Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

wszystko co związane z przyciąganiem miłości, związków i ludzi

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez Born1975 » 21 paź 2016, o 21:56

Orion, na pytanie zaczynające się od słowa "czy", odpowiedź w 99% przypadków będzie twierdząca. Myślę, że Twój przypadek jest w tej większości.

Na Śląsku mówimy: Miej wyje..ne, a będzie Ci dane :D
Ja tu tylko sprzątam :mrgreen:

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowanie od
serena
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2293
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 869 razy
Otrzymał podziękowań: 625 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez Orion » 21 paź 2016, o 23:14

Czarnulka napisał(a):Orion, mam znajomego, w sumie nawet spotykałam się z nim krótki czas. Facet jest samotnikiem, nie ma przyjaciół. Skupił się na pracy i tak się potoczyło, że doszedł do ogromnych pieniędzy ale poza swoimi podwładnymi nie ma z kim słowa zamienić. Mieszka sam w wielkim apartamencie, jeździ drogim samochodem i sama kiedyś się zastanawiałam po co mu to wszystko skoro nie ma z kim się tym cieszyć? I wiesz co? Wbrew pozorom wcale nie jest mu z tym źle, powiedział mi coś, co utkwiło mi w pamięci, a mianowicie "mi jest dobrze samemu ze sobą, kocham siebie i akceptuję, jestem z siebie dumny, lubię spędzać czas z ludźmi ale lubię też spędzać czas sam". Facet po pracy grał w tenisa, trenował na siłowni, chodził do kina czy na jakiś dobry obiad, w weekendy wyjeżdżał za miasto. Wszystko robił sam. Wtedy mnie to dziwiło, bo nie byłam w najlepszej kondycji psychicznej, po rozstaniu potrzebowałam innych ludzi i nie mogłam zrozumieć... Ale teraz wcale się nie dziwię, że był szczęśliwy sam ze sobą, bo najważniejsze to właśnie kochać siebie :sun No i już kończąc tę historię dodam, że niedawno widziałam go w klubie z dziewczyną, zamieniliśmy kilka zdań - poznał ją podczas jednego z samotnych wyjść kilka miesięcy temu i dziś są parą :sun


"Samotność jest przyjemnością dla tych, którzy jej pragną, i męką dla tych, co są do niej zmuszeni."
- Władysław Tatarkiewicz

Jak pisałem, istnieje niewielka grupa ludzi, którzy lubią samotność. I jak ktoś chce tak żyć to ok. Problem w tym, że u mnie trwa to od wielu lat i nie jest to mój wybór. Zależy też od wieku, może po 30, 40 jest inaczej. Ja jestem w takim wieku, że dla mnie to nic fajnego.

Czarnulka napisał(a):Nie napiszę tu niczego odkrywczego ale musisz zająć się sobą, skupić na sobie i siebie pokochać. Jak poczujesz się dobrze to ludzie sami do Ciebie przyjdą, w odpowiednim momencie...


Wiem, że w świetle PP najpierw zmiana powinna zajść wewnątrz mnie, a dopiero potem może zmieniłaby się rzeczywistość. Problem w tym, że ja tak nie potrafię - poczułbym się dobrze, gdyby spełniło się to o czym pisałem. Dlatego szukam sposobów jak to osiągnąć.

serena napisał(a):Zapomnij o bajakach o dwoch polowkach, o dopelnianiu sie..
Dla mnie to bzdury.
Dopelnic moge sie tylko trzymajac sie mojego vortexu.


A dla mnie wręcz przeciwnie. Gdybym uważał inaczej, to ten temat w ogóle by nie powstał.

serena napisał(a):Kiedy jednak Twoja baza myslowa jest taka:
Gdzie sa te osoby KTORYCH NIE MOGE ZNALEZC?
Jak to jest ze ludzie NIE ZNAJDUJA DLA MNIE CZASU?
Co zrobic zeby zlagodzic BOL WYWOLANY PRZEZ SAMOTNOSC?


Ta baza myślowa nie bierze się znikąd - tak wygląda rzeczywistość i nie są to moje wymysły.

Slonce napisał(a):Orion, żyjesz w strachu - przyciągasz go jeszcze więcej, ciągle myślisz i rozkminiasz, czy kogoś spotkasz, czy nie i czego więcej dostajesz? Coraz więcej powodów do tego rozmyślania. Masz zbyt duże parcie, żeby kogoś mieć, żeby nie być samotnym + do tego niskie wibracje (czy się mylę? ;)) i przepis na taką rzeczywistość jaką masz jest gotowy. Spróbuj odpuścić całe to chcenie zatuszowania samotności. Wydaje mi się, że potrzebujesz kogoś, żeby ta osoba wypełniła Twoją samotność i pustkę ;) A to tak nie działa. Nie możesz czynić z kogoś swojego "wybawiciela", bo to naprawdę niełatwe zadanie. Spróbuj małymi krokami pokochać sam siebie, jako wartościowego człowieka. Polubić ten czas, który sam ze sobą spędzasz :sun Jest coś, co bardzo lubisz robić? To oddaj się temu. Jeśli nie ma to sobie to znajdź. Nie wiem, sport, czytanie, jakieś nowe umiejętności. Myślę, że na początek powinieneś po prostu dojść do ładu sam ze sobą, a wtedy ciśnienie zniknie. Bo będziesz szczęśliwy i zadowolony sam ze sobą, a takie wysokie wibracje zawsze przyciągają innych ludzi, bo podświadomie wyczuwamy energię innych.
Piszesz, że skończyły się Twoje relacje nawiązane w Internecie. Ale jak miały się nie kończyć, kiedy Ty miałeś w sobie obawy i zastanawiałeś się, kiedy ktoś przestanie odpisywać? Miałam podobną sytuację tylko z osobą poznaną w rzeczywistości, też bałam się, że w końcu przestanie się odzywać i zawsze tak się działo. Zgodnie z moim myśleniem i obawami.
Tak więc na początek skup się na sobie, na swoim rozwoju, na swoich przyjemnościach. Polub swoją samotność, znajdź jej plusy, a zobaczysz, że wszystko powoli będzie się zmieniać. Nikt nie mówi, że od razu, ale z czasem zobaczysz, że to wszystko wygląda zupełnie inaczej - lepiej :kwiatek
Powodzenia :sun


Problem w tym, że będąc ciągle samemu nie da się nie myśleć. Nie mam na myśli braku partnerki, tylko braku kogokolwiek - o tym jest ten temat. Uwierz mi, że w takiej sytuacji człowiek wariuje i umysł tworzy różne rzeczy, żeby się od tego oderwać, szuka alternatywnej rzeczywistości. Ja czasami mam wrażenie, że jestem obecny tylko ciałem, a myślami zupełnie gdzie indziej - i jest to naturalny mechanizm obronny, bo naprawdę można zwariować żyjąc w ciągłej izolacji. Po takim czasie zakorzenia się to tak mocno, że rady typu "czuj się dobrze", "wyjdź gdzieś" etc., nie działają lub są niemożliwe do zastosowania, bo ja myślę o tym niezależnie od tego gdzie jestem i co robię. Odciągnąć myśli pomagają inni ludzie i to takie błędne koło. Nawet Brian Tracy mówi, że 85% naszego szczęścia zależne jest od relacji z innymi ludźmi, więc jak mam być szczęśliwy?

melissa napisał(a):Orion jeśli emanujesz strachem i wyraźnym przekonaniem, że dziewczyna zaraz zerwie kontakt to tak się stanie, Twoje uczucia i przekonania to podstawa. Zresztą jeśli dziewczyna wyczuwa w twoich wiadomościach negatywne nastawienia do świata to ucieka gdzie pieprz rośnie i ma rację.
A jakby zamiast rozkminiania, marudzenia w ramach terapii popisał tu na forum o czymś przyjemnym, w dzienniku wdzięczności wpisał coś
dobrego , czy poszukał innego forum jeszcze i tam udzielał się. BO na pewno masz jakąś wiedzę na jakiś temat, z Twoich postów widać że jesteś inteligentnym chłopakiem. Tylko , że na temat zmian w swoim życiu masz takie punkty widzenia , które prowadzą cię w czarną rozpacz. Chłopie jesteś młody , całe życie przed Tobą nie spieprz tego. Z uporem maniaka potrzebujesz zmieniać swój sposób myślenia, szklanka do połowy pełna pamiętaj. ;)


Jeśli chodzi o te urywające się kontakty, to nie chodziło o dziewczynę, tylko o zwykłe znajomości, chociaż fakt, że w większości były to kobiety. Ale po pierwsze dzieliła nas odległość, a po drugie wiem, że po tym co pisałem nigdy nie brałyby mnie za kandydata na ewentualnego partnera, więc było to na gruncie koleżeńskim. Do ewentualnej przyszłej dziewczyny nie pisałbym o problemach, bo rzeczywiście byłby to sabotaż. Żeby poznać dziewczynę musiałbym przede wszystkim się wyrzeźbić, bo jestem szczupły przy średnim wzroście oraz zmienić jeszcze kilka innych rzeczy. Chociaż jeszcze niedawno wierzyłem, że trafię na taką, która aż tak nie zwraca uwagi na takie aspekty. Wracając do tamtych relacji - tak to jest w przypadku znajomości przez internet, że dla tych osób zawsze ważniejsi będą ich bliscy i ludzie, z którymi mają kontakt realny, niż ktoś z drugiego końca kraju kogo znają tylko przez neta. Dlatego też szukam kogoś realnie, najlepiej równie zaangażowanego.
Zastanawiam się też skąd wiesz ile mam lat, bo nie chwaliłem się tym - ale fakt, póki jeszcze nie jestem stary chciałbym, żeby spełnił się ten cel, bo czas ucieka.

dream75 napisał(a):Na Śląsku mówimy: Miej wyje..ne, a będzie Ci dane :D


Nie tylko na Śląsku. Jest to uniwersalne prawo i właśnie do tego wszystko się sprowadza. Najgorszej jak nie potrafisz mieć wyje..ne i właśnie o tym jest ten temat.
Orion
 
Posty: 56
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 20:55
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez serena » 21 paź 2016, o 23:51

Orion napisał(a):
serena napisał(a):Zapomnij o bajakach o dwoch polowkach, o dopelnianiu sie..
Dla mnie to bzdury.
Dopelnic moge sie tylko trzymajac sie mojego vortexu.


A dla mnie wręcz przeciwnie. Gdybym uważał inaczej, to ten temat w ogóle by nie powstał.


Orion wybacz, ale nie chcialbym miec tego ogromnego odpowiedzialnego zadania dopelniania cie..
Ty przypisujasz innej osobie OBOWIAZEK uszczesliwiania cie.
A skoro nie wiesz jak wazne jest nasze podloczenie do vortexu i vortexowej wersji naszych marzen, to chyba nie rozmawiamy w tym samym jezyku.
Avatar użytkownika
serena
 
Posty: 110
Dołączył(a): 5 paź 2016, o 14:19
Podziękował : 44 razy
Otrzymał podziękowań: 136 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez serena » 21 paź 2016, o 23:56

Orion napisał(a):
serena napisał(a):Kiedy jednak Twoja baza myslowa jest taka:
Gdzie sa te osoby KTORYCH NIE MOGE ZNALEZC?
Jak to jest ze ludzie NIE ZNAJDUJA DLA MNIE CZASU?
Co zrobic zeby zlagodzic BOL WYWOLANY PRZEZ SAMOTNOSC?


Ta baza myślowa nie bierze się znikąd - tak wygląda rzeczywistość i nie są to moje wymysły.


To co jest
Opowiadamy o tym co jest
Wzamacniamy TO CO JEST
Usprawiedliwiamy TO CO JEST..
Stawiamy oltarzyki temu CO JEST

i dzieki temu tak wyglada rzeczywistosc..

Byloby to niezgodne z prawami wszechswiata gdyby wygladala ona inaczej.
To jest twoj wybor na czym sie koncentrujesz, Jesli lubisz sie koncentrowac na TYM CO JEST, to chyba powinienes polubic TO CO JEST...
Avatar użytkownika
serena
 
Posty: 110
Dołączył(a): 5 paź 2016, o 14:19
Podziękował : 44 razy
Otrzymał podziękowań: 136 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez serena » 22 paź 2016, o 00:01

qetsiyah napisał(a):Serena, a jeśli ktoś lubi wizualizować sobie spełnienie marzeń i przez to ma wyższe wibracje? :sun



Jesli wizualizujesz bo to lubisz, to jestes w good feeling place.
Jesli afirmujesz bo swietnie sie z tym czujesz, to tez super!

Schody zaczynaja sie gdy myslisz w kategoriach: OK, a teraz ide powizualizowac, zeby byc blizej nowego samochodu (ktorego JESZCZE NIE MAM, dlatego musze odwalic te energetyczna robote)
Teraz poafirmuje sobie ten zwiazek,( moze w ten sposob ten facet KTOREGO JESZCZE NIE MA na horyzoncie, dzieki temu szybciej sie pojawi)

Jesli robisz to bo musiasz naprawic, poprawic, zbudowac, w swoich myslach cos co twoim zdaniem szwankuje lub czego nie ma w wystarczajacej ilosci w twoim zyciu to wszechswiat wspolpracuje wtedy razem z toba nad PROBLEMEM, a nie nad rozwiazeniem.

Za ten post autor serena otrzymał podziękowania - 2
Born1975, Czarnulka
Avatar użytkownika
serena
 
Posty: 110
Dołączył(a): 5 paź 2016, o 14:19
Podziękował : 44 razy
Otrzymał podziękowań: 136 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez Kinia » 23 paź 2016, o 22:09

Mam do was nietypowe pytanie...czy jest jakiś sposób by całkowicie pozbyć sie uczuć? Ja wiem, że trochę dziwnie brzmi ale po tylu nieszczęściach co do drugiej osoby i teraz tez zostałam (brutalnie mówiąc) wystawiona przez niby drugą polówkę (można by rzecz z techniki) wiec chciałabym jakąś zamknąć/wyłączyć uczucia i nigdy nie czuć słowa nazywanego "miłość". Czy powtarzanie jakiś afirmacji typu "nienawidzę chłopaków, nienawidzę miłości, nienawidzę tego uczucia" cos pomoże?
Oprócz tego by robić tysiąc rzeczy by zapełnić czas potrzebuje jeszcze jakiegoś "wyłącznika"
Avatar użytkownika
Kinia
 
Posty: 243
Dołączył(a): 10 cze 2014, o 21:23
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez Monika22 » 23 paź 2016, o 23:20

Kinia napisał(a):Mam do was nietypowe pytanie...czy jest jakiś sposób by całkowicie pozbyć sie uczuć?

Odnajdź w sobie ten pierwiastek męski odpowiadający za zimne racjonalne podejście i brak empatii.
Monika22
 
Posty: 157
Dołączył(a): 22 gru 2015, o 03:38
Podziękował : 53 razy
Otrzymał podziękowań: 92 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez Orion » 29 paź 2016, o 00:30

serena napisał(a):Orion wybacz, ale nie chcialbym miec tego ogromnego odpowiedzialnego zadania dopelniania cie..
Ty przypisujasz innej osobie OBOWIAZEK uszczesliwiania cie.


Pisałaś, że nie wierzysz w dopełnienie, drugą połówkę etc., więc chyba nikogo nie chciałabyś dopełniać? Więc jest to zrozumiałe.
Ja nie narzucam na nikogo takiego obowiązku - to powinno wyniknąć naturalnie i jest możliwe wtedy gdy drugiej osobie też zależy.
Jednak to o czym tu piszemy to duży cel, a w tej chwili straciłem już praktycznie wszystko, więc nawet jak te małe poboczne cele się nie spełniają, to co dopiero mówić o tym największym? Nawet te wirtualne znajomości coś jednak dawały, zawsze to jak łyk wody na pustyni - a teraz nie mam już kontaktu dosłownie z nikim, w najgorszym momencie, gdzie najbardziej bym tego potrzebował. Ale nie mam już nawet siły żywić jakiejś urazy do tych, co zerwali ze mną kontakt, ani do nikogo innego - paradoksalnie większość z tych osób była z tego forum, może nawet to czytali. Nie można wpłynąć na wolną wolę drugiego człowieka, a empatia jest cechą praktycznie wymarłą u większości ludzi. Więc jest to ich wybór i oby cieszyli się swoim życiem i nie zaznali tego co ja.
Teraz pozostaje mi jedynie leczenie farmakologiczne lub znieczulanie się narkotykami, bo nie mam odwagi na skończenie tego w bardziej radykalny sposób. Przeważnie gdy zostawałem w takiej sytuacji bez kontaktu z nikim, wszechświat rzucał mi coś na pocieszenie, pojawiał się ktoś nowy. Tutaj wątpię, że ktoś do mnie jeszcze napisze, bo teraz będą się obawiać, a nie mam pomysłu gdzie można kogoś poznać. W dodatku samotność nie jest moim jedynym problemem, więc ciężko znaleźć wyjście z tej sytuacji. Widocznie tak musiało się stać.
Dzięki za Twoje posty w tym temacie, bo widać, że włożyłaś w nie wysiłek i chciałaś pomóc, więc doceniam to.
Orion
 
Posty: 56
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 20:55
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez Lwiczka » 29 paź 2016, o 10:07

A czy Ty sam jesteś empatyczny w stosunku do innych??? Pamiętaj, że to nie działa tak, że wyciągasz ręce po pomoc, najpierw sam musisz emanować chęcią pomocy ludziom... :kwiatek Masz co ofiarować drugiemu człowiekowi?

Ludzie lgną do siły, do czegoś, co ich wzmacnia i energetyzuje. A samobójstwa naprawdę nie polecam, umrzesz w stanie totalnie zaburzonej świadomości i znajdziesz się w bardzo nieciekawym miejscu w Astralu, gdzie będzie dużo gorzej niż tu. Trwać to będzie również dużo dłużej! I jeżeli w tym wymiarze narzekasz na samotność, tam ona Cię dosłownie zje.

Za ten post autor Lwiczka otrzymał podziękowanie od
Renata
Avatar użytkownika
Lwiczka
 
Posty: 512
Dołączył(a): 27 cze 2016, o 23:42
Podziękował : 336 razy
Otrzymał podziękowań: 372 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez faith » 29 paź 2016, o 15:01

Lwiczka napisał(a):znajdziesz się w bardzo nieciekawym miejscu w Astralu, gdzie będzie dużo gorzej niż tu. Trwać to będzie również dużo dłużej! I jeżeli w tym wymiarze narzekasz na samotność, tam ona Cię dosłownie zje.


Lwiczko, czy możesz rozwinąć ten temat? Pierwsze słyszę o czymś takim jak "astral". Zaciekawiło mnie to :D
Logic will get you from A to B. Imagination will take you everywhere - Albert Einstein
Avatar użytkownika
faith
 
Posty: 342
Dołączył(a): 9 cze 2016, o 11:14
Podziękował : 84 razy
Otrzymał podziękowań: 124 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Relacje międzyludzkie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości