Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

przyciąganie miłości, przyjaciół

Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez Orion » 20 paź 2016, o 23:16

Cześć.
nie chcę mi się opisywać po raz kolejny mojej gównianej sytuacji, dlatego zakładam temat o tym co w pp, a także w życiu codziennym jest bardzo ważne - mianowicie o odpuszczeniu, a raczej nie zagłębianiu się we wszystkie niepowodzenia. Chodzi tu konkretnie o relacje międzyludzkie. Jak już kiedyś pisałem, w przypadku osób skrajnie samotnych całkowite odpuszczenie jest niemożliwe. I jest to poniekąd paradoks, bo jak obserwuję zachowanie ludzi, to wniosek nasuwa się taki, że nie powinienem pragnąć ich obecności - ale jest odwrotnie. Ok, ewolucja ukształtowała życie na ziemi w wyniku błędu, więc należy zaakceptować to, że homo sapiens jest takim, a nie innym gatunkiem. Osobiście straciłem już nadzieję, na to, że kiedykolwiek poznam bliską osobę, czyli spełni się mój główny cel/pragnienie. Wykorzystałem już wszystkie możliwe opcje i próbowałem nawiązywać relacje chociaż przez neta, a jedyne co słyszę to "nie mam czasu" etc. - sorry, ale jak komuś na kimś zależy, to znajdzie dla niego czas nawet jak pracuje 12h na dobę przez 7 dni w tygodniu. Ale jak nie zamierza poświęcić komuś choć chwili swojego jakże cennego czasu, to znaczy, że mu nie zależy. A wszystkie znajomości internetowe, które nawiązałem i tak prędzej czy później się urwały z nieznanego mi powodu. Piszę to już jako odpowiedź na zarzut, że tylko narzekam, a nie podejmuję żadnych działań, żeby to zmienić. W związku z tym, że tak się dzieje, szukam sposobu jak to odpuścić i osiągnąć wewnętrzny luz, który może złagodzi ból wywołany przez samotność. Żeby nie żyć w strachu czy dana osoba mi jeszcze odpisze, czy już zerwała ze mną kontakt (chociaż w chwili obecnej nie jest to już moim problemem, bo nie mam z nikim kontaktu), nie myśleć ciągle o tym czy jeszcze kiedykolwiek będzie mi dane poznać kogoś bliskiego.
Czy znacie jakieś sposoby jak odpuścić to ciśnienie i nie podchodzić aż tak emocjonalnie do relacji z ludźmi? Ja już nie mam chęci, żeby żyć, ale może warto jeszcze spróbować, choć w takiej sytuacji nie jest to proste.
Orion
 
Posty: 56
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 19:55
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 10 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez Czarnulka » 21 paź 2016, o 07:45

Według mnie PP działa tak samo odnośnie wszystkich aspektów życia.

O "odpuszczeniu" wiele razy pisane było w temacie o przyciąganiu związków i to są uniwersalne rady, poczytaj sobie tamten wątek, szczególnie pierwszy post Black.


Orion, mam znajomego, w sumie nawet spotykałam się z nim krótki czas. Facet jest samotnikiem, nie ma przyjaciół. Skupił się na pracy i tak się potoczyło, że doszedł do ogromnych pieniędzy ale poza swoimi podwładnymi nie ma z kim słowa zamienić. Mieszka sam w wielkim apartamencie, jeździ drogim samochodem i sama kiedyś się zastanawiałam po co mu to wszystko skoro nie ma z kim się tym cieszyć? I wiesz co? Wbrew pozorom wcale nie jest mu z tym źle, powiedział mi coś, co utkwiło mi w pamięci, a mianowicie "mi jest dobrze samemu ze sobą, kocham siebie i akceptuję, jestem z siebie dumny, lubię spędzać czas z ludźmi ale lubię też spędzać czas sam". Facet po pracy grał w tenisa, trenował na siłowni, chodził do kina czy na jakiś dobry obiad, w weekendy wyjeżdżał za miasto. Wszystko robił sam. Wtedy mnie to dziwiło, bo nie byłam w najlepszej kondycji psychicznej, po rozstaniu potrzebowałam innych ludzi i nie mogłam zrozumieć... Ale teraz wcale się nie dziwię, że był szczęśliwy sam ze sobą, bo najważniejsze to właśnie kochać siebie :sun No i już kończąc tę historię dodam, że niedawno widziałam go w klubie z dziewczyną, zamieniliśmy kilka zdań - poznał ją podczas jednego z samotnych wyjść kilka miesięcy temu i dziś są parą :sun

Także podsumowując, wszystko zależy od nastawienia i tego jak się czujemy w obecnej sytuacji.

Nie napiszę tu niczego odkrywczego ale musisz zająć się sobą, skupić na sobie i siebie pokochać. Jak poczujesz się dobrze to ludzie sami do Ciebie przyjdą, w odpowiednim momencie...

Za ten post autor Czarnulka otrzymał podziękowanie od
Renata
Avatar użytkownika
Czarnulka
 
Posty: 131
Dołączył(a): 11 lip 2016, o 13:55
Podziękował : 118 razy
Otrzymał podziękowań: 79 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez serena » 21 paź 2016, o 09:59

Orion cisnienie ktore wyczuwam w Twoim poscie jest spore.. I to ono moim zdaniem cie blokuje.
Nie wiem na ile znasz nauki Abrahama i jak czesto tego sluchasz ale o relacjach sa tam fantastyczne kawalki.
U Ciebie jest opowiesc caly czas o TYM CO JEST.
Mow o tym co chcialbys aby bylo. Jak bys sie czul bedac w zwiazku? Ktore aspekty bycia razem cie interesuja?
Zapomnij o bajakach o dwoch polowkach, o dopelnianiu sie..
Dla mnie to bzdury.
Dopelnic moge sie tylko trzymajac sie mojego vortexu.

Kiedy jednak Twoja baza myslowa jest taka:
Gdzie sa te osoby KTORYCH NIE MOGE ZNALEZC?
Jak to jest ze ludzie NIE ZNAJDUJA DLA MNIE CZASU?
Co zrobic zeby zlagodzic BOL WYWOLANY PRZEZ SAMOTNOSC?

Tu nie chodzi o szufladkowanie czy konkluzje na temat tego czy to co robisz to narzekanie lub nie, ale jedynie o swiadomosc tego czym wibrujesz!
Koncentrujac sie na braku tego na czym Ci zalezy zawalasz wszystkie inne aspekty zycia! Finanse, zdrowie...

Dla mnie nauki Abrahama sa proste jak drut. W wyniku kontaktu z kontrastem (czyli tym wszystkim co nam nie pasuje) wystrzelilismy do vortexu nasze preferencje na temat tego CZEGO CHCEMY DOSWIADCZAC.
I wierze w to co mowi Abraham, ze to co udalo nam sie tam zgromadzic wystarczyloby nam na przezycie 20/30 zyc!
Wiec co tu jeszcze wizualizowac, afirmowac, kombinowac???
Trzeba sie jedynie OTWORZYC na to co masz zgromadzone w tej energetycznej przechowalni.
A jedynym kluczem ktory otwiera tam drzwi, to dobre samopoczucie, good feeling place.

I jak to fajnie opowiedziala jedna z babek na workshopie, uswiadomila ona sobie, ze najbardziej kocha glaskac swojego kota i tylko na tym sie skupila. Na tym jaka radosc i przyjemnosc sparawialo jej glaskanie kota! I mowi, ze ddawala sie tylko tej radosci i po pol roku jej zycie wywrocilo sie do gory nogami, wlasnie sie zareczyla kiedy o tym mowila..
I jak to ona fajnie podsumowala, Ja nie robilam nic, ja tylko glaskalam kota!!!

Ale to nic, ktore robila to bylo nie stawianie oporu temu, co w przechowalnie energetycznej JUZ JEST DAWNO WYKREOWANE a czego do siebie nie dopuszczamy lekami, obawami, konluzjami i tym ciaglym bebenieniem w rozmowach i myslach o tym co jest, co jest, co jest...

Za ten post autor serena otrzymał podziękowania - 4
MagdaLooney, Moon_Light, Renata, Tef
Avatar użytkownika
serena
 
Posty: 110
Dołączył(a): 5 paź 2016, o 13:19
Podziękował : 44 razy
Otrzymał podziękowań: 126 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez Slonce » 21 paź 2016, o 10:06

Orion napisał(a):Cześć.
nie chcę mi się opisywać po raz kolejny mojej gównianej sytuacji, dlatego zakładam temat o tym co w pp, a także w życiu codziennym jest bardzo ważne - mianowicie o odpuszczeniu, a raczej nie zagłębianiu się we wszystkie niepowodzenia. Chodzi tu konkretnie o relacje międzyludzkie. Jak już kiedyś pisałem, w przypadku osób skrajnie samotnych całkowite odpuszczenie jest niemożliwe. I jest to poniekąd paradoks, bo jak obserwuję zachowanie ludzi, to wniosek nasuwa się taki, że nie powinienem pragnąć ich obecności - ale jest odwrotnie. Ok, ewolucja ukształtowała życie na ziemi w wyniku błędu, więc należy zaakceptować to, że homo sapiens jest takim, a nie innym gatunkiem. Osobiście straciłem już nadzieję, na to, że kiedykolwiek poznam bliską osobę, czyli spełni się mój główny cel/pragnienie. Wykorzystałem już wszystkie możliwe opcje i próbowałem nawiązywać relacje chociaż przez neta, a jedyne co słyszę to "nie mam czasu" etc. - sorry, ale jak komuś na kimś zależy, to znajdzie dla niego czas nawet jak pracuje 12h na dobę przez 7 dni w tygodniu. Ale jak nie zamierza poświęcić komuś choć chwili swojego jakże cennego czasu, to znaczy, że mu nie zależy. A wszystkie znajomości internetowe, które nawiązałem i tak prędzej czy później się urwały z nieznanego mi powodu. Piszę to już jako odpowiedź na zarzut, że tylko narzekam, a nie podejmuję żadnych działań, żeby to zmienić. W związku z tym, że tak się dzieje, szukam sposobu jak to odpuścić i osiągnąć wewnętrzny luz, który może złagodzi ból wywołany przez samotność. Żeby nie żyć w strachu czy dana osoba mi jeszcze odpisze, czy już zerwała ze mną kontakt (chociaż w chwili obecnej nie jest to już moim problemem, bo nie mam z nikim kontaktu), nie myśleć ciągle o tym czy jeszcze kiedykolwiek będzie mi dane poznać kogoś bliskiego.
Czy znacie jakieś sposoby jak odpuścić to ciśnienie i nie podchodzić aż tak emocjonalnie do relacji z ludźmi? Ja już nie mam chęci, żeby żyć, ale może warto jeszcze spróbować, choć w takiej sytuacji nie jest to proste.



Orion, żyjesz w strachu - przyciągasz go jeszcze więcej, ciągle myślisz i rozkminiasz, czy kogoś spotkasz, czy nie i czego więcej dostajesz? Coraz więcej powodów do tego rozmyślania. Masz zbyt duże parcie, żeby kogoś mieć, żeby nie być samotnym + do tego niskie wibracje (czy się mylę? ;)) i przepis na taką rzeczywistość jaką masz jest gotowy. Spróbuj odpuścić całe to chcenie zatuszowania samotności. Wydaje mi się, że potrzebujesz kogoś, żeby ta osoba wypełniła Twoją samotność i pustkę ;) A to tak nie działa. Nie możesz czynić z kogoś swojego "wybawiciela", bo to naprawdę niełatwe zadanie. Spróbuj małymi krokami pokochać sam siebie, jako wartościowego człowieka. Polubić ten czas, który sam ze sobą spędzasz :sun Jest coś, co bardzo lubisz robić? To oddaj się temu. Jeśli nie ma to sobie to znajdź. Nie wiem, sport, czytanie, jakieś nowe umiejętności. Myślę, że na początek powinieneś po prostu dojść do ładu sam ze sobą, a wtedy ciśnienie zniknie. Bo będziesz szczęśliwy i zadowolony sam ze sobą, a takie wysokie wibracje zawsze przyciągają innych ludzi, bo podświadomie wyczuwamy energię innych.
Piszesz, że skończyły się Twoje relacje nawiązane w Internecie. Ale jak miały się nie kończyć, kiedy Ty miałeś w sobie obawy i zastanawiałeś się, kiedy ktoś przestanie odpisywać? Miałam podobną sytuację tylko z osobą poznaną w rzeczywistości, też bałam się, że w końcu przestanie się odzywać i zawsze tak się działo. Zgodnie z moim myśleniem i obawami.
Tak więc na początek skup się na sobie, na swoim rozwoju, na swoich przyjemnościach. Polub swoją samotność, znajdź jej plusy, a zobaczysz, że wszystko powoli będzie się zmieniać. Nikt nie mówi, że od razu, ale z czasem zobaczysz, że to wszystko wygląda zupełnie inaczej - lepiej :kwiatek
Powodzenia :sun
Avatar użytkownika
Slonce
 
Posty: 396
Dołączył(a): 20 wrz 2016, o 16:13
Podziękował : 125 razy
Otrzymał podziękowań: 191 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez serena » 21 paź 2016, o 10:10

Pisze na raty bo mi komp szwankuje i nie chce zeby zjadlo. :lol:

Wracajac do Twojego pytania.
To powiem Ci, ze dla mnie, bawiacej sie pytaniami kwantowymi wlasnie to pytanie bylo jednym z najcudowniej rozladowujacych atmosfere pytan.
Czasami szukalam pytania dajacego ulge i nie mogac go raz znalezc, zadalam sobie: Jakie pytanie moge zadac tutaj aby poczuc ulge?
I pytanie ktore mi sie nasunelo i kompletnie rozbroilo energie po jego wypowiedzeniu bylo: Jak by to bylo gdybym miala to kompletnie w d...e??????

No wiec sprobuj sie wczuc w te energie jakby to bylo naparwde miec to gdzies. Zanurz sie w tym, wskocz do ogromnego oceanu energii w ktorym to nie ma znaczenia! Pusc to szarpanie sie!

Ja najbardziej w votrexie jestem w kinie. Duza ogromna sala, tylko ja, zadnych mezow, dzieci itp i ja w zanurzona w byciu w good feeling place..
Czy ja wtedy wizualizuje zakupy w Dubaju, Wakacje na Malewdiwach, albo jedrny tylek????
NIE!!!!
Ja tylko przez dwie godziny przebieram z radosci nogami i mysle sobie, Jak mi dobrze, zycie jest zajebiste, jak mi dobrze zycie jest zajebiste i tak w kolko..
Skupiam sie tylko na tym, ze mi dobrze i niech sobie z energetycznej przechowalni splywa co tam chce!!!

Za ten post autor serena otrzymał podziękowania - 4
Ada, Anka12, Renata, TheMe
Avatar użytkownika
serena
 
Posty: 110
Dołączył(a): 5 paź 2016, o 13:19
Podziękował : 44 razy
Otrzymał podziękowań: 126 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez Renata » 21 paź 2016, o 10:19

serena napisał(a):Ja tylko przez dwie godziny przebieram z radosci nogami i mysle sobie, Jak mi dobrze, zycie jest zajebiste, jak mi dobrze zycie jest zajebiste i tak w kolko..
Skupiam sie tylko na tym, ze mi dobrze i niech sobie z energetycznej przechowalni splywa co tam chce!!!

To jest genialne!
My ludzie czujemy się dobrze, bo coś tam bo coś tam... Zawsze uzależniamy swoje dobre samopoczucie od innych ludzi i od okoliczności. Można tak robić czemu nie? Tylko nie zawsze inni ludzie i inne okoliczności będą nam sprzyjać.
Każdy wie,jak wygląda radość, euforia ,szczęście. To stan ducha, nie materii.Czuć się dobrze można już teraz, dokładnie w tej chwili. Wyobrazić sobie radość i się w niej zanurzyć - przecież to takie proste <33
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3353
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 603 razy
Otrzymał podziękowań: 757 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez Renata » 21 paź 2016, o 10:47

Orion, Serena ma rację, postaraj się wdrożyć do swego życia jej rady.
Ja od siebie dodam tyle, że utożsamiłeś się ze swoją samotnością, stała się ona częścią Oriona,a raczej zawładnęła nim. Postawiłeś jej ołtarz i oddajesz jej hołdy nie tylko poprzez wpisy na forum, ale poprzez Twoje codzienne myśli.
Gdybyś chciał znaleźć przyjaciół, może by Ci się udało. Ale Ty ich usilnie potrzebujesz, a nie CHCESZ... Potrzebujesz kogoś kto uleczy smutek bycia w pojedynkę. Bądź szczęśliwy sam ze sobą a kto wie, jak potoczy się Twój los...
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3353
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 19:14
Podziękował : 603 razy
Otrzymał podziękowań: 757 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez Mal » 21 paź 2016, o 12:47

serena napisał(a):Trzeba sie jedynie OTWORZYC na to co masz zgromadzone w tej energetycznej przechowalni.
A jedynym kluczem ktory otwiera tam drzwi, to dobre samopoczucie, good feeling place.


Ostatnio zastanawiałam się nad tym, jak otworzyć się na kogoś lepszego, na miłość, na cokolwiek i czy, aby napewno dobrze rozumiem tą kwestię - otworzenia się. Miałam pisać na ten temat post, a odpowiedź przyszła w odpowiednim momencie ! Dziękuję ! :sun :sun :sun

Za ten post autor Mal otrzymał podziękowanie od
Monika22
Avatar użytkownika
Mal
 
Posty: 231
Dołączył(a): 9 cze 2016, o 08:12
Podziękował : 191 razy
Otrzymał podziękowań: 72 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez melissa » 21 paź 2016, o 13:20

Orion napisał(a):Cześć.
nie chcę mi się opisywać po raz kolejny mojej gównianej sytuacji, dlatego zakładam temat o tym co w pp, a także w życiu codziennym jest bardzo ważne - mianowicie o odpuszczeniu, a raczej nie zagłębianiu się we wszystkie niepowodzenia. Chodzi tu konkretnie o relacje międzyludzkie. Jak już kiedyś pisałem, w przypadku osób skrajnie samotnych całkowite odpuszczenie jest niemożliwe. I jest to poniekąd paradoks, bo jak obserwuję zachowanie ludzi, to wniosek nasuwa się taki, że nie powinienem pragnąć ich obecności - ale jest odwrotnie. Ok, ewolucja ukształtowała życie na ziemi w wyniku błędu, więc należy zaakceptować to, że homo sapiens jest takim, a nie innym gatunkiem. Osobiście straciłem już nadzieję, na to, że kiedykolwiek poznam bliską osobę, czyli spełni się mój główny cel/pragnienie. Wykorzystałem już wszystkie możliwe opcje i próbowałem nawiązywać relacje chociaż przez neta, a jedyne co słyszę to "nie mam czasu" etc. - sorry, ale jak komuś na kimś zależy, to znajdzie dla niego czas nawet jak pracuje 12h na dobę przez 7 dni w tygodniu. Ale jak nie zamierza poświęcić komuś choć chwili swojego jakże cennego czasu, to znaczy, że mu nie zależy. A wszystkie znajomości internetowe, które nawiązałem i tak prędzej czy później się urwały z nieznanego mi powodu. Piszę to już jako odpowiedź na zarzut, że tylko narzekam, a nie podejmuję żadnych działań, żeby to zmienić. W związku z tym, że tak się dzieje, szukam sposobu jak to odpuścić i osiągnąć wewnętrzny luz, który może złagodzi ból wywołany przez samotność. Żeby nie żyć w strachu czy dana osoba mi jeszcze odpisze, czy już zerwała ze mną kontakt (chociaż w chwili obecnej nie jest to już moim problemem, bo nie mam z nikim kontaktu), nie myśleć ciągle o tym czy jeszcze kiedykolwiek będzie mi dane poznać kogoś bliskiego.
Czy znacie jakieś sposoby jak odpuścić to ciśnienie i nie podchodzić aż tak emocjonalnie do relacji z ludźmi? Ja już nie mam chęci, żeby żyć, ale może warto jeszcze spróbować, choć w takiej sytuacji nie jest to proste.

Orion jeśli emanujesz strachem i wyraźnym przekonaniem, że dziewczyna zaraz zerwie kontakt to tak się stanie, Twoje uczucia i przekonania to podstawa. Zresztą jeśli dziewczyna wyczuwa w twoich wiadomościach negatywne nastawienia do świata to ucieka gdzie pieprz rośnie i ma rację.
A jakby zamiast rozkminiania, marudzenia w ramach terapii popisał tu na forum o czymś przyjemnym, w dzienniku wdzięczności wpisał coś
dobrego , czy poszukał innego forum jeszcze i tam udzielał się. BO na pewno masz jakąś wiedzę na jakiś temat, z Twoich postów widać że jesteś inteligentnym chłopakiem. Tylko , że na temat zmian w swoim życiu masz takie punkty widzenia , które prowadzą cię w czarną rozpacz. Chłopie jesteś młody , całe życie przed Tobą nie spieprz tego. Z uporem maniaka potrzebujesz zmieniać swój sposób myślenia, szklanka do połowy pełna pamiętaj. ;)
melissa
 
Posty: 17
Dołączył(a): 9 cze 2016, o 14:37
Podziękował : 2 razy
Otrzymał podziękowań: 2 razy

Re: Czy można nauczyć się mieć wy*****e?

Postprzez qetsiyah » 21 paź 2016, o 20:39

Serena, a jeśli ktoś lubi wizualizować sobie spełnienie marzeń i przez to ma wyższe wibracje? :sun
Avatar użytkownika
qetsiyah
 
Posty: 36
Dołączył(a): 13 paź 2016, o 18:15
Podziękował : 40 razy
Otrzymał podziękowań: 23 razy

Następna strona

Powrót do Relacje międzyludzkie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości