Męski punkt widzenia.

przyciąganie miłości, przyjaciół

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez Ignited » 29 kwi 2017, o 18:08

dream75 napisał(a):Jak masz odpowiedni styl bycia, to magnetyzm będzie zawsze. Tu jest jeszcze jeden problem a mianowicie nakładanie masek. Na przykład nakładasz na siebie maskę uwodziciela, albo maskę partnera związkowego. Zresztą to się tyczy całego życia: w pracy nakładasz maskę pracownika, w kinie maskę widza itd. A masz być po prostu sobą. I teraz reasumując: nie możesz wyjść z formy bycia sobą, to jest po prostu niemożliwe i dlatego często zakładamy maski-takie trochę błędne koło sie tworzy.

Trochę poleciałeś z tą maską widza. Nie wiem jak Ty ale ja nie zawsze mam ochotę być czarujący i uwodzicielski bo np. nie ma w otoczeniu kobiety która by mnie interesowała więc po co mam się wysilać, żeby któraś mnie rozpatrywała w roli swojego potencjalnego kochanka lub chłopaka. Chyba zgodzisz się, że nie jesteś taki sam dla zupełnie nie pociągających Cię kobiet i tych które Cię kręcą. Tak samo jak nie jesteś taki sam dla rodziców i dla przyjaciół. W każdym z czterech przypadków dalej jesteś sobą tylko masz co innego do zaoferowania. Zakładanie masek nigdzie się nie sprawdzi bo w końcu wyjdzie, że jesteś niespójny i wciskasz kit. Kobieta szybko to wyhaczy. No chyba, że jesteś urodzonym mitomanem to możesz mieć wiele masek ale nie w nieskończoność.

Co do magnetyzmu. Tak, jeśli spotykasz się z kobietami, wiesz, że masz branie itd. to buduje pewność siebie i ludzie to widzą. Po prostu mamy dobre wajby. :D
Avatar użytkownika
Ignited
 
Posty: 132
Dołączył(a): 26 cze 2016, o 14:24
Podziękował : 49 razy
Otrzymał podziękowań: 32 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez Born1975 » 29 kwi 2017, o 18:32

Ignited napisał(a):
dream75 napisał(a):Jak masz odpowiedni styl bycia, to magnetyzm będzie zawsze. Tu jest jeszcze jeden problem a mianowicie nakładanie masek. Na przykład nakładasz na siebie maskę uwodziciela, albo maskę partnera związkowego. Zresztą to się tyczy całego życia: w pracy nakładasz maskę pracownika, w kinie maskę widza itd. A masz być po prostu sobą. I teraz reasumując: nie możesz wyjść z formy bycia sobą, to jest po prostu niemożliwe i dlatego często zakładamy maski-takie trochę błędne koło sie tworzy.

Trochę poleciałeś z tą maską widza. Nie wiem jak Ty ale ja nie zawsze mam ochotę być czarujący i uwodzicielski bo np. nie ma w otoczeniu kobiety która by mnie interesowała więc po co mam się wysilać, żeby któraś mnie rozpatrywała w roli swojego potencjalnego kochanka lub chłopaka. Chyba zgodzisz się, że nie jesteś taki sam dla zupełnie nie pociągających Cię kobiet i tych które Cię kręcą. Tak samo jak nie jesteś taki sam dla rodziców i dla przyjaciół. W każdym z czterech przypadków dalej jesteś sobą tylko masz co innego do zaoferowania. Zakładanie masek nigdzie się nie sprawdzi bo w końcu wyjdzie, że jesteś niespójny i wciskasz kit. Kobieta szybko to wyhaczy. No chyba, że jesteś urodzonym mitomanem to możesz mieć wiele masek ale nie w nieskończoność.

Co do magnetyzmu. Tak, jeśli spotykasz się z kobietami, wiesz, że masz branie itd. to buduje pewność siebie i ludzie to widzą. Po prostu mamy dobre wajby. :D



No to jak nie zawsze masz ochotę być czarujący i uwodzicielski, to możesz założyć maskę nudziarza :D A teraz trochę bardziej poważnie. Te maski zakładamy niepotrzebnie, choć czasem jest tak, że nie da się inaczej. Dla pracodawcy zawsze będziesz pracownikiem, ale możesz też być po prostu człowiekiem. Takie dualne postrzeganie tutaj zachodzi. Dla kobiety możesz być uwodzicielem, ale możesz tez być jej idealnym facetem-tu dualne postrzeganie może zajść, ale nie musi. I chodzi o to, by tego dualnego postrzegania ww niektórych sytuacjach nie było. Oczywiście, że dla rodziców i przyjaciół nie jesteś taki sam. To co masz do zaoferowania jest zależne od rodzaju relacji z daną osobą i różnie przez różne osoby bedziesz postrzegany. I chodzi tylko o to, by dana osoba widziała Ciebie takim jesteś w danej relacji, a nie przez pryzmat zakładanej maski.
Follow your dreams. They know the way :D
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2236
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 811 razy
Otrzymał podziękowań: 511 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez Ignited » 29 kwi 2017, o 20:48

dream75 napisał(a):I chodzi tylko o to, by dana osoba widziała Ciebie takim jesteś w danej relacji, a nie przez pryzmat zakładanej maski.

No przecież o tym pisałem. :D
Avatar użytkownika
Ignited
 
Posty: 132
Dołączył(a): 26 cze 2016, o 14:24
Podziękował : 49 razy
Otrzymał podziękowań: 32 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez Born1975 » 29 kwi 2017, o 21:23

Ignited napisał(a):
dream75 napisał(a):I chodzi tylko o to, by dana osoba widziała Ciebie takim jesteś w danej relacji, a nie przez pryzmat zakładanej maski.

No przecież o tym pisałem. :D


Do końca nie wiem jeszcze, czy używając tych samych słów, rozumiemy dokładnie to samo. Jest takie powiedzenie, że "to co mówisz, nie jest tym, co ja słyszę". Ale widzę, że myślimy prawie tak samo na ten temat z może malutkimi wyjątkami, które wynikają z innych doświadczeń.

Jestem bardzo ciekaw zdania kobiet na omawiane tutaj tematy. Dziewczyny wypowiedzcie się, jest was tutaj więcej niż facetów.
Follow your dreams. They know the way :D
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2236
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 811 razy
Otrzymał podziękowań: 511 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez Renata » 30 kwi 2017, o 09:01

dream75 napisał(a):Ciekawy filmik znaleziony w sieci. Takiego tematu brakuje mi tutaj na forum, więc może wywiąże się ciekawa dyskusja.

Ale... zobaczcie wpierw ten filmik jako wstęp do dalszej dyskusji:



Obejrzałam sobie dopiero teraz ten filmik i powiem, że chłopak ma bardzo trafne spostrzeżenia.
A co do męskości: zawsze znajdą się kobiety, które będą pociągać faceci w rurkach, tak samo jak będą kobiety które wolą mięśniaków w dresach, ale zasadniczo między tymi dwoma kategoriami facetów istnieje jeszcze coś pomiędzy.... I jest tego dużo więcej, póki co, bo jeśli świat pójdzie w te stronę co dotychczas, to proporcje mogą ulec zmianie.
Najlepsza jest naturalność, nie tylko w wyglądzie, sposobie ubierania się czy zachowaniu, ale ogólnie, w każdej dziedzinie. Większość tych "nienaturalnych" facetów to są osoby zapewne z jakimś deficytem, więc muszą nadrabiać : poprawą sylwetki, oryginalnym wzbudzającym kontrowersje ubiorem czy fryzurą. Nie znajduję na to innego wytłumaczenia, chyba tylko jeszcze chęcią pójścia z duchem czasu, modą, próbą wbicia się w określone społeczeństwo i bycia tam akceptowanym.
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3346
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 601 razy
Otrzymał podziękowań: 756 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez Blau » 2 maja 2017, o 12:43

Facet to musi być facet. Oczywiście czasem Lubie sobie spojrzeć na jakiegoś modela z ładną buzia, ale nigdy mnie to nie rajcowalo.
Generalnie to facet musi mieć to coś w sobie. Coś co mnie do niego przyciągnie. Najczęściej to ma w wyglądzie, ale niekoniecznie to się innym podoba ;)
Ale ile kobiet tyle gustów. Tak samo odwrotnie ;)
Avatar użytkownika
Blau
 
Posty: 350
Dołączył(a): 10 cze 2016, o 14:28
Podziękował : 70 razy
Otrzymał podziękowań: 72 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez effi » 28 maja 2017, o 08:58

a ja wlasnie lubie dobrych chlopcow :sun .
nie jakies pizdeczki, ale wlasnie dobrych facetow, ktorzy potrafia zaopiekowac sie kobieta i okazuja duzo czulosci.
odrzuca mnie od takich wyrachowanych gosci: 'nie zrobie tego i tego, bo jeszcze pomysli, ze mi na niej zalezy, a ja jestem takim samcem alfa' - zalosne! a duzo takich chodzi po swiecie.

lubie jak facet okazuje uczucia, jak o mnie dba, troszczy sie, jest mily i kochany. jak otwiera przede mna drzwi, przytrzymuje plaszcz zebym mogla sie ubrac, jak przynosi mi sniadanie do lozka, przykrywa kocem, gdy jest mi zimno. w ogole mi sie to nie nudzi i nie potrzebuje zadnego emocjonalnego rollercoastera. milosc sama w sobie to juz dla mnie niezly odlot.

wiem, ze pewnie ciezko to zrozumiec wieszkosci, ale ja sama taka jestem, nie obrazam sie, akceptuje faceta takim jaki jest, nie probuje go zmieniac, jestem supertolerancyjna, nie pruje sie o to, ze wychodzi sie napic z kolegami, ze w ostatniej chwili odwola spotkanie, bo cos mu wypadlo, nie wymagam zeby byl moim czasoumilaczem i zapewnial mi rozrywke 24h/dobe, ale to nie znaczy, ze nie mam wlasnego zdania, podporzadkowuje sie i jestem jakas mila i ulegla, ale ze mna jest po prostu spokojnie. i pewnie dlatego bede miala trudnosci z utrzymaniem faceta bo wy lubicie takie wredne dziewczyny (chociaz okreslilabym je inaczej), ktore robia wam jazdy z byle powodu, strzelaja fochy i zachowuja sie jak niezrownowazone psychicznie. upajacie sie tym poczuciem niepewnosci, tym calym spektrum uczuc od milosci do nienawisci - tak, dopiero wtedy czujecie, ze zyjecie.

rozmawialam ostatnio z kumplem, ktory po serii nieudanych relacji w koncu trafil na dobra dziewczyne, z ktora czuje sie szczesliwy, a wlasciwie czul dopoki jej nie zdobyl. powiedzial mi ze nie wie czy ja kocha (ale zanim zaczeli byc razem to marudzil, jak bardzo ja chce!) i ze bardziej kochal te dziewczyny, ktore mialy go w dupie, a on wypruwal sobie flaki zeby im zaimponowac zeby dostac jakis ochlap ich zainteresowania. wiec, wytlumaczcie mi moze, CO JEST Z WAMI NIE TAK?
dla mnie te emocjonalne hustawki to nie milosc, to uzaleznienie. niestety wieszkosc ludzi wlasnie utozsamia milosc z negatywnymi uczuciami. musi byc dramat, musicie sie czolgac, cierpiec i wyc z bolu - to dla was kwintesencja idealnego zwiazku, a juz w ogole seks na zgode po ostrej klotni, siniaki, otarcia i podrapane plecy - to dla was spelnienie marzen.
bylam w toskycznym zwiazku z takimi emocjami. tak, myslalam, ze to milosc. tak, przyznaje, dzialalo to push&pull. do czasu, az nie spotkalam takiego dobrego chlopca, ktory nauczyl mnie, co to znaczy kochac.

aha i wyglad dla mnie nie ma znaczenia. facet musi byc po prostu meski, a meskosc to sposob bycia i zachowanie i uwazam, ze najbardziej meskie jest to jak facet potrafi pokazac, ze mu na kobiecie zalezy, gdy jest szczery i nie udaje, nie bawia go jakies idiotyczne gierki i nie wstydzi sie przyznac, ze ma jakies slabosci, bo to przeciez takie ludzkie.
what you resist persists

Za ten post autor effi otrzymał podziękowanie od
Scarlett
Avatar użytkownika
effi
 
Posty: 41
Dołączył(a): 26 mar 2017, o 09:17
Podziękował : 5 razy
Otrzymał podziękowań: 7 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez Dwukryształkowa » 28 maja 2017, o 09:06

:kwiatek Myślę, że to przez programy odrzucenia w dzieciństwie często podświadomie podobają się osoby, które ciężko zdobyć. Podświadomość za każdym razem chce odtwarzać na nowo tę sytuację i kółko się nakręca. Warto popracować nad tymi programami świadomie. Już połową sukcesu jest to zauważyć i chcieć to zmienić:)
Najpierw warto wiedzieć co oznacza dla nas prawdziwa miłość bo jak dla mnie nie jest to nic związanego za gonieniem króliczka. Jak dwie osoby rozwijają się i dają wolność drugiej osobie to są już na dobrej drodze:) Zadziwia mnie jak często ludzie spłycają pojęcie miłości :0
Coś o mnie:) Do pozbywania się programów i ograniczeń podchodzę technicznie. Czuję zaufanie do siebie i Stwórcy co do realizacji moich celów i najwyższego dobra. Pozwalam na zaistnienie pozytywnym uczuciom we mnie, które sprzyjają moim materializacjom
Avatar użytkownika
Dwukryształkowa
 
Posty: 145
Dołączył(a): 2 paź 2016, o 09:33
Podziękował : 55 razy
Otrzymał podziękowań: 34 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez effi » 28 maja 2017, o 09:31

Najpierw warto wiedzieć co oznacza dla nas prawdziwa miłość bo jak dla mnie nie jest to nic związanego za gonieniem króliczka. Jak dwie osoby rozwijają się i dają wolność drugiej osobie to są już na dobrej drodze


calkowicie sie z tym zgadzam.

szkoda, ze wiekszosc osob nie zdaje sobie sprawy z tego, dlaczego kreca ich takie relacje i zyja sobie w tej nieswiadomosci.

ostatnio duzo rozmawialam z moimi kolegami i po prostu kazdy gloryfikuje ta dziewczyne, ktora mu dala najbardziej popalic.
what you resist persists
Avatar użytkownika
effi
 
Posty: 41
Dołączył(a): 26 mar 2017, o 09:17
Podziękował : 5 razy
Otrzymał podziękowań: 7 razy

Re: Męski punkt widzenia.

Postprzez mrO » 28 maja 2017, o 10:34

Moim zdaniem jakiekolwiek związki, a bardziej ich początki to kolejny idealny przykład PP, w tym "odpszuczenia"
Własne doświadczenie pokazuje idealnie, że czym mniej interesowałem się jakąkolwiek dziewczyna tym bardziej ona była mną zainteresowana.
Wiadomo, wchodzi tutaj również cała filozofia "damskiej psychiki", ale tak to już jest.
:brawo
Avatar użytkownika
mrO
 
Posty: 216
Dołączył(a): 2 maja 2017, o 13:42
Podziękował : 47 razy
Otrzymał podziękowań: 150 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Relacje międzyludzkie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot] i 1 gość

cron