiadomo, wchodzi tutaj również cała filozofia "damskiej psychiki", ale tak to już jest.

Dobre (y)
Też miałam podobne doświadczenia, póki nie spotkałam mojego obecnego męża. I dlatego i wtedy i teraz jestem na 100 procent pewna, że to TEN! :kwiatek

Każdy ma inne preferencje, inne oczekiwania co do partnera i tego, jaki być powinien. Myślę jednak, że większość tych preferencji bierze się ogólnie ze stereotypów panujących w społeczeństwie. Czasami gonimy za "ideałem", który kompletnie do nas nie pasuje :thinking
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI

Za ten post autor Renata otrzymał podziękowanie od
Dwukryształkowa
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3346
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 601 razy
Otrzymał podziękowań: 756 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez Renata » 28 maja 2017, o 12:39

Ignited napisał(a):Facet który okazuje za dużo zainteresowania traci na wartości w oczach kobiety, przynajmniej na początku relacji. To jest fakt.

Ale może to oznacza, że kobieta mu się podoba i zależy mu na niej? Zbyt dużo zainteresowania - nie wiem dokładnie co masz na myśli, ale jeśli nie jest nachalny a kulturalny i widać po nim autentyczne zainteresowanie, to nie wydaje mi się, że coś traci. Chyba najgorsze jest udawanie :twisted:
- że ktoś mi się nie podoba, a naprawdę to mi się podoba
- że chciałbym kogoś zaprosić na spotkanie, ale to nie wypada itd.
Czy nie są to niewykorzystane szanse?
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3346
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 601 razy
Otrzymał podziękowań: 756 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez Ignited » 28 maja 2017, o 13:06

Renata napisał(a):
Ale może to oznacza, że kobieta mu się podoba i zależy mu na niej? Zbyt dużo zainteresowania - nie wiem dokładnie co masz na myśli, ale jeśli nie jest nachalny a kulturalny i widać po nim autentyczne zainteresowanie, to nie wydaje mi się, że coś traci.

Jak ciągle zabiega o uwagę i lata za kobietą to traci. Znam przypadek gdzie koleś wyszykował randkę za około 150 zł a później okazało się, że tej dziewczyny nie będzie w ogóle na miejscu bo gdzieś miała wyjechać. Nie to żeby się wcześniej spotykali, to już jest przypadek kliniczny. :lol:


Renata napisał(a):Chyba najgorsze jest udawanie :twisted:
- że ktoś mi się nie podoba, a naprawdę to mi się podoba
- że chciałbym kogoś zaprosić na spotkanie, ale to nie wypada itd.
Czy nie są to niewykorzystane szanse?


Według mnie są.
Avatar użytkownika
Ignited
 
Posty: 132
Dołączył(a): 26 cze 2016, o 14:24
Podziękował : 49 razy
Otrzymał podziękowań: 32 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez Dwukryształkowa » 28 maja 2017, o 13:37

Renata zgadzam się z Tobą w 100% ale to się nazywa doświadczenie bycia w związku a nie o nich suche wyobrażenia:)
Coś o mnie:) Do pozbywania się programów i ograniczeń podchodzę technicznie. Czuję zaufanie do siebie i Stwórcy co do realizacji moich celów i najwyższego dobra. Pozwalam na zaistnienie pozytywnym uczuciom we mnie, które sprzyjają moim materializacjom
Avatar użytkownika
Dwukryształkowa
 
Posty: 145
Dołączył(a): 2 paź 2016, o 09:33
Podziękował : 55 razy
Otrzymał podziękowań: 34 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez MagdaLooney » 28 maja 2017, o 14:00

Powiem Wam, że i ja tak miałam. Lubiłam czuć,że facet jest "niedostępny". Nie wiem, czy wiąże się to z jakimiś doświadczeniami z przeszłości, czy może z tego, że mężczyźni , którzy bardzo zabiegali o mnie, byli jednocześnie niezbyt zaradni życiowo i gdzieś w mojej głowie zrodziło się powiązanie: dobry = słaby.

"Miłość" to miał być festiwal emocji. Niekoniecznie tych dobrych. To miała być wieczna niepewność i szarpanina.

Wszystko zmieniło się, gdy zaczął się mój obecny związek. Zarówno mój ukochany jak i ja, byliśmy bardzo poranieni przez poprzednie relacje i oboje doceniamy teraz tą pewność i bycie jedną "drużyną".

Z tym, że początki łatwe nie były :) On pragnął od razu tej bliskości, ja miałam problem z jego (!) zaangażowaniem.
W pewnym momencie sama siebie zapytałam czego ja do cholery chcę i dlaczego reaguję tak a nie inaczej.
Po głębszej analizie, doszłam do bardzo zaskakujących wniosków apropo mojego podejścia do mężczyzn, związków i przede wszystkim -do samej siebie...I stwierdziłam, że słuchając podszeptow ego, nigdy nie będę szczęśliwa, że dobrze jest kochać i być kochaną i..ze absolutnie nie chcę go stracić :)
Moje szczęście, że on jest z gatunku tych facetów, którzy lubią wiedzieć jak można ulepszyć związek. Trochę zaskoczyła go moja prośba o zmianę podejścia, o lekkie poczucie niepewności. Może i była to gra ale..zadziałało :)
A w międzyczasie robił swoje :) Pokochała go moja rodzina i najbliżsi przyjaciele a mi w pewnym momencie odblokowala się w głowie klepka pt "Miłość jest w porządku" i nie umiem sobie wyobrazić powrotu do relacji, w których facet olewa i nic z siebie nie daje.

Reasumując: myślę, że początek związku, to swego rodzaju gra. Ze mała niepewność jest dobra. Ze obie strony powinny się starać, bo nie jest w porządku, gdy jedna osoba wypruwa sobie żyły a druga nie robi nic.

Acha, jeszcze coś - uważam, że faceci nie lubią zimnych i wyrachowanych kobiet. Lubią takie, które szanują same siebie.

Ale (!) zarówno w przypadku mężczyzn jak i kobiet, dużo zależy od dojrzałości i poziomu świadomości. Od znajomości swego wnętrza i umiejętności oddzielenia prawdziwych potrzeb od zachcianek ego.

Taki jest mój punkt widzenia :)
" If you can dream it, you can do it! "

Za ten post autor MagdaLooney otrzymał podziękowania - 2
Anka12, Scarlett
Avatar użytkownika
MagdaLooney
 
Posty: 855
Dołączył(a): 30 sie 2015, o 22:01
Podziękował : 281 razy
Otrzymał podziękowań: 447 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez effi » 28 maja 2017, o 16:16

troche poplynelam, to fakt.
ale nie zgadzam sie, ze post jest napisany chaotycznie, pisalam normalnie na laptopie i wydaje mi sie, ze calosc jest dosyc spojna. korzystam z interpunkcji, nie lubie tylko wielkich liter, z ortografia nie mam zadnych problemow, wiec sorry :sun

przyznam, ze troche mnie to zdenerwowalo. jak obserwuje pary wokol siebie (nie mowie, ze wszystkie) to widze, jak czasem zle kobiety traktuja swoich facetow, a oni sie na to godza. i niekoniecznie sa pantoflarzami. po prostu nie potrafie zrozumiec tego trwania w zwiazku, gdzie faceci nic z tym nie robia, mimo ze czasem dziewczyny potrafia w towarzystwie znajomych robic jakies glupie uwagi, aluzje albo rozpoczynac klotnie, czuje sie w takich chwilach zazenowana, a oni wygladaja jakby nic sie nie stalo i ze to dla nich w porzadku.

wiem, troszeczke wyolbrzymilam cale zjawisko, ale osobiscie wole cos takiego, o czym pisze Magda

Wszystko zmieniło się, gdy zaczął się mój obecny związek. Zarówno mój ukochany jak i ja, byliśmy bardzo poranieni przez poprzednie relacje i oboje doceniamy teraz tą pewność i bycie jedną "drużyną".


dla mnie zwiazek to przede wszystkim przyjazn. wspieranie sie i bycie po jednej stronie.
nie widze zadnego sensu grania na emocjach.

moj od poczatku znajomosci okazywal mi bardzo duzo zainteresowania, czym bylam na poczatku troche zaskoczona, ale bardzo mi sie to podobalo i ani przez chwile nie czulam, ze jest nachalny albo ze to mnie od niego odpycha, wrecz przeciwnie.

podoba mi sie jak facet jest szczery, zachowuje sie naturalnie i widac, ze mu sie podobam.

Reasumując: myślę, że początek związku, to swego rodzaju gra. Ze mała niepewność jest dobra. Ze obie strony powinny się starać, bo nie jest w porządku, gdy jedna osoba wypruwa sobie żyły a druga nie robi nic.


mozliwe, ze tak jest. chyba, ze trafisz na kogos, z kim czujesz sie dobrze od pierwszego spotkania, jakbyscie znali sie cale zycie - wtedy cala ta szopka nie ma sensu. ze staraniem sie zgadzam :sun

i to co napisala Renata, ze najgorsze jest udawanie.
po co postepowac tak zachowawczo i asekuracyjnie skoro mozna przez to tylko wiecej stracic niz zyskac?
what you resist persists
Avatar użytkownika
effi
 
Posty: 41
Dołączył(a): 26 mar 2017, o 09:17
Podziękował : 5 razy
Otrzymał podziękowań: 7 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez Ignited » 28 maja 2017, o 17:08

effi napisał(a):troche poplynelam, to fakt.
ale nie zgadzam sie, ze post jest napisany chaotycznie, pisalam normalnie na laptopie i wydaje mi sie, ze calosc jest dosyc spojna. korzystam z interpunkcji, nie lubie tylko wielkich liter, z ortografia nie mam zadnych problemow, wiec sorry :sun


Masz ogromne problemy z ortografią bo nie stosujesz się do zasad poprawnej polszczyzny. Nie używasz dużych liter ani znaków, to razi w oczy. Gdy ktoś celowo ignoruje te zasady, mam wrażenie, że nie szanuje mnie i innych użytkowników. Naprawdę wciśnięcie tego shifta to tak duży problem? Przyczepiłem się do Ciebie bo na wielu forach jest podobnie, poziom języka spada i mnie to drażni. Spójrz na post Magdy a potem na swój. Widzisz tą "subtelną" różnicę?

Ortografia inaczej pisownia – zbiór zasad i norm regulujących sposób zapisu słów danego języka za pomocą liter alfabetu lub innych symboli.


Obrazek

moj od poczatku znajomosci okazywal mi bardzo duzo zainteresowania, czym bylam na poczatku troche zaskoczona, ale bardzo mi sie to podobalo i ani przez chwile nie czulam, ze jest nachalny albo ze to mnie od niego odpycha, wrecz przeciwnie.

Rozumiem, że nie podał Ci się na srebrnej tacy. Niektórzy tak robią, pokazują chęć zaangażowania zbyt wcześnie, że im zależy a potem klops. :roll: Nie chodzi wcale o udawanie, że się kimś nie interesujemy. Raczej sprawienie wrażenia, że bez niej facet będzie czuł się tak samo dobrze.
Obrazek

Co do złego traktowania facetów przez ich kobiety i godzenie się na to tych pierwszych to kompletnie tego nie rozumiem i Wolałbym być sam niż z osobą która źle mnie traktuje.
Jeśli nasz partner robi coś co nam się nie podoba to trzeba stawiać sprawę jasno, jeśli przegnie powiedzieć wprost, że jeśli dalej tak będzie to odejdę bez oglądania się za siebie. Problem w tym, że mnóstwo ludzi będzie się bało podjąć taki krok. Na forum swego czasu było mnóstwo osób wzdychających do ex. :roll:
Avatar użytkownika
Ignited
 
Posty: 132
Dołączył(a): 26 cze 2016, o 14:24
Podziękował : 49 razy
Otrzymał podziękowań: 32 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez Renata » 28 maja 2017, o 17:32

Ignited napisał(a):Masz ogromne problemy z ortografią bo nie stosujesz się do zasad poprawnej polszczyzny. Nie używasz dużych liter ani znaków, to razi w oczy. Gdy ktoś celowo ignoruje te zasady, mam wrażenie, że nie szanuje mnie i innych użytkowników. Naprawdę wciśnięcie tego shifta to tak duży problem? Przyczepiłem się do Ciebie bo na wielu forach jest podobnie, poziom języka spada i mnie to drażni. Spójrz na post Magdy a potem na swój. Widzisz tą "subtelną" różnicę?


Ignited, zasady poprawnej polszczyzny są ważne, ale ważniejszy jest przekaz, który dana osoba ma nam dostarczyć. Nie uważam, by posty effi były jakoś szczególnie drażniące. Przejrzałam jej wszystkie wpisy od początku i to chyba jest jej styl pisania. Zrozumiały jak najbardziej, a że pewne zasady pisowni nie są zastosowane, to wg mnie ma już mniejsze znaczenie
:)
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3346
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 601 razy
Otrzymał podziękowań: 756 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez diamentowy kolczyk » 28 maja 2017, o 18:12

Skoro męski punkt widzenia, to opiszę co mi się ostatnio przytrafiło. Z moim przyciągniętym relacje zaczęły się pogarszać. . Czułam, że coś jest nie tak. Rozpadło się z hukiem tydzień temu. Prosiłam Wszechświat o jego miłość do mnie, potem o niego lub coś lepszego. Tego lepszego nawet sobie wyobrażałam. Mojego ukochanego spotkałam po trzech dniach od rozstania, potraktowalismy się jak obcy sobie ludzie. Bolało jak cholera, wróciłam do domu i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Tego samego dnia przyjechał do mnie klient kupić coś z ogłoszenia i był taki jakiego sobie wcześniej wymyśliłam jako , , coś lepszego.,Tak dobrze nam się rozmawiało, że przeszliśmy na ty. Odjechał, przestałam myśleć o tym co mi serce złamał i pomyślałam, że są jeszcze fajni mężczyźni. Po godzinie zadzwonił mój nowy znajomy z zapytaniem czy może do mnie przy jechać, że mu głupio, ale czuje jakby mnie znał od dawna. Gadaliśmy do północy. Powiedział, że dawno nie czuł czegoś takiego jak przy mnie. A jest też druga strona medalu. Ma partnerkę, dzwoniła jak byliśmy razem ale nie chciał z nią rozmawiać. Dodatkowo chłopak jest chory na raka i to ścierwo daje znać o sobie. Wczoraj rozmawialiśmy przez telefon, napewno się z nim jeszcze spotkam.I wiecie co jak sobie kogoś wymyślicie, to do pracujcie szczegóły . . Do chłopaka który złamał mi serce czuje duży żal, a temu nowemu ponieważ mamy mało czasu poświęce się na ile będę mogła, żeby był szczęśliwy. Niechce rozbijać jego związku tylko być jak będzie potrzebował. Trudne to wszystko. Jednak zawsze myślę, że wszystko w życiu jest po coś chociaż nie zawsze odrazu to rozumiemy.Jak się do tego odniesiecie ?
diamentowy kolczyk
 
Posty: 69
Dołączył(a): 9 sie 2016, o 17:40
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 25 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Relacje międzyludzkie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot] i 1 gość