Strona 1 z 57

Matryca energetyczna, DWUPUNKT

PostNapisane: 27 mar 2015, o 19:56
przez Renata
Edycja: Scarlett (21.09.2017) - zebranie moich postów o dwupunkcie

Scarlett napisał(a):Cześć kochani! <3
Jak już wiecie zrealizowałam swoje kolejne marzenie na drodze rozwoju duchowego, a był to warsztat dwupunktu.
Post podzielę na dwie części. Tutaj napiszę trochę o warsztatach i samym dwupunkcie, ale nie jako jakiejś tam metodzie wyrwanej z kontekstu, a w następnej części odpowiem na Wasze pytania – z wątku i z PW :sun
Jako swoich nauczycieli wybrałam Katarzynę Świstelnicką i Piotra Kalińskiego, którzy rozwinęli dwupunkt w Polsce (właściwie każdy inny nauczyciel bazuje na ich programach).
Przede wszystkim zacznę od tego, że to był najlepszy wybór! Kasia i Piotr to cudowni ludzie – ciepli, otwarci, pełni poczucia humoru, wspaniali nauczyciele. Jestem im z całego serca wdzięczna za przekazaną wiedzę – zarówno mi, jak i każdemu, komu pozwolili odkryć kwantowy świat. Jestem wdzięczna za jedne z najmagiczniejszych dni w moim życiu <3
Dziękuję wszystkim kolegom i koleżankom z warsztatów za wspólny czas, wspólną naukę, wspólne dwupunkty. To niesamowite jak wszyscy się zżyliśmy ze sobą. Nie zauważyłam tego na innych kursach czy szkoleniach. Nie bez powodu jesteśmy przecież „kwantową rodziną”.

Ciężko opisać w słowach wrażenia z warsztatów, bo tego nie da się po prostu opisać słowami. Przede wszystkim wychodzimy z warsztatów jako inni ludzie. Dwupunkt to jedna z metod kwantowych i poświęcony był jej w sumie jeden dzień warsztatów. Reszta to już inne procesy kwantowe bazujące na samym dwupunkcie– takie, których nie znajdziecie w internecie. Ja ich także nie napisze, gdyż są to autorskie metody Kasi i Piotra. Oczywiście mieliśmy też zajęcia ćwiczeń Kinslowa i Bartletta. Każde ćwiczenie poprzedza wprowadzenie i pokaz danego ćwiczenia przez Kasię lub Piotra na uczestniku warsztatów. I to jest jedno wielkie WOW i uwielbiałam się temu przyglądać.
Metod na wykonanie samego dwupunktu jest mnóstwo i każdy wybiera taki, jaki jest dla niego najwygodniejszy. Po warsztatach nie trzeba w sumie pracować z rękoma – stajemy się dwupunktem i można go robić właściwie wszędzie, nawet jadąc samochodem (co z kolei jest wykluczone przy technikach z Metody Silvy, gdyż tutaj wchodzi się w inny stan umysłu). Dwupunkt jest narzędziem na pełnej świadomości. Jest najszybszy, zawsze skuteczny i mocno inwazyjny. Najlepszy dla osób 100% świadomych.

Kilka najważniejszych faktów o samym dwupunkcie.
Dwupunkt może wykonać każdy i wszędzie. Jedyną rzeczą, która może zahamować proces jest oczekiwanie i kontrola. Dwupunkt jest narzędziem dzięki któremu zmiana dokonuje się NATYCHMIAST. W jednej sekundzie zmienia się nasza rzeczywistość. Nie jest oczywiście tak, że nagle robią nam się większe cycki, Jasiu nas kocha, a szef dzwoni do nas z podwyżką. Wkraczamy na nową drogę, najlepszą dla nas. Cały proces wiąże się z całkowitym oddaniem i tzw. „puszczeniem”, co widać po fali kwantowej kiedy energia blokująca uchodzi z ciała. Dlatego mówi się, że dwupunkt jest już najwyższym możliwym narzędziem. Tutaj pracujemy ze świadomością. Nie podświadomścią. Tutaj jesteśmy świadomymi ludźmi. A świadomy człowiek nie mówi „Chcę Jasia. Wiem to, czuję to i chcę. Mogę to zrobić bo znam jakieś PP”. Tak nie mówi świadomy człowiek.
Człowiek jest małą cząsteczką w wielkim Wszechświecie, w wielu istniejących wszechświatach. Jest połączony ze wszystkim i rezonuje. Jesteśmy energią. Nasza dusza przyszła na świat by zrealizować pewne zadania. Dusza dobrze wiedziała po co przyszła i sama wybrała miejsce gdzie przychodzi. To w odpowiedzi na pytania dlaczego ktoś urodził się w Syrii gdzie jest wojna albo w biednej rodzinie. Dusza sama wybiera, chce zmierzyć się z zadaniami. Wiadomo, że kiedy wchodzi w ciało, a ciało rodzi się, dusza choć to pamięta, nie potrafi złapać „łącza” z umysłem gdyż ograniczają nas religie, programy, szkoły itp. Jednym z narzędzi kwantowych poznanych na warsztatach jest właśnie ta komunikacja ze źródłem. Wracając do sedna – spójrzcie przez dziurkę od klucza. Co widzicie? To co jest przed Wami. Nie widzicie tego co jest po bokach i jeszcze dalej, jeszcze dalej, jeszcze dalej. To samo ze Wszechświatem. Człowiek widzi tylko to co jest przed nim, co chce zobaczyć. Nie widzi 99,9% możliwości Wszechświata. Upiera się często na swoim. Świadomy człowiek zdaje sobie sprawę z tych możliwości i wie po co przyszedł na świat. Wie co oznacza jeśli ciało zaczyna chorować, czuje silnie połączenie ze źródłem (choćby przez intuicję). Kiedy psują się relacje, nie boi się ich zakończyć i nie uważa, że świat się skończy kiedy się rozstanie. Bo widzi, że coś jest nie tak i wie, że to nie jego droga i gdzieś tam będzie LEPIEJ. Nie boi się podejmować decyzji, kocha siebie, nie poświęca się. Po warsztatach jesteśmy bardziej świadomi. Nie mamy swoich oczekiwań, kontroli, widzimy więcej, jesteśmy otwarci na możliwości, rozumiemy swoje ciało, jego znaki, rozumiemy Pole, Wszechświat. Nie zamiatamy problemów pod dywan tylko rozumiemy skąd są i wracamy na swoje tory.
Szczerze? Nie mam ochoty pisać za dużo na forum. Bo znam odpowiedzi na każde marudzenie. Znam przyczynę. Zaledwie 3 dni warsztatów nauczyło mnie inaczej patrzeć na wiele spraw, rozumieć więcej. Czuję się jakby cała moja dotychczasowa wiedza była niczym. Nie ma już technik, nie ma babrania się z podświadomością. Odnalazłam siebie. Zrozumiałam, że wszystko ma swój czas i miejsce. Nie ma usprawiedliwień. Tylko kiedy osiągamy rezonans z polem, dostajemy to czego chcemy i co jest jednocześnie najlepsze dla nas.
Podążamy w życiu swoim torem i bardzo często jest tak, że kiedy z niego zbaczamy, doświadczamy samotności, chorób (nasze ciało jest potężnym wskaźnikiem), różnych niefajnych dla nas spraw. Często będąc w związkach w których tak naprawdę nie zaznamy szczęścia, zaczynamy chorować itp.
Po warsztatach czytamy informacje z Pola. Wiem, że to może brzmieć abstrakcyjnie, ale to prawda.

Tutaj w wątku czy ogólnie na forum dużo pisze się o dwupunkcie intencyjnym, ale warsztat i metody kwantowe to już naprawdę szeroki zakres i do tej pory nie spotkałam się jeszcze z osobą, która była tak 100% w temacie (tzn. na forum się nie spotkałam).
Czy sam dwupunkt intencyjny może zmienić życie i nasz świat? Jasne, to najpotężniejsze narzędzie! Ale ja piszę teraz typowo o warsztacie i całej tematyce. Oczywiście piszę bardzo zwięźle i pewnie chaotycznie. Tutaj pojawia się naprawdę wiele pojęć takich jak: pole torsyjne, pole serca, pole morficzne, memy, synchronizacja kwantowa, triangulacja i wiele innych. Także przede wszystkim uczymy się jak to wszystko działa, co to wszystko znaczy, oglądamy filmy z doświadczeń potwierdzających tezy i inne ciekawe nagrania :devil
Następnie są procesy na naprawdę wszystko – to sprawia, że świat zmienia się po 3 dniach o 180%.

Scarlett napisał(a):Dwupunkt polega na tym, że jeśli pozwolisz płynąć ze źródłem, rezonować z nim, to wtedy wyjdziemy z tego, że np. facet nas bije czy coś tam innego. My jesteśmy stworzeni do spełnienie się, radości, synchronii z dobrobytem :) Właśnie takie sytuacje jak opisałaś, pokazują, że coś jest nie tak, że mijamy się z naszą drogą ku szczęściu. Ludziom jest ciężko zakończyć związki bo boją się, bo uważają, że nic lepszego ich nie spotka, boją się wyjść ze strefy komfortu. Boją się rzucić pracę, zmienić na inną. To nie jest ślepe poddaństwo. Bo według zasad - to my jesteśmy dobrobytem tylko musimy nauczyć sie tego tego rezonansu. Choroby i nieciekawe sytuacje są sygnałem, że zbaczamy z kursu. Przywołam przykład Black - mogła być w związku z psycholem, ale zdała sobie sprawę, że to nie jej droga (nie wiedząc zapewne o Polu itp.) i kiedy to zrozumiała, wyszła z tego związku, odnalazła swoją drogę i zarezonowała. Czy nazwałabym to "dopasowaniem wibracyjnym" czy czymkolwiek innym.
A zagłebiając się bardziej, polecam tematykę "pół morficznych". To jest to, co pisałam dużo duzo wcześniej, a mianowicie zbiorowa świadomość, czyli wspólne wysyłanie jakiejś myśli, np. smog. Jest pole morficzne smogu i jest ono zasilane przez miliony naszych pół (one na siebie oddziaływują). O polach pisała Melissa w swojej książce.
Kasia powiedziała, że ona w ogóle nie czyta gazet z negatywnymi informacjami, tabloidów, nie ogląda TV, nie rozmawia z ludźmi, którzy źle wpływają na jej pole <3
Nie możesz mieć podejścia oczekującego i analizującego. Musi być pełnia oddania się sytuacji. Znając zasady prawa kwantowego, nie mozesz rezonować z tym, co Cię niszczy. Dlatego wspominałam, że troszkę odbiega to od tego co mówi się w książkach o stricte PP. Owszem, przyciągasz swoimi przekonaniami i programami więc przede wszystkim należy pozbyć się tych przekonań i programów, potem uwolnić kontrolę, oczekiwanie itp. Kiedy dostrzegasz, że dana sytuacja jest zła i źle się w niej czujesz, rezygnujesz i wybierasz inną drogę. I wtedy zaczynasz wychodzić na ten swój tor. Wtedy moze się właśnie popieprzyć, ale to dlatego, że zburza się stara struktura i wchodzisz w inną wariantowość. Jak to minie to już może być tylko czysty dobrobyt - otwarcie się na możliwość tego co najlepsze. Bo do tego jesteśmy stworzeni - by rezonować z tym co najlepsze. Brak tego rezonansu sprawia te wszystkie choroby, niepowodzenia itp. Ale są też one wtedy kiedy wchodzisz na właściwią ścieżkę - coś w rodzaju zmiany częstotliwości na której nadajemy i oczyszczania się z toskyn. Dlatego nie jest to, jak napisałaś, godzenie się ze wszystkim. To jest zaufanie i świadomość dlaczego tak działa i co się stanie kiedy to minie. między innymi to jest skarbem na warsztatach - zrozumienie tego tematu.

Chcę dodać jeszcze coś, co mówił Piotr o udawaniu. To znaczy - o zamiataniu pod dywan problemów i udawaniu, że ich nie ma albo udawaniu, że poradziliśmy sobie z nimi. Nie da się udawać. Choć wydaje nam się pozornie, że wszystko jest ok - nie jest. To odkłada się w nas jako przekonania albo zwyczajnie nasze Pole zaczyna dawać nam sygnały, że ciągniemy za nogą jakąś kulę. To sygnały w postaci chorób, psucia się relacji, psucia się czegoś w miejscu pracy itp. Po prostu czujemy, że coś jest nie tak. Świadomy człowiek odbiera sygnał. Potrafi odkryć tę "kulę", potrafi posprzątać śmieci spod dywanu i nawet wyrzucić dywan. Człowiek niegotowy na zmiany i niezbyt świadomy, będzie dalej udawał, że nic się nie dzieje, nadal będzie bał się wyjść ze swojej strefy komfortu. Ludzie boją się zmiany.
Widzę, którzy użytkownicy nawet nie zainteresują się jakimkolwiek innym wątkiem niż motywatornia, ewentualnie odkreowywanie relacji. Nie widzą, że aby cokolwiek zaczęło iskrzyć w kabelkach o nazwie "miłość i relacje międzyludzkie" muszą najpierw zacząć od siebie.
Oczywiście kiedy wdrażamy jakieś procesy w naszym życiu i zaczynamy żyć świadomie, też nagle nas coś "strzeli" - możemy się pochorować, jakaś relacja może się urwać całkowicie (jak np. moja), możemy czuć łupanie w krzyżu, senność itp. ale przede wszystkim jest to tymczasowe i daje nam poczucie, że jesteśmy na dobrej drodze. Nie męczy nas to, nie smuci, nie zastanawia "DLACZEGO?!". My to wiemy. Dziś znajoma z warsztatów napisała, że w pracy zaczęło się sypać. każda z nas wie dlaczego. Zmieniamy tor. Przez całe życie szliśmy jak ślepcy kierując się zasadą: bo tak trzeba, bo tak lepiej, bo tak wygodniej, bo tak się opłaca. Po warsztacie nastąpiło mega przebudzenie.

Dwupunkt jest narzędziem bardzo inwazyjnym, bardzo zaawansowanym i naprawdę robi w życiu petardę. Ale... To że ktoś zrobił na bolące kolano, nie oznacza, że przestanie boleć kolano (choć może również), ale jeśli to kolano było skutkiem jakiegoś stanu w naszym życiu, które odwracało nas od drogi jaką nasza dusza/nasz duch/nasze Źródło/nasza Wyższa Jaźń (czy jak to wolicie nazywać) wybrała/o, wówczas zacznie się układać i zmieniać PRZYCZYNA tego bólu kolana. Bowiem, co było często pisane na forum, nasze ciało jest naszą wskazówką :sun
Nawet jak idziemy i uderzymy się w piszczel, to Pole daje nam znać byśmy przywrócili swoją uważność. Temat jest dość pogmatwany i na warsztatach idealnie wyjaśniony, ale to tak w skrócie napisałam :D

Scarlett napisał(a):Puszczenie intencji przy wykonywaniu dwupunktu wygląda mniej więcej tak:
Pomyślę intencję, po czym od razu przechodzisz do NIC, czyli tej pustki w głowie.
Po dwupunkcie powinno się już skupiać na tym wariancie, który chcemy. Dlatego ludziom bez warsztatu to sprawia największy problem - nie potrafią przyzwolić, oczekują, analizuja, szukają.
Na co dzień, już po procesie, nazwałabym to klasycznym przyzwoleniem :sun
Po warsztacie zawuażyłam, że ja już nie wracam do tego kompletnie. To pewnie przez ten proces uwalniania kontroli i oczekiwań. I wtedy materializacja jest naprawdę szybciutka. Albo widoczna zmiana - zależy jaką kto ma intencję :)

Scarlett napisał(a):Nie bój się dwupunktu, to najlepsza metoda. Jako świadomy człowiek chcesz chyba jak najlepiej dla siebie, prawda? Chcesz być szczęśliwa, spełniona i podążać najlepszą dla siebie scieżką, płynąć ze Źródłem?
Dlatego należy otworzyć się na możliwości i zaufać, nie trzymać się kurczowo czegoś, co może nam nie służyć. Nawet jeśli TERAZ wydaje nam się, że jest super - tak było w mojej relacji. Jednak wiem, że na dłuższą metę powtórzyłby się schemat. Relacja wszakże zakończyła się po procesie na schematyczność moich związków.
Pamiętaj, że człowiek widzi tylko ułamek tego co jest możliwe. Ogólnie zasadami PP jest zaufanie i otwarcie się na możliwości. to wszystko jednak zostało gdzieś przykryte i pominięte po stworzeniu wymyślnych technik, które podkreślają nasze chciejstwo. Oczywiście nie chodzi o to, że nie możemy chcieć czegoś konkretnego. Możemy i dostaniemy to jeśli spełnimy wszystkie wymogi braku oporów, rezonowania z pragnieniem ("dopasowania wibracyjnego") itp. Ale zauważ, że często nasze zrealizowane marzenia i tak się psują. Ludzie zastanawiają się później "dlaczego?!". Ano dlatego, że przyciągnęliśmy to co chcieliśmy, ale czy to rzeczywiście było dla nas najlepsze czy było tylko kwestią Ego? Jeśli było najlepsze i rezonowało ze Źródłem, to zostanie przy nas. Nie bez powodu wzięło się powiedzenie "Jeżeli coś kochasz - puść to wolno, jeżeli wróci - jest Twoje na zawsze, jeżeli nie - nigdy nie było Twoje…". Jeżeli wróci to znaczy, że odwróciliśmy się od Źródła i Pole dawało nam sygnał. Jesli nie wróci - no cóż, jednak nie było dla nas najlepsze jak nam się wydawało.
Dwupunkt pozwala nam "przyciągnąć" to, co dla nas najlepsze. Bo po to przyszliśmy na świat by być szczęśliwi. Nawet mimo jakichś problemów życiowych, które się oczywiście zdarzają. Ale problem można pokonać i dalej dobrze rezonować a można się męczyć i zastanawiać dlaczego świat jest taki podły, dlaczego nikt mnie nie lubi, dlaczego jestem sama, dlaczego w pracy jest do kitu, dlaczego mało zarabiam i milion innych "dlaczego".
Także jedyne co trzeba tu zrobić to zaufać i poddać się temu co przyniósł nam dwupunkt, bo po zrobieniu dwupunktu nic nie dzieje się bez przyczyny. Podobnie jak po barsach czy odkreowywaniach.


Scarlett napisał(a):Fala kwantowa tylko między innymi informuje, że dwupunkt został wykonany. Oprócz tego takimi informacjami mogą być też łzy, śmiech, głębokie westchnienie lub po prostu nadejście informacji z Pola, że jest już koniec procesu.
Wielu ludzi głowi się czy zrobili dobrze dwupunkt czy nie bo nie upadli lub nie zaczęli się kołysać, a im więcej o tym myślą tym bardziej wciąż siedzą w tym samym miejscu. Jeśli fala przyjdzie - to dobrze, jest to ułatwienie i szybsza informacja. Jeśli nie, nie oznacza to, że nie jest wykonany do końca, bo jest. Także nie ma się co zrażać i za dużo główkować.
Dodam też, że kiedy jakaś inna osoba nas dwupunktuje, wówczas ona uznaje kiedy proces został zakończony. Wielokrotnie zdarzało mi się, że ktoś upadł zanim Pole dało mi informacje o końcu procesu. Kiedy osoba odetchnęła, prosiłam ją by wstała ponownie lub klękałam przy leżącej osobie i kontynuowałam. Po prostu albo słyszę kiedy Pole mówi "jeszcze" albo nie słyszę już nic.


Scarlett napisał(a):Często padają pytania czym się różni dwupunkt od prawa przyciągania.
To nie jest tak, że to są dwa zupełnie inne zagadnienia.
Ludzie najczęściej trafiają na tzw. Przyciąganie poprzez książkę lub film Sekret i jego dalsze części, Potęgę Podświadomości czy Hicksów. Większość osób kojarzy PP z czarami, rytuałami. Może nie dosłownie, ale rozumieją działania tego zjawiska właśnie w taki sposób.
Zjawisko o którym piszemy na tym forum, znane było od zawsze choć nie zostało nazwane. Nie wiem kto pierwszy raz użył sformułowania „Prawo Przyciągania”. Wydaje mi się, że Hicksowie, bo z tego co wiem, Napoleon Hill nie nazywał tego w ten sposób, a Murphy raczej miał inne określenie. W każdym razie opisywane było to bardzo…wzniośle i duchowo. Najmniej trafił do mnie Sekret. I przecież też PP bywa nazywane czasem właśnie „Sekretem”, dzięki filmowi i książce Rhondy Byrne.
Wszystko to jest niczym innym jak zjawiskiem w galaktykach, Wszechświecie/Wszechświatach, przyrodzie itp. To czysta fizyka/mechanika kwantowa. Nazywamy to czasem magią, bo to po prostu niesamowite kiedy widzi się jak można tym pięknie sterować. Ale tak naprawdę to żadna magia, to po prostu…jest. Tak jak wszystko wokół – jak wyładowania atmosferyczne, deszcz, śnieg, grawitacja, narodziny, śmierć. Jest i fizyka kwantowa.
Prawo Przyciągania brzmi bardziej niezwykle i bajkowo. Tak ja to teraz odbieram. Książki traktujące o PP bardzo spłycają tematykę, nie zawierają wszystkiego, przez co osoba, która stara się je skutecznie traktować, ma niepełną wiedzę i czasem coś zgrzyta lub nie wychodzi.
Książki traktujące już stricte o fizyce/mechanice kwantowej i dwupunkcie (bo on wchodzi w tę tematykę jako najwyższe już narzędzie) opisują WSZYSTKO z punktu widzenia autentycznego działania na świecie (w tym i każdym innym). Nie ma jakichś bajkowych bełkotów typu „wizualizuj jak masz pieniądze, a pieniądze mieć będziesz!”, tylko wyjaśnia jak to działa, kiedy nie działa, dlaczego działa, skąd się wzięło i cały szereg innych rzeczy. Wyjaśnia to jako MECHANIZM więc nie zadajemy sobie potem pytań typu: „A może PP nie istnieje skoro ona myślała pozytywnie a zginęła w wypadku?” itp. Uważam narzędzie dwupunktowe za bardzo duchowe i mistyczne, ale jednocześnie racjonalne w porównaniu np. z takim Sekretem czy Potęgą Podświadomości i innymi tego typu książkami. Choć akurat Potęga Podświadomości to bardzo fajna i cenna książka, tak samo wspaniali Hicksowie, dzięki którym zaczęłam odkrywać cały ten świat.

Ok, do rzeczy, bo jak zwykle się rozpisuję.
Stricte prawo przyciągania jakie znamy, bazuje na pracy z podświadomością.
Dwupunkt jest najwyższym, najpotężniejszym narzędziem, bazuje na świadomości.
I to jest kolosalna różnica.
Zobaczcie jak wielu ludzi nie potrafi świadomie być szczęśliwymi, otwartymi. Jak nie potrafi świadomie przyciągać, pozbywać się oczekiwań, programów, przekonań, schematów itp. Jak nie potrafi świadomie żyć w tu i teraz oraz rozumieć świata i siebie samego przede wszystkim.
W PP, tym książkowym, tym które znamy, pracujemy na podświadomości, czyli próbujemy działać i grzebać wewnątrz, zaprogramować (poniekąd technikami i tutaj wg. mnie najlepsze są techniki Silvy) swoją podświadomość by działała sprawnie i poprawnie. Wpływamy podświadomością na świadomość.
A cały sęk w tym by umieć robić to świadomie. Żyć świadomie. Dwupunkt jest narzędziem kwantowym. Jest potężny, szybki, działa inwazyjnie, czyli porusza każdy aspekt sprawy, którą poruszamy. Napiszę tak jak mówił to Piotr – robimy na kolano, a okazuje się, że dzieje się coś w naszej relacji. Bo wszystko jest ze sobą powiązane, wszystko na siebie oddziałuje i my tego nie widzimy.
Poza tym, PP jest w książkach opisywane bardzo połowicznie.
Tak naprawdę jest to po prostu mechanizm tego świata (piszę „świat” jako wszystko to co istnieje, także poza naszą galaktyką).
PP opisywane w książkach czy nawet tutaj na forum, potrafi nieźle zblokować. Niejednokrotnie słyszałam, że wiedza o istnieniu PP jest jednocześnie zbawieniem jak i przekleństwem. Natomiast zrozumienie fizyki kwantowej, a następnie korzystanie z metody dwupunktowej, jest otwarciem się i nie blokuje tak jak często niektórych potrafi zblokować PP. Co mam na myśli pisząc „zblokować”? Ano, po prostu czasem sama wiedza sprawia opory i powoduje kontrolę. Dwupunkt pozwala to wszystko puścić. I to dosłownie :D


Scarlett napisał(a):Bardzo często pojawia się strach o myśli. Dlaczego? Ponieważ książki takie jak np. Sekret, mówią, iż przyciągamy to, o czym myślimy (albo, że PP to wizualizacja). Dlatego staram się jak tylko mogę, wyprowadzać z tego błędu.
Człowiek produkuje dziennie ok. 80 000 myśli (kobiety pewnie jeszcze więcej :P ). Ze zdecydowanej większości nie zdaje sobie nawet sprawy. Albowiem zdaje sobie tylko z tych, którym poświęca uwagę, zaczyna się na nich skupiać, wchodzi w nie, zatrzymuje się na dłużej. Poświęcając uwagę konkretnym myślom, ładujemy w nie jakieś emocje bądź uczucia. I w tym momencie zaczyna się proces nastrajania częstotliwości na przyciągnięcie, ponieważ nadajemy tym myślom konkretne uczucia i emocje lub znaczenie, a właśnie dzięki temu zaczyna się przyciąganie – nie od samych myśli. To, że myśli napływają nam do głowy albo że umysł stara się sabotować nasze techniki czy metody, jest czymś zupełnie normalnym i nie ma co się przejmować i panikować, że wszystko zaraz szlag trafi ;) Do wszelkich technik czy metod pracy z czymkolwiek, trzeba mieć luz i dystans. Zero spiny.
Stan pustki, bez myśli, jest bardzo ważny przy wykonywaniu dwupunktu, dlatego, że wtedy znajdujemy się „wszędzie i nigdzie”, a to pozwala intencji na dokonanie się w najlepszy możliwy dla nas sposób. Oczywiście mimo wszystko, myśli czasem dobijają się do głowy. Jeżeli metoda skupienia na dwóch rękach jednocześnie nie działa (bo to ma służyć właśnie odwróceniu uwagi od myśli) albo macie problem z uciążliwymi myślami w obojętnie jakich metodach i technikach jakie stosujecie, proponuję wypróbowania metody „okna”, którą ja sobie ułatwiam wiele rzeczy ;) Nie tylko wtedy kiedy nad czymś pracuję, ale też wtedy kiedy chcę po prostu pobyć w tej „pustce” (która jest dla nas bardzo korzystna).

Wyobrażam sobie coś w rodzaju wielkiego „okna” – wnętrze może być całe czarne, zielone, różowe czy jakie chcecie. Albo może być przez to widać Wszechświat. Nieważne. Ważne aby było to takie „nic” na którym skupiacie uwagę. U mnie wnętrze „okna” jest tego koloru, jaki mam przed oczami kiedy je zamknę. Czasem, jak jestem już bardzo odrealniona, „płynę we Wszechświecie”.
Kiedy zaczną pojawiać się myśli, traktujcie je jak takie chmurki. Nie wchodźcie w nie, nie zaczynajcie się nad nimi zastanawiać, nie analizujcie ich. Jeśli umysł podsunie Wam, że np. sąsiad robi pranie i dźwięk pralki Wam coś przypomina, to przestańcie skupiać na tym swoją uwagę. Jak już wejdziecie w myśl to zaczynacie ją analizować, a tego nie chcemy. Obserwujcie tylko jak ta myśl przepływa z prawej strony na lewą i odchodzi, a Wy nadal skupiajcie się na „czarnym oknie”. I róbcie tak z każdą przybyłą myślą. Niech ona sobie gdzieś tam płynie i odpłynie, a Wy przed sobą macie tylko okno albo Wszechświat. Skupiacie uwagę na „Niczym”.

Z umysłem jest tak, że jego należy po prostu ignorować ;) Ja wyobrażam go sobie jako takiego chochlika :D
Złosliwy i wredny, który lubi mącić i przeszkadzać. Najlepiej powiedzieć mu, że ma się zamknąć albo, że ma się zająć swoim życiem, bo Ty najlepiej wiesz czego chcesz. Możesz go też ignorować – ignorancja boli najbardziej :D
Obrazek


Scarlett napisał(a):Aaa i co ważne. Dwupunkt działa od momentu w którym rozpoczął się proces. On już wtedy działa. A nie np. mineło kilka dni i wtedy zaczyna działać. Często nie widzimy od razu tego co nazywacie "Działaniem", ponieważ wiele z tych "efektów" dzieje się na poziomie wibracyjnym całego naszego życia, układa się. Pamiętajcie, że procesy kwantowe, PP i inne tego typu narzędzie to nie czary. to nie tak, że rozłożę ręce aby chwycić za punkty i nagle świat zamrze, z nieba nam coś spadnie, pojawi się Matka Chrzestna Wróżka i wyczaruje nam karocę z dyni. To są procesy. To co narobiliśmy do tej pory, musi się poukładać. Jak robię komuś dwupunkt na żywo to wcześniej pokazuję coś na zasadzie przecinających się linii i wyjaśniam jak dokonują się zmiany - tutaj ciężko to opisać :D W Każdym razie czasem może się cos stać od razu, a czasem układa się poza ludzkim zasiegiem wzroku (też na żywo pokazuję jak to wygląda), jak puzzle, jak układanka, która po jakimś czasie ukaże się gotowa naszym oczom. ale ona wciąż się układa. Zaczęło się w momencie procesu :)


Scarlett napisał(a):Poza tym dwupunkt to nie praca na energii!!! Nie, nie i jeszcze raz nie! Kasia zwracała nam na to uwagę na warsztatach. Ludzie często mówili, że czują jakieś prądy i energie między rękami. A mają nie czuć nic. NIC - czyli pustka. Też często nam powtarzano by "wejść do NICA".

Scarlett napisał(a):Najjaśniej i najbardziej skrótowo można napisać tak:
Piszę to bardzo często - dwupunkt działa ZAWSZE, ale nie zawsze tak jak chcemy.
Dlatego, że chciejstwo jest zamknięciem się na możliwości. Człowiek widzi tylko pewne elementy, nie ma tej szerszej perspektywy. Piotr na warsztatach porównywał to do oglądania czegoś przez dziurkę od klucza - widzisz tylko określony fragment. I ludzie bazują tylko na tym fragmencie, zamykając się na możliwości lub samemu programując się, że coś jest niemożliwe. A możliwe jest wszystko, na co zezwala forma i co jest zgodne z innymi prawami we Wszechświecie (np. wolna wola jest jednym z nich).
Dlatego dwupunkt jest narzędziem dla osób świadomych, które wiedzą, że my jesteśmy Źródłem i jesteśmy tu po to by doświadczać najlepszego. I dążymy tą drogą, czasem przez różne zakręty i doliny. Jednak nic nie dzieje się bez powodu (kolejne prawo - przyczyny i skutku). Czasem coś musi upaść, by powstało nowe. Służy to dopasowaniu się elementów (porównuję to często do puzzli). Świadomy człowiek wie jak działają te prawa i wie, że będąc w rezonansie ze źródłem, jego życie będzie najlepsze dla niego. Jednak kiedy trafia na dwupunkt i zaczyna go robić na różne "cięższe" dziedziny życia (czyli nie mówię tu o miejscu parkingowym lub irytująych pracownikach), one mogą runąć albo diametralnie się zmienić, po to by dopasować się do tej najlepszej możliwości, zgodnie z zastosowanym procesem (i to może być dwupunkt, pytania kwantowe, odkreowania itp.).
Chciejstwo jest niczym innym jak oporem. Ludzie naczytali się "Sekretów" (tak, wiem, że ciągle na to najeżdżam) i skupiają się tylko na jednym prawie (do tego nie do końca wyjaśnionym - najlepiej robi to Abraham). Stad to wszystko nie jest potem jasne.
Zmiany podwupunktowe się tylko obserwuje. Żadnej analizy, zastawiania się. Tylko obserwacje i podążanie za tym. Bo będąc otwartym wiemy, że dwupunkt nam nie zaszkodzi, nawet jeśli się wali i pali. Bo dwupunkt nie może zaszkodzić. Choć czasem nie do końca rozumiemy dlaczego akurat tymi ścieżkami nas wiedzie (czasem i ja ich nie rozumiem, ale nadal obserwuję i ufam - tak to działa. Zaufanie do Pola).


Scarlett napisał(a):Jest kilka rzeczy o które bardzo Was proszę w związku z cyklem i ogólnie z dwupunktami:
:bear Nigdy nie oczekujcie i nie szukajcie efektów. One są nawet jeśli ich nie widać. Pamiętajmy, że widzimy tylko ułamek naszej rzeczywistości, jak przez dziurkę od klucza. Kiedy proces zostanie zrobiony, pozwólmy mu zadziałać. Czasem zmiana jest dla nas widoczna/odczuwalna już po sekundzie lub w czasie robienia dwupunktu, a czasem będzie za 3 miesiące. Jesli jednak będziemy jej szukać i oczekiwać, wówczas wszystko blokujemy i cofamy do punktu wyjścia, bo dajemy znać, że czegoś brakuje. Żyjmy jak gdyby nigdy nic i nie przywiązujemy uwagi do tego, że ktoś będzie coś z nami robił. W dwupunkcie chodzi o to by być obserwatorem rzeczywistości.
:bear Objawy fizyczne mogą, ale nie muszą wystąpić po dwupunkcie. Także jeśli następnego dnia czujecie się rześko i cudownie to nie oznacza, że dwupunkt nie zadziałał - zadziałał na korzyść dla Was, bo nie musicie się męczyć :D
:bear Z kolei jeśli chodzi o objawy, to mogą to być jakieś choroby, drażliwość, znaczące sny lub bezsenność, zmiana w jakichś relacjach, nagłe ustąpienie jakichś objawów, które mieliśmy wcześniej, otępiałość, "TuMiWisizm", śmiech, płacz - ogólnie chodzi o to, że po dwupunkcie zmienia się nasza rzeczywistość i energia więc nasze ciało dopasowuje się do tej rzeczywistości. To tak jak nam po warsztatach wariowały sprzęty, teraz to już ustało, ale ta energia tak bardzo się zmieniła, że musiała się do nas dopasować (aczkolwiek dwupunkt nie jest pracą z energią - nie powinniśmy czuć żadnej energii między rękami, kiedy stosujemy dwupunkt ;) )

Zwracajcie uwagę na sny po dwupunkcie i broń Boże nie szukajcie odpowiedzi w sennikach bo to największa ściema ;)
Każdy z nas jest inny i każdemu z nas podświadomość daje coś innego do zrozumienia. A podświadomość operuje symbolami. Wierzcie mi, że dla mnie "strażak" w śnie będzie oznaczał co innego niż "strażak" w śnie np. Rose :sun Mimo że taki sennik poda nam tę samą definicję dla każdej z nas. Dlatego jeśli ktoś ma manię sprawdzania w sennikach to radzę żeby powolutku się tego oduczał i samemu przyglądał się temu co pokazuje jego podświadomość. Jeśli chcemy rozumieć naszą podświadomość i współgrać z nią, to musimy zacząć ją traktować jako coś indywidualnego, naszego.
Jeśli twórcy senników te wiele, wiele lat temu, wmówili ciemnocie, że jakiś symbol oznacza śmierć, oni w to uwierzyli, wówczas tak się po prostu działo... Wiemy jak to działa ;) Ale my jesteśmy na tyle świadomi, że zdajemy sobie sprawę jak możemy operować swoim życiem i jak pracuje się na podświadomości.
Czasem są sny, których nie pamiętamy, a czasem są takie, które na długo utkwią nam w pamięci. Wówczas zadawajmy otwarte pytania do Pola (kwantowe): "Co mam zrozumieć, zobaczyć poprzez ten sen?".
Ja zawsze, od dziecka, byłam taką buntowniczką. Jak mi się coś nie podobało to odrzucałam to, w związku z czym żadne senniki i horoskopy nie miały żadnego wpływu na moje życie. To chyba nazywa się duża odporność na sugestie z zewnątrz :lol: ale dzięki temu mogłam sobie ze swobodą operować swoim życiem. Dla Silvowców byłabym ciężkim przypadkiem jeśli chodzi o technikę sugestii nocnej :lol:


Scarlett napisał(a):Kto wymyślil dwupunkt?
Dwupunkt istaniał od zawsze, ale nazwę nadał mu Bartlett. Już na obrazach naskalnych widać jak ludzie dwupunktowalo. Jest to po prostu proces kwantowy. Bartlett go nazwał i rozpowszechnił.

Czy wykonywanie dwupunktu można się nauczyć właśnie z internetu?
Czy można zrobić dwupunkt bez warsztatów?

Jasne, że tak! Sama robiłam dwupunkt przed warsztatami i miałam dobre efekty, ale nie ulega wątpliwości, że dwupunkt na warsztacie i po warsztatach jest zupełnie inny. Przede wszystkim bardziej się go czuje i widzi się więcej bo poza samym dwupunktem zajmujemy się też całą masą innych narzędzi kwantowych, które całkowicie zmieniają nas i życie, otwierają nas na połączenie ze źródłem, z polem. Ćwiczeń tych jest cała masa i opierają się na tradycyjnym dwupunkcie.

Czym jest dwupunkt intencyjny?

To najprostszy dwupunkt, do którego instrukcje znajdziecie w internecie czy na filmikach na YT. Instruktaże te pokazują jak zrobić dwupunkt z wyrażeniem intencji.
Działa tak samo jako po warsztatach aczkolwiek ludzie bez warsztatu mają jeden jedyny problem – problem z puszczeniem energii. Za bardzo skupiają się na samym procesie i poprawności jego wykonania, co nie ma znaczenia!

Jak wejść w pole serca? Czy to jest trudne?

Wejście w pole serca nie jest trudne. Jest na to mnóstwo sposobów więc nie będę ich pisała bo w necie znajdziecie ich dużo. Zapewniam, że każdy potrafi wejść w pole serce i to bez wyobrażania sobie jakichś kamyczków wpadających do serca z głowy itp. Zapewniam też, że wielokrotnie w ciągu dnia znajdujecie się w polu serca. Bardziej problematyczne jest usunięcie myśli z głowy, a to właśnie jest kluczowe dla prawidłowo wykonanego dwupunktu gdyż w tym właśnie stanie może nastąpić puszczenie.

Które wykonanie dwupunktu jest najlepsze?
Każde jest dobre. To tylko sposoby i my sami wybieramy, który bardziej do nas przemawia. Kasia i Piotr pokazują nam każdy możliwy wariant dwupunktu. Od nas zależy jak nam wygodniej. Ogólnie po warsztacie jest coś takiego, że my sami stajemy się dwupunktem i wszystko dzieje się już w głowie, wcale nie trzeba robić jakoś charakterystycznie rąk. Służy to głównie temu by odwrócić uwagę lewej półkuli mózgu i zająć ją czymś o w tym przypadku skupieniem na obu rekach jednocześnie.

Co jest kluczowym momentem dwupunktu?
Dwupunkt najprościej to wejście w pole serce, skupienie się na intencji a potem całkowite usunięcie myśli i chwila w tym stanie bez myśli. Wtedy dokonuje się zmiana i najczęściej przychodzi fala kwantowa (choć nie musi, nie jest to warunkiem!). Zmiana zaistniała w momencie kiedy puściliśmy intencję i przywołaliśmy całkowitą pustkę zamiast myśli.

Kiedy dwupunkt nie działa?
Ogólnie dwupunkt działa zawsze i na wszystko. Cuda po dwpunkcie są po prostu niezwykłe i niemal niemożliwe do uwierzenia. Są jednak rzeczy, które mogą ograniczyć działanie tej metody. Tak jak wspomniałam, człowiek powinien być świadomy, otwarty na możliwości, zmiany, pozbawiony poczucia kontroli, oczekiwań, wymówek, zamiatania problemów pod dywan. Po zrobionym dwupunkcie zmiana już się dokonała choć naszym ludzkim okiem może wydawać się, że nic nie widać. Bo to nie tak, że nagle na niebie pojawią się fajerwerki i napis „Witaj w nowej rzeczywistości”. Wtedy właśnie do samouków przychodzi najczęściej zwątpienie, analizowanie, oczekiwania, wypatrywanie rezultatów – wtedy zmiana się cofnie, gdyż pokazujemy Polu, że wracamy do punktu wyjścia, nie widzimy tej zmiany. Dla osób świadomych zmiana jest i zauważymy ją kiedy przyjdzie pora na jej ujawnienie – ja tak miałam i opiszę tę sytuację później ;)
Dwupunkt nie działa też jeśli zrobimy go na kogoś bez jego zgody lub nie potrafimy otworzyć się na możliwości tylko np. „Jasiu ma do mnie wrócić” (pisałam wyżej o byciu świadomym i otwartym). Tego typu intencje pokazują tak naprawdę potężne ograniczenia i brak chęci do zmiany i wejścia na ścieżkę najlepszych możliwości.

Co Ty uwazasz za najistotniejsze w tym, czego sie nauczylas.W jakim sensie inaczej czujesz sie po tych warsztatach?
Według mnie najistotniejsze jest to, że nie mam w sobie żadnych oczekiwań i analizowania. To cudowne i lekkie uczucie. Czuję się jakbym była niesiona tylko ku dobremu. Naprawdę z człowieka bardzo schodzi wtedy wszelkie ciśnienie – a to sprawia, że manifestacje są akcją-reakcją. Zanim poszłam na warsztaty, irytowało mnie narzekanie. Teraz irytuje mnie też analizowanie :D Tzn. „irytuje” to złe słowo bo mnie już nic nie irytuje, ale chodzi o to, że kompletnie nie rozumiem i nie wchodzę w jakiekolwiek analizowanie i myślenie „A co by było gdybym wtedy zrobiła tak?” i tego typu myśli. To co za mną, zostawiam za mną. Żyję w tu i teraz. Podążam za tym co czuję.

Jak wyglądają zmiany podwupunktowe?
Po dwupunkcie MOGĄ (nie muszą) nastąpić zmiany zgodnie z zasadą, że stare może się zawalić by nowe mogło się pojawić. Mogą się urwać nagle kontakty z pewnymi osobami, możemy się pochorować, może nas coś boleć, możemy być senni, możemy zwymiotować lub mieć biegunkę jako wyrzucenie z siebie czegoś, możemy się popłakać, zaśmiać, głośno westchnąć. No wiele rzeczy. Po pierwszym dniu warsztatów pękała mi głowa w miejscu trzeciego oka. Następnego dnia już nie, ale wtedy dziewczyna powiedziała mi, że mam otwarte trzecie oko. Ciekawe ;)
Jak robiłam dziewczynom na forum, to niektóre miały koszmary. To też możliwe. Po prostu wchodzimy na inny tor więc nasze ciało jakoś reaguje bo zaczynamy rezonować inaczej niż żyliśmy do tej pory. Czasem wszystko może się popieprzyć by zaraz się polepszyć – zmiany po dwupunkcie są naprawdę potężne. Wychodzimy z jakichś ograniczeń na drogę lepszej możliwości w temacie który dwupunktuowaliśmy. Po warsztatach z kolei zmieniamy całe swoje życie więc tutaj jest naprawdę pełen power.

Co zmienilo sie w Twoim zyciu?
Przestałam analizować, rozmyślać co mogłam zrobić gdybym mogła coś powtórzyć, bardzo otworzyłam serce. Czuję się lekka, szczęśliwa, rozumiem co mówi do mnie Pole. Rozumiem zwierzęta.
Zniknęły moje przebarwienia na nogach, mój kot wyleczył się z białaczki (zanim to nastąpiło też miał biegunkę – jakby wyrzucał chorobę, tak to czasem może działać).
Co do analizowania – to tym jak skończył się na to proces, było jeszcze wiele innych procesów, cały dzień warsztatów. Po warsztatach poszłam na obiad z siostrą. Wieczorem usiadłam do komputera i zaczęłam pisać z Cecilią. Od słowa do słowa i w rozmowie zauważyłam, że… przestałam rozkminiać i analizować. Nie zastanawiam się tylko po prostu daję się prowadzić Polu. I nie jest to ślepe chodzenie, to takie CZUCIE. Nie umiem tego opisać ;) I po raz pierwszy wtedy poczułam działanie procesu na analizę, oczekiwania i opory. Także jak widzicie zmiana dokonała się od razu, ale dopiero kiedy nadeszła sytuacja kiedy mogłam to zauważyć, to sama zauważyłam – bez szukania, dopatrywania się itp.
Ostatniego dnia warsztatów poprosiłam Kasię o jeden z procesów. Byłam w szoku, gdyż podczas jego wykonania widziała coś, co wiedziałam tylko ja. Powiedziała mi co kładzie się cieniem na moich związkach. Miało to coś wspólnego jednocześnie z tym co przeszłam w tym życiu (choć kompletnie nie wiązałam tego ze związkami), a także coś z mojego poprzedniego wcielenia. Po tym jak Kasia wykonała na mnie proces, nagle coś trzasnęło w moim związku. Po prostu ja i mój chłopak zachowaliśmy się tak jak pociągi, które wchodzą na różne tory. Tak zadziałał dwupunkt. Często po dwupunkcie właśnie różne relacje ulegają weryfikacji i moja także. Ponieważ ja już w życiu niczego nie analizuję, nie zastanawiałam się dlaczego itp. Po prostu wiem, że po warsztatach moje życie zostało całkowicie odmienione, wszystko zostało pozmieniane. Odpowiednie kabelki wsadzone na miejsce a te niewłaściwe wyciągnięte z wtyczek. Nie robiłam nic – obserwowałam tę sytuację jak kot przy mysiej dziurze. Na chwilę obecną wygląda na to, że nie rezonuję tak jak mój chłopak, nasz kontakt się dziwnie urwał i jeśli tak pozostanie to ta relacja zniknie z mojego życia. Bo ona dosłownie znika. Jakby się wygasza. To coś niesamowitego jak dwupunkt szybko działa! Jeszcze w dzień warsztatów było, jak to między nami, idealnie, a dosłownie po procesie Kasi zauważyłam oschłość i dziwną zmianę o 180 stopni. Teraz jestem już świadoma, nie pytam co się stało, dlaczego – po prostu wiem, że pole wyznacza mi najlepszą dla mnie drogę i wiem, że czeka mnie coś lepszego. Ba! Najlepszego! To jest niesamowita zmiana i różnica.
Zdałam prawo jazdy po długich bojach. Naprawdę nie mogłam go zdać – nie pomagało wyjebanie (serio, miałam już wszystko w dupie), nie pomagały metody Silvy, nie pomagało życie tak jakbym jechała sobie na zwykłe zakupy. A po zrobieniu dwupunktu pojechałam, zdałam i voila. Poprawiły się moje relacje z mamą, potrafię się z nią śmiać, żartować i rozmawiać bez napięcia, a naprawdę nie miałam z nią jakichś dobrych relacji (co też wyłapała Kasia podczas procesu i powiedziała nawet gdzie leży przyczyna)
Na razie tyle zdążyłam zauważyć, ale zmiany będą pewnie cały czas się pojawiać. Nie minął przecież nawet tydzień od warsztatów :D

Jaka jest roznica miedzy PP a dwupunktem? Dlaczego uwazasz ze PP nie wystarcza?
O dwupunkcie napisałam trochę więcej w poprzednim poście. Nie da się tego opisać, to trzeba przeżyć, poczuć i zrozumieć ;) PP bazuje na podświadomości. Dwupunkt na świadomości. Oczywiście to nie jest tak, że PP nie wystarcza. PP to prawo wszechświata, które mówi, że Twoje myśli tworzą Twoją rzeczywistość, tzn. podobne rezonuje z podobnym i przyciąga do siebie. Na warsztacie było to dokładnie powiedziane. Mi chodzi jednak o to, że dwupunkt pokazuje jak to wszystko działa i pracuje dzięki świadomości bez jakiegoś programowania się, jednocześnie usuwając to co złego się gdzieś zakorzeniło. Poza tym, mimo, że jest to wszystko dziedzina duchowości, to jednak jest to też naukowe, przystępniejsze, łatwiejsze. I to wystarcza by dokonać w jednej chwili spektakularnych zmian. Zauważyłam, że kwantowcy mają łatwiej bo lepiej to rozumieją, nie babrają się w oporach itp. Łatwiej „przyciągają”, czyli po prostu rezonują z polem i dostają to czego chcą. Jeśli to jest niezbyt dla nich dobre, wszystko zaczyna iść nie tak albo popadamy w choroby. Pole wtedy nam mówi, że przestajemy łączyć się ze źródłem. Kwantowcy nie potrzebują już tak naprawdę niczego innego. Nie oceniają. Są świadomi. Książki o stricte duchowym PP pomijają te aspekty, dzięki którym zrozumienie działania tych mechanizmów jest łatwiejsze. A tym samym skuteczne. To jest proste jak budowa cepa :D

Czy dwupunkt można zepsuć? Czy można sobie zaszkodzić dwupunktem?
Nie można ani zepsuć procesu ani sobie zaszkodzić :sun Kiedy się jest otwartym na możliwości i podaje Polu temat do przetransformowania, wówczas godzimy się na to co najlepsze. Nawet jesli miałoby być to rozstanie z kimś kogo uważamy za miłość życia. Pole wie, należy zaufać :sun


Nie wiem, dlaczego jeszcze nikt o tym na forum nie wspominał, ale myślę że warto zainteresować się tym tematem. Tym bardziej, że fizyka kwantowa łączy duchowość z wiedzą. Wszystkie religie mówią o tym, że odpowiedzi znajdziemy w ciszy, w sercu, a fizyka wytłumaczyła,dlaczego tak jest i że to prawda.
Metoda dwupunktu ma za zadanie przetransformować nasze stare wzorce, które są bazą dla naszej rzeczywistości , która nie zawsze jest taka, jakbyśmy sobie życzyli. W tej "technice"chodzi tak naprawdę o przerwę w myśleniu (dlatego umysł zajmuje się przez chwilę koncentracją na obu dłoniach), by czysta świadomość mogła w ułamku tej sekundy wybrać z przestrzeni wariantów rozwiązanie na naszą bolączkę.
Tak naprawdę zainteresowałam się tym tematem na poważnie dopiero wczoraj, ale zrobiło to na mnie duże wrażenie. Może ktoś z Was bawił się w to już i może coś więcej powiedzieć...

Tu jest dość klarownie wytłumaczone, jak krok po kroku stosować dwupunkt:


Tutaj kolejny filmik:


Również seria wykładów na temat matrycy i dwupunktu przez Annę Kubicę:




Re: Matryca energetyczna, technika DWUPUNKTU

PostNapisane: 28 mar 2015, o 19:53
przez Kokos
Renatko, nie otwierają się Twoje filmiki ;)

Fajnie, że wspomniałaś o dwupunkcie :D
Dwupunkt i Kody Uzdrawiania wydają mnie się najbardziej wartościowymi technikami.
Robiłam 2p kilka razy, trochę przerwy i znowu kilka dni. :D
Czuję wyrażnie, że JEST MOC !!! :D :D :D

Re: Matryca energetyczna, technika DWUPUNKTU

PostNapisane: 28 mar 2015, o 20:48
przez Renata
Ani jeden z nich Ci się nie otwiera, Kokos? Bo u mnie działają :)

Ja też od wczoraj robię dwupunkt :) W ogóle dla mnie wchodzenie w pole serca jest czymś podobnym do medytacji, do bycia Świadomością, no po prostu niesamowite uczucie! Ten stan zamieszkiwania przestrzeni serca, a więc także przestrzeni spokoju, radości, miłości sam w sobie,myślę, jest wystarczający, by poczuć szczęście :)
Druga część dwupunktu już nie jest tak magiczna... Jak robie to na stojąco, to od kolan w dół istna inwazja mrówek :shock: Dość nieprzyjemne uczucie mrowienia i swędzenia kończyn. Chyba to nie jest normalne, bo przeglądając różne artykuły i filmy na ten temat nie spotkałam się z czymś podobnym. Dziwne, bardzo dziwne...
A jak to u Ciebie wygląda, Kokosku :)

Re: Matryca energetyczna, technika DWUPUNKTU

PostNapisane: 28 mar 2015, o 21:20
przez Kokos
Ani jeden. Nie wiem jak u innych. użytkowników. A z czego wysyłasz ?
Już ostatnio miałam tak kilka razy, że Twoje teledyski mi się nie otwierały.

Potem więcej napiszę, ale ja robię tylko na siedząco ;)

Re: Matryca energetyczna, technika DWUPUNKTU

PostNapisane: 28 mar 2015, o 21:27
przez Renata
Kokos napisał(a):Ani jeden. Nie wiem jak u innych. użytkowników. A z czego wysyłasz ?
Już ostatnio miałam tak kilka razy, że Twoje teledyski mi się nie otwierały.


Wysyłałam je z telefonu.
Ale wiesz, może spróbuję przesłać Ci linki na priv i wtedy zobaczysz...

Ps. Mnie też czasem nie otwiera się mnóstwo filmików, jakie są tu wrzucane, ale to dlatego, że nie są one dostępne w Niemcach.

Re: Matryca energetyczna, technika DWUPUNKTU

PostNapisane: 28 mar 2015, o 21:50
przez Kokos
Privu do tej pory nie odetkałam :oops:

Ale spróbuj przesłać je z kompa, bo może inni użytkownicy też nie wiedzą.
Mnie piosenki innych osób się dobrze otwierają, tylko Twoje niektóre nie ;)

Re: Matryca energetyczna, technika DWUPUNKTU

PostNapisane: 28 mar 2015, o 22:20
przez Renata
Kokos, dostałaś moją wiadomość?

Re: Matryca energetyczna, technika DWUPUNKTU

PostNapisane: 28 mar 2015, o 22:22
przez Kokos
Przebywanie w Przestrzeni Serca mam tak samo jak u Ciebie. Potem ( pewnie dlatego, że leżę w fotelu :D )
jest tak samo przyjemnie :D
Robię wówczas dwupunkt w powietrzu.

Mówiłam, że nie oczyściłam skrzynki :P

Re: Matryca energetyczna, technika DWUPUNKTU

PostNapisane: 28 mar 2015, o 22:26
przez Renata
Kokos napisał(a):Przebywanie w Przestrzeni Serca mam tak samo jak u Ciebie. Potem ( pewnie dlatego, że leżę w fotelu :D )
jest tak samo przyjemnie :D
Robię wówczas dwupunkt w powietrzu.

Mówiłam, że nie oczyściłam skrzynki :P


A jak oceniasz jego skuteczność? Pomógł ci w rozwiązaniu jakichkolwiek problemów?

Re: Matryca energetyczna, technika DWUPUNKTU

PostNapisane: 28 mar 2015, o 22:33
przez Renata
Kokos napisał(a):
Mówiłam, że nie oczyściłam skrzynki :P


Przed chwilą pisaliśmy o robieniu porządków i uwalnianiu przestrzeni :D
Kokos, Ty balaganiaro, zrób wreszcie coś z tym :lol: ;)