Kiedy ON już jest…

przyciąganie miłości, przyjaciół

Kiedy ON już jest…

Postprzez joy » 23 wrz 2016, o 22:09

Zacznę od tego, że przyciągnęłam sobie faceta. Nowego. Super. Z marzeń.
Większość życia cackałam się z PP. Dopóki nie trafiłam na to forum i dopóki wreszcie prawdziwie nie rozgryzłam tego fenomenu. Dacie wiarę? Masa książek – Sekrety, nie Sekrety, Potęgi Podświadomości, Vitale’e i co tylko… A właśnie w tym miejscu odkryłam prawdziwy sekret PP, dzięki niektórym postom. Normalnie powinniście z tego zrobić "Dzieła zebrane", byłby bestseller na skalę światową :lol: Ale do rzeczy :)
Kiedy już okiełznałam samą siebie, zaczęłam "bawić się" PP. Zwyczajnie bawić. Przyciągałam sobie różne rzeczy dla zabawy. Oczywiście wychodziło więc poszłam krok dalej. Zrobiłam listę idealnego partnera i przyciągałam go. Jako że byłam już całkiem dobra w "te klocki" dzięki swoim zabawom i temu forum to przyciągnięcie go było bułką z masłem. Tym sposobem w ciągu jakichś dwóch miesięcy, poznałam mężczyznę ze zrobionej przeze mnie listy. I właśnie w takim momencie pojawił się u mnie zgrzyt. Cokolwiek w życiu przyciągnęłam było po prostu moją własnością, a z facetem pojawił się lęk. Obawa. Od kilku dosłownie dni mam jakieś paniczne lęki zupełnie bez powodu. Że może znajdzie sobie inna, że może sobie tylko wmawiam, że to jest to, że może nie jestem jedyna, że może ja sobie wmawiam, że to jakaś lista a to tylko przypadek. Zupełnie jakby mój umysł wyrwał się ze smyczy i zaczął sobie robić co mu się podoba, bez mojej kontroli. Bo nie umiem tego kontrolować. Nic nie pomaga mi go okiełznać. W tym jednym, JEDYNYM przypadku, nie umiem uspokoić emocji, zmienić wibracji, zmienić myśli, pytania kwantowe nic nie pomagają, jak wiadomo żadne techniki w takich przypadkach nie dają rady (medytacja Słońce-Księżyc, ta technika z wodą z transerfingu, nocne sugestie itp.) no bo przecież nieokiełznane emocje położą każdą technikę.
Nie umiem sobie z tym poradzić, choć próbowałam wszelkimi metodami i na wszelkie sposoby. Nie umiem olać sprawy, bo to przecież jest mój facet. Nie jakiś konkretny którego chcę przyciągnąć. To już ktoś, kogo przyciągnęłam, z kim jestem. Nie zabawka, nie nowa komórka, nie jakiś egzamin. Związek nie jest wartością nabytą na zawsze, to cały czas interakcja z drugą zmienną energią (np. przedmiot ma stałą energię, człowiekowi się już ona zmienia). Wiem, że jeśli nie okiełznam tego swojego umysłu to zaraz coś spieprzę. To takie błędne koło które wprawiłam w ruch. Mój umysł płata mi figle i zaczął wariować więc przyciągam to czego się obawiam, a kiedy jakieś zgrzyty zaczynają się materializować to jeszcze bardziej mam obawy i tym bardziej nie mogę nad tym zapanowac.
To jest właśnie to, o czym pisała kiedyś Black. Że związek nie jest nabyty, nie można spocząć na laurach. Ja nie spoczęłam, ale umysł mi wariuje. Jak sobie z nim poradzić kiedy ON już w naszym życiu się pojawił? Jak umieć kontrolować te emocje? Jak nie dać się im ponieść? Jak nie porwać się obawom, które mogą za chwilę zniweczyć to, co tak piękne?
W taki sposób to codziennie mogę sobie przyciągać kogoś z listy i codziennie to niweczyć moim umysłem, który żyje sobie jakby osobno i nie da się nad nim zapanować :(
Avatar użytkownika
joy
 
Posty: 12
Dołączył(a): 19 sie 2016, o 22:18
Podziękował : 1 raz
Otrzymał podziękowań: 8 razy

Re: Kiedy ON już jest…

Postprzez MagdaLooney » 23 wrz 2016, o 22:32

Jedyny sposób, który mi pomaga na takie myśli, jest bardzo prosty: trzeba powiedzieć umyslowi "zamknij się". Wygląda niepoważnie ale działa. Techniki i inne sprawy, to wkladanie wysiłku, zasilanie już i tak niepokojących emocji. I im bardziej się starasz, tym...No właśnie :)
Uznaj, że rozum nie jest Twoim przyjacielem w tym przypadku. I że trzeba mu bardzo zdecydowanie powiedzieć "wal się"..i ignorować. Ty masz rację. Ty a nie żadne lęki.
" If you can dream it, you can do it! "

Za ten post autor MagdaLooney otrzymał podziękowania - 2
joy, Renata
Avatar użytkownika
MagdaLooney
 
Posty: 857
Dołączył(a): 30 sie 2015, o 22:01
Podziękował : 283 razy
Otrzymał podziękowań: 447 razy

Re: Kiedy ON już jest…

Postprzez Slonce » 24 wrz 2016, o 09:45

Miałam kiedyś podobne natrętne obawy, na początku za nic nie chciały zniknąć. Co mi pomogło? Odwracanie uwagi od negatywnej myśli, metoda "skreślam" i tłumaczenie samej sobie, że to wszystko to sprawka umysłu, który nie lubi zmian i przez to sabotuje moją rzeczywistość. Na początku próba odwracania uwagi może wydawać się męcząca, ale później to wchodzi w nawyk i staje się coraz łatwiejsze. Także głowa do góry ;) (y)

Działanie, o którym wspomina MagdaLooney też daje fajne rezultaty :D


A, czy nie jest tak, że trochę stawiasz tego mężczyznę na piedestale, bo to ten konkretny, zgodny z cechami z listy? ;)

Za ten post autor Slonce otrzymał podziękowanie od
MagdaLooney
Avatar użytkownika
Slonce
 
Posty: 396
Dołączył(a): 20 wrz 2016, o 16:13
Podziękował : 125 razy
Otrzymał podziękowań: 192 razy

Re: Kiedy ON już jest…

Postprzez MagdaLooney » 24 wrz 2016, o 10:21

Slonce napisał(a):Miałam kiedyś podobne natrętne obawy, na początku za nic nie chciały zniknąć. Co mi pomogło? Odwracanie uwagi od negatywnej myśli, metoda "skreślam" i tłumaczenie samej sobie, że to wszystko to sprawka umysłu, który nie lubi zmian i przez to sabotuje moją rzeczywistość. Na początku próba odwracania uwagi może wydawać się męcząca, ale później to wchodzi w nawyk i staje się coraz łatwiejsze. Także głowa do góry ;) (y)

Działanie, o którym wspomina MagdaLooney też daje fajne rezultaty :D


A, czy nie jest tak, że trochę stawiasz tego mężczyznę na piedestale, bo to ten konkretny, zgodny z cechami z listy? ;)


Słońce, to co opisalas,stosuję tuż po obrzuceniu umysłu obelgami ;)
To naprawdę działa :)
" If you can dream it, you can do it! "
Avatar użytkownika
MagdaLooney
 
Posty: 857
Dołączył(a): 30 sie 2015, o 22:01
Podziękował : 283 razy
Otrzymał podziękowań: 447 razy

Re: Kiedy ON już jest…

Postprzez Lwiczka » 24 wrz 2016, o 10:26

Ciekawe, że powstał tego typu wątek :sun PP! Akurat we wtorek mówiłam dziewczynom z forum, że przyciągnąć mężczyznę marzeń to nie problem, schody mogą się pojawić na etapie "Jak go utrzymać?" :D

To jest właśnie moment, w którym wychodzi, czy darzymy same siebie PRAWDZIWĄ miłością i czy nie damy się wmanewrować w stawianie Pana z listy marzeń na piedestale. Osobiście popełniłam taki własnie błąd! 3 lata temu pojawił się mężczyzna jak z bajki, na początku byłam przeszczęsliwa, ale potem wkradały się kolejne wątpliwości, aż w końcu w pełni zamanisfestowało się moje przekonanie "Nie jestem wystarczająco dobra, by być z kimś na tak wysokim poziomie" :(

Własnymi rękami wszystko poniszczyłam i z wielkim niesmakiem wspominam tamte manewry. Ów mężczyzna non stop mi powtarzał, że wszystkie te problemy tworzę sama i że powinnam się skoncentrować na milości do samej siebie. Niestety za tępa wtedy byłam na takie mądrości :D

Warto więc mieć silną miłość do samej siebie i przekonanie, że facet wygrywa los na loterii wiążąc sie z nami :sun Wtedy idzie jak z płatka!
Ostatnio edytowano 24 wrz 2016, o 10:45 przez Lwiczka, łącznie edytowano 1 raz

Za ten post autor Lwiczka otrzymał podziękowania - 6
Czarnulka, Diament, domi, Moon_Light, Renata, Slonce
Avatar użytkownika
Lwiczka
 
Posty: 520
Dołączył(a): 27 cze 2016, o 22:42
Podziękował : 336 razy
Otrzymał podziękowań: 361 razy

Re: Kiedy ON już jest…

Postprzez Diament » 24 wrz 2016, o 10:35

:brawo Lwiczka ,no po prostu cudna jesteś <3
Avatar użytkownika
Diament
 
Posty: 19
Dołączył(a): 28 lip 2016, o 13:58
Podziękował : 54 razy
Otrzymał podziękowań: 9 razy

Re: Kiedy ON już jest…

Postprzez Lwiczka » 24 wrz 2016, o 10:44

Diament napisał(a)::brawo Lwiczka ,no po prostu cudna jesteś <3



Bardzo dziękuję, ale co w tym poście cudnego??? :D Nie napisałam niczego szczególnie mądrego :o Nie chcę tylko, żeby ludzie popełniali moje błędy...
Avatar użytkownika
Lwiczka
 
Posty: 520
Dołączył(a): 27 cze 2016, o 22:42
Podziękował : 336 razy
Otrzymał podziękowań: 361 razy

Re: Kiedy ON już jest…

Postprzez Mal » 24 wrz 2016, o 11:02

Slonce napisał(a):Miałam kiedyś podobne natrętne obawy, na początku za nic nie chciały zniknąć. Co mi pomogło? Odwracanie uwagi od negatywnej myśli, metoda "skreślam" i tłumaczenie samej sobie, że to wszystko to sprawka umysłu, który nie lubi zmian i przez to sabotuje moją rzeczywistość. Na początku próba odwracania uwagi może wydawać się męcząca, ale później to wchodzi w nawyk i staje się coraz łatwiejsze. Także głowa do góry ;) (y)


Podpisuje się pod tym nóżkami i rączkami ! :sun Poza tym musze wspomnieć o metodzie, która poleciła mi Lwiczka <3 , otóż gdy czujesz natłok myśli, które wywołują w Tobie ciężar i dyskomfort, to zadaj sobie pytanie:
"Jak ta energia może dla mnie pracować? " - naprawdę pomaga :kwiatek
I tez zdanko - BARIERY W DÓŁ, super sprawa, wszystko to kwestia praktyki, potem takich negatywnych myśli jest coraz mniej :D
Avatar użytkownika
Mal
 
Posty: 231
Dołączył(a): 9 cze 2016, o 08:12
Podziękował : 191 razy
Otrzymał podziękowań: 72 razy

Re: Kiedy ON już jest…

Postprzez joy » 24 wrz 2016, o 11:22

MagdaLooney napisał(a):Jedyny sposób, który mi pomaga na takie myśli, jest bardzo prosty: trzeba powiedzieć umyslowi "zamknij się". Wygląda niepoważnie ale działa. Techniki i inne sprawy, to wkladanie wysiłku, zasilanie już i tak niepokojących emocji. I im bardziej się starasz, tym...No właśnie :)
Uznaj, że rozum nie jest Twoim przyjacielem w tym przypadku. I że trzeba mu bardzo zdecydowanie powiedzieć "wal się"..i ignorować. Ty masz rację. Ty a nie żadne lęki.

Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź :) Uważam, że jesteś naprawdę autorytetem bo czytałam Twoje posty jeszcze na starym forum i czytałam je też tutaj i widzę Twoją ogromną przemianę :) Twoja rada bardzo mi pomogła bo wystarczyło raz powiedzieć „Zamknij się idioto” i miałam spokój…..do teraz :O Niesamowite! Dziękuję <3
Slonce napisał(a):Miałam kiedyś podobne natrętne obawy, na początku za nic nie chciały zniknąć. Co mi pomogło? Odwracanie uwagi od negatywnej myśli, metoda "skreślam" i tłumaczenie samej sobie, że to wszystko to sprawka umysłu, który nie lubi zmian i przez to sabotuje moją rzeczywistość. Na początku próba odwracania uwagi może wydawać się męcząca, ale później to wchodzi w nawyk i staje się coraz łatwiejsze. Także głowa do góry ;) (y)

Działanie, o którym wspomina MagdaLooney też daje fajne rezultaty :D


A, czy nie jest tak, że trochę stawiasz tego mężczyznę na piedestale, bo to ten konkretny, zgodny z cechami z listy? ;)

Pisałam w swoim poście, że to wszystko działa na wszystko inne tylko nie na faceta. Tutaj akurat nie mogę (nie mogłam?) poradzić sobie z tymi myślami. Nijak nie mogłam ich zmienić, bo upierdliwie wracało i uderzało w tył głowy. Zupełnie jakbym miała na ramionach aniołka i diabełka z kreskówki. Jeden gada jedno a drugi drugie.
Na pewno nie stawiam faceta na piedestale. Nigdy tego nie robiłam i nadal nie robię. Po prostu umysł żyje sobie u mnie samopas w tym przypadku.
Lwiczka napisał(a):To jest właśnie moment, w którym wychodzi, czy darzymy same siebie PRAWDZIWĄ miłością i czy nie damy się wmanewrować w stawianie Pana z listy marzeń na piedestale. Osobiście popełniłam taki własnie błąd! 3 lata temu pojawił się mężczyzna jak z bajki, na początku byłam przeszczęsliwa, ale potem wkradały się kolejne wątpliwości, aż w końcu w pełni zamanisfestowało się moje przekonanie "Nie jestem wystarczająco dobra, by być z kimś na tak wysokim poziomie" :(

Akurat darzę siebie miłością, nie mam z tym problemu. Tak jak pisałam w poście chodzi przede wszystkim o to, że znikąd pojawił się lęk, tak jakby umysł sam zaczął żyć swoim życiem. Myslę, że tak jak napisała Slonce umysł po prostu boi się zmian i zaczyna to sabotować. I nie ma to raczej nic wspólnego z brakiem miłości czy też kurczowym trzymaniem się faceta. Pomogła mi metoda Magdy (na tę chwilę) i mam nadzieję, że zdołam tym w miarę okiełznać umysł. Nie wiem skąd przekonanie, że skoro już mam faceta to pewnie stawiam go na piedestale i stąd moje lęki. Akurat z tym się nie zgadzam bo wiem, że na piedestale go nie stawiam i daleko mi do tego ;) Tak jak pisałam wcześniej chodzi o to, że przyciągając jakąś rzecz mamy do czynienia ze stałą energią, człowiek jest energią zmienną więc zaczeła pojawiać się obawa, że mogę go stracić albo nagle przez przypadek coś zepsuć. To że pojawia się jakaś obawa ani nie oznacza, że mniej siebie kocham ani że kogoś stawiam wyżej od siebie. Mój umysł żyje swoim życiem i moje pytanie brzmi jak go okiełznać.
Mal napisał(a):[
Podpisuje się pod tym nóżkami i rączkami ! :sun Poza tym musze wspomnieć o metodzie, która poleciła mi Lwiczka <3 , otóż gdy czujesz natłok myśli, które wywołują w Tobie ciężar i dyskomfort, to zadaj sobie pytanie:
"Jak ta energia może dla mnie pracować? " - naprawdę pomaga :kwiatek
I tez zdanko - BARIERY W DÓŁ, super sprawa, wszystko to kwestia praktyki, potem takich negatywnych myśli jest coraz mniej :D

Tak jak pisałam w poście mi pytania kwantowe nie pomogły w żaden sposób. Umysł robił co chciał. Teraz się to uspokoiło po poście Magdy i mam nadzieję, że tak zostanie :) Tak czy siak mam zamiar wybrać się na kurs Silvy bo bardzo go tu zachwalacie i myslę, że na etapie z PP na którym jestem to będzie to dla mnie bardzo fajna sprawa :sun

Za ten post autor joy otrzymał podziękowanie od
MagdaLooney
Avatar użytkownika
joy
 
Posty: 12
Dołączył(a): 19 sie 2016, o 22:18
Podziękował : 1 raz
Otrzymał podziękowań: 8 razy

Re: Kiedy ON już jest…

Postprzez MagdaLooney » 24 wrz 2016, o 11:26

Jejku...nie masz pojęcia jaką radość mi sprawiłaś!!!!!! Dziękuję <3 i trzymam kciuki żeby metoda działała zawsze!!!!
" If you can dream it, you can do it! "
Avatar użytkownika
MagdaLooney
 
Posty: 857
Dołączył(a): 30 sie 2015, o 22:01
Podziękował : 283 razy
Otrzymał podziękowań: 447 razy

Następna strona

Powrót do Relacje międzyludzkie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości