Przyciąganie miłości, związków i ludzi - WĄTEK ZBIORCZY

wszystko co związane z przyciąganiem miłości, związków i ludzi

Re: Przyciąganie miłości, związków i ludzi - WĄTEK ZBIORCZY

Postprzez mrO » 30 gru 2018, o 22:57

cabochard napisał(a):@mrO, a zamieściłeś na liście, żeby ona odwzajemniała Twoje uczucie?

Nie pamiętam. Myślę że jest to rzecz zbyt oczywista, aby w ogóle rozważać czy zamieściłem czy nie.

P.S. Właśnie "postawiłem kropkę na i".
Change your Personality to change your Reality. :brawo
mrO a nie mr0. O=One
Avatar użytkownika
mrO
 
Posty: 602
Dołączył(a): 2 maja 2017, o 14:42
Podziękował : 127 razy
Otrzymał podziękowań: 399 razy

Re: Przyciąganie miłości, związków i ludzi - WĄTEK ZBIORCZY

Postprzez alicja » 31 gru 2018, o 11:34

Emm pozwolę sobie odpowiedzieć na Twojego posta, bo kiedyś byłam w podobnym położeniu - tj. abstrahuję od Twojej życiowej sytuacji, piszę tutaj o odnoszeniu innych historii do siebie.

Przede wszystkim ciągle przywołujesz historię Black. Nie ujmując temu sukcesowi, bo to jedna z w ogóle z najbardziej imponujących historii PP, jakie czytałam, to nie oznacza wcale, że Ty masz kogoś naśladować i robić tak samo jak ona/ on i wtedy dostaniesz to, czego pragniesz. Nie. To wcale nie wynika z postu Black. Tak naprawdę „technika” zastosowana przez Black moim zdaniem dla niektórych może nie być do końca korzystna czy może bardziej – łatwa do zastosowania. Sądzę, że prawo przyciągania jest uniwersalne, natomiast indywidualne ścieżki mogą być różne. U mnie np. stawianie dwóch kubków na stole czy rozmawianie z facetem podczas zakupów spowodowałoby brak, brak i jeszcze trochę braku. Wolałam zdecydowanie po prostu czuć się dobrze i ewentualnie wizualizować sobie w nocy, bo tak lubię, a nie „dorabiać” partnera do każdej życiowej sytuacji. Zresztą Black to napisała w pierwszym poście.

I tak samo nikt Ci nie powie, że masz zrobić to, tamto i facet się pojawi. Opisujesz kogoś, kto chciał seksu – nie wiem, jakie są Twoje poglądy, ale skąd możesz wiedzieć, jakby się to skończyło? Nie mówię tutaj o tym konkretnym facecie, którego być może propozycja była chamska (nie znam kontekstu), ale kto powiedział, że seks nie przerodzi się w miłość, kto powiedział, że nie pójdziesz z nim na imprezę, na której poznasz swojego wymarzonego faceta, kto powiedział, że np. w drodze na spotkanie z nim nie przewrócisz się i nie wpadniesz na miłość swojego życia? No nikt, a Ty już zakładasz, że przyciągnęłaś coś złego, bo Twoja wizualizacja nie była dopracowana. Może to wcale nie było złe. Jak kiedyś wysiadłam na przystanku zrobić zakupy w sklepie, w którym zazwyczaj nie robię, i jak wsiadłam do tramwaju, to spotkałam kogoś, kogo chciałam spotkać. Głupie zakupy, akurat te 22 minuty, akurat ten przystanek, akurat ten tramwaj i niby przypadkowe spotkanie, ale ile czynników musiało się złożyć, żebyśmy się spotkali akurat tego dnia.

Moja rada? Jeśli robisz to, co piszesz, rób tak dalej i nie zastanawiaj się, czy robisz dobrze. Facet się sam pojawi, ale nie możesz z tego faktu samego posiadania faceta czynić celu swojego życia i myśleć „Ola Boga, jem śniadanie i nie wyobraziłam sobie, że koło mnie siedzi mój ukochany”. I jak piszesz każdy chce być kochany – jasne, ale najważniejsza jest tu miłość do siebie, bo jak kochasz siebie, to inni się też w Tobie zakochają, bo będziesz tą miłością „emitować”. Oczywiście nie każdy, ale na pewno ktoś, kto będzie spełniał Twoje wymagania, potrzeby, marzenia.

Jak już jestem w tym wątku, to też przytoczę pewne swoje przyciągnięcie. Tych przyciągnięć mam bardzo dużo – może kiedyś je opiszę w kontekście dyskusji, natomiast myślę, że wypisywanie wszystkich byłoby nieciekawe – ale to było coś, co sprawiło, że naprawdę musiałam się uszczypnąć.

Spodobał mi się mężczyzna z byłej pracy, chciałam go poznać bliżej. Rzadko się widywaliśmy – ja pracowałam w tym miejscu codziennie, on raz w tygodniu. Ale mniejsza. Zażartowałam sobie do koleżanki, że poproszę go o coś związanego z jego profesją, ale nie musiałam tego robić – sam zainicjował naszą znajomość. Nie chcę się tutaj rozpisywać, ale trochę się spotykaliśmy, w sumie na gruncie koleżeńskim, choć ja tam średnio wierzę w neutralne relacje damsko-męskie w takim przypadku, jak obie strony się sobie podobają, a no ja widziałam, że mu się podobam. W końcu kontakt jakoś nam się urwał. W związku z tą znajomością było we mnie sporo nadmiernego potencjału, oporów, jednak nie mam zamiaru się w to zagłębiać. Wspomnę tylko, że lubię kontrolować i np. dopiero jak zapominałam, że mi na coś tam nie odpisał, on się odzywał.
Miałam listę chyba 20-paru życzeń rozciągniętych na kilka miesięcy (to, o czym Scarlett pisała w technice tygodniowej) i jednym z nich było to, że idę z nim na konkretne wydarzenie, kupiłam dwa bilety. A więc konkretniej się już nie dało! Większość rzeczy z tej listy mi się spełniła (chyba wszystkie nawet), a w końcu uznałam, że nie wierzę, że akurat to się wydarzy. Nie mieliśmy kontaktu od kilku miesięcy, uznałam, że może on nie chce mieć go ze mną, więc nic na siłę. Postanowiłam, że pójdę tam z koleżanką. Oczywiście nadal tego chciałam, ale poddałam się. Jednak – nadchodzi ten dzień. Biletów nie ma. Do tej pory nie wiem, co się z nimi stało, ale przeszukałam całe mieszkanie, a nie mieszkam w pałacu. Z pewnego powodu nie mogłam ich zduplikować. No przepadło, wkurzyłam się jak nie wiem co, szczególnie że nie wiedziałam, czy jeszcze będę miała okazję to zobaczyć. Ale za jakiś czas (dwa miesiące później) znowu sprzedawali bilety. Kupiłam od razu dwa i tym razem nie planowałam kompletnie, z kim tam pójdę.

Później przyjechał do mnie ktoś dosyć niespodziewanie i z tej okazji chciałam gdzieś pójść. Wyszłam z domu do klubu, choć nie bywam często na mieście, a akurat w tym miejscu nie było mnie od ponad roku. Ba, miałam tam nie iść, ale się cofnęłam i weszłam. W tej samej sekundzie wszedł tam on. Z tego, co mówił, wynikało, że też nie było go tam od ponad roku i w ogóle tam nie chodził. Sam mi zaproponował, że ze mną pójdzie na to wydarzenie, jak tam w rozmowie zagadałam, że nie mam z kim iść (co oczywiście było lekkim podkoloryzowaniem rzeczywistości, ale co z tego ;)).

I cóż, powiem, trochę szczęka mi opadła. Mieszkam w naprawdę sporym mieście, więc to nie było zbyt prawdopodobne, że spotkam akurat jego. I żeby ktoś nie odebrał źle tego posta – w tej historii nie chodzi wcale o niego, ale o samo przyciągnięcie konkretnej sytuacji z konkretną osobą i jakie to czasami to wszystko jest przewrotne.
Każdy przecież początek
to tylko ciąg dalszy,
a księga zdarzeń
zawsze otwarta w połowie
.

Za ten post autor alicja otrzymał podziękowania - 3
niweleta, PrettyOne, Scarlett
Avatar użytkownika
alicja
 
Posty: 22
Dołączył(a): 30 gru 2018, o 13:22
Podziękował : 8 razy
Otrzymał podziękowań: 12 razy

Re: Przyciąganie miłości, związków i ludzi - WĄTEK ZBIORCZY

Postprzez Born1975 » 31 gru 2018, o 12:14

alicja napisał(a):Tak naprawdę „technika” zastosowana przez Black moim zdaniem dla niektórych może nie być do końca korzystna czy może bardziej – łatwa do zastosowania. Sądzę, że prawo przyciągania jest uniwersalne, natomiast indywidualne ścieżki mogą być różne. U mnie np. stawianie dwóch kubków na stole czy rozmawianie z facetem podczas zakupów spowodowałoby brak, brak i jeszcze trochę braku. Wolałam zdecydowanie po prostu czuć się dobrze i ewentualnie wizualizować sobie w nocy, bo tak lubię, a nie „dorabiać” partnera do każdej życiowej sytuacji. Zresztą Black to napisała w pierwszym poście.


Bardzo mi się to podoba.Trzeba pamiętać, że to wszystko są tylko narzędzia i powinny nam służyć. Jeśli nam nie służą, to nie stosujmy ich na siłę. To się odnosi nie tylko do przyciągania partnera, ale do wszystkiego o czym piszemy na naszym forum. Weźcie sobie wszyscy te słowa do serca.

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowanie od
qetsiyah
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2274
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 856 razy
Otrzymał podziękowań: 609 razy

Re: Przyciąganie miłości, związków i ludzi - WĄTEK ZBIORCZY

Postprzez Scarlett » 5 sty 2019, o 13:41

Przyciągnęłam partnera

Zastanawiałam się czy napisać to czy nie…
Na 80% stałych czytelniczek tego wątku (myślę także o niezarejestrowanych użytkownikach) nie zrobi to żadnego wrażenia i nie będzie niczym WOW, bo nie jest to przyciągnięcie exa – czyli szczyt marzeń i największego popisu PP (tak, ironizuje – ale dla tych 80% o których myślę to tak niestety jest).
Dla mnie przyciąganie exa i upieranie się przy tym jak pięciolatek na maskotkę minionka w sklepie zabawkarskim, jest po prostu aktem desperacji i znikomej praktycznej umiejętności PP. Bo PP to między innymi otwarcie się na najlepsze możliwości i wiara, że te możliwości istnieją. Nawet jeśli chcemy tego exa, ale jesteśmy SZCZERZE otwarci na najlepsze możliwości („To lub coś lepszego”). To niekoniecznie książkowa wiedza jak to działa, ale na pewno stosowanie tego w swoim życiu – choćby nieświadomie (co przecież wiele osób robi, nie zdając sobie z tego sprawy).
Przyciąganie konkretnych osób to ciężki temat, bo to nie jest tak, że to jest niemożliwe, ale nie ma na to jednoznacznej recepty. Dlaczego? Bo tutaj wchodzi inne prawo – prawo wolnej woli. Prawo, które ma każdy z nas (jak zresztą każde z tych praw). Nieco śmieszy mnie, kiedy widzę te upierające się osóbki, które tupią nóżkami i obrażają się na nas, twierdząc, że one wiedzą najlepiej, że to jest miłość życia, że nigdy nikogo tak nie kochały (Ilu z nas może powiedzieć to samo? Niemal każdy przez to przechodził – ja chyba z 3 razy!). Przekonanie i uparte tupanie, że jak się zrobi wszystkie techniki to na pewno się JEGO przyciągnie, zaczyna nieco gubić sens, kiedy spojrzymy na to od drugiej strony – że ktoś, kto jest dla nas totalnie nieatrakcyjny i odpychający (i nie mówię tu tylko o wyglądzie, co by nie było płytko – mam na myśli też osobowość i wnętrze) lub aseksualny lub jest po prostu zwykłym przyjacielem i nic więcej (miałam z tą opcją do czynienia), zaczyna przyciągać nas i upierać się przy nas. On nie może przyciągnąć mnie ale ja mogę przyciągnąć exa?!
Nie! Prawo działa na każdego tak samo, niezależnie czy w nie wierzymy czy nie, czy je znamy czy nie. I celowo nie napisałam „prawo przyciągania”, a zwykłe „prawo”, bo na to „PRAWO”, o którym piszemy tutaj na forum, choć zwane jest „przyciągania” (bo zrobiła się z tego popularna nazwa i jest to poniekąd nasz skrót myślowy), składa się wiele praw! I tak jak ktoś, kogo nie chcesz, nie może przyciągnąć Ciebie, tak i Ty nie możesz przyciągnąć kogoś, kto nie chce Ciebie.
To może się zdarzyć, ale tylko wtedy, jeśli:
a) stosujesz PP poprawnie - brak oporów (brak oporów = przyzwolenie), niezamkniętej przeszłości, otwarcie na TO lub coś lepszego i inne: viewtopic.php?f=3&t=613 ( „i” a nie „lub”!)
b) ta druga osoba wyrazi na to zgodę.
Wiele rzeczy potrafię wyjaśnić, mam na to i wiedzę i doświadczenie i argumenty, ale kwestia prawa wolnej woli nie jest jednoznaczna, bo tutaj nie działa już ŚWIAT i PRZYRODA jednakowo na wszystkich jak grawitacja. Tutaj działa już tylko i wyłącznie to, co ma w głowie druga osoba. Tyle.

Często pisałam na forum o tym, że jest jeden czas, a tym czasem jest teraz. Cała reszta (tj. przeszłość i przyszłość) służą nam tylko do określania pewnych wydarzeń lub marzeń i planów na naszej osi życia.
Dlatego długo myślałam jak ubrać w słowa to co chcę napisać. Bo choć pozornie pewne rzeczy zostały przypieczętowane niedawno, to jednak na drogę zmierzającą do realizacji, weszłam w momencie podjęcia decyzji, po przerobieniu pewnych spraw dwupunktami i jego procesami. To jest coś, co powtarzałam bardzo często. Że istnieje forma, bufor czasowy. Że to wszystko odbywa się czasem na zasadzie układania puzzli życia. Że wszystko ma znaczenie. Jasne, że kubek z kawą można przyciągnąć w pięć minut, ale są czasem sytuacje lub ludzie z którymi droga jest nieco wydłużona. Bo najpierw musimy poukładać nasze wnętrze i uczucia a czasem po prostu zmierzać do tego. Ale to, że nie ma czegoś w pięć minut, w tydzień albo w miesiąc, nie oznacza, że poza zasięgiem naszego ziemskiego wzroku, to nie zaczyna się układać. Że nie idziemy odpowiednią drogą.
PP znam od 2012 roku. Od 2016 wkurzyłam się i postanowiłam w końcu przestać się miotać i w pełni je zastosować. Poznawałam je od każdej strony. Zresztą o sobie pisałam w swojej historii: http://www.prawoprzyciagania.net/viewto ... f=35&t=637. Nie ma sensu się powtarzać ;)
W każdym razie dopiero odkąd otworzyłam się na kwantowość, zaczęłam żyć naprawdę świadomie. Wcześniej tylko tak mi się wydawało. Dziś widzę, że zmieniało się od początku, choć moje ziemskie oko tych zmian nie widziało. Puzzle układały się poza moim wzrokiem. Dziś każde pytanie uzyskało odpowiedź. I zdarzyło się, że czasem czekałam na nią nawet rok ;) I wcale nie było tak, że odkąd odkryłam PP to latałam na różowych obłoczkach. Bo życiem jest życiem. są osoby, które próbowały za mnie wyjaśniać dlaczego w moim życiu stało się tak, a nie inaczej, co doprowadzało mnie do szału. Bo nawet ja na te pytania nie potrafiłam odpowiedzieć, a co dopiero ktoś obcy :roll: Dziś wszystko ma sens. Nawet to, gdzie mieszkam i gdzie pracuję.

To że napiszemy listę na partnera i dodamy na niej „będzie mnie kochał i wielbił do usranej śmierci” nie oznacza, że tak będzie. Jeśli więc zapomniałaś o zbliżonym punkcie, nie martw się – człowiek ma wolną wolę i nawet jeśli jest z listy, może odejść kiedy będzie chciał. A może właśnie listę tworzyłaś nie kochając siebie? Może listę tworzyłaś z poczuciem braku? Może listę tworzyłaś nie akceptując Twojego życia i nie potrafiąc docenić swojego „singielstwa” (bo samotność ma wydźwięk pejoratywny)?
Zapisując coś na kartce, ale mając niezbyt dobre emocje kiedy tego dokonujemy, sprawia, że te same emocje przelewamy na cel. Albo wracając co chwilę do listy, mając poczucie braku, również nie sprawimy, że „lista się ziści”. Multum razy można przeczytać tutaj, że ktoś robił cuda-wianki, a mimo to jest sam. Poczucie braku aż bije po oczach! Sama już kiedyś miałam za sobą związek z listy. Ale rozpadł się. Dziś wiem, że wcale nie był tak idealny jak chciałam. Że najlepsze dopiero miało nadejść. I nadeszło…

Przyciągnął mi się partner. Tak. Sam. A właściwie razem się przyciągnęliśmy. W najlepszym dla nas momencie. W momencie, w którym mieliśmy na tyle poukładane życie, by mieć w nim miejsce dla drugiej osoby. Bo przede wszystkim w naszym życiu powinno być miejsce dla nas samych. Partner powinien być dopełnieniem, a nie wypełnieniem (czegoś).
Na liście miałam napisane, że od pierwszego spotkania wiemy, że „to jest to”. Tak też się tutaj stało. Choć teoretycznie „znaliśmy się” prawie dwa lata (jak widać to nie był przypadek), to na pierwszym spotkaniu „twarzą w twarz” od razu byliśmy tego pewni i tego też samego dnia stwierdziliśmy, że chcemy być razem. Było to dla mnie nowe doświadczenie, gdyż zanim w ogóle stwierdziliśmy, że chcemy się „oficjalnie” poznać, NAGLE, bez żadnego powodu coś się ze mną stało. Serce biło mi szybciej, szybciej oddychałam, nie mogłam wyrzucić go z głowy. Chodziłam jak nakręcona po pokoju. Następnego dnia napisałam do niego z pytaniem co on kombinuje, bo już myślałam, że zaczyna mnie przyciągać ;>
Okazało się jednak, że on też nie mógł w nocy spać. Coś strzeliło nas w tym samym momencie.

Nie będę wymieniać tutaj wszystkich punktów swojej długiej, jedenastostronicowej listy na partnera Nie ma to sensu, bo mój partner i tak znacząco wykracza ponad każdy punkt. Opiszę tylko to, co było dla mnie najbardziej zaskakujące. Między nami jest najprawdziwsza telepatia, co do tej pory nigdy mnie z nikim nie spotkało.
Jednym z moich największych marzeń dotyczących partnera było to, aby był prawoprzyciąganiowy. I miałam na myśli zarówno teorię jak i praktykę, bo szczerze mówiąc znajomość teorii niekoniecznie oznacza, że ktoś jest prawoprzyciąganiowy. Nie dla mnie. Miałam dość bycia nauczycielem-pocieszycielem, tłumaczem i motywatorem. Nie w życiu prywatnym. Nie w związku. Nie ma nic piękniejszego jak to, kiedy osoba z którą się zwiążemy podziela nasz poglądy, idzie z nami przez życie tym samym tempem, kiedy razem można się wznosić oraz wspólnie kreować. I jest prawoprzyciąganiowy. W najbardziej idealnym tego słowa znaczeniu.

Do tej pory nie mogę wyjść z szoku. Za każdym razem kiedy się do niego przytulam, cała nasza historia poznania wydaje się po prostu nieprawdopodobna. Bo nigdy w życiu nie brałabym takiej historii (ani tego człowieka) pod uwagę. Najpierw wszystko sobie wymyśliłam, a teraz… jest.
Taki jakiego sobie wymarzyłam. Wszystkie wymyślone cechy, charakter i osobowość, oczekiwania co do związku i partnera, wspólne poglądy, plany, marzenia, preferencje. A do tego świetnie gotuje :D

Nigdy nie zamykajcie się na najlepsze dla siebie możliwości. Mimo że podobał mi się ktoś z mojej nowej pracy i myślałam, że „tak chyba miało być”, to nigdy się nie zamykałam. Powtarzam to Wam jak mantrę i choć wiem, że wiele osób tym wkurzam, bo woleliby przeczytać to co, chcą przeczytać (czyli potwierdzenie ich myśli, teorii i „znaków”), to jednak prawdziwa świadomość to właśnie otwarcie się na możliwości. A nie tylko przeczytanie Sekretu, kilku wątków na forum i mówienie o sobie, że „znam prawo przyciągania”. Połowa społeczeństwa zna twierdzenie Pitagorasa, a czy potrafi je zastosować? Znać a potrafić to dwie różne sprawy. A niezależnie od tego jak odbieracie to, co jest tutaj napisane – tak, chcemy Wam pomóc. A miliardy linków do napisanych wcześniej postów, to odesłanie do wiedzy i odpowiedzi na Wasze pytania. Odpowiedzi nad którymi długo pracowaliśmy. Są one dla Was. Podobnie z procesami, które wykonuję. Robię ja dla Was, ale nie zrobię niczego za Was. to Wy musicie się otworzyć na możliwości, na działania mocy Pola, by wprowadzić intencje w życie.

Widzimy świat tak:
Obrazek
A on jest taki:
Obrazek
Cieszcie się życiem, sobą i otwórzcie się na możliwości :)
Życzę Wam dużo miłości – przede wszystkim do samych siebie. Bo kiedy jesteście miłością, rezonujcie miłością. A kiedy rezonujecie miłością, przyciągacie miłość. Tego życzę Wam nie na 2019 rok, a na całe życie. Bo nowy rok nie jest żadnym wyznacznikiem.
Kochajcie się <3
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 18
Aqua, Asuna, Black, bluebutterfly, cabochard, faith, Garden, Ignited, jaskier, mrO, nananat, osa, qetsiyah, Quantum, Slonce, Tomcio, Wenus21, wolves
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3218
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 492 razy
Otrzymał podziękowań: 1930 razy

Re: Przyciąganie miłości, związków i ludzi - WĄTEK ZBIORCZY

Postprzez Scarlett » 17 sty 2019, o 17:12

W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3218
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 492 razy
Otrzymał podziękowań: 1930 razy

Re: Przyciąganie miłości, związków i ludzi - WĄTEK ZBIORCZY

Postprzez Slonce » 18 sty 2019, o 17:11

I masz :D Ten temat ostatnio jest u mnie na czasie, bo w pracy mam koleżanki, które są strasznie zafiksowane na punkcie znalezienia faceta. Strasznie to męczy :roll:
Avatar użytkownika
Slonce
 
Posty: 508
Dołączył(a): 20 wrz 2016, o 17:13
Podziękował : 173 razy
Otrzymał podziękowań: 242 razy

Re: Przyciąganie miłości, związków i ludzi - WĄTEK ZBIORCZY

Postprzez Born1975 » 18 sty 2019, o 17:47

Ja nie rozumiem takiej fobii. 5 lat jestem sam i jakoś nie ma mi z tym źle. A jak wiecie mam trochę więcej lat niż większość użytkowników naszego forum, więc teoretycznie powinienem się śpieszyć....

Może już o tym pisałem, ale napiszę jeszcze raz. Jeśli ktoś nie potrafi być szczęśliwy będąc sam, to jak może dać szczęście drugiej osobie? Jeśli ktoś jest nieszczęśliwy, bo coś tam sobie ubzdurał w głowie, że nie da się być szczęśliwym samemu, to wchodząc w nowy związek istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że ten związek upadnie. Kiedyś tego nie rozumiałem. Gdy zostałem sam, to szukałem kolejnej partnerki. I zawsze moje związki się w końcu rozpadały. A teraz jestem szczęśliwy sam ze sobą. Nie mam ciśnienia. Pisałem już, że całe mnóstwo kobiet pisze do mnie na fejsie, że chce ze mną być. Ale ja nie chcę żadnej desperatki. Większość z tych kobiet poza seksem nie ma nic do zaoferowania. Teraz wybiorę świadomie osobę, z którą będę.

Rada dla wszystkich. Jeśli jesteście nieszczęśliwi, bo zostawił Was partner, to zanim wejdziecie w kolejny związek, doprowadźcie swoje emocje do takiego stanu, by czuć się dobrze.
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2274
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 856 razy
Otrzymał podziękowań: 609 razy

Re: Przyciąganie miłości, związków i ludzi - WĄTEK ZBIORCZY

Postprzez Renata » 18 sty 2019, o 19:12

Born1975 napisał(a):Rada dla wszystkich. Jeśli jesteście nieszczęśliwi, bo zostawił Was partner, to zanim wejdziecie w kolejny związek, doprowadźcie swoje emocje do takiego stanu, by czuć się dobrze.


Born, pozwolę sobie podważyć tę tezę, bo nic nie jest tylko czarne, albo tylko białe. Pewnie że dobrze jest, gdy sami ze sobą jesteśmy szczęśliwi, gdy nie dołujemy się że nikogo przy nas nie ma, i gdy nie ma tej całej presji (nas samych i społeczeństwa), że w pewnym wieku to już trzeba to czy tamto ;)
Oczywiście, że nic na siłę, ale to nie znaczy, że gdy w takich warunkach ktoś się obok nas pojawi, to zawsze będzie spalone... I nie piszę tego ot tak z przekory, ale z własnego doświadczenia. W związek ze swoim obecnym mężem wchodziłam na bardzo obniżonych wibracjach, wręcz byłam nieszczęśliwa, a to nieszczęście wynikało z poprzedniego związku, z którego trudno mi się było wydostać. Kochałam tamtego chłopaka, ale wiedziałam, że nie chcę budować z nim przyszłości i życia. Wspominam to jako jeden z najtrudniejszych momentów w moim życiu, ale wtedy pojawił się ON <3
Jesteśmy ze sobą 13 lat, a ja nadal go kocham i nie zamieniłabym na żadnego innego :lovki

Może w udanym związku chodzi o coś więcej, niż to, czy byliśmy wtedy na górze czy w dołku, czy czuliśmy się dobrze lub źle, czy kochaliśmy siebie wystarczająco mocno czy kochaliśmy sienie słabiej... Kiedy dwoje ludzi jest sobie „przeznaczonych” ( a ja mocno w to wierzę), to okoliczności spotkania nie grają roli.
Można być ze sobą w doskonałej komitywie, ale czy to zawsze gwarantuje zdrowy związek? Dlatego nie generalizowałbym z tym układaniem i porządkowaniem siebie przed wchodzeniem w kolejny związek. Jeśli chcemy to robić, to zróbmy to dla siebie, a nie dla tego, by coś na tym ugryźć. Intencje, gdy są czyste, zawsze spełniają się szybko i pięknie.
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI

Za ten post autor Renata otrzymał podziękowanie od
alicja
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3090
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 642 razy
Otrzymał podziękowań: 830 razy

Re: Przyciąganie miłości, związków i ludzi - WĄTEK ZBIORCZY

Postprzez Born1975 » 18 sty 2019, o 20:07

Renia, ale zauważ co napisałem wcześniej w tym samym poście który cytujesz, a mianowicie że istnieje duże prawdopodobieństwo, że taki związek upadnie. Oczywiście jest szansa, że związek przetrwa-nie napisałem przecież, że upadnie na 100%, tylko że prawdopodobieństwo upadku jest duże.

Zauważ też, że cytowane przez Ciebie słowa to tylko rada wynikająca z autopsji, ale także z doświadczeń innych osób. Do mnie na internecie piszą dosłownie dziesiątki kobiet w wieku od 19 do 65 lat, które chciałyby ze mną być. Większość z nich to desperatki (zwłaszcza te po 40). Rozchwianie emocjonalne tych kobiet jest tak duże, że ja bym nie wytrzymał z kimś takim ani jednego dnia. Ale są też takie kobiety, które mają zdrowe emocje. Z nimi rozmawia się zupełnie inaczej. Przypuszczam, że tak samo będzie z facetami. Zresztą faceci często reagują o wiele bardziej emocjonalnie (w negatywnym sensie) niż kobiety. To też wiem z autopsji. Jak czułem się źle, bo zostałem sam, to żadna kobieta na mnie nawet nie spojrzała, a byłem młodszy i dużo szczuplejszy niż teraz. Jeszcze kwestia ulicy. Zdarza się, że kobiety zaczepiają mnie na ulicy, choć to dość rzadko, ale może dlatego, że mało gdzie chodzę. A ja nic nie robię by tak było. Nie wysyłam żadnych znaków, ani nic z tych rzeczy. Po prostu sobie idę przez miasto.

Tak więc z mojego doświadczenia wynika, że same nastawienie i pozytywne emocje wystarczą, by być atrakcyjnym dla innych. To zwiększa prawdopodobieństwo poznania kogoś sensownego. Oczywiście mając negatywne emocje też można kogoś poznać, ale jest ryzyko, że to będzie pierwsza osoba z brzegu. Jest też ryzyko, że ta osoba będzie w tak samo negatywnym stanie. Czy taki związek przetrwa? Nie wiem, ale wiem, że jest bardziej prawdopodobne, że upadnie, niż w sytuacji gdy obie osoby mają pozytywne emocje.

Tak więc moja rada ma na celu zwiększenie szans na udany związek, a jak ktoś zrobi to jego sprawa. Osobiście lubię mieć jak największe szanse na powodzenie i nie tyczy sie to tylko relacji damsko-męskich.

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowanie od
asia8564
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2274
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 856 razy
Otrzymał podziękowań: 609 razy

Re: Przyciąganie miłości, związków i ludzi - WĄTEK ZBIORCZY

Postprzez alicja » 18 sty 2019, o 21:39

Tak się wtrącę - sądzę, że link, który wkleiła Scarlett, jest warto uwagi, bo porusza pewien problem, hmm, społeczny? Myślę, że ludzie po prostu czują często społeczny nacisk, że MUSZĄ być w relacji. I jak długo śledzę ten wątek, to widzę, że to problem wielu użytkowników, użytkowniczek. Kiedyś również mój problem.

Jednak to zdanie bardzo mi się nie podoba:

Born1975 napisał(a):Do mnie na internecie piszą dosłownie dziesiątki kobiet w wieku od 19 do 65 lat, które chciałyby ze mną być. Większość z nich to desperatki (zwłaszcza te po 40). Rozchwianie emocjonalne tych kobiet jest tak duże, że ja bym nie wytrzymał z kimś takim ani jednego dnia.

Nie wiem, wydaje mi się, że takie ocenianie innych - w tym przypadku tych kobiet - nie jest w dobrym smaku. Sami kreujemy swoją rzeczywistość - swoją! - i takie krytykowanie, ocenianie innych w moim odczuciu nie pełni żadnej funkcji. Nie wiesz, co spotkało te kobiety, dlaczego są takie. Może spotkało je coś przykrego. Może mają te problemy psychiczne. A może po prostu to Twój zwierzęcy magnetyzm je tak przyciąga, że nie mogą wytrzymać ;).

Różni mężczyźni - tacy nie w moim typie - okazywali mi zainteresowanie i dopóki nie są psychopatami, a ich zachowanie mnie nie przeraża, to uważam to za pozytyw. W ciągu przyciągnęły kogoś moje dobre wibracje. Zawsze można po prostu nie odpisywać na wiadomość, kierując się zasadą, że koncentruję się na rzeczach, które chcę, a nie na tych, których nie chcę. A Ty piszesz o tym tak, jakbyś się trochę chwalił, trochę żalił, czego za bardzo nie rozumiem. Chyba że nie trafiło do mnie sedno tego posta.

Z resztą się zgadzam. Choć sądzę, że dopóki ktoś w praktyce nie dozna różnicy między czuciem się dobrze dla czucia się dobrze a czuciem się dobrze po coś (nie wiem, ex, szóstka w totka), dopóty tego nie zrozumie.
Każdy przecież początek
to tylko ciąg dalszy,
a księga zdarzeń
zawsze otwarta w połowie
.

Za ten post autor alicja otrzymał podziękowania - 2
niweleta, Scarlett
Avatar użytkownika
alicja
 
Posty: 22
Dołączył(a): 30 gru 2018, o 13:22
Podziękował : 8 razy
Otrzymał podziękowań: 12 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Relacje międzyludzkie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: mila i 7 gości