Strona 10 z 62

Re: KWANTOWA SOBOTA – 7 ZASAD ŻYCIA WEDŁUG LEONARDA DA VINCI

PostNapisane: 9 lut 2019, o 20:41
przez Scarlett
Wysłałam link z intencjami tym, którzy dopisali się od czasu ostatniej wysyłki - sprawdźcie skrzynki :)
Do 23:00 można się zapisywać jakby ktoś jeszcze miał ochotę, ale już nie będę wysyłała linku.

Re: KWANTOWA SOBOTA – 7 ZASAD ŻYCIA WEDŁUG LEONARDA DA VINCI

PostNapisane: 9 lut 2019, o 21:08
przez Scarlett
Z tego co wiem to link już zniknął. Sam. Ja go nie usuwałam. Czyżby Pole już namieszało? Chyba tylko 24h był. W każdym razie osoby, którym wysłałam dziś już go nie słyszą, nie wiem czy Ci ze środy/czwartku jeszcze go słyszą i widzą.
Także trudno, zapraszam za tydzień po kolejne intencje - wrzucę je tym razem w piątek żeby więcej osób miało szansę ich odsłuchać. To też mój "pierwszy raz" z tymi audio-intencjami.
Ale pamiętajcie, że to tylko taki bonus, jesli ktoś ich nie odsłuchał nie znaczy, że mu proces nie zadziała ;)
Normalnie zobaczymy się dziś w Polu poprzez Waszą zgodę :kwiatek

W przyszłym tygodniu będę też wysyłała tylko użytkowników zarejestrowanym. Uważam, że i tak to fajne z mojej strony, że obejmuje procesem gości. Ale myślę, że te nagrane intencje to powinny być zarezerwowane tylko dla użytkowników - po pierwsze dlatego że wiem komu je wysyłam, a po drugie dlatego że to jednak przywilej bycia na forum.
Mam nadzieję, że goście to zrozumieją :kwiatek

Re: KWANTOWA SOBOTA – 7 ZASAD ŻYCIA WEDŁUG LEONARDA DA VINCI

PostNapisane: 10 lut 2019, o 13:47
przez Scarlett
Podsumowanie pracy z zasadą CURIOSITA (CIEKAWOŚĆ):
Proces był bardzo spokojny jeśli chodzi o wszelkie fizyczne objawy. Leżałam, oddychałam szybko i miałam wciągnięty brzuch – jak to Ewa Chodakowska mówi „pępek przyklejony do kręgosłupa” :lol:
Zauważyłam, że przeważnie mam przyspieszony oddech. Poza tym nie było żadnych dziwnych ruchów i akrobacji.
Wizja była w zasadzie spójna i nie przeskakiwała z jednej w drugą, co też czasem miało miejsce w innych procesach.
Uwaga – opis będzie pewnie chaotyczny, bo po procesie zapisuję wszystko jednym ciągiem.
Widziałam niebo nocą. Takie ciemnogranatowe i bardzo duży, złoty księżyc. Blask tego księżyca oświetlał takim dużym, grubym promieniem każdego z nas. Najpierw widziałam siebie, a potem zaczęły pojawiać się inne osoby – niektóre z łóżka, niektóre z imprezy czy coś w tym rodzaju. Każdy z nas dostał taką jakby „rurę” światła z tego księżyca. Nie było tak że promieni padały na chybił-trafił. Co ciekawe, widziałam siebie z boku i od tyłu, typowo dysocjacyjnie. Był też moment kiedy szłam (a ja widziałam właśnie siebie za sobą), ludzie się rozstępowali i patrzyli na mnie. Na końcu doszłam do tego księżyca i nałożono mi taką złotą koronę.
Potem zobaczyłam ogromną wieżę ze stołów. Stół na stole. Zaczęłam się wspinać po tych stołach, wspinałam się do tego ogromnego księżyca. Za chwilę zauważyłam inne wieże ze stołów i każdy z Was wspinał się również ku górze. Obok mnie wspinał się mrO (z lewej strony), a z prawej matka z dzieckiem. To dziecko czasem traciło równowagę, ale mama mu czasem kuperek wepchnęła do góry żeby nie spadał :D Nie wiem kto to było, nie znam z widzenia :) Cała ta wspinaczka była absolutnie lekka, bez żadnego wysiłku, ale trwała bez końca. Szliśmy do tego księżyca. Czasem na niektórych stołach znajdywałam niespodzianki – na jednym pierścionek, na drugim czerwone różne. Wiedziałam, że to od mrO, bo jak się spojrzałam na niego to zawsze się uśmiechał do mnie :)
Bardzo ładne kolory były w tej wizji – ciemny grata, złoto.
Obrazy wydają mi się symboliczne, sympatyczne i lekkie. Wydaje mi się, że wszystko jest nieustającą podróżą po wiedzę, że to się nigdy nie kończy. Że czasem różne niespodzianki znajdziemy na swojej drodze, czasem się obsuniemy (dziecko), ale zawsze idziemy przed siebie w górę. Tak to odebrałam.

Co mi się śniło? Dziwne, ale śniło mi się jakbym nie była sobą, tylko kimś innym, jakbym to nie była ja. To była jakaś dziewczyna, która miała Tindera, bardzo chciała exa, szukała na siłę faceta. Ostatecznie jeden co jej się podobał okazał się gejem i byłam na ślubie jego i jego partnera na plaży. Piękna piaszczysta plaża, turkusowe wody morza. Naprawdę piękny widok.

Dziś czuję się absolutnie normalnie :)
Żadnych problemów ze snem, ze wstaniem, z apetytem, ze zdrowiem. Wszystko super :)

Zapraszam do dzielenia się odczuciami, snami itp. :) Przypominam o odróżnieniu efektów od skutków. Przypominam o nie szukaniu, nie wyczekiwaniu i całej reszcie. Więcej pisałam o tym w wątku o Żywiołach, pewnie będę to kopiować tu od czasu do czasu.
Ponieważ teraz procesy są w soboty, w związku z tym intencje na kolejną zasadę dodam jutro po południu. Intencje audio dla użytkowników będę wysyłała w soboty, żeby jak najwięcej osób mogło się załapać :kwiatek

Re: KWANTOWA SOBOTA – 7 ZASAD ŻYCIA WEDŁUG LEONARDA DA VINCI

PostNapisane: 10 lut 2019, o 14:15
przez kiniullka88
Położyłam się w łóżku i zaczęłam się relaksować, podczas sesji pojawił mi się jasny punkt o kształcie prostokąta, po chwili zobaczyłam żółte światło. Swiatlo a bardziej promień który padał na mnie z nieba :). Było super. Snów żadnych nie miałam. Czuje się dziś fajnie. Dziękuje. <3

Re: KWANTOWA SOBOTA – 7 ZASAD ŻYCIA WEDŁUG LEONARDA DA VINCI

PostNapisane: 10 lut 2019, o 14:19
przez Koliberek
U mnie bez zauważalnych efektów i skutków dziś. To mój pierwszy proces (a zarazem ostatni co szanuję, ale jest mi szkoda) w którym biorę udział. Obudziłem się wyspany, spokojny, z jasnym umysłem pomimo iż wczoraj wypiłem kilka kieliszków wina więcej niż zazwyczaj. Sny miałem dziwne, nie ze względu na okoliczności, kilka fałszywych przebudzeń w nocy. Kilka razy czułem jakby mnie dosłownie wysysało ze snu do rzeczywistości. Przebudzałem się gwałtownie co najmniej kilka razy, średnio kontaktowałem co się dzieje - dwa razy wybudził mnie dźwięk w mojej głowie jakby coś przeskoczyło, kliknęło - mocno subiektywne wrażenia, być może nie związane z procesem. Poza tym dziś czuje spokój, jestem wypoczęty, czuje się dobrze.

Re: KWANTOWA SOBOTA – 7 ZASAD ŻYCIA WEDŁUG LEONARDA DA VINCI

PostNapisane: 10 lut 2019, o 15:43
przez wolves
No to ja się wyłamię, bo... jestem chora ;).
Fun fact - chora tak żeby zastanawiać się nad nie pójściem do pracy nie byłam od 2017. Wczoraj wróciłam do domu po 16:00, zero objawów, i pojawiły się nagle dość późnym wieczorem. Nie wiem czy ma to związek z procesami,ale tak jak mówię, ja chorowita nie jestem, w dodatku wczorajsze wyjście spędziłam w większości w pomieszczeniach, więc nie miało mnie kiedy przewiać itp. W dodatku zazwyczaj jak chorujemy, czujemy że coś nas bierze, powoli. A u mnie łup, nagle gardło zawalone, mięśnie bolą i tak o ;) .

Re: KWANTOWA SOBOTA – 7 ZASAD ŻYCIA WEDŁUG LEONARDA DA VINCI

PostNapisane: 10 lut 2019, o 16:00
przez TheMe
wolves napisał(a):No to ja się wyłamię, bo... jestem chora ;).
Fun fact - chora tak żeby zastanawiać się nad nie pójściem do pracy nie byłam od 2017. Wczoraj wróciłam do domu po 16:00, zero objawów, i pojawiły się nagle dość późnym wieczorem. Nie wiem czy ma to związek z procesami,ale tak jak mówię, ja chorowita nie jestem, w dodatku wczorajsze wyjście spędziłam w większości w pomieszczeniach, więc nie miało mnie kiedy przewiać itp. W dodatku zazwyczaj jak chorujemy, czujemy że coś nas bierze, powoli. A u mnie łup, nagle gardło zawalone, mięśnie bolą i tak o ;) .

Ja poszłam spać zdrowa wstałam chora :shock: również bez żadnych objawów wcześniej....

Re: KWANTOWA SOBOTA – 7 ZASAD ŻYCIA WEDŁUG LEONARDA DA VINCI

PostNapisane: 10 lut 2019, o 16:11
przez Poppy
Mi coś sprzęty buntują. Wczoraj po 22 się zaczęło. Wyłączał mi się co chwilę internet, tablet nie reagował na nic. Dzisiaj komputer szaleje. A ja spałam jak nigdy :)

Re: KWANTOWA SOBOTA – 7 ZASAD ŻYCIA WEDŁUG LEONARDA DA VINCI

PostNapisane: 10 lut 2019, o 17:28
przez ekwidyn
Tej nocy 2 razy miałem OOBE, co już dawno mi się nie zdarzyło. Poza tym brak jakichkolwiek odstępstw od normy.

Re: KWANTOWA SOBOTA – 7 ZASAD ŻYCIA WEDŁUG LEONARDA DA VINCI

PostNapisane: 10 lut 2019, o 19:09
przez niweleta
Ja miałam bardzo dziwny sen z jedną ważną osobą z mojej przeszłości, która nigdy mi się do tej pory nie śniła.