Matryca energetyczna, DWUPUNKT

techniki i metody pracy z prawem przyciągania

Re: Matryca energetyczna, DWUPUNKT

Postprzez Scarlett » 13 gru 2017, o 14:48

Jeszcze dodam, że praktycznie nie używamy dwupunktu. Same procesy mentalne. Oczywiście kto chce może dodać dwupunkt, ale raczej go nie ma, a już na pewno w pokazach na środku.
Niedawno miałam okazję doświadczyć połączonego dwupunktu, tj. połączyłam ręce z kimś innym całkiem "przypadkowo".
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2974
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 472 razy
Otrzymał podziękowań: 1714 razy

Re: Matryca energetyczna, DWUPUNKT

Postprzez Scarlett » 14 gru 2017, o 00:48

Szybkie, mało składne opinie z warsztatu pisałam na czacie. Jak zbiorę wenę to naskrobię obszerną relację :sun możliwe, że w okolicach Nowego Roku, bo...no cóż...dzieje się :D
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2974
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 472 razy
Otrzymał podziękowań: 1714 razy

Re: Matryca energetyczna, DWUPUNKT

Postprzez soma » 14 gru 2017, o 15:18

Scarlett, zaintrygowala mnie praca z wzorcami. Tak jak opisujesz to zmiana nastepuje szybko i tak jak rozumiem bezbolesnie. Czy nie potrzeba wkladac wlasnej pracy tzn. zobaczyc co trzymalo ten wzorzec, do czego byl on potrzebny? Przyjrzec sie przekonaniom zwiazanym z tym wzorcem?

Ja sobie robie dwupunkt tak jak doczytam sie w ksiazce "Fizyka cudow". Latwe to bylo w uzyciu i chwilowa zmiana przyszla natychmiast. Ale w nocy rozpetala sie doslownie zawierucha. Mialas tez tak, czy inni z kursowiczow?
Chociaz jak na moja wiedze o matrycy energetycznej to nawet poruszenie wzorca w podstawach to tez duzy sukces.
soma
 
Posty: 182
Dołączył(a): 6 paź 2017, o 13:45
Podziękował : 64 razy
Otrzymał podziękowań: 75 razy

Re: Matryca energetyczna, DWUPUNKT

Postprzez Scarlett » 14 gru 2017, o 16:51

Być może opiszę to szerzej w relacji.
Zmiana następuje od razu po wykonaniu procesu, ale nie zawsze widzimy ją od razu gołym okiem. Czasem zmiany dokonują się poza naszym zasięgiem wzroku. Np. zrobisz dwupunkt na pracę bo źle się dzieje i pozornie wydaje Ci się, że nic się nie wydarzyło i wszystko jest po staremu albo i lepiej, tymczasem gdzieś w strukturach firmy zaczynają się zastanawiać czy np. nie zwolnić Cię albo nie awansować. Zmiana się dzieje ale Ty jej nie widzisz.
A czasem zmiany są widoczne od razu.

Kiedy pracuje się z Polem w różnych procesach na warsztacie, Pole pokazuje ten wzór - pojawia się on albo jako obraz konkretnego zdarzenia, albo częstotliwość, albo symbol, albo jeszcze cokolwiek innego. Czasem po prostu pojawia się świadomość tego co powodowało blokadę przed transformacją. Osoby, które nie są po warsztacie i nie pracują na tych procesach, mogą odczuć to podczas klasycznego dwupunktu.
Całkiem niedawno robiłam zwykły dwupunkt i wtedy odczułam całą sobą wszystko to, co blokowało pewną rzecz. Moja fala kwantowa polegała wtedy na płaczu. A właściwie na wyciu. Do głowy napłynęło mi zrozumienie a do oczu łzy i zaczęłam po prostu wyć, krzyczeć wszystko to, co było we mnie ukryte, coś, czego nie chciałam wcześniej do siebie dopuścić, a Pole wyrzucało to teraz przez moje usta. Przez kilka dni chodziłam jakbym dostała czymś w głowę - zderzyłam się pierwszy raz z czymś, czego nie chciałam ukazywać i do czego nie chciałam się przyznać. Pole jednak nie ukrywa niczego i niczego nie można ukryć przed Polem (ja piszę Pole - ktoś może pisać np. Bóg. Ale należy rozróżnić, że np. Wszechświat to już nie to samo). Ale szerzej o nieukrywaniu niczego będę pisała w relacji (będzie dość obszerna, już zaczęłam pisać).

Jestem zdania, że przekonania i wzorce warto poznać, ale wcale nie trzeba. Transformacja i tak się dokona. Choć czasem warto do tego zajrzeć w głąb. Ale wtedy procesy mogą być dość bolesne, bo czasem celowo nie chcemy stanąć z czymś twarzą w twarz.
Dlatego bawiło mnie niezwykle kiedy ktoś kiedyś zarzucił mi, że wcale nie trzeba dokopać się do źródła przekonania. A to zależy co to znaczy dla tej osoby "dokopać się do źródła przekonania". Bo czasem są to faktycznie mało znaczące rzeczy (choć nie jestem za tym by cokolwiek komuś umniejszać), ale czasem coś siedzi w nas bardzo głęboko i celowo chcemy "zapomnieć", zamieść pod dywan, udawać, że tego nie ma. Wielokrotnie takie rzeczy wychodziły na procesach i kiedy przekazywaliśmy te informacje przez Pole, to osoba dwupunktowana po prostu zaniemówiła albo już ciało dawało znać. Np. Poprzez jakieś ruchy. Miałam tak wczoraj. Kiedy tylko wypowiedziałam temat przy którymś procesie (nie pamiętam już jakim) i dziewczyna która mnie dwupunktowała zaczęła proces, to już zaczęły mi się trząść kolana (mój stały "objaw" kiedy nie chcę się do czegoś przyznawać w procesach), po chwili nogi zaczęły mi się uginać i już czułam ręce osoby asekurującej (a to był naprawdę spokojny proces). Potem osoba prowadząca proces już zaczęła czytanie z Pola, a ja, jako osoba już kwantowa, nie ukrywałam i nie hamowałam słów - wszystko musiało ujść. I fala kwantowa przyszła lekka - tylko usiadłam na krzesło obok. Bo wtedy też inaczej się już pracuje.

Najlepiej rób swoje, a co do Ciebie przyjdzie - temu się przyjrzyj i "staw czoło".
soma napisał(a):Ja sobie robie dwupunkt tak jak doczytam sie w ksiazce "Fizyka cudow". Latwe to bylo w uzyciu i chwilowa zmiana przyszla natychmiast. Ale w nocy rozpetala sie doslownie zawierucha. Mialas tez tak, czy inni z kursowiczow?
Chociaz jak na moja wiedze o matrycy energetycznej to nawet poruszenie wzorca w podstawach to tez duzy sukces.

Tak jak wspomniałam - czasem coś przyjdzie od razu, a czasem może wychodzić coś po jakimś czasie (co ja tak "czasuję" :roll: ). Efekty podwupunktowe można obserwować jeszcze przez jakiś czas po procesie. Dlatego zawsze powtarzam żeby nie szukać i nie analizować, ale spokojnie obserwować, żyć po swojemu.
Tak, inni z warsztatów też tak mieli. U mnie zmiany przychodziły czasem i po pół roku (tj. mam na myśli te widoczne już zmiany). A zmiany te były różne. Wczoraj jedna absolwentka mówiła swoją relację po ok 2 latach i potwierdziła, że nie zawsze wszystko jest tak jakbyśmy chcieli, ale o to w tym chodzi. Dać się prowadzić i obserwować.

Na podstawie swoich obserwacji widzę jak wciąż w ludziach wiele jest chciejstwa, tupania nóżkami i upierania się przy swoim. "Bo przecież według PP mogę mieć cho chcę". Owszem. Ale czy to co chcesz jest wystarczająco dobre?
Człowiek jest po to by przeżywał szczęście. A często nadajemy temu szczęściu różne etykietki. Nie wiemy jak byłoby, gdyby było inaczej niż zakładamy. A gdyby tak się poddać? Gdyby tak dać się prowadzić sercu? Kiedyś sama się wzbraniałam. I jest tu sporo osób, które mnie jeszcze taką pamiętają. Ale potem puściłam i dałam się prowadzić. czy przyszło coś lepszego niż zakładałam? Tak. NAJLEPSZE. Coś, czego nawet nie brałam pod uwagę. I jestem zapewne szczęśliwsza niż byłabym wtedy gdybym została przy swoim chciejstwie. Dlatego czasem nawet kiedy ktoś przyciągnie np. tego konkretnego partnera to potem może to pierdyknąć i te dziewczyny są zaskoczone DLACZEGO? Upierałaś się, to masz. Ale czy to dało Ci szczęście? Chwilowe. A naszym "przeznaczeniem" (w sensie drogą) jest właśnie szczęście.
Czasem przychodzi różnymi ścieżkami i droga do niego nie zawsze jest cudowna. Ale kiedy będziemy gotowni na transformację, to wszystko będzie zmierzało ku temu najlepszemu.
I na tym polega właśnie ta wyższa świadomość. O to chodzi mi, kiedy piszę, że dwupunkt jest najwyższym narzędziem. Tych narzędzi pewnie jest mnóstwo ale dwupunkt pracuje na czystej świadomości. Już bez zagłębiania się w podświadomość. Zmiana odbywa się TU. Świadomie. Polega to nie tylko na braku oporu (zarówno w przyciąganiu jak i przed zmianami), ale też na zrozumieniu prawideł tego świata, Wszechświata, galaktyk...
Z forum korzystam od 2015 roku, a jako właściciel tego forum od półtora roku. Napatrzyłam się na wiele. Nawet na fochy w stosunku do mnie od osób, które nie był gotowe na zmiany i nasze rozmijanie wibracyjne doprowadziło nawet do spięć (postaram się więcej napisać o tym co dzieje się po rozminięciu wibracyjnym, bo szeroko omawialiśmy ten temat na IV stopniu). Dużo dwupunktowałam z innymi osobami. Nawet z forum. niektóre osoby pytały mnie o procesy. Zawsze wtedy tłumaczę na czym to polega i co może się wydarzyć. Bardzo lubię ten moment, bo wtedy dostaję komunikat czy dwupunkt traktują jako lekarstwo czy naprawdę są świadomi ;)
Jak?
Przykład... Osoba X prosi mnie o dwupunkt na polepszenie relacji z osobą Y (polepszenie relacji wchodzi u mnie w grę jeśli chodzi o proces, ale nigdy nie wejdzie przyciągnięcie drugiej osoby). I kiedy mówię osobie X, że nie ma problemu, ale musi liczyć się, że Pole znajdzie najlepsze rozwiązanie tej sytuacji, dostaję wówczas pytanie: "A może być tak, że się rozstaniemy?". Odpowiadam, że tak, może się tak zdarzyć jeśli będzie to najlepsze, choć nie musi, bo Polu trzeba zaufać.
to wtedy osoba X co odpowiada? "Yyy to może jednak nie, niech będzie tak jak jest".
Pokazuje to bardzo mocno zblokowanie przed zmianami. Nie widzę wtedy tej świadomości.
Na warsztatach często takie osoby odzyskują tę świadomość i nagle czują się jakby dostały obuchem w głowę - super uczucie :D
Mi się właśnie wiele rzeczy rozjaśniło po I stopniu, choć wydaje mi się, że i tak byłam bardzo świadoma idąc na warsztat.

Rozpisałam się :D
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe :kiss

Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem
Carl Gustav Jung
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 3
megip1, mrO, Pozytywna
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2974
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 472 razy
Otrzymał podziękowań: 1714 razy

Re: Matryca energetyczna, DWUPUNKT

Postprzez soma » 14 gru 2017, o 17:42

Scarlett napisał(a):
Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem
Carl Gustav Jung


To wlasciwie jest tez moja dewiza zyciowa.

Dzieki. Scarlett, za ten obszerny opis. Swiadczy o Twojej fascynacji tym co robisz.

Jakis bzdurny obraz sobie chyba zbudowalam, bo do tej pory wiedzialam, ze nieswiadome trzeba zrobic swiadomym i czesto jest to bolesne. To wlasciwie jest jak ma byc. Jest swiadomosc, ktrora chciala miec ten wzorzrc ochronny i gdy go poruszylam to zaczela stawiac sie okoniem z leku, ze go straci. A to chyba najwiekszy najpowazniejszy wzorzec we mnie.

Ten lek przed strata partnera, gdy dokonaja sie w nas zmiany ma chyba wiele osob. Sama to kiedys przezylam. Bronilam sie przed uleczeniem pewnej kwestii, bo zmiana byla niemalze pewna z rozstaniem. I tego co sie najbardziej balam, to ze ja go nie bede chciala, a nie, ze on mnie zostawi.
Widze teraz jak to pisze, ze to odnozka wzorca ktory wczoraj zobaczylam.
soma
 
Posty: 182
Dołączył(a): 6 paź 2017, o 13:45
Podziękował : 64 razy
Otrzymał podziękowań: 75 razy

Re: Matryca energetyczna, DWUPUNKT

Postprzez Scarlett » 21 gru 2017, o 21:28

Urok twój, woń, wpływ, czar, aury żar
Tyś mój cud, na jawie sen, losu dar
Jak zawsze, wszem wobec, że wszech miar
Kocham cię Pola Ar!

Ty i ja, gwiazdy dwie, jeden świat
Jedna moc, uczucia charyzmat
Ożywczy miłosnych fal bezmiar
Kocham cię Pola Ar!

Jedna droga, droga mi, droga znana
Toż nie ma co, wchodzę w to po kolana
Dola ta bez udawania udana
Bez łez i żalu, bólu, gniewu, pretensji, swar

Kocham cię, kocham cię o Pola Ar!
Tyś jest ostoja ma, sztandar, fanfar
Tyś jest busola ma, karma, radar
Kocham cię, kocham cię i wierzę w nas
Każdym porem, każdą z wiar


Relacja z III i IV stopnia dwupunktu (zaawnasowane)
Od razu uprzedzam, że żaden wpis nie odda tego jak czułam i czuję się teraz, a także co było na warsztacie (oczywiście większości zdradzić nie mogę ze względu na program autorski), dlatego musicie to pomnożyć razy dziesięć albo użyć wyobraźni.
Na wstępie napomknę, że miałam zapisane w swoim „magicznym” zeszycie z listą na rok 2017, że w tym roku zrobię te wymarzone „awanse” – zarówno w bliskim mi kreowaniu sercem (dwupunkt) oraz Silvie, dzięki któremu (TEN Silva ;) ) poznałam swoją podświadomość i intuicję, nawiązałam dobrą więź, nauczyłam się współpracować i przede wszystkim zyskałam sporą wiedzę, której nie znalazłam w żadnych dostępnych mi książkach. Silvę szanuję, wiedzę uważam za ważną i niezwykle wartościową w drodze do rozwoju. Aczkolwiek z góry mówię, że nie jest ona konieczna – wiecie po prostu, że ja uwielbiam tę wiedzę zdobywać, uwielbiam utrwalać i zagłębiać. Nie ma to i nigdy nie miało w moim przypadku kategorii pod tytułem „Pójdę, to może uda mi się wreszcie…(wpisz dowolną potrzebę)”. Dlatego też, mimo że z Silvy nie korzystam (a jak już to bardzo sporadycznie i tylko wybrane techniki), to jednak wchodziłam na kolejne schodki, aż do samego końca. Nie żałuję. Mało tego! Jeśli miałabym okazję to zapewne powtórzyłabym.
Silvę z dwupunktem łączyły mnie trzy rzeczy – 1) niesamowite zaciekawienie i „ciągnięcie” od pierwszego usłyszenia, 2) miłość od pierwszego etapu (Silva – Life, dwupunkt – I stopień), 3) chęć wspięcia się na najwyższy stopień (kursowy, warsztatowy).
Dostaję często pytania, że co to znaczy „nie iść po coś”, skoro przecież po coś te kursy, warsztaty są. Otóż ja na żaden z nich nie szłam po to, by: przyciągnąć exa, przyciągnąć konkretną osobę, znaleźć miłość, znaleźć pracę, pozbyć się czegoś, uwolnić się od….(tu wstaw od czego można się uwolnić), zapomnieć o, pamiętać o, itp. I nie neguję absolutnie tego, że ktoś z takimi intencjami na te kursy idzie. Bo być może one mu w tym pomogą (i takie osoby są i może powinny iść jeśli to ich czas i ich miejsce!). Ale pójście z takim podejście bardzo często wiąże się z ogromnymi oczekiwaniami, napięciem, wyznaczeniem drogi Polu/Bogu/Wyższemu Ja (niepotrzebne skreślić). Na kurs można iść z myśleniem takim jak wyżej (nie licząc przyciągniecia exa i konkretnych osób – WOLNA WOLA!!! NA KAŻDYM WARSZTACIE CI TO POWIEDZĄ!), ale nie może to być priorytet. Nie może przysłaniać CIEBIE – tego co jest najważniejsze. Nawet na warsztacie Kasia i Piotr mówili, że Pola nie da się oszukać. Możesz czegoś nie powiedzieć osobie dwupunktującej, ale Pole będzie tak długo drążyło aż wyjdzie ten temat na wierzch. Albo nie możesz liczyć rozwiązania sytuacji jeśli nie zmierzysz się z nią twarzą w twarz, tylko będziesz przywdziewać maski. Zresztą kolejną rzeczą, jaka była powiedziana to to, że często ciało daje nam pewne sygnały, które usilnie chcemy zignorować pod względem duchowym.
A po co w takim razie szłam ja? Po żadne z powyższych. Mimo że kiedy pierwszy raz moja stopa stanęła na kursie Life Silvy czy na I stopniu dwupunktu, nie byłam w związku i w sumie miałam sporo pozamentalnych rzeczy od których mogłam się uwolnić (i już pierwszy dzień dwupunktu to uwolnił, choć efekty dostrzegam dopiero po czasie). Ja poszłam po to by dalej rozwijać dziedzinę, do której mnie ciągnęło. By poznać prawidła i mechanizmy. Kierowała mną chęć wiedzy, rozwoju, w dużej mierze dociekliwość. Byłam otwarta, nie miałam oczekiwań, byłam podekscytowana i szczęśliwa jak małe dziecko oczekujące na prezenty od Mikołaja.
Przyznam, że charakterystycznie unosi mi się brew, kiedy czytam „JA nie muszę już chodzić na żadne kursy/nie muszę już robić żadnych technik/nie jest mi to potrzebne, bo ja…” – jasne, nie każdy musi to robić! Ale nie negujcie przenigdy osób, które chodzą na tego typu wydarzenia, bo nie każdy idzie tam właśnie PO COŚ („cosie”, które wymieniłam wyżej). Czy osiągnęłabym to, co osiągnęłam gdyby nie te kursy? Na pewno! Ale chciałam na te kursy iść dla siebie i na pewno dały mi o wiele więcej WIEDZY I SPOSOBÓW, których łaknęłam, niż mogłabym znaleźć w jakiejkolwiek książce. A to jest, wierzcie mi lub nie, zupełnie inna „potrzebna” niż te „cosie”, które wymieniłam wyżej. A wiele postów na forum bardzo dobitnie pokazuje tę różnicę.
Ale dość! Czas przejść do sedna, czyli III i IV stopnia dwupunktu.

Poczułam się jak w domu. Na tych stopniach był zupełnie inny poziom świadomości. Przede wszystkim jeśli ktoś przychodzi na stopnie wyższe, ten rzeczywiście musi siedzieć w temacie i musi to lubić bo inaczej po co wydawałby pieniądze? Przykład – ile ludzi jest po Silva Life, a ile z nich idzie dalej? Są tacy, którym to nie podeszło (wiadomo – mi też wiele rzeczy nie podchodzi), ale byli też tacy, którzy szli „po coś” i surowo się zawiedli. Ja poczułam zrobić wszystkie kursy Silvy, mimo że praktycznie z tego nie korzystam, jednak ciągnęło mnie do tego. Podobnie z dwupunktem. Dalej poszły osoby, które albo w tym siedzą albo dalej chcą dla siebie zgłębiać tajniki kreacji z serca. Inaczej nie wydawaliby pieniędzy, które mogliby wydać na coś lepszego dla nich. Dlatego przede wszystkim poczułam się jak w domu. Sami swoi! Moi kwantowi. Niektórych widziałam pierwszy raz, ale czułam jakbym gdzieś ich już widziała. Niektórych kojarzyłam z innych warsztatów (Wrocław i Warszawa), a oni kojarzyli mnie, przytuliliśmy się, choć np. nie rozmawialiśmy ze sobą na tamtych warsztatach. Byli też tacy, których znałam. Byli tacy z którymi zrezonowałam na tyle, że spędzaliśmy ze sobą czas. Pole morficzne absolwentów jest bardzo silne. Bardzo często zdarza się wyłapywać z Pola to, co za chwilę powiedzą. Mi się często zdarza tak, że wyłapię wcześniej co powie Kasia i Piotr. Niektóre osoby mówiły, że też tak mają. Najbardziej jednak miałam tak na Platformach, ale to już inny temat. Na III i IV zostali też kontynuatorzy I i II stopnia, który odbył się bezpośrednio przez zaawansowanymi i te osoby były jeszcze nieco zagubione.

Były i wykłady i oczywiście procesy. Wykładów było nieco więcej. Były niezwykle ciekawe, dowiedziałam się nowych rzeczy, a także umocniłam się w tym, co już wiedziałam wcześniej.
Procesy były jeszcze bardziej zaawansowane. Tak jak pisałam wcześniej: I i II stopień są brzegiem kwantowego morza. W III i IV stopniu wchodzimy na głębiny. To moje porównanie, ale coś w ten sam deseń powiedziała na początku Kasia.
Zauważyłam, że rzadko pojawiał się klasyczny dwupunkt. Na I i II używaliśmy go niemal w każdym procesie. Teraz każdy używał go kiedy chciał, nie było jednak takiej konieczności, gdyż pracowaliśmy już tylko w Polu, czasem odchodziliśmy nawet na 10 metrów od osoby, na której robiliśmy proces. Czasem po prostu staliśmy 10 metrów dalej, a proces był wykonywany mentalnie przez nasze wyższe istoty, które w jednym z procesów przywoływaliśmy. I ciekawe było to, że osoba dwupunktowana reagowała dokładnie w tych miejscach, kiedy nasz duchowy pomocnik przerabiał z nią temat.
Było bardzo dużo sczytywania z Pola, były symbole, pojawiły się runy, pomocnicze zwierzęta i istoty z nas samych, praca z żywiołami, memetyka, usuwanie memów, były częstotliwości, ciągi liczbowe, tworzenie w Polu „maszyn” i „urządzeń” do usuwania różnych dolegliwości (świetnie pokazane jak działa efekt placebo!). Była tego cała masa, nie jestem w stanie tego przytoczyć. I nawet nie wszystko mogę ;) Ale naprawdę był niezły power.
Co ciekawe, było bardzo spokojnie. Absolwenci, którzy I i II stopień mieli za sobą nieco dłużej niż jedna noc odstępu, byli po wielu transformacjach i każdy z nas miał jakieś historie związane z tym, co działo się po odbyciu I i II stopnia. Świadomość była naprawdę ogromna. Spokój, czystość, przejrzystość. Nawet kiedy robiliśmy sobie procesy, to było wszystko takie….wiadome. Wiadome, że transformacja się dokonała. Nie trzeba było nam już tłumaczyć jak to działa.
Padały naprawdę cudne zdania, kierowane do nowych osób (świeżo dwa dni po podstawowych stopniach), że mają obserwować a nie analizować. Że mają poddawać w wątpliwość każde przekonanie i program, który jest im kodowany, każdy szkodliwy mem, każde stwierdzenie. Bo to tylko oni mogą przyzwolić by to mogło się w nich zagnieździć. Że mają być otwarci. A absolwenci naprawdę to umacniali i mocno wspierali nowe osoby – doświadczeniem, historiami, wyjaśnieniami. Sama kilka razy umacniałam w tym, że to co jedna osoba widziała to naprawdę było Pole. Taka jedność ogromnie mi się podobała. Tworzyliśmy też sfery, czyli nasze kule ochronne z Pola, które chronią nas przed tym, co szkodliwe z zewnątrz.
Wielokrotnie było wałkowane na poprzednich stopniach i co pisałam tez na forum, że co „twoje” to przyjdzie do Ciebie w odpowiednim czasie, a ten czas oznacza Twoją duchową gotowość na to np. dwupunkt czy Silvę, czy miłość, czy cholera wie co jeszcze. Jak się nie jest gotowym to znajda się przeszkody przed realizacja. A jak się jest gotowym, to dokonują się czasem przedziwne rzeczy aby to się udało.
Po IV stopniu wiem już jak Piotr i Kasia wyłapują blokady ludzi, których zapraszają na procesy. Mam to samo po czwórce. Dosłownie czytam blokady jak z kimś gadam. To jest mega mocne.
Otworzyło się jeszcze więcej możliwości i poznało procesy i mechanizmy, które pozwalają z tym pracować.

Pole naprawdę zmienia wszystko jak się puści, pozbawi chciejstwa i oporów. Czuje się taka... przejrzysta. Niesamowite uczucie. Moje życie zmieniało się diametralnie od lutego, kiedy to zrobiłam I i II stopień. Musiałam jednak swoje przejść, swoje odchorować, swoje zrozumieć i swoje pozamykać. Dziś wiem, że to zamykanie zaczęło się już na II stopniu, kiedy odcinałam schematy.
Musicie puścić, otworzyć się, przestać się upierać. Życie jest cudowne, można naprawdę wykreować sobie wszystko co najlepsze. A kiedy czujemy się szczęśliwi? Kiedy jesteśmy spełnieni. Często wydaje nam się, że wiemy najlepiej, ale cały ten świat oglądany jak od dziurki od klucza. Skąd możemy wiedzieć czy to, co uważamy za najlepsze jest wystarczająco dobre? Sama kiedyś tupałam nóżkami. A dziś jestem szczęśliwa ze wreszcie to puściłam. PP to nie jest koncert życzeń, jak wielu się wydaje. To pewne fizyczne zjawisko, taka natura. Kiedy się to pozna, można wykreować idealne życie. Tylko czasem to, co dla nas jest idealne na chwilę obecną, to co nam się wydaje, to tylko urywek obrazu, który możemy zobaczyć czy zauważyć jako istota w ziemskim ciele. Widzimy tylko fragment, a reszta dzieje się poza naszym zasięgiem. Żyję w tu i teraz, nie wybiegam w przyszłość, nie zaglądam w przeszłość. Moje przyszłość to tylko plany – pewne lub najbliższe.
Czy mam i miałam słabsze chwile? Jasne, że tak. Każdy je ma, bo jesteśmy tylko ludźmi. Ale grunt to nie zapuszczać w tym stanie korzeni.
Dziś jeszcze bardziej widzę, że z poziomu pola serca można wszystko.

Część refleksji również tutaj: http://www.prawoprzyciagania.net/viewto ... 560#p30103
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 11
Anka12, Aurora, California, Catalina, megip1, osa, Pinky, Renata, Slonce, sol, soma
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2974
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 472 razy
Otrzymał podziękowań: 1714 razy

Re: Matryca energetyczna, DWUPUNKT

Postprzez cabochard » 26 gru 2017, o 18:16

Renata napisał(a):Ćwiczenie Rosnącego Palca:
Podnieś rękę, wnętrzem dłoni do siebie i znajdź poziomą linię lub zmarszczkę, która przebiega na dole dłoni, nad nadgarstkiem. Znajdź tę samą linię na drugiej ręce. Złącz nadgarstki razem tak, aby linie łączyły się razem. A teraz ostrożnie połącz dłonie i palce. Twoje ręce powinny być złożone jak do modlitwy. Zobacz, jak łączą się twoje środkowe palce. Są równe lub jeden jest krótszy od drugiego. W tym ćwiczeniu wybierzesz krótszy palec. Jeśli twoje palce są równe, wybierz prawy lub lewy.
Rozłącz dłonie i połóż je na stole (jeśli przy nim siedzisz), lub na kolanach. Zbadaj je, bądź świadomy środkowego palca, który wybrałeś i pomyśl: Ten palec urośnie dłuższy . Nie ruszaj palcem, po prostu bądź go bardzo świadomy. Rób to przez około minutę. Nie musisz po raz kolejny mówić mu, by urósł. Raz wystarczy. Po prostu dostarcz to, co jest potrzebne, by dokonać zmiany, czyli skupioną świadomość .Ten jeden palec skupia całą twoja świadomość przez pełną minutę. To wszystko!
Gdy upłynie minuta, ponownie zmierz długość palców używając linii na nadgarstkach, dokładnie tak jak robiłeś to wcześniej i proszę bardzo... twój palec jest dłuższy!


Rzeczywiście działa :shock: przyda mi się do gry na skrzypcach
acum sunt un om in amurg

Za ten post autor cabochard otrzymał podziękowanie od
Aurora
Avatar użytkownika
cabochard
 
Posty: 242
Dołączył(a): 7 gru 2017, o 22:03
Podziękował : 43 razy
Otrzymał podziękowań: 16 razy

Re: Matryca energetyczna, DWUPUNKT

Postprzez osa » 30 gru 2017, o 12:14

Świetnie budujący post :) Scarlett. Zawsze jak czytam twoje relacje z kursów, szkoleń czy warsztatów otwieta się we mnie chęć i jakiś mały impulsik woła musisz to zrobić ! To bajka! ...... Potem przychodzi uspokojenie i wiem że to jeszcze nie ten czas, a jak przyjdzie czas to nie będzie zastanawiania się gdzie, z kim i jak to zorganizować. Tak czy siak uwielbiam twoje otwarcie, akceptację i zaufanie do pola :) . Tego życzę sobie i wszystkim użytkownikom :)
Avatar użytkownika
osa
 
Posty: 216
Dołączył(a): 5 maja 2017, o 11:56
Podziękował : 107 razy
Otrzymał podziękowań: 57 razy

Re: Matryca energetyczna, DWUPUNKT

Postprzez cabochard » 11 sty 2018, o 16:36

Czym się różni dwupunkt od procesów?
acum sunt un om in amurg
Avatar użytkownika
cabochard
 
Posty: 242
Dołączył(a): 7 gru 2017, o 22:03
Podziękował : 43 razy
Otrzymał podziękowań: 16 razy

Re: Matryca energetyczna, DWUPUNKT

Postprzez Scarlett » 11 sty 2018, o 16:44

Dwupunkt to krótka metoda kwantowa. Wyjście z głowy (czyli pozbycie się myśli i wejście w pole serca), krótkie skupienie na intencji lub temacie, czasem użycie do tego rąk jako rozpraszacza umysłu, następnie przebywanie w tym stanie pustki, nie wracanie do tematu (czyli pozostanie w nowej rzeczywistości).
W Metodzie Dwupunktowej istnieje szereg różnych procesów pracy z Polem, które bazują na dwupunkcie. Czyli są to różne dłuższe metody, które bazują na tym dwupunkcie. To znaczy, że w ich trakcie można wykonać dwupunkt lub kilka dwupunktów, ale głownie robi się wiele innych mentalnych rzeczy. Nie umiem inaczej wyjaśnić słowa "proces" w kontekście kreacji z serca. Musiałabyś być chyba po warsztacie aby szerzej to pojąć. Inaczej musiałabym ciągle stosować "masło maślane" bo proces jest dla mnie po prostu procesem.

Kto czytał Stephena Kinga "Lśnienie", ten wie, że było tam coś takiego jak "jasność". Ta "jasność" to jasnowidzenie, jasnosłyszenie i jasnowiedzenie. Na tym polegają procesy kwantowe.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowanie od
cabochard
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 2974
Dołączył(a): 11 gru 2015, o 00:11
Podziękował : 472 razy
Otrzymał podziękowań: 1714 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Techniki PP

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości