Strona 2 z 4

Re: Wolność w miłości

PostNapisane: 14 maja 2015, o 17:24
przez Calcifer
Powiem tylko tyle, że wierzę że można być z jedną osobą do końca życia. Moja babcia była z moim dziadkiem od 17 roku życia aż do jego śmierci i bardzo często płakała za nim, że już go nie ma i naprawdę były to łzy kobiety która kochała mężczyznę którego już nie ma. Zresztą ja się nie będę wypowiadał, bo jestem dość konserwatywny w tych kwestiach. Nie jestem zwolennikiem ślubów jako podpisaniu papierków w urzędzie ale zgadzam się po części z Renią, że taki ślub może cementować i zmuszać do większej odpowiedzialności. Nie wiemy co wydarzy się za chwile a przyrzekamy sobie miłość na całe życie. Z jednej strony to naiwne ale z drugiej strony, jeżeli ta przysięga jest szczera w chwili jej wypowiadania to jest to wyraz naprawdę wielkiej wiary w miłość. Mi jest łatwiej o tym mówić bo nie mam natury Casanovy i preferuje stałe relacje i wiem, że w końcu poznam taką kobietę z którą będziemy przez długie lata. Z roku na rok też zmieniają mi się trochę poglądy i to co jeszcze jakiś czas temu było dla mnie symbolem wielkiego wyzwolenia, dziś wydaje mi się czasem drogą na skróty, łatwizną.

Re: Wolność w miłości

PostNapisane: 14 maja 2015, o 17:27
przez Calcifer
Co do zazdrości to wydaje mi się, że człowiek który tak naprawdę naprawdę naprawdę jest pewny siebie i nie boi się samotności, nie będzie tak zazdrosny jak osoba która na siłę potrzebuje kogoś mieć przy sobie. Tak jak pisałem, zakazany owoc najlepiej smakuje. Jeśli ktoś w związku ciągle jest zazdrosny to sam prowokuje zdradę. Warto zaufać sobie.

Re: Wolność w miłości

PostNapisane: 14 maja 2015, o 17:32
przez Renata
Z tą zazdrością to często jest tak, że jeśli ktoś w przeszłości został skrzywdzony, dla własnego bezpieczeństwa będzie już wyczulony w zwiazku na ewentualną powtórkę...

Re: Wolność w miłości

PostNapisane: 14 maja 2015, o 17:39
przez Born1975
Renia prosiłem o zdefiniowanie miłości, ale nie zrobiłaś tego. Zadajesz za to mnóstwo pytań, lecz zdajesz sobie sprawę, że nikt na nie nie odpowie.

Emilu widzę, że chyba chcesz zdefiniować miłość, ale nie za bardzo wiesz jak to zrobić.

Nie dziwi mnie to co oboje piszecie, bo zdefiniowanie miłości w jednoznaczny sposób, jest niemożliwe. A jeśli tak jest, to nigdy do końca nie zrozumiemy drugiej osoby. Mi podoba się to, co powiedział kiedyś Richard Bandler: "Wolność jest wszystkim a miłość to cała reszta.” Napisał nawet książkę o takim tytule. Z drugiej strony rozumiem miłość jako pełnię wolności.

Re: Wolność w miłości

PostNapisane: 14 maja 2015, o 17:39
przez Renata
Happy napisał(a):Powiem tylko tyle, że wierzę że można być z jedną osobą do końca życia. Moja babcia była z moim dziadkiem od 17 roku życia aż do jego śmierci i bardzo często płakała za nim, że już go nie ma i naprawdę były to łzy kobiety która kochała mężczyznę którego już nie ma.

Miłość do końca życia z jednym partnerem to domena naszych dziadków, pradziadków i pra, pra, pra. Nie oszkujmy się, dzisiejsze czasy na pewno nie sprzyjają cementowaniu związków na śmierć i życie. Inne czasy, inne wychowanie, inne priorytety. Nie mówię, że to niemożliwe, ale trudne niestety.

Re: Wolność w miłości

PostNapisane: 14 maja 2015, o 17:50
przez Renata
dream75 napisał(a):Renia prosiłem o zdefiniowanie miłości, ale nie zrobiłaś tego. Zadajesz za to mnóstwo pytań, lecz zdajesz sobie sprawę, że nikt na nie nie odpowie.


Serio? :D A miałam nadzieję, że może jednak ktoś odpowie :mrgreen:
A Ty, Damian, co rozumiesz pod pojęciem miłości? :) Piszesz o pełni wolności, czyli o stuprocentowym zaufaniu, ale do tego trzeba ogromnej odwagi.
Z drugiej strony "dawanie"wolności drugiej osobie może kojarzyć się z obojetnością i taką beztroską o dobro związku, czyli "rób co chcesz, nie obchodzi mnie, z kim i po co się spotykasz" itd. Ta wolnośc może byc trochę niebezpieczna.

Re: Wolność w miłości

PostNapisane: 14 maja 2015, o 18:04
przez Calcifer
Dream, nie próbowałem i nie chciałem zdefiniować miłości ;) Jestem w stanie zdefiniować miłość bez problemu. Miłość jest. O to definicja miłości. Wszystko to co jest to miłość bo miłość stwarza. My rozmawiamy tutaj o związkach i o tym czy można ze sobą być całe życie czy też nie. Nie rozmawiamy stricte o miłości jako o uczuciu.

Wierzę w to że można być ze sobą całe życie dlatego, że nie pojmuje miłości jako uczucie które jest zaborcze i żądne posiadania. Mówię o miłości jako o uczuciu, które sprawia że jesteśmy w stanie kochać każdego. Cały sens w tym by dopasować się w taki sposób by tworzyć udaną relacje. Miłość jest.

Re: Wolność w miłości

PostNapisane: 14 maja 2015, o 18:06
przez Skye
***

Re: Wolność w miłości

PostNapisane: 14 maja 2015, o 18:18
przez Born1975
Happy napisał(a):My rozmawiamy tutaj o związkach i o tym czy można ze sobą być całe życie czy też nie. Nie rozmawiamy stricte o miłości jako o uczuciu.


Myślę, że balansujemy między związkiem na całe życie a miłością w tym związku. Można być przez całe życie razem... z rozsądku. Tylko czy taki związek, nawet jeśli nie będzie w nim zdrady, da nam szczęście? Ja się na to nie piszę. Każdy chce być kochanym i Dream nie jest tu wyjątkiem.

Renia kochać kogoś, to dać wolność tej osobie. Nieważne co ta osoba zrobi, wciąż się ją kocha. Brzmi na niemożliwe, ale gdybym spotkał kobietę, która myśli tak samo....

Re: Wolność w miłości

PostNapisane: 14 maja 2015, o 19:35
przez Renata
Skye napisał(a):Fajnie się o tym pisze, ale teoria teorią, a praktyka praktyką. Znałam kilka par, które w pewnym momencie otworzyły swoje związki na osoby trzecie. W każdym przypadku skończyło się to dokładnie tak, jak tradycyjna zdrada małżeńska. Oddalili się od siebie i zaczęli być ze sobą tylko z przyzwyczajenia, bo kochankowie zaspokajali coraz więcej potrzeb emocjonalnych. Nie było zazdrości, nie było chęci zniewolenia drugiej osoby. A jakoś wszyscy dobrnęli potem do absurdalnej sytuacji, w której mieszkali ze sobą i prawie w ogóle ze sobą nie rozmawiali. Albo prawie przestali ze sobą sypiać i w końcu sprawą musiał się zająć seksuolog. Bo on miał problem z erekcją (nieświadomie sobie postawił za cel być lepszym niż kochanek swojej narzeczonej), a ona wolała seks z kochankami.

Może i są ludzie, którym ten format odpowiada. Nie wiem. Ja jeszcze nie widziałam, żeby to u kogoś zadziałało.


Dokładnie, Skye :D Dzięki za Twoją wypowiedź. To obala całkowicie teorię Osho. Zawsze lepiej dowiedzieć się o tym od osób trzecich, niż sprawdzać to osobiście ;) :D