Pytanie o "technikę zadawania pytań podświadomości"

techniki, terapie, metody prawa przyciągania

Re: Pytanie o "technikę zadawania pytań podświadomości"

Postprzez vint » 23 sty 2018, o 00:05

Znowu ja. :) Trochę upłynęło od mojego ostatniego wpisu. W tym czasie nieco „podrążyłam“ temat dalej. Przeczytałam m.in. „Proś, a będzie ci dane“ i parę spraw mi się wyklarowało, ale jednocześnie nasunęły nowe pytania. Z tego co wydedukowałam z książki i poleconych przez Scarlett nagrań i wątków forumowych, kluczem do spełnienia marzeń “jest czuć się dobrze tu i teraz”, a także oscylować jak najwyżej skali emocjonalnej podanej przez Hicksów.
Trochę ciężko mi ubrać w słowa to co napiszę poniżej, ale mam nadzieję, że zostanę właściwie zrozumiana. W skrócie: dumając nad tematem pracy zawodowej (ciągle szukam...), spełnionego życia itd. doszłam do wniosku, że żyję życiem nieszczęśliwym, które sama sobie zafundowałam przez dosyć negatywne emocje, które na codzień odczuwam (czyli od jakiejś 12 w dół na skali Hicksów).

Dla wielu z Was tutaj to jest oczywistość (czyli wpływ emocji na nasze życie), ale dla mnie to naprawdę było niesamowite odkrycie.

No i od tego momentu postanowiłam zacząć działać i naprawiać ten bałagan. Naprawdę, wierzcie mi, motywacja taka, że mogłabym góry przenosić. Tylko, że te góry się przenieść nie dają...
Są dni kiedy mam bardzo dobry humor, można by powiedzieć: bez powodu. Duperele i pierdułki sprawiają mi radość, śpiewam sobie pod prysznicem (pewnie ku wątpliwej uciesze sąsiadów ;)) i ogólnie jestem jak wulkan optymizmu. Po czym następują niestety wielodniowe okresy kiedy wracam do punktu 22 i nie daję rady się stamtąd wydostać. I nie pomaga wtedy nic. To co zazwyczaj sprawia przyjemność, albo co można by zastosować aby poczuć się lepiej jest męczące, nudne, irytujące. I nic nie pomaga: próba odczuwania wdzięczności, skupianie się na małych przyjemnościach, odwracanie uwagi. No nic.
Uprzedzając możliwe spekulacje dodam, że nie mam depresji ani nic w tym stylu (diagnoza lekarska!).
I przyszła mi do głowy pewna niepokojąca rzecz: a co jeśli jest tak, że pewne osoby (a wśród nich ja) mają tak skonstruowane mózgi, że z natury mamy osłabioną umiejętność czucia się dobrze? Jakieś uszkodzone neuroprzekaźniki, niedobory dopaminy itp. (nie znam się, tak tylko strzelam)
Dlaczego jest tak, że istnieją ludzie, którym los pod nogi raczej kłody, a nie płatki róż rzuca, a oni mimo to są o wiele bardziej pozytywni? A są tacy, którym „jakoś się tam żyje”, a nie mogą wykrzesać z siebie radości. Kilka razy usłyszałam, że mam za wysokie wymagania. No ale czy za wysokim wymaganiem jest chcieć mieć satysfakcjonującą, dobrze płatną (nie kokosy, ale tak by można było spokojnie żyć i raz do roku na jakiś urlop skoczyć) pracę i móc mieszkać w miejscu gdzie się człowiek będzie dobrze czuł (czyli np. niekoniecznie przy oczyszczalni ścieków ;) )?
Chyba nie, prawda?

Wierzcie mi, nie szukam wymówek. Ja NAPRAWDĘ chcę odmienić swoje życie na lepsze. Ale co zrobić jeśli jestem pod tym względem „uszkodzona“? Że fizycznie nie jestem w stanie utrzymać pozytywnego nastawienia bo tak dziwnie jestem skonstruowana. Czy ktoś z czytających ma podobne przemyślenia? A może ktoś sam przez to przechodził, ale znalazł sposób aby sobie z tym poradzić?
vint
 
Posty: 11
Dołączył(a): 2 paź 2017, o 09:53
Podziękował : 1 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Re: Pytanie o "technikę zadawania pytań podświadomości"

Postprzez Scarlett » 23 sty 2018, o 00:23

Nie czytałam całości - wybacz. Może ktoś inny Ci odpowie.
Ja nawiążę tylko do jednego z pierwszych zdań. Nie ma czegoś takiego, że "kluczem do spełnienia marzeń “jest czuć się dobrze tu i teraz”, a także oscylować jak najwyżej skali emocjonalnej podanej przez Hicksów" - kluczem do spełnienia marzeń jest kilka czynników NARAZ. Np. na nic Ci czucie się dobrze tu i teraz jeśli do pragnienia "dołączone" jest jakieś negatywne przekonanie. Bo albo się ono będzie Cię blokować, albo może Ci coś spieprzyć po czasie (jeśli działa jak schemat). I ogólnie tych czynników jest jeszcze kilka. Jak połączysz wszystko to masz upragniony deser.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2526
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 440 razy
Otrzymał podziękowań: 1523 razy

Re: Pytanie o "technikę zadawania pytań podświadomości"

Postprzez soma » 23 sty 2018, o 00:39

vint napisala:
Są dni kiedy mam bardzo dobry humor, można by powiedzieć: bez powodu. Duperele i pierdułki sprawiają mi radość, śpiewam sobie pod prysznicem (pewnie ku wątpliwej uciesze sąsiadów ;)) i ogólnie jestem jak wulkan optymizmu.


I przyszła mi do głowy pewna niepokojąca rzecz: a co jeśli jest tak, że pewne osoby (a wśród nich ja) mają tak skonstruowane mózgi, że z natury mamy osłabioną umiejętność czucia się dobrze? Jakieś uszkodzone neuroprzekaźniki, niedobory dopaminy itp. (nie znam się, tak tylko strzelam)


vint, w tym drugim cytacie podlaczylas sie pod jakies kolektywne zaprogramowanie, ktore czesto nadaje cos takiego:
* wszyscy inni sa tacy zdolni, tylko ja jedna taka do niczego

Gdybys miala uszkodzone neuroprzekazniki, to nie moglabys sie czuc tak dobrze jak to opisujesz w pierwszym cytacie.

Czlowiek ma to do siebie, ze jest raz na wozie, raz pod wozem. Niektorzy sa czesciej pod wozem tylko dlatego, ze wioza ze soba duzo bagazu emocjanalnego i przekonan. W miare jak sie puszcza bagaz to samopoczucie staje sie lepsze czesciej.
A dopoki ma sie bagaz, to taka hustawka nastojow jest czyms naturalnym.

Wierzcie mi, nie szukam wymówek. Ja NAPRAWDĘ chcę odmienić swoje życie na lepsze. Ale co zrobić jeśli jestem pod tym względem „uszkodzona“? Że fizycznie nie jestem w stanie utrzymać pozytywnego nastawienia bo tak dziwnie jestem skonstruowana. Czy ktoś z czytających ma podobne przemyślenia? A może ktoś sam przez to przechodził, ale znalazł sposób aby sobie z tym poradzić?


Wszyscy sa tak dziwnie skonstruowani. I tez kiedys mialam podobne mysli. Byc moze, ze mialam jeszcze gorzej od Ciebie, bo moje stany byly przewaznie: zly albo troche mniej zly.
Teraz tez mam wahania, ale duzo mniejsze. Teraz zwykle jak mam taki zly stan, taka jestem zupelnie do d... to jest dla mnie oznaka, ze cos sie we mnie puszcza. I rzeczywiscie nastepnego dnia jest super. Wiec tymi gorszymi dniami przestalam sie przejmowac.

Pozwol sobie poczuc ten zly stan, nazwij to co czujesz. Po chwili powinno wyjsc z tego jakies opowiadanie, napisz je. Wypisz to wszystko co Ci dolega. I co czujesz do takiego samopoczucia.
soma
 
Posty: 176
Dołączył(a): 6 paź 2017, o 13:45
Podziękował : 61 razy
Otrzymał podziękowań: 74 razy

Re: Pytanie o "technikę zadawania pytań podświadomości"

Postprzez Born1975 » 23 sty 2018, o 18:49

Vint Twój problem polega na pomieszaniu poziomu mentalnego z duchowym. Nie rozumiesz czym się różnią. Emocje to domena poziomu mentalnego, a uczucia duchowego. Emocje zawsze są reaktywne, a uczucia są pierwotne. Jeśli chcesz czuć się dobrze i być radosna, to jest to praca na poziomie duchowym, a Ty chcesz ją wykonać na poziomie mentalnym. Tak nigdy się to nie uda. Jeśli poczujesz radość na poziomie duchowości, to nic Cię nie powstrzyma przed byciem szczęśliwą na poziomie fizyczno mentalnym. Wtedy wszystko pójdzie gładko, bo Twój stan pierwotny będzie taki a nie inny.

Reasumując, przestań się skupiać na poziomie fizyczno mentalnym, a zacznij się skupiać na szczęściu poziomu duchowego.
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2409
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 826 razy
Otrzymał podziękowań: 561 razy

Re: Pytanie o "technikę zadawania pytań podświadomości"

Postprzez vint » 29 sty 2018, o 22:15

Dziękuję za odpowiedzi!

Scarlett, tak, przyznaję, uprościłam temat, ALE... w mojej rzeczywistości, jak na dzień dzisiejszy, to jest główny czynnik. Dlaczego? Po latach życia po „ciemnej stronie rzeczywistości“ bardzo chcę przejść tam gdzie jest znacznie jaśniej. Mam w sobie olbrzymie pokłady wielokrotnie na tym forum wspominanych blokad i „chciejstwa“. I moje rozumowanie jest takie: ktoś kto potrafi autentycznie cieszyć się chwilą obecną, nie wybiegając myślami w przyszłość czy przeszłość, ktoś u kogo przeważają silne pozytywne emocje (radość, miłość, entuzjazm, itd.), ten już ma znacznie łatwiej i może zacząć zajmować się eliminacją negatywnych przekonań, „chciejstwa“, itd. A jednocześnie taki ktoś może już przyciągać do siebie pozytywne rzeczy, nawet jesli, jak piszesz, coś może się spieprzyć po czasie. Ale już wtedy ten ktoś potrafi stawiać czoła tym przeciwnościom bez popadania w smutek, pesymizm czy co tam jeszcze.
Ja na tym etapie jeszcze nie jestem, a chcę być (jak najszybciej!).

Soma, fajna analiza. Dzięki! Coś w tym jest. Cieszę się, że może jednak nie jestem „uszkodzona“.
Jednak nie chcę (świadomie) czuć tego złego stanu. Za dużo już tego było i zwyczajnie to męczy. Poza tym te okresy złego/optymistycznego samopoczucia pojawiają się i znikają nagle bez jakiegokolwiek udziału z mojej strony, przynajmniej takiego świadomego.

Born1975 – ciekawe to co piszesz, ale trochę enigmatyczne. Możesz podać jakieś źródło z dokładnym wyjaśnieniem co należy rozumieć pod pojęciem szczęścia na poziomie duchowym. Z góry dzięki!
vint
 
Posty: 11
Dołączył(a): 2 paź 2017, o 09:53
Podziękował : 1 raz
Otrzymał podziękowań: 0 raz

Re: Pytanie o "technikę zadawania pytań podświadomości"

Postprzez Scarlett » 29 sty 2018, o 22:21

"Przeleć" posty Black ;) Jeden z wczoraj czy tam przedwczoraj i kilka ostatnich.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2526
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 440 razy
Otrzymał podziękowań: 1523 razy

Re: Pytanie o "technikę zadawania pytań podświadomości"

Postprzez Born1975 » 30 sty 2018, o 09:02

vint napisał(a):Born1975 – ciekawe to co piszesz, ale trochę enigmatyczne. Możesz podać jakieś źródło z dokładnym wyjaśnieniem co należy rozumieć pod pojęciem szczęścia na poziomie duchowym. Z góry dzięki!


Nie ma źródła jako takiego. Szczęście jest uczuciem, a wszystkie uczucia występują na poziomie duchowym. Emocje występują na poziomie mentalnym. Jeśli zaczniesz pracować nad swoim szczęściem na poziomie duchowym to niejako zejdzie ono niżej na poziom mentalny i fizyczny. Niestety większość osób popełnia ten błąd, że dąży do szczęścia na poziomie mentalnym.

Może inaczej. Ludzie uzależniają bycie szczęśliwymi od zewnętrznych czynników. Mówią sobie: będę szczęśliwy jak będę mieć to i to, jak stanie się to i to...Jeśli osiągną swoje cele, to czują chwilową radość. Ale to jest reakcja na zewnętrzny czynnik, czyli po prostu czują wtedy pozytywną emocję. Szczęśliwym się jest niezależnie od okoliczności, bo szczęście jest pierwotne, ono nie jest reakcją. Jeśli poczujesz prawdziwe szczęście, to cała reszta będzie reakcją na to uczucie. Wtedy wszystko będzie się układać, bo szczęście "zstąpi" na niższe poziomy.

Generalnie trzeba odwrócić proces. Najpierw poczuć szczęście, a potem pomyśleć w jaki sposób ma ono wpłynąć na nasze życie.
Sé quien soy y no me importa lo que digan los demás. :mrgreen:

Za ten post autor Born1975 otrzymał podziękowania - 4
Anka12, dinka, Renata, soma
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2409
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 22:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 826 razy
Otrzymał podziękowań: 561 razy

Re: Pytanie o "technikę zadawania pytań podświadomości"

Postprzez Renata » 30 sty 2018, o 10:25

Bardzo ładnie to ująłeś, Damian.
Właśnie tak to działa. Szczęście pozyskane z zewnątrz nigdy nie będzie trwałe, będzie przemykać od jednego zrealizowanego celu do następnego, pozostawiając tęsknotę.
Dlatego tak ważne jest, by zaczynać od środka, od samego siebie, od pokochania siebie z całym dobytkiem inwentarza, by rozumieć siebie w każdym momenie życia, akceptować każde uczucie i widzieć dokładnie swoje reakcje na różne zdarzenia. Prawdziwe szczęście to wiedza o sobie samym. Reszta tak naprawdę jest mało ważna.
Los sprzyja każdej CZYSTEJ INTENCJI

Za ten post autor Renata otrzymał podziękowania - 2
Born1975, soma
Avatar użytkownika
Renata
 
Posty: 3382
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 20:14
Podziękował : 629 razy
Otrzymał podziękowań: 795 razy

Re: Pytanie o "technikę zadawania pytań podświadomości"

Postprzez soma » 30 sty 2018, o 14:25

I tutaj klaniaja sie takie przekonania jak:
* Trzeba miec powod zeby sie cieszyc. Trzeba cieszyc z czegos. Nie mozna cieszyc sie bez powodu.
Mozna zadac sobie pytanie:
-Co najgorszego moze sie stac, jak bede sie cieszyla bez powodu (z niczego).

Od czasu do czasu kontrolant przysypia i pojawia sie spontanicznie szczescie, radosc, zadowolenie bez powodu. A jak tylko kontrolant sie zorientuje, to znowu pilnuje, zeby uczucia bez powodu nie pojawialy sie.

No i jeszcze kiedy i gdzie nie mozna sie cieszyc.
W obecnosci cierpiacego to juz absolutnie nie mozna byc szczesliwym. A wokol jest tylu nieszczesliwych, cierpiacych ludzi, ze praktycznie zadko moznaby pozwolic sobie na radosc. Staje sie wspol-czujacym z cierpieniem cierpiacego. Robi sie to nieswiadomie. I chodzi o to aby stawac sie swiadomym reakcji i nie stawac sie ta rola wspolczujacego. Byloby troche glupio spotkac kogos z problemami i smiac mu sie w gebe. Ostatecznie zyjemy wsrod ludzi. Jest roznica miedzy reagowania nieuswiadomiona reakcja, a reakcja ktora wybieramy sami. Bo mozna robic to samo, tak samo reagowac, ale swiadomie.

Reakcje, wzorce, role to jest jedno i to samo. Nic tak nie rozbraja wzorcow jak swiadome granie rol.

Za ten post autor soma otrzymał podziękowanie od
Renata
soma
 
Posty: 176
Dołączył(a): 6 paź 2017, o 13:45
Podziękował : 61 razy
Otrzymał podziękowań: 74 razy

Re: Pytanie o "technikę zadawania pytań podświadomości"

Postprzez soma » 30 sty 2018, o 17:10

No i wyszlo mi tak, ze wzorce daja nam poczucie bezpieczenstwa.

Jest jakas czesc nas, ktora przezyla nieprzyjemnego gdy sie np. cieszyla, smiala bez powodu.
Uslyszala, ze smieje sie jak nienormalna, ktos poczul sie urazony, bo pomyslal, ze smieje sie z niego, czy jeszcze cos innego. I wtedy nie chcac wyjsc na nienormalna, czy sprawiac komus przykrosci naklada sobie zakaz na takie zachowanie. W zamian przybiera sobie wzorce powagi i czyni sie nieszczesliwym.

Czyli jest wola, ktora uwaza, ze powaga, zablokowana radosc i smiech daja jej poczucie bezpieczenstwa.

To samo moze dotyczyc pieniedzy. Brak pieniedzy moze dawac poczucie bezpieczenstwa, bo jak sie nie ma to nikt nie okradnie. Czy tez jak nie mam to nie bede musiala przezywac bolu z powodu straty. I pozniej czlowiek sie gimnastykuje, chce sobie przyciagac pieniadze, ktore odbiora mu poczucie bezpieczenstwa.

I tak widze w jak wielu tematach przewija sie ta potrzeba poczucia bezpieczenstwa. Tylko ze ta potrzeba swiadoma, to co my myslimy, ze da nam poczucie bezpieczenstwa jest odwrotnoscia do potrzeb naszych wewnetrznych osobowosci.

Dla meczennicy cierpienie jest jej sila zyciowa, cierpienie daje jej poczucie bezpieczenstwa, bo bez cierpienia nie przezyje. Dla nas cierpienie jest czyms okropnym i chcemy sie go pozbyc. Czyli wystepuje konflikt interesow.
soma
 
Posty: 176
Dołączył(a): 6 paź 2017, o 13:45
Podziękował : 61 razy
Otrzymał podziękowań: 74 razy

Poprzednia strona

Powrót do Techniki PP

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości