Strona 2 z 3

Re: Przyjaciele

PostNapisane: 31 sty 2016, o 17:47
przez dariaanna
Dobrze, że ten wątek powstał, bo się odezwałam do kilku osób :D. Czasami się zapominam i nie dbam o ludzi tak jakbym chciała. Muszę nad tym popracować :).

I powiem Wam, że z biegiem lat zauważam, że moja mama jest mi jednak bliska i podejrzewam, że kiedyś będę mogła to nazwać przyjaźnią. Z nikim nie robi mi się tak dobrze zakupów jak z mamą :D nikt nie zna lepiej mojego gustu. Lubię też z mamą podróżować, jestem ciężka pod tym względem, a z mamą w ogóle tego nie czuję :).

Re: Przyjaciele

PostNapisane: 31 sty 2016, o 18:21
przez Calcifer
A ja sam jestem swoim najlepszym przyjacielem i bardzo sobie tą przyjaźń cenie :D Mamusia oczywiście jest moim najlepszym przyjacielem (może nawet lepszym niż ja sam dla siebie) i mimo że już stary ze mnie byk to jak tylko przyjedzie do mnie mama to zaraz robi się jakoś tak cieplej, tak przyjemniej tak bardziej jak w domu :) Mamusia zawsze wysłucha, pomoże, doradzi. Nawet herbata pita z matulką smakuje lepiej. Nigdy nie robiła mi ciśnień, ufała mi i nie była srogim rodzicem. Wręcz przeciwnie, pobłażała mi aż nadto a że trafiła na dobrego synusia to nigdy tego nie wykorzystywałem i chyba Jej nie zawiodłem bo mówi mi dziś, że jest dumna ze mnie i z mojego rodzeństwa, że ma takie świetne dzieci :) Mimo wszystko to również z bratem łączy mnie męska przyjaźń. W sumie... jeśli chodzi o moją najbliższą rodzinę (mama,tata,brat,siostra) to trafiło mi się zajebiście bo wszystko to są wyluzowani ludzie, prostolinijni, szczerzy. To chyba duży przywilej móc rodzinę traktować jako najlepszych przyjaciół. Tu na forum też jest jedna osoba którą traktuje jak prawdziwego przyjaciela :)

Re: Przyjaciele

PostNapisane: 31 sty 2016, o 20:16
przez Monika22
Happy napisał(a):A ja sam jestem swoim najlepszym przyjacielem i bardzo sobie tą przyjaźń cenie :D
A ja nie wiem jak stać się swoim własnym przyjacielem :(

Co do mamy, to czasem nazwałabym ją swoją przyjaciółką, a czasem zachowuje się jak typowa mama i trudno to nazwać przyjaźnią. Natomiast i tak ją podziwiam za to, że wytrzymuje ze mną chociaż nie może przeboleć mojego charakteru. Jestem dobrą córką, a ona nie potrafi tego docenić.

Re: Przyjaciele

PostNapisane: 31 sty 2016, o 20:20
przez magicmind
Monika22 napisał(a):
Happy napisał(a):A ja sam jestem swoim najlepszym przyjacielem i bardzo sobie tą przyjaźń cenie :D
A ja nie wiem jak stać się swoim własnym przyjacielem :(

Co do mamy, to czasem nazwałabym ją swoją przyjaciółką, a czasem zachowuje się jak typowa mama i trudno to nazwać przyjaźnią. Natomiast i tak ją podziwiam za to, że wytrzymuje ze mną chociaż nie może przeboleć mojego charakteru.

A co jest nie tak z twoim charakterem? może jesteś zbyt krytyczna wobec siebie.

Re: Przyjaciele

PostNapisane: 31 sty 2016, o 20:31
przez Monika22
magicmind napisał(a):A co jest nie tak z twoim charakterem? może jesteś zbyt krytyczna wobec siebie.

Jestem krytyczna. Natomiast tu chodzi o to, że mam cechy charakteru ojca, których moja mama w ludziach nie cierpi. Nie jestem wg niej wystarczająco empatyczna. To co ona uważa za bycie dobrym człowiekiem, ja postrzegam jako poświęcanie się i podnoszenie poczucia własnej wartości przez pomoc komuś swoim kosztem.

Re: Przyjaciele

PostNapisane: 31 sty 2016, o 21:06
przez magicmind
Monika22 napisał(a):
magicmind napisał(a):A co jest nie tak z twoim charakterem? może jesteś zbyt krytyczna wobec siebie.

Jestem krytyczna. Natomiast tu chodzi o to, że mam cechy charakteru ojca, których moja mama w ludziach nie cierpi. Nie jestem wg niej wystarczająco empatyczna. To co ona uważa za bycie dobrym człowiekiem, ja postrzegam jako poświęcanie się i podnoszenie poczucia własnej wartości przez pomoc komuś swoim kosztem.

No wiec musisz zdecydować czy zdanie twojej mamy jest ważniejsze niż twoje, zdystansuj sie do tego.
To że jesteś inna nie oznacza ze masz jakiś gorszy charakter.
A bycie swoim przyjacielem to nie traktowanie siebie surowo tylko tak jak potraktowałby nas najlepszy przyjaciel.Bycie wobec siebie mniej krytycznym to pierwszy krok w tę stronę :)

Re: Przyjaciele

PostNapisane: 16 kwi 2016, o 11:40
przez Renata
Dziś usłyszałam od znajomej bardzo mądre zdanie na temat przyjaźni: "Freundschaft das ist keine Einbahnstraße". (Przyjaźń nie jest drogą jednokierunkową) :)
To może się odnosić również do przyjaźni wobec siebie samego. Jeśli będziemy traktować siebie z miłością i szacunkiem, to będziemy promieniować szczęściem :)

Re: Przyjaciele

PostNapisane: 16 kwi 2016, o 14:52
przez magicmind
renata17031 napisał(a):Dziś usłyszałam od znajomej bardzo mądre zdanie na temat przyjaźni: "Freundschaft das ist keine Einbahnstraße". (Przyjaźń nie jest drogą jednokierunkową) :)
To może się odnosić również do przyjaźni wobec siebie samego. Jeśli będziemy traktować siebie z miłością i szacunkiem, to będziemy promieniować szczęściem :)


Oczywiście ,zę tak właśnie jest.
Miłość własna to tak naprawdę ta przyjaźń. Te wszystkie głosy w sobie co mamy to głosy Boga.Jaki to Bóg? Przyjaciel by tak mówił i zachowywał się wobec nas jak te głosy nieraz?
Prawdziwy przyjaciel co by się nie działo zawsze jest przy nas i nas wspiera.

Re: Przyjaciele

PostNapisane: 26 sty 2017, o 16:36
przez Hirundo
Cóż, jak tak się zastanowić, to też nie mam przyjaciół. W szkole miałam, ale zawsze zmiana klas/szkół/przeprowadzki powodowały zakończenie znajomości. Na studia to już z kolei trafiłam tak, że nie spotkałam ani jednej bratniej duszy. Tak się też złożyło, że ze znajomych z liceum część wyjechała do innego miasta, część też coś tam no i praktycznie zostałam sama.

Swego czasu, własnie gdy poszłam na studia, strasznie z tym walczyłam. Pakowałam się gdzie się da, poznałam sporo osób ale minęło parę lat i większość z tych znajomości znowu się urwała i trafiłam do punktu wyjścia.

Zwykle co parę lat trzymam się z zupełnie inną grupą ludzi. I tak się właśnie zaczęłam niedawno zastanawiać, czy ja tego programu nie wyniosłam ze szkoły? Co parę lat zmiana klasy i każdy znajduje sobie nowych znajomych. Co parę lat ktoś się wyprowadza. W gimnazjum miałam też sporo znajomych w internecie, połączyły nas zainteresowania, pisanie blogów itd :D ale w końcu nadszedł czas gdy stopniowo, z dnia na dzień po prostu przestali się odzywać. Bardzo szkoda było mi tych znajomości bo świetnie mi się z nimi rozmawiało i wielu uważałam za przyjaciół mimo, że nigdy się nie widzieliśmy. Pewnie porwało ich dorosłe życie.

Na razie przyjaźnię się sama ze sobą :mrgreen: a poza tym znajomych wciąż też mam więc wielkiej tragedii nie ma. Tylko czasem brakuje mi prawdziwej bratniej duszy, jednej z takich, które znałam kiedyś :)

Re: Przyjaciele

PostNapisane: 18 sty 2018, o 22:58
przez romka
Macie w swoim życiu taką bliską osobę, przy której możecie być sobą, która was wspiera, itd.? Jesteście pewni, że zawsze możecie na nią liczyć. Jak taką znaleźć?